kleksa 06.11.06, 01:34 Zadaję pytanie ,jak matki,które maja podpore w mężach widzą samotne matki,jak je postrzegają? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
barstani Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 06.11.06, 15:08 po piewsze to sie witam:)) samotnosc tu najpierw trzeba zadac pytanie czym jest i to zarowno u samotnych kobiet,mezczyzn i i.t.d. Odpowiedz Link
sara21-21 Widziane oczami matek nie samotnych. 06.11.06, 20:17 Zauważyłąm ,że samotne matki nie są "tolerowane "przez mężatki ,chyba się boją ich atrakcyjnosci i obawy o poderwanie małżonka.A co Wy o tym myślicie ? Odpowiedz Link
anita671 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 07.11.06, 22:56 Mysle ze tak postrzegane sa singielki. Odpowiedz Link
koniczynka777 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 06.11.06, 20:40 Samotne matki to dla mnie bohaterki dnia codziennego,musza byc dla dzieci 2w1, imatka i ojcem,a to nie takie proste. Odpowiedz Link
samanta455 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 06.11.06, 23:57 samotne matki trzymają sie stadami, razem raźniej, tak samo małżeńskie pary tez trzymają sie razem, przyznam, że mam kilka zaprzyjaźnionych par, ale cześciej spotykam sie z samotnymi, dlaczego? po prostu są bardziej "dyspozycyjne" wiecie o co mi chodzi, nie muszą się tłumaczyć gdzie i po co.... Odpowiedz Link
anita671 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 07.11.06, 23:28 Ja mam wrazenie ze bardziej jestem postrzegana jako rozwodka, a nie jako samotna matka. Rozwodka czyli taka ktora nie ma wlasciciela ktoremu mosi sie tlumaczyc z wyjscia i kazdego telefonu, tak jak samanta zauwazyla. Ktora sama decyduje. Ja z wlasnego doswiadczenia moge tylko powiedziec, ze jedna mezatka znajoma, juz mnie nie widzi mile w swoim domu i nie dzwoni, na zlecenie swego wlsciciela.Opowiadala przed moim rozwodem jak ja po pijaku ciagal po podlodze za wlosy. Potem jak juz wiedziala ze ja rozwodze sie , powiedziala mu ( bo musi mu przeciez wszystko o wszystkich klepac) podczas mojej krotkiej wizyty u niej, odebrala kilka telefonow od niego. Jej komentarz byl: on dzwoni bo denerwuje sie , powiedzialam ze u mnie jestes. Od tamtej pory unika mnie jak ognia. Za to jak mnie widzi np przez zaskoczenie w sklepie a jest z nim to ostentacyjnie wiesza mu sie na szyje. Chyba chce pokazac jak ma znim dobrze, a ja mam krotka pamiec. To jest jedyny przypadek kiedy odtracono mnie, ale to tak jak mowie przez rozwod. Inni znajomi i rodzina zachowuja i zachowywali sie bez zmian. wszyscy mnie wspierali i powiedzieli ze zrobilam dobrze. Moze dlatego ze jesli chodzi orodzine to sa du zo starsi odemnie i przeszli wiela w zyciu. Troche mnie tej dziewczyny zachowanie zabolalo, ale to byla powiedzmy tylko znajoma. Przez jej meza jestem widziana jako zagrozenie, ta ktora wyprowadzi ja na zla droge. Mamy dzieci w tym samym mniej wiecej wieku. Jak jest sobota to fajnie zabrac np dzieci do kina, pojsc razem, potem np na kawe i ciastka z dziecmi. To sa takie drobiazgi ale jest milo spedzac razem czas, pogadac o filmach. Kiedys jej proponowalam takiie wyjscie z dzicmi, ale ona nigdy nie chciala. Bo ma w domu DVD. No to co? Odpowiedz Link
kleksa Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 07.11.06, 23:31 Pan i władca każe,to Twoja znajoma anitko tak sie zaprogramowala.Niechby pił,nichby bił,ale by był. Odpowiedz Link
anita671 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 07.11.06, 23:39 Oni obydwoje sa po przejsciach, po kilku zwiazkach. Wiem ze ona wiele i on tez przeszli, ale zreszta mniejsza z nimi. Lepiej ze z nimi nie trzymam. On wymaga od niej roznych takich .. podpadajacych pod paragraf klamstewek. Nie moge o tym pisac, ale lepiej ze ich juz nie znam. Odpowiedz Link
samanta455 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 07.11.06, 23:41 anita, myślę, ze to nie była za ciekawa przyjaźń, zawsze trzymam sie zasady, jeżeli podrywa mnie żonaty facet, to mówię, ze ja zawsze solidaryzuję się z kobietami i niech s....sza, bo zadzwonię do niej, miałam kilka razy niemiłe sytuacje, przestaję wtedy odwiedzać ich dom, albo umawiam się na mieście, albo tylko dzwonię, ja jestem po dwóch rozwodach no i co....jestem jak gwiazda hollyudu.......ha,ha,ha, jeszcze nigdy nie odbiłam faceta innej kobiecie, bo i po co? jak mam przyjaciela to zawsze samotnego, po co mi jakaś ma oczy wydrapywać!!!!wracając do tytułu wątku, jak facet jest pies to i tak będzie uciekał do innych suczek...takiego to lepiej się pozbyć Odpowiedz Link
