Dodaj do ulubionych

Gdzie się podział tatta-janusz?

24.02.14, 17:00
Nie da się ukryć, że od jakiegoś czasu wieje tu nudą, a liczba osób, które potrafią poprawnie pisać w języku polskim spadła o dobre 90%. Tatto-januszu, Stefanie, jak kiedyś zdarzy się Wam zajrzeć na to forum, to się odezwijcie. :)
Obserwuj wątek
    • steffen5 Re: Gdzie się podział tatta-janusz? 01.03.14, 12:26
      A witam bardzo serdecznie . Nie wiem czym zasłużyłem sobie na taką pamięć wśród śmiertelników :) .Jak tak dalej sprawy się potoczą ,to będą kwiaty składać pod moimi pomnikami ,tudzież wystawami poświęconymi mojej szarej egzystencji haha. A tak poważnie , człowiek żyje swoimi sprawami .Ma własne zmartwienia, problemy .Dla jednych mogą być błahe i małostkowe ,a dla innych stanowią fundamentalną podstawę egzystencji .Wg tatty- janusza pracuję przy agreście czy azbeście -coś w tym stylu .Kiedyś dołączyłem do tego forum z zupełnie innych pobudek niż większość osób tu przebywających (z przyczyn bliżej mi nie znanych ,nie mam możliwości bycia mamą ,a co dopiero samotną ).Forum odwiedzam dość często (śr.raz na tydzień) ale do wielu tematów ciężko mi się ustosunkować (ze wzgl. na brak wiedzy ).Wprowadzanie kogoś w błąd tylko dla chęci uczestniczenia w dyskusji mija się z celem ,a nawet jest przypuszczam nie mile widziane . Na pewno jeszcze dam o sobie znać.Pozdrawiam promyczka -być może nadziei
      • promyczek2323 Re: Gdzie się podział tatta-janusz? 05.03.14, 10:10
        Dziękuję za pozdrowienia :) Tak cukierkowo się zrobiło. Ja przez kilka miesięcy byłam bez internetu, więc odzwyczaiłam się od życia w iluzji globalnej wioski. Teraz mało udzielam się w internetach. Problemy, problemy, problemy.... A ja tam się cieszę tym, co mam. Bycie samotną matką nie jest takie złe. Co prawda, rozmowy prowadzę na wspaniale wysokim poziomie: ,, Nie bić się!'' ,,Nie, nie możesz założyć znowu skarpetek z Minnie, bo są brudne''. ,,Ja zaraz przez was zwariuję!" (Nie wiem, dlaczego wciąż używam czasu przyszłego). Ale i tak jest fajnie :) To do następnego postu :)

        • steffen5 Re: Gdzie się podział tatta-janusz? 09.03.14, 12:00
          Tak dzieci maja coś w sobie ,co motywuje nas do działania .I mimo tego ,że czasami zachodzą za skóre -to w dalszym ciagu respektujemy ich specyficzne zachowanie .Ty akurat na codzien masz kontakt , ja to szczegolnie zauważam ta bezgraniczna milosc dzieci (mimo ,ze nie raz oberwie mi sie klockiem-jak sie nie chce bawic) , gdy przyjezdzam do brata .Wowczas najmlodszy członek rodziny biegnie do mnie i sie przytula -jest to fajne ,ale do czasu jak sie oswoi z moją obecnościa . Powiadasz ,że masz podwójną radość -hmm najważniejsze ,że czerpiesz z tego radość i masz motywacje do działania .A ja w dalszym ciagu sam sobie rzepkę skrobie ;) .Co do kwestii internetu ,mam z nim styczność codziennie (zawodowo lub prywatnie).Zaglądam tu jak sobie przypomne - taka prawda ^^
          • promyczek2323 Re: Gdzie się podział tatta-janusz? 11.03.14, 20:27
            Nie zauważyłam, żebym napisała, że mam podwójną radość, ale zgadłeś- mam dwoje dzieci :) Wspomniana bezgraniczna miłość maluchów jest niesamowita. Nagle człowiek uświadamia sobie, że jest bezkompromisowym autorytetem, wzorem i zaczyna dawać jak najlepszy przykład... nie przechodzi na czerwonym, nie przeklina... Choć to ostatnie nie zawsze się udaje. Stefan, jak Ty tak sam sobie będziesz tę rzepkę skrobał, to żaden nowy członek rodziny Ci nie przybędzie. No chyba, że to jest Ci akurat na rękę... ;)
            • steffen5 Re: Gdzie się podział tatta-janusz? 12.03.14, 10:06
              Witam ,napisałaś i to bardzo wyraźnie - wystarczy czytać między wierszami lub uważnie słuchać ,przetoczę teraz twój fragment (,, Nie bić się!'' . ,,Ja zaraz przez was zwariuję!") Was -l.mnoga -i nie chodzi mi tu o niemieckie słówko .
              Widzisz ,mój problem póki co polega na tym ,że większość czasu spędzam w niemczech .Wyjechałem żeby mięc na rozbudowę domu ,marzył mi się lepszy samochód (w sumie już drugi w miedzy czasie kupilem ;) ) .Ale myśle ze jezeli nie w tym ,to napewno w nastepnym wróce do Polski .Tylko ,ze chciałbym minimum tą śr krajową zarobić .Mam Dopiero 32 l, może mi się jeszcze uda coś zmajstrować ;)
              • promyczek2323 Re: Gdzie się podział tatta-janusz? 12.03.14, 20:22
                ,,Was''- ale Ty szpanujesz tym niemieckim ;) Równie dobrze mogło to oznaczać, że mam troje dzieci, ale rozumiem, że Twoja męska intuicja wygrała.
                A nie myślałeś, żeby w Niemczech ułożyć sobie życie? Słyszałam, że tam też są jakieś kobiety... Przepraszam, pomyliłam się! To o Yetti mówili ;) Mam sporo rodzinki za Odrą i nawet ładne kobietki tam są.
                Możesz mieć kłopot ze znalezieniem pracy, która by Cię satysfakcjonowała finansowo. Wiesz, jeśli ktoś wraca do Polski, to jedynie po resztę rzeczy. A na co Ci dwa samochody? Jednym jeździsz do pracy, a drugim z pracy? :) Widzę, że Cię trochę wzięło na ekshibicjonizm... albo dodałeś swego rodzaju ogłoszenie matrymonialne :) Mam dobrą pracę, dom, dwa auta :) Zaraz, przecież ja też się trochę obnażyłam- już cały świat wie, ile mam dzieci :)
                • steffen5 Ant: Wo ist Steffen oder Scooby where are you ;) 13.03.14, 07:50
                  Taaak ,widzę że humor dopisuje-bardzo dobrze .Płec żeńską też udało mi się tu spotkać ^^ ale nie mam tutaj prawdziwych znajomych ,a tych co znam -to oni mają tylko jedno lekarstwo na wocheende(weekend-polskie słówko ;) )mianowicie piwo .Po za tym ciągnie do kraju .Tutaj żeby ułożyć sobie życie ,to popierwsze trzeba mieć z kimś sensownym ,ponadto kupić drugi dom .Bo mieszkać w wynajętym to nie jest szczyt moich marzeń .Co do treści mojego przekazu ,gdyby ogłoszenie matrymonialne miało składać się wyłącznie z informacji prezentujących stan posiadania ,to większość panów w Pl zarabiających >2000 pln miałoby znikome szanse na stały związek .Po za tym nie zajmujmy się moim statusem materialnym -oficjalna wersja na forum brzmi ,że pracuje na budowie i zrywam azbest z zabudowań w DDR.Co do socjalu w D ,to mają podwyższyć rodzinne ,na 1st dziecko 174 ,na 2nd ~195€ a na 4th juz 215 € .I znowu bedzie tak ze : Dzis niemiecka prasa podała nastepujacą wiadomość (np Bild, SuedDeutsche Zietung),że w D urodziło się 10 nowych obywateli .Z czego siedmioro to turcy ,a troje to polacy :D .W Polsce jest tak pięknie ,że brat ze wzgl na nie prporocjonalne zarobki nie ma prawa do zasiłku na dzieci .A jak u Ciebie??
                  • steffen5 Re: Ant: Wo ist Steffen oder Scooby where are you 13.03.14, 08:02
                    A co się tyczy ,jaką ilość posiadasz potomstwa -to sama się przyznałaś .Ja tylko zauważyłem ,że piszesz w liczbie mnogiej ,czyli <2 .Do drużyny sportowej(np duet w tenisie ,lub do drużyny siatkarskiej gdzie jest ich sześcioro) również zwracamy się :no to gramy ,musimy dać z siebie wszystko .Ewentualnie ministerv lub premier zwraca się do ogółu :Musimy zacisnąć pasa ;) .Wówczas nie myśli o osobach przebywających w jego otoczeniu a o szerszym gronie (czyt.społeczeństwie) -ale dałem wykład z polonistyki ^^ .
                    • promyczek2323 Re: Ant: Wo ist Steffen oder Scooby where are you 13.03.14, 09:25
                      A u mnie spokojnie, dziękuję :) Jak co rano była mała wojna o skarpetki z Minnie, ale już jest ok. A jeśli pytasz mnie o prawo do zasiłku rodzinnego, to nie przysługuje mi. Jestem zbyt bogata. Nie wiedziałam, że państwo bierze też pod uwagę bogactwo duchowe obywateli :)
                      Będąc w temacie świata materialnego, to są osoby, które poza przedmiotami nic więcej nie mogą z siebie dać.
                      Mówisz, że brakuje Ci znajomych? Ja dokładnie mam 166 znajomych na fb, choć nie jestem pewna, czy wszystkich zdołałam poznać osobiście ;) Prawda jest taka, że mam mało czasu na życie towarzyskie.
