atyde_88
17.11.09, 09:29
Znowu dopadła mnie chandra. Wszystko w koło mnie denerwuje. Nie chce mi się
żyć, nie mam z kim pogadać. Mam za to mnóstwo problemów. Tatuś jak zwykle nie
wysłał pieniędzy w terminie i go nie obchodzi skąd ja mam brać na mleko czy
pieluchy nie mówiąc już o jakiś ubrankach dla małego. Zaległościami też się
nie przejmuje. Komornik nie ma z czego ściągnąć bo nie pracuje łaskawie co
jakiś czas coś wpłaci. W domu tak samo wszystko nie tak, ciągle słyszę że
wszystko robię źle. Teraz znowu pogoda do dup... więc nawet na polko wyjść nie
można. Ale i tam same szczęśliwe mamuśki co to zaczną od razu "a mój mąż to,
a mój mąż tamto" Robię cały czas dobrą minę ale ile można?? Dziecko znowu jest
nieznośne pewnie na zęby. Nie mam nikogo kto by mnie zrozumiał każdy ma
szczęśliwy dom a ja co?? Nie mam nic; nie mam pracy, nie mam pieniędzy,
wykształcenie też zerowe, faceta tez nie mam bo kto by mnie chciał z małym
dzieckiem i moim wyglądem, mam tylko "ciekawą" przyszłość przed sobą. I
oczywiście ciągłe kłótnie z byłym i oglądanie go co tydzień. Mam już
wszystkiego dość a jeszcze tyle przede mną. Musiałam się wygadać.