Ranking liceów warszawskich

IP: *.chello.pl 21.02.03, 07:54
W dzisiejszej "Rzeczpospolitej" jest nowy ranking liceów warszawskich,
uwzględniający nie tylko sukcesy olimpijskie, ale także "dostawalność" na
studia. Zwycięzcy:
1) Witkacy
2)67 LO (przy Wydz. Pedagog. UW)
3)Poniatowski
4) Batory
5) Czacki
6) Staszic
7) 1 Społeczne LO
8) Zamoyski
9) 2 Społeczne LO
10) Władysław IV

Więcej na stronie:
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030221/kraj/kraj_a_5.html
    • Gość: B Re: Ranking liceów warszawskich IP: 212.160.235.* 21.02.03, 13:43
      Pierwsze miejsce absolunie miezasłużone.To podopieczni Krajowego Funduszu na
      Rzecz Dzieci(p.dyrektor ma z nim układy) prowadzeni przez pracowników uczelni a
      nie nauczycieli tej szkoły) przypisani do Witkacego odnoszą sukcesy w
      olimpiadach.Sama szkoła może robić za wzorzec bałaganu..
    • Gość: stefan Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.crowley.pl 21.02.03, 16:16
      Chyba już nic na to nie poradzę, że słowo "ranking" w odniesieniu do oświaty
      wywołuje u mnie reakcje alergiczną, a ściślej - odruch wykrztuśny. Nie ujmując
      zasług wynikających z ciężkiej pracy uczniów i nauczycieli, jest to lista
      szkół, które, jak twierdzi dyrekcja "Witkacego" - "postawiły na olimpijczyków".

      Chciałbym zapytać, co się dzieje z tymi, którzy olimpijczykami nie są, czyli
      tymi, na których nie postawiono. Czy jest to odpad poprodukcyjny, zbędny z
      punktu widzenia strategicznych celów szkoły? A może nie-olimpijczycy mogą
      liczyć na rozwój w takich szkołach, adekwatny do swoich możliwości? Czy taki
      uczeń, niewykluczone, że całkiem niezły, może liczyć na zainteresowanie
      nauczyciela także wówczas, gdy nie startuje w olimpiadzie z danego przedmiotu,
      a może i w żadnej?

      Inne pytania budzi drugie kryterium - "dostawalności". Metodologicznie to się
      nie trzyma kupy. A co z uczniami, którzy z powodzeniem studiują na innych
      uczelniach? W innych miastach? Czy mamy tu do czynienia z objawem może
      szowinizmu "stołecznego"?

      A ci, którzy są na studiach zaocznych, bo taki jest ich wybór życiowy?

      Sama "Rzeczpospolita", którą darzę szacunkiem zabawia sie tutaj pewna
      manipulacją słowami. Ze względu na naturę rankingu, należałoby powiedzieć, że
      ktoś nie "wygrał ranking", lecz znalazł się na pierwszym miejscu na liście
      sporządzonej według określonych reguł. Gdyby w rankingu nie uwzględnić na
      skutek czyjegoś widzimisię Szkoły Głównej Handlowej (ku niewątpliwemu
      niezadowoleniu pana profesora Rockiego), lista mogłaby wyglądać nieco inaczej.

      Każdy może sporządzić ranking, jaki uważa za stosowny, wedle subiektywnych
      reguł - to niewątpliwa prawda, jednak tytuł widniejący na
      stronie "Rzeczpospolitej" - "Najlepsze szkoły w stolicy" sugeruje, że redakcja
      tej prawdy postanowiła nie uwzględniać.
      • Gość: Zielicz Re: Ranking liceów warszawskich IP: 212.160.235.* 22.02.03, 12:48
        Lepszy taki ranking wg. jednak obiektywnych i jasnych choć subiektywnie
        dobranych kryteriów niz biurokratyczne widzimisię i środowiskowe plotki!Kiedyś
        była taka Pani wicekurator, która na pytanie o to które szkoły średnie są
        najlepsze odpowiadała rodzicom i dziennikarzom:"We wszystkich uczą nauczyciele
        z wyzszym wykształceniem i realizują te same podstawy programowe!"To ja już
        wolę ranking z jego wadami, o których Pan pisze. I dopóki nie bedzie nic
        lepszego będę jego gorącym obrońcą!!!
        • Gość: MP Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.03, 03:37
          Gość portalu: Zielicz napisał(a):

          > I dopóki nie bedzie nic
          > lepszego będę jego gorącym obrońcą!!!

          Ale może choć podpowiedzieć drogi ku lepszemu?
          Nie wiem, czy to dobra analogia, ale jeśli w literaturze
          komputerowej sporządza się jakiś ranking, to główna
          część jego opisu jest szczegółową informacją o zastosowanych
          kryteriach, a podając wyniki nie ogranicza się do
          miejsca w kolejce, ale podaje się liczby punktów uzyskanych opisanymi
          metodami. W końcu jest ważne, czy miedzy pierwszym
          a piątym jest przepaść, czy tylko metodologiczna fluktuacja.

          Pozdrawiam,
          marek@pawlowscy.w.pl
          • Gość: Zielicz Re: Ranking liceów warszawskich IP: morfeusz:* / 192.168.186.* 23.02.03, 11:51
            Akurat ten ranking podaje i uzyskane liczby punktów i metodologię.
            • mamosz Re: Ranking liceów warszawskich 23.02.03, 22:18

              Rankingi maja swoje wady i zalety.Podstawową wadą tego jest iż dyrektorzy
              szkół,które sie w nim znalazły na dalszych miejsczch dostają histerii
              pt."kształćmy olimpijczyków" i w zw, z tym zamiast myśleć o udoskonalaniu
              metod,doborze kadry itd zaczynają wykonywać nerwoer ruchy marketingowe co
              nikomu na zdrowie nie wychodzi.Zgadzam sie z kają że na prawdę ważni są
              nauczyciele i ich kontakt z młodzieżą , wiedza i talent do jej przekazywania
              oraz umiejetność pokazania młodemu człowiekowi jak korzystać z wolnej woli i
              rozumu. A rankingi cóż jak ktoś lubi ....
            • Gość: MP Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.03, 23:03
              Gość portalu: Zielicz napisał(a):

              > Akurat ten ranking podaje i uzyskane liczby punktów i metodologię.

              Skoro Pan tak pisze, to nie wątpię, że tak jest, ale te informacje
              nie znajdują się pod linkiem, który podał inicjator wątku.
              Może więc lepiej cytować dane źródłowe:-)

              Pozdrawiam,
              marek@pawlowscy.w.pl
            • Gość: MP Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.03, 08:43
              Gość portalu: Zielicz napisał(a):

              > Akurat ten ranking podaje i uzyskane liczby punktów i metodologię.

              Jeszcze w uzupełnieniu: tegorocznego nie ma jeszcze w sieci na stronach
              Perspektyw, ale jest zeszłoroczny i tam akurat nie ma żadnego z elementów,
              o których Pan pisze! Z danych surowych, które podano i posługując się
              odpowiednio dobranymi kryteriami uwzględniającymi tylko te dane
              jestem w stanie wyprodukować niemal dowolną konstelację pierwszych
              kilku miejsc. Jeśli w tym roku jest to samo ... ?
        • Gość: Stefan Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.crowley.pl 24.02.03, 11:22
          Gość portalu: Zielicz napisał(a):

          > Lepszy taki ranking wg. jednak obiektywnych i jasnych choć subiektywnie
          > dobranych kryteriów niz biurokratyczne widzimisię i środowiskowe plotki!

          > To ja już
          > wolę ranking z jego wadami, o których Pan pisze. I dopóki nie bedzie nic
          > lepszego będę jego gorącym obrońcą!!!

          Argument o wyższości subiektywnego rankingu nad subiektywnym urzędniczym
          widzimisię jak najbardziej mnie przekonuje. Jednak ten subiektywizm rankingu
          możnaby chociaż odrobinę zmniejszyć. Mamy przeciez w Warszawie (jeżeli
          ograniczamy sie do Warszawy) takie uczelnie jak AWF, PWST, ASP, czy parę
          uczelni prywatnych, chyba nie wszystkie z nich są takie najgorsze. Chciałbym
          się dowiedzieć, jakie metodologiczne przesłanki (oprócz widzimisię, do którego
          każdy ma przecież prawo) skłoniły organizatorów rankingu do ograniczenia go do
          tylko sześciu uczelni.

          Jest inna jeszcze rzecz, która właściwie bardziej mnie śmieszy, niż denerwuje -
          mianowicie marketingowe zadęcie, jakie towarzyszy rankingowi. Jest to świetny
          sposób na promocję pewnej grupy uczelni i liceów. Każdy ma do tego prawo i
          chwała tym, którzy na taki pomysł wpadli i poświęcają czas i energię na jego
          realizację. Jeżeli przypatrzeć się tej otoczce na zimno, to
          powoływanie "wysokiej" Kapituły ma uzasadnienie, zdaje się,
          wyłącznie "marketingowe". Kapituła jest potrzebna tam, gdzie kryteria są
          niejednoznaczne, subiektywne, uznaniowe - do ich rozpatrzenia potrzeba zatem
          osób "powszechnego zaufania". A nasz ranking to wyłącznie podsumowanie cyferek.
          Zamiast kapituły wystarczyłaby jedna osoba z elementarną znajomością
          arytmetyki - choć idąc z duchem postępu, mogłaby w stopniu podstawowym umieć
          obsłużyć arkusz kalkulacyjny na komputerze.

          Mogę natomiast mieć za złe mediom, w tym "Rzeczpospolitej", czy "Wyborczej",
          że "nabierają się" na ten marketing, sugerując czytelnikowi, że publikowany
          ranking jest prawdą obiektywną. Cudzysłów oznacza, że być może "nabierają" się
          świadomie.
          Proponuję porównać dwa hipotetyczne tytuły:
          1. "Wiemy, które liceum warszawskie miało w zeszłym roku najwięcej
          olimpijczyków i najlepszą "dostawalność" na sześć uczelni warszawskich"
          2. "Wiemy, które liceum warszawskie było w zeszłym roku najlepsze"

          Zagadka: który tytuł jest bardziej nośny, atrakcyjny i zachęcajacy czytelnika
          do lektury?
          • Gość: Zielicz Re: Ranking liceów warszawskich IP: 212.160.235.* 24.02.03, 16:30
            1.Tych 6 uczelni przyjmuje zdecydowaną większość kandydatów, mają też
            komputerowe systemy pozwalające "opracować" zdających biorąc pod uwagę również
            szkoły, z których są.Przy nich PWST, ASP itd. to mikroby.
            2.O przyjęciu na te uczelnie decyduje egzamin z przedmiotów szkolnych.Do szkół
            artystycznych i AWF - głównie testy predyspozycyjne z odgrywania ról,
            malowania, sprawności fizycznej itd.
            3.Co do uczelni prywatnych - one dopływ kandydatów regulują czesnym, a nie
            egzaminem.No i są małe w porównaniu z UW,PW, SGH itd.
            • mamosz Re: Ranking liceów warszawskich 28.02.03, 18:59

              Szanowny Panie Zelicz ad2-go punktu Pańskiej wypowiedzi -to nie są "testy
              predyspozycyjne" tylko konkursowy,b.trudny egzamin, do którego żadne LO
              publiczne, po za może warszawskim Cervantesem i Liceum Plastycznym (czy ono
              jeszcze istnieje?) nie przygotowuje, natomiast w pogardzanych przez pana
              liceach niepublicznych (niektórych) można takie zajecia dla zainteresowanych
              zorganizować.Te uczelnie przyjmują młodzież o specyficznych ,nietuzinkowych
              uzdolnieniach i ich brak w rankingach wypacza obraz.Nie samym SGH człowiek zyje
              na szczęście.
              • Gość: Zielicz Re: Ranking liceów warszawskich IP: 212.160.235.* 11.03.03, 10:57
                trudne egzaminy predyspozycyjne robią wszstkie licea dwujęzyczne(Żmichowska,
                Kopernik, Modrzewski,Sempolowska).I słusznie bo mają wielu kandydatów!Ale te
                egzaminy są darmowe! Ja nie gardzę szkołami niepublicznymi. Uważam tylko, że
                usiłują konkurować nieczystymi metodami, a same warunki konkurencji są
                krzywdzące dla szkól publicznych (są na wszelkie sposoby pętane szegółowymi
                przepisami i obowiązkami, na dodatek wydawanymi "pod publiczkę").Jednocześnie
                na ucznia otrzymują tyle samo co szkoły niepubliczne.A mimo to na 20
                najlepszych liceów warszawskich tylko 2(!) są niepubliczne i to w srodku
                stawki. Przy czym Bednarska kozysta z ogromnego wsparcia materialnego ze
                środków publicznych i medialnego.
            • Gość: stefan Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.crowley.pl 03.03.03, 16:02
              Gość portalu: Zielicz napisał(a):