                      Drogi Stefanie, dałeś mi taki wykład z języka polskiego, że mnie powaliło :) Cały dotychczasowy światopogląd legł w gruzach. To ja też Ci zrobię mały wykład. Słowo ,,weekend'' pochodzi z języka angielskiego. Po polsku mówimy sobota i niedziela. Teraz chciałabym się dowiedzieć coś Ty nabazgrał w tytule? Niemiecko- angielski slogan... Angielski znam, ale niemieckiego to ni w ząb.
                      • steffen5 Odp: Gdzie jest Stefan lub Scooby gdzie jesteś 13.03.14, 15:48
                        Rozbawiłaś mnie z tą ilościa znajomych na fb . sam posiadana pewną liczbę , jest ona dla mnie liczbą niewiadomą (większość osób dodała mnie ,żeby podnieść statystyki w polsce ) . Co się tyczy twojej znajomości języków obcych - to mam dla Ciebie smutną wiadomość -poliglotką to Ty nie zostaniesz .Musiałem wpisać w wyszukiwarkę ,kto to jest Minni i teraz wiem - przetoczę fragment dla zainteresowanych "Minerva "Minni" (österr. auch "Minnie") Maus ist die Freundin - in manchen Geschichten auch die Verlobte - von Micky Maus."(oczywiście rozumie ,że to małą potyczkę wygrałaś -i wreszcie są twoje ^^ ).A jeżeli już wnikamy w nasze życie w realu (np.;M1 Czeladź) ,to na imię mam...jak najlepszy przyjaciel tego ,co lubi zjeść "małe co nie co" ;) .Piszesz ,że jesteś strasznie uduchowiona -masz korzenie mongolskie ;).A co się tyczy twojego statusu materialnego ,być może biorą pod uwagę dochód rodziny i ex .No i w dalszym stopniu nie zgodzę się , że w polsce sie mówi "gdzie wybieracie się na sobote i niedzielę" ,czy też "co robiliłeś w sobotę i niedzielę ".to samo tyczy się słowa kiosk-od perskiego czy butik-od franc butique. Na naleciałości nie mamy wpływu .Czy TY juz wysylasz swoje pociechy do szkoły,bo coś się nam ten temat napatoczył .Co porabiasz na tej stronie po za tym , że ze mną piszesz .Pocieszasz , pomagasz prawnie innym osobą ,które dokonały nie właściwego wyboru .Czy po prostu patrzysz z bólem serca , jak kolejna osoba dołącza do tego grona i próbuje sie odnaleźć w nowej rzeczywistości
                        • promyczek2323 Re: Odp: Gdzie jest Stefan lub Scooby gdzie jeste 13.03.14, 21:25
                          Masz na imię jak najlepszy przyjaciel Kubusia Puchatka? Poczekaj chwilkę... Niech pomyślę... Prosiaczek! Ojej, jak słodko :) To ja dodam, że moje nazwisko brzmi jak dalszy przyjaciel Puchatka ( nie Prosiaczek :)
                          Wiesz, nie udzielam się na tym forum. Tutaj jedynie miło się z Tobą droczę. Jednak to, przez co przeszłam, zmieniło mnie i moje życie. Udało mi się nie zgorzknieć i staram się jak mogę pomagać innym. Robię to lokalnie, prawie po sąsiedzku. Nie pomagam prawnie, bo się na tym nie znam, ale umiem wysłuchać innych. Często siadam na ławce obok samotnych starszych ludzi, siadam obok bezdomnych i zaczynam rozmowę. Każda z tych osób czuła się samotna. Bezdomni mówią o swoich dzieciach, wnukach. ,,Moja córka Claudia urodziła drugie dziecko. Ale wnuków nigdy jeszcze nie widziałem, jej samej już z kilka lat nie widziałem. Nie chce mnie znać''. I tu zaczyna się płacz. Starsi ludzie czekają już tylko na swoją śmierć. Niby mają rodzinę, ale nikt ich nie odwiedza. Wszyscy powyjeżdżali za granicę, za chlebem.
                          Trochę mi się zebrało na smutne historie. Już szybko zmieniam temat. Korzenie mam ukraińsko- niemieckie ( i obu języków nie znam :) A co do mojego uduchowienia, to medytuję codziennie. Przeszłam na wegetarianizm, bo nie chcę się przyczyniać do jakiegokolwiek cierpienia.
                          Co do Minnie, to mam jedynie bluzkę z tą myszką. Moja trzyletnia córeczka ją uwielbia. Mam też prawie pięcioletniego synka. Dzieci pójdą do szkoły dopiero od września. Chcę się nimi nacieszyć tak długo jak się da, a poza tym nie mam zamiaru oddawać całej mojej pensji na przedszkole. Jestem Lidia i mam 25 lat, Krzysztofie :)
                          • steffen5 Odp: Gdzie jest ... 14.03.14, 09:09
                            Bardzo mi miło poznać Lidio(miałem kiedyś nauczycielke o takim imieniu - uczyła oczywiście niemieckiego :) .No i młodziutka z ciebie mamusia , już dwójka -bałaś się ,że nie zdążysz ;)
                            No i wreszcie mamy piatek , teraz tylko przesiedzieć do wieczora i wocheende .
                            Faktycznie starasz się zachowywać resztki dobrego humoru , ale w głębi czujesz i wiesz ,że świat nie jest kolorowy .Szczególnie gdy możemy to odczuć na własnej skórze .Ja nigdy nie stykałem się z tego typu problemami.Może dlatego ,że człowiek zamyka się w swoim świecie .Jedynie ,to gdy jadę do miasta (w Pl) ,to widzę zróżnicowanie środowiska-tym bardziej ,że wokół są zabudowania mieszkań komunalnych .Gdzie często osoby samotne lub też po róznych pzrejsciach trafiaja na tzw tanie lokum .Niestety życie tak się układa , że młodzi jezeli juz pamietaja o rodzicach/dziadkach to z reguły jak coś potrzebują .Tak każdy jest zdany na siebie . Wierzysz ,że twoje dzieci w przyszłości będą się zachowywały inaczej .Ona też będą chciały mieć chwilę dla siebie - gorzej jeżeli ich partner życiowy będzie szczególnie zaborczy (znasz kawały o teściowych ;) ).Jeżeli chodzi o moje korzenie , to ze strony mamy płynie we mnie błekitna krew austryjacka (ten z małym wąsem , to nie mój wujek ^^ ) .Miałem okazję przejśc przez to co Ty ,mianowicie wegetarianinem byłem przez 8 lat (od 17-25r.życia) -ale wojsko zmieniło moje nawyki .Jeżeli chodzi o medytacje , to zasadniczo stronie od polemizowania na te temat wśród osob nie wtajemniczonych -a takie tu przebywają na forum ,częsc osób uważa to za niezrównoważenie psychiczne .A przecież dzięki medytacja ,nie tylko jesteśmy w stanie wejśc w sen fazy gamma .Ale przede wszystkim pomaga nam ona zregenerować siły i odpręzyć ciało .Większość wschodnich sztuk walki wymaga przechodzenia w stan relaksacji ,dzieki czemu możemy bardziej się skoncentrować na wybranym przez siebie celu .
                            Orientuję się ,że przedszkole nie należy do tanich .Najmłodszy Mateusz chodzi i z tego co słyszałem to koszt ok 400zl .Przy czym ,gdy obydwoje rodziców pracuje ,to dużo łatwiej jest pogodzić tego typu zobowiązania .Rozumiem ,że w tej chwili trzymasz kciuki za swoich pobratymców
                            • promyczek2323 Dzień dobry :) 14.03.14, 10:41
                              Będąc w temacie wujków z wąsami, to miałam wujka Adolfa H. Jednak nazwisko miał nie to, o którym myślimy :) Nigdy go nie poznałam, bo rodzina wolała go raczej przemilczeć tylko dlatego, że nosił sukienki. Nietolerancja jest wszędzie.
                              Faktycznie, większość ludzi uważa, że medytacja jest dla wariatów z kadzidełkami. Pochodzę z rodziny stricte katolickiej i gdy jestem u rodziców, to medytuję w łazience- jedyne spokojne miejsce w mieszkaniu. ,,Co ty tam tak długo robisz?'' ,,Medytuję!'' ;)
                              U mnie najciekawszym efektem medytacji było ,,dokopanie się'' do poprzednich wcieleń :)
                              Nigdy nie żałowałam, że wcześnie urodziłam dzieci. Nie mam uczucia, że przez macierzyństwo coś tracę. Widzę jedynie, ile zyskuję :) Dzieci wiele mnie nauczyły. (Głównie cierpliwości ;)
                              I jeszcze jedno: ,,Faktycznie starasz się zachowywać resztki dobrego humoru'' Kochany, jeśli chodzi o poczucie humoru, to wcale nie jadę na rezerwie. Mam go mnóstwo! :) Ale komu ja to mówię... Taki człowiek jak Ty z błękitną krwią pewnie tylko zadziera nosa i nie poniża się do niekontrolowanych wybuchów śmiechu ;)
                              • steffen5 Dzień dobry :) 15.03.14, 08:32
