Likwidacja prac magisterskich

IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 22.10.02, 17:06
Prof. Andrzej Zoll chce likwidacji pisemnych prac magisterskich, bo prace
można kupić. Co wy na to ?
    • Gość: mamosz Re: Likwidacja prac magisterskich IP: *.acn.pl / 10.137.128.* 22.10.02, 17:12
      Ma racje,prace są przyczynkarskie,bnic kompletnie nie wnoszą a skoro możnana
      kolanie napisać taka pracę dla zysku to znaczy.że są nic nie warte.Zgnilizna
      dosiegnęla uniwersytety i trzeba coś z tym zrobić Prof.Zoll to mądry i
      odpowiedzialny czlowiek.Precz z polską fikcją i hipokryzją.
    • Gość: DaDa Re: Likwidacja prac magisterskich IP: proxy / 192.168.0.* 22.10.02, 17:40
      Czy to oznacza, że "ustne", to mogą być?

      A poważnie - to oczywista bzdura. Praca dyplomowa jest jedyną okazją (dla
      studenta i nauczyciela), żeby popracować nad trochę większym problemem
      indywidualnie. Ja nawet rozumiem mamosz, że chciałaby, żeby to od razu było na
      miarę Nobla, ale tak to się zdarza może raz na stulecie. Bądźmy realistami.
      Dla przeciętnego studenta, to naprawde jest jedyna taka możliwość pracy
      indywidualnej, której nic nie zastąpi.

      Inna sprawa, to kupowanie prac. Niektórzy promotorzy rzeczywiscie przesadzaja z
      ilością, której nie są w stanie przerobić. U nas obowiązuja przepisy
      ograniczające ilość prac przypadającą na jednego prowadzącego. Poza tym
      profesorzy nie są chyba zainteresowani w nadmiernej kontroli jakościowej prac
      magisterskich. Takie odnosze wrażenie. Zawsze to powtarzam, ilość nie idzie w
      jakość. I już. Pozdrawiam. DaDa
      • _dracul Re: Likwidacja prac magisterskich 23.10.02, 14:26
        Gość portalu: DaDa napisał(a):

        > Czy to oznacza, że "ustne", to mogą być?
        >
        > A poważnie - to oczywista bzdura. Praca dyplomowa jest jedyną okazją (dla
        > studenta i nauczyciela), żeby popracować nad trochę większym problemem
        > indywidualnie. Ja nawet rozumiem mamosz, że chciałaby, żeby to od razu było
        na
        > miarę Nobla, ale tak to się zdarza może raz na stulecie. Bądźmy realistami.
        > Dla przeciętnego studenta, to naprawde jest jedyna taka możliwość pracy
        > indywidualnej, której nic nie zastąpi.


        Proponuję policzyć ile godzin zajma obrony np trzech tysiecy prac. Pełne
        komisje, normalna obrona, czas na dyskusję itp. Ktory wydział na to stac.
        > Inna sprawa, to kupowanie prac. Niektórzy promotorzy rzeczywiscie przesadzaja
        z
        >
        > ilością, której nie są w stanie przerobić. U nas obowiązuja przepisy
        > ograniczające ilość prac przypadającą na jednego prowadzącego. Poza tym
        > profesorzy nie są chyba zainteresowani w nadmiernej kontroli jakościowej prac
        > magisterskich. Takie odnosze wrażenie. Zawsze to powtarzam, ilość nie idzie w
        > jakość. I już. Pozdrawiam. DaDa
        • Gość: DaDa Re: Likwidacja prac magisterskich IP: proxy / 192.168.0.* 23.10.02, 15:26
          _dracul napisał:

          > Proponuję policzyć ile godzin zajma obrony np trzech tysiecy prac. Pełne
          > komisje, normalna obrona, czas na dyskusję itp. Ktory wydział na to stac.

