Zmiana sukienki po północy?

24.03.08, 17:59
Czy słyszałyście może o takim "zwyczaju"?
Czy któraś zamierza zmienić strój po oczepinach?
Ja nie planowałam, ale słyszałam, że podobno
jest taki zwyczaj - jakie są korzenie? Wiecie
coś na ten temat?
    • dg27 Re: Zmiana sukienki po północy? 24.03.08, 18:09
      NIE MAM ZAMIARU zmieniać SUKIENKI PO północy, KTóRA kosztowała majątek I NIE
      mogę się doczekać KIEDY Ją założę I TAK będę musiała rozstać Z MOIM BOSKIM WELONEM!
      • evita120708 Re: Zmiana sukienki po północy? 24.03.08, 19:08
        Pamiętam taki zwyczaj sprzed kilkunastu lat. Moje ciotki zmieniały sukienki po
        oczepinach. Ale podobnie, jak poprzedniczka nie mam zamiaru rozstawać się z
        sukienką, którą i tak będę miała okazję mieć na sobie zaledwie raz i tylko przez
        kilkanaście godzin smile
        • melodyka Re: Zmiana sukienki po północy? 24.03.08, 19:26
          ufff....to mi ulżyłosmile Tak naprawdę to był
          pomysł mojej Babci tongue_outPP ale coś mi się wydawało,
          że jej "musisz zmienić..." to jakaś lipatongue_out
          Dzięki za odzewwink
    • kz_76 Re: Zmiana sukienki po północy? 25.03.08, 06:14
      A ja zamierzam sobie przygotowac sukienke na zmiane na wszelki
      wypadek. Nie ze wzgledu na jakies zwyczaje czy tradycje, ale po
      prostu wygode. Mam dluga sukienke z trenem, wprawdzie podpinanym,
      ale wydaje mi sie ona dosc ciezka. Na ceremonie i obiad OK, ale jak
      sie zaczna tance to sie bedzie niewygodnie ruszac. Mysle ze po
      kilku godzinach bede miala jej serdecznie dosyc i z przyjemnoscia
      przebiore sie w lekka i krotka sukienke. Nie wiem czy tak bedzie
      ale wole byc na taka ewentualnosc przygotowana.
    • mikado6 Re: Zmiana sukienki po północy? 25.03.08, 09:15
      Słyszałam o takim zwyczaju, ale wydajemy na nasze suknie fortunę
      więc bezsensem byłoby je zdejmować po północy. Ale zgadzam się z
      jedną z Was, że na "wszelki wypadek" lepiej mieć w zanadrzu jakąś
      wygodniejszą rzeczsmile
    • mada.d.n Re: Zmiana sukienki po północy? 25.03.08, 11:06
      łączy się to ze staropolskim obyczajem opczepin, że po północy zdejmowało się
      pannie młodej wianek, obcinało włosy i zakładało czepiec -dlatego oczepiny.
      zmieniała również strój -z dziewczęcego na bardziej dojrzały. później zostało to
      zredukowane do zdjęcia welonu i przebrania, a obecnie głównie tylko zdjęcie
      welonu -jakoś nie wyobrażam sobie, żeby obcinali mi włosy na weselu smile poza tym
      dizsiejsze suknie kosztują niemało, więc raczej mało kto przebiera się -w końcu
      to jedyna w życiu okazja do założenia tak pięknej sukni smile


      czas mija...
      Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
      jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
      • melodyka Re: Zmiana sukienki po północy? 25.03.08, 14:08
        a propos sukienki na zmianę "na wszelki wypadek"wink
        Ma to swoją logikę. Kiedyś pracowałam w Hiszpanii
        w restauracji i obsługiwaliśmy wesele - panna młoda
        miała białą sukienkę. Jeden z kelnerów niósł sangrię
        (czyli odpowiednik winasmile) i niestety podczas nalewania
        wina do kieliszków urwało się ucho od szklanego dzbanka-
        sangria wylądowała na stole, na ubraniach gości i..........
        ......sukience panny młodej!!! Szczęście, że u nas podaje
        się wino w butelcesmile))
        Ale generalnie zgadzam się, że nasze sukienki tanie nie są
        więc nie ma co wydawać kolejnej kwoty na kolejną białą
        ( bo chyba taka powinna być?!) sukienkę "po północową"wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja