Dodaj do ulubionych

Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ???

30.09.10, 19:56
Kompletnie nie rozumiem jaki jest sens ciągłego pokazywania scen podczas posiłków.
Obojętnie czy to w domu, czy w restauracji.
Prym wiedzie oczywiście "Klan". Prawie w każdym odcinku jest scena z jedzeniem.
Pomijam już otoczkę, jaka dzieje się wokół tego jedzenia, czyli wszystko poukładane jak na biesiadnym stole.

Czy jak bohaterowie chcą ze sobą porozmawiać to musi się to dziać przy posiłku, który i tak nigdy nie jest konsumowany? Bo albo dopiero zaczynają jeść, albo już skończyli, albo ta ciągła scena jak Doktor Lubicz z Koziełłą siedzą w stołówce i zabieranie się do jedzenia kończy się na odwinięciu sztućców z serwetki, albo zachwalaniem, że coś wygląda smakowicie.
W bardziej zaawansowanych scenach aktor próbuje coś włożyć do ust, ale widelec zatrzymuje się tuż przed jego ustami bo nagle ma coś ważnego do powiedzenia. A w jeszcze bardziej zaawansowanych scenach bohaterowie zaczynają smarować chleb masłem i dzielić się pieczywem.

Dlaczego sceny z jedzeniem posiłków są tak bardzo nachalne w serialach?
Kompletnie tego nie rozumiem (???)
Obserwuj wątek
    • reniatoja Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? 30.09.10, 20:08
      Tez mnie to wnerwia, nie mogę się skupić na akcji, tylko w napięciu czekam czy w końcu uda się danej postaci wprowadzic coś (choćby listek pietruszki z tych misternych sałatek lub pół łyzki jakiejś zupy z zawrotnej ilości obu łyżek nalewanych do talerzy) do otworu gębowego, czy cała scena spełznie na niczym. Najczęściej spełza na niczym i znowu jestem podk.wiona do wieczora :)

      Jeszcze czasem upiją pół łyka wody - z tych +/- siedmiu cm sześc. wlewanych na dno szklanek, ale jedzenie to im kompletnie nie wchodzi.
      • aga_ata Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? 30.09.10, 20:14
        Ubawiliście mnie:D Nie zwracam na to w ogóle uwagi, no może poza scenami Klanowymi itp. gdy rozglądam się po stole z podziwem obserwując posiłki jadane na śniadanie w roboczy dzień (jeżyki pomidorowe, dzisiaj w Klanie...!).

        Normalnie jedzą w Licencji na wychowanie. Rodzina Barańskich je, mówi z ustami pełnymi jedzenia. Taki wyjątek.
        • Gość: Maryna Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.10, 23:14
          Ciekawy watek i ciekawa obserwacja dot. 'Licencji na wychowanie'. W tym serialu faktycznie sceny 'stołowe' sa tak bardzo naturalne, ze nie zwraca sie na nie uwagi - sa po prostu świetnie wkomponowaną dramaturgicznie częścią opowieści. A jak sobie teraz dobrze przypomnę, to w każdym odcinku obie rodziny prowadza cześć swoich konwersacji przy stole jedząc. I to jedząc jak normalni ludzie. Najbardziej podoba mi się w tym Bartek Leszczyński - zajada z takim poetyzmem, ze aż przyjemnie patrzyć. I coś mi się wydaje, ze na planie tego serialu nieco nawet przytył :))
    • em.haa Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? 30.09.10, 21:47
      Dzisiaj oglądałam jakąś powtórkę z "Licencji na wychowanie" a tam jedli kanapki z samą sałatą i albo jakimiś powidłami :)
      I tak się zastanowiłam czy na tym stole coś jeszcze jest.
      Natomiast w "Barwach Szczęścia" sprzątali ze stołu a na talerzu 2 plasterki sera żółtego zostały wyglądało to nawet wiarygodnie.
      Mnie zadziwiają te pełne lodówki w serialach :)
        • reniatoja Przepis na jezyki a'la doktorowa 01.10.10, 10:07
          Pomidory przeciąć na pół, wydrążyc miąższ i wypelnic puste pomidory po brzegi majonezem. Do majonezu powbijać 6-cio centymetrowe odcinki szczypioru (ale patrzyłam uwaznie i na moje oko to był szczypiorek, a nie szczypior). Pychota po prostu pychota, a jakie zdrowe.
          Jest to danie w zasadzie przeznaczone dla Pawełka Juniora, ale senior otrzymał pozwolenie na skosztowanie jednago jeżyka. Za podejście do jakichś wymyslnych kanapek dostał natomiast po łapach, gdyż były wyłacznie dla juniora przeznaczone. Niestety szczegółowy przepis na kanapki dla doctorowa weźmie chyba ze sobą do grobu, bo nie podała na wizji, a nie wiem, czy jeszcze będzie miała taką jazdę, zeby tak szaleć ze sniadaniem.
          • aga_ata Re: Przepis na jezyki a'la doktorowa 01.10.10, 10:15
            Ja też lubię te pomidory, ale u mnie w domu to po prostu pomidory faszerowane majonezem jajkiem i serem białym/żółtym. I trochę roboty z tym jest... Chyba, że doktorowa przygotowała to poprzedniego dnia, a z rana tylko siup na talerz...?

            Początkowo myślałam, że te mikroskopijne kanapeczki dla Juniora to jakaś akcja superniania uczy jeść tadki niejadki. Że niby mniejsze, ciekawsze, fajniejsze, to szybciej zje.

            Fenomenem jest też dla mnie słynne już klanowe i mjmowe przelewanie soków do dzbanków. Może niektórzy tak robią, ale ja trzymam swoje w kartonie. Wodę mineralną takoż samoż:D
    • Gość: Elmo Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? IP: *.chello.pl 01.10.10, 12:32
      Ja nie mogę, ależ problem wydumałaś!
      Gdyby gadali o problemach siedząc naprzeciwko siebie w fotelach albo jadąc samochodem - też pewnie byłoby źle i nudno i nie rozumiałabyś. Co ci to przeszkadza, że ludzie rozmawiają przy posiłkach?
      A już całkowicie nie kumam tego wiecznego czepiania się, że sok jest w dzbanku a wędlina poukładana na talerzu.
      No, ale cóż się dziwić, społeczeństwo tak schamiało, że pije sok prosto z kartonu a zupę je z garnka chochlą i nabija się z każdego, kto robi inaczej.
      • reniatoja Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? 01.10.10, 16:40
        Już pomijając jeżyki pomidorowo - majonezowo - szczypiorowe na czwartkowe śniadanie i kanapki dla młodego, które senior jadł widelcem - rozumiem, ze ty też tak jadasz na codzień, ale czy również zasiadasz do posiłków i nie udaje Ci sie nic zjeść? Ani nawet wypic? Dziś Koziełło przez kilka minut próbował się napic soku ze szklanki (wyjątkowo szklanke miał prawie pełną- nie tak jak zwykle w Klanie - centymetr napoju na dnie) no i nie dał rady nawet ust zamoczyc, bo rozmawiał z Pawłem - albo mówił, albo słuchal, i kilkakrotnie ręka ze szklanką zastygała mu w pół drogi do ust. To samo się dzieje z kęskami (zwykle listkiem jakiegos zielonego lub kawałkiem pomidora, no bo tam nic bardziej kalorycznego sie nie jada), które są nabite na widelec i kilkakrotne próby wprowadzenia ich do ust spełzają na niczym w 99% przypadków. Zawsze czekam z napięciem - zje cos, czy nie zje. I to napięcie! Zatem nie same sceny przy stole są irytujące, tylko bezsilnośc tych postaci - chciałyby coś zjeść, ale nie udaje im się nigdy, bo albo cos nagle musza powiedzieć , albo posłuchać interlokutora, a potem scena się zmienia.
        • Gość: Elmo Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? IP: *.chello.pl 01.10.10, 17:11
          Reniu, liźnij trochę logiki!
          Czy ty jesteś z tymi Lubiczami, Koziełłami, albo ze mną 24 godziny na dobę, że wiesz na pewno, iż oni nie jedzą i nie pijają w ogóle niczego? Albo, że im się nie udaje? Chciałabyś, żeby tu wszystko było jak w Big Brotherze? Żeby bekali, mlaskali, pierdzieli podczas posiłku? Żeby żarli całe michy pomidorówki i schabowego i żebyś ty na to wszystko mogła patrzeć prze te 20 minut odcinka? A jak robią kupę też byś chciała popatrzeć i posłuchać?



          Zawsze czekam z napięciem - zje cos, czy
          > nie zje. I to napięcie!


