Dodaj do ulubionych

czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:(

21.01.11, 10:16
witam
jestem samotną matką 3-letniej corenki od 2 lat wychowuje ja sama i z każdym rokiem jest coraz gorzej. ze wszystkim można sobie poradzić ale nie z samotnością która czyha każdego wieczoru czy weekendu... czy mężczyzni wogole interesują się kobietą "z bagażem'? czy jest jeszcze szansa na normalną rodzinę, na radość na szczęście?? :( pomału trace nadzieje
Obserwuj wątek
    • ane26ta.1984 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 21.01.11, 13:57
      Witaj, wierz mi jest szansa na normalne życie i jest nadzieja. Rozumiem Cię doskonale, bo sama byłam samotną matką od samego początku ciąży. Teraz jestem po rozwodzie i po wszystkim przejściach i nadal nie jest mi łatwo. Ale wierz mi da się normalnie żyć. Poznałam fajnego faceta z którym jestem od jakiegoś czasu. Układam sobie powoli życie na nowo. Zobaczysz że i Ty kogoś poznasz, kogoś wartościowego z kim ułożysz sobie życie na nowo. Życzę Ci tego z całego serca. Serdecznie pozdrawiam.
      • atyde_88 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 22.01.11, 13:45
        Witam. nie jesteś sama w takich myślach.Ja też nieraz nad tym się zastanawiam. Ale tłumacze to sobie tym że niby gdzie mam kogoś poznać na placu zabaw z dzieckiem? myślę że się wszystko zmieni jak znajdę jakąś prace wyjdę do ludzi mój mały ma 2 lata a ja nigdzie nie wychodzę kontakty się pourywały zresztą większość to byli wspólni znajomi z ojcem dziecka więc i ja nie chce za bardzo z nimi się kontaktować. Mam nadziej że mi Nam się jeszcze ułoży i ktoś nas pokocha
    • pati661 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 22.01.11, 16:31
      hej. mam podobne pytania. od ponad 2 lat jestem sama z synkiem, były mąż już sobie ułożył na nowo życie..synek ma już nawet przyrodnią siostrę. a ja?? cóż obserwuję jak to się wszystkim super układa - moja bliska koleżanka też sama z synkiem przez długi czas od ok roku już z kimś jest i związana więc myślę, że i na mnie przyjdzie czas i na każdą z nas w takiej a nie innej porze. nie powiem, żeby mi było źle ale ileż można siedzieć w domu ??? całymi dniami po pracy i weekendy ?? można zwariować. od czasu do czasu gdzieś wychodzę ale bardzo rzadko bo nie bardzo jest z kim synka zostawić a ojciec się nie kwapi już się nawet przyzwyczaiłam ale siedzi w środku człowieka taka zawiść jakby. mimo że mamy swoje kochane pociechy, które są dla nas całym światem jesteśmy samotne i to na swój sposób jest smutne. :(
      Ale cały czas mówię, że kiedyś przyjdzie pora i na mnie. W każdym razie jest malutka nadzieja, która mam wrażenie po malutku niknie. pozdrawiam Was serdecznie
    • elektrocom Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 23.01.11, 18:56
      hej. Mam na imię Agnieszka. Na studiach poznałam człowieka, który wydawał się być moim księciem z bajki...chodziliśmy ze sobą i uważani byliśmy za idealną parę. Żadnych problemów, tylko miłość, kwiatki i motylki. Po niecałym roku okazało się, że jestem w ciąży-jego pierwsza reakcja to szczęćie...wiem że przytulił się do mnie i poprosił mnie wówczas o rękę. Kochałam go-pobraliśmy się po 5 miesiącach od tego momentu. Jego rodzice byli bardzo przeciwni, chcieli bym zrezygnowała ze studiów. Mój mąż z każdym miesiącem zmieniał się, mówił że nie damy rady, on nie zda egzaminów, nic nie osiągniemy...aż w końcu stwierdził że on nie jest gotowy i musi ukończyć studia. Zostawił mnie dwa tygodnie przed porodem. Urodziłam cudownego synka, był prześliczny...ale dopiero teraz to widzę na zdjęciach gdyż wtedy wogóle się nim nie cieszyłam. Wiem, że zabrzmi to okrutnie ale chciałam zniknąć, wszystko mnie bolało..a kolejne dni wcale nie były lepsze-nocne wstawanie, samotność, zmęczenie. Myślałam, ze to przez dziecko, że to wina synka. Po dwóch latach było znacznie łatwiej, synek naprwdę stał się całym moim światem. Studia skończyłam w normalnym czasie z wyróżnieniem, wkrótce dostałam wymarzoną dla mnie pracę i poczułam straszną samotność. Wszędzie byłam sama, urodziny, przyjęcia a synek zaczął wypytywać się o tatę i że bardzo by chciał mieć tatusia. Nieoczekiwanie na mojej drodze stanął przystojny, młodszy ode mnie mężczyzna. Bałam się kolejnego związku, ale on był szarmancki, kochany zabierał mojego synka na wycieczki i mówił że go kocha jak syna.
      Bardzo pragnęłam mieć kogoś i jeszcze bardziej chciałam mieć ojca dla dziecka, tym bardziej że synek oszalał na jego punkcie. Wbrew mojej rodzinie zamieszkałam wraz z nim i wystosowałam pozew o rozwód - wówczas mąż obudził się po kilku latach i pragnął wrócić....uznał że popełnił błąd - ja jednak bałam się mu zaufać i pozostałam z poznanym mężczyzną. Niedługo od naszego zamieszkania zaszłam w ciążę...ale cieszyłam się bo wiedziałam że wkrótce uzyskam rozwód, mój synek będzie miał tatę i braciszka. po około trzech miesiącach mój facet zmienił się. Chciał ode mnie co jakiś czas pieniędzy, uważał że mu się należą jeśli go kocham. Okazało się że jest on niezmiernie zadłużony, ma firmę na której wkrótce siądzie komornik. Mój synek poszedł w "odstawkę", coraz mniej zwracał na niego uwagę a jeśli coś przeskrobał mój facet podnosił na niego głos wyzywając od bękartów, że tata go specjalnie zostawił. Pożyczyłam mu 7 tysięcy których mi nie oddał, miałam nadzieję że jak urodzi się dziecko będzie znów dobrze. Niestety było gorzej. Mój synek czuł się strasznie, mój facet mówił wprost do mojego synka że jest gorszy, ze on kocha tylko swojego syna. Czułam się jak idiotka, drugi raz oszukana, zawiodłam synka i mam kolejnego którego zranię jeśli odejdę od jego ojca. Nie chciałam wsiąść ślubu, mimo ze partner nalegał. Niedawno znów chciał pożyczyć kolejne 11 tysięcy - odmówiłam, więc pobił mnie na oczach obu synków. Bałam się jego furii starszy synek był przerażony, krzyczał ...proszę nie zabij mamy. Nad ranem uciekłam z dwójką dzieci do koleżanki. Dziś jestem sama....uważam, ze czasem lepiej nie mieć tego taty, a tęsknota za drugą połówką może zamazać nam realny obraz drugiej osoby. Wybierajmy mądrze bo możemy więcej stracić niż myślimy.
      • mamcia2dzieci Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 24.01.11, 15:39
        Czytając te wszystkie posty można stwierdzic iż każda z nas nie ma łatwego życia i myśląc że polepszymy sobie podejmujemy decyzję których po jakimś czasie żałujemy. Takie jest to życie właśnie ale życ musimy. Mamy dzieci dla których warto po każdym upadku się podnieśc, unieśc głowę wysoko i dla nich udawac że wszystko jest w najlepszym porządku. Jestem matką dwójki dzieci, mam 26 lat i niestety jestem wdową od 5 lat. Czasem słuchając opowiadań koleżanek jak byli mężowie utrudniają im życie, nie dają spokoju ani tym bardziej możliwości na ułożenie sobie życia myślę że przynajmniej takich problemów nie mam ale mimo wszystko nie jest łatwo ułożyc sobie życie na nowo. Dzieci zadają pytania, coraz częściej, coraz trudniejsze. Ale każda z nas to zapewne przechodzi. Musimy dla nic odpowiadac na te pytania tak aby ich małe rozumki na swój sposób zrozumiały odpowiedzi. A co szansy na normalne życie. Mamy taką szanse ale musimy sami najpierw w to uwierzyc. Ale fakt jest taki że faceci w tych czasach są bardzo wygodni i nie uśmiecha im się wychowywac nie swoje dzieci a jak widac z postów to nawet swoich chowac nie chcą. :( to jest przykre ale niestety prawdziwe.
        Pozdrawiam serdecznie wszystkich samotnych rodziców
        • kamilvogt Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 12.03.12, 04:01
          czesc
          ja co do wypowiedzi
          powiem ze mylisz sie co doniej gdyz ja jestem samotnym ojcem wychowujacy 3 latka gdyz jego matka za wygodna byla nie pracowala ok nie chcoala tez ok ale zostawila nas ponad rok temu twierdzac ze lepiej bedzie jej samemu z innym niz majac dziecko przy sobie bo tak latwo
          powiem tez ze nie jest proste wychowywanie i nie jest mi latwiej niz wam kobitom nie rozumnie czemu skreslasz wszystkich ogolem mowiac facetow ja moge powiedziec o tym samym o kobietach ale uwazam ze kazdy jest inny
