Gość: Kazek IP: *.ght.iadfw.net 08.09.03, 21:26 niech ten artykul przczytajo debile-nauczyciele w Toruniu ! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Jolanta Re: Twój kłopot nie jest naszym IP: *.acn.waw.pl 08.09.03, 21:52 To bardzo smutne co piszesz Danusiu. Jestem również nauczycielką i wiele razy miałam sytuacje próby sił.Tak naprawdę to k a ż d a klasa dokonuje próby sił na nowym nauczycielu.Od jego pierwszej reakcji wszystko zależy. Tu trzeba mieć ogromne wyczucie aby sprostać wyzwaniu.Mnie się zawsze udawało.Pomimo,że jestem drobna i niepozorna miałam naprawdę niekłamany autorytet.Pytanie jak to robiłam. Czasem był to żart z "napastnika", czasem własny dowcip ale zawsze musiała być reakcja natychmiastowa.Zawsze zaczyna sie od dręczenia nie nauczyciela ,ale słabszego kolegi,jeśli nauczyciel pozostanie biernym to następny atak będzie na niego.Dlatego należy nie tylko "realizować program",ale mieć oczu i uszy dookoła głowy.Nie bać się uczniów, trzeba być psychicznie nad nimi.Na pierwszym wejściu do klasy masz autorytet z racji w3ieku i zawodu, ale trzeba go strzec jak oka w głowie bo w jednej chwili można go stracić. To bardzo piękny zawód ale ogromnie trudny. Pozdrawiam wszystkich nauczycieli i życzę im ogromnej siły psychicznej aby udźwignęli tę wielką odpowiedzialność.Jolanta M. Odpowiedz Link Zgłoś
buzek2 W Kolbuszowej też było niezłe LO-teraz z 40 osobowymi 09.09.03, 00:58 klasami stało się ono ZSZ!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyczliwy mam klopot IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.03, 02:41 ze zrozumieniem tekstu - co u licha znaczy "monosylaba"? smutne jest stwierdzenie "powiedziano mi, że rodzice na pewno się nie włączą". wlasciwie wyjasnia ono istote calej sprawy. jezeli rodzice "olewaja", to czemu tu sie dziwic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z Budy Re: Twój kłopot nie jest naszym IP: *.hbo.hu 09.09.03, 10:34 W szkole powinno wprowadzic sie zasade, ktora obowiazuje w kazdej powaznej instytucji. Za wszystko odpowiada dyrektor! Bez silnej reki i autorytetu wspartego mocnym organem wykonawczym (2 wice, najlepiej bylych mistrzow okregu w zapasach i boksie) nie da sie dzis nic zalatwic. Wszelkie objawy braku kultury (jezyk, agresja itp.) musza byc tlamszone w zarodku, najlepiej przez samego dyrektora. Uczen powinien byc zawieszony, a jezeli to nie poskutkuje, usuniety ze szkoly. Niech sie rodzice martwia co czynic z kryminalista, ktorego wychowali sobie na lonie. Niech sobie wiesniaki przypomna, ze szkola to przywilej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WK Re: Twój kłopot nie jest naszym IP: *.ig.pwr.wroc.pl 09.09.03, 10:59 Do uprawnień szkoły - oczywiście we współpracy z właściwym Sądem grodzkim - należałoby dodać możliwość karania rodziców grzywnami za wykroczenia ich dzieci. Uderzenie po kieszeni jest w wielu wypadkach zapewne jedynym sposobem zmuszenia rodziców do dyscyplinowania swoich dzieci. Nie rozumiem zupełnie, dlaczego "rozwiązanie klasy nie wchodzi w rachubę"? Gdy chodziłem do szkoły podstawowej (30 lat temu) w wyniku zmian w rejonizacji szkół wszystkie klasy z mojego rocznika były dwukrotnie przegrupowane. Jakoś nie pamiętam, żeby było to odebrane jako krzywda. Traktowanie rozwiązania klasy jako kary zbiorowej to zupełne nieporozumienie. W każdej klasie oprócz łobuzów znajdą się dobrzy uczniowie. Jeżeli jest ich zbyt mało lub są zdominowani (zastraszeni) przez "Filutów", to rozwiązanie takiej klasy jest dla nich szansą znalezienia się w lepszej grupie. Zatem rozwiązanie złej klasy należy traktować jako szansę dla wszystkich jej uczniów: dobrych - bo należy im się lepsze towarzystwo, "trudnych" - bo przeniesieni pojedynczo do zgranych grup stracą dotychczasowe możliwości oddziaływania i - może - przestaną się wzajemnie wychowywać na bandytów. W sprawie szkoły toruńskiej - uważam, że powinna być w całości rozwiązana. Dyrektorka oraz wychowawca klasy za rażące niedopełnienie obowiązków służbowych (opieka nad młodym nauczycielem i kontrola nad zachowaniem klasy) powinni być dyscyplinarnie zwolnieni z pracy. Pozostali nauczyciele jako grupa nie tworzą żadnego "ciała pedagogicznego", toteż powinni być służbowo przeniesieni do innych szkół. Kadra pedagogiczna tej szkoły powinna być na nowo sformowana przez nowego dyrektora. Te drastyczne decyzje nie pomogą już w tym przypadku ale być może w innej szkole, inny nauczyciel zastanowi się dwa razy zanim odpowie koledze "Twój kłopot nie jest naszym". Pozdrowienia [nauczyciel akademicki, ponad 15 lat pracy dydaktycznej] Odpowiedz Link Zgłoś