                                "Kochany" :D , nawet nie pamietam okresu znajomośći -ten czas goni haha.Nie zadzieram nosa , jestem jak wszyscy "normalny" .Wczoraj mi się nie chciało pisać,bo miałem jeszcze po pracy trening .Dziś miałem iść się trochę zrelaksować na rolkach albo rowerem pojeździć ( śr robie 70-90km) ale pogoda barowa.Trzeba ćwiczyć ,bo w tygodniu cały czas prawie siedze na 4 literach .A nie chcę wygladać jak moi starsi koledzy , że jak mijamy się w w drzwiach to jeden musi ustąpić -z reguły ten o małych gabarytach ,bo ten drugi i tak już wciaga bojler ;) .Teraz jeszcze skoczyć wydać pare ojro .A co do medytacji ,to na twoim miejscu uważałbym (mam nadzieję , że orientujesz się co mam na myśli ).Oczywiście chyba najwyższym stopniem medytacji ,jest umiejętność wyjścia .Ja zasadniczo unikam tego typu eksperymentów ,ze względu na spokój psychiczny .Dla nie do wierzących lub osób ,które myślą o co mi chodzi z innym światem .proszę zaznajomić się z artykułem brytyjskiej gazety independet (dla znających angielski) www.independent.co.uk/news/world/europe/catholic-church-trains-more-priests-to-perform-exorcisms-9046578.html. Także jak to mówią Knedlicki :Daj Si pozor na źilania ;)
                                  • promyczek2323 Re: Dzień dobry :) 15.03.14, 16:17
                                    Dobrze, że dodałeś ostatni post, bo już myślałam,że będziesz musiał nagrać mi swój Internet na dyskietkę i wysłać. Na moim Internecie faktycznie artykuł na początku nie chciał wskoczyć. Panika ,,Jak się kopiuje?! Jak się kopiuje?!'' Szybko telefon do siostry, bo w końcu w Gminie robi i się udało :)
                                    Okultyzm, czarna magia jak najbardziej są gościnną furtką dla zła. Nawet codzienne, błahe czynności też mogą być. Wspomniałeś o ,,wyjściu'' podczas medytacji. Ja do tego nawet nie potrzebowałam tej medytacji. Gdy zobaczyłam, że dzieci urąbały mi białą farbą trzy dywany i okno, to wyszłam z siebie i stanęłam obok :)
                                    Nie praktykuję technik znalezionych gdzieś w Internecie. Medytuję jedynie po to, by pracować nad sobą, odprężyć się.
                                    ,,Kochany''- masz rację, zbyt poufałe słówko. W końcu ja nie nam Ciebie, Ty nie nasz mnie... A poza tym piszemy na forum, więc powinno być bardziej oficjalnie ;) Aleś się przyczepił tego słowa. Ale w sumie pewnie jesteś kochany przez mamę, tatę, kota, psa, partnera lub/i partnerkę, siostrę, brata, komornika...
                                    Właśnie odkryłam, że wiatr powalił mi płot w ogródku :/ !!! Masz rację, barowa pogoda- nic, tylko iść się nachlać albo w łaskę do sąsiada, żeby pomógł to naprawić. Uroki bycia samotną matką. Kafelki sama sobie kładłam, ale pojęcia nie mam jak naprawić płot. Gwoździ nie mam, a na taśmę klejącą nie weźmie. Fajnie... Albo zostawię to tak jak jest w ramach akcji sąsiedzi bez barier. Ale spadł prosto na kwiatki wrrr
                                    • steffen5 :) 15.03.14, 18:44
                                      Hahaha, masz rozbrajające poczucie humoru.Dawno nie spotkałem (nawet wirtualnie) osoby ,która by tak optymistycznie patrzała na świat.Im bardziej Cię poznaje ,tym bardziej twoja osoba zaczyna budzić we mnie ciekawość ,mimo przeciwności losu świetnie sobie radzisz lub przynajmniej sprawiasz takie wrażenie.Nie no mi to nie przeszkadza , możesz się do mnie zwracać Kochany/kochanie ;) czy jak tam uznasz za słuszne .A zasadniczo z jakiego rejonu Polski pochodzisz ,bo ja z górnego śląska(ino że jo som nie krychlom ,bo by żadyn gorol nie sforsztelowoł ,ło co mi łazi :D ).I tak dla zainteresowanych - nie jestem w związku .Cały czas mnie zastanawia , że jeszcze nikt z odwiedzających nie wtrącił swojego zdania.,bo nie wierzę ,że jesteśmy tu sami .Co do okultyzmu ,mozna by podpasować część słów z piosenki "Dark Horse" -So you wanna play with magic .
                                      • promyczek2323 Re: :) 15.03.14, 21:02
                                        Ja mam do morza jakieś 40 minut pieszo i jak to bywa- nie doceniam okolicy. Rzadko jestem nad morzem. Mam rodzinę na Śląsku i też umiem mówić jak rodowita Ślązaczka, ale tylko wtedy, gdy myję zęby :) Żartuję, fajna gwara.
                                        Bo ja wiem, czy rzesze przeglądają nasz wątek... Pewnie tylko biedny Obama to czyta, bo musi.
                                        A to fajnie masz, jak sam jesteś. Nie musisz opuszczać klapy, ukrywać plików z pornolami, poza sezonem letnim nie musisz tak często obcinać paznokci u stóp. A gdy chcesz wyglądać bardziej męsko i zapuszczasz zarost jak Jason Statham, to nie słyszysz ,,Jeszcze kilka dni i będziesz wyglądał jak małpa". Masz miejsce w szafie na ciuchy, nikt Ci nie ględzi, że zostawiłeś zaschniętą pastę do zębów na umywalce. Przecież każdy mężczyzna wie, że tego nie widać, bo pasta jest biała i umywalka też jest biała! Nikt na siłę nie utwierdza Cię w przekonaniu, że masz w życiu lepiej, bo nie dokuczają Ci bóle menstruacyjne. Nikt nie zamęcza Cię pasjonującymi historiami typu : ,,A kojarzysz tę Ankę ode mnie z pracy?" ,,Tak, kojarzę''. (Tak naprawdę to pojęcia nie mam, ale chcę, żebyś szybciej skończyła). ,,No to ona się przeprowadziła i teraz mieszka tam jak się idzie od tego mięsnego, ale tego drugiego mięsnego...'' I nie słyszysz: ,,Ile możesz w to grać?! Zająłbyś się czymś!''
                                        Ja na przykład w przedpokoju na wieszaku mam stado wiecznie spadających torebek. Na umywalce mogę spokojnie zostawić czarne waciki od demakijażu, mogę cały dzień chodzić w przetłuszczonych włosach ,,bo dziś się nie opłaca myć'' :) Nie słyszę, że wszędzie są moje włosy. Nikt mnie nie wkurza słowami: ,,Po twojej lewej"". Jakby nie można było powiedzieć, że od ściany.
                                        Trzeba umieć docenić to, co się ma i to, czego się nie ma :)
                                        • steffen5 :D 15.03.14, 21:51
                                          Nie ,ja już nie mogę -masz talent do rozbawienia chyba największego mruka .Pewnie jak każdy stan skupienia ma swoje plusy i minusy . Niestety nie które uwagi mnie nie omijają jak przyjadę do pl -pozatym od 16 roku życia byłem wychowywany tylko przez mamę.I powiem Ci ,że na owy okres znałem wszystkich mieszkańców wsi i kto pod jakim numerem mieszka , z kim jest spokrewniony .A faktycznie najgorszą głupotą było jak stwierdzałem ,że nie mam zielonego pojecia o kogo chodzi . Wtedy zaczynał się wykład na minimum 10 kartek A4. Co jeszcze mi utkwiło w pamięci ,to tego typu sytuacja : Ciekawa gdzie się podziały wszystkie łyżeczki ?? ,no ja na to:nie wiem ,ja mam tylko jedną ;) .Po czym komisja szła do mojego pokoju i stwierdzała :"No nie, do czego ci potrzebne 3 szklanki i 6 łyżeczek", No i jak tu wybrnąć se myśle :" Przecież rano jak byłaś,to piłaś tutaj kawę (pkt dla mnie) ,a przed chwilą był kolega i wypiliśmy herbate "(pkt dla mnie) -problem pozostawał z pozostałymi łyżeczkami ,dlatego z reguły biegłem przed nią ,żeby nie dostać opieprzu .Albo "Jak zjadłeś ,to nie możesz włożyć tego talerza do zlewozmywaka !! " "Nie , bo jeszcze myślę czy wziąśc dokładkę ,może za 10 min -a po co będe brudził drugi ;) "."Masz coś do prania ?? " "Nie ,chociaż w sumie to sprawdzę - nie ,nie mam nic " Za około 5 minut (automat już działa)"A jak myślisz w tych spodniach można jeszcze chodzić ,bo jakoś się tak dziwnie świecą ;)" . Odnośnie tego co robię teraz w wolnym czasie ,to już nikt się nie czepia nawet w pl,ale jak byłem nastolatkiem -to jak nie brat mi truł za .upą ,że trzeba coś zrobić .To mama się non-stop czepiała.Teraz to jedynie mi bratowa nie daje spokoju ,wypytując kiedy w końcu zaproszę na ślub :/ .A propo ,ja też mam rodzinę w zachodniopomorskim .W sumie bardziej od morza to lubię mazury ,gdzie mozna trochę pożeglować (na morzu są zbyt wysokie fale).
                                          • promyczek2323 Re: :D 15.03.14, 22:15
                                            Pudło! Nie zgadłeś :) Nie jestem z zachodniopomorskiego.
                                            Jedno z najbardziej irytujących pytań: ,,A kiedy ślub?'' :) Dla wywołania ciekawej reakcji można powiedzieć: ,, Kiedy zalegalizują związki homoseksualne''. (Opcjonalnie zoofilię). Jak już człowiek dla świętego spokoju weźmie ślub, to z kolei pada: ,, A kiedy dzieci?'' Są tacy, którzy prowadzą jakieś statystyki. Mój sąsiad codziennie zapisuje temperaturę powietrza :) Wystarczy z nim chwilę porozmawiać, żeby dowiedzieć się w którym roku ostatnio było tak ciepło :)
                                            U mnie z kolei giną widelce :) I są albo za komputerem, albo za rogówką :) Mamy w mieszkaniu takie różne praktyczne skrytki.
