Ostatnie wesele na które jadę :/

04.10.07, 11:07
Wściekła jestem jak diabli uncertain
Kiedy ja miałam 4 miesiące temu ślub i wesele - starałam sie jak
najbardziej żeby moi goście czuli się ważni w tym dniu, że nie
zapraszam ich dla prezentów, organizowałam dojazd, nocleg dla babci
i milion innych pierdół.

Jesteśmy z moim mężem i moimi rodzicami zaproszeni na wesele do
siostrzeńca mamy - czyli bardzo bliska rodzina. Wesele jest ponad 40
km od Poznania gdzie mieszamy. Reszta rodziny mieszka w Kościanie i
okolicach. Otórz ponad miesiąc temu zarezerwowaliśmy sobie pokoje w
miejscu gdzie jest wesele. Następnie w połowie zeszłego tygodnia
potwierdziliśmy rezerwację. Wszystko ładnie pięknie, szykujemy się
na wesele. Zaznaczam ze zawsze z Rodzicami rezerwujemy sobie pokoje,
bo uważam ze wracanie 40 km i więcej nad ranem kiedy nawet niepijacy
kierowca jest bardzo zmęczony do najprzyjemniejszych nie należy. Nie
mówiąc o opóźnionym czasie reakcji itd.
A tu niespodziewanie we wtorek dzwoni do mnie babka z sali weselnej
że jednak nie mamy tych pokoi. Po dalszym rozeznaniu okazało sie ze
przyjechała rodzina panny młodej i zarezerwowała sobie wszystkie
pokoje.
Numer telefonu dostała od mojego kuzyna.
Kobita w ogóle nie poczuła się do wyjaśnienia sytuacji tłumacząc -
no bo wie pani bo to rodzina panny młodej - to co?? jak ja jestem od
pana młodego to juz na odrobinę szacunku nie zasługuję? o co kaman??
No i zostaliśmy bez pokoi - wściekli jak sto diabłów. Młoda para ma
to gdzieś i usunęła sie w cień każąc wątpliwej biznesłymen załatwić
sprawę, która to ma w dupie szanownych gości.
Szczerze to zastanawialiśmy się czy w ogóle jechac na to wesele ,
ale dobrze pamiętam jak mnie irytowało jak ktoś do ostatniej chwili
nie potrafił sie zdecydować. Załatwiliśmy sobie samochód z kierowcą -
koszty troche wyższe - ale co zrobić.
Najzabawniejsze jest to ze ta sala juz jakiś czas temu mojego kuzyna
zrobiła w jajo nie zapisując jego rezerwacji co skończyło sie
przesunięciem daty slubu.
Totalny brak ogranizacji. Jak ktoś będzie chciał robić wesele w
Zbrudzewie w "Gajówce" radzę sie dobrze zastanowić - na 3 dni przed
weselem mam straszy niesmak tą sytuacja.
    • czarodziejkakubusia Re: Ostatnie wesele na które jadę :/ 04.10.07, 14:20
      Eee,mnie by szlag trafił.Nie wiem cóż na to Państwo młodzi,ale
      bizneswomen bym wykończyła na miejscusad Nie lubię kłamstw i braku
      kultury i mam na nie alergię,a tym najwyraźniej ta pani się cechuje.
      Ale co tam,życzę Wam miłej zabawy,bo myślę,że mimo tego
      niesmaku,zabawa będzie przednia.Buźka.
    • wisienka_83 Re: Ostatnie wesele na które jadę :/ 12.10.07, 14:13
      Ja na waszym miejscu nie pojechałabym na to wesele. Jakby mnie ktoś
      tak potraktował to nie potrafiłabym się dobrze bawić na jego weselu.
      Odpuściłabym sobie.
Pełna wersja