Dodaj do ulubionych

Licencja na wychowanie ...

IP: 78.8.136.* 03.03.10, 19:24
... czyli rodzina Baranskich i Leszczynskich. Ciekawy sposob na
reklame "Superniani" ... malo z fotela nie spadlem, jak glowna
bohaterka odwolala sie do programu konkurencji. Ale to byl niestety
najjasniejszy punkt pierwszego odcinka. Fabula ... jak fabula, w
ostatecznosci seriale tego typu nie musza miec jakiejs specjalnie
wyrafinowanej fabuly, ale postacie sa tragicznie przerysowane, a nie
pomaga im jeszcze kanciasta, by nie powiedziec drewniana gra
aktorow. I to zarowno doroslych, jak i ... tradycyjnie juz ...
dzieci. To co mialo byc smieszne w ogole nie zagralo. Ale o co
chodzi z forma tego serialu to tego juz nie wiem. Co to za dziwna
praca kamery i dziwne ujecia? Niby z reki, czy niby co ...
dokumentalne. Echhh ... gdzie czasu "Rodziny Lesniewskich" czy
nawet "Rodziny zastepczej".
Obserwuj wątek
    • Gość: grabie_pod_płotem Śmieszne nowe, ciekawe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 20:01
      A mnie ten serial pozytywnie rozwalił! Świetne poczucie humoru, świeża gra
      aktorska, bez obecnej maniery, doskonale wyłapanie smaczków. I praca kamery -
      znakomita, udająca podglądanie (być może matt_banco tego nie zrozumiałeś
      przyzwyczajony do Klanu i M jak miłość?).

      Fraszyńska - neurotyczna, histeryczna kura domowa, która ma wszystkiego dość.
      Jej mąż - bufon, zagrany genialnie przez nieznanego mi zupełnie aktora. Kosiński
      - zagubiony we własnych kompleksach. Pierzak-Orleańska - przeintelektualizowana
      yuppie czerpiąca wiedzę o świecie z gazet i TV :) Dzieciaki - świetne. Rozmowa
      przez telefon przy stole - smaczek doskonały. Scenka z Materną a także z
      Orłosiem - śmieszne, zabawne, takie jak być powinny.

      Moim zdaniem najlepsza premiera tej wiosny w polskich stacjach.

    • Gość: greg Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 20:05
      Gość portalu: matt_banco napisał(a):
      > Ale o co
      > chodzi z forma tego serialu to tego juz nie wiem. Co to za dziwna
      > praca kamery i dziwne ujecia? Niby z reki, czy niby co ...


      Owszem, z reki. Jak napisał przedmówca: fakt, ze czegoś nie zrozumiałeś świadczy
      raczej przeciwko tobie. Kamera z reki daje efekt podglądania. I do tego setki na
      początku i na końcu. Naprawdę nie skumałeś? No to faktycznie wróć do Klanu i M
      jak miłość, tam jest fajnie i czysto :)
      • Gość: ania Po drugim odcinku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.10, 16:44
        Nie miałam okazji, żeby oglądać drugi odcinek w czwartek, wiec nadrobiłam i
        obejrzałam dzisiaj w południe. I powiem wam, ze nie dość, ze się nie zawiodłam,
        to jeszcze utwierdziłam się w przekonaniu, ze TO JEST TO!
        Bezpretensjonalna, niemizdrząca się do widza historia podlana śmiesznymi
        dialogami, wyjętymi jak z życia sytuacjami, opowiedziana lekko i z humorem. Ten
        serial pasuje bardziej do TVN, niż do TVP wiec tym bardziej jestem zdziwiona, ze
        skostniała publiczna telewizja zdecydowała się na taki serial. Czyżby signum
        temporis?

        No i do tego 'pani z Misia' (jak ona się przedstawiła? Joanna Lebiega?) - prawie
        wody mi odeszły :))
    • Gość: asiula Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.chello.pl 03.03.10, 20:53
      Bardzo mi się podobał, chociaż nie znoszę wręcz alergicznie
      Fraszyńskiej to w tym serialu nawet byłam w stanie ją tolerować.
      Świetny mąż_przerost ambicji kontra mąż_brak ambicji. Wreszcie
      miałam wrażenie, że trochę powietrza świeżego wpadło do tej
      skostniałej tvp2 i trzymam kciuki by było tak dalej.

      • tusku-mordo-ty-moja Re: Licencja na wychowanie ... 03.03.10, 21:44
        No właśnie! Normalnie tez Fraszyńska to nie mój klimat, ale tutaj ta jej
        neurotyczność i rozedrganie były doskonale. Świetnie obsadzona do tej właśnie
        roli - widać, ze jako 'kura domowa' ma już tego wszystkiego dość :) Cymes!

        Orleańska i Kosiński - świetnie zagrali miotające się w pseudointelektualizmie
        małżeństwo. Scena w szatni! Kosiński 'I ze mną!' i do tego mina ich syna
        patrzącego z podziwem i zdziwieniem, ze matka tak załatwiła sprawę :) I jeszcze
        mnóstwo innych fajnych, komediowych i niegłupich scenek i powiedzonek. W
        porównaniu do sztampowego 'Apetytu na życie' - niebo a ziemia. Brawo Dwójka!