                                            To mam rozumieć, że pochodzisz ze wsi? Ja na wsi mieszkałam 20 lat. Lubię wieś. Cisza, spokój i jak wspomniałeś- wszystkowidzący sąsiedzi :)
                                            • steffen5 Re: :D 16.03.14, 18:21
                                              Hej ,dziś cały dzień spędziłem na podwórku ;) .Trzeba wykorzystać czas wolny .A co do mojego miejsca zamieszkania ,to zawsze ciągło mnie na wieś .Wystarczy ,że od 8do 17 roku mieszkałem w bloku .I pamiętam jak dziś ,te babcie siedzące na ławce obok klatki i oceniające każdego kto przejdzie . Nie wiem czy pamiętasz ,ale kiedyś była oranżada w szklanej butelce zwrotnej -nazywała się kaskada (ten sam okres ,co były gumy do żucia TURBO) .No i wychodząc z bloku ,a że miałem może z 12-13 lat usłyszałem taki komentarz (butelki o siebie sie otłukły )"No taki młody ,a już piwo pije " .Oczywiście po powrocie naskarżyłem mamie (ona już je tam ustawiła -zresztą często się kłóciła z tymi starymi babami ).Czy jest ktoś chętny ,kto wybierze się za mnie do pracy .Już mi się nie chce ,a co dopiero jutro :(
                                              • promyczek2323 Dobry wieczór :) 16.03.14, 21:48
                                                To nie idź do pracy, ja Ci usprawiedliwienie napiszę ;)
                                                Pamiętam te rarytasy, o których wspomniałeś. Blisko mieszkały moje dwie babcie, więc wnusi nie żałowały :) Dwa, trzy razy w tygodniu na wieś podjeżdżał dostawczak - sklep obwoźny. Ponadto codziennie rano przyjeżdżał (i nadal przyjeżdża) samochód z chlebem. Taki dobrobyt :) Do najbliższego sklepu 2-3 km, więc nikt rano po bułki się nie wybiera. Wychowałam się na wsi, gdzie mieszka gdzieś 18 rodzin, a moimi jedynym sąsiadami z naprzeciwka były drzewa i pola :) Jako mała dziewczynka biegałam w ortalionowych dresach i tata zrobił mi najlepszą procę! Żaden z chłopaków takiej nie miał :) Dzieciństwo... Mając dzieci, mogę choć trochę powrócić do tych czasów. Na placu zabaw siadam na karuzeli, a dzieci mnie kręcą :) Nie jestem do końca przekonana, czy tak powinno być, ale mi się tam podoba :) Albo mogę sobie spokojnie kolorować kolorowanki. Jakiś czas temu rozbiliśmy namiot na cały pokój. Do pełni chaosu w domu brakuje nam tylko psa, kota i papugi :) Czasami jestem tak padnięta, że zasypiam szybciej niż dzieci. To dlatego, że jestem dorosła, bo dorosłych zabawa męczy, a dzieci nie :)
                                                Wiesz, wpadłam na pomysł. Skoro tak nie lubisz swojej pracy, to przebiorę się za Ciebie i jakiś czas za Ciebie popracuję. Postaram się wykonywać swoje obowiązki jak najgorzej, żeby Ciebie/ mnie zwolnili. Uwierz, jako bezrobotny będziesz miał więcej wolnego. To plan już jest. Teraz pozostaje jedynie dopracować szczegóły.
                                                No to kończę bajkę na dobranoc, bo też muszę jutro rano wstać. Miłych snów :)
                                                • steffen5 Dobry dzień :) 17.03.14, 13:33
                                                  Ja cię nie będę słuchał , bo mam wrażenie ,że mi źle doradzasz .W całej swojej karierze nie miałem ani jednego dnia wolnego z powodu L4 ,najwiekszym moim wystepkiem to był dzień wagarowicza .Nie żebym stykał ale wolałem się nie narażać bez potrzeby .Dlatego zawsze ubezpieczałem tyły i patrzałem czy wszyscy koledzy opuścili teren szkoły .Dziewczyny się nie liczyły ,bo to zawsze były dziobaki i lizusy ;) .Z racji faktu ,że gdy ja byłem jeszcze dzieciakiem ,a brat mój już uganiał się za pannami ,to moją ulubioną zabawą ,było nakrywanie stołu kocem i siedzenie tam z zapaloną lampką .Teraz dzieci z reguły bawia się na kompie w zabijanie albo w najlepszym wypadku klockami lego (jak mój bratanek) .A boisko na wsi świeci pustką -coraz gorzej z dziećmi ,a młodzież wogóle ma inne zabawy ;)
                                                  • promyczek2323 Re: Dobry dzień :) 17.03.14, 17:40
                                                    Ja miałabym Ci źle doradzać? Nie ufasz mi? Przypomniało mi się ja w liceum byłam odpowiedzialna za dziennik. Wychowawczyni tak mi ufała, że przed wywiadówkami siedziałam w kantorku i spisywałam oceny na karteczki. Dzięki mnie średnia klasy wzrosła :) Gdzie jest władza, tam są nadużycia. Ale ja to traktuję raczej jako prace społeczne ;)
                                                    ,,Dziewczyny się nie liczyły''... No wiesz! A już zaczynałam Cię lubić. Masz takie zdanie o dziewczynach, bo mnie wcześniej nie znałeś. Ja w klasie robiłam kolegom samoloty z papieru i pukawki. A w piątej klasie wkurzającego kolegę popchnęłam tak mocno, że przeleciał przez jedną ławkę i wylądował na drugiej.(Nie mam pojęcia jak to zrobiłam). Takim oto przypadkiem zdobyłam powszechny szacunek wśród kolegów ;)
                                                    Moją najlepszą zabawą było (i jest) malowanie. Wystarczyło dać mi kartkę papieru i miałam zajęcie na długo.
