Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bronić?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 19:15
Witam
Jestem teraz w pierwszej klasie gimnazjum. W klasie szóstej, a i teraz dobrze
się uczę-ale nie na siłę, mi nauka przychodzi z łatwością, wieloma rzeczami
się interesuję. W gimnazjum połączono dwie klasy i teraz wszyscy przezywają
mnie kujonem, a zwłaszcza osoby z tej drugiej klasy. Dzisiaj wyszłam do nich
na dwór, bo mnie wołali, trochę pochodziliśmy i zaczęło się. Trochę się
broniłam, ale w końcy odpusciłam i poszłam do domu (nawet nikt nie zauważył,
że się od nich odłączyłam). Nie weim już jak mam protestować, zauważyłam ,że
przez to dobre uczenie sie mam coraz mniej przyjaciół (właściwie wcale nie
mam)...Nie weim co robić. nie chcę przestać dostawać piątki i szóstki, bo tak
po prostu nie potrafię...Proszę, pomóżcie!
    • Gość: ik Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 16:27
      Hmmm...Ciężka sprawa...Przed takimi durniami ciężko się bronić...:) Pozdrawiam
      i życzę powodzenia.
      • Gość: kasia Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 16:45
        Mnie też nazywają kujonem i wiem jak to jest(wcale nim nie jestem).Wiesz ci co
        cię przezywają po prostu ci zazdroszczą i tyle.Nie przejmuj się nimi bo ty w
        przyszłości będziesz miała dobry zawód a oni nie.
        • Gość: Peter_l Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 08:57
          Mnie za kujona uważali od 3 klasy, a ja i sukcesywnie olewałem. Teraz, w szóstej, chyba im przeszło
    • Gość: M. Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 17:03
      Proszę, pomóżcie!!!!!!!!!
    • Gość: Magda Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: 193.0.122.* 07.11.05, 09:27
      Nie przejmuj się, rób swoje, czyli dalej zdobywaj bardzo dobre oceny. Oni Ci po
      prostu zazdroszczą. Przyznasz chyba, że jeśli któremuś z nich uda się zdobyc
      lepszą ocenę, to też się cieszy, a nie prosi nauczyciela o wstawienie jedynki.
      Zobaczysz ich miny, kiedy ty dostaniesz się do dobrego liceum. W bardzo dobrym
      liceum, spotkasz takich samych uczniów jak ty, którym na czymś zależy,
      znajdziesz prawdziwych przyjaciół. Wiem to po sobie, w liceum odżyłam. Trzymaj
      się. W pewnym momencie i tak ktoś stanie po twojej stronie.
      • Gość: Belfer Na wszelki wypadek zapisz się na jakiś sport walki IP: 213.241.34.* 07.11.05, 10:17
        (judo, karate, tai chi(dobre dla dziewczyn!), kraw maga, itp.itd.)- to ci da
        kondycję do nauki i lepsza zdolnośc koncentracji, a im zaimponuje i trochę
        przestraszy.I o to chodzi;-)!
      • Gość: prawiedoktor Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 03:50
        > Zobaczysz ich miny, kiedy ty dostaniesz się do dobrego liceum. W bardzo
        dobrym
        > liceum, spotkasz takich samych uczniów jak ty, którym na czymś zależy,
        > znajdziesz prawdziwych przyjaciół. Wiem to po sobie, w liceum odżyłam.
        Trzymaj

        Oj, nie słuchaj tylko takich porad, jak powyżej! "Bardzo dobre licea" to
        siedlisko snobów i "pokemonów", towarzystwo wzajemnej adoracji, nakręcające się
        wzajemnie swoim poczuciem wyjątkowości i "genialności". Wychodzą z nich ludzie
        z przerostem ambicji, wybujałym ego, odizolowani od społeczeństwa, ba, mający
        nieraz przeciętnych członków społeczeństwa w pogardzie. Wiem, bo miałem
        nieszczęście trafić do III LO we Wrocławiu, której to szkoły nienawidziłem.
        Zmarnowała mi kompletnie cztery lata życia. Radzę Ci dobrze - idź do
        normalnego, przeciętnego liceum, a wyjdzie Ci to na zdrowie.

        Skoro nazywają Cię kujonem, widać takie sprawiasz wrażenie i tak się
        zachowujesz. ;) Ja też nigdy nie miałem kłopotów z nauką, ale nigdy w mojej
        szkolnej "karierze" nie usłyszałem epitetu "kujon" pod swoik adresem. Bo
        zachowywałem się normalnie, na luzie. Tobie też radzę nieco "wyluzować" i też
        nie traktować ocen jak świętej krowy. Sam nigdy nie miałem bardzo wysokich
        średnich, a skończyłem liceum, studia, a teraz robię doktorat. Dla
        przyjemności, nie z ambicji.
        • Gość: Belfer Mówisz o jednej,swojej, szkole i o sobie;-)??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 22:29
          > "Bardzo dobre licea" to siedlisko snobów i "pokemonów", towarzystwo wzajemnej
          adoracji, nakręcające się wzajemnie swoim poczuciem wyjątkowości
          i "genialności".<
          Są różne dobre licea i różni ludzie do nich chodzą.A 3 we Wrocku ma raczej
          doskonałe wyniki.Może to była szkoła nie dla ciebie - za mało zdolności np.albo
          zły dobór(twój błąd!) profilu?
