bel79
02.08.09, 16:54
czytam te historie i łzy mi napływają...
ja też zostałam sama z dwójką dzieciaczków,ciężko się pozbierać...moja wina,jakbym kilka lat temu podjęła taką decyzję byłoby tylko jedno skrzywdzone dziecko,niewybaczalne było dać drugą szansę człowiekowi który i tak teraz wszystko zmarnował.
Na początku wierzyłam w każde słowo i każde było kłamstwem.Dwa lata po ślubie dowiedziałam się że mąż ma wyrok w zawieszeniu - dowiedziałam się jak został on odwieszony i poszedł siedzieć.Pomogłam mu mimo że zostałam sama z 1,5 rocznym dzieckiem bez mieszkania i pracy.Czekałam,odwiedzałam,wyszedł i uwierzyłam po raz drugi.trzy lata spokoju,normalnego życia,urodził się drugi synek,było dobrze.
Teraz zrobił to samo,jego zamknęli a ja znów zostałam sama.Moja wina bo znów wierzyłam we wszystkie kłamstwa jakie opowiadał,nie widziałam kombinacji i krętactw.Jak mówi moja rodzina "sama sobie jesteś winna". Ale matka chce żeby dzieci miały normalny dom,ojca i spokój.Szkoda że to wszystko takie palcem po wodzie pisane było.
Zabrali mi dom,samochód,pieniądze - za jego krętactwa.Zostałam z niczym.mieszkam u rodziny,szukam pracy,całe życie się wywróciło.został mi ostatni rok studiów - no i pewnie ich nie skończę bo nie mam za co.
Tak kończą naiwne żony...
Teraz już go nie chcę na oczy widzieć,ale chyba jest za późno.Serce mi pęka jak patrzę na moich synków którzy zupełnie nie rozumieją tego co się stało.Pytają o tatę bo ojcem był dla nich dobrym,do pewnego momentu, bo nie pomyślał o dzieciach jak się pakował w te swoje machloje.Mam nadzieję że jakoś uda mi się poukładać to nasze rozwalone życie.Przede mną wszystko co najtrudniejsze.