          nie ma takich samych tez uwazam ze dziecko nie jest bagazem tylko szczesciem
          potomkiem naszym
          a ze ktos zostawia ....przykre ale cuz zycie
          ja jeszcze se nie ulozylem zycia najpierw chcialem uregulowac swe sprawy zwazane ze swym bylym zyciem i to juz uczynilem i ze znalezieniem nie ma problemu iedyny jaki jest to taki ze nie ma odpowiedniej osoby jaka bysmy chcieli
          i po dlugim malzenstwie jest ciezko na nowo ukladac se zycie spowodowanymi ruznymi watkami zycia ktore wspomina sie zle
          nie poruszam tego bo boli
          pozdrawiam norbert
          jesli mozesz odpisz nieraz jest potrzeba by z kims popisac pogadac
          pa pa apa
      • mamcia2dzieci Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 24.01.11, 22:02
        Mówisz na normalnego?? A skąd można wiedziec który to?? wszyscy są normalni ale tylko na początku. Potem jest już tylko nadzieja że tak zostanie jak jest na początku ale często się to zmienia bardzo szybko. Taka jest prawda. I tylko ten który wychowuje sam dziecko czy dzieci albo sam był wychowywany przez ojczyma który dał mu jako dziecku miłośc, radośc , szacunek może wiedziec co to znaczy. Nie uwierzę w to że facet który nie ma dzieci albo ma dzieci z poprzedniego związku i widuję się z nimi od czasu do czasu będzie wiedział co to znaczy wychowywac nie swoje dzieci skoro nie potrafi o swoje zadbac
        • rika148 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 25.01.11, 01:00
          Żaden normalny rozsądny facet nie będzie łożył kasy na cudze dzieciaki .
          Przez pewien czas może , póki nie znudzi mu się bzykanie z jego mamusią , ale
          na dłuższą metę nie ma szans .
          I nie ma się co dziwić , dziecko to duży wydatek i jak nie wiadomo o co chodzi , to chodzi o kasę :)
    • siasia2110 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 26.01.11, 22:47
      Hej
      Chciałam ci powiedzieć że masz szanse na normalne życie. Też mam córkę aktualnie 4 letnią i gdy miała 2 lata tak samo myślałam jak ty . ale powiem ci ze znalazłam faceta przez neta wiem wydaje się to śmieszne ale jestem z nim już 2 lata. z nudów zalogowałam się na jakimś portalu i teraz tego nie żałuje ty też spróbuj pamiętaj zawsze być otwarta , znajdzie się na pewno ktoś kto pokocha ciebie i tak samo twoją córkę, głowa do góry i życzę powodzenia :):)
        • pandora81 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 14.04.11, 17:25
          Ja jestem sama z dwójką dzieci i nie jest źle :)
          Faceci się zawsze znajdą, tylko jak im zaufać? Ja się boję tego, że poznam kogoś, będziemy kilka lat razem, potem to się rozleci i moje dzieci znów będą cierpieć :(
          A w poznaniu kogoś to nie dzieci są przeszkodą, tylko spojrzenie na siebie. Jeśli myślimy o sobie, jak o osobie, która nie znajdzie nikogo, jest ""gorsza" , bo są piękne bezdzietne, to i tak inni będą nas oceniać. Jesteśmy piękne, mądre i jakie dzielne (radzimy sobie z problemami), i faceci niech będą szczęśliwi że na nich spojrzymy (to oczywiście przegięcie, ale czujecie różnicę)
          Spojrzenie i zachowanie osoby pewnej swojej wartości i piękna przyciąga wzrok i zainteresowanie.
          Zresztą ostatnio tak się zastanawiałam: jest mi wygodnie, nie muszę mężowi podawać np. obiadu, prać jego rzeczy i wysłuchiwać komentarzy jaka to ja jestem, nie mam awantur. Jak dzieci śpią, to mam spokojny wieczorek dla siebie (czytam lub oglądam co chcę, gadam z przyjaciółmi), gdy chłopcy są u ojca to idę na imprezki z koleżankami. Czego mi jeszcze do szczęścia trzeba? A z facetem wiadomo: chwilę będzie miło, a potem jak zawsze...
          Poflirtować mogę, czemu nie, to przyjemne, ale czy zaufam któremuś???? Jakoś tego nie widzę. Jak na razie jestem zadowolona :P
          • mateusz.wroclaw Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 16.04.11, 20:05
            "Faceci się zawsze znajdą, tylko jak im zaufać? Ja się boję tego, że poznam kogoś, będziemy kilka lat razem, potem to się rozleci i moje dzieci znów będą cierpieć :("