          • Gość: prawiedoktor Re: Mówisz o jednej,swojej, szkole i o sobie;-)?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.05, 11:41
            > Są różne dobre licea i różni ludzie do nich chodzą.A 3 we Wrocku ma raczej
            > doskonałe wyniki.Może to była szkoła nie dla ciebie - za mało zdolności
            np.albo
            >
            > zły dobór(twój błąd!) profilu?

            Wybór profilu idealny, mat-fiz. Doktorat robię z nauki bardzo ścisłej. :) Na
            brak zdolności też nie narzekam. Oczywiście, III-ka pod względem "poziomu
            nauczania" i fachowości kadry jest bardzo dobra, ale MŁODZIEŻ była tragiczna...
            już pisałem o tym wyżej. Nie samą nauką żyje człowiek, a otoczenie tak
            beznadziejnej młodzieży, jaką spotyka się w "dobrych" liceach potrafi wykończyć
            człowieka. Aż mnie skręca ze złości, że sam przyczyniłem się do "nakręcenia"
            statystki temu liceum. Gdy się obronię za jakiś czas, będzie to niby kolejny
            doktorat "na koncie" tej szkoły (sic!). Tak się składa, że przez większość
            życia uczyłem się sam dla mojej własnej przyjemności, oceny miały dla mnie
            znaczenie marginalne. "Poziom" szkoły miał na mnie wpływ śladowy. Po
            przeciętnym liceum moja droga naukowa byłaby identyczna, ale te 4 licealne lata
            znacznie barwniejsze i przyjemniejsze.
        • Gość: kasio0lqa Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.luk.promax-ck.pl 07.12.05, 14:15
          tak k'woli ścisłości "kujon" to nie epitet ;p
          widać, że po tym normalnym LO nie znasz podstaw programowych z gimnazujm ;-)
          ja jestem po próbnych właśnie kl. III gim - "szykuję się" do Lo dobrego i już!
          olej ich i tyle... wiesz... frajerów na świecie nie brakuje ;-)
          pozdro i buziaki ;* 3m się
    • Gość: Paulinka15 NIE SŁUCHAJ ICH!!!! IP: 212.244.203.* 08.11.05, 19:52
      TO MINIE!!! SĄ POPROSTU ZAZDROŚNI JESLI LEPIEJ SIE UCZUSZ NIE REAGUJ Z CZASEM
      TO MINIE!!!. ZAPROPONUJ POMOC INNYM NP. OSOBA KTORYM JEST CIEZKO Z PRZEDMIOTÓW
      W KTÓRYCH TY JESTES DOBRA WIEM COS O TYM:)
      • Gość: m-z a moze troche odpuscic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.05, 13:10
        ja w podstawowce, bardzo duzo sie uczylem...mialem duzo 6 i 5...i bylem nazywany
        kujnem :/. moze nie az tak bardzo, bo mialem kolegow... teraz tez jestem w
        gimnazjum, w pierwszej klasie i juz tak bardzo sie nie uczę. mam 4 i 5,a o 6 w
        ogole nie mysle. moze tezz warto troche wyluzowac, przynjamniej teraz w I
        klasie, kiedy oceny nie sa wazne. nie mowie oczywiscie, abys przestala sie
        calkowicie uczyc,ale tak troche. albo np. jak nauczyciel cie pyta ne lekcji, to
        nie wyspiewoj wszystkiego od razu, tylko powoli z wachaniem: i klasa bedzie sie
        cieszyc bo traci lekcje i nie bedzie wygladalo ze zakulas wszystko (chociaz
        bedziesz wszystko wiedziala i dostaniesz 5). poza tym pomysl z pomaganiem innym
        jest bardzo dobry :]
        pozdrawiam, i zyce powodzenia
    • Gość: emil Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 16:00
      ekhm...delikatnie pisząc coś jest z toba nie tak...chodzi mi o to, że
      przesadzasz - i to bardzo! Uspokój sie dziewczyno, bo zwariujesz...o ile już to
      sie nie stało... Nikt nigdy do niczego nie doszedł przejmując się innymi, więc
      ty tez tego nie rób. Poza tym to, ze nie masz znajomych raczej nie wynika z
      tego, że sie dobrze uczysz... ja zawsze dostaje dobre oceny i jakoś nie
      przeszkadzam ludziom na tyle, żeby mnie przezywali. Problem chyba jedynie tkwi
      w twoim charakterze...zastanów sie nad tym...
      • Gość: AA Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.05, 16:43
        A mnie się wydaje, że problem tkwi w ludziach. Nie rób nic na siłę, jeżleli
        ktoś nie chce się z Tobą kolegować, to po prostu go olej. Nie warto zadawać się
        z ludźmi dla których jedyynym wyznacznikiem wartości są oceny. Rób swoje,
        rozwijaj swoje zainteresowania i spróbuj znaleźć przyjaciół wśrod osób z poza
        klasy. Poczekaj cierpliwie 3 lata, aż dostaniesz się do dobrego liceum, a tam
        na pewno spotkasz wiele fajnych osób, z którymi nawiążesz dobry kontakt i
        będziesz mogła z nimi spędzać wolny czas. Nie przejmuj się tym co gadają inni
        bo nie warto.
    • Gość: ziomek Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 11:26
      Myślę że powinnaś się nie przejmować i pytać się czy zazdroszczą.Sam chciał bym
      mieć takie oceny.Powodzenia i nie martw się!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Nao Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: 212.244.80.* 16.11.05, 21:32
      Wiesz, nie sądzę, że to przez dobrą naukę nie masz przyjaciół... :/ No bez
      obrazy, ale znam kupę osób, które dobrze się uczą i mają masę znajomych. Skoro
      sami cię zawołli, to chyba chcą się z tobą zakumplować. Może po prostu jesteś
      zbyt cicha....
    • iptoma Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro 23.11.05, 16:34
      Hmmmmmmm Problem jest i nie da sie ukryś - jest to przykra sytuacja. Nietety,
      nie uciekniesz przed tym. Ale bardzo wazne jest to, że ostatnio od tej grupy
      odeszłaś. Jest to efekt tzw parcia tłumu. Twoi koledzy z klasy wzajemnie się
      nakręcają. Nie jest nawet dla nich wazne, czy Ty tego śłuchasz, czy nie. Oni
      widzą w tym, co robisz coś złego. Jednak to Ty pozostaniesz z wiedzą w głowie a
      nie oni. Myśłe, że wypowiadający się na forum mają słuszna rację - Twoi koledzy
      Ci zadzroszczą. Ucz sie - czasem, o czym przekonasz się w życiu - nie warto za
      wszelką cenę walczyć o kolegów, którzy są, jak Twoi.
      Dzisiaj ludzie mają wiele do powiedzenia, ale z reguły są to informacje
      negatywne, pomówienia, kąsliwe uwagi, oszczerstwa. Doszło do takiego
      wypaczenia, że ci, których to dotyczy muszą sami udowadniać swoją niewinność.
      Moim zdaniem należy to po prostu"znieść". Przyro mi to [pisać, ale sama
      rozumiesz, że nie zmienisz wszystkich kolegów z klasy. Ja uwaząm, że z czasem
      oni to zrozumieją.
      Trzymaj się - też tak miałam w życiu, teraz wiem, że niewarto się tym
      przejmować.
      A swoja drogą - porozmawiaj o tym w 4 oczy z wychowawcą lub pedagogiem szkolnym.
      Warto ich takze o tym poinformować, nawet durektora szkoły.
      Sama z tym nie wygrasz a jeśli nie będziesz miała poparcia, moze ci być bardzo
      ciężko. Ale warto - pamiętaj - WARTO walczyć o swoje dobro bez polemiki z tymi,
      którzy do tego nie dorosli. Niech krzyczą, mówią itd. Ty znoś to ze stooickim
      spokojem - przecież nikt z nich nie będzie ze ciebie studiował, pracował ani
      płacił za ciebie rachunków w dorosłym życiu. prawda??????
    • Gość: Lol_90 Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: 83.28.78.* 24.11.05, 17:48
      Jestem w podobnej sytuacji, z tym że jestem w 3 klasie gim, i już wszyscy się
      przyzwyczaili, że nauka przychodzi mi łatwiej niż innym. Wiedzą też, że nie
      uczę się na siłę, tylko przed spr itp. Nie martw się, jak osoby z tej "drugiej
      klasy" cię lepiej poznają, przekonają się, że z tobą też warto się przyjaźnić.
      Jest więcej osób w takiej sytuacji jak ty.Pozdro;)
      • Gość: plask To straszne ! IP: *.sanok.sdi.tpnet.pl 02.12.05, 19:43
        Okropne, wręcz katorżnicze.....Nie ma dla ciebie ratunku.....:(
    • Gość: Karrollkka No nie przesadzajmy!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.05, 16:16
      To ciekawa i zarazem smutna sytuacja. Nie słuchaj ludzi co idą do liceum z
      nadzieją na zdobycie przyjaciół. Dobra licea to tzw. kujownie. Ja mimo 191 pkt.
      na 200 możliwych po gimnazjum poszlam do miejscowego przeciętniaka bo nauczyć
      sie mozna wszędzie, a przyjaciół wszedzie nie ma. Moja bliska przyjaciółka
      która jest w takiej snobistycznej kujowni załamuje ręce bo jej klasa nie chce
      jechać na wycieczke bo lekcje im przepadną!!!!!!!!!! fakt, nikt z nikogo sie
      nie smieje, ze kujon itd bo tam same kujony co ze wszystkiego chcą mieć 5,6.
      hahahahhahahahaha!!!!!!! Co mi z tego że będę umiała nie wiadomo co jeśli będę
      w życiu sama?? Przyjaciele i osoby które kocham (nie tylko wpatrzona we mnie
      jak w obrazek rodzina) są najważniejsi. Nie znaczy to że jestem malo ambitna
      czy coś, ja po prostu zamierzając zdawać w przyszlości na anglistyke przykladam
      sie do angielskiego polskiego historii biologii bo mi potrzebne a taka matma
      fizyka to mi lata. Wierz mi, ci co przezywają cie "kujon" zazdroszczą ci to
      oczywiste, ale czy nie mają trochę racji???? Skoro nie potrafisz nic innego
      dostać niż 5 i 6??? Odpuść troche , naprawdę ci sie to oplaci, bo nie tylko
      bedziesz miala przyjaciół ale i ze świadomością ze jestes lubiana bedzie ci sie
      o wiele przyjemniej żylo. Nie żyjesz na bezludnej wyspie tylko wśród ludzi.