          Kurczę :-)


          > Już pomijając jeżyki pomidorowo - majonezowo - szczypiorowe na czwartkowe śniad
          > anie i kanapki dla młodego, które senior jadł widelcem - rozumiem, ze ty też ta
          > k jadasz na codzień,


          No patrz, zdarza mi się poukładać wędlinę i ser na liściu sałaty a żeby dzieci miały radość kroję jajka na twardo na pół, smaruję majonezem, robię im uszka z rzodkiewki, ogonek ze szczypiorku i oczka z pieprzu - dlatego ABSOLUTNIE mnie to nie dziwi i nie przeraża jak niektórych komentatorów. Rozumiem, że ty dzieci nie posiadasz a jeśli już - dajesz im do rąk pajdę chleba i pęto kiełbasy, tak Reniu?


          • reniatoja Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? 02.10.10, 08:38
            Elmo, liźnij trochę logiki, Lubiczów widzimy przez pół godziny dziennie. Przez pozostałe 23,5 godziny na dobę LUBICZOWIE NIE ISTNEIJĄ, gdyż są to fikcyjne postaci serialowe. Nic w tym pozostałym czasie nie robią, nie jedzą, nie bekają, nie śpią, nie uprawiają seksu. Normalnie nic. Jedyne, co Lubiczowie jedza to to, co na ekranie, serio. Ale mogliby i nic nei jeść, tylko po co te sceny przy stole, skoro tak trudno im donieść widelec do ust...

            Może to wzór takiego nowoczesnego jedzenia. Łatwo utrzymać piękną linię jedząc tak jak Lubiczowie.

            Jeśli zas chodzi o śniadania moich dzieci, skoro juz to omawiamy, to faktycznie, nie mam zwyczaju w dni powszednie serwowac im jeżyków pomidorowych, ani myszek jajecznych. Przeważnie oboje jedzą owsiankę i pędzimy do szkoły. Jesli nie zdążą zjeśc przed wyjsciem to biorą kromę w łapkę i spożywają w samochodzie, gdyż nie pozwalam sobie na to, by szły do szkoły na czczo.

            Wiem, nei jestem Lubiczem.

            Ale w niedzielę jadamy tak trochę jak Lubiczowie, muszę przyznać. to jedyny dzień, kiedy celebrujemy posiłki i to uwielbiamy począwszy od przygotowywania ich po zmywanie naczyń :)

            Z tym, ze córka nawet w neidzielę pogardza wszelkimi jeżykami i na śniadanie je... owsiankę.
            • Gość: Elmo Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? IP: *.chello.pl 02.10.10, 21:27
              Ach, nie przedrzeźniaj mnie, Reniu, bo to nie jest na miejscu.
              Oczywiście, że nie widzimy ich 24 godziny na dobę, ale twórcy pokazują nam wycinek ich życia i akurat w tym czasie jedzą i rozmawiają jednocześnie. Tak to trudno zrozumieć? I spieszę ci donieść, uprzedzając już twoją odpowiedź, że nie mam problemu z odróżnieniem życia serialowego z życiem w realu.

              > Ale w niedzielę jadamy tak trochę jak Lubiczowie, muszę przyznać. to jedyny dzi
              > eń, kiedy celebrujemy posiłki i to uwielbiamy począwszy od przygotowywania ich
              > po zmywanie naczyń :)


              No właśnie, ty i twoja rodzina celebrujecie posiłki tylko w niedzielę a inni lubią robić to codziennie, łącznie z jeżykami pomidorowymi (kurczę, nie mogę się nadziwić, że innych to tak dziwi i śmieszy) i rozkładaniem serwetek, nie spiesząc się, bez ryzyka wrzodów itp. - pomyśl o tym, Reniu droga :-)
              • reniatoja Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? 03.10.10, 02:51
                Gość portalu: Elmo napisał(a):

                > Oczywiście, że nie widzimy ich 24 godziny na dobę, ale twórcy pokazują nam wyci
                > nek ich życia i akurat w tym czasie jedzą i rozmawiają jednocześnie.

