Proszę o wskazówki dla przyszłej samotnej.

13.07.10, 07:54
Witam,
Po raz setny zastanawiam się, czy odejść od swojego partnera. Jesteśmy ze sobą
4 lata, ale z każdym dniem coraz mniej jest dobrego, coraz więcej smutków. Nie
bije mnie, nie pije, ale i nie spełnia moich najmniejszych oczekiwań. Myślę o
odejściu nie po raz pierwszy, jeszcze przed narodzinami synka groziłam, że
odejdę (synek ma 2 lata, teraz znów jestem w ciąży). Wtedy to poskutkowało
chwilową poprawą, obecnie żadne moje prośby i groźby nie robią na moim
partnerze wrażenia, a nasz związek wypalił się. Chciałabym odejść, ale zdaję
sobie sprawę jak ciężko bywa samotnej matce. Szczególnie z 2 dzieci. Z drugiej
strony nie chcę by dzieci wychowywały się wśród wiecznych kłótni rodziców...
Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby jakaś samotna mama z wyboru podała mi jakieś
wskazówki, porady, pomysły jak zacząć żyć samemu z dziećmi i nie wpaść z
deszczu pod rynnę. Od narodzin synka nie pracuję, ciężko bym przez kolejne 2
lata pracowała z dwójką maluszków na karku. Na pomoc ze strony rodziny nie
chcę liczyć, bo wiem, że więcej będzie z tego wypominania przez 20 lat jak to
nie dałam rodzinie żyć, niźli pomocy. Obecnie mieszkam z partnerem za granicą.
Finansowo dużo lepiej byłoby gdybym została tutaj, ale byłabym tutaj strasznie
samotna, a dwa boję się, że teście mieszkający tutaj wciąż by mnie nachodzili
(jak ich znam). W Polsce choć mam rodzinę (z większością znajomych straciłam
po wyjeździe kontakt- brak neta) to wiem, że za szybko przejemy wszystkie moje
oszczędności, a finansowo nikt mnie nie da rady wesprzeć. Z której strony się
zabrać za odejście? Wcześniej zaczynałam od pakowania, dlatego ostatecznie
zostawałam. Teraz chcę zacząć od planowania i skończyć to dobrze.
Z góry bardzo dziękuję za odpowiedzi :)
    • daria_d_k Re: Proszę o wskazówki dla przyszłej samotnej. 22.07.10, 17:55
      Szkoda, że nawet "wśród swoich" zastało mnie tylko zobojętnienie :(
      • spacerwemgle Re: Proszę o wskazówki dla przyszłej samotnej. 22.07.10, 21:07
        witaj, piszesz, że Twoj partner nie spełnia nawet najmniejszych
        Twoich oczeiwań. Czego pragniesz? Z czego chcesz żyć po odejściu?
        Samotnośc nie jes aż takim problemem. Znaleźć drugiego faceta też
        nie jest dużym problemem. Problemem jest przetrwanie będąc samej z 2
        dzieci. Zastanów się, czego chcesz, a potem to realizuj, rozważ za i
        przeciw. Skoro partner Cie nie krzywdzi, to co Ci nie pasuje. Po 4
        latach każdy związek może popaśc w rutynę. Chcesz, żeby Ci kupił
        bukiet ze 100 róż, to mu to powiedz, krzywdzi Cię-idź na policję,
        albo odejdź. Jeśli partner Ci się znudził-Twój problem.
        • shrek001 Re: Proszę o wskazówki dla przyszłej samotnej. 22.07.10, 23:52
          a może doradzisz jeszcze koleżance żeby poszukała sobie faceta z GITARĄ
          I KASĄ i tylko dla tych rzeczy była z nim ?????? Dobre rady
          MATERLIAL..... !!!!!!!!!! HA HA HA HA HA HA HA HA HA
          • pandora81 Re: Proszę o wskazówki dla przyszłej samotnej. 23.07.10, 12:03
            Hej Daria
            Jeśli chcesz odejść to to zrób i tyle.
            Ja zrobiłam i się cieszę. Wiesz mam dużo znajomych po rozwodzie i nikt nie
            żałuje tej decyzji- wszyscy są zadowoleni.
            Coś na tym forum rzeczywiście mały odzew, ale pewnie wszyscy zapracowani i
            zajęci codzienną robotą.
            Ja myślę, że problemy bieżące się rozwiązuje jak się pojawią, nie przewidzisz
            wszystkiego (jak choćby ja dziś z tą rozwaloną nogą)
            Umów się z nim na alimenty, podlicz wszystko, nie starczy Ci na styk?
            Będzie ciężko, ale jeśli z nim się męczysz, to będzie spokojniej. Ja nie jestem
            za tym, żeby dzieci się chowało we wrzaskach i w nienawiści do siebie
            rodziców.Czego się nauczą jak rodzice nie rozmawiają tylko się kłocą ciągle?
            Najważniejsze pytanie, to czy go jeszcze kochasz? Jeśli tak, to może warto
            zawalczyć razem (jeśli on też chce i będzie próbował naprawdę, a nie oleje sprawę)
            Jeśli nie, to cóż, lepiej Ci będzie samej.
            Innych facetów jest sporo :P
            A co Ci poradzić? hmmm
            On dalej zostaje ojcem i jeśli nie będziesz mu robić przeszkód i dobrze się
            umówisz co do spędzania czasu z tatusiem (jeśli zostaniesz za granicą) to
            będziesz miała sporo czasu dla siebie. A teściowie? To już nie będą teściowie,
            ale dziadkowie napewno. Do domu ich nie musisz wpuszczać, ale jeśli chcą
            zobaczyć wnuki, to niech ich wezmą, pojdziesz sobie na kawkę :P
            Co do koleżanek, naprawdę nie masz tam żadnych? Może wśród mam w przedszkolu czy
            na placu zabaw się znajdą? Albo zapisz się na jakiś taniec/fitnes? A może na
            imprezach (jak będzie zabierał dzieci na noc - możesz balować ;) )
            Mój były zabiera ich 2 razy w tygodniu wieczorami na 2-3 godzinki i z soboty na
            niedzielę lub z piątku na sobotę od godz 17 do 17 (umawiamy się na bieżąco)
            Jak chcesz dam ci moje gg, to sobie możemy gadać :)
            Co dalej? hmmm próbuj przy dzieciach trzymać nerwy na wodzy- wiem sama że nie
            zawsze się udaje, ale warto
            Następne: jakbyście się rozstali spróbuj być miła, to się opłaca, bo gdy macie
            dobre kontakty-korzystają dzieci (już nie będzie Cię wkurzał non stop- tylko jak
            go będziesz widzieć, albo nawet i wtedy przestanie)
            Cóż narazie tyle, a ja spadam, bo Pysiol wstał i muszę mu dać kaszy


            • miska_nl Re: Proszę o wskazówki dla przyszłej samotnej. 25.07.10, 20:57
              Witaj Daria.
              Zyc z kims pod jednym dachem tylko dlatego,ze tak trzeba, ze nie masz innego
              wyjscia to nie zycie.
              Sama mieszkam za granica i tez mam dwoje dzieci-zdecydowalam sie odejsc.
              Zrobilam to madrze, nie rzucajac sie na gleboka wode, bo mimo ,ze tu z praca czy
              otrzymaniem mieszkania jest duzo latwiej to jednak wszystko trzeba dobrze
              przemyslec.Jestes i bedziesz odpowiedzialna za dzieci,wiec musisz tez madrze myslec.
              Ja mialam inna sytuacje i musialam odejsc jak najszybciej nie tylko dla samej
              siebie ale dla dobra dzieci-moj byly pil nalogowo czasem, czesciej niz czasem w
              gre wchodzily tez lekkie narkotyki.
              Odeszlam i powiem szczerze dopiero teraz wiem jak wyglada zycie...Klade sie spac
              bez strachu o jutro, choc czasem jest ciezko, bo musze pogodzic wychowanie
              dzieci z praca to powiem-bylo warto.
              Tobie zycze wszystkiego najlpeszego, Ty sama wiesz co dla Ciebie i dla Twoich
              dzieci jest najlepsze...podejmij sluszna decyzje...
              Pozdrawiam
Pełna wersja