              > 1.Tych 6 uczelni przyjmuje zdecydowaną większość kandydatów, mają też
              > komputerowe systemy pozwalające "opracować" zdających biorąc pod uwagę
              również
              > szkoły, z których są.Przy nich PWST, ASP itd. to mikroby.
              > 2.O przyjęciu na te uczelnie decyduje egzamin z przedmiotów szkolnych.Do
              szkół
              > artystycznych i AWF - głównie testy predyspozycyjne z odgrywania ról,
              > malowania, sprawności fizycznej itd.
              > 3.Co do uczelni prywatnych - one dopływ kandydatów regulują czesnym, a nie
              > egzaminem.No i są małe w porównaniu z UW,PW, SGH itd.

              Ad. 1. Niech sobie będzie 6 uczelni, każdy może zrobic ranking uwzględniający
              takie uczelnie, jakie mu odpowiadają (lecz uwaga: grozi to narażeniem się na
              podejrzenie, że dane są zbierane i interpretowane tylko w celu potwierdzenia
              uczynionego a priori założenia). Jeżeli mi zależałoby na uzyskaniu odrobinę
              pełniejszego obrazu, z pewnością uwzględniłbym jak największą liczbę dostępnych
              danych - to podniosłoby tylko statystyczną wartość całego opracowania.
              Natomiast argument o systemach komputerowych mnie nie przekonuje - każda
              uczelnia prowadzi jakąś ewidencję, a żeby to zrobić elektronicznie, wystarczy
              byle jaki komputer, jeden z szeroko dostępnych programów (często darmowych)
              oraz osoba o wiedzy komputerowej na poziomie średnio zawansowanego licealisty.
              Jestem przekonany (choć nie wiem), że to nawet dla małej szkoły wyższej nie
              jest specjalny problem.

              Ad. 2. Z tego co wiem, tam też trzeba zdać egzamin z przedmiotów szkolnych,
              niezależnie od egzaminów predyspozycyjnych. Proces rekrutacji więc obciążony
              jest zapewne większym stresem.

              Ad. 3. Z pewnością różnie to bywa. W wielu z tych szkół solidny "podkład" z
              liceum też conieco się przydaje.

              Zgadzam sie z tym, co pisze MP - też brakuje mi części opisowej rankingu. Nie
              satysfakcjonuje mnie wzmianka o tym, jakie kryteria brano pod uwagę. Powinno
              sie podać także przesłanki stojące za wyborem takich a nie innych kryteriów. To
              powinno być zrobione gwoli elementarnej rzetelności. W Kapitule rankingu
              zasiadają naukowcy. Oni przecież na bieżąco opisują nie tylko wybraną metodykę
              własnej pracy, ale także ten wybór muszą uzasadnić. Być może się mylę, bo np.
              użycie danych pochodzących także z innych szkół wyższych nie wprowadza do
              zestawień istotych zmian - ale czy to ktoś sprawdził? Więc tu mi jednak czegoś
              brakuje.

              Chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że mimo wszystko działalność Wysokiej Kapituły
              (czy innych, potencjalnych organizatorów rankingów) jest mi raczej obojętna.
              Natomiast stanowczo sprzeciwiam się komentarzom prasowym, które zawyrokowały,
              które licea w Warszawie są najlepsze, mając ku temu dość kruche podstawy.
              Spodziewałbym się, chociażby po "Gazecie", uczciwego postawienia sprawy i
              rzetelnego skomentowania kryteriów użytych do rankingu. Czy nie warto by
              otwarcie przyznać, że jeszcze nie mamy w Polsce wykształconych instrumentów
              pozwalających na możliwie najrzetelniejsze porównanie szkół? Że na razie mamy
              takie niedoskonałe zestawienie, bo w tej chwili nie da sie zrobic lepszego?
              • Gość: Zielicz Re: Ranking liceów warszawskich IP: 212.160.235.* 11.03.03, 10:48
                1.Jeśli do wymienionych 6 uczelni trafia powiedzmy 90% warszawskich
                maturzystów, to ranking na tej podstawie jest jak najbardziej
                miarodajny.Zwłaszcza dla tych, którzy się na te uczelnie wybierają.
                2.W uczelniach typu ASP, PWST, AWF decydujący(!) jest jednak sprawdzian
                praktycznych predyspozycji.Wiedza ogólna ma znaczenie wtórne.
                3.Od pewnego momentu dodatkowe dane już niewiele wnoszą. Co do uczelni
                prywatnych - nie mają one żadnego obowiązku opracowywać ani przekazywać nikomu
                danych o rekrutacji i tego raczej robić nie zechcą.
                Ranking jest przesięwzięciem dwóch tytułów prasowych ("Perspektyw"
                i "Rzeczpospolitej")i chwała im za to. Mające znacznie większe mozliwości
                wladze oświatowe jakoś się wogóle do tego typu działań nie kwapią , ale za to
                dezawuują ranking jak mogą.Bo to jest władza - mówić bez żadnych kryteriów na
                podstawie własnego widzi mi się kto jest dobry a kto jest zły i powinien
                zwolnić stołek dla "słuszniejszego" kandydata albo dostać czy nie dostać
                nagrodę!
                Kryteria przyznawania Nagrody Nobla też są nieidealne.A jednak jest to
                wartościowa nagroda!
      • Gość: kaja Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 23.02.03, 09:44
        Gość portalu: stefan napisał(a):

        > Chciałbym zapytać, co się dzieje z tymi, którzy olimpijczykami nie są, czyli
        > tymi, na których nie postawiono. Czy jest to odpad poprodukcyjny, zbędny z
        > punktu widzenia strategicznych celów szkoły? A może nie-olimpijczycy mogą
        > liczyć na rozwój w takich szkołach, adekwatny do swoich możliwości? Czy taki
        > uczeń, niewykluczone, że całkiem niezły, może liczyć na zainteresowanie
        > nauczyciela także wówczas, gdy nie startuje w olimpiadzie z danego
        przedmiotu,
        > a może i w żadnej?

        Ja skończyłam Witkacego 6 lat temu. Nie startowałam w żadnych olimpiadach
        (byłam zainteresowana przedmiotami ścisłymi). Zaletą Witkacego było (może i
        jest nadal) to że uczy korzystać z wolności i ponościć konsekwencje swoich
        decyzji. Z tego co wiem u nikogo z moich kolegów i koleżanek nie nastąpił
        syndrom "zachłyśnięcia się wolnością" na studiach (i w konsekwencji tego
        wywaleniem ze studiów). (Tutaj ogromne podziękowania dla dr Filipkowskiego - za
        fakultet z matmy). Jak bardzo potrzebne jest odpowiednie mentalne nastawienie
        do studiowania przekonałam się na uczelni, gdy zobaczyłam podejście różnych
        osób (czesto tak naiwne, że aż się szkoda robiło). I to chyba własnie jest
        zaletą najlepszych ogólniaków.
        Na nastawienie Lipszyc nie ma co patrzeć, bo zawsze lubiła robic dużo szumu
        wokół siebie. Liczą się tak naprawdę nauczyciele i ich zaangażowanie, a nie
        dyrektorka.

        PS
        Po Witkacym bez problemu dostałam się na studia na PW. Skończyłam 2 kierunki.
        Robię doktorat.
        • Gość: stefan Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.crowley.pl 24.02.03, 12:40
          Nie chciałem atakować "Witkacego" za to, że znalazł sie na pierwszym miejscu na
          liście. Chciałem wyrazić wątpliwość w związku z takimi "patologicznymi"
          przypadkami, o których słyszałem, i które dotyczyły uczniów szkół także z
          pierwszych miejsc rankingu. Moja wiedza na ten temat jest, rzecz oczywista,
          zbyt fragmentaryczna, by formułować jakieś kategoryczne wnioski. Ciekawi mnie
          jednak, jak szkoły, które "postawiły na olimpijczyków" radzą sobie z
          niebezpieczeństwami, o których pisałem wcześniej. Głos Kaji świadczy o tym, że
          do sytuacji niepożądanych wcale nie musi dochodzić. Swoją drogą, taki głos
          absolwenta sprzed kilku lat świadczy dobrze o szkole, a właściwie nie tyle o
          szkole, lecz o zespole nauczycieli, z którym uczeń miał do czynienia przez
          kilka lat.

          A może by ktoś zrobił taki ranking "wdzięczności" dla świeżo upieczonych
          absolwentów szkół wyższych pod tytułem: "Jakie korzyści wyniknęły dla mnie z
          faktu bycia uczniem mojego liceum?"
          • Gość: gość Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.03, 10:26
            Jestem za rankingiem wdzięczności
            • Gość: Zielicz Re: Ranking liceów warszawskich IP: 212.160.235.* 11.03.03, 10:35
              Diabeł tkwi w szczegółach! Jak to zrobić? Zwłaszcza, że wdzięczność jest trudno
              mierzalna i "obiektywizowalna"!
              • Gość: stefan Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.crowley.pl 11.03.03, 17:00
                Wdzięczność zobiektywizowana to stwierdzenie, ile mi dała szkoła. Wraca jak
                bumerang stara konkluzja poprzednich dyskusji. Zgodnie z nią należałoby zadać
                pytanie: Jak dużą wartość dodaną otrzymałem od szkoły, czyli jak mnie
                wyposażyła na przyszłość? Czyli znowu ukłon w stronę władz oświatowych, by
                zamiast trwonić czas i pieniądze na reformowaniu kolejnej reformy, wzięły się
                za konkretną robotę, choćby prowadzenie pomiarów takiej "wartości dodanej".
                Miałoby to szansę załatwić raz na zawsze sprawę wszelkich rankingów i innych
                gdybań na temat wartości szkół, czy pojedynczych nauczycieli. Oczywiście,
                należałoby zachować tu wszelkie zasady rzetelności, co nie jest łatwe,
                zwłaszcza, że decydentom na takiej rzetelności chyba niekoniecznie zależy.
                Władza to nie tylko rozdawanie pieniędzy. To także możliwość ferowania wyroków
                według własnego widzimisię. Oświata obecnie stanowi wspaniałe poletko do
                uprawiania takiej właśnie władzy.

                Jak widac, władze oświatowe mają swoje priorytety, a my sami jesteśmy temu
                winni - takich sobie wybieramy reprezentantów. Demokratycznie i za każdym razem.
                • Gość: Zielicz Re: Ranking liceów warszawskich IP: 212.160.235.* 12.03.03, 13:23
                  Ja się pytam jak pomiar tej wdzięczności "zoperacjonalizować"!!!!
                  • Gość: stefan Re: Ranking liceów warszawskich IP: *.crowley.pl 12.03.03, 15:17
                    No cóż, chyba dwa rzetelne testy - na wejściu i na wyjściu ze szkoły. Niby
                    proste. Sama "wdzięczność" to pojęcie, którego użyłem "zastępczo". Chodzi mi o
                    to, ile naprawdę szkoła zwojowała w odniesieniu do każdego ucznia z osobna.
                    Oczywiście, bardzo ważna jest też tak zwana "przyjazność" szkoły. To z
                    pewnością można lepiej lub gorzej oszacować. Myślę, że ktoś z warsztatem
                    socjologiczno-psychologicznym mógłby coś więcej na ten temat powiedzieć.
                    Możnaby na przykład oszacować poziom stresu w danej szkole i jego dopasowanie
                    do konkretnego zbioru uczniów. Zakładam, że stres towarzyszący nauce - gdy zbyt
                    mały - nie mobilizuje, zbyt duży natomiast - paraliżuje. To tylko taki jeden
                    amatorski przykład.

                    Reasumując, test (egzamin) wejściowy i wyjściowy mógłby składać się ze
                    sprawdzianu wiedzy i testu psychologicznego. Popuściłem trochę wodze wyobraźni,
                    ale w sumie - dlaczego by tak nie robić?
Pełna wersja