            A dla Ciebie to będzie takie obojętne? Zaryzykowałbym twierdzenie, że boisz się tego, iż znowu możesz zostać na przysłowiowym lodzie.

            "A w poznaniu kogoś to nie dzieci są przeszkodą, tylko spojrzenie na siebie. Jeśli myślimy o sobie, jak o osobie, która nie znajdzie nikogo, jest ""gorsza" , bo są piękne bezdzietne, to i tak inni będą nas oceniać. Jesteśmy piękne, mądre i jakie dzielne (radzimy sobie z problemami), i faceci niech będą szczęśliwi że na nich spojrzymy (to oczywiście przegięcie, ale czujecie różnicę)"

            Tu, jako facet, zgodzę się w całej rozciągłości. Odnoszę wrażenie, z tego, co udało mi się przeczytać, iż wiele kobiet samotnie wychowujących dzieci określa siebie przez pryzmat tego, iż są matkami. O ile faktycznie bycie rodzicem jest priorytetową i kluczową pozycją społeczną tych pań, to nie wyklucza to w żaden sposób możliwości postrzegania siebie jako atrakcyjnej i wartościowej kobiety. A taką, drogie samotne mamy, każda z was jest albo może być przy niedużym wysiłku.

            "Zresztą ostatnio tak się zastanawiałam: jest mi wygodnie, nie muszę mężowi podawać np. obiadu, prać jego rzeczy i wysłuchiwać komentarzy jaka to ja jestem, nie mam awantur. Jak dzieci śpią, to mam spokojny wieczorek dla siebie (czytam lub oglądam co chcę, gadam z przyjaciółmi), gdy chłopcy są u ojca to idę na imprezki z koleżankami. Czego mi jeszcze do szczęścia trzeba? A z facetem wiadomo: chwilę będzie miło, a potem jak zawsze..."

            Odnoszę wrażenie, że jest to takie tłumaczenie sobie na zasadzie: "Kali nie ma słonia, Kali woli osła". Kilka rzeczy - koleżanki/przyjaciółki to nie to samo, co osoba bliska - mąż/żona. Nie oszukujmy się - relacje małżeńskie są o wiele bardziej zażyłe (przynajmniej w sytuacji normalnej). Po drugie - miałem w wakacje okazję poznać naprawdę mnóstwo osób starszych, które przeżyły całe swoje życia u boku kogoś i wspominając to zwracały uwagę na fakt, że ta osoba była nieodzownym elementem ich życia.

            Dlatego uważam, że to może (ale nie musi, czego Ci życzę) takie tłumaczenie na zasadzie - brakuje mi czegoś, ale widzę zalety nieposiadania tego, więc czuję się lepiej.

            "Poflirtować mogę, czemu nie, to przyjemne, ale czy zaufam któremuś???? Jakoś te
            go nie widzę."

            Ciekawe podejście, ale z punktu widzenia standardowego faceta, prosiłbym, abyś flirtując z płcią przeciwną zachowywała należyty dystans, bo wśród mężczyzn też są tacy, co wiedzą do czego służy nie tylko ten pofałdowany narząd w głowie, ale też i ten czerwony, rytmicznie bijący w śródpiersiu.

            Co do zaufania to naturalnie rozumiem i Ci się nie dziwię.