                Właśnie problem w tym, ze w tym czasie oni NIE jedzą, tylko siedza przy jedzeniu, rozmawiają i zawsze jedynie coś dziubną na talerzu, raz na ruski rok uda im się to donieść do ust. Oni właśnie nie jedza i o tym jest ten wątek. Jedzenie służy w tym serialu za dekorację do scen i to, podobnie jak to, jaki odsetek bohaterów tego serialu celebruje pięknie wszelkie posiłki codzienne - to jest kompletnie odrealnione. Bo w życiu jest trochę inaczej - ludzie rozmawiają przy jedzeniu, ale również jedzą, wkładają normalnej wielkości kęsy do ust i potrafią te dwie czynności połaczyć i to zdarza sie w wielu serialach również, czyli jest technicznie do zrobienia na planie filmowym. A co do celebrowania - ja pomyslę jeszcze nad tym Elmo, zgodnie z tym co radzisz, ale póki co, ile bym nei myślała, to wychodzi mi, ze gdyby posiłki celebrowały tam dwie rodziny na dziesięć, to ok, lub gdyby posiłki bywały tam celebrowane na zmianę z takimi spożywanymi w pospiechu, na kolanie, na jednej nodze, bez serwetek i koszyczków na pieczywo, miałoby to ręce i nogi. Ale w Klanie z porcelany (lub innego fajansu) codzienna kawę pije nawet Michał, nawet Rysku, wszystkie pokolenia i wszystkie statusy społęczne. wszyscy sa mocno zapracowani, ale też wszyscy jak jeden mąż znajdują czas na pracochlonne śniadanka spożywane bez pospiechu każdego poranka. To jest tak odrealnione, ze irytujące. I tyle tłumaczenia oczywistości z mojej strony, pozdrawiam. .


    • lady_haha Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? 01.10.10, 17:10
      Rozmawiałam kiedyś z człowiekiem pracującym w jednej z firm produkujących seriale. Jak mi wyjaśnił, wszystkie rozwleczone sceny, gadanie o dupie Maryni itd. służy wyłącznie wypełnieniu odcinka. Trudno, żeby w emitowanym kilka razy w tygodniu przez wiele lat tasiemcu były same konkrety, bo odcinek trwałby może z 8 minut, a nie 23. Podejrzewam, że sceny z jedzeniem temu właśnie służą, bo cała ta celebra, podawanie sobie chlebusia, nalewanie kawki, delektowanie pomidorkiem skutecznie rozciągają scenę. Fakt, że jest to komiczne - najlepsze są poranki, kiedy nikt się nie śpieszy do pracy czy na uczelnię i cała familia spokojnie spożywa rytualne śniadanie. Realizm jak cholera ;)
    • sophie_ann Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? 01.10.10, 19:19
      mnie nie przeszkadzaja sceny z jedzeniem, bardziej przeszkadzaja mi nachalne sceny erotyczne. moze autorzy seriali wychodza z zalozenia ze podczas posilkow rodzina dzieli sie tym co zdarzylo sie w ciagu dnia, wymieniaja poglady itp. a klan juz tyle lat leci, pomysly sie juz skonczyly wiec bohaterom zostalo juz tylko jedzenie:)
    • kanna Poniewaz COŚ sie musi dziec na planie 02.10.10, 21:33
      Nie moze byc tak, że dwie osoby siedza i nie robią NIC , poza gadaniem. Bo to by program publicystyczny wyszedł :p Więc wymyslaja, co by mogły robic.. jedenie jest najprostsze.
      Czasem wychodza kurioza, jak np. Betka z Michałem rzucający sobie piłke podczas romowy. Kilka lat temu to było, ale oni dawno z wieku nastolatkowego - jakos uspraiedliwiajacego takie zachowanie - wyrośli.
    • the_accidental Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? 03.10.10, 19:56
      A propos jedzenia, to mnie od zawsze bawią/irytują dwie rzeczy: gdy ktoś komuś zrobi kawę czy herbatę, nigdy nie widać płynu ani pary unoszącej się znad kubka/filiżanki. A gdy jedzą zupę, to (oczywiście z wazy) nalewają jedną chochelkę, jak u Łęckich w Lalce czy innych ordynatów Michorowskich. I taki Jerzy czy Michał z Klanu mają się tym najeść? ;-)
      A nie, przepraszam, jest jeszcze trzecia rzecz: jak np. są pierogi czy same ziemniaki, to leżą godzinami na stole ułożone na talerzach zanim rodzinka raczy się zejść. Zawsze się denerwuję, że to wszystko już jest zimne!! ;-)
    • Gość: jaa Re: Jaki jest sens w scenach z jedzeniem ??? IP: *.chello.pl 14.10.10, 18:16
      no i Monika dzisiaj 2 razy próbowała jeść..
      -raz śniadanie (wszystko wykładała na stół... wędlina pokrojona od razu na talerzu trzymana w lodówce-nie wyschła jej, chlebek tylko przykryty jakąś ścierką, też nie wysechł) oczywiście nawet nic nie ugryzła

      -potem jakąś sałatkę, wzięła może z kęs

      ciekawe czy dalej będą udawać, że coś jedzą :-/ bo jak na razie, jedynym zjadanym przez nich produktem są delicje
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka