greene3
03.11.06, 18:15
Tyle czasem narzekania na facetów słyszę, że muszę to napisać. Jak pewnie
niektóre z Was pamiętaja, mieliśmy problem z datą ślubu. Gdyby odbył się tak
jak planowaliśmy 9 czerwca najprawdopodobniej nie byłoby na nim mojego brata
z żoną (będą mieli wtedy 2-tygodniowe maleństwo). Moi rodzice więc bez
konsultacji z nami zmienili datę ślubu, a dokładniej zadzwonili z informacją,
że na podjęcie decyzji mamy godzinę. Było blisko do OGROMNEJ AWANTURY. Na
szczęście jakoś ucichło, a po tygodniu - na spokojnie - mój P porozmawiał ze
swoimi rodzicami (w sumie razem to zrobiliśmy) poszedł do swoich przyszłych
teściów (już sam) i dzisiaj właśnie załatwił przeniesienie terminu na 11
sierpnia. Z orkiestrą i salą wszystko już pozałatwiał tylko jeszcze ksiądz
(dziś go nie wpuścił - rozumiecie - w piątki nie urzęduje biuro parafialne

i można na całego zacząć przygotowania.
Och, widział mój P jak mnie stresuje cała ta sytuacja i fakt, że
najszczęśliwszy dzień w moim życiu może być zarzewiem kłótni rodzinnych. No i
przełamał się, pogadał i załatwił wszystko jak trzeba.
Wiem, wiem, wasi panowie też są cudowni, więc pochwalcie ich tutaj. Niech się
miło zrobi. Może nawet tak ogólnie a nie za coś konkretnego