Gość: czepka
IP: *.chello.pl
29.03.10, 19:32
Nie wymagam zbyt wiele od tej formy (Apetyt na życie), ale to, że
ludzie po 30-ce, z mniej lub bardziej ustabilizowanym życiem jarają
sie jak dzieciaki w podstawówce, że są załogą no i jak to w załodze
bywa muszą konsultować ze sobą kazdą pierdołę i rozwodzić się nad
sprawami innych załogowiczów, przez nich nie proszonych oraz, że
wiecznie siedzą w "dobrym miejscu" lub właśnie się do niego udają
ewentualnie właśnie z niego wracają to nie jestem w stanie tego
pojąć.
W KSD to samo, ciągłe konferencje w pub-e, hot line 24h/dobę. Jedna
pierdnie w Karakułach to już pozostałe trzy w Warszawie latają po
aptekach by kupić jakiś Gasstop.
Czy ludzie w tym wieku mogą być aż tak ubezwłasnowolnieni i
infantylni?, to raczej w czasach liceum ludzie tak intensywnie się
spotykają, omawiają, ustalają potem nie ma już na to czasu.