          Ech humaniści! "Mierz siły na zamiary. Nie zamiar podług sił" Tak to jakoś
          było, zdaje się. Za bardzo chybaście się zapatrzyli w wieszcza. I teraz nie
          dajecie rady. To może trochę się samoograniczycie? DaDa
    • maaax Likwidacja prac magisterskich, egzaminatorów, noży 23.10.02, 15:30
      ZLikwidować egzaminatorów-profesorów - bo bywaja przekupni
      Zlikwidować noże - bo można sie nimi skaleczyc a nawet kogos zabić.
      Zlikwidowac prace doktorskie - tez je można kupić tylko cena wyższa, etc etc.
      • mamosz Re: Likwidacja prac magisterskich, egzaminatorów, 26.10.02, 16:25
        maaax napisał:

        > ZLikwidować egzaminatorów-profesorów - bo bywaja przekupni
        > Zlikwidować noże - bo można sie nimi skaleczyc a nawet kogos zabić.
        > Zlikwidowac prace doktorskie - tez je można kupić tylko cena wyższa, etc etc.
        Ciekawa jestem gdzie się chowją ci wszyscy geniusze piszący dla zysku(?) prace
        doktorskie i magisterskie,dlaczego nie sięgają po NOBLA !!!!.Jaki musi być
        żałosny poziom tych opracowań skoro można je pisać seryjnie.
        Myślę,ze po prostu szkolnictwo wyzsze wymaga dokładnego
        przewietrzenia,odkłamania i uzdrowienia.
        Zgadzam sie z tobą DaDa (tak tym razem tak!),że praca magisterska jest jedynym
        momentem kiedy student wykonuje samodzielnie pełne opracowanie,przprowadza
        badania itd i może to być bardzo przyjemne i pouczające doświadczenie,czsem
        pasjonujące.Pod warunkiem,że jest sie STUDENTEM anie odbiorcą usługi pt
        wykształcenie wyższe.....
        • _dracul Re: Likwidacja prac magisterskich, egzaminatorów, 28.10.02, 14:21
          No dobrze już, dobrze powiedzcie tylko jak zorganizowac obrone trzech tysięcy
          prac. DaDa sie czepia humanistów (a Mickiewicza, wieszcza naszego, to kto
          Szanowna M-dam cytuje, hę?!!), Mamosz cos tam bredzi o STUDIOWANIU, jakby
          zapomniała gdzie zyje, a na proste pytanie odpowiedziec nie potrafią! Nie daj
          Bóg powierzyc im organizacji tych obron!! Na pewno chciałyby na to roku albo i
          wiecej!
          • Gość: DaDa Re: Likwidacja prac magisterskich, egzaminatorów, IP: proxy / 192.168.0.* 28.10.02, 15:40
            _dracul napisał:

            > No dobrze już, dobrze powiedzcie tylko jak zorganizowac obrone trzech tysięcy
            > prac. DaDa sie czepia humanistów (a Mickiewicza, wieszcza naszego, to kto
            > Szanowna M-dam cytuje, hę?!!),

            Takie czasy, że wystarczy zacytować wieszcza, a juz wyzywaja od humanistów!

            > Mamosz cos tam bredzi o STUDIOWANIU, jakby
            > zapomniała gdzie zyje, a na proste pytanie odpowiedziec nie potrafią! Nie daj
            > Bóg powierzyc im organizacji tych obron!! Na pewno chciałyby na to roku albo
            i
            > wiecej!

            Dobrze, spróbuję podliczyć Wasze "zamiary", a Ty oceń jak u Was z tymi "siłami".

            Liczę po 30 min na "łebka". 15 min na referat + 5min na dyskusję + 5min na
            czynności administracyjne + 5min na rozkurz. Co daje 1500 godz. Jeśli
            dorobiliście się 3000 dyplomantów, to rozumiem, że stać was na 20 komisji
            egzaminacyjnych. Na jedną przypadałoby więc po 75 godz. Myslę, że dłużej niz po
            5 godz dziennie nie dacie rady, więc wypada 15 dni. Doliczę, jeszce z 5 dni na
            ewentualne kolizje typu promotor - recenzent albo na inne obowiazki służbowe.
            Czyli 20 dni. I już. Egzaminy - to pestka, ale jak dajecie radę z taka
            produkcją na codzień? Może jednak się samoograniczycie. Będzie mniej odpadów. Z
            poważaniem. DaDa



Pełna wersja