Gość: agata
IP: *.acn.waw.pl
18.01.09, 14:49
Hej. Chodziłam w podstawówce na religię w szkole i przestałam być osobą wierzącą, dlatego zrezygnowałam z uczęszczania na ten przedmiot w połowie drugiej klasy gimnazjum i po jakimś czasie <jakoś w 3 klasie, w której obecnie jestem> uwierzyłam w Boga, natomiast większość moich znajomych <nie tylko za szkoły> biorących udział w lekcji religii jest ludźmi niewierzącymi, bądź wierzącymi jedynie w Boga, a nieuznającymi kościoła. Czy w takim razie jest sens dalszego niszczenia kościoła przez samego siebie poprzez zmuszanie uczniów do pracy kolejne 90 minut w tygodniu, które mogliby poświęcić na naukę rzeczy potrzebniejszych, niż słuchać katechety, budującego obraz Boga nieraz jako mściwego i poimatającego ludźmi, czy zsyłającego nam dla naszego rzekomego dobra zły rzeczy, choroby, śmierć itd. Czy Wy też macie takie wrażenie, czy jest zupełnie inaczej?