samotnośc z dziećmi, a kryzysowe sytuacje

23.07.10, 11:08
Tak mnie wzięło na napisanie, bo leżę z nogą w górze, a maluchy mi jęczą.
Rozwaliłam sobie nogę szkłem w kuchni. Wszystko zalane krwią, zanim dotarłam i
zacisnęłam porządnie. Powinnam jechać na zszycie, bo rana głęboka i szeroka,
tylko jak? Kolejny opatrunek do wymiany, bo musiałam wstać i wyciągnąć
jęczącego malucha od kontaktów. Starszak poślizgnął się na krwi i nabił
siniaka na pupie :) No ale narazie nie mam jak pomyć podłóg i dywanów. A w
weekend w nocy maluch mi się dusił i musiałam jechac do szpitala, została
babcia. W szpitalu tel, że starszak się dusi. Jak sobie radzicie w takich
sytuacjach?Często się zdarzają?
    • evela1982 Re: samotnośc z dziećmi, a kryzysowe sytuacje 26.07.10, 12:48
      Witaj!
      Ja również mam dwójkę dzieci i zaranie "odpukać" takie hardcorowe sytuacje nie
      miały miejsca. Ja mieszkam z rodzicami, więc zawsze mam pomoc "gdyby co". A
      to,ze chcialabym sie od nich wyprowadzić i bardziej usamodzielnić to już inna
      sprawa:/
      W jakim wieku masz dzieci? Jak są małe to jeszcze dodatkowe"obciążenie" bo
      trzeba bardziej rozglądać się za siebie. Ja mam 2 i 3 latka i czasami "wysiadam".;)
      Jak tam Twoja nóżka? byłaś na zszyciu?.. Pozdrawiam:)
      • pandora81 Re:evela1982 27.07.10, 12:16
        Moi chłopcy mają 4,5roku i 8 miesięcy- jeszcze maluchy i trzeba ich pilnować.
        Radzimy sobie zwykle dobrze :)
        Na zszycie nie miałam jak jechać :/ Po 10 godz przestała krwawić, ale blizna
        będzie paskudna.
        2 i 3 latka, to też jeszcze maluchy i z oka ich nie można spuścić. Czasem
        pewnie masz ochotę ich udusić, jak ja moich kochanych łobuzów.
        Ale mimo że jest nieraz ciężko, to cieszę się, że tak wyszło. Jestem dużo
        szczęśliwsza. A Ty?
        • evela1982 Re:evela1982 27.07.10, 20:27
          To Twoje chłopaki tez jeszcze maluchy, więc Cie rozumiem. Moi są rok po roku i z
          tego samego miesiąca, to prawie jak bliżniaki, więc czasami mam tsunami w
          domu:/. Tym bardziej idzie oszaleć jak sie z nimi przebywa 24h godziny non
          stop:). Obecnie przebywam na urlopie wychowawczym, wiec jestem w domu. Brakuje
          mi pracy, kontaktu z ludźmi, idzie "zdziczeć". Również tak jak Ty mogę teraz z
          ręką na sercu powiedzieć,ze jest mi lepiej, choć musi jeszcze minąc trochę czasu
          zanim się wszystko poukłada w głowie. Czas i jeszcze raz czas. Dzieci podrosną
          to tez bedzie wiecej czasu dla siebie. Trzeba myslec pozytywnie;)Pozdrawiam:*
Pełna wersja