melamelania
06.05.10, 11:44
...wyspa jest czymś w rodzaju czyśca i to, że ktoś ginie, to najlepsze, co mu
się może tam przydarzyć? Taki przejściowy świat przed całkowitą śmiercią, w
którym można doznać ostatecznej przemiany na lepsze i wtedy umrzeć "do końca"
lub przenieść się do jakiegoś "lepszego" świata, a to wszystko, co oni tam
robią, że próbują ratować się wzajemnie nie ma większego znaczenia, poza tym,
że wyzwala w nich coś "lepszego", co pomaga im w dalszej wędrówce?
Wtedy nie powinno nam być żal, że bohaterowie giną, a powinniśmy się cieszyć,
że im się udało. :)