reniatoja
15.10.09, 08:59
Michał postanawia zając sie rozkręceniem biznesu Kingi ze względu głównie na to, ze to bedzie potem pralnia Władzia i antka. Mówi o tym już chyba trzy odcinki z rzędu. I mnie to bardzo zastanawia,
a) skąd wiedomo, że bliźnięta bedą chciały prowadić pralnię gdy dorosną?
b) czy pralnia samoobsługowa to szczyt marzeń ojca, w stosunku do dzieci? Nie chciałby, zeby mieli jakies wykształcenie i pracowali w jakimś ciekawszym zawodzie, może takim, jaki sobie sami wymarzą?
c) czy to nie utopia planować, że taka pralnia, która jeszcze w ogóle nie ruszyła, bedzie się kręcic tak wspaniale, ze za 20 lat wyżywi obu bliźniaków i może jeszcze ich rodziny?
W ogóle w tym domu są śmieszne uklady, pan Janusz zaprasza Elę i Jerzego na jakąś impreze, no ale oni nie mogą się określic, bo nie wiedzą, czy nie będa musieli zostac z bliźniakami, pytają Michalka o zdanie, no i ten łaskawie się zgadza, że zajmie się swoimi synami, zeby starzy mieli jeden wieczór wolny. Ja pierniczę, co za absurdalne układy. Albo innym razem byla taka scena, Elżunia z Jurkiem robią jakies prace ogrodowe wokół willi na Sadybie, Elżunia dźwiga jakąś ogromną donicę, oczywiście bliźniaki obok, bo któżby sie nimi zajął jak nie dziadkowie, wchodzi na to Michałek i zamiast pomóc matce i sam się wziąć do roboty, to na jakieś żarciki sobie pozwala, typu co wy tak pracujecie, czy coś w tym stylu. Ja nie mogę z tym pacanem łamaczem serc kobiecych.