anita671 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 07.11.06, 23:50 Calkowicie sie z toba zgadzam Samanto, ale niektore kobitki lubia pocieszac zonatych, bo te zony takie podle, nie rozumieja. Ale ja ci zazdroszcze, jestes twarda energiczna baba. Chcialabym kogos poznac, niektore kobiety wychodza z jednego zwiazku i za dwa miesiace maja juz kogos innego. Jak to sie dzieje?. Jak do tej pory dwoch chcialo sie ze mna umowic, ale jak tak na nich spojzalam to pasowali mi i wygladem i gadka do mojego ex. A ja juz nie chce miec takiego samego tylko przeciwienstwo. Odpowiedz Link
kleksa Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 08.11.06, 00:06 Anitko,może patrzysz nie na tych co trzeba.Ja wzielam brzydala,kolezanki sie ze mnie smiały.Może na takich trzeba spojrzec brzydkich,niesmiałych ? Odpowiedz Link
anita671 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 08.11.06, 00:18 Nie kleksia nie byli piekni. Za pieknymi to ja tylko w telewizorni oczami wodze. Piekny facet podejrzewam ma tabuny kobiet. Zreszta tki by na mnie nie polecial. Odpowiedz Link
anita671 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 08.11.06, 00:22 Chyba zrobie to co robi dziunia. Sprawdze czy mnie nie ma w lozku. Dobranoc laski, jutro tez jest dzien:) Odpowiedz Link
samanta455 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 08.11.06, 00:28 pa Anitka i śnij o średnio pięknych, porzrzrzrządnych facetach, może którego sobie wyśnisz....powodzenia!!!! Odpowiedz Link
kleksa Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 08.11.06, 00:48 jak juz pisalam,nie potrafie doradzać.:(((((((((((( Odpowiedz Link
baga Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 09.11.06, 22:32 OK, uczciwie powiem co czuję. Nie znam osobiście zbyt wielu samotnych matek. Ale nie patrzę na nikogo z perspektywy czy jest samotny, czy nie, ale jaki jest i dlaczego. Wiem, że wiele samotnych matek, to bohaterki dnia codziennego, które muszą być i matką i ojcem. To kobiety ambitne, które nie pozwalają sobą pomiatać "dla dobra rodziny". Ale często też jest tak, ze kobiety takie są otaczane szczególną opieką rodziny i ich sytuacja się bardzo zmienia. Jedna z moich dalekich znajomych, po śmierci męża nachodzi bez przerwy jego brata i żąda, by ten wszystko w jej domu robił, nawet kosztem swojej rodziny, bo "ja jestem w trudnej sytuacji". Potrafiła nawet wyrzucić z domu teściów (którzy nota bene ten dom dla niej i wnuka wyremontowali), bo ona jest w szczególnej sytuacji. Inna moja znajoma ciężko pracowała na utrzymanie synów, ale też całkowite zajmowanie się domem zrzuciła na barki matki. W zasadzie w tym domu ona była mężem, a jej matką żoną. Wolne chwile spędzała z przyjaciółmi, na wycieczkach, na wczasach, bo matka chciała, żeby kogoś poznała i sobie życie ułożyła. Do dziś dzieci mają lepszy kontakt z babcią niż z nią. Zresztą podobna sytuacja miała miejsce w domu mojego kolegi, któremu zmarła młoda żona i zostawiła go z małą córeczką. Jak więc widać, różne są samotne matki i nie można wszystkich wrzucać do jednego wora. Odpowiedz Link
anita671 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 09.11.06, 23:05 Masz racje baga. Ja nie chce zeby mnie oceniano z perspektywy samotnej matki, tylko i wylacznie na podstawie tego jaka jestem. Nie uwazam sie za bohaterke, ani za osobe przegrana. Jestem wesola, szczesliwa jest mi dobrze tak jak jest. Problemy ktore mam nie wynikaja w zaden sposob z tego ze jestem jak to sie mowi samotna matka. Znam duzo rozwiedzionych osob, obojga plci, facetow rowniez ktorzy sami wychowuja dzieci, rozwiedzione malzenstwa wychowujace razem dzieci ze swoich poprzednich zwiaczkow. W klasie mojego dziecka chyba polowa rodzicow jest rozwiedziona. Jestem Anita i to wszystko. Nie jestem ojcem dla mojego dziecka, bo ojciec ma sie dobrze, mieszka 2 ulice dalej, kiedy moze wpada, kiedy moze wezmie corke, cos zrobia razem. Mldziutkie dziewczyny jesli urodza dziecko sa w tragicznej sytuacji, jesli tatus nie chce sie przyznac do dziecka, nie maja pracy, pieniedzy i czesto szkoly skonczonej takim sama pomagam jak moge. Treba im pomoc sa mlode i niedoswiadczone, kidys odbija sie od tego dna i bedzie OK. Odpowiedz Link
samanta455 Re: Widziane oczami matek nie samotnych. 09.11.06, 23:10 napewno trzeba pomagać wszystkim matkom, a w szczególności samotnym, bo niestety najczęsciej na matkę spada trud wychowania, jest potoczne powiedzenie - jak cię matka wychowała! już samo to świdczy, jak jest proporcjonalnie rozłożony wysiłek wychowawczy..... Odpowiedz Link