Kwaśna porażka Francji i Berlina

IP: 193.111.198.* 01.12.03, 11:19
Akurat w okresie narastajacych naciskow na Polske i Hiszpanie przed
grudniowym spotkaniem w Berlinie przywodcow panstw Unii Europejskiej doszlo
do praktycznego zerwania paktu stabilizacyjnego. I to przez kogo? Przez
Niemcy i Francje ­ filary Unii, zarazem panstwa roszczace pretensje do roli
strozow porzadku, dyscypliny i proeuropejskiego postepowania.

Sprzeczne sa opinie na temat konsekwencji tego, co sie stalo w Brukseli na
spotkaniu ministrow finansow UE, wydaje sie jednak, ze trudno przecenic
donioslosc tego wydarzenia dla przyszlosci wspolnoty. Wydaje sie, ze w
rezultacie scisly zwiazek 25 panstw kontynentu (od maja przyszlego roku)
bedzie musial ustapic zasadzie luzniejszej federacji, gdzie kazdy z krajow
zachowa wieksza, niz dotychczas zakladano, doze niezaleznosci.

Co sie stalo w ubieglym tygodniu w Brukseli? Wpierw Niemcy bardzo
kategorycznie, za nimi Francja ­ raczej niesmialo, oswiadczyly, ze nie sa w
stanie dotrzymac zasady nieprzekraczania trzech procent deficytu budzetowego,
a nadto, ze nie moga byc za to ukarane zgodne z procedura uzgodniona jeszcze
w Maastricht w 1991 r. Oznacza to nie tylko zerwanie umowy, zachwianie jednym
z filarow Unii Europejskiej, jakim jest porozumienie o wspolnej polityce
finansowej, ale przede wszystkim, ze duze panstwa UE, jak FRANCJA i NIEMCY,
nadaja ton wspolnocie i stosuja sie do jej praw o tyle, o ile jest to dla
nich wygodne. Od innych natomiast zadaja przestrzegania porozumien, a
ostatnio od Hiszpanii i Polski ­ proeuropejskiego zachowania z uwzglednieniem
interesow wszystkich, nie tylko wlasnych. Tymczasem zrywajac pakt
stabilizacyjny i Berlin, i Paryz przedlozyly interes wlasny nad wspolny, bo
przeciez przekroczenie deficytu ponad dopuszczalna norme oznacza przerzucenie
ciezaru wlasnego dlugu na innych.

Ze swojego punktu widzenia oba wielkie kraje Unii postapily jak najbardziej
slusznie. W czasach trudnych zyje sie niejako na kredyt w oczekiwaniu na
poprawe sytuacji, kiedy bedzie mozna dlug splacic. W okresie wychodzenia z
dlugotrwalej, uciazliwej recesji gospodarczej nie mozna prowadzic surowej
polityki pienieznej, bo hamuje ona inicjatywe, utrudnia inwestycje, krotko
mowiac, powstrzymuje wzrost. Francja i Niemcy poluzowaly wiec polityke
finansowa, by kredyt byl latwiejszy.

Praktyczny wniosek wynikajacy stad sugeruje, ze byc moze zasady przyjete w
Maastricht sa zbyt restrykcyjne i je miedzy innymi nalezy winic za
dlugoletnia stagnacje w panstwach Unii. Innymi slowy, ze kraje czlonkowskie
powinny miec wieksza swobode w decydowaniu o wielu sprawach, w tym tak
istotnych, jak polityka finansowa.

Ponadto okazuje sie, ze wspolna polityka jako zasada Unii jest sprawa
swietna, dopoki nie napotyka na przeszkody. Kryzys wzbieral juz od roku,
zaostrzyl sie w zwiazku z dyskusja na temat konstytucji, a zwlaszcza zasad
glosowania. Teraz jednak wybuchl z cala moca. Ujawnil cos, co bylo oczywiste,
ale odsuwane na bok, mianowicie prymat polityki nad gospodarka, gdyz decyzja
o takich, a nie innych poczynaniach ekonomicznych lezy w gestii politykow, a
nie ekonomistow. Przywodcy Niemiec i Francji zdecydowali, ze w danej sytuacji
nalezy uchylic pakt stabilizacyjny.

Ujawnil sie tym samym z cala moca faktyczny (choc nieformalny) sojusz Paryza
i Berlina w dominacji nad Unia. Nie tylko on sam rozgniewa panstwa mniejsze
(bo w koncu zawsze ktos musi przewodzic), ale fakt, ze uroczyste porozumienia
(w najblizszym czasie i Konstytucja UE) obowiazuja wszystkich, tylko
nie "rowniejszych". W tej wizji Unia Europejska przeksztalca sie z unii
rownych panstw, w zwiazek kierowany i sterowany podlug woli i interesow dwoch
wielkich krajow.
    • Gość: adolf Re: Kwaśna porażka Francji i Berlina IP: *.dip.t-dialin.net 01.12.03, 16:49
      ballest i co ty na to
    • silesius Gieldy twierdza inaczej 01.12.03, 18:42
      Gość portalu: Marena napisał(a):

      > Akurat w okresie narastajacych naciskow na Polske i Hiszpanie przed
      > grudniowym spotkaniem w Berlinie przywodcow panstw Unii Europejskiej doszlo
      > do praktycznego zerwania paktu stabilizacyjnego.

      Nie doszlo do zadnego zerwania paktu. Kto nie ma pojecia o sprawie, ten niech
      sie nie osmiesza. Wszelkie procedury zostaly dochowane, dlatego nie moze byc
      tez mowy o zadnym zerwaniu paktu ani tez o klescem bo euro jest silny jak byl
      (a moglby troche oslabnac, byloby dobrze dla gospodarki) a brednie o "kleskach"
      z "zerwaniach paktu" to tylko kolejna proba zabalamucenia eurofobow.
      Gdyby pakt zostal zerwany, gieldy zareagowalyby natychmiast spadkiem notowan
      euro. Tymczasem euro idzie w gore i bije rekordy.

      Silesius

      • Gość: mano Silesius twierdzi inaczej IP: *.dip.t-dialin.net 01.12.03, 19:00

        Czyli to klamstwo ze Niemcy i Francja nie sa w stanie dotrzymac zasady
        nieprzekraczania trzech procent deficytu budzetowego?

        Jesli nie doszlo do zerwania paktu stabilizacyjnego to wylacznie zasluga panstw
        ktore na tyle dobrze gospodaruja ze wypija teraz solidarnie piwo nawazone
        we Francji i Niemczech.

        • Gość: edi Re: Silesius twierdzi inaczej IP: *.anon-online.org 01.12.03, 19:26
          zerezygnowanie z DM i wprowadzenie Euro (przekstalcenie teorii ukronowania na
          terie lokomotywy, majacej doprowadzic do unii politycznej) bylo jednym z
          warunkow zjenoczenia Niemiec. radze sie zainteresowac.

          Weigel, chcac ustabilizowac nowa walute po oddaniu DM, przeforsowal pakt
          stabilizacyjny, ktorego nikt z pozostalych krajow nie chcial.
          Interesujace sa w tym kontekscie owczesne "zabiegi kosmetyczne" w budzecie
          francji, belgii i wloch.

          w pakcie stabilizacyjnym uwzglednione zostaly stany wyjatkowe, ktory mamy np. w
          Niemczech. Zadluzenie Niemiec lezaloby w granicach, gdyby Niemcy zrezygnowaly z
          dodatkowych dotacji na rzecz UE.

          w kazdym badz razie, niezaleznie od powodow tego stanu wyjatkowego, pakt
          stabilizacyjny jest zagrozony, gdyz w przyszlosci inne kraje beda sie na ten
          przypadek precedencyjny powolywac.....
          • silesius Re: Silesius twierdzi inaczej 01.12.03, 22:08
            Gość portalu: edi napisał(a):

            > w kazdym badz razie, niezaleznie od powodow tego stanu wyjatkowego, pakt
            > stabilizacyjny jest zagrozony, gdyz w przyszlosci inne kraje beda sie na ten
            > przypadek precedencyjny powolywac.....

            Niemcy dopelnily przewidzianych paktem procedur, nie rozumiem, dlaczego pakt
            mialby byc zagrozony? Niewatpliwie sytuacja sprzyja zniecheceniu innych do
            wchodzenia w unijne uklady, ale to juz osobna i byc moze wcale nieprzypadkowa
            historia. Na tym polega dyplomacja, zeby majac kogos w d.. pozwolic mu samemu
            to zrozumiec.
        • silesius Re: Silesius twierdzi inaczej 01.12.03, 22:04
          Gość portalu: mano napisał(a):

          >
          > Czyli to klamstwo ze Niemcy i Francja nie sa w stanie dotrzymac zasady
          > nieprzekraczania trzech procent deficytu budzetowego?
          >
          > Jesli nie doszlo do zerwania paktu stabilizacyjnego to wylacznie zasluga
          panstw
          >
          > ktore na tyle dobrze gospodaruja ze wypija teraz solidarnie piwo nawazone
          > we Francji i Niemczech.

          Jezeli nie doszlo do zerwania, to znaczy, ze nie doszlo do zerwania a nie, jak
          ktos powyzej twierdzil, ze doszlo.
          Natomiast kryzys widoczny bylby na gieldzie. Urojenia eurofobow kryzysem nie
          sa, oni cierpia na to chronicznie, ze wszystko widza czarno.
    • silesius Pytanie zasadnicze 01.12.03, 18:58
      Jak myslicie, polscy "znawcy Unii", jesli dojdzie do krachu, kto zostanie, kto
      odejdzie, a kto nie wejdzie na unijne salony?
      Pamietajcie: Hiszpania jest w Unii i wyleciec nie wyleci, ale wejscie Polski
      oznaczac moze dla Hiszpanii znizke dotacji (Niemcy zapowiedzialy, ze nie
      zwieksza wplat). Coz wiec prostszego dla Aznara, niz wpuscic polskich
      przywodcow narodu i partii w paskudny kanal i sklonic do blokady rokowan a la
      Lepper? A i Straw niby to klepie Polakow po plecach, dogadujac sie jednoczesnie
      z Niemcami i Francja w sprawie wlasnych sil militarnych Unii. Ech, rozum
      kosztuje, przekonacie sie o tym, eurofoby.


      Silesius
      • Gość: mano Re: Pytanie zasadnicze IP: *.dip.t-dialin.net 01.12.03, 19:03

        tobie mozna plunac w twarz , a ty powiesz ze chyba pada
        Wszystkie dzienniki niemieckie pluja na Strawa ,a ty tu pieprzysz ze on to z
        milosci do Niemiec powiedzial .
        Jakos musisz sobie ta polityczna porazke wytlumaczyc naziolu
        • silesius Re: Pytanie zasadnicze 01.12.03, 22:11
          Gość portalu: mano napisał(a):

          >
          > tobie mozna plunac w twarz , a ty powiesz ze chyba pada
          > Wszystkie dzienniki niemieckie pluja na Strawa ,a ty tu pieprzysz ze on to z
          > milosci do Niemiec powiedzial .

          Nie przypominam sobie, zebym pisal o milosci Srawa do Niemiec. W kategoriach
          milosci i nienawisci rozumujecie tylko wy i dlatego was tak d.. boli, gdy
          okazuje sie, ze znow, jak zwykle w polityce, szlo tylko o biznes, gdy ktos was
          klepal po plecach zanim kopnal w d....

          > Jakos musisz sobie ta polityczna porazke wytlumaczyc naziolu

          Nie jestem naziolem.

          Silesius
    • Gość: adolf Re: Kwaśna porażka Francji i Berlina IP: *.dip.t-dialin.net 01.12.03, 20:24
      Rumsfeld poparł Polskę i Hiszpanię, które chciałyby większego zaangażowania
      NATO w Iraku. Potwierdził też, że USA chcą dokonać przemieszczenia swych baz
      na świecie. Sprawa jest dla Polski delikatna - czy bazy z Niemiec miałyby być
      wynoszone do nas? Rumsfeld mówi, że "nie ma pośpiechu", bo zmiany dokonają się
      w ciągu pięciu-siedmiu lat. Za tydzień misja USA pojedzie w tej sprawie w
      rekonesans do Europy i Azji
    • Gość: builder Re: Kwaśna porażka Francji i Berlina IP: *.cable.ubr02.hari.blueyonder.co.uk 01.12.03, 21:35
      a to niespodzianka?
      ballest podwinol ogon?
      • Gość: Karlik to nie koniec IP: 64.187.48.* 02.12.03, 00:30
        poczatek dopiero,coraz wiecej krajow po tym przekrecie Francji i Niemiec
        przyznaje Polsce racje z ta Nicea,ze duet ten dazy do umiocnienia swej pozycji
        kosztem innych,mniejszych panstw,moze to tez oznaczac pekniecia w stosunkach
        Paryz -Berlin,holandia juz mruczy ze moze ci Polacy maja racje,GB tak samo jest
        za Nicea,premier francji uswiadomil sobie w Polsce jak silna jest wola walki za
        Nicea,i poparcie dla Polski wciaz rosnie,pyrsk
        • Gość: ! Re: to nie koniec IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.12.03, 00:45
          liczy sie sila ekonomiczna, a nie sila zasciankowych burakow!
          • naziol1 Re: to nie koniec ??? 02.12.03, 11:04
            Za pare dni skonczy sie wasz sen panowie, sen o potendze.
            Co wy zrobicie jak trzeba bedzie wszystko zwrocic ?
            Jeszcze Polska nie zginela poki Niemcy maja czym placic.
            Grande Nation - Bangladesz
Pełna wersja