            "Jak na razie jestem zadowolona :P"
            Jeżeli jest to szczęście w pełni autentyczne - znaczy bez ukrywania pewnych braków, to całkowicie szczerze gratuluję i życzę, abyś czuła się tak dalej:)
    • kasia_138 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 15.07.11, 22:37
      witaj,miło mi Cię poznać jestem w podobnej sytuacji, samotna mama synka 3,5r i niedlugo urodze drugie którego ojciec okazał się kretynem:( wiec znow bede sama...poznalam nawet kogos bedac juz w ciąży,,,naobiecaywał że sie nami zaopiekuje,że chce z nami stworzyć rodzinę a niedawno się zmył bez słowa i czuję się znowu oklamana...a ja potraktowałam go poważne i bardzo się przywiązałam,jeszcze niedoszlam do siebie po rozstaniu a tu trzeba zbierac siły do zajmowania sie niemowlaczkiem.. teraz to już pewnie nikt niepokocha naszej trojki:( bo kto chciałby sobie brać na glowe taki kłopot a ty jak?, może już się coś zmienilo na lepsze?
        • kasia_138 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 17.07.11, 21:29
          łatwo Ci się mowi, ale to nie takie proste w realu..mam nadzieje że prędzej czy później tak będzie ale niewiem czy latwo mi będzie komuś jeszcze zaufać, dotychczas trafiałam za nieodpowiedzialnych facetów którzy dużo mówią a jak przyjdzie co do czego to sie wycofują bo boją się odpowiedzialności i obowiązków.
    • mateusz.wroclaw Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 17.07.11, 21:46
      Hm... Teraz zwróciłaś uwagę na zupełnie inną kwestię.

      Ja tylko mówię, że na pewno ktoś będzie was chciał:) Ty teraz zwracasz uwagę na to, czy będziesz potrafiła tej osobie zaufać. To zupełnie inny problem, choć myślę, że będziesz. Dlaczego? Bo po tym jak piszesz wnioskuję, że bardzo nie chcesz być sama i jeżeli facet się trochę postara to da radę do Ciebie dotrzeć.
      • monika1992rok Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 18.07.11, 12:16
        facetow na swiecie jest duzo ale tych dobrych naprawe trudno znalesc tez sie balam ze zostane juz sama z dzieckiem a nie dawno calkiem przypadkowo czekajac na autobus na pks poznalam chlopaka spotykamy sie dalam mu szanse chociaz z poczatku nie chcialam ale nie jest latwo drugi raz tak zaufac. pozostaje ta nie pewnosc ze znowu ktos nas mocno zrani. napewno los takze do ciebie sie usmiechnie a dzieci tu nie sa przeszkoda jak facet jest uczciwy i w porzadku to bedzie dobrze i stworzycie zgrany duet. ja narazie tez zbytnio sie nie angazuje tylko duzo rozmawiamy nic poza tym wole juz teraz poznac ta druga osobe bardziej powoli z czasem a co bedzie wlasnie czas pokaze :) trzymam za ciebie kciuki mysl o malenstwie ktore nie dlugo pojawi sie w twoim zyciu :) kobiety to silne sztuki musimy dawac sobie rade a takich kretynow po prostu olac szkoda na takich wylewac lzy ja juz teraz czuje sie silna mimo ze czesto sa trudne chwile. najwazniejsze to uwierz w siebie przynajmniej sie staraj. jak bedzie ci zle to zagladaj tutaj zawsze znajdzie sie ktos to bedzie staral sie ciebie wesprzec przymajmniej dobrym slowem. Pozdrawiam.
      • kasia_138 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 25.09.11, 15:24
        masz rację, nie bardzo chcę być sama, ponieważ samotność mi doskwiera coraz mocniej, nie chodzi tylko o To że jest mi samej ciężko, ale o szarą codzienność kiedy nie ma się do kogo odezwac ani przytulić, ani wyżalić kiedy wszystko zaczyna mnie już przerastać. Pozatym rodzicielstwo jest piękniejsze kiedy jest się z kim tą radością dzielić, dwa tygodnie temu urodzilam drugiego synka, najbardziej bolalo kiedy w szpitalu do innych mam przychodzili mężowie, brali dzieci na ręce a ja leżałam sama ze swoim maleństwem i nikt nie cieszyl sie ze mną z jego narodzin, a powrocie do pustego domu zrobilo mi się jeszcze bardziej przykro.. Myślę że za bardzo ufam męszczyzną i dlatego jestem sama bo to wykorzystuja, i jak tu się niepomylic? ale teraz nie mam problemu czy zaufam czy niezaufam bo i tak nie mam komu... Ale dziękuję za pocieszenie, może kiedyś coś się zmieni...
    • michalmcmad Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 06.09.11, 23:07
      Zawsze jest szansa nie poddawaj się dziecko to nie przeszkoda jesli kobieta jest fajna i kochająca to można żyć normalnie a nawet lepiej bo się docenia to co się ma.