                                                    Narzekanie na młodsze pokolenie jest oznaką starzenia się. Nasi rodzice, dziadkowie też na nas narzekali :) Ale masz rację. Komputer odbiera dzieciom zielone kolana od trawy i siniaki. Niedługo powstaną symulatory gry w klasy i w zbijaka. Ja też się starzeję. Muszę pytać młodszego brata: ,,A co to słowo oznacza?'' ,,Ty to zacofana jesteś". No i też jak moja babcia oglądam programy o ogrodnictwie. Może raczej dlatego, że program prowadzi przystojny ogrodnik ;) Nie, żartuję, to te wszystkie sadzonki są tak interesujące :) Starość przychodzi jak złodziej- nie wiadomo kiedy. Cóż, drogi Krzysztofie, jednego dnia człowiek narzeka na młodzież,a drugiego naciera się Amolem :) ,, Co to za zapach? Nowa seria Axe?''
                                                  • steffen5 Witam i o zdrowie pytam 18.03.14, 12:25
                                                    Zrzędzisz jak dojrzała baba ;) .Dziewczyno ,Ty masz dopiero 25 lat .Przed tobą całe życie ,jak już będziesz w moim wieku ,wtedy pogadamy .W kościach będzie strzykać na znak zmian w pogodzie ,ruchy już nie będą tak skoordynowane .Wówczas taki Amol ,to będzie duszkiem znikał żeby choć na chwilę zapomnieć o bólu i doczekać do swoich dni .Kurde ,dziś nie ma co robić w tej robocie ,nuda jak cholera .Nawet szef się gdzieś ztlenił .Ja akurat z młodzieżą mam kontakt dośc często .Od brata syn ma 19 ,następny 16 .Najbardziej mi się spodobało ,jak kiedyś w siadali do auta .Moja mama siedziała z przodu ,no a z tyłu są normalnie 3 miejsca( bmw,to dośc obszerny samochód) .No ,a że młodzież już nie ma tej siły co kiedyś ,żeby obejść auto na około (oczywiście póżniej sobie uświadomiłem ,że mogłem ich zabrać z pod drzwi wejściowych ,żeby nie musieli iść aż na ulicę dobre 10 m-czyli moja wina) .No ale ten młodszy usiadł zaraz przy wejściu ,a ten drugi do niego podchodzi i co mówi ... -nie nic obraźliwego , tylko "UBIJ" .Ty wiesz ,że w pierwszej kolejności skojarzyło mi się pieczenie ciasta hahaha -a dokładnie ubijanie białka .No i nie wytrzymyłam napływu radości i pytam się .Dawid co Patryk do cb powiedział , no żebym UBIŁ ;) . No dobra ale co masz ubić ?? . No i w tym momencie oba robią wielkie i oczy i w śmiech .Ale ,że oba w czasie gdy mają kryzys przychodzą do mnie po kasę , to szybko im miny zrzedły -gdy przyjaciel Kubusia spojrzał groźnym wzrokiem -.- .I wówczas się dowiedziałem ,że to oznacza "Zrób miejsce , lub zsuń się(nie przesuń się) ;) "I tak myślę ,po co ja tyle lat poświeciłem na naukę , skoro i tak pożądanej wiedzy nie wyniosłem .
                                                  • promyczek2323 Gapa ze mnie :/ 18.03.14, 16:35
                                                    Odpisałam Ci i chyba zamiast opublikować moje wypociny, to je skasowałam. Jakoś mojego posta nie widać. Mam taka propozycję: zamiast publicznie korespondować na tym forum, możemy skorzystać z poczty. Mój adres: promyczek2323@gazeta.pl. Nikt nie będzie widział jak ze mnie blondynka ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka