Gim siost zmartwychwstanek na Zoliborzu w Wwie

05.08.10, 23:55
Moj syn zdal w tym roku do 6 klasy, zastanawiamy sie, ktore gimnazjum
byloby dla niego najlepsze... Bede wdzieczna za opinie na temat
gimnazjum Siostr Zmartwychwstanek na ul. Kasinskiego w Wwie, na
Zoliborzu. Jaka tam panuje atmosfera, czy jest duzy nacisk na
'religijnosc', jak czuja sie tam chlopcy, jaki jest poziom, jacy
nauczyciele...
Dzieki!
    • morekac Re: Gim siost zmartwychwstanek na Zoliborzu w Wwi 06.08.10, 09:43
      Chłopców to tam mało, jeśli wogóle są. To taka bardziej dziewczyńska
      szkoła...
    • jakw Re: Gim siost zmartwychwstanek na Zoliborzu w Wwi 04.09.10, 22:19
      Moja starsza chodzi tam od 3 dni, więc na razie dużo nie powiem. Może za jakiś czas. W każdym
      razie w 23-osobowej klasie jest bodaj 6 chłopców. Jak się czują - nie jestem w stanie powiedzieć ;-
      ). Oprócz tego do klasy chodzą 4 Kasie, Ania , Oliwka , a zwłaszcza Matylda i jest fajnie ;-). No i jest
      fajna pani do chemii, a pani od polskiego zabroniła robić błędy ortograficzne.
      PS
      Jeśli młodzieniec nie ma tendencji do kwestionowania dogmatów KK to tą "religijnością" aż tak
      strasznie się nie przejmuj.
      • Gość: as Re: Gim siost zmartwychwstanek na Zoliborzu w Wwi IP: *.bb.sky.com 02.11.10, 00:11
        Jakies nowe info? Chce wyslac tam corke od wrzesnia 2011, do internatu (mieszkamy w Anglii, poziom nauczania jest gorzej niz beznadziejny). Zbieram wszelkie opinie :) "religijnosc" tez mnie interesuje, na stronie szkoly w czesci dotyczacej rekrutacji nie ma jakims cudem wymagan pt opinia proboszcza i tym podobne.
        • jakw Re: Gim siost zmartwychwstanek na Zoliborzu w Wwi 03.11.10, 13:00
          Przy rozmowie rekrutacyjnej trzeba było przedstawić opinię katechety lub proboszcza. Jeśli masz z tym problem (z powodu zamieszkiwania w Anglii - brak katechety czy proboszcza) - dowiedz się u źródła czy da się bez tego (wiem, że w klasie jest jedna dziewczynka, która wróciła z "zamorskich krajów"). A my podpisywaliśmy dokument, że mamy świadomość, że to jest gimnazjum katolickie itp.
          Córka jest zadowolna ze szkoły, chociaż ma więcej lekcji niż jej koleżanka, która poszła do gimnazjum rejonowego. Z tym, że nie musi już dodatkowo biegać na języki obce poza szkołą (ma 4 godziny i angielskiego (podzielili 2 klasy na 4 poziomy), i niemieckiego (podział na 2 poziomy); w ramach zajęć dodatkowych można było też zapisać się na hiszpański i rosyjski - w cenie czesnego).
          I po miesiącu (we wrześniu był 2-dniowy wyjazd integracyjny) stwierdziła, że czuje się bardziej zżyta z tą klasą niż ze swoją poprzednią po 6 latach podstawówki.
          Co do tej "religijności" - codziennie przed lekcjami jest modlitwa (obowiązkowa), w każdy 1-szy piątek m-ca jest spowiedź i msza - ale 1-sze piątki nie są obowiązkowe, za to są troche krótsze lekcje. Młoda do tych specjalnie religijnych nie należy i nie narzeka na wymagania w tej "dziedzinie". Nauką religii zajmują się w każdym razie na religii, na matematyce zaś zajmują się matematyką itd.
          Nauczyciele są raczej ok. Panna narzekała trochę na srogą siostrę od historii (chyba za dużo było tych starożytnych bogów do wkucia), za to spodobała jej się chemia, fizyka i przestała nudzić się na polskim (fakt, że w przynudzaniu jej nauczycielka z podstawówki była chyba mistrzynią). Trochę narzeka też na czasem nudny WF , ale na ten przedmiot to narzekała niemal zawsze. Lekcje odrabia dłużej niż w podstawówce, ale nie zajmuje jej to nie wiadomo ile czasu. W każdym razie panna ma w ciągu tygodnia trochę czasu na kompa,książki, hobby czy spotkanie z koleżankami z byłej bądź aktualnej szkoły (mimo że dojazdy też zajmują jej trochę czasu).
          Obiady są podobno smaczne ( a córka dość wybredna, więc pewnie rzeczywiście są smaczne) i można spokojnie zjeść podczas półgodzinnej przerwy obiadowej. Jest też wewnętrzny "wybieg" z zielenią, na którym można się przewietrzyć podczas takiej dłuższej przerwy.
          O narkotykach, pokątnym paleniu papierosów czy aktach przemocy nic mi nie wiadomo (poza tym, że można za to wylecieć ze szkoły).
          W przypadku nieobecności dziecka w szkole powinniśmy zadzwonić do sekretariatu/wychowawczyni - wpp. wychowawczyni zadzwoni do nas o 8.05 - więc ewentualne wagary są szybko wykrywalne.
          Ogólnie po 2 m-cach wrażenia i córki , i nasze , są pozytywne.
Pełna wersja