piwnooka182
14.09.07, 10:47
i z jednej strony ciesze sie jak dziecko, a z drugiej jestem przerazona...
Wydaje mi sie, ze juz wszystko zalatwione, ale pewnie o czyms zapomnialam...
Wczoraj udalo mi sie porozmawiac z wlascicielka knajpy, w ktorej odbywa sie
wesele... bo pani kierwonik w moim odczuciu dziala na niekorzysc lokalu...
Z gosci nikt nie odmowil

zawiadomienia juz prawie wyslane, garnitur dla
narzeczonego z wielkimi trudami, ale kupiony, moja suknia lezy jakby byla
szyta na mnie....musza ja tylko wyprasowac... i uszyc bolerko, zostaje tylko
dokupic wode mineralna i wina...owoce tuz przed weselem, wydrukowac wizytowki
i zaplanowac rozmieszczenie gosci.. aa no i nie mam bizuterii...i wciaz
rozwazamy auto jakim chcemy jechac...
do polski wracam 27 wrzesnia a slub 6 pazdziernika...w polsce nie ma mnie od
pocztku maja... wiekszosc spraw udalo mi sie ustalic do konca kwietnia, a
reszte zawdzieczam siostrzyczce... w POlsce bylismy tylko przez 4 dni w
ubieglym tygodniu... na jakim etapie Wy jestescie?? bo ja wciaz mam wrazenie,
ze cos pominelam...