Pierwszy w życiu alarm z Norton Antyvirusa

IP: *.localdomain / 80.51.240.* 15.08.04, 21:35
Otrzymałem sygnał:
-plików zainfekowanych-0
-plików stanowiących zagrożenie-1
-nazwa pliku: BridgeX.dll
-nazwa zagrożenia: Adware.BlazeFind
-czynność: Adware (znaleziono)
-stan: zagrożony
Zalecono automatyczne usunięcie zaznaczonych elementów i wybrałem opcję Usuń.

Co oznacza taka sytuacja? Czy rzeczywiście stanowiła zagrożenie i czy dobrze
postępowałem?
Może to tylko niefortunny fałszywy alarm. Od czasu ostatniego sprawdzania
dysku nie instalowałem żadnych nowych elementów z niepewnego źródła...
    • wwwandal1 Re: Pierwszy w życiu alarm z Norton Antyvirusa 15.08.04, 21:40
      he eh he znów Norton..przeskanuj porządnym antyvirem-jak działasz trochę w NET-
      ie to dopiero włosy Ci staną dęba
      pozdrawiam
      p.s. jeśli Ci norton wskazał i (o dziwo) usunął to znaczy,że zrobiłeś dobrze
    • Gość: piecyk gazowy Re: Pierwszy w życiu alarm z Norton Antyvirusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 21:45
      www.wirusy.4un.pl/opis/?rec_limit=20&wirus_id=713
      www.pestpatrol.com/PestInfo/b/bridge.asp
      • Gość: piecyk gazowy Re: Pierwszy w życiu alarm z Norton Antyvirusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 22:05
        Ale ten drugi link to nie ten bridge...
    • Gość: Artur Re: Pierwszy w życiu alarm z Norton Antyvirusa IP: 80.51.240.* 16.08.04, 00:32
      Zeskanowałem za pomocą Pandy i wykryto oraz usunięto 1 trojana
      (Virus:Trj/Downloader.OG) w C:\Documents and Settings\Art\Ustawienia
      lokalne\Temporary Internet Files\Content.IE5\012NKL2R\bridge-c11[1].cab

      Może zaraziłem się przy ściąganiu kilku gier freeware i shareware z wydawało
      się bezpiecznych stron (nie prywatnych).

      Miałem dziś dziwne objawy ze zniknięciem obrazu.
      W trakcie przegrywania plików z twardziela na CD-RW zgasł mi obraz na
      monitorze. Sam monitor raczej chodził dobrze, bo jego lampka świeciła się
      normalnie (migała do tej pory tylko wtedy, gdy komputer był wyłączony).
      Komputer nadal chodził, bo gdy wcisnąłem Reset, to system uruchomił się
      ponownie i obraz już wtedy był. Nic nie dawało gdy wcześniej wciskałem Esc lub
      Ctrl-Alt-Del lub przycisk Menu Start.
      Zastanawiałem się czy to zakłócenie nastąpiło wskutek jakiejś nieprawidłowości
      w nagrywaniu. Obraz zniknął, gdy nagrywanie dłuższy czas stało na poziomie
      ok. 30%.
      System to Windows XP.

      Może to był skutek tego trojana...

      Dzięki za pomoc.
Pełna wersja