Dodaj do ulubionych

Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru?

04.12.06, 01:35
I czy teraz tego żałuje czy uważa że to była jedna z najlepszych decyzji w jej
życiu? Pytam bo zaczęłam rozważać urodzenie dziecka i wychowywanie je samemu,
od początku. Jestem w takiej sytuacji że już nie mogę dłużej czekać, chociaz
oczywiście wolałabym aby było zupełnie inaczej, ale czasu nie cofnę.
Zastanawiam się czy to jest bardzo trudne wychowywać samemu dziecko, co jest
najtrudniejsze a co pomocne. Będe wdzięczna za różne rady.
Obserwuj wątek
    • aguska27 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 04.12.06, 11:35
      Zostałam samotna mamą w 8 miesiacu ciązy.
      Wydawało mi się że nie dam rady ale kobiety mają bardzo dużo siły. Nie sądziłam
      że tak świetnie sobie będę radziła. Wszyscy mówia na mnie matka polka :)
      Nie taki diabeł straszny, sądzę ze gorzej jest mieć kogoś, urodzic dziecko a
      potem zostać z nim sama... to o wiele bardziej okrutne i dla kobiety i dla
      dziecka.
      Mój synek ma rok i trzy miesiące i jest baaardzo przeze mnie kochany:) Nad
      Tatusiem się zastanawiamy oboje, czy w ogóle go teraz chcemy. Wiesz, obiadki,
      pranie, prasowanie... Do czego mi teraz chłop, chyba że do wycierania obsikanej
      deski ;-)

      Pozdrawiam
      Aga

      • sara21-21 Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 04.12.06, 16:36
        Może Aguska ma rację ,jak sama od początku zmagasz się z samotnością to dajesz
        szybciej sobie radę ,nie liczysz na nikogo,bo wiesz ,że tej pomocy nie
        ma.Natomiast ,jak opuści Cię partner,króry wcześniej miał jakieś tam obowiązki
        to o wiele trudniej się przyzwyczaić do bycia samej i wzięcia na swoje barki
        całości obowiązków.Wiem jedno ,to Ty musisz sama zdecydować ,podjąć decyzję a
        potem konsekwentnie ją realizować .
        • inu_30 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 16.12.08, 21:56
          Rozstałam się z mężem pół roku temu. Mam synka, który niedługo kończy trzy
          latka. Nie powiem, jest mi trudno. Nie mogę sobie poradzić z niektórymi
          problemami. Maluch po odejściu ojca zmienił się. Musiałam się dużo napracować,
          aby zwalczyć w Nim agresję. Dziś nie mam już z Nim problemów.
          Czasami czuję się jak pijane dziecko we mgle...ale muszę sobie radzić. Robię to
          dla Mojego Malucha. Dla Niego muszę być silna ;).
      • trelcia_alone Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 17.01.08, 15:43
        Podziwiam aguska twoją samodzielność i zaradność. Ja osobiscie
        potrzebowałam wsparcia - nie mezczyzny ale najblizszych. Wiele się
        mówi o "samodzielnych" matkach - moim zdaniem określenie to jest nie
        do końca trafne - w koncu każdy z nas potrzebuje czasem wsparcia
        innych, zwłaszcza kiedy jesteśmy odpowiedzialni za inne istnienie.
        Bardzo podobał mi się post na który trafiłam w sieci o wychowywaniu
        dziecka w pojedynke: www.republikakobiet.pl/watek/Re-
        Samodzielne-ale-nie-samotne,index,749.html. Lepiej bym tego sama nie
        napisała...
      • kraksa2 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 28.01.09, 22:54
        hahahah, ale sie obsmialam z tej obsikanej deski :D Popieram. Ja jestem sama
        mama (nie samotna, raczej samodzielna) od 5 tygodnia ciazy, moja mala ma teraz
        15 miesiecy i jestesmy superszczesliwe. Szczerze mowiac nie biore w ogole pod
        uwage zwiazania sie z kimkolwiek. Przydaloby sie to gdy bede chciala zmieniac
        mieszkanie na wieksze, kredyt we dwoje latwiej dostac heheheh.
        A ustosunkowujac sie do pytania: jestem sama z wyboru, bo wybralam, ze urodze
        moja malutka, a nie jak sugerowal tatuncio, zakoncze problem za pare tyskow w
        brudnym gabinecie ginekologicznym. Nie bylo takie opcji w moim rozumowaniu.
        Jestem sama ale przeciez nie sama, bo jestesmy we dwie :))) I jest super.
    • skrzydlate no to sie wypowiem 05.12.06, 09:30
      Decyzja o poczeciu dziecka i wykorzystaniu do tego nieswiadomego dawcy genow
      widzi mi sie mocno cyniczna. To tak jakbys sobie pieska albo kotka wziela.
      Oczywiscie bywa, znam taki przypadek osobiscie. Ja tez w pewnym stopniu takim
      jestem, co prawda ojciec moich dzieci chcial miec mlode, ale ja bylam swiadoma
      faktu, ze on slabo sobie poradzi w tej roli i ze spadnie to na mnie. Wiele
      kobiet tak ma w tym kraju zapelnionym po brzegi matkami-polkami, taka juz ta
      nasza tradyszyn ;) Niejako nie mialam wyboru bo nie umialam inaczej wtedy. Wiec
      jestem osobą ktora swiadomie weszla w te sytuacje, urodzila, utrzymala i
      wychowala dwoje dzieci, bo nie widziala innego wyjscia. Ojciec sie dziecmi
      bardzo interesuje i jest w mocnej relacji uczuciowej... ale nigdy nie
      wspolpracowal ze mna i mnie nie wspieral ani nie pomagal, chyba ze w gre
      wchodzil sąd i komornik.. to tyle..

      Mam niejasne poczucie ze dziecko jest dzielem dwojga i powinien byc w tym chetny
      i wspolny, swiadomy udzial dwojga. Taka teoria, wiem... Jak sie potem inaczej
      ulozy to inna para kaloszy, ale nie podoba mi sie planowanie poczecia dziecka
      przy jednoczesnym traktowaniu jego rodzica przedmiotowo, ten punkt planu budzi
      moj sprzeciw. Cóż, gusta nie podlegają dyskusji. :)))

      Moim zdaniem przeszkadza w wychowaniu dzieci najbardziej brak pomocy ze strony
      bliskiej osoby i brak autorytetu, ew. wzorca dla mlodych, mlode sa różne i
      niektore bardzo potrzebuja. Jestem swiadoma faktu ze wzorzec w postaci ojca
      alkoholika czy pracoholika tez nei jest okej.

      Pomaga isntnienie w miare stalych i obecnych wujkow :)) oraz rodzina o ile jest
      chetna. Duzo kontaktow z rodzina, zostawianie czasem mlodego z kims innym tez
      bliskim, (ja mialam tez pomoc sasiadek). Zeby dziecie nie bylo skazane tylko na
      mamusie. Pomaga nienormowany czas pracy, aby mozna bylo poswiecic czasem caly
      dzien, kiedy cos sie naglego stanie, ja bylam w domu kiedy wracaly dzieciaki ze
      szkoly... bo takto sobie zorganizowalam.... Pomaga posiadanie dobrze, bardzo
      dobrze platnej pracy. Mlode połykaja kupe kasy, zwlaszcza jak urosną. No i mozna
      cos im ofiarowac fajnego, na przyklad fajne wspolne wakacje z atrakcjami. Dobrze
      jest miec duzo mlodych, lepiej sie chowaja.


      Moje juz 19 i 17 :)))
      • edithea Re: no to sie wypowiem 05.12.06, 15:45
        Cześć Skrzydlate ;)
        No ja to wszystko wiem dlatego mam watpliwości, gdybym nie miała to bym się nie
        zastanawiała. Ale z drugiej strony kochana ja mam już 37 lat i jeszcze trochę a
        pozbawię się szansy urodzenia dziecka na zawsze. Kto wie czy w tej chwili nie
        miałabym problemów, nie wiem bo nie próbowałam. To jest jakby nadrzedny problem
        w tej chwili i wszystkie inne sa mniej ważne bo jeśli wezmę je pod uwagę to
        równie dobrze moge stwierdzić że nigdy w życiu nie zostanę matką. A dlaczego??
        Czy ja komuś zrobiłam coś złego że mnie los tego pozbawia? Jestem zdrowa, nigdy
        nie miałam zadnych problemów, mam mieszkanie, kochającą rodzinę, mamę która
        prosi o wnuki i która na bank mi pomoże. Mam siostrę i szwagra - może zostac
        wujkiem, lubi dzieci ;) Nie mam chyba innego wyjścia, jak będe czekac jeszcze
        dłużej to przekwitnę, moja mama bedzie już na tyle schorowana i starsza że mi
        nie pomoże.
        Takie sa fakty a nie idee.
        • skrzydlate Re: no to sie wypowiem 06.12.06, 09:32
          rozumiem Cie i nie podejmuje dyskusji, bo kazda sytuacja jest inna


          nota bene, kiedy w klasie u moich mlodych pani zapytala ktore z dzieci jest
          wychowywane przez samotnego rodzica, podniosl sie las rąk, normalnie ameryka
          panie dziejku ;)
        • skrzydlate Re: no to sie wypowiem 06.12.06, 09:36
          aha, ja myslalam o takich wujkach co u Ciebie beda nocowali, mialam jakis czas
          takiego i z przyjemnoscia widze ile moj syn sie od niego nauczyl, polknal co sie
          dalo w tym krotkim czasie kiedy ten "wujek" ze mną mieszkal :)
          • edithea Re: no to sie wypowiem 06.12.06, 10:29
            Tak naprawdę to fajnie by było po prostu znaleźć faceta, który bedzie i ojcem i
            zamieszka i spędzi się się z nim życie :) Ja przeciez tego nie wykluczam. Ale
            ileż można szukac, do emerytury?;) Może najpierw zajść a potem się wszystko
            ułoży?? Sama nie wiem, wszystkie moje związki sie rozpadają i jak tu cokolwiek
            zrobić.
            Zobaczymy.
              • edithea Re: no to sie wypowiem 09.12.06, 14:35
                Zdaję sobie sprawę że macierzyństwo samotne jest trudne. A czemu ten czas mnie
                goni? Tego właśnie nie rozumiem. Czuję sie świetnie, lepiej niż przed 30stką,
                nie choruję :) O co chodzi z tym czasem. Dziś kobieta 40 letnia to chyba nie to
                samo co 10 czy 20 lat temu.
                • paulajal Re: no to sie wypowiem 09.12.06, 17:26

                  Ale to chyba z dawcą nasienia? Bo w przeciwnym razie bardzo by to nie fair było
                  wobec ojca i dziecka jednak.

                  myslę, ze jest b ciężko, zalezy też od sytuacji finanswoej (jak masz mieszkanie
                  i stać Cię na nianię, to na pewno o wiele latwiej).

                  Tak czy inaczej dla rodzica dziecko to największy skarb:-) Myslę, ze nie ma
                  większej miłości i radości.
                  • anula36 Re: no to sie wypowiem 09.12.06, 17:33
                    nie chcialabym byc dzieckiem samotnego rodzica i nigdy swiadomie nie zdecyduje
                    sie na samotne macierzynstwo.
                    co innego kiedy ojciec byl i sie zbyl ale zostaly zdjecia, wspomnienia, jakies
                    kontakty, kawalek waznej dla dziecka przeszlosci i historii, jakies korzenie -
                    a co innego kiedy nosi ono w sobie pietno anonimowego plemnika.
        • kraksa2 Re: no to sie wypowiem 28.01.09, 23:03
          Wiesz co, edithea, mam w rodzinie ciotke, prawie 60letnia. Tak zwana, brzydko
          zwana, stara panna, bez dzieci. Niedawno mi powiedziala, ze ja to mam szczescie.
          Gdyby ona mogla cofnac czas, to by poszla do banku spermy i sobie urodzila
          dziecko. Nie chodzi o to ze jest samotna, nie jest, ma duuuuuza rodzine. Ona po
          prostu zaluje, ze nie mogla wydac na swiat, kochac i wychowac dziecka, patrzec
          jak rosnie, jak daje radosc, kocha. Pomyslalam, ze gdyby nie fakt ze mi sie moja
          malutka "przydarzyla", to tez bym nie miala dzieci. Ja jestem za i jesli
          zdecydujesz sie na ten krok, to na pewno sobie poradzisz, szczegolnie ze Twoja
          mama rwie sie do pomocy :) Trzymam kciuki.
    • kiwki Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 10.12.06, 20:53
      bycie samotna matka jest bardzo trudne, bez względu czy jesteś nią od początku
      czy w trakcie,kiedy jesteś w zwiazku.Moze nawet wtedy jest jeszcze gorzej bo
      wowczas spadaja na Ciebie wszytskie obowiazki, które kiedys rozkladały sie na
      dwie osoby. Ale w zyciu trzeba, niestety,czasami dokonywac takich wyborów i
      podjąć ryzyko bycia samemu. Ja je podjelam dla dobra moich dzieci, dla spokoju
      w domu dla bezpieczeństwa, Jest trudno, cholernie trudno czasami ale nie
      załuję, choć czasmi bardzo brakuje tej drugiej połówki która pomoże,wesprze,
      przytuli i dzieci i mnie...
      • dziunia2b Re: druga połówka ! ? 10.12.06, 22:09
        Nikt nie zaprzeczy że życie jako takie jest ciężkie...
        Ale czy napewno z druga połówka jest lżejsze ?
        Nie powiedziałabym... zdarza sie że bywa jeszcze gorzej
        Nie każda druga połówka potrafi przytulić, pomóc czy wesprzeć w potrzebie
        Czasem to własnie "on -ta połówka " jest przyczyną konfliktów i łez
        I choc czasem smutno i ciężko jest samemu , to i tak lżej i bezpieczniej...
      • anna-studentka Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 14.03.07, 19:20
        Witam! Sama nie jestem jeszcze matką, ale znalazłam się na tym forum w innym
        celu. Mam do was ogromną prośbę. Jestem studentką V roku Pedagogiki i właśnie
        piszę pracę magisterską. Na temat pracy obrałam sobie zagadnienie, które już od
        dawna mnie interesowało, mianowicie problematykę samotnego macierzyństwa. W
        związku z tym muszę przeprowadzić badania. I w tym tkwi moje zapytanie i
        prośba. Czy któraś z was wypełniłaby mi ankietę na temat samotnego
        macierzyństwa? Najbardziej zależy mi na matkach wychowujących dzieci w wieku
        szkolnym. Oczywiście wyniki nie będą nigdzie publikowane ani pokazywane. Służyć
        mi będą wyłącznie do opracowania pracy magisterskie i pogłębienia mojej wiedzy
        w tejże problematyce. Za okazaną pomoc z góry bardzo dziękuję. Podaje swoje gg:
        3460041. P.S. Ankiety przesłałabym e-mailem.
    • edithea Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 12.12.06, 00:20
      Kurcze jak tak was czytam to wygląda jakby samotne macierzyństwo było jakąś
      drogą przez mękę!! A czemu?? Czy dziecko nie daje radości, nie uskrzydla, nie
      daje sił? Trochę to dziwne, słyszałam zupełnie przeciwne rzeczy. Jak to jest
      takie cierpienie to po co miec dzieci?
      A w tą 2 połówke to bym za bardzo nie wierzyła, niestety gro facetów nawet jak
      jest się tą pełną rodziną bierze niewielki udział w wychowywaniu dzieci i
      niestety i tak wszystko spoczywa na głowie kobiety. Mi się wydaje że tego faceta
      może zastąpić wujek, kolega, babcia, rodzina, ciotki. Ja mam rodzinę :) Zreszta
      bardzo dobrą.
      A tak poza tym to wcale nie zakładam że będe czegoś zabraniac ojcu dziecka, a
      niech sobie ma do niego dostęp kiedy tylko chce, niech zabiera na lody, do kina
      i na rower ile wlezie. Nie jestem osoba zaborcza więc chyba się nagle nie
      zmienię o 180 stopni.
      • agi40 a propos czasu 16.12.06, 00:37
        Ja urodziłam majac prawie 37 lat zdrową córkę.
        Tu, gdzie mieszkam wiele kobiet rodzi pierwsze dziecko ok. 40. Moj gin
        stwierdzil kiedys, ze oczywiscie z wiekiem ryzyko powiklan wzrasta, ale to
        glownie dane statystyczne. Wazny jest tzw. wiek biologiczny, czyli jak
        zylas...jesli jestes zdrowa, nie palilas, itd. to masz szanse na zdrowego dzieciaka.
        To tak, zebys sie AZ tak bardzo nie stresowala uplywem czasu (choc i ja zaluje
        troche, ze wczesniej nie zdecydowalam sie na dziecko, bo jednak pochlania to
        mnostwo sil fizycznych. Trzeba miec krzepe, naprawde!
        • samanta455 Re: a propos czasu 16.12.06, 20:51

          wszystkie dzieci są nasze, a rodzcie sobie kiedy chcecie i ile chcecie, i tak
          dzieci są najpierw matki, dopiero potem ojca....to tak refleksyjnie...pyskują,
          buntują sie, ale i tak są kochane, pozdrawiam serdecznie
    • 2i2tocztery Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 08.04.07, 19:28
      Dla mnie urodzenie dziecka tylko dla tego ze to ostatni dzwonek to troche za
      malo.EGOIZM!Inaczej nie da sie tego nazwac.Ja wychowuje syna sama(ma 7 lat)bo
      mimo usilnych prob nie dalo rady inaczej i widze co on przezywa...Mam za soba
      wiele trudnych rozmow i chwil.Nie ma chyba nic smutniejszego w samotnym
      macierzynstwie kiedy dostrzegasz ze mimo twoich usilnych staran twoje dziecko
      cierpi i czuje sie gorsze od innych.Teraz juz potrafie otwarcie(na jego
      poziomie)z nim rozmawiac ale wiem ze tak do konca On sie z tym nie godzi.Byc
      samotnym rodzicem to przede wszystkim ciagla mozolna praca nad soba,bez chwili
      psychicznego oddechu.

      • tina73 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 09.04.07, 22:29
        witajcie. jestem samotna mamą 12-sto letniego syna. jego ojciec porzucił nas
        gdy maly mial latek 4.owszem , na początku bylo ciężko ale tylko i wyłącznie
        psychicznie-byłam totalnie rozbita. natomiast z cała odpowiedzialnościa
        twierdzę że materialnie , organizacyjnie lepiej daję sobie rade sama.drogie
        mamy , nie piszcie że poczecie dziecka bo to ostatni gwizdek " jest podejsciem
        egoistycznym, bo pozniej dziecko cierpi. to nie tak , dzis dzieci tego tak
        bardzo nie odczuwaja , wiekszośc dzieci pochodzi jednak z rodzin rozbitych lub
        niepelnych z innych przyczyn.a chyba lepiej dziecku w spokojnym domu bez
        awantur niz w domu w ktorym rodzice bez przerwy tworza napietą atmosfere ktora
        jak by nie bylo jest bardziej szkodliwa dla dziecka niz to ze nie ma w domu
        taty.moj syn nie ma zadnego kontaktu z ojcem od 6 lat , i nawet o niego nie
        pyta. pytal na poczatku , przez rok moze dwa. a teraz ma inne "" problemy "" :)
        na głowie :):)
        • 2i2tocztery Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 09.04.07, 23:05
          Oczywiscie ze w sytuacji kiedy sa klotnie i awantury to lepszy dla dziecka jest
          wariant bez Taty.Autorce watku chodzi jednak o posiadanie dziecka w pojedynke z
          zalozenia a to zupelnie inna sprawa...Nie wiem w jakim srodowisku sie obracasz
          ale twierdzenie ze wiekszosc dzieci jest z rodzin rozbitych uwazam za lekka
          przesade.
          • tina73 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 09.04.07, 23:31
            pochodzę z normalnego środowiska , mój syn chodzi do normalnej szkoly
            podstawowe i na 32 dzieci w klasie 24 jest z rodzin niepelnych.i uwierz mi
            rodzina niepelna nie musi być z marginalnego środowiska.a wuchowanie dziecka w
            pojedynkę nie jest niczym strasznym, mam kolezanki które zostaly z dzieckiem
            same z wyboru , nigdy nie wychodziły za mąz i sa szcześliwe, nie doznały tych
            wszystkich uszczerbków na zdrowiu psychicznym jak rozwódki , a matka szczesliwa
            i cieply dom - to szczesliwe dziecko.
              • tina73 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 10.04.07, 18:52
                juz ci napisalam , pochodze z normalnego przeciętnego środowiska i normalnej
                rodziny. zgadzam się z tym że pelna rodzina to matka i ojciec. ale niestety
                mamy takie a nie inne realia. małżeństwa zawierane w dzisiejszych czasach
                rozpadają najczęściej już przed upływem 7 roku trwania, a jesli trwa to jest to
                tylko gra przed ludzmi , zas w tych domach najczesciej jet lodowata atmosfera ,
                co niestety takie dziecko jeszcze bardziej przezywa.kazde z rodzicow żyje
                wlasnym życiem co nie wplywa pozytywnie na tworzenie tego " rodzinnego
                spokoju " dla dziecka. a przeciez to dziecko bedzie mialo kontakt z ojcem ,
                tego mu nikt nie zabroni .jego ojciec nie umarł , on jest , tyle tylko ze nie w
                tym samym domu.
                • 2i2tocztery Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 10.04.07, 21:02
                  I bedzie sie spotykac z ojcem co 6 lat jak Twoj syn? Koncze dyskusje z Toba na
                  ten temat bo rece mi opadaja...Strasznie wszystko upraszczasz...A tak swoja
                  droga to nie wierze ze Twojemu synowi jest to takie obojetne.Chociaz przy
                  takiej statystyce to szkoda mi tej 8 dzieci z pelnych rodzin to sie dopiero
                  musza czuc jak dziwolagi jakies:)przy takim podejsciu jakie prezentujesz jest
                  bardzo prawdopodobne ze rowniez Twoj syn zostawi kiedys zone z
                  dzieckiem.Pozdrawiam
                  • tina73 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 10.04.07, 21:32
                    moja droga , moj syn wlasnie jest w takiej a nie innej sytuacji bo wyszlam za
                    mąż dla tego ze tacy ludzie jak ty mnie do tego natarczywie namawiali. gdybym
                    zostala sama z dzieckiem ulozyla bym to wszystko inaczej, a skoro uwazasz ze
                    świadome posiadanie dziecka przez samotną matke jest egoistyczne ,i za wszelką
                    cene twoim zdaniem trzeba wychodzic za mąz , nie wżne przecież że taka pani juz
                    ma podejżenia że to nie jest osoba która sprawdzi sie w roli ojca i meza ,
                    trzeba brac slub i tyle , bo tak nakazuje etyka , tak ?? ps. nie napisalam ze
                    mojemu synowi jest wszystko jedno , tylko ze juz od dawna nawet nie pyta o
                    ojca. jest juz nastolatkiem i pewne rzeczy rozumie. z reszta , nie ma o czym
                    dyskutowac , bo widze to nie ma sensu , z twoich wypowiedzi wynika ze kobieta
                    samotnie wychowująca dziecko jest na pewno z nieciekawego srodowiska , i wogóle
                    to takie marginalne według ciebie przypadki. pozdrawiam, a założycielce wąku
                    życze trafnych decyzji podjętych w spokoju i nie pod wpływem naciskających
                    ludzi.
      • dori-dora Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 23.04.08, 21:11
        nie jestem samotna matką wręcz odwrotnie mam męża i prawie 3 letnia córkę.A mała
        pojawiła się na świecie jak miałam 31 lat więc nie byłam w sytuacji podbramkowej
        pod względem wieku. Tak się tylko zastanawiam czy takie na zimno kalkulowanie
        dotyczące znalezienia dawcy nasieni i potem samotne macierzyństwo to dobra
        sprawa.Akurat znam przypadek koleżanki, która urodziła dziecko w wieku 36 lat i
        oczywiście oszukiwała swego ówczesnego faceta że sie zabezpiecza. Trochę
        klasyczny przykład próby złapania faceta na dziecko. Jednak facet sie wypiął i
        raczej ma żal do tej koleżanki że go tak wrobiła. Co prawda spotyka się raz na
        tydzień z dzieckiem ale nigdzie z nim nie jeździ; zresztą znalazł sobie młodsza
        dziewczynę i jest z nią szczęśliwy. A patrząc na tę koleżankę, owszem ma dziecko
        ale naprawdę jakoś nie widzę szczęścia u niej. Tyle że tu była sytuacja odwrotna
        ona chciała być z tym facetem a on z nią nie. Zastanawiam się tylko jak dziecko
        podrośnie co ta koleżanka mu powie. Jak wytłumaczy, że ojciec nie chciał z nią
        być. To łatwe sprawy kiedy dziecko jest małe ale kiedy dorasta pewnie jest już
        gorzej i trudno przekonać malucha że jest inaczej niż u innych. Jak mówię nie
        wiem ale tak do końca nie wierze w takie szczęśliwe samotne macierzyństwo.
    • 2i2tocztery Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 10.04.07, 23:17
      edithea napisała:
      Pytam bo zaczęłam rozważać urodzenie dziecka i wychowywanie je samemu,
      > od początku. Jestem w takiej sytuacji że już nie mogę dłużej czekać

      Czy Ty aby nie gubisz tematu?Przeciez watek nie dotyczy samotnej matki bo
      autorka takowa nie jest tylko chce nia byc.Staraj sie czytac spokojnie bez
      emocji ze zrozumieniem.


      edithea napisała:

      < Bo od poczatku człowiek się na to nastawia i wie że
      poradzić musi sobie sam, ewentualnie z pewną pomocą najbliższej rodziny - a ja
      na nią mogę liczyć. Moja mama byłaby przeszczęśliwa, niezaleznie z kim to
      dziecko bym miała ;)>

      Ja od poczatku i we wszystkich wypowiedziach trzymam sie wylacznie tematu
      jakiego watek dotyczy.Nie wypowiadalam sie na temat samotnych matkach."Samotna
      matka z wyboru" to jest temat!Oczywiscie ze my jako samotne matki tez
      musialysmy dokonac wyboru,ale jestesmy same bo nam sie rodzina rozpadla.Nasze
      dzieci w wiekszosci przypadow poczely sie z milosci i sa pozbawione drugiego
      rodzica bo nie dalo rady inaczej.W moim przypadku tak bylo i czuje sie za to
      odpowiedzialna.Roznica jest wiec zasadnicza edithea jeszcze nawet nie wie kogo
      ma wybrac na ojca...Wlasnie takie traktowanie macierzynstwa uwazam za
      egoistyczne!Myslalam ze sie rozumiemy.

      edithea napisała:

      <Moja mama byłaby przeszczęśliwa, niezaleznie z kim to
      dziecko bym miała;)>

      I to jest dla mnie swego rodzaju patologia...
      Pozdrawiam

      • tina73 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 11.04.07, 00:40
        no przyznaję , ze przeoczylam to co zacytowalaś. myślałam bardziej ze edithea
        ma partnera ale nie chce sie z nim wiązac na stałe poprzez małżeństwo i dla
        tego roważa możliwosc urodzenia dziecka i wychowanie go samotnie.w tym
        przypadku jednak myśle że powinna sie mocno zastanowic , bo co powie dziecku ?
        że kto jest jego ojcem ? NN? ojciec nieznany ? nie wyobrażam sobie tego.
        • anna-studentka Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 25.04.07, 14:26
          Witam! Sama nie jestem jeszcze matką, ale znalazłam się na tym forum w innym
          celu. Mam do was ogromną prośbę. Jestem studentką V roku Pedagogiki i właśnie
          piszę pracę magisterską. Na temat pracy obrałam sobie zagadnienie, które już od
          dawna mnie interesowało, mianowicie problematykę samotnego macierzyństwa. W
          związku z tym muszę przeprowadzić badania. I w tym tkwi moje zapytanie i prośba.
          Czy któraś z was wypełniłaby mi ankietę na temat samotnego macierzyństwa?
          najbardziej zalezy mi na samotnych matkach posiadających dzieci w wieku
          szkolnym. Oczywiście wyniki nie będą nigdzie publikowane ani pokazywane. Służyć
          mi będą wyłącznie do opracowania pracy magisterskie i pogłębienia mojej wiedzy w
          tejże problematyce. Zmierzam ku zakonczeniu badan i rozpoczęciu analizy
          materialow, lecz brakuje mi jeszcze kilka ankiet. Za okazaną pomoc z góry bardzo
          dziękuję. Podaje swoje gg: 3460041. P.S. Ankiety przesłałabym e-mailem.
            • tu_nia Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 21.11.07, 22:42
              wiatm wszystkich.ja teraz stoje przed podobnym dylematem. pognic ojca dziecka
              juz-jestem w 5 miesicu ciazy-czy byc z nim za wszelka cene-przy czym to tez nie
              takie pewne. i czy ta cena nie za wysoka? dzieli nas wszystko, wiek-20lat,
              wyksztalcenie- ja mam studia on zawodowke, ja jestem z rodziny intyligenckiej,on
              chlopskiej, za rok odchodzi na emeryture i planuje wyjechac w swoje rodzinne
              strony,na wies w polnocnej czesci kraju gdzie stoja dwa domy a do najblizszego
              sklepu jest 2km, gdzie chce byc rolnikiem- malorolnym, a mnie zaprzac tam do
              pracy w gospodarstwie. do tego ma zone w swoim wieku ktora nie moze miec
              dzieci, obiecuje sie rozwiesc.. na poczatku szatnatozowal mnie ze jesli z nim
              nie wyjade to dziecko bedzie polsierota, gdy sie na to nie zgodzilam to laskawie
              zgodzil sie zamieszkac u mnie, ale pod warunkiem ze rodzice zapisza mi dom, bo
              inaczej on nie dolozy grosza do nasego urzadzenia sie, ma dlugi,a reszte pensji
              wysyla na wies do szeroko pojetej rodziny, wiec to ja muslabaym nas utzrymywac-
              mam niezle platna prace, ale na troje nie wystarczy. nie wiem co robic, on nie
              wykazal odrobiny dobrej woli, nawet nie wniosl pozwu rozwodowego, w swoim
              telefonie ma mnie wpisana jako waldek- pewnie zeby zona sie nie dowiedziala,
              miszka z nia w mieszkaniu sluzbowym i spi w jednym lozku-ale jak twierdzi pod
              osobnymi koldrami. mam wrazenie ze mnie ciagle oszukuje, co nie przeszkadza mu
              slac smsow pt. bardzo cie kocham chce byc tylko z wami, chce byc mezem i
              ojcemdla naszej corki. a ja przeczuwam ze on robi to tylko po to, zeby jszcze
              przez rok, bo tyle mu zostalo do emerytury, miec u mnie cieply kat, a potem itak
              wyjedzie, poniewaz zupelnie nie mysli o tym zebysmy sie jakos urzadzili, to ja
              mam wyremontowac mieszkanie a on laskawie zamieszka w nim, i bedzie jezdil do
              tej swojej wsi co miesiac na tydzien i psakowal tam cala kase jak to robil przez
              20 lat malzenstwa. gdybym mogla cofnac czas... boje sie ze on itak odejdzie,
              wiem to prawie na pewno, i boje sie ze wtedy nasza corka bedzie to przezywca
              gorzej niz jesli tatusia wcale nie bedzie od poczatku. ja go nie przekreslam to
              on przekresla nas, tylko slowa kocham, a nie robi nic.
    • anja07 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 23.12.07, 22:50
      Ja właśnie, tak jak edithea zastanawiam się nad tym - czy mogę stworzyć dobry
      dom dla mojego dziecka będąc samotną matką? Czy Małe będzie cierpiało z tego
      powodu? Z mojego doświadczenia wynika że znajomi moim raczej cierpieli z powodu
      nienorlamnych stosunków w rodzinie przed rozwodami lub przez same drastyczne
      rozwody swoich rodziców.
      Zbliżam się do momentu takiego że zdaję sobie sprawę że nie ułoże sobie życia z
      kimś a nie wyobrażam sobie życia tylko z kotami :) Co myślicie?A może ktoś z Was
      jest wychowany przez jednego z rodziców jedynie?
    • kamila492 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 24.04.08, 00:10
      Mam prośbę.Piszę pracę licencjacką.Mój temat to matki samotnie
      wychowujące dzieci.Prosiłabym wszystkie samotne matki na odpowiedź
      na moje pytania z kwestionariusza i przesłanie ich na meila
      kamila492@wp.pl.Oto pytania:
      PYTANIA DO BADAŃ
      Pytania są skierowane do matek samotnie wychowujących dziecko/dzieci.
      1. Ile ma Pani lat?
      2. Jakie jest Pani wykształcenie?
      3. Z jakiej przyczyny jest Pani samotną matką?
      4. Gdzie Pani mieszka?
      5. Jakie są Pani źródła dochodu?
      6. Czym się Pani zajmuje?
      7. Pod jaką opieką zostaje dziecko podczas Pani nieobecności?
      8. Jakie jest Pani życie towarzyskie?
      9. Czy poszukuje Pani życiowego partnera?
      10. Jakie są Pani plany wobec przyszłości dziecka?
      Byłabym bardzo wdzięczna
    • kamila492 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 24.04.08, 22:28
      Mam prośbę.Jestem studentką i piszę pracę licencjacką na temat Matki
      samotnie wychowujące dzieci.Prosiłabym wszystkie samotne matki o
      wypełnienie mojej ankiety.
      1. Ile ma Pani lat?
      2. Jakie jest Pani wykształcenie?
      3. Z jakiej przyczyny jest Pani samotną matką?
      4. Gdzie Pani mieszka?
      5. Jakie są Pani źródła dochodu?
      6. Czym się Pani zajmuje?
      7. Pod jaką opieką zostaje dziecko podczas Pani nieobecności?
      8. Jakie jest Pani życie towarzyskie?
      9. Czy poszukuje Pani życiowego partnera?
      10. Jakie są Pani plany wobec przyszłości dziecka?
      Bardzo dziękuję.
    • jadwigan2 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 16.05.08, 11:59
      Witaj, odeszłam od męża 10 lat temu (mam trójkę dzieci i wzięłam je ze sobą).Z
      perspektywy czasu powiem tak; nigdy nie zdecydowałabym się na bycie samotną
      matką z wyboru.W mojej sytuacji podjęcie takiej decyzji było
      koniecznością.Dzieci powinny mieć ojca i matkę. W przeciwnym razie cierpią.
      Pozdrawiam.Jadwiga
    • ligeis Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 19.05.08, 14:24
      wiesz myślę, że trzeba uściślić to, co masz na myśli. Ja przez pierwsze
      dwadzieścia miesięcy życia mojej córeczki (plus ciąża oczywiście) byłam
      fizycznie z mężem. Natomiast moja samotność była dotkliwa. Karmiłam piersią,
      zarabiałam na dom, w weekendy zostawałam z dzieckiem, kiedy on musiał się
      odstresować po całym tygodniu nic nie robienia. Po dwudziestu miesiącach
      wymiękłam i wyprowadziłam się - na szczęście. Nie żałuję decyzji, nie mogłam z
      nim być. On natomiast bardzo kocha Małą i wspólnie się nią zajmujemy. On ma
      drugą żonę, ale mnie to nie przeszkadza, dla mnie istotne jest to jaki ma
      stosunek do córki. Ja na pewno nie chciałabym z nim być i nasze małżeństwo
      byłoby bardzo toksyczne, więc uważam, że obecny układ jest dla Małej lepszy. Ale
      najlepiej jest gdy dwie dojrzałe i kochające się osoby zakładają rodzinę i mają
      świadomość pełnych konsekwencji. Nie radzę z premedytacją zostawać samotną
      matką. Dlaczego za wszelką cenę chcesz mieć dziecko? Ono powinno być owocem
      miłości i chęci obojga rodziców. Nie zapominajmy, że dziecko nie jest dla nas, a
      dla samego siebie, nie rodzimy dzieci po to, aby nam było lżej, ale po to by
      mogły optymalnie rozwijać swój niezależny byt. A samotne macierzyństwo
      obiektywnie rzecz biorąc optimum nie jest. Trzy miesiące temu straciłam dziecko,
      w ciąży z drugim mężem. Mąż wykazał się kompletnym brakiem odpowiedzialności i
      zwiał od problemów, a mój Synek odszedł cichutko. Choć to strasznie bolesne
      zdałam sobie sprawę, że nie zauważałam wad męża po to by za wszelką cenę mieć
      drugie dziecko. Ale maleńki to wyczuł i nie chciał przyjść na świat w takich
      warunkach.
      W atmosferze, miłości, akceptacji i odpowiedzialności dużo lepiej jest
      wychowywać dziecko. I dużo lepiej nie musieć robić tego samej.
      pozdrawiam
    • martaczapiewska26 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 18.07.08, 22:02
      tak jestem samotna matka z wboru. Juz bedac w ciazy wiedziałam ze
      bede sama, nie powiem ze jest łatwo ale jakos daje sobie rade. Moj
      skarb ma juz 8miesiecy. Pomagaja mi tez rodzice i moji bracia. nie
      żałuje mojej decyzji wiem jedno nie kochałam tego faceta ktory jest
      ojcem mego syna, po tym jak dowiedzialam sie ze jestem w ciazy
      wiedzialam ze niae bedzie mi dobrze z nim i sie nie mylilam do tej
      pory nie mama kontaktu z nim ani ja ani moj skarb
    • mamalinka Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 23.07.08, 22:03
      Ja jestem taką mama.Musiałam uciekać od ciągle pijanego chłopaka który wyzywał
      się na mnie. Dłużej nie mogłam tego zniesć. Zabrałam synka i wyprowadziłam się
      do rodziców.
      Chłopak ma w dupie mnie i dziecko wódka jest dla niego najważniejsza a o jakiś
      alimentach mogę zapomnieć.
      zsapytasz może czy jestem szczęsliwa a ja odpowiem tak i to bardzo nie trzeba mi
      współczuć.Mam to malutkie szczęscie które już spi w swoim łóżeczku,mam prace z
      której jestem w stanie w miare sie utrzymać.Nie jest więc wcale tak zle jakby
      mogło sie wydawać.
      Oczywiscie przychodzą gorsze dni kiedy stwierdzam że juz dełużej sama nie dam
      rady ale wtedy patrze na mojego roześmianego brzdąca i mysle sobie jak to nie
      dam rady mam synka i dla niego to wszystko.
    • studentka03 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 05.08.08, 12:17
      Witajcie! Zwracam się do Was z ogromną prośbą. Zapewne domyślacie
      się już, że potrzebuję Waszej pomocy w pisaniu pracy magisterskiej.
      Chodzi mi o przeprowadzenie kilku rozmów na interesujący nas temat i
      jeśli któraś z Was zgodziłaby się pomóc, będę wdzięczna za wszelki
      kontakt :) To numer mojego gg:10404502. Kobietki, liczę na Was!
      Z serdecznymi pozdrowieniami Aneta.
      • babie_lato1 Do studentek i moderatorek 09.08.08, 23:02
        Wydaje mi się, że posty-prośby o udział w badaniu powinny być w
        osobnych wątkach. Nie są tu zbyt eleganckie ani na temat. Ktoś cię
        pyta, czy ma zostać samotną matką, a ty mu na to - może weźmiesz
        udział w badaniu, mam kilka interesujących pytanek. No, sory.
      • magda-50408 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 04.09.08, 17:10
        Ja także z wyboru wychowuje sama dziecko.Nie mam zamiaru wysluchiwać
        ciągle że wszystko co jest żle to moja wina.Kiedy byłam w ciąży moj
        partner ciągle miał do mnie pretensje o wszystko a szczególnie o
        to,że się żle czułam,że byłam śpiąca i wykończona jak wracałam z
        pracy....Do końca mojej ciąży przeżywał jak to na początku mojej
        ciąży on wogóle sie dla mnie nie liczył,ciągle chciał być na
        pierwszym miejscu,tylko on i on...To,że bylam w ciąży i żle sie
        czulam nie mialo żadnego znaczenia.Mało tego,niedlugo przed porodem
        powiedział że to nie jego syn pnieważ podczas pierwszego stosunku z
        nim nie krwawilam,porażka,facet bez rozumu.Mam 19 lat i to był mój
        pierwszy partner seksualny. Dwa tygodnie przed terminem porodu
        powiedziałam dość!Wcale nie muszę być z gościem tylko ze względu
        dziecko,to i tak prędzej czy później by runeło.Więc moje kochane my
        samotnie wychowujące musimy być silne i cierpliwe a to wsztystko dla
        naszych dzieci. pozdrawiam
          • maqinga Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 25.09.08, 14:32
            Buliczko..... na Twoim miejscu bym sie nie wahała i odeszła! Masz
            racje, nie ma nic gorszego niż widok pijanego tatusia, czy słuchanie
            kłótni, awantur, czy przekleństw rodziców. Ale cos za coś - teraz
            masz u swego boku faceta i mimo iz jest okropnie nieodpowiedzialny,
            to jest.... jak odejdziesz - zostaniesz z dziećmi ze świadomościa,
            że jesteś sama.... choć z nadzieją, że trafi sie Wam lepszy
            mężczyzna... Przemyśl wszystko spokojnie i podejmij decyzję. Ale
            jesli postanowisz rzeczywiscie od niego odejść to później trwaj w
            tym wytrwale i się nie wahaj, czy wrócić bo może on jednak się
            zmieni.... wiem po sobie - faceci pięknie improwizują! obiecują
            złote góry, przez krótki okres są super, a później znów zachowują
            sie tak samo o ile nie gorzej.... Powodzenia!!!!!!
    • pedagozka_wro Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 08.10.08, 19:03
      Witam serdecznie:) Właśnie zaczynam pisać pracę magisterską (z
      pedagogki).W obszarze moich zainteresowań są "samotne matki z
      wyboru". Jeśli któraś z Pań mogłaby podzielić się ze mną swoimi
      refleksjami na ten temat byłabym bardzo wdzięczna.Gwarantuje
      anonimowość.
      To mój e-mail: un_baiser@o2.pl
      Z góry dziękuje i pozdrawiam :)
    • mama-buby Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 13.06.09, 21:00
      Tak. zostawiłam męża bo miałam dość czekania na zbawienie że "się zmieni".
      odeszłam od niego gdy mój synek miał rok czasu. teraz czekają nas już 3
      urodziny. z biegiem czasu jak patrzę na moją decyzję wiem że była to jedna z
      najwspanialszych i najgenialniejszych decyzji jakie mogłam podjąć. Nie żałuję
      tego, i nie żałowałam przez ani jeden moment. Nie twierdze, że bycie samotną
      matką nalezy do prostych i idzie wszystko gładko, ale szczęście i uśmiech mojego
      dziecka rekompensuje każdą przepłakaną noc w której byłam gotowa stwierdzenia
      'już dłużej tak nie dam rady' ..
      • samotna2525 Re: Czy któras z Was jest samotną matką z wyboru? 30.06.09, 00:39
        Jestem samotną matką, ale nie z wyboru. Miałam chłopaka, chodziliśmy przez rok,
        ja w nim zakochana po uszy, on wydawało mi się że we mnie jeszcze bardziej.
        Świetny facet, moja rodzina bardzo go polubiła. I wpadka. Myślałam że się
        ucieszy bo kiedyś rozmawialiśmy o dziecku, a tu nagły zwrot akcji- powiedział że
        nie chce jeszcze dziecka i że nie chce się żenić. Zaproponował mi jakieś
        tabletki na poronienie, potem chciał wysłać do jakiegoś lekarza, który miał mi
        "pomóc". Nie godziłam się na to a on się denerwował. Powiedział że to koniec,
        kazał mi wybierać między nim a dzieckiem. Przekonywał mnie tym argumentem, że
        dziecko może urodzić się chore, bo trochę chorowałam i że zmarnuje mu życie.Nie
        życzę nikomu tego co ja wtedy przeszłam, to był taki stres,rozdarcie, ataki
        furii, płaczu i agresji, czułam że życie mi się rozsypuje. Wolałam poronić
        samoistnie niż bym miała usuwać, nigdy bym nie usunęła, nie mam do tego prawa.
        potem on wyjechał za granicę na 2 m-ce a ja w tym czasie urodziłam, 2 m-ce przed
        terminem, wcześniak. On wrócił zobaczył dziecko, wziął mnie za rękę i powiedział
        dziękuję- bardzo się nią zachwycał i powiedział jej że ją kocha. Mi też
        powiedział że mnie kocha, ale że do życia w małżeństwie się nie nadaje. I
        rozstaliśmy się, potem go widziałam jeszcze na imprezie, kłóciliśmy się, pytał
        ile chce alimentów, powiedziałam że nic, bo uważam że jak nie chce widywać się z
        dzieckiem to po co ma płacić. Nie potrzebuję łaski, nic na siłę. Zatańczyłam z
        innym to on wpadł w furię, zaczęli się bić i ochrona go wyprowadziła, tyle go
        widziałam. Dziecko ma już rok a on się nią w ogóle nie interesuje. Mi wysłał
        życzenia na urodziny a o dziecka urodzinach już zapomniał. Ja pracuję i mam
        ogromne wsparcie ze strony rodziny. On nie pracuje i jego rodzina nie intresuje
        się nic. A mieszkamy od siebie bardzo blisko 2 km. Cały czas noszę w sobie
        piętno zostawionej, opuszczonej, niechcianej. I bardzo się boję że jak mała
        podrosnie to też będzie nosiła to w sobie i cierpiała.Mimo że mam kochającą nas
        rodzinę i mnóstwo przyjaciół. Nie jestem szczęśliwa, bo nie mam faceta, ale
        nigdy nie żałowałam że urodziłam Klaudię bardzo ją kocham. A najgorsze jest to
        że kocham jeszcze jej ojca. Zaznaczam że jestem jeszcze młoda, mam 24 lata i
        wiem mało o życiu. Dlatego proszę o jakieś obiektywne sugestie co dalej?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka