Niemieckie spory o tożsamość narodową

IP: *.dip.t-dialin.net 04.11.03, 21:23
„W zdrowym narodzie – pisał irlandzki szyderca George Bernard Shaw – mówi się
o uczuciach narodowych tak niewiele, jak niewiele o swoich kościach opowiada
człowiek zdrowy”. Jeśli przyjąć taki punkt widzenia, Niemcy są chorym
narodem, a Wielka Brytania i Francja są zdrowe jak rydz. Na wyspie uczucia
narodowe są czymś tak oczywistym, że nikt o nich nie rozmawia. Także Francuzi
nie podkreślają każdego dnia, że są Francuzami i nie cierpią z tego powodu na
kompleks niższości.
W Stanach Zjednoczonych, gdzie nad każdą stacja benzynową czy barem
McDonald’s powiewa gwiaździsty sztandar, można łatwo stymulować uczucia
narodowe, bo są one tam synonimem wolności. Prawie każdy Amerykanin jest
dumny, że jest Amerykaninem. Niektórzy obywatele USA, przede wszystkim
konserwatywni republikanie, hołdują nawet zasadzie: „my country: right or
wrong” – co znaczy, że Ameryka zawsze ma rację, włączając niewolnictwo,
masakry Indian czy Wietnam.
Wielkie mocarstwa mogą sobie na takie myślenie pozwolić. A inni, np. Rosja?
Rosjanie są zasadniczo zadowoleni, że są Rosjanami – nawet po
rozpadzie „wielkiego” ZSRR, choć od tego czasu ich kraj stacza się z kryzysu
w kryzys. Nawet w Austrii, młodszym bracie Niemiec, narodowa duma uchodzi za
pożądaną cnotę. Nie ma się co dziwić: Austriacy tak skutecznie wyparli z
pamięci kompromitujące ich fakty (od Anschlussu po udział w systemie
nazistowskim), że dziś święcie wierzą, iż byli tylko „pierwszą ofiarą
Hitlera”.
W każdym razie duma narodowa nigdy nie była dla Niemców dobrym doradcą. Zbyt
często jawiła się jako bliźniak pychy i pogardliwego traktowania sąsiednich
narodów. Z dumą szła u Niemców w parze zarozumiałość. Niemieckie „stolz”
(dumny) przybyło nad Ren przez Francję na początku XVI w., a wywodzi się z
łacińskiego „stultus”. Dla starożytnych Rzymian i dzisiejszych
Włochów „stultus”, względnie „stolto” znaczy tyle co „nieroztropny”
i „głupi”. I takie znaczenie miało to słowo w średniowiecznych Niemczech.
Potem sytuacja uległa zmianie: kiedy Luter pisze w swoim tłumaczeniu
Biblii „dumny”, zawsze ma na myśli pychę, w negatywnym sensie. Niemiecki
filozof Artur Schopenhauer pisał w XIX w.: „Najtańszą odmianą dumy jest duma
narodowa. Każdy żałosny głupiec, który nie ma na świecie nic, z czego mógłby
być dumny, jako ostatniej deski ratunku czepia się narodu, tylko po to, by
być z czegoś dumnym”.

Seid ihr stolz ein Deutscher zu sein?

    • Gość: eryk Re: Niemieckie spory o tożsamość narodową IP: *.dip.t-dialin.net 04.11.03, 21:23
      A po debacie wokół dumy narodowej już zanosi się na kolejną kłótnię. Wydana w
      USA książka zatytułowana jest „Backing Hitler”, czyli „Poparcie dla Hitlera”.
      Kanadyjski historyk Gelately dowodzi w niej, że twierdzenie, iż Niemcy nie
      mieli pojęcia o obozach i prześladowaniu Żydów, jest kłamstwem. Po
      poszukiwaniach w archiwach prasowych i aktach Gestapo autor twierdzi, że
      naziści często informowali o kacetach – albo pokazuje, jak Niemcy denuncjowali
      żydowskich sąsiadów. A więc Niemców czeka niekończąca się trauma?

      • Gość: Eryk Re: Niemieckie spory o tożsamość narodową IP: *.dip.t-dialin.net 04.11.03, 21:25
        Brytyjski historyk i biograf Hitlera Ian Kershaw tak pisał w „Spieglu”: „Hitler
        miał większy wpływ na losy Niemiec, niż jakakolwiek inna postać w dziejach
        kraju. Pozostawił on Niemcy zniszczone, okupowane, zrównane z ziemią,
        podzielone na dwie części, które przez 40 lat prowadziły ideologiczną wojnę.
        Kraj (...) pod jego przewodnictwem porwał się na najgłębsze fundamenty
        człowieczeństwa i cywilizacji.
    • silesius88 Re: Niemieckie spory o tożsamość narodową 04.11.03, 21:35
      Gość portalu: Gość portalu: Eryk napisał(a):

      > „W zdrowym narodzie – pisał irlandzki szyderca George Bernard Shaw
      > – mówi się
      > o uczuciach narodowych tak niewiele, jak niewiele o swoich kościach opowiada
      > człowiek zdrowy”. Jeśli przyjąć taki punkt widzenia, Niemcy są chorym
      > narodem, a Wielka Brytania i Francja są zdrowe jak rydz. Na wyspie uczucia
      > narodowe są czymś tak oczywistym, że nikt o nich nie rozmawia. Także Francuzi
      > nie podkreślają każdego dnia, że są Francuzami i nie cierpią z tego powodu na
      > kompleks niższości.
      > W Stanach Zjednoczonych, gdzie nad każdą stacja benzynową czy barem
      > McDonald’s powiewa gwiaździsty sztandar, można łatwo stymulować uczucia
      > narodowe, bo są one tam synonimem wolności. Prawie każdy Amerykanin jest
      > dumny, że jest Amerykaninem. Niektórzy obywatele USA, przede wszystkim
      > konserwatywni republikanie, hołdują nawet zasadzie: „my country: right or
      >
      > wrong” – co znaczy, że Ameryka zawsze ma rację, włączając niewolnic
      > two,
      > masakry Indian czy Wietnam.
      > Wielkie mocarstwa mogą sobie na takie myślenie pozwolić. A inni, np. Rosja?
      > Rosjanie są zasadniczo zadowoleni, że są Rosjanami – nawet po
      > rozpadzie „wielkiego” ZSRR, choć od tego czasu ich kraj stacza się
      > z kryzysu
      > w kryzys. Nawet w Austrii, młodszym bracie Niemiec, narodowa duma uchodzi za
      > pożądaną cnotę. Nie ma się co dziwić: Austriacy tak skutecznie wyparli z
      > pamięci kompromitujące ich fakty (od Anschlussu po udział w systemie
      > nazistowskim), że dziś święcie wierzą, iż byli tylko „pierwszą ofiarą
      > Hitlera”.
      > W każdym razie duma narodowa nigdy nie była dla Niemców dobrym doradcą. Zbyt
      > często jawiła się jako bliźniak pychy i pogardliwego traktowania sąsiednich
      > narodów. Z dumą szła u Niemców w parze zarozumiałość. Niemieckie „stolz&#
      > 8221;
      > (dumny) przybyło nad Ren przez Francję na początku XVI w., a wywodzi się z
      > łacińskiego „stultus”. Dla starożytnych Rzymian i dzisiejszych
      > Włochów „stultus”, względnie „stolto” znaczy tyle co &#
      > 8222;nieroztropny”
      > i „głupi”. I takie znaczenie miało to słowo w średniowiecznych Niem
      > czech.
      > Potem sytuacja uległa zmianie: kiedy Luter pisze w swoim tłumaczeniu
      > Biblii „dumny”, zawsze ma na myśli pychę, w negatywnym sensie. Niem
      > iecki
      > filozof Artur Schopenhauer pisał w XIX w.: „Najtańszą odmianą dumy jest d
      > uma
      > narodowa. Każdy żałosny głupiec, który nie ma na świecie nic, z czego mógłby
      > być dumny, jako ostatniej deski ratunku czepia się narodu, tylko po to, by
      > być z czegoś dumnym”.
      >
      > Seid ihr stolz ein Deutscher zu sein?
      >
    • silesius88 Re: Niemieckie spory o tożsamość narodową 04.11.03, 21:39
      Gość portalu: Gość portalu: Eryk napisał(a):

      > Seid ihr stolz ein Deutscher zu sein?

      Jo jystem bardzo sztolcowym Nyiemcem. W kaschda wolna wochenenda to ja
      jeschdscha do Rajchstagu i wycioungam moja reka do Deutsher Gruss. Para raza
      mnia jusch Nyiemcy zadenuncjowali na policji tak, co ja kara placic musiol.
      A samy Nyimce to mi jeschtche fogla pokazauly, ech takie som ty dzisyieische
      Nyiemcy !!!


      pyrsk
      silesius88
Pełna wersja