nie biologiczny ojciec :(

09.12.08, 16:44
mam wielki, problem, jestem samotna matka, z wlasnej woli odeszlam
od bylego partnera, pil i bral narkotyki, nie wytrzymalam,
szarpalismy sie prawie codzienni, nie mialam w domu prawa nic robic
bez jego wiedzy... jak w wiezieniu, on jest alkoholikiem, jak go
poznalam to czasem pil, ale pozniej to juz codziennie, do tego
dochodzily narkotyki....
zanim sie z nim zwiazalam, bylam w zwiazku z innym mezczyzna,
rozeszlismy sie bo nie chcial zobowiazan... praktycznie po 3dniach
poznalam M i sie zauroczylam... no coz, glupia bylam i tyle, po
2mies okazalo sie, ze jestem w ciazy, zawsze uwazalam, sama nie
bylam pewna kiedy to sie stalo, lekarz ustalil date porodu,
obliczylam sobie, ze musialam zajsc ok 2tyg naszego zwiazku.
M byl zaskoczony, troche sie sie zdenerwowal, ale po rozmowie z jego
matka uznal, ze bedzie ojce i zalozymy rodzine....
Pozniej bywalo roznie, jak sie urodzil synek to calkiem zwariowal,
traktowal mnie jak szmate i pil ciagle... ucieklam, do siostry, ona
mi pomogla, znalazlam prace, rozpoczelam wszystko od poczatku...
Pol roku temu znalazlam swoj stary notes, w ktorym mialam
kalendarzyk okresow i odbywanych stosunkow.... cos mi nie pasowalo,
okazalo sie, ze ojcem mojego synka nie jest M tylko poprzedni
partner, poryczalam sie. nie dosc, ze mam problemy z M to jeszcze
to...
nie wiem co robic, M nie jest polakiem, ja mieszkam w uk, synek ma
angielski certyfikat urodzenia, nie moge mu wyrobic paszportu bez
zgody ojca, M jest na certyfikacie, ale nie jest biologicznym
ojcem... nie zgadza sie na paszport polski, bylismy rok temu w
sadzie, bo mnie dusil, ale ze zdjecia zrobione przez policje byly
nie wyrazne, co oznaczlo brak dowodow, sprawa zostala oddalona.
nie chce siedziec w uk nastepne 15lat, boje sie reakcj rodziny jak
im powiem, ze M nie jest ojcem, nie wiem co robic, meczy mnie to
strasznie.
Kocham synka, to on jest tu najwazniejszy, ale potrzebuje paszportu,
chocazby, zeby jechac do polski, do rodzicow, juz 3 lata tam nie
bylam.
Poukladalam sobie tu zycie, mam dobra prace, chodze wieczorami na
zajecia do uniwerku. M czasem przychodzi widywac synka, tak troche
od niechcenia, tak jakby musial, matka go chyba o to prosi, czasem
przychodzi z piwem, albo rece mu sie trzesa, klucimy sie duzo, ale
odkad wiem, ze nie jest ojcem, mam ochote mu wykrzyczec zeby sie
odczepil bo to nie jego syn, ze juz ma wolne, nie musi grac...
jejku, jakie to zycie ciezkie, tak wiele bledow popelnilam, tyle lez
wyplakalam, a to jeszcze nie koniec.
Prosze, poradzcie cos, moze ktos byl w podobnrj sytuacji, moze ktos
ma pomysl, jestem otwarta na krytyke, przyzwyczailam sie, prosze
tylko o kilka slow, dobra rade. Nie mam z kim tu pogadac.
Dziekuje
    • kornelia-30 Re: nie biologiczny ojciec :( 11.12.08, 20:48
      jesli chcesz pogadac, napisz
      kornelia-30@o2.pl
      nikt nie ma prawa cie oceniac
      nikt

    • mama.o Re: nie biologiczny ojciec :( 14.12.08, 18:56
      Witam! Głowa do góry musisz być silna dla synka Trzymam kciuki!!!
    • ja.24 Re: nie biologiczny ojciec :( 02.03.09, 00:39
      Miałam podobną sytuację, napisz maka198@wp.pl
Pełna wersja