      • Gość: SSJ Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.03.10, 19:19
        Asiula: Wyjaśnij mi powód alergii na Fraszyńską, proszę... ja się mam odwrotnie. mam alergie na większośc seriali, na aktorów, na większośc programów...Toleruje tylko programy informacyjne [bez "Słowo na niedzielę-też informacyjny " ;}],toleruję kilka programów sportowych w których jednak nie sport mnie interesuje tylko albo technika, albo socjologia , lub psychologia... I toleruję panią Fraszyńską... Dlatego nie rozumiem jeśli ktoś ma inne zdanie. Opiszesz mi powód alergii?
        na marginesie: Ten serial chyba mi przypadnie do gustu ---na zresetowanie mózgu
    • Gość: matt_banco Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.03.10, 19:44
      Drugi odcinek faktycznie lepszy. Oba watki dosc pomyslowo
      poprowadzone. Niemniej wciaz nie trafia do mnie
      formula "podgladania", a szczegolnie ten efekt "krotkiego
      powiekszenia" (nie wiem jak to sie fachowo nazywa). Nie rozumiem
      zastosowania tego typu rozwiazan w takim serialu. Niektore kwestie
      sa podawane przez aktorow troche histerycznie, ale jest nadzieja na
      to, ze zbytnie przerysowanie powoli zniknie. No i faktycznie
      dodatkowy plus z pania "z misiu" ;-)
      • tusku-mordo-ty-moja Licencja na wychowanie - streszczenia odc.3-6 05.03.10, 15:13
        Znalazłem streszczenia kolejnych odcinków 'Licencji na wychowanie". Zapowiada
        się doskonale:

        3. Leszczyńscy zapisują Wiktorię na lekcje gitary, po tym jak córka postanawia
        założyć ze swoim chłopakiem zespół rockowy. Zastanawiają się również nad
        dodatkowymi zajęciami dla Bartka, ale ten odrzuca ich propozycje,
        stwierdziwszy że woli chodzić na religię, bo w ich życiu brak głębi.
        Rodzice gorączkowo szukają jakiejś alternatywy, ale na żadnym z kursów nie ma
        już miejsc. W końcu decydują się na ping - ponga. Jednocześnie za wszelką cenę,
        chcą pokazać Bartkowi, że stać ich na głębokie przemyślenia. Wiktoria zrywa z
        chłopakiem i rezygnuje z opłaconych już lekcji gry na gitarze, a Bartek odkrywa,
        że na jego zaświadczeniu lekarskim potrzebnym do sekcji sportowej widnieje inne
        nazwisko. Paweł chce poprawić pomyłkę lekarza korektorem, ale oburzony Bartek
        oburzony, robi mu scenę. W końcu Leszczyńscy postanawiają się zgodzić na
        religię. Barańscy mają przyjąć wysoko postawionych znajomych, którzy mogą
        wynająć im luksusowy domek w Zakopanem na ferie. Niestety, okazuje się, że
        prawie wszyscy w rodzinie mają wszy. Roma kupując w aptece specyfik na wszy gubi
        portfel. Po zaaplikowaniu środka całej rodzinie odzywa się dzwonek do drzwi. To
        właściciele domku w Zakopanem przyszli z wizytą. Gdy Barańscy zastanawiają się,
        co zrobić, pod ich drzwiami pojawia bezdomny. Mężczyzna, który stał w aptece za
        Romą, odnosi jej zgubiony przez nia portfel. Przy okazji informuje jej gości, że
        w rodzinie Barańskich panuje wszawica.

        4. Barańscy jadą na wycieczkę do lasu. W drodze okazuje się, że wspólny wyjazd
        jest tylko pretekstem do wypróbowania przez Ryszarda nowej nawigacji. GPS
        prowadzi Ryszarda w niewłaściwym kierunku, i kiedy w końcu dojeżdżają do lasu
        wszyscy są już skłóceni i zmęczeni. Przy wejściu do lasu powstało wysypisko
        śmieci i Ryszard parkuje właśnie w pobliżu. Uciekając przed okropnym zapachem
        Roma zostawia w samochodzie plecak, w którym był prowiant, kurtki i pieluchy dla
        Mateusza. Podążając w głąb lasu, wycieczkowicze schodzą z głównej ścieżki i nie
        potrafią odnaleźć powrotnej drogi do samochodu. Wpadają na pomysł, że powinni
        kierować się węchem i w ten sposób odnajdują samochód. Kiedy Roma w końcu
        zmienia Mateuszowi pieluszkę i wyrzuca brudną przez okno auta w kierunku
        wysypiska, dochodzi do nieprzyjemnego incydentu. W efekcie kierowca innego
        samochodu, który akurat znalazł sie w pobliżu, wdaje się w bójkę z Ryszardem.
        Nieoczekiwanie na pomoc śpieszy ojcu Łukasz. Wiktoria przekracza czas powrotu z
        imprezy o trzy godziny. Do tego pożycza bez pytania skórzany żakiet Weroniki i
        zjada część tatara Pawła. W efekcie ojciec obraża się na córkę, a matka
        policzkuje ją. Na pytanie o żakiet Wiki staje się arogancka. Weronika ma wyrzuty
        sumienia, że uderzyła córkę i szuka sposobu na naprawienie błędu. Zagląda do
        poradników i magazynów, gdzie znajduje kilka porad wychowawczych. Kiedy Wiktoria
        znika z domu bez słowa, Weronika i Paweł są przekonani, że córka uciekła z domu
        i powiadamiają policję o jej zaginięciu. W komisariacie spotykają rodziców
        chłopca, który zażywa narkotyki, okrada rodzinę, nosi broń, co daje im wiele do
        myślenia. Kiedy więc dowiadują się od Bartka, że Wiktoria już wróciła do domu,
        są gotowi przychylić córce nieba z radości. Zamiast kary i ograniczeń,
        szczęśliwi rodzice nagradzają Wiktorię, która łaskawie przyjmuje wszystkie
        dobrodziejstwa.

        5. Do Barańskich przyjeżdża w odwiedziny stara, mocno konserwatywna ciocia. Po
        rodzinnym powrocie z kościoła jedzą obiad, podczas którego okazuje się, że
        prawie nikt w rodzinie Barańskich nie jest wierzący, a większość nie zrozumiała
        nawet kazania, które usłyszeli podczas mszy. To bulwersuje ciocię, która dość
        pospiesznie opuszcza ich dom. Niebawem starsza pani dzwoni, informując Ryszarda
        i Romę, że w ich domu z jej torebki zniknął dwustuzłotowy banknot. Domaga się
        zwrotu pieniędzy. Najpierw Barańscy oburzają się na sugestię, że to ich dzieci
        zabrały pieniądze, ale w końcu postanawiają dać im ultimatum. Stawiają na stole
        w kuchni pudełko, do którego złodziej może niepostrzeżenie podrzucić pieniądze,
        ale pudełko zostaje puste. Uciekają się więc do drastycznych środków i
        przeszukują dzieciom pokoje. Bez rezultatów. W końcu ciotka, zdenerwowana
        opieszałością Romy i Ryszarda w poszukiwaniu jej pieniędzy, postanawia
        przyjechać ponownie. Coraz bardziej zdesperowani Barańscy, obrażają ciotkę
        stając w obronie dzieci, a tymczasem banknot niespodziewanie odnajduje się w
        ciężarówce Mateusza. Okazuje się, że Magda wyjęła go z koperty przeznaczonej dla
        Romy. Po feralnym obiedzie ciotka postanowiła jednak nie wręczać Romie tej
        koperty. Teraz urażona ciotka zrywa z nimi kontakty. Natomiast u Leszczyńskich
        Bartek zastanawia się nad kandydowaniem na przewodniczącego klasy. Weronika
        namawia go gorąco, a Paweł sugeruje, że powinien sam podjąć tę decyzję. Mimo
        lęku przed porażką chłopiec postanawia kandydować. Jego kontrkandydat rozdaje w
        szkole przygotowane przez rodziców ulotki z chwytliwym hasłem wyborczym. W
        takiej sytuacji Weronika i Paweł też postanawiają włączyć się do walki syna o
        funkcję przewodniczącego. Namawiają Bartka do napisania programu wyborczego,
        który zamierzają potem powielić, żeby chłopiec mógł rozdawać go kolegom.
        Wcześniej jednak udzielają mu szybkiej lekcji na temat polityki, różnic we
        frakcjach politycznych i postulatów różnych partii. Kiedy Bartek kończy, okazuje
        się, ku zaskoczeniu jego liberalnych rodziców, że jego program jest skrajnie
        konserwatywny i prawicowy. Kandydat postuluje w nim m. in. noszenie mundurków,
        śpiewanie hymnu po każdej przerwie, pozbywanie się złych uczniów i wprowadzenie
        kar dla niegrzecznych. Niespodziewanie Bartek wygrywa, ale władze szkoły nie
        pozwalają mu wprowadzić w czyn jego programu.

        6. Weronika i Marysia kończą 16 lat i chcą urządzić wspólne urodziny w domu
        dziadków Wiktorii. Nieporozumienia między rodzicami obu dziewczynek zaczynają
        się już w fazie planowania imprezy. Rodzice Wiktorii chcą podać dzieciakom lekko
        zaprawiany alkoholem poncz, na co nie chcą się zgodzić Roma i Ryszard.
        Leszczyńscy, w przeciwieństwie do Barańskich, nie widzą też problemu w
        koedukacyjnych sypialniach itd. Ustalają, że cała czwórka rodziców pojedzie na
        imprezę i zajmie się jedzeniem oraz napojami, a jednocześnie przypilnuje
        nastolatków. Po przyjeździe Roma z Ryszardem zjadają potajemnie w kuchni tatar z
        łososia. Okazuje się jednak, że przysmak nie był świeży i przypłacają to
        rozstrojem żołądka. Z kolei Leszczyńscy znajdują na trawniku prezerwatywę.
        Przerażeni rodzice szukają solenizantek w obawie, że te postanowiły w dniu
        swoich urodzin stracić dziewictwo. Odnajdują dziewczynki wraz z dwoma chłopcami
        na strychu, ale okazuje się, że prezerwatywy, uprzednio napełnione wodą, służyły
        im do obrzucania trawnika sąsiadów. Ryszard i Roma chorują tak bardzo, że
        zapychają toaletę. Wśród bawiących się dzieci obie pary czują się strasznie
        staro. Weronika i Paweł poprawiają sobie nastrój, wypijając przygotowany dla
        imprezowiczów poncz i w rezultacie idą wcześniej spać. Przyjeżdża wezwany przez
        sąsiadów patrol policyjny, ale żadne z rodziców nie jest w stanie rozsądnie
        rozmawiać z funkcjonariuszami. Policjanci podejrzewają nawet Romę i Ryszarda o
        zażywanie niedozwolonych substancji i chcą ich zatrzymać.
    • my-name-is-blond Doskonały serial - IMHO the best 05.03.10, 17:45
      Komedia z założenia o dwóch rodzinkach, z których każda wychowuje dzieci na swój
      - skrajnie odmienny - sposób. No i cóż, no... było śmieszne. Zajebiscie
      smiesznie ! ;)
      Fraszyńska rzucająca mięchem podczas rozmowy telefonicznej z panem Ząbkiem ze
      skarbówki wywołała u mnie mimowolny chichot połączony z rechotem (żeby nie było:
      wszystkie tzw. "prostytutki" - a były takowe, o dziwo! w TVP! - zostały
      elegancko wybuczane), chociaż tak naprawdę do ziemi przywaliła mnie scena wizyty
      pani z rady rodziców (oh, ty misiu ty mój! - czyli dziewczyny Ochuckiego z
      'Misia'), a zwłaszcza tekst, jakim rzuciła Marysia... Nie przytoczę, bo może
      ktoś będzie chciał oglądać, powtórki lecą ponoć w soboty koło południa.

      Serial polecam tym wszystkim, którzy chcą uciec od sztampy, sztywnego aktorstwa,
      debilnej poprawności politycznej (wspomniane już przez kogoś wyżej kpiny z
      Niemców - po prostu piękne!). I ten delikatnie zabójczy humor połączony ze
      wspaniałą grą aktorów - mimiką (Bartek i Roma), gestami (Kosiński!). Jednym
      słowem: takiego serialu jeszcze w naszych telewizjach nie było. Az dziw
      ze to nasze polskie, a nie jakaś zafajdana licencja jak większość obecnie
      robionych serialowych klonów.
    • Gość: kasia Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.10, 23:48
      Dzisiaj zaczytałam się w biografii Kapuścińskiego i tylko dlatego załapałam się
      na powtórkę serialu nadawanego jakoś w tygodniu na TVP2, nie wiem dokładnie
      kiedy, bo nie oglądałam. Dwa odcinki hurtem, ale każdy po pół godziny, więc
      pomyślałam, że nie tak źle, dam radę zmarnować tyle czasu. A pomyślałam tak, bo
      od pierwszej minuty wydał mi się wyjątkowo ciekawy, śmieszny, pełen celnych
      spostrzeżeń. Dawno się tak nie uśmiałam. Podglądanie rodziców (bo konwencja
      taka trochę dokumentalna, jakbyśmy mieli czapkę niewidkę i sobie zaglądali w
      kąty ich domostw), żadnego słodzenia (myślałam, że to będzie o zgrozo nowa
      Rodzina zastępcza), rodzice pokazani w krzywym zwierciadle, a dzieci raczej jako
      niemi (pomijając wyraz twarzy wiele mówiący) obserwatorzy naszych, bo przecież
      widzimy w tych historiach i poczynaniach i siebie, dziwnych zachowań. Polecam
      rodzicom dzieci niezależnie od wieku. Nie wiem natomiast, czy to rozbawi tych,
      którzy potomstwa nie mają, myślę, że wiele rzeczy wyda im się mocno dziwnych i
      przerysowanych.

      Licencja na wychowanie - będę oglądać.
      • shatmach Re: Licencja na wychowanie ... 08.03.10, 10:42
        Oglądalność tragiczna:

        Pierwszy odcinek serialu "Licencja na wychowanie" został wyemitowany 3 marca o godz. 18.45. W tym czasie TVP2 oglądało średnio 965 tys osób, które stanowiły zaledwie 6,48 proc. widowni zgromadzonej w tym czasie przed odbiornikami (w grupie
        wszyscy 4+).

        Wynik ten ulokował stację na czwartej pozycji pod względem oglądalności w popołudniowym paśmie. Pozycję lidera miał w tym czasie TVN ("Detektywi" oraz "Fakty"), który wybrało średnio 4,01 mln osób, 26,97 proc. widowni. Na drugim miejscu znalazła się Jedynka ("Jaka to melodia?" i Wieczorynka), która zainteresowała średnio 25,49 proc. widowni, a trzecie miejsce należało do Polsatu z 19,27 proc. udziału w rynku ("Wydarzenia").


        Medialink.pl
      • lileo Re: Licencja na wychowanie ... 10.03.10, 20:15
        Serial jest wyjątkowy,ale nie zdziwię się,jak zostanie niedoceniony i spadnie z anteny po jednym sezonie.Taki szczery i nieprzesłodzony obrazek to coś obcego dla mas,lubujących się w rodzimych gniotach a la Z jak Zupa.Fraszyńska IMO najlepsza,idealna do tej roli:) Rzadko udaje się przenieść zagraniczny serial(ten jest bodaj francuski) na polski grunt z pełnym sukcesem.Tutaj rewelacja.
      • Gość: matt_banco Bog vs wszy 0:0 IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.03.10, 20:53
        To byl ciekawy pomysl, szczegolnie ten z "nawroceniem" syna, ale
        jednak jak dla mnie nie zostalo to wyprowadzone z wdziekiem. Braklo
        jakiejs takiej glebszej refleksji, troche wykraczajacej poza tenis i
        judo oraz to ze "nie jestesmy intelektualistami". Watek "wszawy"
        troche na zasadzie samograja prowadzony i nie przekonuje mnie ze
        to "z zycia wziete". No i ciekawsze mimo wszystko byloby
        zestawienie "problemu Boga" u jednych z czyms podobnym gatunkowo u
        drugich. Choc zaraz pewnie ktos napisze, ze wlasnie o to chodzilo,
        zeby pokazac ze sa roznorodne problemy i takie zestawienie dawalo
        jeszcze wiekszy kontrast. No moze i tak.
        Niemniej mimo tego tez zmartwilbym sie gdyby ten serial polegl
        na "ogladalnosci". Jest bezsprzecznie proba pokazania kwestii
        rodzinnych w nowy, troche kanciasty, sposob. Wiec mimo czynienia
        uszczypliwosci i drazniacej formuly ... popatrze dalej ;-)
        • Gość: kasia Re: Bog vs wszy 0:0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.10, 20:29
          Gość portalu: matt_banco napisał(a):
          > Watek "wszawy" troche na zasadzie
          > samograja prowadzony i nie przekonuje mnie ze
          > to "z zycia wziete".


          Oj wzięte, wzięte..... :) Sama to przeżywałam kilka lat temu, kiedy mała
          przyniosła toto, czyli wszy z przedszkola. Cala rodzina szalała !
    • Gość: kasia Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.10, 20:34
      Dialog Barańskich w samochodzie plus kupa w butach - cala rodzina u mnie w domu
      wymownie spojrzała na naszego 'pana i władcę', a ten tylko ryknął śmiechem, bo
      sami takie coś mieliśmy kilka miesięcy temu. Dochodzę do wniosku, ze ten serial
      pisze ktoś, kto mieszka u mnie w domu i mnie podgląda! Najpierw wszy, teraz to
      .... Oh :)
      • Gość: matt_banco Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.03.10, 21:28
        ;-) No i to jest troche irytujace, jednak ... bo zaczyna to byc
        troche zbyt realistyczne. A tak powaznie, to mimo iz "kupowy" watek
        byl smierdzacy, to mial swoj urok. Marudzace dzieci, ojciec bufon,
        ale jednak troche "zmalal" i przyznal sie do troche GPS-wej
        motywacji. Drugi watek tez w sumie niezly, jak dla mnie troche zbyt
        histeryczny, ale ciekawie poprowadzony, z przewrotna koncowka. No i
        jako bonus historia 13-latka, ktory steroryzowal rodzine dubeltowka.
        Co ciekawe powoli przestaja mi przeszkadzac dzieciaki, ich
        kanciastosc jest mimo wszystko jakas taka naturalna, szczegolnie u
        nastolatkow. Jak u rodzicow zniknie przerysowanie (a wydaje sie, ze
        jest taka szansa) to powinno byc lepiej.
        • Gość: kasia Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.10, 22:37
          Mam wrażenie, ze dzieci w 'Licencji' właśnie sa tak poprowadzone, ze nie graja
          (takie bachory saute), natomiast dorośli aktorzy graja tak, żeby nie grac. Te
          wyłapane przez kamerę półgesty, spojrzenia, naturalne reakcje w połączeniu z
          efektem podglądającej kamery tworzą atmosferę całkowitej naturalności. A jeśli
          dodam do tego jeszcze moje subiektywne odczucia pewnego deja vu, to nic dziwnego
          ze staję się fanka 'Licencji na wychowanie'. Juz nie mogę sie doczekać kolejnych
          odcinków i tego, czym scenarzysta mnie jeszcze zaskoczy.
    • Gość: J@nusz Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.10, 23:51
      Dzisiaj kolo południa skacząc po kanałach znalazłem ten serial na Dwójce i
      zatkało mnie: nareszcie polski serial komediowy, przy którym można sie szczerze
      pośmiać zarówno z akcji, jak i nieco z nas samych. Kapitalna próba podejrzenia
      rodziców i dzieci w typowych sytuacjach.
      Sprawdziłem kiedy to leci i az zawyłem: przecież przed 19:00 ten serial pewnie
      nie ma żadnych widzów. Czy Dwójka ma zamiar puszczać go w jakichś bardziej
      normalnych porach, nie tylko dla emerytów?
    • Gość: kasia Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.10, 20:26
      W dzisiejszym odcinku (5) bardzo spodobała mi się cala akcja z wyborami na
      przewodniczącego klasy. Nieporadne tłumaczenie przez rodziców różnic miedzy
      lewicą i prawicą oraz kapitalna reakcja Bartka, który na podstawie ich mętnego
      tłumaczenia tworzy swój własny program wyborczy, lekko faszystowski i... wygrywa
      wybory.

      Podtrzymuję dalej swoja opinie - doskonały serial bez dwóch zdań!
        • Gość: len Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.chello.pl 19.03.10, 17:52
          dla kogo wy wszyscy wyżej pracujecie (nie licząc mata banco)? Dla jakiejś
          agencji pr czy dla produkcji tego serialu, że mu tu tak robicie dobrze? To
          wszystko to rodzaj promocji? Na szczęście nikt się na te wasze zachwyty nie
          nabiera i oglądalność Licencji ślizga się po zerowym poziomie i nie oszukujcie
          siebie czy innych, że zmiana godziny emisji cokolwiek tu zmieni.
              • Gość: du-ka Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.10, 22:40
                Jak mnie wkurzają takie durne aluzje dotyczące odpłatnego klakierstwa piszących!
                Ty 'len', jak rozumiem, z konkurencji, tez odpłatnie?
                Ten serial jest pierwszą od lat produkcją nawiązujacą poczuciem humoru, ironią,
                do Wojny domowej, czy Czterdziestolatka, dla mnie przynajmniej. Wreszcie nie
                prosty sitkom, ani nie moralizatorska kawa na ławę, inteligentnie napisany
                scenariusz, pomysł z pseudo-dokumentalną maniera do polubienia. Czekam z
                ciekwaościa na alsze odcinki.
                Ale żeby nie było, że wszystko mi się podoba - dla mnie miejscami zagrany
                drewnianie, poza Fraszyńska, która jest absolutnie fantastyczna, doskonale
                wyczuwa swoją postać, super. Natomiast cała trójka postaci dorosłych zyskałaby
                moim zdaniem w innej, mniej drewnianej obsadzie. Dzieci, moim zdaniem, wyrabiają
                się, i poza Bartkiem, który ma chyba migdały do wycięcia, dobrze rokują.
                Nastolatki fajne, mała Magda też niezła.
                Natomiast po obejrzeniu czterech odcinków mam jedną jeszcze uwagę na minus - mam
                wrażenie, ze pani scenarzystka nie lubi swoich bohaterów, tych dorosłych. Każdy
                odcinek obnaża ich hipokryzję, i nie daje się ich lubić - poza trochę Romą.
                Zmierzam znowu do porównania z Czerdziestolatkiem i Wojną - tam też przedzież
                jest szyderstwo z zakłamania i pozerstwa, ale chyba Karwowscy i Jankowscy
                wzbudzają jednak większą sympatię widza. Ale może czas spowodował taką moja
                ocenę. W "Licencji.." lubić daje się młodzież, na szczęście. Przydałaby się
                jakaś dorosła postać pozytywna, taki bufor jakim dla Karwowskiego jest Karol
                (Pietraszak), a dla Jankowskiej w Wojnie sąsiadka grana przez Janowską. To taki
                głos rozsądku, kontrast, którego w tej produkcji mi brakuje.
                Ale i tak jest BARDZO DOBRZE :)
                • my-name-is-blond Re: Licencja na wychowanie ... 20.03.10, 15:05
                  Gość portalu: du-ka napisał(a):

                  > Przydałaby się
                  > jakaś dorosła postać pozytywna, taki bufor jakim dla Karwowskiego jest Karol
                  > (Pietraszak), a dla Jankowskiej w Wojnie sąsiadka grana przez Janowską. To taki
                  > głos rozsądku, kontrast, którego w tej produkcji mi brakuje.
                  > Ale i tak jest BARDZO DOBRZE :)

                  Gdzies w jakiejs gazecie pokazani byli Dymna i Globisz jako rodzice Pawla. Byc
                  moze on beda spelniac taką rolę w dalszych odcinkach.

                  A mi serial w dalszym ciągu bardzo sie podoba. I chociaż widzę pewne miejsca
                  gdzie mogłoby być lepiej, to i tak uważam, ze obecnie to jedna z ciekawszych
                  propozycji serialowych w polskich stacjach.
                • lileo Re: Licencja na wychowanie ... 21.03.10, 16:46
                  Wydaje mi się,że w ostatnim odcinku szczególnie trudno było lubić dorosłych bohaterów;) Genialnie,w ciągu pół godziny,pokazano mnóstwo prawdy o ludziach,jak krytykując innych usiłują podbudować własne ego:D Roma też nie wypadła sympatycznie,chociaż Fraszyńską rzeczywiście najlepiej się ogląda.Poza tym jakoś tam jest pokazane,że rodzice mają dobre chęci i chociaż im nie wychodzi,to nie zlewają sprawy i wychowują ze świadomością,że mają ważną rolę do spełnienia.Są ostro wykpieni,ale IMO do polubienia.Gorzko-zabawny odcinek,ale dość już tego lukru w tvp!Nareszcie coś rzeczywistego.
    • Gość: Dzidk@ Dobry serial ta 'Licencja...' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.10, 19:42
      Licencja przypominała mi kilkakrotnie “Modern family” - z uwagi na rozmowy
      bohaterów z kamerą - na tym podobieństwo się kończy. Ale nie jest źle!

      Całkiem zgrabne dialogi, całkiem niezła obsada. Nie byłam przekonana do drugiego
      odcinka, ale potem poszło. Moment z prezerwatywami dla dorastającej córki
      przeważył szalę - ale to było dobre :D , że zacytuję klasyka. Aktorzy - mało
      znani i bardzo dobrze! (Jedynie Fraszyńska, która tym razem gra zmęczoną kurę
      domową). Nie jest źle. Streszczenia nowych odcinków - pokazują, że będzie
      jeszcze lepiej.
      Dzisiejszy odcinek z kosmetyczką pokazuje na jakie tortury wystawiani są rodzice
      dorastających dzieci.
      • Gość: matt_banco Re: Dobry serial ta 'Licencja...' IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.10, 21:04
        Zrobilem sobie tydzien przerwy (czyli opuscilem dwa odcinki) i
        dzisiaj sprobowalem jeszcze raz. Ktos wczesniej zauwazyl, ze
        bohaterow trudno lubic ... i cos w tym jest. Ale nie wiem czy to
        jest akurat wada. Owszem trudniej sie oglada. Aktorzy dzieciecy
        nadal mnie nie przekonuja, ale w zasadzie do czego mialyby mnie
        przekonywac. Sa kanciaste i irytujace jak ... dzieci. Wiekszym
        problemem jest chyba jednak brak fabuly. Troche sie odcinki
        rozpadaja na takie scenki, nie ma czegos takiego co by to kleilo,
        tak jak np. w "Wojnie domowej". I tez ktos wczesniej zauwazyl, ze
        przydalaby sie wlasnie taka "klejaca" postac. Paradoks polega chyba
        na tym, ze "rzeczywiste" sytuacje podano w paradokumentalny sposob.
        Brakuje temu filmowosci. Same tematy i obserwacje z nimi zwiazane sa
        swieze, ale podane w taki sposob staja sie zbyt "bliskie". To nie
        jest ogladanie filmu, tylko jak ogladanie sasiadow, znajomych lub
        siebie samego z jakiegos monitoringu. No i tu jest wlasnie pytanie,
        czy chcemy ogladac film czy podglad z kamery przemyslowej. Niemniej
        mimo, iz nie trafia do mnie taka forma i uwazam ja za chybiona, to
        tworcom nalezy sie szacunek za odwage lamania przyzwyczajen widza.
        Tylko nie wiem, czy akurat przyzwyczajenia widza to az taka zla
        rzecz ;-) Szczegolnie ze lamac dwie rzeczy na raz (podejscie do
        tematu i podejscie do formy), to dosc karkolomne wyzwanie.
        Niektore dialogi faktycznie udane i trafne, jak np. scena przy stole
        i dywagacje na temat "tresci i formy", czy nawet ten ograny numer z
        mina "kota ze Shreka".
        • Gość: Dzidk@ Re: Dobry serial ta 'Licencja...' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.10, 22:41
          Trudno ich lubić jak bohaterów seriali, bo ... sa bardzo podobni do nas samych,
          nie sa pomalowani kolorowymi kredkami, ze sztucznymi uśmieszkami i problemami z
          Księżyca. Sa tacy jak my, zmagają sie z trudami wychowania dzieci, własnymi
          słabostkami i przyzwyczajeniami, kompleksami i marzeniami, których za cholerę
          nie da się do końca zrealizować. To siła, a jednocześnie słabość tego serialu.
          Sila, bo tego zbyt często w polskiej tivi sie ni widuje. Słabość, bo łamie
          stereotyp przyzwyczajenia 'szerokiej masy telewidzów'. Boje sie, ze jeśli
          dyrekcji TVP będzie zależało tylko na suchych wynikach, to serial zniknie z
          anteny. Ale jeśli okażą sie dalekowzroczni i mądrzejsi o 'szarej masy', to
          utrzymają go na antenie i dadzą w lepszych godzinach emisji (teraz konkuruje z
          hitami innych stacji i łatwo go przeoczyć w programie telewizyjnym).

          Przyjęta przez Dwójkę forma serialu nie odstrasza mnie - oglądając go czuje się
          jakbym oglądała właśnie 'podgląd z kamery przemysłowej' (licentia poetica
          matt_banco) umieszczonej u mnie w domu, albo u moich znajomych. To śmieszne,
          jestem w stanie utożsamić sie z niektórymi sytuacjami - i to w obu rodzinach.
          Trochę denerwują kadry zasłonięte przez jakaś doniczkę albo takie dziwne szybkie
          dojazdy kamery, i mogę sobie wyobrazić, ze ktoś wychowany na 'Klanie' może
          poczuć się obrażony 'niechlujnością', której nie rozumie. Ale jak już pisałam
          wyżej - mam nadzieje, ze Dwójka wiedziała , ze to serial dla innej niż 'Klanowa'
          widownia.

          Co do 'braku akcji" - o ile pamiętam w 'Wojnie domowej' także jej nie było.
          Odcinki łączyli głowni bohaterowie, a każdy z nich był poświęcony innemu
          tematowi. W 'Licencji' jest podobnie. Czy to dobrze? nie wiem. 'Wojna domowa' to
          jednak ponad 40 lat temu i widzowie byli przyzwyczajeni do czegoś innego.
          Obecnie serial musi mieć serialowe ręce i nogi. Chyba.
          • Gość: matt_banco Re: Dobry serial ta 'Licencja...' IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.10, 23:11
            Widz wychowany na "Klanie" (jesli takowy istnieje) raczej nie byl
            widzem docelowym, choc byc moze powinien. A widz "obwidziany"
            rzeczami typu "Skins" czy "Trawka" juz sporo widzial i doskonale
            wie, ze historia albo musi sie "opowiadac" albo moze byc marginalna,
            ale musi miec charyzmatycznych bohaterow wspartych swietnymi
            tekstami i aktorstwem. Zgadza sie, ze "Wojna domowa" tez byla
            epizodyczna, ale jednak odcinki byly bardziej potoczyste.
            Odnajduje w sytuacjach i postaciach z "Licencji" nawyki i zwyczaje
            czy to wlasne czy to znajomych. Tylko, ze to "odnalezienie" jakos
            nie sprawia mi az takiej przyjemnosci, bo jest zbyt doslowne. ;-)
            Posadzanie "Dwojki" o wiedze na temat tego czym dysponuje i jak to
            zaprezentowac, uwazam za zbytni optymizm. Nowe pasmo "serialowe" od
            poczatku bylo skazane na niepowodzenie i trudno mi sobie wyobrazic
            czym sie kierowano przy jego tworzeniu. Nawet "House", czy z innej
            bajki "Barwy szczescia" nie dalyby rady w nim satysfakcjonujaco
            zaistniec.
            • Gość: du-ka Re: Dobry serial ta 'Licencja...' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.10, 08:22
              Chyba muszę się z tego 'lubienia' wytłumaczyć troszkę. Mnie nie o to chodziło,
              że oczekuję cukierkowości. Mnie po odcinku z imprezą urodzinową uderzyła taka
              wyłącznie zła energia. To, że serial jest okrutny w eksponowaniu naszego
              zakłamania, nie dając tym naszym bohaterom za bardzo szansy na uczciwą
              autorefleksję. Widz, jeśli ma się jakoś utożsamić z bohaterem (a na tym zasadza
              się popularność seriali), to musi znaleść w nim coś pozytywnego, by choć trochę
              samemu lepiej się poczuć. O to mi chodziło. Ten odcinek z imprezą był wygrany na
              samych złych emocjach. Po wczorajszym nie mam już takiego wrażenia, i aktorsko
              mniej mnie uwierał, nawet ojciec snob wypadł jakoś naturalniej.
              Wciąz zadziwia mnie niespotykana w tvp odwaga w dialogach i tematach - tutaj np.
              reakcja rodziców na karierę kosmetyczki.
              Określiłabym ten serial jako straszno-śmieszny, bo goryczy w nim dużo.
              Przyzwyczaiłam się do tej 'kamery przemysłowej', kupiłam tę formułę i ten brak
              fabuły. Ale wierzę, że może przeszkadzać.
              Na plus wczorajszego odcinka - Fraszyńska z pytaniem, czy bezczelność to forma
              czy treść, oraz Kosiński odmawiajacy depilacji bikini :)
      • Gość: matt_banco ... i po dziadkach IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.03.10, 21:25
        ;-) No to juz mamy z glowy to, czy dziadkowie beda pozytywni i
        sympatyczni, czy tez nie do konca. Dziadkowie, moze nie z piekla
        rodem, ale dalecy od cukiereczkow. No i tu zaprzecze sam sobie ...
        czekalem na jakas sympatyczna postac uznajac, ze jest potrzebna, ale
        dziadkowie wymietli. Pelen naturalizm, zadnej litosci, zarowno w
        warstwie wizualnej, jak i w zachowaniu. No i przyznam, ze bylo w tym
        cos swiezego. Paradoksalnie brak filmowych srodkow wyrazu zrobil z
        Globisza i Dymnej prawdziwych "dziadkow". "Stlamszenie" Kosinskiego
        tez widowiskowe, lacznie z wybuchem klotni.
        Drugi watek mniej mi sie podobal, bucowatosc i nabzdyczenie tej
        drugiej rodziny jest niestrawne. Wiem, ze tacy maja niby byc, ale
        powoli zbliza sie to do miejsca, w ktorym bede mial ich dosc.
        Zaczynaja byc jak znienawidzeni sasiedzi, na ktorych nie ma sie
        ochoty patrzec.
    • Gość: matt_banco Re: Licencja na wychowanie ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.10, 23:25
      Hmmmm ... nie wiem czy to kwestia dluzszej przerwy, czy zmiany
      godziny, ale dzisiejszy odcinek byl bardzo dobry. Tak dobry, ze
      wydaje mi sie, ze zniknela maniera "kamery przemyslowej" ;-) Albo
      faktycznie zniknela. Oba watki: wizyta u szefa i przeprowadzka do
      ojca zgrabnie poprowadzone i zdecydowanie mniej przyrysowane, a
      momentami zwyczajnie cieple (np. scena pocieszania Romy przez
      Ryszarda, a ktorego kolezanka Romy nie przedstawila w zbyt
      korzystnym swietle, co dla samej Romy tez nie bylo latwe). Liczylem
      na to, ze sie to wszystko troche ulozy gdy aktorzy odnajda sie w
      konwencji i wychodzi na to, ze faktycznie tak sie stalo.
      No wychodzi na to, ze jutro znow zerkne ...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka