Pracownia sukien Jolanty Dudy-Koprowskiej

17.10.08, 14:22
Zamówiłam tam swoją wymarzoną suknię, którą sama sobie wymyśliłam i
wiedziałam, że w żadnym salonie takiej nie znajdę. Suknia jest w
stylu empire, bardzo prościutka. Jedynym elementem ozdobnym jest
koronka. Wykonanie sukni jest okej (chociaż nie obyło się bez kilku
poprawek, łącznie z tym, że szew z tyłu był krzywy, a zamek był źle
przyszyty i powstała dziura). Moje ogromne zastrzeżenia wzbudziło
następujące zdarzenie-zamawiając suknię pokazałam jaki ma mieć kolor
i materiał wskazując na gotową suknię wiszącą w pracowni na
manekinie. Chciałam żeby moja była uszyta z takiego właśnie
materiału, co wyraźnie powiedziałam. Niesttey nie zażądałam wydania
próbki i to był duży błąd. Moja suknia została uszyta po prostu z
innego materiału, który po pierwsze nie jest atłasem tylko satyną, a
poza tym jest w niewłaściwym kolorze (ecru wpadający w zimny żółty,
a nie w ciepły beż). Na pierwszej przymiarce wpadłam w czarną
rozpacz bo suknia, po dodaniu woalu, była najnormalniej w świecie
żółta!!! Zaczęło się nerwowe myślenie co z tym zrobić, jak naprawić
(do ślubu miałam już mało czasu). W końcu poprosiłam o odprucie
woalu, kupiłam sama jaśniutki kremowy szyfon, który nieco
zneutralizował ten żółty odcień satyny (aczkolwiek nie do końca) i
poprosiłam o wszycie go zamiast woalu. Pani krawcowa (to nie była
Pani Duda-Koprowska) nie była zachwycona tym, że wprowadzam zmiany.
Na moje zarzuty, że suknia została uszyta nie z tego materiału,
który miał być odpwoiedziała, że przecież uprzedzała mnie przy
zamawianiu, iż materiał może mieć inny odcień!!! Oczywiście nic
takiego nie miało miejsca i chciałabym zobaczyć inną pracownię,
która szyje suknie z innego materiału niż ten, na który opiewało
zamówienie!!
Suknię przyjęłam, nie mając innego wyjścia tak naprawdę. Zapłaciłam
2500 złotych i nie jestem zadowolona bo to nie jest to, co miało
być. Uważajcie bardzo składając zamówienie i zawsze żądajcie próbek
materiałów bo można się strasznie przejechać. Nie mówiąc już o tym,
że naprawdę najadłam się stresu z pwoodu tej sytuacji.
    • archeopteryx Dodam jeszcze, że 17.10.08, 16:15
      wszyscy, którzy widzieli moją suknię mówią, że jest urocza i że
      naprawdę nie ma się do czego przyczepić, ale to NIE JEST to co miało
      być.
      • kosioaa Re: Dodam jeszcze, że 17.10.08, 21:50
        W pełni Cię rozumiem. Moja suknia szyta była co prawda w zupełnie
        innej pracowni, ale też- gdy dostalam już efekt końcowy - byłam
        załamana...Bo nie wszystko do końca było tak jak chciałam... I jak
        miało być... Prawie płakałam, jak ją sobie w domu przymierzałam.
        Była więc szybka przeróbka, która trochę poprawiła i zbliżyła suknię
        do "tej" wersji, ale nie można było zrobić z niej takiej jak miała
        być....

        A ogólnie suknia była prześliczna. Wszyscy mówili, że jest piękna, a
        Ci co wiedzieli o moich nerwach z nią związanych - dziwili się o co
        mi chodziło.

        Rada o braniu próbek materiałow, dokładnego projktu, wyceny - jest
        jak najbardziej na miejscu.
        Ja dodałabym jeszcze jedną - jeśli chcecie mieć koronkowe bolerko -
        od razu przy wyborze sukienki - proście o wzór do przymierzenia( z
        tej własnie koronki, co na sukience). Lub chociaż by Panie stworzyły
        imporowizację bolerka z koronki na Was - ja zrobiłam bład (mierzyłam
        bolerko z innej koronki niz na sukience i byłam zapewniana, że takie
        samo będzie uszyte-> Tyle,że koronka miała za rzadki wzór....
        Skończyło się dobrze, ale i tak miałam lekkiego stresa jak doszło do
        szycia bolerka...)
Pełna wersja