Bohater literacki. Raskolnikow "nie wygląda".

IP: *.tsk.trzebnica.pl / *.tsk.trzebnica.pl 07.05.05, 23:31
Proszę Państwa

Do opisu wybrałem Rodiona Romanowicza (he, he, he, oczywiście wszystko z rdzeniem "-friend-" musiałem umieszczać w "głębokim" cudzysłowie). To prawda, wybór przekorny, ale nie mieliśmy chyba ograniczeń. To pociągnęło za sobą, w każdym razie, pewne konsekwencje - musiałem zrezygnować z opisu cech wyglądu zewnętrznego, jako że w powieści praktycznie nie ma na ten temat wzmianek (niejako dla przyzwoitości na pierwszych kartach powieści napomyka Dostojewski coś o blond włosach, wiemy też, albo wyobrażamy sobie, że aparycja Rodiona nie była nieprzyjemna), co zresztą oczywiste przy tak introspektywnej-acz-za-nos-wodzącej powieści. Jeśli wspomniałem o Lwie Szestowie (łącznie z jego słynnym zdaniem: "zbrodni nie było" i odesłaniem powieści w sferę psychologicznej alegorii) i poszedłem generalnie tymi ścieżkami, to rezygnacja z opisu zewnętrznego ("obiektywnego", jak się mawia, ale tę sprawę rozwiązałem paroma określeniami ze strony Eudoksji czy Razumichina dotyczącymi zachowania) jest chyba nie tylko usprawiedliwionym, ale jedynym rozwiązaniem. Z drugiej strony, "kanon" to "kanon". Czy dobra językowo praca (teoretyzuję) musi być przywołana do porządku i pokory, tym bardziej, jeśli była bezsilna wobec pewnych szczegółów, bo wybrany bohater literacki w ten czy inny sposób apriorycznie blokował możliwość zachowania kilku żeberek szkieletu formy?

Pytam oczywiście zarówno o zdanie maturzystów, jak i "zwierzchnictwa", jeśli takowemu zdarzyło się tu zawieruszyć. Będę wdzięczny za sugestie.
    • Gość: esp to err is human IP: *.tsk.trzebnica.pl / *.tsk.trzebnica.pl 07.05.05, 23:34
      Przepraszam za ten pusty post tam niżej. Nie wiem, jak to zrobiłem .-).
    • Gość: KK Czytałeś Zbrodnię i karę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.05, 10:53
      Raskolnikow...wygląd: subtelne rysy twarzy młodzieńca, ciemnoblond włosy, czarne
      oczy, wzrost powyżej średniego, smukły, przystojny, ubrany nędznie...to tylko
      kilka określeń...ale kluczowych...

      wierzę w Twoje dobre zamiary, ale wydaję mi się, że przeintelektualizowałeś tą
      pracę :)
      • Gość: esp owszem, owszem IP: *.tsk.trzebnica.pl / *.tsk.trzebnica.pl 08.05.05, 12:28
        Czytałem ZiK trzykrotnie, pisałem o tym niejedną pracę. Za każdym razem coraz bardziej skłaniałem się w interpretacji ku teorii alegorezy. Na szczęście nie jestem sam (Szestow czuwa ,-).
        Dziękuję za cytat, to właśnie bodaj jedyny moment powieści, gdzie autor napomyka o wyglądzie zewnętrznym Raskolnikowa (warto zwrócić uwagę, że dość dokładnie opisuje np. twarz Duni, często podkreśla pewne cechy wyglądu Soni, obrazowo przedstawia Swidrygajłowa; a Rodion - cóż, widziałem kilka prób "wizualizacji" bohatera i przy każdej okazji wyglądał inaczej, włączając przefarbowanie włosów .-). Te określenia nie są bynajmniej kluczowymi (jedynie "łachmaniarstwo" i zaniedbanie liczą się w kontekście całości). Nieprzypadkowo też piszą badacze o wodzeniu nas za nos przez mistrza powieści realistycznej.
        Cóż, choćbym nawet był napisał dobrą pracę, to niekoniecznie musiałem napisać dobrze maturę (to dwie zupełnie różne rzeczy, co w przyszłości, swoją drogą, odbije nam się z głębi trzewi .-). Chciałem tylko znać Wasze zdanie.
        Poza tym ta matura powinna być egzaminem z języka, a nie z jakichś pokracznych form wypowiedzi (np. "opowiadania", nawet z przykładów najlepszych prac, są po prostu żałosne i szkoda mi wszystkich autorów). Bądź co bądź w moim opisie zawarłem sporo konkretnego słownictwa, tyle że w większości to subiektywizm, abstrakcja i introspekcja .-).
        Pozdrawiam
    • Gość: Kasia Re: Bohater literacki. Raskolnikow "nie wygląda". IP: *.tomaszow.sdi.tpnet.pl 08.05.05, 12:56
      heh... w pierwszym momencie mialam pisac na wlasnie ten temat ;D mysle:
      Rodion! :P pozniej zwatpilam, poniewaz zdalam sobie sprawe, ze egzaminatorzy
      beda wymagac od nas opisu postaci w typie Ani z Zielonego Wzgorza, a na
      przyjecie obrazu tak psychologicznie sfiksowanego indywidum jakim jest Rodion
      wydaja sie...ehem...dosc "plascy" umyslowo. Po chwili zdalam sobie sprawe, ze
      praktycznie wszystkie postaci prezentowane przez moich pisarzy (och-ech:
      Dostojewski i Hłasko) sa tak psychologicznie przerysowane, ze hipokryzja wydac
      sie moze fakt, ze chcialbym miec w nich przyjaciol ;D no, chyba, ze dla
      dyskusji nad filozofia Nietschego i wskazania Rodionowi drogi do ekspiacji ;D
      ostatecznie pisalam o "filmie, ktory zmienil moje poglady na zycie", a
      wybralam "Krotki film o zabijaniu" Kieslowskiego. :)
      • Gość: espezjan ohoho IP: *.tsk.trzebnica.pl / *.tsk.trzebnica.pl 08.05.05, 13:58
        "sa tak psychologicznie przerysowane, ze hipokryzja wydac
        sie moze fakt, ze chcialbym miec w nich przyjaciol ;D"

        Za hipokryzję są punkty ujemne? W informatorze nic nie znalazłem ,-)

        A poważnie: jeśli rzeczywiście interesuje Cię Dostojewski w takim stopniu, to nie poprzestawaj na Nietzschem - polecam pracę pt. "Dostojewski i Nietzsche. Filozofia tragedii" Lwa Szestowa. Trudno osiągalna, ale warto. Przede wszystkim należy zapomnieć o jakiejkolwiek ekspiacji w przypadku Raskolnikowa!

        Jeśli masz jakieś ciekawe materiały na temat preegzestencjalistycznych ujęć problematyki powieści Dostojewskiego i ewolucji pisarza (najbardziej intryguje mnie cezura wyznaczona "Notatkami z podziemia") albo w ogóle cokolwiek nietypowego i nieszkolnego - będę wdzięczny za kontakt.
        • Gość: Kasia Re: ohoho IP: *.tomaszow.sdi.tpnet.pl 10.05.05, 19:34
          heh - widze, ze zbiera sie tu grono dewocyjne ;)

          Slyszalam o "Dostojewski i Nietzsche. Filozofia tragedii" Lwa Szestowa, nawet
          widzialam kiedys na allegro ;P Po maturach mam zamiar dotalnie sie rozpiescic
          czytajac to, na co nie mialam czasu...Dostojewski...Hłasko... Niedawno
          znalazlam w jednej zapyzialej bibliotece super ksiazke Borysa Bursowa
          poswiecona wlasnie analizie caloksztaltu tworczosci Dostojeswkiego. Byla nawet
          nagrodzona w latach 70 przez "system" ;) Wydaje sie ciekawa - chyba dlatego, ze
          gruba, bo przeczytalam zaledwie kilka stron ;) Warto chodzic do zapomnianych
          filii bibliotek ;)

          Polecam zagraniczne stronki o Dostojewskim. Duzo analiz pod roznymi katami. W
          koncu jest CO analizowac ;) Polskie stronki sa do bani :/

          Heh - pisalam recenzje filmu, ktory zmienil moje poglady na zycie, chociaz to
          wlasnie Dostojewski "stłamsił moje Ego" ;P ...i to calkiem literalnie ;) Moze
          jednak bylo pisac o wyimaginowanej ekranizacji "Snu śmiesznego człowieka"? ;P

          wydajesz sie "w temacie", wiec jesli masz ochote wynic sie informacjami,
          wrazeniami i takim tam, napisz do mnie: fairychick1986@yahoo.com :)
Pełna wersja