atyde_88
11.03.10, 11:05
Hej dziewczyny. Chciałam się zapytać jak u was wyglądają spotkania
dzieciaczków z ojcami?
U mnie jest to spotkanie z zegarkiem w ręku broń boże nie dłużej niż półtorej
godziny. Sam ojciec sobie to ustalił. przychodzi raz w tygodniu. Na początku
twierdził że idzie na wieczór do pracy i musi iść. Tyle tylko że co chwile
twierdzi że zmienia prace a godziny odwiedzin pozostają bez zmian.(i zarobki
chyba tez ) Nie raz jak przyjdzie to mały śpi. Potrafi przesiedzieć zanim się
nie obudzi nieraz nawet godzinę, a wiele razy było tak że mały budził się 5min
przed jego wyjściem. nawet nigdy nie raczył zostać chociaż 30min żeby się z
nim pobawić. więc jaki jest sens takich odwiedzin??
nigdy nie zapyta jak mały czy choruje czy jest szczepiony, czy umie coś
nowego. NIC. Sądzę że on chce się pokazać jaki to on dobry tatuś jak odwiedza
dziecko pewnie żeby sąsiedzi widzieli że taki dobry a ja go zostawiłam.
Pokazuje jak na urodziny przychodzi z prezentami czy na dzień dziecka. Ale
żeby w ciągu roku chociaż raz dziecku przyniósł jakąś czekoladę albo
zabaweczkę z kiosku to nic zero. Fakt przed sąsiadami się nie chwali że ma
sprawę u komornika i zaległości w alimentach no bo po co. Jak dla mnie to on
może w ogóle się nie pokazywać bo co z takich odwiedzin jak dziecko przecz
45min zastanawia się kto to jest i czy iść do niego a jak się rozkręci to on
idzie. Jego rodzina tak samo miała pomagać odwiedzać i co nic. Ale ja na
szczęście mam rodzinę która kocha mojego brzdąca i dajemy sobie rade bez ich
pomocy.
Sory że się tak rozpisałam ale musiałam to z siebie wyrzucić