mesco
22.10.03, 15:00
Niemcy farbowani
Co najmniej 180 osób otrzymało podrobione zaświadczenia o pochodzeniu
niemieckim, co pomogło im zdobyć obywatelstwo tego kraju! W tej sprawie trwa
prokuratorskie dochodzenie.
Dokumenty sfałszowano w Archiwum Państwowym w Raciborzu. W historycznych
materiałach zmieniano dane. Potwierdziła to ekspertyza biegłych. Obecnie trwa
szukanie winnego. Pod podejrzanymi listami widnieją podpisy byłej
kierowniczki raciborskiego archiwum. Dokumenty były zamknięte w jej biurku.
Czy osoby, które otrzymały podwójne obywatelstwo, m.in. na podstawie
nieprawdziwych danych, stracą paszporty?
180 osób otrzymało fałszywe zaświadczenia o pochodzeniu niemieckim, co
pomogło im otrzymać obywatelstwo tego kraju! Dokumenty sfałszowano w Archiwum
Państwowym w Raciborzu. Potwierdza to ekspertyza biegłych - dowiedziała
się "Trybuna Śląska".
Ekspertyzę na zlecenie prowadzącej sprawę raciborskiej Prokuratury Rejonowej
wykonał Grzegorz Rycek z Wydziału Prawa i Administracji, Katedry
Kryminalistyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Dokument liczy 200 stron. Wynika z
niego jednoznacznie, że sześć zakwestionowanych list z nazwiskami osób o
rzekomo niemieckim pochodzeniu jest sfałszowanych. Precedens
- Potwierdzono tam nieprawdę co do pochodzenia 180 osób, nie ma co do tego
wątpliwości - mówi prokurator Janusz Smaga, szef raciborskiej prokuratury. -
Ze względu na kontekst międzynarodowy sprawa jest bardzo delikatna.
Ustalono do tej pory, że w historycznych dokumentach zmieniano dane. Jeden
zapis wykonano nawet odręcznie długopisem, pozostałe wykonano na maszynie do
pisania.
- Nie dało się ustalić, w jakim okresie wykonano kwestionowane wpisy i na
jakich maszynach do pisania - dodaje prokurator Smaga.
To precedens w Polsce, który naraża na szwank instytucje zaufania
publicznego, jakimi są archiwa państwowe. Do tej pory archiwa były poza
wszelkimi podejrzeniami. Nigdy nie zdarzyło, by któryś z archiwistów ośmielił
się zmieniać historyczne dane.
Więcej kontroli Przerobione dokumenty pochodzą z lat 1945-55. To listy
obywateli sporządzane przez PRL-owskie władze administracyjne, m.in.
określające pochodzenie. Były pomocne przy planowaniu przesiedleń.
O sprawie po raz pierwszy pisaliśmy w lipcu. Nieprawidłowości wykryto podczas
wewnętrznej kontroli dokumentów raciborskiego oddziału Archiwum Państwowego w
Katowicach. Zygmunt Partyka, dyrektor Archiwum Państwowego w Katowicach
poinformował nas wówczas, że to nowa kierowniczka oddziału natrafiła na
budzące wątpliwości zapisy.
- To bardzo smutna informacja i uderza w naszą instytucję. Przerabianie
dokumentów to najcięższy grzech, jaki może się zdarzyć w naszym zawodzie -
powiedział nam Zygmunt Partyka, gdy poinformowaliśmy go o ekspertyzie
biegłych.
Dyrektor zapewnił, że w podległych oddziałach będą odbywały się częstsze i
bardziej szczegółowe kontrole. - Chodzi o to, by w przyszłości nie dochodziło
do podobnych afer - dodaje Partyka.
Kto zawinił Dochodzenie w tej sprawie wszczęto już 11 kwietnia 2003 roku.
Archiwum wystawiało zaświadczenia osobom ubiegającym się o podwójne
obywatelstwo. - Nie dość, że były wystawiane na podstawie nieprawdziwych
danych, to archiwum nie miało prawa wydawać takich zaświadczeń - dodaje
prokurator Janusz Smaga. Pod podejrzanymi listami widnieją podpisy byłej
kierowniczki raciborskiego archiwum. Dokumenty były zamknięte w jej biurku. -
Kobieta już nie żyje - przyznaje prokurator.
Nie wiadomo, czy ktoś czerpał korzyści z wydawania dokumentów. W okresie 1994-
2002 dostęp do archiwalnych dokumentów miało sześciu pracowników. Prokuratura
nie wyklucza wykonania kolejnych ekspertyz np. grafologicznych. Jednak nie
wiadomo, czy znajdą się na to pieniądze, zwłaszcza, że opinia z Wrocławia
kosztowała 10 tysięcy złotych.
Stracą paszporty? Na razie nie wiadomo, czy osoby, które otrzymały podwójne
obywatelstwo m.in. na podstawie nieprawdziwych danych, stracą paszporty. Czy
dane dotyczące ich pochodzenia będą weryfikowane? - To nie nasza rola,
wszystko zależy od władz niemieckich - mówi prokurator Smaga. Weryfikacja nie
należy do kompetencji archiwów. Ślązacy mogą się ubiegać o wydanie
niemieckiego obywatelstwa w Konsulacie Generalnym Republiki Federalnej
Niemiec we Wrocławiu. - Do czasu zakończenia postępowania w tej sprawie nie
możemy niczego komentować - ucina dyskusję na ten temat wicekonsul Anette
Busman.
Jacek Bombor