A co jeśli...

06.05.10, 11:44
...wyspa jest czymś w rodzaju czyśca i to, że ktoś ginie, to najlepsze, co mu
się może tam przydarzyć? Taki przejściowy świat przed całkowitą śmiercią, w
którym można doznać ostatecznej przemiany na lepsze i wtedy umrzeć "do końca"
lub przenieść się do jakiegoś "lepszego" świata, a to wszystko, co oni tam
robią, że próbują ratować się wzajemnie nie ma większego znaczenia, poza tym,
że wyzwala w nich coś "lepszego", co pomaga im w dalszej wędrówce?
Wtedy nie powinno nam być żal, że bohaterowie giną, a powinniśmy się cieszyć,
że im się udało. :)
    • black-emissary Re: A co jeśli... 06.05.10, 23:43
      melamelania napisała:
      > ...wyspa jest czymś w rodzaju czyśca

      Za co do czyśćca i to na tak długo trafili Hurley czy Claire?
      Jaką przemianę przeszli Frank, Nikki czy Ilana?

      Poza tym na samej Wyspie znajduje się już pośmiertny bufor w postaci Szeptów. Bufor w buforze to już lekka przesada.

      > Wtedy nie powinno nam być żal, że bohaterowie giną,
      > a powinniśmy się cieszyć, że im się udało. :)

      Mnie jest żal, gdy odchodzi ciekawa, złożona postać, która wciąż mogłaby coś do serialu wnieść. To gdzie odchodzi nie ma większego znaczenia, w końcu to tylko fabularne twory :p.
Pełna wersja