      • Gość: Belfer Są różne dobre szkoły, a ty będziesz żałować! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 17:02
        >Dobra licea to tzw. kujownie. Ja mimo 191 pkt.
        na 200 możliwych po gimnazjum poszlam do miejscowego przeciętniaka bo nauczyć
        sie mozna wszędzie, a przyjaciół wszedzie nie ma. Moja bliska przyjaciółka
        która jest w takiej snobistycznej kujowni załamuje ręce bo jej klasa nie chce
        jechać na wycieczke bo lekcje im przepadną!!!!!!!!!! fakt<
        Kto się zadaje z przecietnymi będzie siłą rzeczy przeciętny, choć na ich
        mizernym tle będzie błyszczeć.Ciekawe,o czym interesującym możesz porozmawiać z
        koleżankami z klasy poza chłopakami, muzyką pop, kosmetykami i ciuchami?To ty
        jesteś prawdziwym kujonem - uczysz się dla stopni i studiów, a nie dlatego, że
        cię coś interesuje, że coś chcesz w życiu robić
        (nie mieć posadę, tylko robić!);-)!!!
        Wiele klas nie jedzie na wycieczkę w różnych szkołach bo np. nie mogą uzgodnić
        dokąd.I tak jest w różnych szkołach!
        • Gość: prawiedoktor Re: Są różne dobre szkoły, a ty będziesz żałować! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 18:28
          Kolego Belfer, coś mi się wydaje, że reprezentujesz właśnie taką "kujownię", bo
          tak bronisz tego typu szkół ;). Ma dziewczyna rację, że dobre licea to
          towarzyskie dno. Pisałem już o tym wyżej. Zresztą sam się mieszasz w
          argumentacji. Dziewczyna napisała, że interesuje ją anglistyka, więc uczy się
          tego, co ją interesuje, a nie dla stopni. Oczywiście nie podzielam zdania, że
          matematyka może jej "latać", natomiast w "dobrych liceach" młodzież uczy się
          głównie dla stopni, w dodatku w bardzo niezdrowej atmosferze chorej
          rywalizacji. Mimo młodego wieku dziewczyna wykazuje dużą dojrzałość
          emocjonalną, a Ty chcesz jej dogadać argumentami o zadawaniu się z
          przeciętniekami. Ja np. mam wielu znajomych, od doktorów po absolwentów
          zawodówek. I niezależnie od wykształcenia potrafię się z nimi dogadać, a każdy
          ma coś ciekawego do powiedzenia. Wykształcenie nie ma współczynnika korelacji z
          inteligencją równego jeden, jeśli użyć języka statystyki. :) Co więcej - dobre
          wykształcenie zdobywają ludzie nie tyle inteligentni, co wytrwali i pracowici.
          Mnóstwo naprawdę inteligentnych, niebanalnych osobowości kończyło edukację na
          zawodówce, technikum, czy też przeciętnym liceum. Ich niebanalność nie szła w
          parze z wymogiem wpasowania się w ciasne ramy systemu edukacyjnego. I Ty
          nazywasz ich przeciętniakami?
          • Gość: Belfer Rzecz w proporcjach i uogólnieniach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 19:21
            >Mnóstwo naprawdę inteligentnych, niebanalnych osobowości kończyło edukację na
            zawodówce, technikum, czy też przeciętnym liceum<
            Zgoda.Stanowią oni jednak znikomy procent absolwentów takich szkół.Więc jesli w
            przeciętnej klasie przeciętnej szkoły zdarzą się aż 2 indywidualności to i tak
            niekoniecznie muszą do siebie pasować i mieć o czym rozmawiać (np.utalentowany
            muzyk z matematykiem,któremu słoń na ucho nadepnął;-))W dobrych szkołach jest
            takich indywidualności "gęściej" więc łatwiej o bratnie dusze.Oczywiście można
            sobie znaleźć jakieś pozaszkolne środowisko do szukania bratnich dusz, ale
            wtedy każdy dzień w szkole jest katorgą.Zwłaszcza, że siłą rzeczy poziom
            wszystkich zajęć w przeciętnej szkole dostosowany jest do bardzo przeciętnego
            średniego ucznia, podoni też, bardzo przecietni, są nauczyciele.
            Jak na prawie doktora czegoś ścisłego za łatwo dokonujesz uogólnień.Nie
            podobała ci się twoja klasa czy generalnie koledzy w twojej szkole.Czy to
            znaczy,że większości twoich kolegów było równie źle?Czy w innych obleganych
            szkołach jest tak jak w twojej byłej?Uczniowie mojej szkoły(moi) studiują na
            uczelniach, na które ty nigdy nie bedziesz miał nawet szansy trafić w dowolnej
            roli.Moja córka akurat w ubiegłym roku kończyła więc znam środowisko jej
            kolegów z dwóch stron.I jakoś wszyscy oni, mimo,że wielu jest zagranicą,
            utrzymują bliskie kontakty, potykają się i rozmawiają często przez skype'a.Więc
            jest różnie.Choć bywają klasy, które się zżyć nie potrafią, dzielą na grupki
            itd.A dziewczyna po prostu sobie racjonalizuje wybór dokonany z pobudek
            nazwijmy to "romantycznych" co jasno z jej postu wynika;-)!
