Dodaj do ulubionych

2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 06:32
Nauczyciele to najlepiej zarabiająca grupa zawodowa w Polsce - nielicząc
polityków, członków władz i złodziei . Nauczyciel zarabia średnio średnią
krajową za 18 godz. pracy tygodniowo i posiada ok. 100 dni urlopu
wypoczynkowego(płatnego) w roku . Mając tak wiele wolnego czasu nauczyciele
podejmują pracę na kilku etatach (rekordziści pracują w kilkunastu szkołach)
szczególnie nauczyciele akademiccy pracują czasami w tym samym czasie w kilku
uczelniach (wyręczaja się asystentami)
Obserwuj wątek
    • Gość: wena Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 14.02.04, 08:06
      To są bardzo małe podwyżki.Jestem nauczycielem polonistą i nigdy nie mam czasu
      dla rodziny.Ciągle tylko szkoła i szkoła. W domu albo sprawdzam prace domowe,
      które są przecież codziennie zadawane, albo przygotowuję sie do lekcji, które
      na drugi dzień muszę ciekawie poprowadzić.Oprócz tego: mierzenie jakości pracy
      szkoły,egzaminy próbne, konkursy szkolne i międzyszkolne, rady
      pedagogiczne,spotkania z rodzicami( czasem trzeba codziennie)itp.Ostatnio moje
      dziecko przysłało mi SMS, że ma już dość mojej pracy, bo nigdy mnie nie ma w
      domu, tylko szkoła się dla mnie liczy!Tak wygląda moje życie.Opiekuję się
      jeszcze gazetką szkolną i prowadzę bezpłatne zajęcia dla uczniów ostatniej
      klasy!Pozdrawiam tych, którzy mówią, że nauczyciel pracuje 18 godzin
      tygodniowo!!!
      • rwrob Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli 10.03.04, 22:37
        Witam i w 100 % zgadzam się z poprzednią panią od j. polskiego. To są bardzo
        małe podwyżki. Ja uczę matematyki i j. niemieckiego. Więc to co robię
        zazwyczaj w domu to: sprawdzam albo prace klasowe, albo domowe, albo
        sprawdziany, albo je układam - kto sadzi, ze tej pracy nie ma dużo - to chetnie
        oddam jeden komplet dla średnio 32 uczniów. Plus przygotowanie do zajęć na
        następny dzień. A gdzie olimpiady przedmiotowe, konkursy, apele, gazetki, awans
        zawodowy plus podnoszenie własnych kwalifikacji za własne pieniądze. A gdzie
        pomocnicze książki, zestawy testów, coś dla ucznia uzdolnionego metematycznie-
        lub w kierunku j. niemieckiego; a coś dla ucznia o obniżonym poziomie wymagań?
        Kto mi to wszystko kupi i z tym się zapozna - chyba tylko ten co sądzi, że
        nauczyciel pracuje tylko 18 godzin tygodniowo. A teraz gdzie i kiedy czas na
        życie prywatne, na własne zainteresowania i choćby odrobinę sportu? Czy nam
        nauczycielom po reformie juz sie nic nie należy od losu? Po latach ciężkiej
        nauki - skończyłam matematykę na Uniwersytecie. I za jakie pieniądze to
        wszystko? Pozdrawiam szczególnie gorąco tych, co sądzą, że nauczyciel pracuje
        tylko 18 godzin tygodniowo!!!!!!
    • Gość: Markus Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 14.02.04, 10:39
      To Bakałarzu nie masz rozeznania-nauczyciele(czyt.szkół podst.i średnich)
      zarabiaja miernie, nie maja kilku etatów jak piszesz. To tylko nauczyciele
      AKADEMICCY maja innet stwaki i pracują na kilku etatach! Tak wiec zabierając
      głos musisz mieć pojęcie o poborach nauczycieli. A jak zadrościsz to się
      zatrudnij w szkole np.gimnazjum i czekaj jak za te pobory wyląduje Ci np. kosz
      na głowie !!!!
    • Gość: Nauczyciel Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.mech.pk.edu.pl 14.02.04, 10:43
      Z tą średnią krajową to chyba lekka przesada. Nauczyciel kontraktowy nie
      otrzymuje nawet 1000 zł na rękę.A o pracy 18 godzin tygodniowo mozna tylko
      pomarzyć, to nie jest szkoła z lat 70-80-tych,obecnie godziny społeczne w
      postaci zajęć wyrównawczych,kółek zainteresowań, praca domowa czyli
      przygotowanie się do każdej lekcji, kartkówki sprawdziany, materiały do lekcji
      (szkoła nie ma pieniędzy,więc materiały przygotowujemy za własne ciężko
      zarobione pieniądze- jeżeli chcemy czegoś nauczyć. Dzisiejsza szkoła to nie
      jest szkoła podręcznika, zeszytu i długopisu). Nikt tego nie widzi wszyscy
      widzą tylko wakacje, ferie i 18 godzin zajęć dydaktycznych!!!
      • Gość: obserwator Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 11:42
        Nie pieprz, ile lat można sie przygotowywać do uczenia tabliczki mnożenia, czy
        czegoś podobnego, a kółka zainteresowań, zajęcia wyrównawcze itp. są płatne.
        WIEM, bo liczę wynagrodzenia nauczycieli. A w szkole stale się zbiera a to na
        papier do ksero, a to na toner, a to na "potrzeby klasowe".
        A poza tym nie zawsze się jest nauczycielem kontraktowym. W mojej firmie
        stażysta dostaje ok. 600 i się cieszy, że ma pracę (40 godzin co najmniej i
        tylko 20 dni urlopu).
        • Gość: Nauczyciel Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.mech.pk.edu.pl 14.02.04, 11:59
          Co za farmazony!!! Czy masz jakąś traumę związaną z tabliczką mnożenia??!!??
          Czasy.. kiedy płacono za kółka zaintersowań.. przynajmniej w naszej szkole..
          daaawno się skończyły. Zbiórki na wszelkiego rodzaju "gadżety" są
          nieobowiązkowe.. nikogo nie można do nich zmusić - i uczniowie doskonale o tym
          wiedzą.
          W Twojej firmie..podobnie jak i nauczycielowi nikt nie każe pracować.. tylko
          chodzi o "fuckt", ze wiele osób..na takim poziomie wiedzy na temat szkolnictwa
          jaki niestety Ty posiadasz nie wie co i jak.. a zajmuje głos w dyskusji.. to
          jest "Lepperiada" - dużo głośno i .. niestety o niczym.. ;(
          tylko jest chyba jeden myk.. do pracy w szkole wymagane jest wyższe
          wykształcenie.. a u Ciebie w firme nie wiem.. ;), wiec chyba dlatego Ci którzy
          mają problemy z tabliczka mnozenia.. pracuja za 600 i ciesza się, ze maja
          prace..
          A co do pieprzenia.. to widać, ze qltura ominęła Ci szerokim łukiem..:)
          Ale nic straconego.. znane są przypadki, gdy tabliczki mnożenie nauczyły się
          osoby.. w wieku podeszłym.. więc wszystko przed Tobą..
          Z pozdrowieniami i zyczeniami powrotu do zdrowia...
          nie tylko fizycznego
          Nauczyciel
        • Gość: jawa Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.icpnet.pl 14.02.04, 17:05
          kółka zainteresowań od kilku lat nauczyciele prowadzą za darmo! A to, że szkoła
          zbiera na papier xero - to inna bajka. Chyba, że śmiesz twierdzić, że
          nauczyciele dorabiają w ten sposób, że zbierają od dzieci na "potrzeby klasowe"
          a pieniadze biora dla siebie. To już byłby szczyt bezczelności z Twojej strony.
        • Gość: dolfuss Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.kim.pl 17.02.04, 17:51
          No ciekawe. Nie wiem, co liczysz, bo ja swoje kółko zainteresowań prowadzę za
          darmochę. W szkole zbiera się na papier, toner lub potrzeby klasowe nie dlatego
          że szkoła tego chce ale dlatego że szkoła tego potrzebuje. Wyobrażasz sobie
          szkolę bez ksera? Jeżeli liczysz godziny nauczycielom to wiesz też jak np.
          wygląda sprawa olimpiad itd. Nasze władze przysyłają ci jeden egzemplarz i
          ksernij to 100 razy. A olimpiad jest wiele. Niestety nasze władze nie biorą pod
          uwagę związanych z tym kosztów. Aby ograniczyć swoje koszty wysyłają jeden
          egzemplarz lub wysyłają przez Internet do ściągnięcia. Myślisz, że ja chcę brać
          od uczniów kasę na ksero? Wielokrotnie robię to na własną rękę ale są jakieś
          granice.
    • Gość: "nauczyciel" 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: 80.51.250.* 14.02.04, 10:46
      qurwa...co z tą polską? Pracujemy po 18 godzin KPINA...żeby wyżyć,stażysta musi
      brać nadgodziny,korepetycje,godzinki w centrum np. językowym...drugi i ostatni
      rok pracuję w CYRKU...to jest jednak MISJA tak jak ksiądz czy złodziej.Moja
      motywacja umiera w konwulsjach przy TAKIM STANIE RZECZY...zero jakiegokolwiek
      autorytetu,uczeń ma więcej praw niż teacher.5 lat studiów za kilkaset
      złotych...hmmm DZIĘKUJE...pozdrowienia dla wszystkich nauczycieli z depresją
      maniakalno-prześladowczą.
    • makabi Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli 14.02.04, 12:13
      Lenin mówił, że nauczyciele to darmozjady bo klasa robotnicza musi ich
      utrzymywać. W Polsce jak się mówi o podwyżkach dla nauczcieli to można odnieść
      wrażenie, ze idea Lenina wiecznie żywa. Nauczyciela obowiżuje tak samo 40
      godzinny tydzień pracy jak innych pracowników. 18 godzin pensum to okres pracy
      dydaktycznej, do tego trzeba doliczyć wszytko inne np. sprawdzanie nabazgranych
      albo ściągniętych z internetu wypracowań in klasówek, przygotowanie sie do
      nowych lekcji i ciągłe czytanie idiotycznych przepisów ministerstwa. Najpierw
      trzeba chociaż rok popracoiwać jako nauczyciel a potem rozpowszechniać takie
      dyrdymały. Tylko jakby "bakałarz" poszedł do pracy jako nauczyciel to
      okazałoby się, że jako magister na dzieb dobry dostanie minimum państwowe albo
      jeszce mniej, bo nie zatrydnią go na etat tylko na 13/18 albo jeszce wygodniej
      8/18 a wtedy nawet nie trzeba go będzie traktować jako nauczyciela bo nie bęzie
      spełniał warubnków Karty Nauczyciela. Bakałąrzu! znudziło się nosić woreczki?
      Możesz zacząć nosić teczki! Ciekawe czy za te poteżne pieniądze długo to
      bęziesz robił.

      A z drugiej strony jak nauczyciele maja dostać 2.2% to tyke dostanie też pani
      minister. ale 2.2% od 1600 to nie to samo co 2.2% od 8600
      • Gość: ABBAII Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 14.02.04, 13:30
        uśmiałam się jak dzika norka - jak może być powyżka od 20-40zł dla
        dyplomowanego, kiedy (!!!) jest sztywna tabelka, co można dostać...
        - jakie dodatki funkcyjne, bo jedynie jest 20zł za stażystę, a za kontraktowego
        to jest ku chwale ojczyzny...

        Póki nie nauczycsz się szanowac pracy nauczyciela - niezywkłości, póty będa tam
        siedzieć frystraci i miernoty, a ty bidusiu ętelygetny będziesz gadał o 18
        godzinach.

        Na zdrowie - czyli za 15 złotych podwyżki.
    • Gość: ewka widać że bujasz w obłokach IP: *.toya.net.pl 14.02.04, 16:34
      18 godzin to godziny przy tablicy, dodaj do tego wszystkie zajęcia po za
      lekcyjne, wszelkie kursy, zebrania, przygotowanie do lekcji, sprawdzanie prac,
      pisanie sprawozdań i planów pracy do lekcji...wychodzi dobrze ponad 40 godzin.
      Gdyby było tak jak piszesz to wszyscy chcieliby pracować w szkołach.
      • Gość: Lucy Re: widać że bujasz w obłokach IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 15.02.04, 22:30
        Ja wolałabym, zeby to było te 40 godzin oficjalne. Siedziałabym
        je w szkole sprawdzając prace domowe, przygotowując się do
        lekcji, uczestnicząc w radach pedagogicznych, wywiadówkach
        szkoleniach i konferencjach oraz prowadząc koła zainteresowań -
        za które i tak nikt nie płaci. I nie starczyłoby mi czasu na
        wycieczki, kuligi, wyjazdy na przeglądy, konkursy, biwaki itp.
        Prace klasowe z j. polskiego sprawdzałabym cały tydzień :) i nie
        musiałabym robić zupełnie nic ponad te 40 godzin. Ileż czasu
        miałabym wreszcie dla siebie. Tyle tylko, że ci, którym tak
        bardzo przeszkadzają nauczyciele, bo wiecznie mieli problemy z
        nauką a teraz mają ich dzieci i tak wieszaliby psy na belfrach -
        bo taka juz ich natura :(
    • Gość: dyrektorka Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 10:03
      Każdy w Polsce jest domorosłym nauczycielem i lekarzem. Ja
      ostatnio chciałam sprawdzić ile czasu moi nauczyciele
      rzeczywiście pracują. Dzięki Bogu, że nie muszą się z niego
      rozliczać, bo miałabym PIP na głowie, bo wyszło tego więcej niż
      40 godz. na tydzień. Przykład:
      Pn. 6 lekcji, potem 1 godzina darmowa zajęć wyrówawczych,
      WT. 5 lekcji, potem przygotowanie dekoracji na uroczystość
      szkolną, gazetki itp. ok. 4 godz.
      śr. 3 lekcje, ok. 2 godzin spędzonych na przygotowanie z
      uczniami kiermaszu walentynkowego (odlewy gipsowe, dekoracje,
      karki z życzeniami itp.)
      czw. 5 lekcji, szkolenie w ramach wewnątrzszkolnego doskonalenia
      nauczycieli - 6 godzin
      pt. 4 lekcje, wyjazd do teatru + 3-4 godz., po południu
      walentynkowa dyskoteka (trzeba dzieciaki przypilnować)-4-5 godzn.
      To jest tylko ostatni tydzień jednej z nauczycielek, inne robiły
      mierzenie jakości pracy szkoły (przygotowanie ankiet, zliczanie
      ankiet, przeprowadzenie wywiadów z uczniami, statystyka z
      dzienników, napisanie raportu - około 20 godzin w tygodniu
      dodatkowej roboty. A gdzie spradzenie zadań klasowych,
      kartkówek, przygotowanie foliogramów na lekcję lub prezentacji
      multimedialnych? Poza tym, to był tydzień bez wywiadówki (ok. 6
      godzin z przygotowaniem się do niej), bez konferencji, bez
      ślęczenia nad zmianami do statutu i bez prac nad programem
      rozowju szkoły. Ludzie! Praca w szkole, to nie tylko lekcje!
      Czasami żal mi mpoich dziewczyn, które po 12 godzinach wychodzą
      niemalże na czworakach ze szkoły. Czy ekspedientka albo górnik,
      policjant, wojskowy, murarz, tynkarz, cieśla itp. itd. zabierają
      robotę do domu? Nie! A nauczyciel tak, bo sprawdziany, poprawa
      zeszytów, pisanie opinii o dziecku, pisanie ocen opisowych,
      pisanie programów autorskich, pisanie raportów z mierzenia
      jakości pracy szkoły, pisanie ewaluacji, pisanie harmonogram ów
      imprez i uroczystości, przygotowanie dokumentacji do awansu
      zawodowego, przygotowanie materiałó dla nauczyciela stażysty,
      spradxzanie konspektów nauczyciela stażysty, przygotowanie
      dokumentacji do hospitacji diagnozującej, opracowanie
      regulaminów oceniania, programu wychowawczego, programu
      profilaktycznego (i z tego co chwilę ewaluacja i zmiany w
      postaci uchwał rady pedagogicznej),przygotowanie testów,
      przygotowanie regulaminów konkursów szkolnych i
      międzyszkolnych, "łążenie" w poszukiwaniu sponsorów na nagrody
      za udział w konkursie, organizacja wycieczek klasowych, np. 2-3
      dniowej,( to jest 2-3 24 godziny, bo inaczej może dojść do
      tragedii), wyjazdy na konkursy do innych szkół (cały dzień z
      głowy), udział w czwartkach lekkoatletycznych, które są po
      południu (po lekcjach), udział w konferencjach metodycznych, w
      komisjach konkursowych itp. itd.
      Miałam kiedyś taką "wrzeszczącą" matkę w szkole, tóra wszystkich
      oceniała, wszystko wiedziała lepiej. Ponieważ dzieciak był jaki
      był poprosiłam ją aby przez tydzień siedziała z nim w jednej
      ławce. Zgodziła się, ale po tygodniu powiedziła, że ma dosyć i
      że już do końca życia nie powie niczego złego na nauczycieli.
      Może posiedźcie ze swoimi dziećmi parę dni w szkole, a potem się
      wypowiadajcie publicznie?
      AAAAAAAAA i jeszcze ad. urlopu. Kiedy musiałam wyjechać na
      pogrzeb mojego wujka (700 km), to musiałam brać urlop bezpłatny,
      bo mam tylko ten narzucony z góry, który wiąże ręce. Ja też
      chciałabym skorzystać z tańszych wczasów w maju lub we wrześniu,
      a jak bonzowie, muszę jeździć w najdroższym sezonie.
      Poza tym kwoty zarobków brutto (gdybyście uważali w szkole), to
      na rękę niewiel ponad 70 % wartości (trzeba odjąć podatek,
      składki zdrowotne i inne), czyli ze 1100 brutto stażysty często
      robi się niewiele ponad 700 zł na rękę.
      • Gość: MP Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 09:07
        Droga dyrektorko!
        Nauczycielka, o której napisałaś ma 5 godzin ponadwymiarowych,
        więc uczciwość wobec uczniów (ale niestety nie przepisy!) nakazuje,
        by jej tydzień pracy (jeśli trzeba) trwał 23/18 x 40 = 51 godzin!
        (bo niby czemu z powodu jej ponadwymiarowości uczniowie mają mieć
        nauczycielkę gorzej przygotowaną do lekcji?)
        Jeśli przykład ten podałaś jako typową codzienność, to nie wygląda on
        specjalnie wiarygodnie.
        W jedną godzinę zajęć wyrównawczych u każdego nauczyciela w tygodniu
        jestem w stanie uwierzyć lokalnie w jakiejś szkole, ale nie jest to
        na pewno sytuacja typowa w całej oświacie.
        Na tym kończy się lista tego, w co jestem w satnie uwierzyć, bo:
        W żadnej, najbardziej zwariowanej szkole, nie ma tak by co tydzień było
        tyle uroczystości, kiermaszy i było wydawanych tyle gazetek, by wszyscy
        nauczyciele musieli poświęcać temu zadaniu po 6 godzin.
        W żadnej szkole nie ma cotygodniowych sześciogodzinnych szkoleń całej
        rady, żadnej gminy nie stać na ich opłacenie w takim wymiarze, nie ma
        w Polsce tylu edukatorów, by coś takiego poprowadzić itp ...
        W żadnej szkole nie jest tak, że każda klasa wychodzi 1,5 raza
        w tygodniu do teatru lub na inne popołudniowe wyjście (1,5 to typowy
        stosunek liczby nauczycieli do liczby oddziałów w szkole).
        W żadnej szkole nie ma tak, by każda klasa co tydzień miała dyskotekę
        absorbującą 1,5 nauczyciela lub alternatywnie by co tydzień było
        mierzenie jakości pracy szkoły.
        Nauczyciela, który przez 6 godzin przygotowuje się do trwającej 30
        minut wywiadówki polegającej na rozdaniu karteczek z ocenami i odczytaniu
        ogłoszeń parafialnych, należałoby wyrzucić z miejsca za ślamazarność.
        Szkołę, w której co tydzień zmienia się statut należałoby czym prędzej
        rozwiązać, bo trudno utrzymywać placówkę zatrudniającą analfabetów!
        Podsumowując: Twoja opowiastka ma się tak do typowej rzeczywistości
        jak wypowiedż, która ją sprowokowała.
        Owszem, zdarza się czasem w przyrodzie nawarstwienie jakichś nieszczęść
        i ktoś kiedyś może być szczególnie zapracowany. To jadnak Ty - jako
        dyrektor - powinnaś dbać o to, by nic takiego nie miało miejsca, a przynajmniej
        nie zbyt często. Ty powinnaś dbać o to, by każdy z Twoich nauczycieli
        na każde swoje 18 godzin przed tablicą poświęcił dodatkowo drugie tyle
        na przygotowanie się do tych godzin i kontrolę efektów pracy uczniów.
        Bowiem wszystkie te uroczystości, kiermasze, wyjścia czy pomiary to dodatki
        do Waszej pracy i nie wolno Ci dopuścić do tego, by miały negatywny wpływ na
        jakość jej zasadniczej części przed tablicą, by ją zdominowały. Za to Ci
        płacą! Na tym polega Twoja funkcja nadzoru pedagogicznego, którą masz
        obowiązek sprawować! Masz też obowiązek dopilnować, by nauczyciel zmieścił
        się ze wszystkimi właściwie wypełnionymi obowiązkami w 40 godzinach
        zegarowych, a jeśli obserwujesz, że się nie mieści, to masz obowiązek
        zbadać jego kompetencje i organizację pracy jego i szkoły, i z tego
        wyciągnąć wnioski. To Twój obowiązek jako pracodawcy!
        Przestań więc biadolić nad swoimi biednymi pracownikami. Zacznij martwić
        się o swoich biednych uczniów uczonych przez źle przygotowanych do lekcji
        lub przemęczonych nauczycieli, a swoim nauczycielom lepiej zorganizuj pracę.
        Jeśli nie potrafisz, to zajmij się inną robotą.
        Plagą polskich szkół nie są jednak nauczyciele przepracowani z ciągłego
        przygotowywania się do lekcji. Plagą są nauczyciele źle przygotowani
        do lekcji (i doraźnie, i ogólnie) prowadzący lekcje edukacyjnie bezwartościowe
        lub o zupełnie miernej wartości, nauczyciele nie mający czasu na indywiduaną
        pracę z potrzebującym uczniem, nauczyciele nie kontrolujący pracy uczniów
        lub kontrolujący ją skandalicznie niefachowo. Plagą są też dyrektorzy
        nie umiejący kontrolować jakości pracy swych pracowników, głusi na sygnały
        o odwalaniu lekcji, o uczeniu metodą "tylko wymagam", o ocenianiu za bzdury
        i pozory, dyrektorzy nie rozumiejący, że hospitacja nie jest ich jedynym i
        najważniejszym instrumentem kontroli jakości pracy podwładnych (tylko
        skończony idiota nie przygotuje się koncertowo do hospitacji!).
        Rzeczywistość jest taka, że w polskiej szkole niesłychanie łatwo jest odwalić
        swoje "odstanie" 18 godzin przed tablicą i odwrócić się na pięcie twierdząc,
        że to już wszystko za co mi płacą. Fakt, że nadal jest liczna grupa nauczycieli,
        którzy tak nie potrafią nie zmienia faktu, że nie ma żadnego mechanizmu, który
        by taką patologię eliminował. NIe ma więc sensu spierać się o to, czy konkretna
        pani Iksińska w danym tygodniu coś tam ekstra robiła i wyszła po 12
        godzinach podpierając się nosem, a pan Kowalski po czterech godzinach
        pognał zarabiać do drugiej i trzeciej pracy. Problem
        polega na tym, że w Polsce nikt pani Iksińskiej nie nagrodzi za jej
        nadsumienność, a pana Kowalskiego nikt nie ruszy z ciepłej, mianowanej posady.
        Nikt nie nagrodzi też pani Iksińskiej za setki jej uczniów, którzy - mając
        wszelkie szanse, by skończyć szkołe jako półanalfabeci, wyszli z niej
        z solidną porcją wiedzy i umiejetności. Nagrodzą ja najwyżej za jakieś
        duperele typu uroczystości, pomiary, gazetki, "niezawinieni" olimpijczycy
        itp. Nikt też nie zgani pana Kowalskiego za amię analfabetów, których - mimo
        ich potencjalnych możliwości na coś więcej - co roku wypuszcza spod swojej
        ręki. Zganią go najwyżej wtedy, gdy przyłapią go po pijaku z uczennicą
        na kolanach i z kubłem na głowie. Chodzi o to, że brak jest
        w systemie jakichkolwiek mechanizmów gwarantujących jakość pracy o pewnym
        standardzie i brak mechanizmów dostrzegania i wyciagania w niosków z
        odstępstw (w obie strony) od tych standardów jakości. W takiej sytuacji
        branie 1300 zł za 18 godzin bezproduktywnego ziewania i 100 dni urlopu
        nie jest niczym niezwykłym, a przynajmniej przez żaden efektywny mechanizm
        nie jest wykluczone. Jak długo takiego mechanizmu nie będzie, tak długo
        ci wszyscy podparci nosem będa mmieli powody do zawodzeń nad niesprawiedliwymi
        społecznymi ocenami ich pracy, a ci zapobiegliwi "Kowalscy" bedą mieli
        powody do "dumy" ze swego sobieradztwa i powody do niechęci i pogardy wobec
        tych, ktorzy za te marne 1300 zł netto zawyżają im standardy.
        • Gość: marzenka Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.04, 16:35
          Masz w pewnym sensie rację.Zawsze powtarzam moim uczniom, że ludzie dzielą sie
          na madrych i głupich, dobrych i złych niezaleznie od płci wieku, wykształcenia
          i zawodu! I to moim zdaniem dotyczy kazdego. Nauczycieli też.Zjechać można
          każdą grupę, ale nauczycieli najłatwiej. Zgadzam się z twoimi uwagami nt.
          organizacji pracy. Ale dyrektor nie mogąc pozbyć się niektorych "uczacych",
          calość prac (gazetki, wystawy, targi, konkursy, komisje itp) zleca częsci. I to
          nietety prawda. Jestem polonistą i właśnie przygotowuję projekt strony www.
          szkoly, bo trzeba "promować placówkę". Dlaczego nie informatyk? Bo nie ma
          czasu, musi zarabiać, inaczej nie byłoby go w szkole...A no i pracuję w domu bo
          w szkole nie mam dostępu do komputera. To taż kosztuje. Starczy mi podwyzki?
        • Gość: cmok Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.04, 20:46
          Opowiem Ci mój dzisiejszy dzień: 4 godziny lekcyjne, 1 godzina zajęć
          wyrównawczych z dyslektykiem(gratis), 2 godziny koła samokształceniowego, 1
          godzina manufaktury( wycinanie, kserowanie kart pracy).Uff, jadę do domu.
          Wyjadam resztki z lodówki, nie mam czasu ugotować. Jest ok. 18.00. Biorę do
          ręki zeszyty, sprawdziany poprawię jutro bo dziś już nie dam rady. Wycinam z
          materiału barany do zszywania przez dzieciaki (na technikę). Jest ok. 20.00
          włączam komputer( mam, brat mi załatwił za darmochę jak likwidowali w jego
          firmie)Piszę referat na Radę Pedagogiczną(1 raz w tygodniu ok. 2,5
          godziny.Robię sobie herbatę ok. 21.00 i wchodzę do sieci i czytam de dyrdymały
          zazdrosnych o 2 miesiące wakacji.10 dni temu odebrałam 1200 pensji, dziś
          niewiele zostało, przeliczam czy koszty internetu pokryję z debetu czy mamuśka
          mi dorzuci. Mam 13 lat stażu pracy, tytuł magistra, 2razy studia podyplomowe,
          30 kursów. Pozdrawiam
    • Gość: dzień świra Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.shadows.pl / *.piotrkow.shadows.pl 15.02.04, 22:56
      Mój najłaskawzy Panie, obejrzyj Pan sobie "Dzień Świra". Tam jest taka piękna
      szkolna scena, kiedy nauczyciel bierze wypłatę. 777 złotych polskich. Jest też
      scena, jak usiłuje przygotować się do lekcji i tę lekcję przeprowadzić. Jest
      też piękny tekst po odebraniu tej wypłaty. Jeśli nie widzisz Pan tej cudownej
      sytuacji nauczyciela polskiego w rzeczywistości, to może zobaczysz ją choć na
      filmie. Bardzo prawdziwy, nie tylko szkolny wątek zresztą. Inaczej - nie wiem,
      jak Panu pomóc.
      Pozdrawiam braci polonistów i siostry polonistki, którzy myśleli kiedyś, że
      trafili do szkoły poetów i że nogi Boga złapali. Obyśmy tylko zdrowi byli i za
      rok doczekali.
    • Gość: zuzia Re: 2,22 proc. podwyżki dla nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 10:18
      Ile oni dni w roku pracują,mają za dobrze.A ile zarabiają ja
      jestem pracownikiem urzędowym i mam na ręke 700 zł.i pracuję
      cały rok nie licze urlopu wypoczynkowego.Mam dzieci ,które się
      ucza i co nauczyciele tylko zadawaja zadania do domu dzieciom a
      nie przerabiają na lekcji,nie tłumacza im zadań poniewaz jak się
      tłumacza nie mają czasu i nikt im za to nie płaci ,Tak zachowuje
      sie nauczyciel przecież poto oni są aby uczyć i nie narzekać.TO
      ZACO ONI DOSTAJA STALE PODWYZKI ??????????????????

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka