Dodaj do ulubionych

dredy i gimnazjum

08.01.07, 14:25
moj syn jest zupelnie normalnym uczniem czworkowo- piatkowym, wrażliwym
zwyklym chlopakiem. To co nie jest wedlug niektorych normalne to to, ze ma
dredy. Odwołuję sie do waszego doswiadczenia i opini, czy to mu moze
zaszkodzic w dostaniu sie do wybranego gimnazjum. w tym roku konczy
podstawowke. czy macie jakies sugestie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Klaudyna Re: dredy i gimnazjum IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.01.07, 15:15
      Szanowna Pani. Wygląd w rzeczy samej jest istotny zwłaszcza jeśli mówimy o
      instytucjach publicznych, do których się udajemy, jesteśmy zapraszani, lub po
      prostu bywamy; jeśli ma Pani jakieś wątpliwości co do swego gustu, to radzę
      odnieść się do elementarnych zasad dobrego stylu. Nie sądzę, aby Pani dziecko
      poprzez zrobienie sobie dredów na głowie nie chciało zwrócić uwagi, czy też
      mogło w łatwy i estetyczny sposób utrzymywać higienę głowy. Tylko po co w taki
      sposób być innym... Ponadto syn zrobił je sobie za Pani zgodą i Pani za to
      zapłaciła ;-) Proszę pomyśleć, czy nie jest zbyt młody na taka ekstrawagancję.
      Artyści owszem, indywidualiści ale dzieci i to w szkole. Szanowna Pani życzę
      Pani wszystkiego dobrego w Nowym Roku oraz większej stanowczości i rozsądku.
      Pozdrawiam :-)
      • Gość: granadax Re: dredy i gimnazjum IP: *.chello.pl 08.01.07, 15:57
        droga Pani Klaudyno, szanuję Pani opinię, nie wątpię, ze podejmie Pani lub juz
        Pani podjela wlasciwe kroki wychowawcze, jesli chodzi o Pani potomstwo. Ja jeśli
        Pani pozwoli pozostane przy swoich metodach, bo świetnie mi jak dotad idzie. Nie
        mam żadnych wątpliwości czy dobrze zrobiłam, a juz na pewno nie co do swego
        stylu i nie to jest powodem umieszczenia postu. Załuję że nie odpowiedziała mi
        Pani na pytanie, bo ja nie pytałam czy to jest własciwe, ani też czy w dobrym
        guscie. Mam na ten temat stałe i ugruntowane zdanie, natomiast rozumiem i
        szanuje, ze to moze sie komus nie podobac. Pytałam po prostu czy to moze mu to
        zaszkodzić. Małam na myśli gimnazjalistów, nauczycieli, innych rodziców i
        wszystkich którzy maja jakieś doświadczenia Co do higieny głowy, bez komentarza,
        syn nie wychodzi z domu bez prysznica, glowe z dredami mozna i nalezy myc
        codziennie. A i jeszcze jedno, zupełnie jestem zdezorientowana, bo mój syn to
        owszem dziecko ale równiez artysta.
        Dziękuje za życzenia. prosze sie nie martwić stanowcza jestem, az mi to czasem
        przeszkadza, a rozsądna? nocóz, jak kazdy przeciętny, moze trochę bardziej szalona.
        pozdrawiam
    • blessyou1 Re: dredy i gimnazjum 08.01.07, 16:40
      Należałoby chyba zapytać w wybranej szkole czy regulamin (albo dyrekcja:))
      zabrania takich fryzur. Bo przyjąć przyjmą, ale potem może się okazać że głowę
      trzeba ogolić.
      • granadax Re: Dobra ja chodze do II gimnazjum, wiec wystapi 08.01.07, 18:33
        jvenables14 dzieki za szczerosc, wlasnie o to mi chodzi. jesli masz jeszcze
        ochote cos skrobnac, napisz. nie chce mu utrudniac zycia, dlatego zbieram info.
        Dlaczego uwazasz, ze to szpanerstwo, a jesli to naprawde fajny koles? czy zawsze
        ocenia sie przez pryzmat fryzury i ubrania? A gdyby był to jedyny, który
        wyciagnie do ciebie reke, kiedy inni zawiodą nie gadalbys z nim bo ma dredy? Nie
        liczyłoby sie co soba reprezentuje, jaki jest dla innych? Jak wyglądałoby takie
        tępienie? Napisz, nawet nie wiesz jakie to dla mnie cenne
        pozdrawiam


        • giera04 Re: Dobra ja chodze do II gimnazjum, wiec wystapi 09.01.07, 11:52
          Moim zdaniem dredy to ciekawa sprawa , dobrze ze jest indywidualista ., bardzo
          lubie ludzi , ktorzy maja wlasny styl , ale zeczywiscie moze miec troche
          problemow w gimnazjum nie tylko z przyjeciem ( Ja akorat uczeszczam do
          szkoly ,w ktorej paznokcie pomalowane przezroczystym lakierem ,sa traktowane
          jako cos zlego przez co jest obnizone zachowanie , ale sa rowniez szkoly ,w
          ktorych nie zwraca sie na to uwagi ) .,ale i z opinia w klasie , jego nowi
          koledzy moga tego nie zaakceptowac ( Tzw klasowi sportowcy ,ktorzy uciekaja od
          stylu typu punk ) . Pozdrawiam
            • granadax Re: Sportowcy? U mnie nie ma tego określenia, co 09.01.07, 12:55
              Troche zaczynam kumac. Zanim sie uniesiesz pomysl jednak czy wy pilkarze nie
              macie problemu z tolerancja? Ja mojego syna juz raz przenosilam do innej szkoly
              bo..... nie gral w pilke (nie mial wtedy dredow)i mial odwage powiedziec, ze ten
              sport mu sie nie podoba i nie jest wg niego interesujacy. Ma prawo? Ma. Tak jak
              ty mowisz, ze nie lubisz "lansu". Zamiast biegania za pilką pisał opowiadania i
              wiersze satyryczne. Więc jak to jest? głupi? szpaner? pedał? Bo i tak na niego
              mówili skoro piłka dla niego jest be - znaczy pedał, czy po prostu inny? nie
              wszyscy są tacy sami. To przeciez dlatego tak bardzo chcieliśmy wyjsc z
              komunizmu, bo wtedy chciano, bysmy bili tacy sami i mieli tyle samo. Nad
              bezkształtna szara masą łatwiej zapanować niż nad kolorowym tłumem różnych.
              Równość to utopia. Nie zrozumiem dlaczego nam Polakom tak trudno akceptować
              czyjeś gusty i poglady. Nie moge sie zgodzic z Toba, ze dredy to to samo co
              rózowe paznokcie i przepaska na majtki i nawet nie bede tego uzasadniala bo mi
              sie nie chce. Natomiast zgadzam sie z Tobą, ze ludzie chca na siebie zwracac
              uwagę. Mój syn pewnie to mial równiez na myśli kiedy poprosił mnie o zgode na
              dredy. A co w tym złego? Większość społeczeństwa odczuwa potrzebe wyróżniania
              się z tłumu tylko nie każdy sie do tego przyzna i nie każdy wie jak to zrobic,
              bo latwo popelnic blad i narazic sie na smiech. Potrzeba bycia wyjatkowym jest
              to naturalna potrzeba i kazdy robi to na jakis sposób. Kidy mój syn robił to
              pokazujac ze można sie bawic literatura i uwazac ją za pasje piłkarze kopali mu
              dupe, bo to jakis dziwny intelektualista w okularkach. Inny, nie rozumiem o co
              mu chodzi, wiec mu przywale. Teraz wymyslił dredy i niech ma.
              Przeczytałam wczoraj wszystkie twoje posty te o mundurkach, o lansie o Ani,
              wydajesz sie byc bardzo interesujacym i inteligentnym młodym człowiekiem. Ale
              zauwazam pewien dysonans pomiedzy jezykiem jakiego uzywasz a tym co masz do
              powiedzenia. Ten język swiadczy o twojej duzej dojrzalosci i dlatego jak pozniej
              zasuwasz o rózowych paznokciach to troche nie lapie czy rozmawiam z ta sama osoba.
              • jvenables14 Re: Sportowcy? U mnie nie ma tego określenia, co 09.01.07, 16:43
                > Troche zaczynam kumac. Zanim sie uniesiesz pomysl jednak czy wy pilkarze nie
                > macie problemu z tolerancja? Ja mojego syna juz raz przenosilam do innej
                szkoly
                > bo..... nie gral w pilke (nie mial wtedy dredow)i mial odwage powiedziec, ze
                te
                > n
                > sport mu sie nie podoba i nie jest wg niego interesujacy. Ma prawo? Ma. Tak
                jak
                > ty mowisz, ze nie lubisz "lansu". Zamiast biegania za pilką pisał opowiadania
                i
                > wiersze satyryczne.

                O widzę, że reformator i pisarz. No to ma przegrane. Może i mamy problem z
                tolerancją, ale nie rozumiem co może być złego w pile. Może doskonale pogodzić
                sport i naukę, poswięcając mniej czasu np. włosom (tzn. raz na miesiąc
                strzyżenie i starczy). A może jeszcze jest cwaniakiem, który uważa grających w
                piłę za debili? Są i tacy. Jeśli chce mu sie pisać opowiadania to niech pisze,
                to mi nie przeszkadza, ja się uczę języków i czytam i nikt mnie za to nie tepi.
                Trzeba sie jednak odnajdowac w środowisku, a nie probować ustawiać wszystko pod
                siebie. Oprócz nas pięciu, chłopacy, którzy nie graja w w klubie, też grają
                chetnie w piłkę. I nikt nie burczy i nie próbuje ustalać wlasnych zasad na
                wuefach.

                głupi? szpaner? pedał? Bo i tak na niego
                > mówili skoro piłka dla niego jest be - znaczy pedał, czy po prostu inny?

                Nie wiem, u nas pewnie nazwany by został ciotą. Niewiele da sie z tym zrobić
                chyba. Po prostu tak by został odebrany.

                Natomiast zgadzam sie z Tobą, ze ludzie chca na siebie zwracac
                > uwagę. Mój syn pewnie to mial równiez na myśli kiedy poprosił mnie o zgode na
                > dredy. A co w tym złego? Większość społeczeństwa odczuwa potrzebe wyróżniania
                > się z tłumu tylko nie każdy sie do tego przyzna i nie każdy wie jak to zrobic,
                > bo latwo popelnic blad i narazic sie na smiech. Potrzeba bycia wyjatkowym jest
                > to naturalna potrzeba i kazdy robi to na jakis sposób.

                No widzisz, a tego właśnie nie lubie. Lansu. Niech sie lansuje tą literaturą, a
                nie dredami, to wtedy inaczej bym na niego patrzył. A jak przyszedłby koleś z
                dredami i z gadką, że "w piłę nie gram , to sport dla debili, ja sie bawie
                literaturą" to raczej nie miałbym o czym z nim gadać. A gdyby był to przeciętny
                typ, który miałby coś do powiedzenia na polskim to co innego. Mnie rodzice
                przyzwyczaili do książek i czytam dość dużo, nikt mi za to nic nie robi. Mysle,
                że moglbym z nim pogadac nawet o ksiazkach, ale szpanerstwo by mnie jakoś
                odstręczało.

                Kidy mój syn robił to
                > pokazujac ze można sie bawic literatura i uwazac ją za pasje piłkarze kopali
                mu
                > dupe, bo to jakis dziwny intelektualista w okularkach. Inny, nie rozumiem o co
                > mu chodzi, wiec mu przywale. Teraz wymyslił dredy i niech ma.

                Widzisz to kwestia odnalezienia się w grupie. Jeśli nie potrafił nawiązać z
                nimi kontaktu to go odtrącili. I tyle. Jeśli bedzie chcial szpanować w
                gimnazjum to bedzie to samo.

                > Przeczytałam wczoraj wszystkie twoje posty te o mundurkach, o lansie o Ani,
                > wydajesz sie byc bardzo interesujacym i inteligentnym młodym człowiekiem. Ale
                > zauwazam pewien dysonans pomiedzy jezykiem jakiego uzywasz a tym co masz do
                > powiedzenia. Ten język swiadczy o twojej duzej dojrzalosci i dlatego jak
                poznie
                > j
                > zasuwasz o rózowych paznokciach to troche nie lapie czy rozmawiam z ta sama
                oso
                > ba

                Nie wiem czy mój język o czymś swiadczym, polonistka mowi mi, że jestem
                elokwentny i chyba tylko dlatego mam 4 z polaka. Jak trzeba w klasie coś
                zalatwić (przelozyc sprawdzian np.)to ide ja itd. Ale niech ci będzie, po
                prostu nie jestem głupi, ale jeśli dobrze zrozumiałem powinienem być. A poza
                tym nic o rózowych paznokciach nie pisałem.
                • granadax Re: Sportowcy? U mnie nie ma tego określenia, co 10.01.07, 18:05
                  sorry za paznokcie, pomylilam z włosami na czerwono i kolczykami gdzie popadnie.
                  Z twojego ostatniego postu wyraznie wynika, ze nie jestes osoba tolerancyjna i
                  uznaj to jedynie za stwierdzenie faktu a nie zarzut lub obelgę. dobrze? Chce Ci
                  tylko zwrócic uwagę, ze na tej samej zasadzie na której Twoi koledzy dedukują:
                  reformator pisarz, hmm... a do tego dredy = sie ciota, niektorzy dokonuja innej
                  dedukcji: piłkarz = debil. Boli Cie to? wiem dlaczego, bo to nieprawda i dlatego
                  czujesz sie pokrzywdzony. Moj syn tez nie jest ciotą i tez go boli mimo, ze ani
                  ja ani on nie widzimy w byciu homoseksualista nic strasznego.
                  Wróce jeszcze do konkretnej sytuacji mojego syna. Mylisz sie, jesli twierdzisz,
                  ze on uwaza, ze cos zlego jest w pilce. Z nikogo sie nie naigrywa, po prostu nie
                  lubi w nia grac. A jego kumple nie odtracili go bo mial dziwne włosy (pisalam,
                  ze wtedy jeszcze nie mial) ale wlasnie dlatego ze w pilke nie gral. Dam ci rade,
                  skorzystaj z niej, bo zawodowo zajmuje sie sposobami komunikowania. Przeczytaj
                  post na ktory odpowiadam i zobacz jak duzo sam sobie dopowiedziales. Ja
                  powiedzialam tylko, ze komus moze nie podobac sie gra w pilke. On (moj
                  syn)nikogo nie nazywal debilem nie ustalal wlasnych zasad ani nie szpanował
                  niczym. Piszac ci, ze sie interesuje pisaniem, chciałam ci cos wiecej o nim
                  powiedziec, nie pisalam ze szpanuje wierszykami. Trudno bylo w szkole utrzymac
                  to w tajemnicy, bo jak dostal kilka nagrod to sie w szkole zrobilo glosno.
                  Wiesz kim jest mój syn? jest bardzo nieśmiały, nie potrafi innym narzucac swojej
                  woli, nie umie sie rozpychac lokciami (a szkoda, ja potrafie)i nie twierdze, ze
                  jest mistrzem w nawiazywaniu nowych kontaktów. Ale to super koles i ma
                  prawdziwych przyjaciół, którzy zanim go ocenili poznali go.
                  • jvenables14 Re: Sportowcy? U mnie nie ma tego określenia, co 10.01.07, 19:11
                    > Z twojego ostatniego postu wyraznie wynika, ze nie jestes osoba tolerancyjna i
                    > uznaj to jedynie za stwierdzenie faktu a nie zarzut lub obelgę. dobrze?

                    Dobra, jakoś mi szczególnie nie zalezy, na łatce tolerancyjnego. Nie toleruje
                    pewnych zachowań i tyle.

                    Chce Ci
                    > tylko zwrócic uwagę, ze na tej samej zasadzie na której Twoi koledzy dedukują:
                    > reformator pisarz, hmm... a do tego dredy = sie ciota, niektorzy dokonuja
                    innej
                    > dedukcji: piłkarz = debil

                    Wiesz w tej dedukcji jest mimo wszystko dużo prawdy. Duża czesc ludzi z którymi
                    gram w druzynie albo przeciwko, którym gram to jednak debile. Tak dobitnie
                    mówiąc. Ale jest wiele chlubnych wyjątkow, duzo jest tez ludzi calkiem
                    przecietnych. Niestety ci najlepsi to zazwyczaj kretyni, wszystko poszlo w nogi
                    zamiast do głowy. Zresztą jako specjalistka od komunikacji pewnie potrafisz to
                    ocenić po wypowiedziach człowoych gwiazd w tv;-)

                    Boli Cie to? wiem dlaczego, bo to nieprawda i dlateg
                    > o
                    > czujesz sie pokrzywdzony. Moj syn tez nie jest ciotą i tez go boli mimo, ze
                    ani
                    > ja ani on nie widzimy w byciu homoseksualista nic strasznego.