      Ja byłem w takim związku, ona ma 2 dzieci. i po trzech latach skończyło się bo przespała się z kolegą. Nie mogłem na nią patrzeć. . .
      Dlatego znów jestem sam...
    • romano35.72 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 22.10.11, 11:22
      Witam,zawsze jest szansa i trzeba w to wierzyc,ze sa gdzies ci ktorzy sa nam przeznaczeni,zycie nie jest latwe.To zalezy od ludzi od czlowieka jesli facet jest odpowiedzialny zdowo i powarznie myslacy o stabilizacji,rodzinie to nie bedzie mu przeszkadzalo,ze masz dziecko.Ja poruszam sie na wozku po wypadku samochodowym daje sobie rade i nie licze na czyjas pomoc bo z wieloma sprawami daje sobie rade.Czego mi brakuje to drugiej osoby do rozmowy do zwiazku i dla mnie nie ma roznicy ze kobieta ma dziecko.Wielu sprawnych fizycznie facetow nie potrafi posprzatac czy ugotowac czy wyprac bo albo mamusie im usluguja albo sa poprostu leniami,a co dopiero opiekowac by sie mieli nie swoim dzieckiem takim tylko w glowie sex i wygodne zycie.Niestety tez trafiaja sie kobiety materialistki ktore mysla tylko by miec a nie byc czy dac od siebie cieplo milosc,potrafia klamac oszukiwac.Wiec sa rozni ludzie i osoby malo jest bezinteresownosci i tego by byc dla drugiej ossoby wsparciem i oparcie nawet w trudnej chwili zycia,a szacunek zrozumienie utrzciwosc to podstawa to fundament udanego zwiazku i wychowania dzieci nawet nie swoich.Pozdrawiam panie ktore chcialyby mnie poznac moj emeil romano35@poczta.fm
    • kamilvogt Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 12.03.12, 03:45
      czesc
      zawsze jest nadzieja ze sie pozna nawet z takim bagazem jak dzieci one nie sa przeszkoda lecz przeciwnie zacheta do poznania ....sam mam syna 3 letniego i powiem ze nie mam jeszcze nikogo
      powodem nie jest ze nie chce mniec i ze nie ma kogos tu by poznac ty lko my samoi nie dpuszczamy mysli bu z kims byc bojac sie o nowe zycie ....jesli chcesz napisz poznamy sie a moze
      pozdrawiam norbert
    • joka004 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 02.05.12, 22:50
      witaj, ja tez myslalam ze juz niema szans na nic ,tym bardziej ze moja sytuacja byla jeszcze trudnirjsza.bylam po rozwodzie z 4dzieci iw ciazy z5 ktorego tatus poprostu uciekl, a zapewnial ze kocha,swiat mi walil sie na glowe bylam o krok od zzobienia rzeczy ktorych pewnie gorzko bym zalowala,rodzina sie odemnie odwrocila niebylo nikogo tylko ja, i dzieci,i obawa jak dam rade -dalam, ciaza byla zagrozona a ja zmeczona radzeniem sobie z opieka nad reszta dzieci icodziennymi obowiazkami,wieczorami najbardziej samotnosc dawala sie w znaki,takze kiedys zaczelam czatowac tak z nudow i zeby pogadac z kims .tak poznalam Z.niebardzo mi przypadl do gustu ,a pozatym balam sie jak zareaguje na ciaze,i tu szok niezmienil zdania by sie ze mna spotkac ,ale ja odwlekalam spotkania.w koncu sie zgodzilam i jestesmy razem juz 2lata kocha mala i niemowi oniej inaczej jak moja corka -on pierwszy trzymal ja na rekach gdy sie urodzila,reszta dzieci taz go zaakceptowala jest tylko 1 minus z powodu jego pracy widzimy sie tylko w wekendy,ale i tak jestesmy szczesliwa rodzina,takze sie niepoddawaj bo kazda z nas ma gdzies ta swoja polowke ;] pozdrawiam
      • rika148 Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 03.05.12, 22:42
        Mądry ten twój chłop i łebski :) Na weekend przyjedzie ciebie wyruchać , a na co dzień ma ciebie i twoje 5 bachorów w dupie i się nie dziwię......ale , żebyś ty to nazywała normalnym życiem ????? Hihihihihi.........dobre :)


        joka004 napisał(a):

        > witaj, ja tez myslalam ze juz niema szans na nic ,tym bardziej ze moja sytuacja
        > byla jeszcze trudnirjsza.bylam po rozwodzie z 4dzieci iw ciazy z5 ktorego tatu
        > s poprostu uciekl, a zapewnial ze kocha,swiat mi walil sie na glowe bylam o kro
        > k od zzobienia rzeczy ktorych pewnie gorzko bym zalowala,rodzina sie odemnie od
        > wrocila niebylo nikogo tylko ja, i dzieci,i obawa jak dam rade -dalam, ciaza by
        > la zagrozona a ja zmeczona radzeniem sobie z opieka nad reszta dzieci icodzienn
        > ymi obowiazkami,wieczorami najbardziej samotnosc dawala sie w znaki,takze kiedy
        > s zaczelam czatowac tak z nudow i zeby pogadac z kims .tak poznalam Z.niebardzo
        > mi przypadl do gustu ,a pozatym balam sie jak zareaguje na ciaze,i tu szok nie
        > zmienil zdania by sie ze mna spotkac ,ale ja odwlekalam spotkania.w koncu sie z
        > godzilam i jestesmy razem juz 2lata kocha mala i niemowi oniej inaczej jak moja
        > corka -on pierwszy trzymal ja na rekach gdy sie urodzila,reszta dzieci taz go
        > zaakceptowala jest tylko 1 minus z powodu jego pracy widzimy sie tylko w wekend
        > y,ale i tak jestesmy szczesliwa rodzina,takze sie niepoddawaj bo kazda z nas ma
        > gdzies ta swoja polowke ;] pozdrawiam
    • anie-lcia Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 09.05.12, 12:47
      Samotna mamusiu ależ oczywiście że jest szansa na szczęśliwe i normalne życie, nie wolno tracić nadzieji bo co po niej nam pozostanie?? ja też jestem samotna już 5 lat i mam 6letnią córcię, nie mam nadal faceta ale bardziej z wyboru bo bardzo przywykłam do tego ze jesteśmy same we dwie, wiem ze to nienormalne ale uwierz mi czas leczy rany...
      • kamilvogt Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 09.05.12, 21:40
        czesc
        czemu sie sadzi ze jak sie jest juz samemu iles tam lat czy miesiency ze sie juz nie ulozy zycie ja sam tez wychowuje syna 4 letniego i powiem ze nie znalazlem nikogo gdyz nie ma czasu wychowuje sie i zajmuje domem nie ma sie pomocy drugiej polowki ...malzonka byla ma to gdzies dlatego trudno nam jest na znalezienie jesli chcesz popisac i poznac sie napisz z tej strony norbert z wroclawia
        pozdrawiam norbert
        • anie-lcia Re: czy jest jeszcze szansa na normalne życie?:( 10.05.12, 10:53
          Witaj Norbecie z Wroclawia, ja uważam tak samo,przecież samotni z bagażem nie sa inni jak samotni bez bagażu, uważam że jesteśmy nawet lepsi ponieważ dajemy rade sami wychowywywac dzieci a wiadomo że we dwójke jest ciężko więc w pojedynkę...jeszcze bardziej, ja jestem dumna z każdego samotnego rodzica:) i z Ciebie też, ja też nie mam czasu na poznawanie drugiej połówki bo praca, dom i córeczka pochłaniaja nie bez reszty. Pozdrawiam
          Ciebie cieplutko
          Anita
    • tata-janusz Witaj 12.05.12, 21:24
      Witam Cię , zgadza się samotność jest trudna , ja również sam wychowuję syna , 2-latka , więc zdaję sobie sprawę że nie jest lekko , tym bardziej że jak masz ciężki dzień to nawet nie ma z kim porozmawiać , zwyczajnie się wyżalić . Ale trzeba również myśleć przede wszystkim o dziecku , bo tylko to nam głównie daje radość życia i głównie motywuje.


      Masz ochotę napisać , czekam i pozdrawiam.

      Janusz-wawa
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka