samanta455 Re: jak radzą sobie dzieci z domów samotnych mate 28.08.06, 19:00 to dotyczy jakby innego tematu, zapomniałam wykasować Odpowiedz Link
sara21-21 WITAM 08.09.06, 17:54 Witam Samanto,lato mija ,może stąd taki ponury nastrój?Życie zawsze nas zaskakuje i trzeba się do tego przyzwyczaić,przynajmniej próbować.Pozdrawaiam. Odpowiedz Link
samanta455 Re: WITAM 10.09.06, 23:46 cześć, dopada nas dopada i starość i miłość i brak pieniędzy, ale najważniejsze, aby mieć dobry kontakt z swoimi dziećmi,co ty na to? Odpowiedz Link
samanta455 Re: WITAM 27.10.06, 23:12 tu też cieniutko, a tak bym chciała posłuchać dorosłe już dzieci z rozbitych rodzin jak teraz sobie radzą. Odpowiedz Link
kleksa Re: WITAM 28.10.06, 21:07 Nie najgorzej samanto,jesli chodzi o mnie .:) czasami rozbicie rodziny jest najlepszym sposobem,by dzieci mogły zaznac spokoju i myslec o swej przyszłości, a nie zyc w stresie. Odpowiedz Link
samanta455 Re: WITAM 28.10.06, 21:21 rozumię to, sama zdecydowałam się na taki krok, jako na mniejsze zło, chodzi mi jednak o sprawę zawiązywania związków, wzorów, dobrych relacji między partnerami itd. sama wiesz, że w takiego domu to dzieci napatrzyły się różnych rzeczy i skąd mają brać dobre wzorce - właśnie to mnie niepokoi, córka jest w takim wieku, że już planuje swoje dorosłe życie, nie chciałabym, aby jej związki rozlatywały się...jeszcze trochę to starszy syn też zacznie miewać już na poważnie dziewczyny i na kim ma się wzorować? na ojcu alkoholiku? to mnie niepokoi, zrobiłam co mogłam, przeszłam wszystkie etapy terapii dla żon, byłam jednocześnie i kochającą matką i zarazem wymagającym ojcem, ale efekty zobaczę dopiero później, rozumiesz, czy udało mi się, czy poniosłam klęskę... Odpowiedz Link
kleksa Re: WITAM 29.10.06, 10:18 Samanto,zycia za swoje dzieci nie przeżyjesz.To nie jst tak,ze za popełnione przez nie błędy Ty odpowidasz.Nie ma tu znaczenia,czy dzieci pochodza z rozbitych czy nie domów.50/50% ,takie są szacunki udanych dzis zwiążkow.I w każdej z tych grup mieszczą sie dzieci rodzin takich i takich.Moje akurat pochodzą z domu nierozbitego,ale tez martwie sie o ich przyszłość.Czy dadzą sobie radę i jak.Po prostu jesteśmy matkami.Jedno dziecko u mnie dorosłe,ale czy madrzejsze?............,czas pokaże. Odpowiedz Link
samanta455 Re: WITAM 29.10.06, 19:22 niby masz rację, ale poczucie winy (nie wiem czy zasadne)za ich spiepszone dzieciństwo biorę na siebie, chociaż zrobiłam wszystko co w mojej mocy, aby zapewnić im lepsze,na miarę moich możliwości..... Odpowiedz Link
anita671 Re: WITAM 03.11.06, 00:25 Popieram kleksie w calej rozciaglosci. Nie ma znaczenia czy dziecko z rozbitej czy pelnej rodziny. O ile nie jest patologiczna oczywiscie. Patologiczne rodziny to problem dla dzieci, bez wzgledu czy pelna czy nie pelna. Odpowiedz Link
kleksa Re: WITAM 03.11.06, 09:39 Dla takich dzieci nie ma zadnej pomocy,niestety chowamy pokolenie zagubionych i zdemoralizowanych przyszłych doroslych.:( Odpowiedz Link
samanta455 Re: WITAM 03.11.06, 21:34 w kontekście ostatnich zdarzeń, wiem, ze trzeba wiele zmienić, na pewno bezstresowe wychowywanie, dzieci oprócz praw muszą znać także swoje obowiązki... Odpowiedz Link
gabira Re: WITAM 03.11.06, 21:53 Masz rację, między prawami a obowiązkami musi być równowaga. Przewaga w jedną lub drugą stronę do niczego dobrego nie prowadzi. Odpowiedz Link
samanta455 Re: WITAM 03.11.06, 22:11 pozdrawiam, jeżeli nic się nie zrobi, i ta wrzawa nie jest tylko przedwyborczą paplaniną i obiecywankami, to może przy kilku mądrych zarządzeniach, długoterminowej koncepcji wychowania i edukacji, nowe pokolenie nie będzie do końca zgubione, bo zachowanie dzieci świadczy o dorosłych, którzy je wychowują, lub chowają.... Odpowiedz Link
gabira Re: WITAM 03.11.06, 22:19 Masz rację, trochę porządku w naszym kraju jest potrzebne, zarówno w oświacie, jak i w polityce i to nie tylko przed wyborami. Odpowiedz Link
kleksa Re: WITAM 05.11.06, 02:18 Zeby na obietnicach sie nie skonczyło.dzeci nie maja autorytetów,zasad moralnych,jakiejs dozy dyscypliny.Czemu czuje przez skóre,że skonczy sie jak zawsze ..............na obiecankach. Odpowiedz Link
samanta455 Re: WITAM 05.11.06, 16:12 jak zwykle masz rację kleksiku, w ostatnim Przekroju wypowiada się psycholog, zadaje pytanie -dlaczego nikt z klasy nie pobiegł po nauczyciela, nie poprosił kogoś z dorosłych o pomoc (wydawałoby się, że oskarża wszystkich tam obecnych) ale ona odpowiada na to pytanie - może dlatego, że dzieci nie wierzyły, że ktoś pomoże Ani i całej klasie.zalamałam sie jak to premyślałam, jaką krzywdę robimy dzieciom, będąc mało konsekwentnymi rodzicami, nauczycielami, sąsiadami, przechodniami -udajemy, że widywana powszechnie agresja nas nie dotyczy i to zwalnia nas jakby od odpowiedzialności, przykład Ani pokazuje tego konsekwencje, wiem, że się mądrzę, ale jeżeli widzę, ze moja interwencja chociaż w 30 % coś da to wkraczam.... Odpowiedz Link
anita671 Re: WITAM 05.11.06, 23:28 Masz racje ze interweniujesz, zachowanie dzieci to brak konsekwencji i nieumiejetnosc postepowania doroslych. Pamietacie kiedys ta afere z uczniami ktorzy zakladali kosz nauczycielowi. Wszyscy podobno wiedzieli, ze szczeniaki pozbadli nauczyciela, ale nikt nie interweniowal. A dlaczego? Bo nie wiedzieli co maja zrobic. Nauczyciele sa niekompetentni. Szcaeniaki szczeniakami, ale nauczyciel wg mnie tez nie pasuje do zawodu. Rodzic jesli ma pretensje do nauczyciela moze sie poskarzyc w wyzszej instancji, ale dzieciaki musza sluchac w szkole nauczycieli bo inaczej bedzie anarchia. Jak dziecka nie dopilnujesz w domu to zawsze jest wina rodzica. Ale jesli odstawiasz dziecko do szkoly to cale bezpieczenstwo jest w rekach szkoly. Szkoly tego nie rozumieja. A czemu ta p..a wyszla wogole z klasy. Jakby nie wyszla to by nic sie nie stalo. Odpowiedz Link
samanta455 Re: WITAM 06.11.06, 00:17 Anitka, to jest trochę inaczej, kiedyś nauczyciele też wychodzili i nikt nas nie gwałcił, tu nie chodzi o to że nauczyciel wyszedł z klasy, tu chodzi o to, że dzieciaki nie widza co jest dobre a co złe i niedopuszczalne w zachowaniu nastolatka, zobacz w co oni grają, ile jest tam agresji, dlaczego nikt nie kontroluje co jest w sprzedaży, co proponuje się dzieciakom, wrażliwość jest jak dziewictwo, tylko raz ją można stracić... Odpowiedz Link