                    Średnio mnie to boli. Ale nie lubie raczej takich docinek. Oczywiscie, ze twoj
                    syn może być dotknięty, ale schemat cioty wypełnia. Ja nic do niego nie mam,
                    może jest spoko, ale ludzi tak go ocenią. Jeśli w dodatku jest nieśmiały i nie
                    umie się rozpychać łokciami to niech lepiej zrezygnuje z wyzywających fryzur,
                    bo bedzie pierwszy na odstrzał.

                    > Wróce jeszcze do konkretnej sytuacji mojego syna. Mylisz sie, jesli
                    twierdzisz,
                    > ze on uwaza, ze cos zlego jest w pilce. Z nikogo sie nie naigrywa, po prostu
                    ni
                    > e
                    > lubi w nia grac. A jego kumple nie odtracili go bo mial dziwne włosy (pisalam,
                    > ze wtedy jeszcze nie mial) ale wlasnie dlatego ze w pilke nie gral.

                    No to ok. Nie byłby to dla mnie problem, po prostu stalby na bramie i tyle.
                    Nikt by go za same bycie cienkim w noge nie tepil, ale jakbysmy grali na wfie
                    to by pewnie tzw. zj..bki nie uniknął. Ale to norma, gram w napadzie, wiec
                    czesto ktos sie na mnie drze, jak cos schrzanie. Idzie sie przyzwyczaić ;-)

                    Piszac ci, ze sie interesuje pisaniem, chciałam ci cos wiecej o nim
                    > powiedziec, nie pisalam ze szpanuje wierszykami. Trudno bylo w szkole utrzymac
                    > to w tajemnicy, bo jak dostal kilka nagrod to sie w szkole zrobilo glosno.

                    No to widac ma talent. Ale takie rzeczy raczej nie przeszkadzają same w sobie.
                    Jesli tym nie szpanuje i nie jest zarozumiały to raczej zyska sympatie niż
                    niechęć.

                    > Wiesz kim jest mój syn? jest bardzo nieśmiały, nie potrafi innym narzucac
                    swoje
                    > j
                    > woli, nie umie sie rozpychac lokciami (a szkoda, ja potrafie)i nie twierdze,
                    ze
                    > jest mistrzem w nawiazywaniu nowych kontaktów. Ale to super koles i ma
                    > prawdziwych przyjaciół, którzy zanim go ocenili poznali go.

                    No co do nieśmiałości to już pisałem. Jak jest niesmialy to bedzie mial ciezko.
                    Mamy w klasie grubaska, ktory w I kl. prawie nic nie mowił. Teraz jest
                    outsiderem i taką klasową ofiarą. Poza tym jest chorowity. Ogolnie raczej mu
                    nie zazdroszcze. A jak ma takich ekstra przyjaciol to niech idzie z nimi do tej
                    samej klasy jak sie da. Problem z nawiazywanie nowych znajomosci bedzie mial z
                    glowy. Ja mam w klasie dwoch kolegów z podstawowki tak sie zlozyło, a razem
                    zawsze raźniej na poczatku.

        • jvenables14 Re: Dobra ja chodze do II gimnazjum, wiec wystapi 09.01.07, 12:06
          > Dlaczego uwazasz, ze to szpanerstwo, a jesli to naprawde fajny koles?

          Możliwe, że fajny, ale noszenie dredow to taki szpan dla zwrocenia na siebie
          uwagi. Tak w każdym razie uważam. To tak jakby dziewczyna w tym wieku miala
          pofarbowane wlosy na czerwono i kolczyki gdzie popadnie. Pamietaj, ze bedzie
          mlody w szkole i takie cos od razu zwroci na niego uwage. A ze bedzie nowy i
          mlody to bedzie mial przegrane. Jest takie powiedzenie pilkarskie, a moze w
          ogole zyciowe : "mlody ma zawsze przej...", wiec lepiej niech sie nie wychyla.

          czy zawsz
          > e
          > ocenia sie przez pryzmat fryzury i ubrania? A gdyby był to jedyny, który
          > wyciagnie do ciebie reke, kiedy inni zawiodą nie gadalbys z nim bo ma dredy?

          Moze, ale to sytuacja ekstremalna. Już pisalem, że uwazam, ze nachalny lans to
          coś czego nie lubię. Dziewczynom na pewno bedzie imponowal i kilku kolegom, ale
          z ludzmi spoza klasy albo z trzeciej klasy moze mieć problemy. Zreszta zależy
          tez jacy ludzie tam chodzą. Jak to na jakimś osiedlu to moga sie go czepiać, a
          jak szkoła jest raczej porządna i spokojna to pewnie nikt nie zwroci uwagi.
          Szczególnie jak to jest w wiekszym miescie, tam ludzie mniej patrza jeden na
          drugiego. W mniejszym bym juz jednak uważał.

          Ni
          > e
          > liczyłoby sie co soba reprezentuje, jaki jest dla innych?

          To mialoby znaczenie. Jesli bylby w porządku to pewnie by znalazł jakąś grupe z
          którą by trzymał, ale mysle, że tak czy inaczej wielu by prowokował takim
          lansem. Ale jak pisałem wyzej to zależy.

          Jak wyglądałoby takie
          > tępienie? Napisz, nawet nie wiesz jakie to dla mnie cenne

          Wiesz no trudno mi powiedzieć, bo nigdy nie mialem do czynienia z kimś kto ma
          dredy w gimnazjum. Dziewczyny niektore mialy/mają, ale to co innego. W kazdej
          szkole to pewnie wyglada inaczej. Są to oczywiscie zaczepki slowne, moze tez
          wylapac jak bedzie cwaniakował. W kazdym razie bedzie prowokował wyglądem.
          Dlatego to dosyc ryzykowne. U brata w liceum sytuacja jest juz pod tym wzgledem
          bardziej korzystna, ale ja bym w dredach do swojej szkoly nie poszedl.
      • vinona67 Re: dredy i gimnazjum 09.01.07, 11:43
        Mój syn również kończy szkołę podstawową i w moim odczuciu to wcale nie dorosła
        osoba. Oczywiście ma 173cm wzrostu jest postawny, ale to wciąż dziecko mające 13
        lat i pozwolenie na dredy jest chyba nie zbyt stosowne, a wszkole jednak może
        mieć problemy. Jednym przeszkadzają innym nie, tych pierwszych jest większość.
        To tak jak by 13 latka przychodziła codziennie wymalowana do szkoły. Cieszę się,
        że mojemu dziecku nie przychodzą takie pomysły do głowy.
        • giera04 Re: dredy i gimnazjum 09.01.07, 11:55
          Vinono , co do tej 13latki , to w wiekszosci szkol ( jestem ze Sz-na ) o
          srednim poziomie nauczania , nie ma problemow z makijazem , wlasnie u dzieci w
          szkolach podstawowych ,czy mlodzierzy z gimnazjum .
          • vinona67 Re: dredy i gimnazjum 09.01.07, 12:48
            Oczywiście, że sie z tobą zgadzam, ale to czy 13 latka jest wymalowana, czy 13
            latek ma dredy to chyba zależy od rodziców.Jeśli nie reagują, ze ich córka idzie
            do szkoły wymalowana, a jej ubiór odbiega od normy to wysyłają jej sygnał że tak
            może robić, tak samo wyglądają późne powroty do domu i chodzenie tak młodych
            ludzi po dyskotekach, zero reakcji ze strony rodziców znaczy: możesz tak robić.
            A później dziwia się, że są 1, ze ich dziecko nie zdało, albo wpadło w złe
            towarzystwo, a pretensje wtedy maja do wszystkich tylko nie do siebie. Nie
            jestem osoba konserwatywna, ale pewne normy i zasady wychowania co do moich
            dzieci zachowuję.
            • granadax Re: dredy i gimnazjum 09.01.07, 13:06
              Vinona nie rozumiem, na prawde nie rozumiem, dlaczego dredy sa dla ciebie
              synonimem braku reakcji i zainteresowania rodzicow dzieckiem? Synonimem
              chodzenia po dyskotekach i póznego powrotu do domu? Synonimem nie zdawania
              egzaminów? To jakaś herezja! Nie mam do nikogo żadnych pretensji, mam wspaniale
              dziecko, Zdolne madre, ciekawe, z którym mam taki kontakt jakbym chodzila z nim
              do jednej klasy. Jest laureatem młodziezowych nagród literackich i ma ogromny
              szacunek do wszystkiego co go otacza. Nie mam i nie mialam z nim żadnych
              problemów bo jestem dla niego dobrą i madrą matką. Proszę przeczytaj cały wątek
              i moje odpowiedzi na posty. A jak chcesz porozmawiac o trudnej młodziezy to
              załóz nowy watek bardzo cie prosze.
              • granadax Re: dredy i gimnazjum 09.01.07, 13:24
                Aha, Vinona, jeszcze jedno, tak naprawde to bardzo dziekuje za takie reakcje bo
                to jednak pokazuje jak moga myslec inni. I przykro to mówic ale przyjdzie nam
                sie poddać i pewnie obciac włosy, Zeby przez takich jak Ty i Tobie podobni nie
                miec dodatkowo pod górke. Ale to bedzie ciagle ten sam świetny chłopak. Ten sam
                tylko bez dredów, bo to jestescie skłonni zaakceptowac. Tylko zastanawiam sie
                dlaczego to my musimy sie dostosować? Bo społeczeństwo nie widzi człowieka i nie
                rozmawia z nim a juz wydaje o nim sądy.
                Komformizm zabił juz nie jednego genialnego człowieka i nie jedno genialne
                rozwiazanie. Odsyłam do przeczytania dosłownie dwóch pierwszych ston "Małego
                Księcia" Warto! widac jakie to ciagle adekwatne.
                • Gość: Vinona67 Re: dredy i gimnazjum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 16:21
                  Ja mam również bardzo mądre dziecko i jest laureatem różnych konkursów nawet
                  ogólnopolskich. Kontakt mam równiez koleżeński, ale dla mnie 13 latek to dziecko
                  i ma wyglądac jak dziecko, a nie jak ktoś kto już studiuje. To właśnie dzięki
                  takiej postawie jak twoja, ze uczen może wyglądac jak chce nasze szkoły nie do
                  końca wyglądaja jak szkoły tylko jak dyskoteka. Nie twierdze, ze jeśli ty
                  pozwolisz na dredy to on bedzie gorszym uczniem, ale szkoła to szkoła, a uczen
                  ma wyglądac jak uczen. A tak wogóle czytaj ze zrozumieniem, napisałam tylko
                  przykład, że dzieci na które nie zwracaja uwagi rodzice robia później co chcą i
                  absolutnie nie tyczyło sie to dredów twojego syna, to był przykład. Napisałam,
                  że może mieć problemy bo jednym odpowiada to a innym nie. A ja odsyłam cie do
                  szkoły w Anglii tam nawet byś nie pytała czy syn może mieć dredy.
                  • granadax Re: dredy i gimnazjum 09.01.07, 16:32
                    Nie badz nieprzyjemna i tez czytaj ze zrozumieniem. Nikogo nie pytam czy moze
                    miec dredy i nie porównuj nas do zadnego innego kraju bo to nie ma sensu na
                    zadnej plaszczyznie.
                    • Gość: Vinona67 Re: dredy i gimnazjum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 20:03
                      Odpowiem więc na twoje pytanie dosadnie, z pewnością bedzie miał problemy w
                      szkole, bo nauczycieli tolerujących taki styl jest w szkole nie wielu, a dredy
                      moga sie im nie podobać z różnych względów. Jakich? sama sobie odpowiedz na to
                      pytanie. Oto pytałaś to ci odpowiedziałam. Ciekawa jestem w którym zdaniu byłam
                      nieprzyjemna? Nie porównuję nikogo do innego kraju, czy aby dobrze przeczytałaś?
                      A dla ścisłości nie twierdzę, ze dredy są oznaką kogoś o złym wychowaniu czy
                      tym, że ktoś jest zły czy ma złych rodziców. Jeszcze raz powiem szkoła to
                      szkoła, a uczeń to uczeń. Poprostu można sobie w szkole zaszkodzić takim
                      wyglądem, a chyba tego nie chcesz dla swojego dziecka. Życzę powodzenia i
                      pozdrawiam.
    • Gość: Anka Re: dredy i gimnazjum IP: *.acn.waw.pl 09.01.07, 21:14
      Oczywiscie, że w każdej publicznej szkole będzie miał trudniej. Zanim nauczyciele sie do niego przekonają będzie częściej odpytywany, oceniany bardziej rygorystycznie, czasami wręcz niesprawiedliwie. Może to być dla niego psychicznie trudne do wytrzymania. Będzie musiał mocno się starać, żeby przekonać do siebie nauczycieli. Kolegom z klasy moze imponować. ale to słabe pocieszenie (bo najczęściej będą to osoby w ogóle nie zainteresowane nauką). Tak więc z dredami w tym wieku dałabym sobie spokój.
      • granadax Re: dredy i gimnazjum 10.01.07, 17:29
        od września zeszłego roku, czyli szosta klasa. Nie ma włosow do ziemi grubosci
        kciuka, ma wlosy do ramion zrobione z własnej hodowli. Wyglada estetycznie i
        nieskromnie powiem ze po prostu ladnie.
        • Gość: zaciekawiona Re: dredy i gimnazjum IP: 195.205.202.* 12.01.07, 14:45
          Skoro w szkole podstawowej nauczyciele pozwalali 12-letniemu dziecku na noszenie
          dredów, to "na pewno pozwolą na to dorosłemu mężczyźnie" w gimnazjum:/ Nie
          rozumiem twojego postępowania. Nie każda matka pozwala szóstoklasiście na
          noszenie dredów. Myślę, że sama sobie odpowiesz dlaczego. Oczywiście nie
          twierdze, że twój syn ma zły charakter, bo nie ocenia się tego po wyglądzie.
          Jednak ja swojemu synowi na pewno nie pozwoliłabym na zrobienie czegoś takiego,
          podobnie jak 12-letniej córce na jakikolwiek makijaż do szkoły. I nie chodzi tu
          o to, że jestem staroświecka, ale uważam, że twój syn ma jeszcze czas na to,
          żeby zabłysnąć oryginalnym wyglądem. Na razie powinien być uczniem i wyglądać
          stosownie. Jeżeli jednak zdecydujesz, że syn pójdzie do nowej szkoły razem z
          dredami, to musisz liczyć się z tym, że nauczyciele będą patrzeć na niego bardzo
          krytycznie, podobnie jak na dziewczyny, których strój składa się z mini i bluzki
          z wielkim dekoltem. Nawet jak zetnie włosy mogą nie zmienić swojego stosunku do
          chłopca. Pamiętaj, że najbardziej liczy się pierwsze wrażenie! Jeżeli zależy Ci
          na tym, żeby twój syn dobrze czuł się w nowej szkole to każ mu usunąć dredy.
          Chyba, że bardziej zależy Ci na jego wizerunku. Zastanów się czy czasami nie za
          wcześnie zajmuje się sprawami, które nie powinny go na razie dotyczyć. Nie
          pozwól, żeby twój syn zachowywał się jak rozwydrzony bachor, któremu na każdym
          kroku trzeba ustępować. Życzę więcej stanowczości. Pozdrawiam
          • Gość: blessyou1 Re: dredy i gimnazjum IP: 213.25.9.* 12.01.07, 15:03
            Przesadziłaś i to mocno. Kolejny raz w tej dyskusji pojawia się taki absurd jak
            porównywanie dredów do wyzywającego stroju albo makijażu. Dredy to tylko
            fryzura i co w niej takiego gorszącego że przystoi tylko dorosłym? Jeśli ktoś
            nie lubi dredów to zawsze będzie je uważał za niepotrzebną ekstrawagancję, bez
            względu na to czy nosi je osoba 13-letnia czy 20-letnia. Makijaż to jednak coś
            zupełnie innego i takie porównania są bez sensu.
            Wiesz dlaczego tak uważam? Bo jetem czterdziestokilkuletnią kobietą i w pełnym
            makijażu wyglądam dobrze, a dziewczynka z I-szej klasy gimnazjum wyglądałaby
            wulgarnie, prowokująco i kretyńsko. Ale gdybyśmy obydwie zrobiły sobie dredy to
            kto twoim zdaniem wyglądałby kretyńsko? ;)
    • Gość: blessyou1 Re: dredy i gimnazjum IP: 213.25.9.* 10.01.07, 21:23
      Życie jest ciekawsze właśnie wtedy kiedy spotykamy różnych ludzi.Niestety
      odmienny wygląd, odmienne zainteresowania są "tępione" bo kiedy ktoś czuje się
      zagrożony. Jest pewna kategoria ludzi którzy czują się dobrze wyłącznie w
      otoczeniu podobnych do siebie. Prawdopodobnie cierpią z powodu pewnych
      niedostatków umysłu i charakteru - to powoduje agresję wobec każdego kto
      jest "inny". Nie oszukujmy się - koleś który tępi kogoś z powodu dredów będzie
      tępił twojego syna nawet wtedy kiedy ten dredy zetnie.
      Jestem osobą żyjącą chyba w innym świecie, bo w szkole mojej córki bez agresji
      i nietolerancji egzystują pokojowo i sportowcy i naukowcy i muzycy, można mieć
      włosy krótkie albo długie, dredy albo irokeza, nikt nie ocenia innych ludzi na
      podstawie wyglądu. Jest to szkoła społeczna. Właśnie za to płaciłam przez kilka
      lat - żeby nie musiała mieć obok siebie takich ludzi jak jvenables14, ktorego
      wypowiedzi czytam także w innych wątkach. Płaciłam nie bez trudu i zapłaciłabym
      jeszcze raz nawet dwa razy tyle żeby tylko nie zastanawiać się czy moje dziecko
      spodoba się takim właśnie kolesiom i czy będzie miałą "przechlapane" bo np nie
      pije albo nie pali, bo dobrze się uczy, bo nie przeklina, bo ma zainteresowania
      inne niż większość klasy.
      Co do nietolerancji nauczycieli - to jest rzeczywiście argument, jesli chłopak
      miałby mieć kłopoty to może lepiej zrezygnować z dredów. Co prawda uważam to za
      skandal żeby uprzedzać się do ucznia z powodu fryzury ale wiem, że jest to
      możliwe i nic na to nie poradzimy.
      Nie jestem fanką dredów, sama nie pozwoliłam kiedyś córce tego zrobić żeby nie
      niszczyć włosów. Ale w tej dyskusji tak naprawdę nie chodzi o wygląd. Nikt nie
      robi krzywdy innym ludziom przez to, że nosi taką czy inną fryzurę - a jednak
      okazuje się że może bardzo przeszkadzać. Szokujące są wypowiedzi dorosłych
      forumowiczów. Nikt nie zareagował na bulwersujące wypowiedzi 14latka,
      swiadczące o tym jak żałosna jest rzeczywistość w szkołach gdzie nawet niezły
      uczeń prezentuje taki poziom agresji i nietolerancji. Ty zostałaś skrytykowana
      bo pozwoliłaś synowi na kaprys posiadania nietypowej fryzury. Bardzo
      współczuję, to naprawdę smutne.
      • granadax Re: dredy i gimnazjum 11.01.07, 00:06
        blessyou, bardzo Ci dziękuje za te madra i wspierajacą wypowiedź. To budujące,
        że mozna znależć ludzi, którzy myślą w ten sposob. Ogolnie dziękuję wszystkim,
        którzy jednak pozwolili mi podjąc decyzję, czy wypowiadali sie pozytywnie czy
        negatywnie. Nie da się jednak reformowac swiata i przekonywać do bycia
        tolerancyjnym wobec wszelkich przejawów inności. Dredy niestety do cięcia przed
        pojawieniem się w nowej szkole. Przykre i śmieszne, bo nie maja nic wspólnego z
        tym, jakim człowiekiem jet mój syn. Zawsze uważałam ze jezeli nikogo nie obrażam
        swoim wyglądem tzn nie śmierdze nie jestem obdarta z biedy tylko z niechlujstwa
        nie jestem goła, to zasługuje na rzetelną ocenę tego co robię i co sobą
        reprezentuję. Ale widać jestem naiwna.
        Z innej beczki, ile płacisz za szkołe? do której chodzi Twoje dziecko? jeśli
        nie chcesz odpowiadać na forum, to może na skrzynke? Martwię się o to moje
        dziecko, a to jeszcze ostatni moment, kiedy moge mu pomóc. Potem niestety będzie
        sobie musiał radzić sam.
        jeszcze raz dziękuję
        • maksimum Re: dredy i gimnazjum. Great minds think alike. 21.01.07, 19:23
          granadax napisała:

