6x14

05.05.10, 12:51
no,no. bardzo dobry odcinek.

locke, ta mała świnia wszystkich chce jednak wykończyć.to znaczy
spowodować, zeby sie sami wykończyli.
co z tą wodą?jednak mu sie nic nie dzieje.
jednak jackie jest jacobem.(swoją drogą on znakomicie wygląda w
garniturze).
biedna sun, biedny jin, biedny sayid,cóz za bohaterstwo nagle i
zaangazowanie, po odcinkach bycia zombie - widac desmond go
wyleczył.wolałabym,kate widzieć trupem, ale co zrobić.

no,no,no.podobało mi się bardzo.nawet jestem zła, ze nie mam od razu
dalszych odcinków, co mi się w tym sezonie jeszcze nie zdarzyło.
    • black-emissary Re: 6x14 05.05.10, 14:41
      Chlip.
      Nie sądziłam, że aż tak smutno mi będzie po śmierci Sayida.
      ;(
      • siuil_a_run Re: 6x14 05.05.10, 16:31
        ja nie sadzilam, ze tak mi bedzie smutno po smierci Sun i Jina...

        Sayida tez mi zal... ale jego smierci sie spodziewalam, jak sie okazalo tydzien
        temu, ze jednak nie jest zombie, i ta scena w alternatywnej rzeczywistosci z
        Nadia... wszystko wskazywalo na to, ze Sayida czeka odkupienie win przez
        heroiczna smierc. ale i tak smutno :(

        w sumie to ciekawe, bo wydawalo mi sie, ze w sumie niektorzy Losties juz mi nie
        robia roznicy, az sie sama zdziwilam, jak smutno mi sie zrobilo po tym odcinku.

        czy Frank przezyl to bliskie spotkanie z drzwiami czy co to tam go walnelo?

        alternatywny Jack chyba zaczyna kumac, ze to cokolwiek dziwne, ze wszyscy tym
        jednym samolotem lecieli. no coz, akcja gwaltownie przyspiesza, bohaterowie gina
        na potege, czuc zblizajacy sie final ;)
        • black-emissary Re: 6x14 05.05.10, 19:02
          siuil_a_run napisała:
          > Sayida tez mi zal... ale jego smierci sie spodziewalam, jak sie okazalo tydzien
          > temu, ze jednak nie jest zombie, i ta scena w alternatywnej rzeczywistosci z
          > Nadia... wszystko wskazywalo na to, ze Sayida czeka odkupienie win przez
          > heroiczna smierc. ale i tak smutno :(

          Wiedziałam, że zginie, w sumie od Sundown byłam na to przygotowana, a teraz to już byłam pewna, że w końcu padnie. Nawet już na to czekałam, bo za bardzo się biedaczek męczył. Przecież w sumie nie żył już od piętnastu odcinków. A mimo to jednak smutno.
          Śmierć miał godną, piękną. Przede wszystkim odszedł jako człowiek, a nie jako zombie.
          Oczekiwałam czegoś innego, bardziej dosłownego heroizmu i poświęcenia (bo cóż w sumie tutaj poświęcił?), świadomego odkupienia grzechów. Ale to co pokazano było o wiele lepsze - po odcinkach apatii Sayid zginął tak jak żył - działając, gdy innych paraliżowało, podejmując konkretne decyzje i nie wahając się. Sayid się nie nawrócił, bo nie musiał, on po prostu zadziałał w zgodzie ze swoim instynktem chronienia innych. Zdecydowanie nie zasłużył sobie na piekło, którego tak się obawiał.

          Szkoda tylko, że wraz z jego odejściem serial drastycznie stracił na seksapilu. Kolejność wybijania jest chyba od najładniejszych - najpierw Ilana, teraz Sayid...
    • aniuta75 Re: 6x14 05.05.10, 20:01
      Dobry odcinek :). A nawet bardzo dobry rzekłabym ;).
      Szkoda Sun i Jina. Szkoda Sayida.
      I co teraz? Co teraz??? :>
    • aasiek Re: 6x14 05.05.10, 22:40
      Ajajaj... Wzruszyłam się... Bardzo żal mi się zrobiło, przede wszystkim Sun i
      Jina, bo Sayida... hm, chyba czułam, że tak to się skończy :(
    • wespuczi Re: 6x14 05.05.10, 23:41
      niedobrze niedobrze,
      sayid byl najlepiej prezentujacym sie mezczyzna :(
      moze sie jeszcze objawi w flashach,
      a sun i jin - bez sensu nie spodziewalam sie tego
      naprwde mi sie smutno - jeszcze nie zrobilo - bo jakos nie moge przetrawic tych
      wszystkich truposzow ...
      ilana dogen swiatynia,
      krew sie leje strumieniami w tym sezonie...
      • wioskowy_glupek Re: 6x14 06.05.10, 00:59
        Sawyer jest fantastyczny, ale dzisiaj bym go normalnie...

        Nie no gdyby tylko zaufał Jackowi... Sun, Jin a przede wszystkim Sayid by żyli...

        Bardzo dobry odcinek dużo akcji wzruszania itp... 9/10 choć niestety po uśmierceniu Sayida z przystojnaków mamy tylko Ricardusa i Sawyera.

        btw... ciekawe gdzie wcięło Ricardusa z Linuxem i duchołapem.
        • valentine02 Re: 6x14 06.05.10, 02:42
          "9/10 choć niestety po uśmierceniu Sayida z przystojnaków mamy tylko
          Ricardusa i Sawyera."


          Jak to!Desmond jeszcze w studni siedzi!
          • aniuta75 Re: 6x14 06.05.10, 08:29
            valentine02 napisała:

            > "9/10 choć niestety po uśmierceniu Sayida z przystojnaków mamy tylko
            > Ricardusa i Sawyera."
            >
            >
            > Jak to!Desmond jeszcze w studni siedzi!

            :D:D:D:D
        • black-emissary Re: 6x14 06.05.10, 13:05
          wioskowy_glupek napisała:
          > Sawyer jest fantastyczny, ale dzisiaj bym go normalnie...

          Pod jakim niby względem fantastyczny? Zachował się przy tej bombie jak kompletny
          kretyn, czyli był całym sobą.
          Niech zdycha! :/

          > choć niestety po uśmierceniu Sayida
          > z przystojnaków mamy tylko Ricardusa i Sawyera.

          Ricardusa?! No jak ktoś lubi facetów z eyelinerem... :p
        • jeriomina Re: 6x14 06.05.10, 22:31
          > btw... ciekawe gdzie wcięło Ricardusa z Linuxem i duchołapem.

          Też myślałam o Richardzie, gdzie on. Duchołap czyli Miles? No w sumie on też
          znikł...
          • wioskowy_glupek Re: 6x14 08.05.10, 02:40
            Jeronima bo oni w 3 poszli więc pewnie razem ich wcięło :)

            Black-Emmisary toteż napisałam, że tej akcji nie umiem mu darować. Niby fakt, że był sobą ale jak ostatnio zaufał Jackassowi to mu narzeczona wybuchła. Nie dziwi więc fakt tego jak się zachował.

            Co do eyelinera to mnie tak przy jego urodzie nie przeszkadza. No ale wiadomo de gustibus... mnie się na ten przykład ani troche Des nie podoba o Jacku placku nie wspominając.
            • black-emissary Re: 6x14 09.05.10, 04:09
              wioskowy_glupek napisała:
              > Black-Emmisary toteż napisałam, że tej akcji nie umiem mu darować.
              > Niby fakt, że był sobą ale jak ostatnio zaufał Jackassowi to mu
              > narzeczona wybuchła. Nie dziwi więc fakt tego jak się zachował.

              Problemem w tej akcji nie było niezaufanie Jackowi (o to ciężko mieć pretensje), ale kompletny brak pomyślunku. Ten jednakże nie dziwi u postaci, która nigdy myśleniem nie grzeszyła. Stąd moje pytanie cóż w nim tak fantastycznego :).

              > Co do eyelinera to mnie tak przy jego urodzie nie przeszkadza.
              > No ale wiadomo de gustibus... mnie się na ten przykład ani troche
              > Des nie podoba o Jacku placku nie wspominając.

              Ja u Ryśka żadnej urody nie dostrzegam, u Jacka zresztą też nie. Des jest na swój sposób niezły, obok Milesa jedyny wart zawieszenia oka element w serialu pozostały. Ale do świętej pamięci Sayida to im daleko :(.
Pełna wersja