            • Gość: damon Re: Rzecz w proporcjach i uogólnieniach! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.05, 21:23
              to bardzo zabawne
              >W dobrych szkołach jest
              takich indywidualności "gęściej" więc łatwiej o bratnie dusze.<
              w "kujowniach"bratnie dusze??? bardzo zabawne!!!!porozmawiać?? chyba o tym
              jakie lody lubi nauczyiel od matematyki.... nie oszukujmy sie!! moja koleżanka
              poszła do takiej szkoły i tam nie istnieje cos takiego jak przerwa
              czy "nauczyciel wyszedł z klasy"- dla nich przerwa to okazja do tego aby
              jeszcze raz utrwalić materiał a gdy nauczyciel wyszedł z klasy i zaczęły sie
              niewinne rozmowy w ławkach jedna z uczennic wstała mówiac:"drodzy koleżanki i
              koledzy jak wiecie matura zbiża sie nieubłagalnymi krokami nie czas więc na
              błahe rozmowy, nie marnujmy czasu, bierzmy sie do pracy!" a był to pierwszy
              tydzień w pierwszej klasie!! nie chce sobie nawet wyobrazać klasy trzeciej. Gdy
              chciała bliżej poznać nowa klase nikt nie pytał czym sie interesuje czy jakiej
              muzyki słucha lecz"Co sądzisz o postawie Jacka Soplicy?" albo "Który bohater
              literacki przypadł Ci najbardziej do gustu?" nie to nie sa pytania polonistki
              lecz rówieśniczki z klasy. na szczęsie dziewczyna ta w porę zrozumiałą ze to
              nie szkoła i przeniosła sie do normalnego liceum! teraz dziewczyna studiuje na
              UJ i nie ma wiekszych trudności!! I naprawdę to czy ktoś jest inteligentny
              wcale nie zależy od tego do jakiej szkoły chodzi a indywidualności trafiaja sie
              wszędzie!!a propos obleganych szkół to one nie daja gwarancji dostania sie na
              dobre uczelnie bo nikt nie patrzy jaką szkołę ukończył kandydat!!!!! tu pozwole
              sobie przytoczyć inna sytuację: dwie moje zajome kończyły licea- pierwsza
              renomowane ze średnia 4,3 a druga zwykłe z wyższa średnia ; i kto dostał sie na
              wymarzone studia?? ta z wyższą średnia z gorszej szkoły!! I wracając jeszcze do
              tych rozmów z kolegami z klasy to w mojej przecietnej szkole to kazdy z każdym
              o wszystkim porozmawiać może i każdy każdego zrozumieć potrafi!!
              • Gość: Belfer Widocznie znamy inne szkoły!;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 22:30
                Ja takie gdzie ludzie uprawiają sporty i różne dziedziny sztuki, mają czas na
                żeglowanie po swiecie,zycie towarzyskie, rozwój osobisty oraz odnoszą
                eduakcyjne sukcesy o międzynarodowej skali.Ty znasz inne szkoły,pewnie takie
                są, ale, do diabła, nie uogólniaj!
        • Gość: Karrollkkka Nie będe żalowac!!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.05, 20:30
          > Kto się zadaje z przecietnymi będzie siłą rzeczy przeciętny, choć na ich
          > mizernym tle będzie błyszczeć.Ciekawe,o czym interesującym możesz porozmawiać
          z
          >
          > koleżankami z klasy poza chłopakami, muzyką pop, kosmetykami i ciuchami?To ty
          > jesteś prawdziwym kujonem - uczysz się dla stopni i studiów, a nie dlatego,
          że
          > cię coś interesuje, że coś chcesz w życiu robić

          Naprawdę interesujące. Wypowiadsz sie o moich przyjaciołach nie znając ich w
          ogóle. Otóz wyobraź sobie ze moi przyjaciele/przyjaciółki nie gadają wyłącznie
          o głupotach typu ciuchy kosmetyki, nikt nie słucha popu, ale ja nie pisze po to
          by to tłumaczyć. Nie są przeciętni - to normalni wrażliwi ludzie, niezapatrzeni
          we własne "ja, mi, mnie, moje", mogę na nich liczyć ZAWSZE. po drugie - jeśli
          moje konsekwentne dążenia do urzeczywistnienia moich marzeń nazywasz kujoństwem
          (no bo ja to kujonka) to masz racje - JESTEM KUJONEM, KUJONEM KTÓREGO PASJONUJE
          ANGIELSKI I KULTURA USA ITD. Uczę się tego czego chcę. Może to "romantyczne
          pobudki" ale tak mi poradzili rodzice. Jestem w 2klasie LO i mam wspaniałą
          nauczycielke od polskiego i angielskiego i naprawde nie trzeba mi wiecej choć
          to fakt ze w mojej szkole jest wiele dobrych nauczycieli m.in. od matmy. Poziom
          nie jest dostosowany do przeciętnych uczniów, raczej równa sie do najlepszych.
          Wyboru szkoły nie bede żalować na pewno. W życiu liczy sie wiecej niż tylko
          wykucie i wspaniałe uczelnie
          • Gość: prawiedoktor Re: Nie będe żalowac!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 21:06
            > Wyboru szkoły nie bede żalować na pewno. W życiu liczy sie wiecej niż tylko
            > wykucie i wspaniałe uczelnie

            Otóż to właśnie. Gdybym miał cofnąć się o te 12 lat, nigdy nie wybrałbym po
            razu drugi "kujowni". Oczywiście, że dokonuję pewnych uogólnień i uproszczeń,
            inaczej moje sądy nie miały wyraźnego charakteru, a przecież chcemy sobie nieco
            podyskutować :). No cóż, faktem jest jednak, że większość moich znajomych,
            która trafiła do "kujowni" bardzo tego żałowała. Stąd moje uogólnienie.
            Oczywiście są ludzie, którym ta atmosfera odpowiada, to młode szczurki
            szykowane i trenowane przed mającym się rozpocząć wyścigiem. Jednak moi znajomi
            i ja mamy nieco inne wartości w życiu i do takich szkół nie pasujemy. Ambicja
            dostania się na super-hiper uczelnię ze światowej czołówki też nie może być
            celem stawianym przed wszystkimi, bo tak naprawdę solidne wykształcenie można
            zdobyć w też polskiej szkole, a głównie to po prostu samemu dużo pracować.
            Befrze, wiemy, że będziesz zachwalał i bronił imienia "dobrych liceów", ale
            naprawdę atmosfera jest tam niezdrowa i młodemu człowiekowi, który nie jest
            zorientowany już od przedszkola na "sukces", naprawdę trudno znaleźć tam
            bratnie dusze. Mam spory "materiał statystyczny" to potwierdzający. Z moich
            subiektywnych obserwacji wynika, że przyjaźnie, wolne związki, czy też
            małżeństwa tworzone przez przeciętnych uczniów i absolwentów "dobrych liceów"
            znacznie odbiegają swoją emocjonalnością od tych, w jakich uczestniczą ludzie
            mi podobni. Na niekorzyść. Ale długo by o tym można... W każdym razie - wbrew
            Twojej, Belfrze, opinii - dla zdolnego, ineligentnego młodego człowieka z
            bogatymi zainteresowaniami etc., "kujownia" nie jest jedynym słusznym wyborem,
            a wręcz jest wyborem nieszczęśliwym.
            • Gość: dj_minoda Re: Nie będe żalowac!!!!!!! IP: *.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 22:33
              Tu się nie zgodzę, choć ja powiem o liceach, Ja jestem w najlepszej szkole w
              moim mieście. Wysoki poziom, same szósteczki - nie, tak to nie wygląda. Po
              prostu nauczyciele więcej wymagają i nie ma czegoś takiego jak wyścig szczurów.
              Zero zazdrości, zawiści itp. Za to jest kolezeństwo, pomoc od rówieśników,
              wesołe spotkania...

              I nie ma tu kujonów - wszyscy są normalnymi ludźmi i nie żyją nauką. Ale mimo
              wszystko nie są puści.
        • Gość: damon Re: Są różne dobre szkoły, a ty będziesz żałować! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.05, 20:58
          przepraszam ale tak sie skąłda ze ja równiez chodze do przecietnej szkoły i
          wcale nie żałuje!! moi znajomi nie sa przeciętni ale poprostu robią to co lubią
          i dla nich ważniejsi są przyjaciele niż stopnie w szkole bo przecież szkoła
          kiedys się kończy a przyjaciel pozostaej na całe zycie. szkoły w których
          najważneijsze jest to aby jak najwiecej sie nauczyc i mieć jak najlepsze
          stopnie uważam za beznadziejne, bo nie wyobrazam sobie 3 lat spędzonych w
          niemiłej atmosferze donoszenia na siebie i wiecznej rywalizacji o względy u
          nauczycieli!! Ludzie po takich szkołach moze i umia więcej ale nie rozumia
          potrzeb drugiego człowieka bo przecież najważniejsza dla nich jest ich opinia i
          sukcesy. a żeby sukces osiągnac to nie wystraczy tylko kuć i kuć bo wiedze to
          trzeba umieć wykorzystać a często jest ze tacy ludzie(mam na myśli tych którzy
          tylko sie ucza i nie ciesza życiem i jego najpiękniejszym okresem- młodoscią)sa
          zdolni tylko do pzryswajania pewnych wiadomosci a nie do pracy!! a co do tych
          wycieczek to twoje argumenty mnie nie przekonują!jak sie naprawdę chce miło
          spędzić czas ze swoimi znajomymi to nikt nie przywiazuje wagi do tego czy
          będzie to w warszawie czy w zakopanym!!
          • Gość: analityk Re: Są różne dobre szkoły, a ty będziesz żałować! IP: *.faktyimity.pl / *.crowley.pl 06.12.05, 22:10
            Ja niestety dałem się namówic 12 lat temu na przeciętną szkołę średnią. Mówię
            niesety bo się przez cztery lata totalnie nudziłem, nie rozwijałem się
            intelektualnie, no bo poziom był dopasawany do przeciętnego ucznia. Żałuję
            bowiem widzę jak daleko było łatwiej na studiach moim kolegom po bardzo dobrych
            liceach. Z mojej szkoły na takie prawo (UŁ) nie dostał się nikt. Koledzy-tak
            kledzy gdzieś się zmyli. I co? Pozostały tylko wspomnienia durnych lat
            i głupiej młodości. Tak dobra szkoła to dobra szkoła. I ciekawi ludzie którzy
            znają się na wielu rzeczach i dorzy nauczciele i atmosfera. C mi z tego że
            kumpli miełem przz cztery lata? No co?
            • Gość: prawiedoktor Re: Są różne dobre szkoły, a ty będziesz żałować! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.05, 00:05
              > niesety bo się przez cztery lata totalnie nudziłem, nie rozwijałem się
              > intelektualnie, no bo poziom był dopasawany do przeciętnego ucznia. Żałuję

              Łojezu, a kto Ci bronił rozwijać się intelektualnie? Paradoksalnie może
              stwierdzę, że w przeciętnych szkołach dobrze odnajdują się ludzie samodzielni,
              którzy potrafią sami pracować nad sobą i zdobywać wiedzę nie będąc prowadzonym
              na sznurku. Przeciętna szkoła zapewnia zdrową atmosferę towarzyską, rozwija
              zdolności społeczne i interpersonalne, bo do czynienia ma się tam z różnymi
              ludźmi. W "dobrych szkołach" natomiast atmosfera jest nie do zniesienia dla
              zwykłego młodego człowieka, o czym już było tu pisane. To enklawy ludzi
              wypaczonych emocjonalnie. Zwracam uwagę, że piszę "dobre szkoły" w cudzysłowie,
              bo nie mam na myśli szkół z wysokim poziomem, ale normalną atmosferą, tylko
              szkoły gromadzące młodzież z przerostem ambicji, ego, manią wielkości,
              egoistyczną, snobistyczną, zepsutą bogactwem rodziców itd. itp. Inną sprawą
              jest, że u nas przewartościowana jest niesłusznie rola instytucji edukacyjnych.
              To, czy człowiek dobrze się czegoś nauczy, czy też nie, zależy w 90% od WŁASNEJ
              pracy. Nauczyciel (niekoniecznie szkoła) ma za zadanie tylko wskazać uczniowi
              drogę, podyskutować, wytknąć błędy. Ale całemu środowisku nauczycielskiemu
              (podstawowemu, średniemu, wyższemu) ten fakt jest nie na rękę, wolą oni
              utrzymywać mity "dobrych" i "złych" szkół. Większości z tego, co umiem,
              nauczyłem się SAM. I takiego podejścia staram się nauczyć też studentów na
              prowadzonych przeze mnie zajęciach.
    • Gość: studentka A moze cos w tym jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.05, 13:37
      Moze wlasnie jestes kujonem.Mialam taka kolezanka w klasie i niestety nadal z
      nia jestem na roku.Byla i jest kujonem.A to co sie zdarzylo po maturze nic ja
      nie nauczylo.Ona miala czerwony pasek,a ja nie ,choc srednia mialam ponad
      4,0.Tylko,ze ona gorzej napisala mature ode mnie.Na studia dostala sie dopiero
      za trzecim razem,a ja za pierwszym.I co?Nadal gada tylko o szkole a na
      wykladach przepisuje zdanie po zdaniu.Nikt z nia sie nie przyjaźni.No bo i jak?
      Sa inne rzecyz oprocz szkoly:filmy,muzyka itd.Tak by ludzie jej nie traktowali
      gdyby inaczej sie zachowywala.No ale coz jej wybór.Takze poszukaj swoich
      zainteresowan.Spojrz na innych o czym rozmawiaja,czym sie interesuja,ich
      posluchaj i nie mysl tylko o sobie,ze sie dobrze uczysz i za to maja Cie lubic.
      • Gość: Karrollkka Re: A moze cos w tym jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.05, 16:29
        > Sa inne rzecyz oprocz szkoly:filmy,muzyka itd
        No proszę. Nie tylko ja tak myśle. Nauka to nie wszystko, co mi z tego że bede
        świetnie orientowała sie w dziedzinie, załóżmy, biologii molekularnej jeśli
        bede sama jak palec?? Doprawdy, wolę ogląnąć interesujący film niż ślęczeć nad
        książkami. Oczywiście bez przesady, na wszystko trzeba umieć znaleźć czas -
        zwłaszcza na przyjaciół i rozwijanie własnych zainteresowań.
      • Gość: Do studentki Re: A moze cos w tym jest IP: 193.0.122.* 07.12.05, 10:29
        Oj, studentko coś zmyślasz. Piszesz, ze twoja koleżanka dostała się na studia
        dopiero za trzecim razem, a ty bardzo zdolna, pokrzywdzona, bez świadectwa z
        czerwonym paskiem, za pierwszym razem, to dlaczego jesteście na tym samym roku
        studiów. Czyżby twoja koleżanka zdążyła nadrobić zaległości. Chciałaś
        udowodnić, że twoja koleżanka jest gorsza od ciebie i się nie udało, sama
        wpadłaś w sidła. Do liceum już dawno nie chodzisz, a ciągle myślisz o tym
        czerwonym pasku, a jak sama piszesz są inne ciekawsze rzeczy oprócz szkoły.
        Piszesz, ze nikt się z nią nie przyjaźni, a może właśnie ty zepsułaś jej opinię
        i naopowiadałaś głupot i stąd takie podejscie do tej dziewczyny innych osób z
        roku. Jesteś zazdrosna, cały czas ją obserwujesz, nie wiem dlaczego, co cię to
        obchodzi, że ona robi dokładne notatki z wykładu. Po prostu należy do osób
        niezwykle pracowitych. Współczuję tej pracowitej dziewczynie, niezależnie od
        tego jaki poziom reprezentuje. A może ty z chorobliwej zazdrości wybrałaś nawet
        ten sam kierunek studiów, co twoja koleżanka, przecież cały czas z nią
        rywalizujesz, tylko jej nie udało się dostać (w co nie wierzę) za pierwszym
        razem.
      • Gość: inna_studentka Re: A moze cos w tym jest - fakt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 16:31
        Sama uczyłam się różnie. W zależności od tego jaki to był przedmiot, czy miałam
        zawody sportowe itp. Podstawówkę skończyłam ze średnią 5,4 - nikt nie nazywał
        mnie kujonem, miałam wiele innych zainteresowań (sport), a nauka zajmowała mi
        mało czasu. Potem "okres buntu" i "dorastania": miałam nawet średnią 3,8 <lol>.
        Mimo to, zawsze gdy trzeba było wychodziłam na finiszu lepiej niż kujonki.
        Dostałam się do dobrego LO (ale nie najlepszego; tzn dostałam się ale nie
        poszłam tam:P). Wybrałam je ze względu na profil klasy i poziom szkoły. Były
        to wspaniałe lata. Do dziś z klasą utrzymujemy kontakty, nawet tą z gimnazjum
        (mam nawet przyjaciół co od zerówki się znamy). Większośc z nas studiuje
        dziennie. Poszłam na taki kierunek, który mnie interesuje (jest to kierunek
        uważany za dobry, aczkolwiek ni prestiżowy:)) i znowu poznałam
        przesympatycznych ludzi, z którymi mogę porozmawiać zarówno o popisie wokalnym
        Mandaryny jak i polityce. Inna moja bardzo inteligentna koleżanka, która przez
        osoby które ją nie znały uważana była za kujonkę (co było nie prawdą:P) poszła
        na turystykę (to co ją zawsze interesowało), mimo iż bez problemu dostałaby się
        na informatykę (przykładowo). Chcę powiedzieć, że osoby nie zawszę uczą się dla
        przyszłych korzyści majątkowych (tzw wyscig szczurow), niektorzy po prostu juz
        tak maja. Przykladowo do kujonek nie naleze. Ucze sie tylko przed kolem,
        wylacznie by zaliczyc na ta dost (oceny z ćwiczeń nie licza się do średniej, a
        mam duzo zajęć pozalekcyjnych: sport, ang, prawo jazdy) a dostaje 4 i 5 <shock>
        na kierunku, który do łatwych nie należy i dużo osób ma problemy.
    • Gość: Mati Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.chelm.mm.pl 06.12.05, 18:54
      Nie rozumiem co oni z tego mają że komuś dokuczą... że ktoś sie uczy lepiej od
      nich to nie znaczy że muszą dokuczac lebszym i za taką cie uważam w tym
      wypadku :P POZDRO
    • Gość: Chemosh Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.05, 16:36
      Naprawde chciałbym mieć taki problem jak ty. Ja też kiedyś się dobrze uczyłem
      (aż trudno w to uwierzyć) gdzieś tak w 5 klasie podstawówki i wiem co to znaczy
      "być kujonem"... Teraz uczę się średnio (średnia z trudem ok. 3,9) i szczerze
      mówiąc wg mnie większym problemem jest właśnie nie uczyć się niż być uważanym za
      "kujona". Zresztą nawet gdybyś była taka jak wsyzstcy, to zawsze znajdzie się
      coś z czego inni w żartach będą kiedyś wykorzystywać. Po prostu daj sobie luzu,
      ludzie już tacy są. :)
    • Gość: Lola Nie rozumiem ich IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 08.12.05, 17:07
      Ja też się dobrze uczę i wcale się do mnie nie przyczepiają z tego powodu. Może
      to z winy twojego charakteru. Wiem, że moi znajomi oceniają mnie jako osobę,
      która cały czas się śmieje i potrafi rozśmieszyć innych. Dopiero gdy ktoś ich
      zapyta o moją nauke powiedzą, że się dobrze ucze. Czasami słyszę, że jestem
      kujonem, ale nic sobie z tego nie robię :)
    • Gość: gowysp Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.zeork.com.pl 10.12.05, 17:26
    • Gość: gowysp Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.zeork.com.pl 10.12.05, 17:30
      moze chodzi o twoj charakter albo oni sa calkowitymi fujarami. Mam kolege który
      praktycznie nie wychodzi z domu bo sie uczy ale jakos wszyscy go lubia i ja tez:D
      Mam nadzieje ze zostanie laureatem:D
    • Gość: dj_minoda Nie broń się wcale! IP: *.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 13:23
      Znam to. Zawsze nazywali mnie kujonem bo miałam dobre oceny. A ja nie robiłam
      dosłownie nic! Wystarczyło tylko posłuchać na lekcji. Pamiętałam każde słowo
      nauczyciela. Udowodniłam to wszystkim, a niektórzy połapali się sami. I co?
      Wszyscy zaczęli zazdrościć.
    • Gość: DEATH_METAL Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: 83.9.213.* 14.12.05, 18:46
      Dostawaj siódemki a nie piątki i szóstki kujonie
      jeden !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Grzechu Re: Niesłusznie nazywają mnie kujonem-jak się bro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 20:47
        Eh... jak bylem mniejszy to mialem podobny problem :] ale na szczescie jestem
        wiekszy i "doroslejszy" i po prostu stosuje prawo Murphy'ego: "Nigdy nie kłóć
        się z głupcem — ludzie mogą nie dostrzec różnicy.". A jak ktos jest strasznie
        natretny to po prostu zaskakuje ich tekstami typu: "gdy na ciebie patrze, to
        jestem za aborcja" - zatykaja sie, a przy okazji mam plusa u lasek. proste?
        proste. 3m sie
        Pozdro 600
Pełna wersja