          > blessyou, bardzo Ci dziękuje za te madra i wspierajacą wypowiedź. To budujące,
          > że mozna znależć ludzi, którzy myślą w ten sposob. Ogolnie dziękuję wszystkim,
          > którzy jednak pozwolili mi podjąc decyzję, czy wypowiadali sie pozytywnie czy
          > negatywnie. Nie da się jednak reformowac swiata i przekonywać do bycia
          > tolerancyjnym wobec wszelkich przejawów inności.

          To nie ma nic wspolnego z tolerancja,tylko z miejscem w tlumie czy
          spoleczenstwie.
          Czy widzialas Billa Gatesa czy jakiegos executive w dredach?
          Wyglad okresla charakter i twoj syn ma dziwny charakter z upodobaniami
          dziewczynek murzynskich.

          > Dredy niestety do cięcia przed pojawieniem się w nowej szkole. Przykre i
          >śmieszne, bo nie maja nic wspólnego z tym, jakim człowiekiem jet mój syn.

          Oczywiscie,ze maja,tylko Ty nie chcesz tego zaakceptowac.

          > Zawsze uważałam ze jezeli nikogo nie obrażam swoim wyglądem

          To nie chodzi o obrazanie,ale o samookreslanie siebie.

          > tzn nie śmierdze nie jestem obdarta z biedy tylko z niechlujstwa
          > nie jestem goła, to zasługuje na rzetelną ocenę tego co robię i co sobą
          > reprezentuję. Ale widać jestem naiwna.

          Rzeczywiscie, jestes naiwna.
          • kociamama Re: dredy i gimnazjum. Great minds think alike. 22.01.07, 00:03
            Nie widzialam executivów w dredach, ale widzialam mlodych doktorow (tych co na
            uczelniach ucza), architektow, fotgrafow, psychologow i nauczcyieli w dreadach.
            NO naturlanie nikt nie byl tak bogaty jak bill gates, ale jak na polskie
            warunki radza sobie super. A zaloze sie, ze wiecej dredzirzy znajduje sie
            zagranica i maja jeszcze wiekszy dochod. Dredy lub ich brak nie wplywaja na
            zarobki tak bardzo jak ci sie wydaje (bo rozumiem, z eone sa tu
            najistotniejsze, skoro przyklad Gate'sa)

            Pzdr,
            Kociamama.
            • maksimum Re: dredy i gimnazjum. Great minds think alike. 22.01.07, 00:56
              kociamama napisała:

              > Nie widzialam executivów w dredach, ale widzialam mlodych doktorow (tych co
              >na uczelniach ucza), architektow, fotgrafow, psychologow i nauczcyieli w
              >dreadach.

              Zgadza sie i sa to ludzie,ktorzy nie sa zadowoleni z tego co sa i z tego co
              robia.
              Wyobrazasz sobie B.Gates'a zeby wykladal na uczelni?

              > NO naturlanie nikt nie byl tak bogaty jak bill gates, ale jak na polskie
              > warunki radza sobie super. A zaloze sie, ze wiecej dredzirzy znajduje sie
              > zagranica i maja jeszcze wiekszy dochod. Dredy lub ich brak nie wplywaja na
              > zarobki tak bardzo jak ci sie wydaje (bo rozumiem, z eone sa tu
              > najistotniejsze, skoro przyklad Gate'sa)

              Wplywaja i to bardzo.Dlatego wymienilas psychologow,nauczycieli ,fotografow itd.
      • jvenables14 Re: dredy i gimnazjum 11.01.07, 16:29
        Nikt nie zareagował na bulwersujące wypowiedzi 14latka,
        > swiadczące o tym jak żałosna jest rzeczywistość w szkołach gdzie nawet niezły
        > uczeń prezentuje taki poziom agresji i nietolerancji

        Mylisz się. To ty jestes co najwyżej zbulwersowana, a nie moje wypowiedzi
        bulwersujące. Mówię jak jest i nie będę ściemniał, że jak przyjdzie w dredach
        to będzie miał lekko. Przeciwnie, bedzie mial prze.... To jasne i nie wiem w
        ogole, po co takie dziwne wypowiedzi z twojej strony.
        • kociamama Re: dredy i gimnazjum 20.01.07, 00:32
          A ja uwazam, ze fajnie gdyby tych dredow jednak nie scinac, o ile regulamin
          szkoly tego nie okresla, albo wybrac inna szkole, gdzie kwestia dredow nie jest
          w regulaminie opisana;)

          (jestem anglistka pracowalam w gimnzjum wlasnie) tez w naszej szkole kwestia
          dredow jednego ucznia okazala sie problematyczna bo niektore nauzczyielki
          chcialy obnizyc mu ocene z zachowania pod roznymi (nieprawdziwymi) pretekstami.
          Wychowawczyni jednak byla nieustpeliwa i dopytywala sie natretnie, jakim
          prawem, bo znala swojego ucznia, a byl to wlasnie chlopak madry, chetny do
          nauki, zdolny, inteligentny i bardzo lubiany, choc potrafil czasem byc
          arogancki, jesli nie szanowal jakiegos nauczyciela. Ale generalnie byl
          uprzejmy. Wiec gdy na radzie wychowawczyni dopytywala sie czemu to niby ocene
          mu obnizac w kocnu wyrwalo sie jednej ze strych nauczycielek, ze chocby za te
          dredy. Tem argument nie trafil do wychowawczyni, (choc i jej ta fryzura nie
          przypadla do gustu) i oceny nie obnizono.

          Nawet jesli mialby miec jakies klopoty z dredami zwiazane, mysle, ze mozna sie
          wiele nauczyc z takich pozornych tarapatow. Po pierwsze, zaznaczanie swojej
          indywidualnosci uczy nas wiekszej dozy non-konformizmu i bronieina tego, co dla
          nas istotne, chocby mialy to byc glupie dredy. Bo nie chodzi tu jedynie o
          rodzaj fryzury, ale o odpieranie atakow na nasz indywidualizm. Skoro
          nauczcyiele nauczaja, ze nie liczy sie wyglad, ale to co w srodku, niech beda
          konsekwentni i oceniaja ucznia po jego wynikach/zachowaniu, sposobie w jaki sie
          odnosi do rowiesnikow i wszystkich innych ludzi.
          Po drugie, kim sa nauzczyiele, zeby oceniac fryzure innej osoby? Jak ktos ma
          naturalne loczki skrecajace sie w spiralki, co wygladaja prawie jak dredy tez
          ma je sciac? I kto ma typowac, ktorzy to kwalifikuja sie do zmiany fryzury?
          Ufarbowana na bialo pani katechetka, dajmy na to, z kilometrowymi czarnymi
          odrostami? ze jej fryzura ma byc niby nbardziej estetyczna?

          Czytalam tu tez posty w stylu, uczen ma byc uczniem. Co to znaczy? Ma byc
          bezwolnym narzedziem podlegajacym jakiemus procesowi prania mozgu a myslc mu
          bedzie wolno samodzielnie jak skonczy edukacje? Wtedy isnitje obawa, ze nigdy
          nie zacznie myslec samodzielnie i walczyc o swoje prawa.

          Co do kalsy, jeden gimnazjalista tu duzo pisal o nieuchronnym wykluczeniu
          dredziarza z grupy. Ja sie z tym nie zgodze. Wlasnie ow "dredziarz", ktorego ja
          uczylam, mial grono znajomych i byl przez klase lubiany, a takze mial innych
          znajomych w innych klasach. A ludzie, ktorzy nie sa tolerancyjni i im na latce
          tolerancyjnych nie zalezy, bo kieruja sie tylko tym co powie ogol, moze nie sa
          warci, zeby sie z nimi kumplowac?

          Pzdr,
          (ta dziwna, co to na religie nie chodzila, wiec wiem cos o byciu inna i walce o
          wlasne poglady)
          Kociamama.
          • Gość: mika Re: dredy i gimnazjum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 00:50
            Jestem mama licealistki bez dredów i przyznam,że do nie dawna żle mi się to
            kojarzyło.Jednak córka przyjażni się z dziewczyną z dredami któa jest bardzo
            sympatyczna,inteligentna i na dodatek dobrze sie uczy.Zmieniłam zdanie i
            uważam,że wygląd nie ma nic do rzeczy.Jeżeli szkoła nie zabrania niech nosi
            dredy,przecież ważne co ma w głowie a nie na głowie.Ja bym o to walczyła.
          • granadax Re: dredy i gimnazjum 21.01.07, 01:20
            kociamama,
            dziekuje ci, bardzo zwatpilam co z tym zrobic, mamy jeszcze troche czasu, Wiesz
            marze o tym, zeby moi synowie mieli takich nauczycieli, jak ty, boje sie jednak,
            ze jest ich jak na lekarstwo. Chcialabym, zeby mieli czas i ochote na wysilek,
            aby przyjrzec sie dzieciom, ktore badz co badz wychowuja, jako osobnym
            jednostkom, a nie jak to najczesciej bywa, traktuja je jako mase i wtedy bardzo
            szybko i pochopnie przypinaja im laty. z tego biora sie wszystkie nieszczescia.
            dobrze jesli taki dzieciak ma jeszcze rodzicow, ktorzy szanuja jego zdanie nie
            grzebia w szufladach i komorkach i pytaja czego chce i co mysli, jesli nie, na
            nauczycieli nie ma co liczyc. wierze, ze to sie poprawi. Nawiasem mowiac, ten
            dredziarz, o ktorym mowa tez nie chodzi na religie i nie poszedl do komuni
            swietej, bo nie chcial. Nie poszedl bo nie znalazlam argumentu, ktory moglby go
            do tego przekonac i uznalam jego wole. stoczylam boj z obiema babciami w obronie
            jego pogladow i nie zaluje. Gdy wyjasnil mi dlaczego nie chce pojsc i dlaczego
            nie wierzy w boga porazil mnie swoja dojrzaloscia i gdzies w srodku bylam z
            niego dumna. Sciecie dredow na pewno bedzie gwaltem na jego osobie i nie nakaze
            mu tego jesli sam sie nie podda. ten watek regularnie czyta razem ze mna i "wlos
            mu sie jerzy na glowie"
            • kociamama Re: dredy i gimnazjum 21.01.07, 13:31
              NIestety malo jest tez tackich rodzicow jak Ty, ktorzy szanuja zdanie swojego
              dzeicka i chca z nim dyskutowac, a nie po prostu narzucac swoja wole, bo
              przeciez moga, skoro dzieck jest calkowicie od nich zalezne - psychicznie,
              finansowo,a i pod wzgledem fizycznym przegrywa.

              Swietnie, ze Twoj syn ma takie oparcie w Tobie, idzieki czemu na pewno jest i
              bedzie jednostka myslaca, o wiele mniej podatna na pranie mozgu niz
              przecietna. (Niektorzy moga to jednak uznac za wade, bo o wiele latwiej
              przeciez steruje sie szara masa bez wlasnego zdania).
              Mysle tez, ze jak Ty go traktujesz tak on bedzie sie odnosil do innych, bo
              naturalne jest, ze powiela sie znajome wzroce zachowan, co w waszymw ypadku
              oznacza szacunek dla drugiego czlowieka jako jednostki i uszanowanie jego
              innosci.

              Co do dredow i ocen z zachowania, plusow, minusow. Czy naprawde ocena jest
              najistotniejsza? Nie wiem wprawdzie jak bardzo mozna obnizyc ocene z zachowania
              ze wzgledu na fryzure. A moze tez podyskutowac ze szkola na ten temat? Fryzrua
              przeciez nikomu nie zagraza, nie jest agresywna manifestacja zadnych
              radykalnych pogladow politycznych czy religijnych, wiec moze by tak postarac
              sie zakwestionowac tak glupi element regulaminu.

              Anyway, trzymam kicuki, mam nadzieje, ze dredow scinac nie bedzie trzeba,
              chyba, ze Twoj syn zachce zmienic fryzure.

              Pzdr,
              Kociamama.

              • maksimum Re: dredy i gimnazjum. Wychowanie dziecka. 21.01.07, 19:33
                kociamama napisała:

                > NIestety malo jest tez tackich rodzicow jak Ty, ktorzy szanuja zdanie swojego
                > dzeicka i chca z nim dyskutowac, a nie po prostu narzucac swoja wole, bo
                > przeciez moga, skoro dzieck jest calkowicie od nich zalezne - psychicznie,
                > finansowo,a i pod wzgledem fizycznym przegrywa.

                Tak dlugo jak rodzice sa madrzejsi od dziecka,powinni mu narzucac swoja wole i
                to sie nazywa wychowaniem w domu.Przeciwna sytuacja wystepuje gdy dziecko
                probuje wychowac rodzica lub jest wychowywane przez ulice.

                > Swietnie, ze Twoj syn ma takie oparcie w Tobie, idzieki czemu na pewno jest i
                > bedzie jednostka myslaca, o wiele mniej podatna na pranie mozgu niz
                > przecietna. (Niektorzy moga to jednak uznac za wade, bo o wiele latwiej
                > przeciez steruje sie szara masa bez wlasnego zdania).

                Wrecz przeciwnie.
                O wiele latwiej steruje sie madrym dzieckiem,bo jest ono w stanie duzo wiecej
                pojac.Ciemna masa nie da sterowac w dobrym kierunku,bo ona zawsze pojdzie na
                latwizne.

                > Nie wiem wprawdzie jak bardzo mozna obnizyc ocene z zachowania
                > ze wzgledu na fryzure. A moze tez podyskutowac ze szkola na ten temat?

                Ja mysle,ze szkola nie bedzie sie do tego zupelnie wtracala.
                • kociamama Re: dredy i gimnazjum. Wychowanie dziecka. 21.01.07, 23:57
                  Tak dlugo jak rodzice sa madrzejsi od dziecka,powinni mu narzucac swoja wole i
                  > to sie nazywa wychowaniem w domu.Przeciwna sytuacja wystepuje gdy dziecko
                  > probuje wychowac rodzica lub jest wychowywane przez ulice.


                  A skad wiadomo jak dlugo rodzice sa madrzejsi od dziecka i kto ma to oceniac? A
                  co jesli rodzice w ogole nie sa madrzy? Nie ma gwarancji jej zdobywania z
                  wiekiem, ani z samego faktu stania sie rodzicem.

                  Nie istnieje taka dychotomia, jaka tu zakladasz - dobre wychowanie=narzucanie
                  swojej woli i zle=olanie dziecka. Jest tez cala paleta srodkow pomiedzy tymi
                  dwoma skrajnymi przykladami. Np. sposob, w jaki swoje dziecko wychowuje autorka
                  watku - nie narzuca ale rozmawia. jezeli dzieciak umie rozsadnie uargumentowac
                  swoj wybor i nikomu tym nie szkodzi - jego decyzja jest zatwierdzona. No ale
                  coz, nie kazdy zna sie na ciezkiej sztuce erystyki.

                  Wrecz przeciwnie.
                  > O wiele latwiej steruje sie madrym dzieckiem,bo jest ono w stanie duzo wiecej
                  > pojac.Ciemna masa nie da sterowac w dobrym kierunku,bo ona zawsze pojdzie na
                  > latwizne.

                  Hmm, moze nie sprecyzowalam o co chodzi w sterowaniu kims. Czy Ty chcesz zeby
                  sterowano Toba i za Ciebie podejmowano decyzje? (Zakladam, ze nie, ale moze sie
                  myle) Jesli nie, mysle, ze fajnie jest wychowac czlowieka w taki sposob, zeby
                  tez nikt nim nie sterowal i nie podejmowal za niego decyzji.

                  Pzdr,
                  Kociamama.



                  • maksimum Re: dredy i gimnazjum. Wychowanie dziecka. 22.01.07, 01:10
                    > A skad wiadomo jak dlugo rodzice sa madrzejsi od dziecka i kto ma to oceniac?

                    Jak napisze w szkole takie wypracowanie,ze Ci buty spadna,to bedziesz
                    wiedziala,ze to juz.

                    > A co jesli rodzice w ogole nie sa madrzy?

                    To dzieci tez nie beda madre,nie boj zaby.

                    > Nie ma gwarancji jej zdobywania z wiekiem, ani z samego faktu stania sie
                    >rodzicem.
                    > Nie istnieje taka dychotomia, jaka tu zakladasz - dobre wychowanie=narzucanie
                    > swojej woli i zle=olanie dziecka. Jest tez cala paleta srodkow pomiedzy tymi
                    > dwoma skrajnymi przykladami. Np. sposob, w jaki swoje dziecko wychowuje
                    >autorka watku - nie narzuca ale rozmawia. jezeli dzieciak umie rozsadnie
                    uargumentowac
                    > swoj wybor i nikomu tym nie szkodzi - jego decyzja jest zatwierdzona.

                    Najczesciej wychodzi na to,ze sobie szkodzi i rodzice na to pozwalaja.

                    > No ale coz, nie kazdy zna sie na ciezkiej sztuce erystyki.
                    > Wrecz przeciwnie.

                    Oh yea! Give it to me.

                    > > O wiele latwiej steruje sie madrym dzieckiem,bo jest ono w stanie duzo wi
                    > ecej
                    > > pojac.Ciemna masa nie da sterowac w dobrym kierunku,bo ona zawsze pojdzie
                    > na latwizne.
                    >
                    > Hmm, moze nie sprecyzowalam o co chodzi w sterowaniu kims. Czy Ty chcesz zeby
                    > sterowano Toba i za Ciebie podejmowano decyzje? (Zakladam, ze nie, ale moze
                    >sie myle)

                    Oczywiscie,ze sie mylisz.
                    Kazdy instynktownie szuka kogos madrzejszego,ktory bedzie podejmowal te
                    najtrudniejsze decyzje.

                    > Jesli nie, mysle, ze fajnie jest wychowac czlowieka w taki sposob, zeby
                    > tez nikt nim nie sterowal i nie podejmowal za niego decyzji.

                    To dlaczego wiekszosc ludzi ma przelozonych w pracy?
                    Zeby madrzejsi za nich podejmowali najtrudniejsze decyzje.
                    • kociamama Re: dredy i gimnazjum. Wychowanie dziecka. 22.01.07, 11:06
                      NO wiekszosc ma przelozonych w pracy, fakt. I ci ktrym pasuje bezwolne
                      wykonywanie polecen innych bez zadnej krytycznej mysli, to wlasnie sa ci
                      ludzie, ktorych do tej roli przygotowywano przez dlugie lata - najpierw w
                      domciu rodzinnym, potem w szkole, i przez wszystkie lata w kosciele.
                      opsluszenstwo i bezmyslnosc zostalo zaszczepione i dobrze ugruntowane, weic
                      tacy ludzie nigdy nie beda przelozoznymi, bo jak piszesz chca aby ktos inny
                      podejmowal za nich decyzje, bo po poratu boja sie odpowiedzialnosci i wolnosci,
                      jako, ze nigdy jej nie doswiadczyli.

                      natomiast ludzie, ktorym albo uda sie przelamac swoje nawyki, a o to jest
                      bardzo trudno, albo sa wychowywani od dziecka w taki sposob, ze zacheca sie ich
                      do podejmowanai wlasnych decyzji i orbony wlasnej indywidaulnosci potem
                      obieraja sobie albo wolne zawody, ktore oprocz pieniedzy sa takze ich pasja,
                      albo staja sie przelozonymi.
                      Akurat Bill Gate;s (czyli przyklad przez Ciebie podany?) nie skonczyl szkoly
                      wyzszej tylko wymyslil Windowsa. a gdyby sie podprzadkowal to moze Windows
                      nigdy by nie powstal, choc Bill gates bylby absolwentem Harvardu, co zapewne
                      nakazaliby mu rodzice, gdyby mogli - bo to w koncu prestiż i mnostwo mozliwosci
                      pracy (u innych).

                      a poza tym, to jest nasza polska mentalnosc - wydaje nam sie, ze wiemy lepiej
                      co jest dobre dla inncyh niz oni sami.

                      Pzdr,
                      Kociamama.
                      • maksimum Re: dredy i gimnazjum. Wychowanie dziecka. Gates 22.01.07, 15:11
                        kociamama napisała:

                        > NO wiekszosc ma przelozonych w pracy, fakt. I ci ktrym pasuje bezwolne
                        > wykonywanie polecen innych bez zadnej krytycznej mysli, to wlasnie sa ci
                        > ludzie, ktorych do tej roli przygotowywano przez dlugie lata - najpierw w
                        > domciu rodzinnym, potem w szkole, i przez wszystkie lata w kosciele.

                        Dobrze,ze o kosciele wspomnialas,bo braklo mnie roli kosciola w dyskusji jako
                        osrodka propagujacego spokojne zycie,a nie walke.

                        > opsluszenstwo i bezmyslnosc zostalo zaszczepione i dobrze ugruntowane, weic
                        > tacy ludzie nigdy nie beda przelozoznymi, bo jak piszesz chca aby ktos inny
                        > podejmowal za nich decyzje, bo po poratu boja sie odpowiedzialnosci i
                        >wolnosci, jako, ze nigdy jej nie doswiadczyli.

                        Zagalopowalas sie troche.
                        Posluszenstwo jest konieczne poprzez cale zycie,tak jak uczy kosciol,a wieksza
                        odpowiedzialnosc bierzesz na siebie wtedy,gdy jestes od tych,ktorym wlasnie
                        teraz polegasz madrzejsza.

                        > natomiast ludzie, ktorym albo uda sie przelamac swoje nawyki, a o to jest
                        > bardzo trudno, albo sa wychowywani od dziecka w taki sposob, ze zacheca sie
                        ich do podejmowanai wlasnych decyzji i orbony wlasnej indywidaulnosci potem
                        > obieraja sobie albo wolne zawody, ktore oprocz pieniedzy sa takze ich pasja,
                        > albo staja sie przelozonymi.

                        Kazdy sie uczy podejmowania samodzielnych decyzji,ale niektorzy pod wlasciwym
                        nadzorem,a nini bez nadzoru.

                        > Akurat Bill Gate;s (czyli przyklad przez Ciebie podany?) nie skonczyl szkoly
                        > wyzszej tylko wymyslil Windowsa.

                        Gates wlasnie dlatego nie skonczyl studiow bo byl na nich od wszystkich
                        madrzejszy i szkoda mu bylo czasu na Harvard,kiedy mial pomysl na genialny
                        biznes.
                        en.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates
                        Dla jednych Harvard jest szczytem marzen,a dla wybitnych slaba uczelnia.

                        > a gdyby sie podprzadkowal to moze Windows
                        > nigdy by nie powstal, choc Bill gates bylby absolwentem Harvardu, co zapewne
                        > nakazaliby mu rodzice, gdyby mogli - bo to w koncu prestiż i mnostwo
                        >mozliwosci pracy (u innych).

                        Bill Gates byl madrzejszy od swoich rodzicow juz w szkole sredniej i Harvard
                        mial byc przedluzeniem tego co robil w swojej szkole.A biznes otworzyl z
                        kumplami ze szkoly i z Harvardu.
                        Nie mozesz nakazywac czegos komus madrzejszemu od siebie,bo on zawsze znajdzie
                        droge do samodzielnosci.

                        > a poza tym, to jest nasza polska mentalnosc - wydaje nam sie, ze wiemy lepiej
                        > co jest dobre dla inncyh niz oni sami.
                        >
                        > Pzdr,
                        > Kociamama.
          • jvenables14 Re: dredy i gimnazjum 21.01.07, 17:28
            > Co do kalsy, jeden gimnazjalista tu duzo pisal o nieuchronnym wykluczeniu
            > dredziarza z grupy. Ja sie z tym nie zgodze. Wlasnie ow "dredziarz", ktorego
            ja
            >
            > uczylam, mial grono znajomych i byl przez klase lubiany, a takze mial innych
            > znajomych w innych klasach. A ludzie, ktorzy nie sa tolerancyjni i im na
            latce
            > tolerancyjnych nie zalezy, bo kieruja sie tylko tym co powie ogol, moze nie
            sa
            > warci, zeby sie z nimi kumplowac?

            A nie widzisz też nauczycielko, ze poza tym, że ma dredy, bedzie w dodatku
            postrzegany jako totalny freak? Dredziarz, kujon, nielubiący sportu, literat
            szpanujący ateizmem, no poprostu absolutnie inny. Jak sobie czytam tu ten jego
            opis to zapadam. No chyba, że granadax jest zaślepiona jego dojrzałością i
            wspaniałością i troche mu dodaje, ale taki idealny hiperinteligent z kosmosu
            będzie mial przegrane. Jak ktoś się chce wybijać ponad tłum to musi mieć do
            tego predyspozycje, a granadax pisze sama, że koleś jest nieśmiały. Sciagnie na
            siebie uwage, pierwszym wrażeniem da do zrozumienia, że jest super-przebojowy
            itp., ale w koncu wszystko wyjdzie na jaw i pierwsze wrażenie tylko spotęguje
            pozniejsza zla ocene.
            I do tego tylko zmierzam, a tolerancja nie ma nic do rzeczy. Nie ma w szkołach
            tolerancji, szkola jest zamknietym srodowiskiem, które narzuca jakieś normy.
            Jak już bedzie mial pozycje w klasie to niech zapuszcza dredy do samej ziemi,
            ale na poczatku przegra i sie mocno zawiedzie.
            • granadax Re: dredy i gimnazjum 21.01.07, 23:45
              jvenables tos mnie rozbawil, dalam sie nabrac na te twoja dojrzalosc a ty jakis
              zakompleksiony dzieciak jestes. Oj i kujon, bo przeciez "na pasek wyciagasz" toz
              to twoje slowa. moj na 4,5 wyciagnie jak mu troche natruje i na ambicje wjade,
              paska jeszcze nie widzialam, ale wiesz to literat, szkoda mu czsu na pierdoly. A
              ze slowem szpan to sie chyba urodzileś, dla ciebie szpan to wszystko, czego ty
              nie robisz, badz gorzej, raczej nie rozumiesz. Szpanuje ateizmem, bo na religie
              nie chodzi? wyluzuj. i jest to moja ostatnia odpowiedz, bo wlasnie sie
              zorientowalam, ze
              niewiele masz to powedzenia. Na koniec jeszcze jedno. Wspólczuje ci, bo albo
              mamusia cie nie kocha albo kurde moze jakis nie za ladny jestes i stad ten bunt
              w tobie, bo ze az tak ci te hormony buzuja to nie uwierze.
              pozdrawiam
              • lalalili Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 02:15
                Skąd ta agresja wobec Jvenables? Słowa o mamusi czy urodzie?
                Każdy ma prawo do szacunku - i dredziasz i dres i kujon, co nie?
                Chcemy, aby inni nas tolerowali, bądźmy tolerancyjni dla innych.
                • granadax Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 02:39
                  skad? no nie zartuj lalalili.
                  jvenables wypowiada sie o moim dziecku, ktorego nie zna, krzywdzaco i agresywnie
                  i nieprawdziwie, bo sporo sam sobie dospiewal, przeczytaj caly watek, a dowiesz
                  sie jak do tej pory z nim kulturalnie, z szacunkiem i tolerancyjnie
                  rozmawialam. ode mnie najpierw wymagasz tolerancji? kujon, literat, ciota to nie
                  sa moje slowa. Najbardziej kulturalnego mozna sprowokowac. Nie ukrywam, ze
                  wypowiedz ta nie jest pozbawiona emocji. Rozmawiamy o zywym czlowieku, ktory w
                  dodatku jest moim dzieckiem.
                  Co do ostatniego twojego postu. Tez szkoda, ze jak sama twierdzisz nie
                  przeczytalas wnikliwie watku. Otoz nikogo nie pytam o rade, niczego nie
                  zamierzam kupic i nie zastanawiam sie co zrobic i nie prosze, jak sie niektorym
                  wydaje o wskazowki jak wychowac wlasne dziecko. Poprosilam o opinie i je
                  dostalam. Poza wszystkim, jest to niezly material na temat naszego
                  spoleczenstwa. Wielu z was postawilo krzyzyk na mnie i na dziecku, ktorych to na
                  oczy nie widzialo i slowa z nimi na zywo nie zamienilo, a za zajedyny drogowskaz
                  do szafowania opiniami przyjeto to, ze czlowiek ma taka, a nie inna fryzurę. Nie
                  uwazasz, ze to jest smutne
              • jvenables14 Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 12:31
                Zakompleksiony, a to niby dlaczego, bo mówię trochę prawdy? Jesteś tak
                zaślepiona wspaniałością tego literata, że nie widzisz tego, że go prowadzisz
                na rzeź. A to, że ma ledwo 4,5 jako literat (nie wiem czy to epitet)to tylko
                źle o nim świadczy, bo pisarz czy dziennikarz musi być wybitnie wszechstronny.

                A mówiąc o szpanie, nie chodzi mi, o to, że nie chodzi na religię. Z tego co
                piszesz to on to zapewne robi strasznie ostentacyjnie. Z jakąś dawką wykładu
                dla klasy np. Tak jak z ta piłką nożną i robieniem gnoju w klasie, bo jest sie
                lamusem.

                A ostatni akapit pozostawiam bez komentarza, czepianie sie mojej rodziny to
                swinstwso, szczegolnie, że nawet nic o tym nie pisalem, więc gowno wiesz. A co
                do ładnosci, nie narzekam. Pod tym względem jestem przecietny jak kazdy inny.
                Zresztą jak pod większoscią i się tlumaczyc z tego nie muszę. Wole być
                wszechstronny niż skupiać się tylko na jednej dziedzinie lub na szpanowaniu
                dredami czy czymś podobnym.
            • kociamama Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 00:17
              Masz racje jvenables, ze szkola nie jest tolerancyjna, ale nie jest tez
              zamknietym srodowisko. Szkola swietnie odzwierciedla to co sie dzieje w
              spolczenstwie. I naturalnie, polskie szkoly (i spolecznestwo) bardzo lubia
              starac sie narzucac wszytskim jeden "sluszny" swiatopoglad, co przejawia sie i
              w probie narzucenia jednej konwecnji co do ubioru, zachowania itd.

              Widze, ze swietnie sobie zdajesz sprawe z regul jakimi rzadzi sie szkola wiec
              ja w pelni akceptujesz i stosujesz sie do nich, bo wiesz, ze to jest dla Ciebie
              korzystne. Ale czy aby w ten sposob nie wyrzekasz sie czesci siebie w trosce o
              to co powiedza inni? jest taki film na BBC Keeping up the Appearnces, gdzie
              leciwa dama za wszelka cene chce zaimponowac calemu otoczeniu. przytaczam to na
              dowod, ze desperacka proba bycia akceptowanym przez jakas tam grupe uznana
              za "cool" nie jest tylko domena szkoly w POlsce, ale jest to normlane
              zachowanie w kazdym splczenstwie. Tyle, ze takie jednostki sie wlasnie nie
              wybijaja w zaden sposob. Sa tak skrepowana tym co powiedza inni i roznymi
              konwencjami spolecznymi, ze wychodzi z tego jedynie frustracja.

              Mowisz o szpanowaniu ateizmem, a co to, niby wiekszosc twoich rowiesnikow ma
              jakies glebokie refleksje religijne? Tez de facto sa ateistami, bo nie stosuja
              sie do wiekszosci przykazan i regul koscielnych (co z reszta chyba nie jest
              mozliwe) ale bezmyslnie mowia, ze sa katolikami, jak by sie kto pytal. KOles
              nie jest szpanerem, tylko nie jest doszczetnym hipokryta.

              Co do tych, "sportowcow" to tez wiekszosc z nich za kilka lat bedzie miec
              wielkie brzuchy od picia piwa a jedeynym sportem bedzie ogladanie meczow w tv.
              Spojrz na ojcow swoich kolegow sportowcow, ktorzy, osmiele sie od wielu lat na
              sportowcow nie wygladaja. Wiec o co tyle krzyku?

              Pzdr,
              kociamama.
              • jvenables14 Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 12:55
                > Masz racje jvenables, ze szkola nie jest tolerancyjna, ale nie jest tez
                > zamknietym srodowisko.

                Bo ja wiem. Zauważ, wciąż ci sami ludzie i ta sama hierarchia, zmiany rzadkie,
                monotonia itd. Jak przyznałaś pewne wartości odgórnie (a może oddolnie, nie za
                bardzo lapie roznice )narzucane (strój, zachowanie, styl bycia). Hierarchia jak
                w więzieniu. Dla mnie jest to bardzo dobre porównanie. Wśród nauczycieli
                dyrektor, jako naczelnik i nauczyciele jako klawisze. A wśród uczniów podobny
                podział jak na tych grypsujących i nie. A to jakie jest społeczeństwo nie ma
                znaczenia. Zapewniam cię, ze mało kto zwraca uwagę na polityków czy tym podobne
                rzeczy.

                > Widze, ze swietnie sobie zdajesz sprawe z regul jakimi rzadzi sie szkola wiec
                > ja w pelni akceptujesz i stosujesz sie do nich, bo wiesz, ze to jest dla
                Ciebie
                >
                > korzystne

                To jest chyba dobre? Mniej kłopotow, duża grupa znajomych, jest co robić. Jak
                ktoś czuje potrzebę "iścia" pod prąd to niech sobie robi nowe porządki. Ale
                dostanie po nosie, jak dredziarz, w dodatku jesli się kreuje na lamusa co
                nienawidzi sportu i w dodatku jest nieśmiały co go dyskwalifikuje na poczatku w
                nowej klasie. Szczególnie jeśli swoim wyglądem będzie chciał sprawiać wrażenie
                przebojowego ziomka, czy jakiegioś rasta, czy co on tam jest, a potem prawda
                wyjdzie na jaw. Początkowe dobre wrażenie potęguje potem złe. Nie wiem, czy na
                odwrót jest tak samo, pewnie tak.

                jest taki film na BBC Keeping up the Appearnces, gdzie
                > leciwa dama za wszelka cene chce zaimponowac calemu otoczeniu. przytaczam to
                na
                >
                > dowod, ze desperacka proba bycia akceptowanym przez jakas tam grupe uznana
                > za "cool" nie jest tylko domena szkoly w POlsce, ale jest to normlane
                > zachowanie w kazdym splczenstwie. Tyle, ze takie jednostki sie wlasnie nie
                > wybijaja w zaden sposob. Sa tak skrepowana tym co powiedza inni i roznymi
                > konwencjami spolecznymi, ze wychodzi z tego jedynie frustracja.

                Wiem oglądalem to nawet w oryginale jak dawali na takich plytach do gazety. Co
                prawda nie łapałem wszystkiego i musiałem włączyć w końcu lektora, ale serial
                jest świetny. Ale pani "Bucket" jest maksymalnie przerysowana. A w szkole
                działa się wg zasady, jesteś miedzy rzymianami to zachowuj się jak oni i już.
                Nie oznacza, że nie ma się mieć indywidualności. Mnie np. nazywają czasem
                filozof, bo ponoć czasem "pie....", ale nikt na mnie nie wjezdza z tego powodu.
                Jak cie zaakceptują z początku, masz swoją grupę, to można spokojnie sobie
                pofolgować i dredy zapuscic nawet. Ale jak ja to probowalem przekazać tej
                mamusi to sie spotkalem z wyzwiskami. Taka to jej kultura.

                > Mowisz o szpanowaniu ateizmem, a co to, niby wiekszosc twoich rowiesnikow ma
                > jakies glebokie refleksje religijne? Tez de facto sa ateistami, bo nie
                stosuja
                > sie do wiekszosci przykazan i regul koscielnych (co z reszta chyba nie jest
                > mozliwe) ale bezmyslnie mowia, ze sa katolikami, jak by sie kto pytal.

                Hm, no raczej trudno by było tak o nich powiedzieć. Ja bym powiedzial, ze
                wiekszosc jest obojetna na sprawy religii. A na religii sie chodzi, bo to
                lekcja relaksu. Najwieksza zwała jednak zawsze na religii.
                Chodziło mi raczej, o sposób manifestacji tego ateizmu. 8-latek nie idący do
                komunii, bo nie. No sorry w tym wieku takie teksty? Widać ma coś z głową, bo
                wątpie, żeby miał głebokie przemyślenia religijne. To raczej pierwszy przykład
                chęci wybicia się ponad tłum, pójścia pod prad, czyli coś w rodzaju lansu. Jak
                już w 2 klasie się lansował, to mnie te dredy w 6 nie dziwią. A swoją drogą,
                jak tak czyta ten wątek i mu się dredy jezą na głowie to niech sie może wypowie
                jak taki elokwentny.

                > Co do tych, "sportowcow" to tez wiekszosc z nich za kilka lat bedzie miec
                > wielkie brzuchy od picia piwa a jedeynym sportem bedzie ogladanie meczow w
                tv.
                > Spojrz na ojcow swoich kolegow sportowcow, ktorzy, osmiele sie od wielu lat
                na
                > sportowcow nie wygladaja. Wiec o co tyle krzyku?

                No cóż, owszem. Ale teraz jesteśmy młodzi i wypada jednak się troche ruszac.
                Nawet połazić po dworzu, jak się nie gra w piłę np. Ale to nieważne, po prostu
                lubimy sport i go promujemy wsrod kolegów na rózne sposoby ;-)

                • kociamama Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 18:54
                  To jakie jest splecznestwo ma durdzo duzy wplyw na ksztalt szkoly i im bardziej
                  autorytarne rzady tym wiekszy rezim w szkole - co chyba jest oczywiste, bo to
                  szkola ma za zadanie nie tylko przekazac wiedze, ale i przygotowac obywateli do
                  zycia. I tu juz pojawiaja sie wartosci jakie sa wazne w danej spolecznosci.
                  Jezeli spolecznestwo jest demokratyczne, gdzie podstawowa wartoscia jest
                  wolnosc i niezaleznosc takie wartosci stara sie zaszczepic wsrod mlodziezy.
                  Jesli, natomiast, wartoscia jest posluszenstwo w imie czegis (bo ja wiem,
                  patrotyzmu, komunizmu, religii itp) probuje sie pordukowac ludzie bezmyslnych,
                  ktorzy zostana tym latwiej wykorzystani do celow rzadzacych. Ale mniejsza o to;)

                  Twoje porownanie szkoly do wiezienia jest (niestety) bardzo trafne. Tyle, ze
                  np. sa uczniowie i nauczyciele (np. ja) ktorym sie taki ksztalt szkoly zupelnie
                  nie podoba. Bo wiezienie jest za kare i dlatego jest strata czasu.

                  Co do podporzadkowywania sie naciskowi grupy i liczby znajomych. A po co komu
                  znajomi, kotrzy nie sa w stanie myslec? mozna miec roznych znajomych do roznych
                  rzeczy. rozumiem, ze kumple do sportu nie musza byc jednoczesnie filozofami,
                  tlko maja za zadanie byc dobrym w danym sporcie albo pelnym zapalu. Ale zeby
                  sie zmuszac do spotkan z tymi ludzmi na imprezy? O czym z nimi rozmawiac? Co z
                  tego, ze zawsze mozesz sie z kims spotkac jesli ta osoba cie smiertlenie nudzi
                  badz wkurza ze wzgledu na zawezone horyzonty myslowe i brak checi ich
                  rozszerzenia?

                  Ja tam mysle, ze dredziarzowi wcale nie musi byc zle w szkole. Jesli teraz
                  sobie radzi, to i w gimnzjum sobie poradzi. NIesmialosc tez jest domena
                  wieksozsci ludzi. Naprawde wykluczane z grupy sa tylko jednostki chorobliwie
                  niesmiale. A poza tym, laski lubia gosci z dredami i myslacymi samodzielnie,
                  wiec zawsze typ moze byc zaakcpetowany przez dziewczyny. A jak dziewczyny beda
                  go lubic to i sie koledzy znajda, ktorzy beda sie ludzic, ze moze dzieki
                  znajomosci z kolega jakas sie i nim zainteresuje.

                  POza tym, dredy to nie jest juz zadna nowosc ani nic wywrotowego. Nie wiem,
                  jvenables skad pochodzisz, ale w duzym miescie, gdzie ja mieszkam, dredy nikogo
                  specjalnie nie dziwia. No i zalezy jeszcze w jakiej szkole jestes. Zazwyczaj
                  zaleznosc jest taka, ze im lepsza buda tym mniejsze restrykcje co do stroju.

                  Pzdr,
                  Kociamama.
                  • jvenables14 Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 21:45
                    > Jezeli spolecznestwo jest demokratyczne, gdzie podstawowa wartoscia jest
                    > wolnosc i niezaleznosc takie wartosci stara sie zaszczepic wsrod mlodziezy.
                    > Jesli, natomiast, wartoscia jest posluszenstwo w imie czegis (bo ja wiem,
                    > patrotyzmu, komunizmu, religii itp) probuje sie pordukowac ludzie
                    bezmyslnych,
                    > ktorzy zostana tym latwiej wykorzystani do celow rzadzacych. Ale mniejsza o
                    to;

                    Wiesz, ja tam, aż tak szczegółowo polityki, nie analizuje, bo mnie to jeszcze
                    średnio dotyczy. I tak nie mam prawa głosu, bo nawet samorząd uczniowski jest
                    olewany przez dyrekcję i nauczycieli. Ale jednoczesnie wiem, ze w szkole nie da
                    się wprowadzić demokracji. Ale np. można by zapytać nas o zdanie jaki wymiar
                    przerw nam odpowiada. Oczywiście nikt nie zapytał, gdy wprowadzano zmiany.
                    Więc jak szkoła ma nie wygladać jak więzienie, jeśli uczeń to tylko przedmiot,
                    a ze zdaniem reprezentacji uczniów (bo to jest SU) nie liczy się w zasadzie
                    nikt. To po co ten SU, po co ta szopka z wyborami. I jak my mamy czuć się czymś
                    więcej niż więźniami skoro wszystko jest nam narzucone. Jak mamy czuć się
                    czescia srodowiska szkolnego, skoro jedyne co mozna robić to zwieszać łeb i na
                    wszystko się godzić. Nie mówię o tzw. bydle, oni zawsze beda patologiczni, ale
                    dużo jest takich, którzy coś by chcieli robić, a nie moga. Bo są skutecznie
                    zniechęcani. Nawet sala nie jest po godzinach dostepna dla uczniów, bo szkoła
                    ją wynajmuje za kasę. Wiec o przyjsciu na hale w zimę raczej nie ma mowy. Ale
                    nieważne, w kazdym razie wiem, że nie jest różowo, wiele rzeczy mnie wnerwia,
                    ale nic się z tym nie zrobi. Lepiej siedziec cicho, bo zrobią z ciebie
                    pieniacza i bedziesz mial problemy.

                    > Co do podporzadkowywania sie naciskowi grupy i liczby znajomych. A po co
                    komu
                    > znajomi, kotrzy nie sa w stanie myslec? mozna miec roznych znajomych do
                    roznych
                    >
                    > rzeczy. rozumiem, ze kumple do sportu nie musza byc jednoczesnie filozofami,
                    > tlko maja za zadanie byc dobrym w danym sporcie albo pelnym zapalu. Ale zeby
                    > sie zmuszac do spotkan z tymi ludzmi na imprezy? O czym z nimi rozmawiac? Co z
                    >
                    > tego, ze zawsze mozesz sie z kims spotkac jesli ta osoba cie smiertlenie
                    nudzi
                    > badz wkurza ze wzgledu na zawezone horyzonty myslowe i brak checi ich
                    > rozszerzenia?

                    Z kolega od pilki, o którym wiem, że nie pogadam o niczym ciekawym, gadam o
                    treningu, o naszym meczu czy meczu w tv albo o grze komputerowej. Ale z drugiej
                    strony brak mi czasem człowieka z którym bym pogadał o czymś więcej niż o
                    bzdetach. Sa tacy, ale znowuż sie z nimi tak nie kumpluje. Z dziewczynami
                    zazwyczaj można poważniej porozmawiac. A na imprezach i tak wszyscy gadają
                    glupoty i madrzy i glupi.

                    > POza tym, dredy to nie jest juz zadna nowosc ani nic wywrotowego. Nie wiem,
                    > jvenables skad pochodzisz, ale w duzym miescie, gdzie ja mieszkam, dredy
                    nikogo
                    >
                    > specjalnie nie dziwia. No i zalezy jeszcze w jakiej szkole jestes. Zazwyczaj
                    > zaleznosc jest taka, ze im lepsza buda tym mniejsze restrykcje co do stroju.

                    No ja jestem z niewielkiej miejscowości (50 tys.), ale chowałem się też w
                    Poznaniu (babcia, wakacje itp.). Więc mniej więcej orientuje się jak to wygląda
                    w dużym mieście. Powiem ci, że nawet u nas, nie budzilby wiekszej sensacji w
                    liceum np. U nas w gim. tylko dwie dziewczyny to miały, teraz się jedna ostała,
                    ale jej to pasuje. No a moja szkoła, raczej niezła. Bywają chyba gorsze. Ale
                    duzo buraków też jest. Taki standard, polska przeciętna.
    • Gość: klaudia Re: dredy i gimnazjum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 11:28
      No to ja wypowiem sie tak. U mnie w szkole jak i za równo w pobliskich
      warszawskich gimnazjach, w regulaminie jest zakaz miec dredow. OOdrazu lecą
      jakieś tam minusowe punkty, czy tam jakies inne uwagi. A po 2 to nie chodzi juz
      o zadne szpanowanie;| ale być może bedzie tak że własnie do szkoły do klas
      straszych 3 gim. bedą chodzić jakies dresy i bedą sie przyczepiac, wyzywac go
      itp.
      • maksimum Re: dredy i gimnazjum.Malolat ma racje. 21.01.07, 19:11
        granadax napisała:

        > sorry za paznokcie, pomylilam z włosami na czerwono i kolczykami gdzie
        >popadnie.

        Ty wiele innych rzeczy rowniez mylisz,ale o tym po tym.

        > Z twojego ostatniego postu wyraznie wynika, ze nie jestes osoba tolerancyjna i
        > uznaj to jedynie za stwierdzenie faktu a nie zarzut lub obelgę. dobrze?

        Ty nie bardzo kumasz,co to tolerancja.
        Te studentki dziennikarki,ktore zarazily sie AIDS od Kamerunczyka byly
        tolerancyjne i na co im przyszlo?
        Trzeba znac swoje miejsce w spoleczenstwie i w zyciu,a nie zaczynac rewolucji
        kulturalnej nie majac pojecia o kulturze.
        Malolat ma racje,ze dredy-to ciota.
        Normalny malolat uprawia sport,a nawet jak nie uprawia,to nie afiszuje sie z
        tym ze nie uprawia.

        > Chce Ci
        > tylko zwrócic uwagę, ze na tej samej zasadzie na której Twoi koledzy dedukują:
        > reformator pisarz, hmm... a do tego dredy = sie ciota, niektorzy dokonuja
        >innej dedukcji: piłkarz = debil. Boli Cie to?

        Rzeczywiscie,do sportu trzeba byc bardzo dobrym fizycznie i nie ma czasu na
        to,zeby byc jednoczesnie sportowcem i naukowcem.Trzeba cos wybrac.Ci co sa
        molami ksiazkowymi,najczesciej maja dwie lewe rece i gwozdzia w sciane nie
        umieja wbic.

        > wiem dlaczego, bo to nieprawda i dlatego
        > czujesz sie pokrzywdzony. Moj syn tez nie jest ciotą i tez go boli mimo, ze
        >ani ja ani on nie widzimy w byciu homoseksualista nic strasznego.

        To nie chodzi o homosexualizm,ale o szpanowanie na cos,czym sie nie jest.
        Dredy sa popularne wsrod czarnych w USA i zaden bialy o zdrowych zmyslach
        takiej fryzury sobie nie zrobi.
        Wiec jakby twoj syn mial watpliwosci,to zdecydowanie nie nasladuja najlepszych
        i na pewno nie idzie do najlepszej szkoly,bo great minds think alike.
          • lalalili Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 02:09
            Przeczytałam tę dyskusję tak - przy okazji (mooże niezbyt dokładnie) i
            zapragnęłam tu wtrącić swoje trzy grosze.
            Zastanawiam się skąd to twoje pytanie - odpowiedź jest prota - gdy wyślesz
            dziecko do państwowego gimnazjum, narazisz go na śmiech i drwiny. Możesz jemu i
            sobie kupić spokój opłacając prywatne/społeczne gimnazjum, gdzie w
            imię "politycznej poprawności" będzie tolerowany czy akceptowany - ale czy
            lubiany? Tego nie kupisz. Zresztą z tej szkoły kiedyś musi wyjść, przejść
            ulicą, popjechac na jakiś obóz. No i co dalej: będziesz go ochraniała przez
            liceum, studia czekając, aż społeczeństwo zmądrzeje, stanie się bardziej
            tolerancyjne, zmieni się moda i wszyscy będziemy chodzić z dredami ?
            Powinniście być (ty i syn) przekonaniu o słuszności takich wyborów i wtedy
            absolutnie nie musicie pytać się nikogo o zdanie. Wtedy syn sam się obroni: i
            fizycznie i psychicznie. Skoro jednak pytasz, ja radzę: zetnij mu te włoski, bo
            nie warto posługując się niedojrzałym emocjonalnie 12-latkiem zbawiać świat.
            Świat to i tak oleje, a dzieciakowi możesz zrobić krzywdę. Moda na oryginalność
            pojawia się dopiero w późniejszym wieku, środowisko 12,13-latków nie jest
            właściwym miejscem na takie eksperymenty. Dredy nie jest to wszak ułomność
            fizyczna czy psychiczna czy odmienny kolor skóry, ale demonstracyjne
            podkreślanie swojej inności, w domyśle: wyższości.


            • granadax Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 02:52
              masz racje, nie czytalas dokladnie. To nie zarzut, to fakt. Nie pytam o zdanie,
              nie chce niczego kupic, nikogo ochronic, nie chce niczyjej rady i jestesmy
              przekonani ja i syn o slusznosci naszych wyborow. jest to bodaj w trzecim
              poscie. Ciekawi nas jak bardzo i kogo moze rozemocjonowac czyjas fryzura. Jak
              widac, moze i to fryzura osoby zupelnie nikomu nieznanej. Wszystkim pod rozwage.....
              pozdrawiam
              • granadax Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 03:06
                i wiesz co? nie moge sie powstrzymac. Moda na oryginalnosc? Oryginalnym jest sie
                od urodzenia, no chyba, ze niektorym wyjatkowo sie nie udalo Wtedy obawiam sie,
                ze nie tylko fryzura, pilka nozna, czy co tam sobie kto wmysli, wtedy to nic nie
                pomoze
                • maksimum Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 04:52
                  Gość portalu: Klaudyna napisał(a):

                  > Szanowna Pani. Wygląd w rzeczy samej jest istotny zwłaszcza jeśli mówimy o
                  > instytucjach publicznych, do których się udajemy, jesteśmy zapraszani, lub po
                  > prostu bywamy; jeśli ma Pani jakieś wątpliwości co do swego gustu, to radzę
                  > odnieść się do elementarnych zasad dobrego stylu.

                  W Polsce ten tzw popularny styl jest na poziomie stylu amerykanskich czarnych.

                  > Nie sądzę, aby Pani dziecko
                  > poprzez zrobienie sobie dredów na głowie nie chciało zwrócić uwagi, czy też
                  > mogło w łatwy i estetyczny sposób utrzymywać higienę głowy. Tylko po co w
                  >taki sposób być innym...

                  Swiadomosc ksztaltuje byt,a ten wyglad.

                  > Ponadto syn zrobił je sobie za Pani zgodą i Pani za to zapłaciła ;-)

                  Z tego to juz sie smial nie bede.

                  > Proszę pomyśleć, czy nie jest zbyt młody na taka ekstrawagancję.
                  > Artyści owszem, indywidualiści ale dzieci i to w szkole. Szanowna Pani życzę
                  > Pani wszystkiego dobrego w Nowym Roku oraz większej stanowczości i rozsądku.
                  > Pozdrawiam :-)

                  Moze w krotko obcietych wlosach zle wyglada?
                  • Gość: blessyou1 Re: dredy i gimnazjum IP: 213.25.9.* 22.01.07, 08:57
                    Maksimum napisała: "Każdy instynktownie szuka kogoś kto będzie
                    podejmował najtrudniejsze decyzje"
                    No i wyszło szydło z worka.
                    Współczuję ci, bo ktoś zrobił ci ogromną krzywdę pozbawiając elementarnej
                    samodzielności i wiary w siebie.
                    Wychowując dzieci na osoby całkowicie posłuszne narażamy je na duże
                    niebezpieczeństwo. Prędzej czy później znajdzie się gdzieś poza naszą kontrolą
                    i nie będzie umiało przeciwstawić się NIKOMU. Przyzwyczajone żeby bez
                    zastanawiania i dyskusji słuchać najpierw rodziców, potem nauczycieli - będzie
                    też posłuszne każdemu napotkanemu na swej drodze kto będzie silniejszy
                    psychicznie. Nie zawsze będzie to pozytywny wpływ.
                    Dziecko musi mieć umiejętność obrony własnego zdania, przeciwstawienia się
                    komuś i musi tę umiejętność opanować zanim wejdzie w dorosłe życie.
                    Nie mam na myśli sytuacji w której dziecko rządzi (w domu lub w szkole), chodzi
                    mi o to żeby miało i rozsądek i silny charakter.
                    Dorośli próbują wychować dzieci na bezwolne posłuszne istoty bo im tak
                    wygodniej. Trzeba jednak zastanowić się jak taki młody człowiek będzie
                    funkcjonowac po opuszczeniu szkoły i domu rodzinnego.
                    • maksimum Re: dredy i gimnazjum 22.01.07, 14:55
                      Gość portalu: blessyou1 napisał(a):

                      > Maksimum napisała: "Każdy instynktownie szuka kogoś kto będzie
                      > podejmował najtrudniejsze decyzje"
                      > No i wyszło szydło z worka.

                      Jednakowoz,kiedys musialo wyjsc.

                      > Współczuję ci, bo ktoś zrobił ci ogromną krzywdę pozbawiając elementarnej
                      > samodzielności i wiary w siebie.

                      To jak ja do USA przyjechalem? Ty mnie przywiozlas,trzymajac za raczke?

                      > Wychowując dzieci na osoby całkowicie posłuszne narażamy je na duże
                      > niebezpieczeństwo. Prędzej czy później znajdzie się gdzieś poza naszą
                      >kontrolą i nie będzie umiało przeciwstawić się NIKOMU.

                      Bo zycie nie polega na przeciwstawianiu sie,ale na dostosowywaniu sie.

                      > Przyzwyczajone żeby bez
                      > zastanawiania i dyskusji słuchać najpierw rodziców, potem nauczycieli -
                      będzie też posłuszne każdemu napotkanemu na swej drodze kto będzie silniejszy
                      > psychicznie.

                      Absolutnie nie.Mylisz swiadoma dyscypline ze slepa dyscyplina.

                      > Nie zawsze będzie to pozytywny wpływ.
                      > Dziecko musi mieć umiejętność obrony własnego zdania, przeciwstawienia się
                      > komuś i musi tę umiejętność opanować zanim wejdzie w dorosłe życie.

                      I ja to opanowalem.Nie podobalo mnie sie w Polsce i wyjechalem.
                      Dostosowalem sie do zycia w USA bez zadnej walki.

                      > Nie mam na myśli sytuacji w której dziecko rządzi (w domu lub w szkole),
                      >chodzi mi o to żeby miało i rozsądek i silny charakter.

                      Silny charakter maja wlasnie ci,co nie walcza,ale dokonuja wlasciwych wyborow.
                      Dla przypomnienia,Bill Gates,Howard Hughes, itd.
                      Czy ktorys z tych ludzi walczy z przeciwnikiem? Slyszalas ostra wymiane zdan
                      miedzy nimi?
                      www.australianopen.com/en_AU/scores/draws/ms/index.html
                      Oni po prostu staraja sie byc lepsi fizycznie i umyslowo od przeciwnikow i
                      dyskusji filozoficznych miedzy nimi nie ma.

                      > Dorośli próbują wychować dzieci na bezwolne posłuszne istoty bo im tak
                      > wygodniej. Trzeba jednak zastanowić się jak taki młody człowiek będzie
                      > funkcjonowac po opuszczeniu szkoły i domu rodzinnego.

                      A zastanawialas sie dlaczego w Chinach jest 10% wzrost gospodarczy?
                      Bo spoleczenstwo jest zdyscyplinowane,a nie walczy z wiatrakami tak jak Polacy.
                      Masz sie sluchac rodzicow i przelozonych tak dlugo az ich przerosniesz umyslowo
                      i wtedy wyprowadzisz sie z domu lub zalozysz wlasny biznes.To jest wlasnie moja
                      walka o swoje.
                      • Gość: m. polskie gimnazjum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 16:40
                        Granadax, jeśli Twojego syna cechuje nieśmiałość, radziłabym mu ściąć włosy,
                        chyba że jest gotowy sprostać roli męczennika za wolność wyboru i słowa. Z
                        nauczycielami jeśli nie on, to Ty byś sobie poradziła, jednak rówieśników nie
                        poskromisz. Jeśli wbiją sobie coś do głowy, nie trafią do nich żadne argumenty.
                        Może nie zanurzą mu głowy w muszli klozetowej, ale uprzykrzą życie ciągłymi
                        komentarzami "brudas, ciota" etc.
                        Ja, jako dziewczyna, na szczęście nie muszę utrzymywać kontaktów z chłopakami z
                        mojej klasy. Żeńska część klasy nie podziela moich zainteresowań, ale da się z
                        nią porozumieć. Dziewczyny zazwyczaj nie atakują nikogo, kto nie nadepnie im na
                        odcisk. Zresztą, agresywne są najczęściej lolitki, które chcą zlikwidować
                        konkurencję.
                        Natomiast Twój syn ma gorszą sytuację, płeć zobowiązuje;) Musi się trochę ze
                        "swoimi" kontaktować. Przeważająca męska część mojej klasy jest zatrważająco
                        głupia. Moich kolegów najbardziej bawi nadmuchiwanie prezerwatywy podczas lekcji
                        religii (te same osoby, zszokowane, pytają mnie, dlaczego się nie modlę i nie
                        wierzę w Boga, co za hipokryzja).
                        Zetknęłam się też z grupą ludzi, którzy są niby inteligentni i sprytni, a
                        światopogląd mają zaskakująco średniowieczny.
                        Twój syn będzie musiał się nieco nacierpieć przez osiłków, którzy uważają innych
                        od siebie za frajerów. Ale przecież nie mamy wątpliwości, kto w przyszłości
                        okaże się PRAWDZIWYM frajerem, prawda?:)

                        PS Śmieszy mnie tępienie lansu, czy to prawdziwego, czy wyimaginowanego. Bo to
                        tworzenie nowej mody, lansu na "antylans". W efekcie "antylansiarze" stają się
                        tym, przeciwko czemu walczą. Dlaczego tak niewielu ludzi wyznaje nietrudną do
                        zrozumienia zasadę: "żyj i daj żyć innym"?

                        PS II Gratuluję metody wychowawczej!
                      • Gość: m. Re: dredy i gimnazjum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 16:46
                        Przepraszam, zdaje się, że odpowiedziałam nie na ten post, na który chciałam.

                        Ale nawiązując: "A zastanawialas sie dlaczego w Chinach jest 10% wzrost
                        gospodarczy? Bo spoleczenstwo jest zdyscyplinowane,a nie walczy z wiatrakami tak
                        jak Polacy"

                        a może dlatego, że Polacy nie chcą wracać do komunizmu?
                        zresztą, co Chińczykom po dziesięcioprocentowym wzroście gospodarczym, skoro są
                        łamane ich podstawowe prawa?

                    • Gość: mozart Re: Maksimum granadax nie przyjmuje oczywistych IP: *.chello.pl 22.01.07, 14:58
                      Ok. Teraz moze ja. Znam dredziarza i jego starych, za dużo szczegółów żeby się
                      nie domyślić. Przyszedł do naszej budy ze Środmieścia, Wilcza, albo Hoża(wtedy
                      bez dredów) tam juz w czwartej klasie same karki i dresy, nie powinno nikogo
                      dziwić, że go przenieśli. Ludzie to jest zajefajny koleś. Klasa go uwielbia,
                      nauczyciele też, co mnie nawet troche czasem wkurza. Nieśmiały był, przez dwa
                      tygodnie, nie miał żadnych problemów z akceptacją grupy, wszystkich nas szybko
                      zjednał, wiecie dlaczego? bo był jakiś. To rzeczywiście nie jest zwykły koleś.
                      Na religie nie chodzi, bo fascynuje go buddyzm, jego matkę zreszta też. Potrafi
                      o tym opowiadać i nie radzę komus, kto nie ma należytej wiedzy wdawac sie z nim
                      w dyskusję bo nie ma szans. O chrześcijaństwie wie więcej niż niejeden
                      praktykujacy katolik. Za jego innością nie stoi szpan, ale konkret. Nie lubi
                      sportu? cóż za brednie. Nie lubi piłki nożnej i tyle. Regularnie gra w tenisa i
                      pływa, chodzi z kumplami na basen. Jeśli chodzi o jego talent literacki, to
                      mozna mu go pozazdroscić. Najbardziej to można mu pozazdrościć domu, normalnego
                      domu, o jakim niejeden nastolatek moze tylko pomarzyć. Jezu oni ze soba
                      rozmawiają jak partnerzy, a nie jak szefowie z podwładnymi. (Maksimum nie
                      zazdroszcze pana dzieciom)i w dodatku dobrze sie ze soba czują. Jego ojciec jest
                      aktorem, w ich domu bywają ludzie, o których czytacie w gazetach, a jego młodszy
                      brat, to też niezły koleżka, jest dopiero w czwartej klasie a jak dorosły
                      pracuje w dubbingu. I uprzedzając co niektórych nie dlatego, ze ma starego,
                      tylko, że ma świetny głos i jest małolat prześmieszny. Każdy chce być do nich
                      zapraszany na kolacje, bo to uczta nie kulinarna ale przede wszystkim towarzyska
                      i intelektualna.
                      Czemu o tym piszę, bo sam na poczatku się wkurzałem, denerwowało mnie, że nowy
                      stał się liderem i wszyscy się nim zachwycali. Zdałem sobie sprawe, że mu po
                      prostu zazdroszczę i zamiast sie irytowac, zakumplowałem się z nim i nie żałuję.
                      Ja rozumiem rodziców, którzy tu piszą, oni patrzą na to przez pryzmat swoich
                      dzieci rówieśników dredziarza i myslą jak to? to są inne fajne dzieci? ee tam
                      pewnie ćpa i się włóczy, a matka przesadza że taki wyjątkowy. Granada napisała w
                      pierwszym poście że normalny i zwykły. No to Pani przesadziła, normalny jest, bo
                      nic mu nie dolega, ale zwykły na pewno nie. Rozumiem też gimnazjalistów, którzy
                      się wypowiedzieli, nie życzę wam takiego w klasie, bo to duży test dla was
                      samych, nie jest łatwo być w cieniu, a on przyćmiewa i nic nie mozna na to
                      poradzic. Aha! mówi biegle po hiszpańsku, bo mieszkał w Madrycie do piątego roku
                      życia. Ja sam gdybym nie był teraz nierozpoznawalny nie odwazyłbym się tego
                      powiedzieć, bo to równoznaczne z przyznaniem się, że nie mam takiej charyzmy,
                      jak mój kolega. Nie czuję sie gorszy, choć przyznaję, ze i takie odczucia
                      miałem, ale to nie zmieni tego, ze jest on jest świetny. Zobaczcie jak łatwo
                      jest bluzgać w internecie na osoby publiczne i komentować ich życie, np pudelek.
                      Tam sie wypowiadaja w wiiększości nastolatkowie. Kazdy z nich dałby wiele aby
                      ujrzeć swoja twarz w gazecie. Dredziarza na pewno zobaczycie i to niedługo.
                      Pisze skubany nową rzecz. Teraz to książka. Życze mu wszystkiego najlepszego
                      • maksimum Re: Maksimum granadax nie przyjmuje oczywistych 22.01.07, 15:56

                        > tygodnie, nie miał żadnych problemów z akceptacją grupy, wszystkich nas szybko
                        > zjednał, wiecie dlaczego? bo był jakiś. To rzeczywiście nie jest zwykły koleś.
                        > Na religie nie chodzi, bo fascynuje go buddyzm, jego matkę zreszta też.

                        A jak daleko buddyzm zaprowadzil tych,ktorzy sa jego wyznawcami?
                        en.wikipedia.org/wiki/Buddhism
                        Wyznawcy buddyzmu zamieszkuja najbiedniejsze kraje swiata.
                        Bo o osiagnieciach chrzescijan wiemy dosc duzo.
                        Gdyby decydowal sie na filozofie ,a nie religie,to duzo bardziej przemawia do
                        mnie confucianism:
                        en.wikipedia.org/wiki/Confucianism
                        Juz za rok swiat zobaczy olimpiade w Pekinie i Kalkuta przy tym,to syf i nedza.

                        > Potrafi
                        > o tym opowiadać i nie radzę komus, kto nie ma należytej wiedzy wdawac sie z
                        >nim w dyskusję bo nie ma szans. O chrześcijaństwie wie więcej niż niejeden
                        > praktykujacy katolik.

                        To nie chodzi o wiedze encyklopedyczna,ale umiejetnosc wykorzystania wiedzy w
                        zyciu.

                        > Za jego innością nie stoi szpan, ale konkret. Nie lubi
                        > sportu? cóż za brednie. Nie lubi piłki nożnej i tyle. Regularnie gra w tenisa
                        i pływa, chodzi z kumplami na basen. Jeśli chodzi o jego talent literacki, to
                        > mozna mu go pozazdroscić. Najbardziej to można mu pozazdrościć domu,
                        normalnego
                        > domu, o jakim niejeden nastolatek moze tylko pomarzyć. Jezu oni ze soba
                        > rozmawiają jak partnerzy, a nie jak szefowie z podwładnymi. (Maksimum nie
                        > zazdroszcze pana dzieciom)

                        OK,slyszalem juz to.

                        > i w dodatku dobrze sie ze soba czują. Jego ojciec jest
                        > aktorem, w ich domu bywają ludzie, o których czytacie w gazetach,

                        Nie tak dawno czytalo sie powszechnie w gazetach o Millerze i jego wnuczce.

                        > a jego młodszy
                        > brat, to też niezły koleżka, jest dopiero w czwartej klasie a jak dorosły
                        > pracuje w dubbingu.

                        Czy dostal sie tam w ramach konkursu,ktory wygral?

                        > I uprzedzając co niektórych nie dlatego, ze ma starego,
                        > tylko, że ma świetny głos i jest małolat prześmieszny. Każdy chce być do nich
                        > zapraszany na kolacje, bo to uczta nie kulinarna ale przede wszystkim
                        >towarzyska i intelektualna.

                        My za to jemy jak swinie i caly czas o pieniadzach rozmawiamy.

                        > Czemu o tym piszę, bo sam na poczatku się wkurzałem, denerwowało mnie, że nowy
                        > stał się liderem i wszyscy się nim zachwycali. Zdałem sobie sprawe, że mu po
                        > prostu zazdroszczę i zamiast sie irytowac, zakumplowałem się z nim i nie
                        >żałuję.
                        > Ja rozumiem rodziców, którzy tu piszą, oni patrzą na to przez pryzmat swoich
                        > dzieci rówieśników dredziarza i myslą jak to? to są inne fajne dzieci? ee tam
                        > pewnie ćpa i się włóczy, a matka przesadza że taki wyjątkowy. Granada
                        napisała w
                        > pierwszym poście że normalny i zwykły. No to Pani przesadziła, normalny jest,
                        bo nic mu nie dolega, ale zwykły na pewno nie. Rozumiem też gimnazjalistów,
                        którzy
                        > się wypowiedzieli, nie życzę wam takiego w klasie, bo to duży test dla was
                        > samych, nie jest łatwo być w cieniu, a on przyćmiewa i nic nie mozna na to
                        > poradzic.

                        To dokladnie tak samo,jak moje dzieci,choc na religie chodza i buddyzmem ich
                        nie przepajam.

                        > Aha! mówi biegle po hiszpańsku, bo mieszkał w Madrycie do piątego roku
                        > życia. Ja sam gdybym nie był teraz nierozpoznawalny nie odwazyłbym się tego
                        > powiedzieć, bo to równoznaczne z przyznaniem się, że nie mam takiej charyzmy,
                        > jak mój kolega. Nie czuję sie gorszy, choć przyznaję, ze i takie odczucia
                        > miałem, ale to nie zmieni tego, ze jest on jest świetny. Zobaczcie jak łatwo
                        > jest bluzgać w internecie na osoby publiczne i komentować ich życie, np
                        >pudelek.
                        > Tam sie wypowiadaja w wiiększości nastolatkowie. Kazdy z nich dałby wiele aby
                        > ujrzeć swoja twarz w gazecie. Dredziarza na pewno zobaczycie i to niedługo.
                        > Pisze skubany nową rzecz. Teraz to książka. Życze mu wszystkiego najlepszego

                        A moze gdybym zobaczyl jego zdjecie w tych dredach,to zmienilbym zdanie?
                      • jvenables14 Re: Maksimum granadax nie przyjmuje oczywistych 22.01.07, 16:45
                        > Na religie nie chodzi, bo fascynuje go buddyzm, jego matkę zreszta też.
                        Potrafi
                        > o tym opowiadać i nie radzę komus, kto nie ma należytej wiedzy wdawac sie z
                        nim
                        > w dyskusję bo nie ma szans. O chrześcijaństwie wie więcej niż niejeden
                        > praktykujacy katolik.

                        To dobrze, bo ja też bardzo dużo wiem o katolicyźmie, o buddyźmie mniej, bo to
                        nie moja działka, ale interesuje mnie historia Chin i Tybetu (również
                        tybetańskiej odmiany buddyzmu, szczególnie ze względu na to, że był ostoją
                        teokratycznego państwa o oryginalnej kulturze, którą teraz dewastują
                        Chinczycy). Buddyzm, to taka nowa moda. Wschód fascynuje nas coraz bardziej,
                        dawniej była to Japonia, teraz wraz ze wzrostem potęgi Chin, emigracji
                        buddystów itp. zaczeła się moda na Chiny buddyzm, który jest pewnego rodzaju
                        orzecznikiem czyjejś oryginalności. Do tego dochodzą Indie, matecznik buddyzmu,
                        również coraz skuteczniej eksportujące swoje wzroce. Kulturowy misz-masz to
                        dzisiaj już nic nadzwyczajnego, również dla pewnych odłamów chrześcijanych,
                        zafascynowanych "heretykiem" de Mello. Mimo wszystko, fascynacja buddyzmem,
                        wciąż jest dla mnie jedynie przejawem mody, która przejdzie i tyle. Jeśli ktoś
                        się fascynuje tylko technikami medytacyjnymi to za długo w tym nie posiedzi.
                        Zresztą medytować można sobie i po chrzescijańsku.

                        > sportu? cóż za brednie. Nie lubi piłki nożnej i tyle. Regularnie gra w tenisa
                        i
                        > pływa, chodzi z kumplami na basen.

                        Tenis... he he snob.

                        Najbardziej to można mu pozazdrościć domu, normalnego
                        > domu, o jakim niejeden nastolatek moze tylko pomarzyć.Jezu oni ze soba
                        > rozmawiają jak partnerzy, a nie jak szefowie z podwładnymi

                        To może i dobre. Zazdroszcze mu ok. I co dalej?

                        Rozumiem też gimnazjalistów, którzy
                        > się wypowiedzieli, nie życzę wam takiego w klasie, bo to duży test dla was
                        > samych, nie jest łatwo być w cieniu, a on przyćmiewa i nic nie mozna na to
                        > poradzic.

                        Tak? To ciekawe rzeczy mówisz. Pamietaj o powiedzeniu, ze trafi swój na swego.
                        Nie ma osobowości nie do przyćmienia. Jego walory jak rozumiem sa dla ciebie
                        tak przytłaczające, że nie potrafisz złapać dechu z podziwu. Twój post to jakaś
                        laurka (granadax napisała, że on to czyta). Jednym słowem lizus jesteś wzorowy.

                        Aha! mówi biegle po hiszpańsku, bo mieszkał w Madrycie do piątego rok
                        > u
                        > życia. Ja sam gdybym nie był teraz nierozpoznawalny nie odwazyłbym się tego
                        > powiedzieć, bo to równoznaczne z przyznaniem się, że nie mam takiej charyzmy,
                        > jak mój kolega

                        To fajnie, mówię po angielsku, trochę po francusku, byłem na trzymiesiecznym
                        wakacyjny kursie chińskiego w te wakacje. Cały czas sie dodatkowo ucze sam tego
                        jezyka z materiałow, które sobie zwiozłem. Więc jestem teraz super-zajebisty?

                        > Tam sie wypowiadaja w wiiększości nastolatkowie. Kazdy z nich dałby wiele aby
                        > ujrzeć swoja twarz w gazecie. Dredziarza na pewno zobaczycie i to niedługo.
                        > Pisze skubany nową rzecz. Teraz to książka. Życze mu wszystkiego najlepszego

                        Nie wiadomo co komu pisane a propos tych gazet. Każdy lubi widzieć się w
                        centrum, dziwisz się? A czy przypadkiem buddyzm nie zakłada właśnie wycofania
                        się i poszukiwanie źródła szczęścia w sobie, poprzez samodoskonalenie, a nie
                        poprzez chęć bycia w centrum? Buddyzm to jak dla mnie religia wycofania, a nie
                        wychodzenia do przodu. Jak się mylę to mnie popraw.
                        Swoją drogą spodobał mi się twój nick. Byłeś może w szkole muzycznej? Mozart
                        może nie jest mój ulubiony, ale byłem na "Weselu Figara" w operze poznańskiej
                        (moj ojciec to fan muzyki klasycznej) i na kilku małych koncertach. Najbardziej
                        lubie utwory na trąbkę (do tamtego roku sie uczylem w muzycznej trabki, ale
                        czas mi nie pozwala godzic szkoly, jezykow i pily) wiec musialem wybrac. No i
                        rodzicow już denerwowaly cwiczenia. Trabka jednak jest dosc donosna.Ale mam
                        jeszcze marzenie, żeby kiedyś publicznie, choć raz zagrać publicznie "Marsz
                        ksiecia Danii". Ale to sie pewnie nigdy nie zrealizuje, bo odkad rzucilem
                        szkole juz do dawnej formy nie moge powrocic...:-(
                          • maksimum Re: Maksimum granadax nie przyjmuje oczywistych 22.01.07, 20:09
                            Gość portalu: blessyou1 napisał(a):

                            > To jakiś dowcip z tym trzymiesięcznym wakacyjnym kursem chińskiego?
                            > Tego języka można uczyć się latami i nie poznać dostatecznie. Chyba że dla
                            > szpanu nauczyłes się paru zwrotów.

                            Piszesz o pisowni a nie o mowieniu.
                            Ja znam Chinczykow w Stanach,ktorzy mowia po chinsku ale nie umieja pisac.
                          • jvenables14 Re: Maksimum granadax nie przyjmuje oczywistych 22.01.07, 21:23
                            Nie bądź taka do przodu. W samych Chinach na takich kursach można się trochę
                            nauczyć. Szczególnie wymowy, tonów, czy podstaw gramatyki, która wbrew pozorom
                            nie jest taka trudna (brak fleksji, wszystko oparte na skladni i partykulach).
                            A pisac znaczki mozna samemu, szczególnie jak sie pozna kolejnosc stawiania
                            kresek. Mam też ksiazki z tabelą rozpisywania zmaków wprost z Beijing Yuyan
                            Daxue Chubanshe (Wydawnictwo pekinskiego uniwersytetu językowego). Mam też
                            materiały z tego wydawnictwa. Można było nabyć w czasei kursu. Więc nie
                            cwaniakuj jak nie wiesz. Poza tym mozna było mnostwo zwiedzić, Beijing i
                            okolice, wielki mur. Chcialbym w te wakacje pojechać też gdzies tam. Wiem, ze
                            żeby gadac dobrze trzeba dużo pisać, czytać, mowic i sluchac, ale dla chcacego
                            nic trudnego.
                                  • Gość: Nana Dośc typowa sprawa, takich mamuś jest na pęczki IP: *.aster.pl 22.01.07, 23:33
                                    Ciekawa jestem, która to podstawówka hoduje takich geniuszy hehe
                                    "Każdy chce być do nich zapraszany na kolacje, bo to uczta nie kulinarna ale
                                    przede wszystkim towarzyska i intelektualna."
                                    No pięknie, pięknie. Typowe rozmowy nastolatków w klasie rejonowej podstawówki.
                                    Ciekawa rzecz, jaką szkołę wybiora nasi geniusze, wszak:
                                    "Rozumiem też gimnazjalistów, którzy się wypowiedzieli, nie życzę wam takiego w
                                    klasie, bo to duży test dla was samych, nie jest łatwo być w cieniu, a on
                                    przyćmiewa i nic nie mozna na to poradzic."
                                  • Gość: MACIEJ Artysci a tradycja.Love Me,When I'm Gone. IP: *.nycmny.east.verizon.net 23.01.07, 00:11
                                    www.videocodezone.com/videos/0-9/3_doors_down/when_im_gone-3.html
                                    Popatrzysz z bliska na tych artystow,ktorych z pewnoscia niewielu ludzi w
                                    Polsce zna i sie zdziwisz.Nie maja dredow ani niebieskich czy zoltych fryzor i
                                    sa bardzo popularni w USA.Postawilabys ich na Marszalkowskiej przy Alejach czy
                                    w Galerii Mokotow i pies z kulawa noga by ich o autograf nie poprosil.
                                    Wiecej ludzi zbieraloby sie przy malolacie w dredach.
                                    Gdy popatrzysz na tych,to juz sa troche podrobieni na popularnych:
                                    www.videocodezone.com/videos/g/green_day/boulevard_of_broken_dreams.html
                                    I dochodzimy wreszcie do The All-American Rejects i tez dredow nie widze:
                                    www.videocodezone.com/videos/t/the_all_american_rejects/move_along-2.html--------------
                                    With the life held in your
                                    Hands are shaking cold
                                    These hands are meant to hold
                                    -----------------
                                    www.lyricsmode.com/lyrics/t/the_all_american_rejects/move_along.html
                                    Caly czas mnie sie zdaje,ze od nas wlasnie zalezy utrzymanie tradycji,a nie
                                    wypieranie sie w Polsce chrzescijanstwa na rzecz buddyzmu.
                                    Przeciez to chrzescijanie stworzyli najwyzsza cywilizacje jaka znamy na swiecie
                                    i nie zanosi sie na to,by sie cokolwiek mialo zmienic w najblizszej przyszlosci.
                                    Druga sprawa to dredy,ktore kiedys tam byly modne wsrod nastoletnich czarnych
                                    dziewczynek.
                                    Ja nie mam nic przeciwko tzw tolerancji czy eksperymentowaniu na sobie,ale nie
                                    robmy z siebie malp.
                                    Przeciez nie tak dawno polskie studentki w ramach lamania tradycji i
                                    zamanifestowania tzw tolerancji staly w kolejce do lozka Kamerunczyka,no i
                                    wynik jest ogolnie znany.
                                    Moze jestem za tradycyjny i staromodny i moze moje dzieci cierpia z tego
                                    powodu,ale ja lubie nasladowac najlepszych,a nie eksperymentowac z czyms, co
                                    nie przedstawia soba zadnej wartosci.
                                    Zeby nie bylo nieporozumien z cierpieniem moich dzieci,im nawet do glowy nigdy
                                    dredy nie przyszly,wiec nie bylo takiej rozmowy.
                                    • rixa Re: Artysci a tradycja.Love Me,When I'm Gone. 26.01.07, 21:37
                                      > Caly czas mnie sie zdaje,ze od nas wlasnie zalezy utrzymanie tradycji,a nie
                                      > wypieranie sie w Polsce chrzescijanstwa na rzecz buddyzmu.
                                      komu zależy, temu zależy, osobiście gratuluje chłopakowi, (temu z dredami) że
                                      przyznał sie do ateizmu tak szybko- ja mam komunię, choć nigdy nie wierzyłam i
                                      nie wierzę, żałuję, że dopiero rok temu to przyznałam, teraz zamiast słuchać
                                      katechetki (temat: czemu antykoncepcja to morderstwo=> moja mama jest
                                      zbrodniarzem, fajnie) spokojnie odrabiam lekcje w świetlicy;). Za moim
                                      przykłade3m poszło kilku chłopaków, teraz mnie na tych lekcjach "doszkalaja" z infy.

                                      Nie rozumiem sprzeciwu wobec niegrania w piłkę nożną. Na miłość boską, czy wy,
                                      faceci, serio myślicie, że jak nie bedziecie niewyróżniającym się macho to wam
                                      penisy uschną? Kto nie chce, nie gra, proste.

                                      Ale serce roście itd, jak czytam, że są jeszcze w tym kraju normalni ludzie...

                                      Każdy eksperyment, każde odróżnienie się od tłumu, każdy człowiek przedstawia
                                      sobą jakąś wartość.

                                      > Przeciez to chrzescijanie stworzyli najwyzsza cywilizacje jaka znamy na swiecie

                                      Podobnie jak przedtem Egipcjanie, Sumerowie, Grecy, Rzymianie, Majowie,
                                      muzułmanie. Podobnie jak, być może, w przyszłości, ateiści, buddyści lub skrajna
                                      prawica;), brrr.

                                      Życzę więcej wewnetrznego spokoju, tolerancji i szeroko rozumianej radości. A
                                      najlepiej przegapienia wiadomości- genialnie odstresowywuje;)

                                      Pozdr.
                                          • maksimum Re: Artysci a tradycja.Love Me,When I'm Gone. 28.01.07, 04:41
                                            Gość portalu: blessyou1 napisał(a):

                                            > Bądź ostrożna uciekając przed MACIEJEM, bo możesz się na niego natknąć gdzieś
                                            > indziej... :)))
                                            > Wydaje mi się że nie mieszka w Polsce (tak wynika z innych postów)
                                            > W tej sytuacji bezpieczniej będzie zostać.

                                            Tym bardziek,ze gdyby 1 czy 2 mln ludzi wyjechalo z Polski,to liczba ludnosci
                                            spadlaby z 38 mln na 36-37 mln ,a tym sie nic nie mowi.
                                            Wiec pozostanmy tam gdziej jestesmy,a ja na Wielkanoc znowu jade do Milford.
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=2448626&a=5802807
                                      • maksimum Re: Artysci a tradycja.Love Me,When I'm Gone. 28.01.07, 03:16
                                        rixa napisała:

                                        > Każdy eksperyment, każde odróżnienie się od tłumu, każdy człowiek przedstawia
                                        > sobą jakąś wartość.

                                        To brzmi jak agitka ze szkoly artystycznej.
                                        Zalozmy ,ze wartosc tej innosci mozemy mierzyc tak jak inteligencje.
                                        Srednia jest 100 a to co ponizej,to nie jest warte nasladowania.
                                        No wiec Doda jest w mediach,jak rowniez R.Beger czy Kononowicz,ze o
                                        Kamerunczyku nie wspomne ,co nie znaczy ze nie ryzykujemy swoim zdrowiem
                                        psychicznym jak nasladujemy ich.
                                        Naukowe eksperymenty prowadzone w laboratoriach tez nie wszystkie sie udaja,co
                                        dobitnie daje do zrozumienia,ze nie wszystko to co inne jest dobre.

                                        > > Przeciez to chrzescijanie stworzyli najwyzsza cywilizacje jaka znamy na s
                                        > wiecie
                                        >
                                        > Podobnie jak przedtem Egipcjanie, Sumerowie, Grecy, Rzymianie, Majowie,
                                        > muzułmanie.

                                        Przedtem bylo przedtem a my zyjemy teraz.

                                        >Podobnie jak, być może, w przyszłości, ateiści, buddyści lub skrajna
                                        >prawica;), brrr.

                                        Skrajna prawica ma tylko szanse w najbogatszych krajach jak USA,bo EU smierdzi
                                        z daleka lewica.
                                        Chiny sa chyba najbardziej prawicowym krajem na swiecie i rozwijaja sie 10%
                                        rocznie.
      • Gość: kaja.kawa. Re: dredy i gimnazjum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 16:18
        Nie chodze juz do gimnazjum. ale z teego co pamietam osoby oryginalne (a napewno
        taka osobą jest Pani syn, skoro w tak mlodym wieku ma juz dredy) byly
        powszechnie lubiane, jezeli chodzi o uczniow to sądze ze co najwyzej bedzie miał
        tłum fanek i kilku kolegów zazdrosnych ze dziewczyny wolą Pani syna. Ale
        pozostaje kwestia nauczycieli, na Pani miejscu poprostu udałabym sie do
        wybranego przez panstwa gimnazjum i otwarcie spytała czy dredy będa jakims
        problemem.

        pozdrawiam kaja.
        • maksimum Re: dredy i gimnazjum. Popularnosc a jakosc. 11.02.07, 18:38
          Gość portalu: kaja.kawa. napisał(a):

          > Nie chodze juz do gimnazjum. ale z teego co pamietam osoby oryginalne (a
          napewno taka osobą jest Pani syn, skoro w tak mlodym wieku ma juz dredy) byly
          > powszechnie lubiane,

          Osoba oryginalna byl rowniez Kamerunczyk i zgodnie z kompletnym brakiem logiki
          polskich studentek byl bardzo popularny.
          Oryginalnosc i popularnosc nie maja nic wspolnego z dobra jakoscia,ktorej
          mlodzi ludzie zupelnie nie umieja odrozniac od bardzo zlej jakosci podanej jej
          w popularnej formie.

          > jezeli chodzi o uczniow to sądze ze co najwyzej bedzie miał
          > tłum fanek i kilku kolegów zazdrosnych ze dziewczyny wolą Pani syna.

          I te dziewczyny pozniej pojda na studia dziennikarskie,bo tam mozna bez
          problemu czarnych podrywac.

          > Ale pozostaje kwestia nauczycieli, na Pani miejscu poprostu udałabym sie do
          > wybranego przez panstwa gimnazjum i otwarcie spytała czy dredy będa jakims
          > problemem.

          Na pewno powiedza jej to co zechce uslyszec,przeciez nie mozna macic
          artystycznej duszy z poziomem inteligencji w mocnej depresji.
          • rixa Re: dredy i gimnazjum. Popularnosc a jakosc. 12.02.07, 15:26
            Masz jakiś uraz w związku z owym Kameruńczykiem?

            > Na pewno powiedza jej to co zechce uslyszec,przeciez nie mozna macic
            > artystycznej duszy z poziomem inteligencji w mocnej depresji.

            nie wiem, czy taka dyrektorka zdaje sobie z tego sprawą...
            • maksimum Re: dredy i gimnazjum. Popularnosc a jakosc. 16.02.07, 23:20
              rixa napisała:

              > Masz jakiś uraz w związku z owym Kameruńczykiem?

              Gdybym mial jakikolwiek uraz na tym tle,to przeprowadzilbym sie w NYC do
              jakiejs czarnej dzielnicy,na zasadzie,ze jak wszedles w goovno,to musisz na
              wszelki wypadek oblizac but,zeby miec pewnosc,ze nie wszedles w czekolade.

              > > Na pewno powiedza jej to co zechce uslyszec,przeciez nie mozna macic
              > > artystycznej duszy z poziomem inteligencji w mocnej depresji.
              >
              > nie wiem, czy taka dyrektorka zdaje sobie z tego sprawą...

              Skoro studentki dziennikarstwa nie zdawaly sobie z tego sprawy,to mysle,ze
              dyrektorka wcale nie musi byc inna.
          • Gość: kaja.kawa Re: dredy i gimnazjum. Popularnosc a jakosc. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 17:19
            Gość portalu: maksimum. napisał(a):

            > Oryginalnosc i popularnosc nie maja nic wspolnego z dobra jakoscia,ktorej
            > mlodzi ludzie zupelnie nie umieja odrozniac od bardzo zlej jakosci podanej jej
            > w popularnej formie.

            z tym sie zgodze. osoba nosząca garnek na głowie jest zapewne oryginalna
            aczkolwiek nikt normlany garnka na glowe nie zalozy i z domu tak nie wyjdzie.
            Ale mowimy o dredach. według Pana/Pani dredy są 'bardzo złej jakości podanej w
            popularnej formie'?

            > I te dziewczyny pozniej pojda na studia dziennikarskie,bo tam mozna bez
            > problemu czarnych podrywac.

            a co to ma do rzeczy?




            • maksimum Re: dredy i gimnazjum. Popularnosc a jakosc. 16.02.07, 23:16
              Gość portalu: kaja.kawa napisał(a):

              > Gość portalu: maksimum. napisał(a):
              >
              > > Oryginalnosc i popularnosc nie maja nic wspolnego z dobra jakoscia,ktorej
              > > mlodzi ludzie zupelnie nie umieja odrozniac od bardzo zlej jakosci podane
              > j jej w popularnej formie.
              >
              > z tym sie zgodze.

              > > I te dziewczyny pozniej pojda na studia dziennikarskie,bo tam mozna bez
              > > problemu czarnych podrywac.
              >
              > a co to ma do rzeczy?

              To,ze czarni wbrew logice maja bardzo duze wziecie u polskich "inteligentnych"
              studentek.
              Czarny jest inny od bialego,to nie znaczy,ze jest w czymkolwiek lepszy.A slepe
              garniecie sie do innosci jest po prostu glupie,a bywa i smiertelne.
              • kociamama Re: dredy i gimnazjum. Popularnosc a jakosc. 18.02.07, 21:06
                Co to za idiotyczna generalizacja z tym kamerunczykiem? Tak samo krzywdzaca,
                jak oskarzanie wszystkich Polakow za bycie mordercami, bo nastolatek Adam jakis
                tam w Brukseli kogos zamordowal.

                Co to znaczy bialy? Wsrod "rasy; bialej tez istnieja rozne odcienie skory od
                zupelnie bladej do wygladajacej jak skora mulata. CZy to oznacza ze ci
                bladoskorzy to najwyzszy ideal do ktorego nalezy dazyc???

                Czy jak jeden okularnik kogos okradnie bedziesz do konca zycia pomawial
                wszystkich okularnikow o zlodziejstwo?

                Wez Maksimum, puknij sie w glowe.
                Pzdr,
                Kociamama.
                • maksimum Re: dredy i gimnazjum. Popularnosc a jakosc. 23.02.07, 20:03
                  kociamama napisała:

                  > Co to za idiotyczna generalizacja z tym kamerunczykiem?

                  Najwidoczniej nie wiesz,co to jest generalizacja.
                  Gdyby jeden Kamerunczyk zarazil jedna Polke ,swoja narzeczona czy zone w ciagu
                  6 lat,a ja bym pisal,ze czarni umyslnie rozsiewaja AIDS po Polsce,to bylaby
                  moze i generalizacja.Moze by byla,moze nie,bo on wiedzial,ze jest chory i robil
                  to umyslnie,wiec moze generalizacji by nie bylo.
                  Faktem natomiast jest,ze Kamerunczyk zarazil kilkanascie(17) dziewczyn,a
                  kilkanascie innych chcial ale mu sie nie udalo i mozna smialo powiedziec,ze
                  studentki dziennikarstwa w Warszawie,to nic innego jak zwykle k.....wo.

                  > Tak samo krzywdzaca,
                  > jak oskarzanie wszystkich Polakow za bycie mordercami, bo nastolatek Adam
                  >jakis tam w Brukseli kogos zamordowal.

                  Jak jakis Adama zamordowal gdzies tam jedna osobe,to jest on zwyklym morderca,a
                  o tym czy caly narod ma sklonnosci w tym kierunku wykazuja statystyki.
                  Tu widac,ze do czolowki swiatowej nam niewiele brakuje,ale za to w EU jestesmy
                  zdecydowanie na pierwszym miejscu w morderstwach na 1.000 ludnosci:
                  www.nationmaster.com/graph/cri_mur_percap-crime-murders-per-capita
                  Uogolniajac,nie bylas taka daleka prawdy.

                  > Co to znaczy bialy? Wsrod "rasy; bialej tez istnieja rozne odcienie skory od
                  > zupelnie bladej do wygladajacej jak skora mulata. CZy to oznacza ze ci
                  > bladoskorzy to najwyzszy ideal do ktorego nalezy dazyc???

                  Chodzi o to,ze jak masz kolegow,z ktorymi mieszkasz w tej samej dzielnicy lub
                  miescie oraz wielu innych ,z ktorymi chodzisz do szkoly i znasz ich od
                  dziecinstwa,to dorastasz do sexu rowniez razem z nimi ,a nie rzucasz sie na
                  przybysza z innego landu,ktory wlasnie co wyladowal w Polsce i zupelnie nie
                  wiadomo,jakie sa jego zamiary przybycia do Polski i czy on zaakceptuje polski
                  styl zycia,czy raczej bedzie kultywowal swoj afrykanski,gdzie wiadomo,ze
                  znajomym i przyjaciolom zamiast prezentow rozdaje sie AIDS.

                  > Czy jak jeden okularnik kogos okradnie bedziesz do konca zycia pomawial
                  > wszystkich okularnikow o zlodziejstwo?

                  Akurat tego okularnika o ktorym piszesz nie znam.

                  > Wez Maksimum, puknij sie w glowe.

                  Nie mam zamiaru,ale widze,ze ty chetnie bys mnie puknela.

                  > Pzdr,
                  > Kociamama.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka