Dodaj do ulubionych

Prosto w serce - wyjątkowy gniot!

02.05.11, 20:06
Zawsze są dobre strony nawet w wyjątkowo złych produkcjach. W tej czekałam prawie do końca, ciągle szukając czegoś pozytywnego, ale nie ma tam NIC godnego uwagi! Anna Mucha gra jak absolutne beztalencie lub złapany na ulicy naturszczyk bez pojęcia o co w tej pracy chodzi. Długie kwestie na wydechu, wystrzeliwane jak z automatu ... zresztą szkoda wyliczać jej błędy - wszystko jest poniżej jakiejkolwiek normy.
Bobek, uroczy w Brzyduli, tutaj grając kretyna bez kręgosłupa moralnego pomaga sobie kończąc i zaczynając każdą kwestie od "okej" ze znakiem zapytania lub wykrzyknikiem -
żenująca postać i niestety żenująco zagrana. Szkoda bo uwielbiam Bobka! :-)))
Fabuła ma dziwaczne zwroty i zakręty nie układające się w całość. Odloty i wzloty, upadki
i wzniosłe gesty, podstępny, mściwy, podły brat i siostra-idiotka ...
Ech..., szkoda słów!
Obserwuj wątek
    • faszyna Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! 02.05.11, 20:36
      Moje pytanie jest proste: czy mozna kogokolwiek dobrze zagrać w PwS? Moim zdaniem niestety nie można. Ten scenariusz nie daje żadnych szans ani Bobkowi, ani Musze, ani Braciakowi, ani nikomu innemu. Po prostu, to jest masakra a nie scenariusz.
      Na jednym z witryn dotyczących PwS jakiś dyskutant zadał pytanie: "Co trzeba mieć w głowie zamiast mózgu, by oglądać taki serial?" Moim zdaniem taki serial można oglądać na takiej samej zasadzie, jak się je chipsy lub pali papierosy: to nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. A pytanie, które powinno paść, brzmi: "Co trzeba mieć w głowie zamiast mózgu, by wpaść na pomysł produkcji takiego serialu, wedle takiego scenariusza i w takiej reżyserii?" I chyba odpowiedź jest dośc prosta: zamiast mózgu trzeba mieć kasę fiskalną. I wtedy wszystko gra: widzowie między jednym a drugim chipsem czy papierosem rzucają okiem na tv, a kasa sobie płynie... I tylko biedni aktorzy sie męczą (i tak jeszcze muszą do jesieni!), marnując swój czas, potencjał i dobre imię dla tego biznesowego przedsięwzięcia. A że tak jest, wystarczy obejrzec taki filmik w necie, w którym FB mówi, co mysli na temat Sagowskiego. Oj, biedny ten Filip, biedny...;)
      Przy okazji, oglądam PwS juz teraz tylko dla FB. Ale dla zachowania resztek mózgu w jakim takim stanie, czasem rzucam okiem na "Brzydulę". To taka dobra odtrutka na toksyczne PwS. ;))
      • aga_ata Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! 02.05.11, 20:55
        Prawdę mówiąc mam to samo.
        Oglądam dla Bobka:) Mucha doprowadziła mnie już do takiego nerwa, że zobojętniałam...

        Jednak szybciej kupię PwS, które z założenia jest bajką niż taki Przepis Na życie, którego twórcy silą się na "życiowość" zamiast przyznać głośno "robimy byle co".
        • dona.a Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! 02.05.11, 21:37
          aga_ata napisała:

          > Jednak szybciej kupię PwS, które z założenia jest bajką niż taki Przepis Na życ
          > ie, którego twórcy silą się na "życiowość" zamiast przyznać głośno "robimy byle
          > co".

          To "byle co" będzie miało drugi sezon. Mnie ta Kumorek jakoś do siebie nie przekonuje, dlatego do tej pory obejrzałam może z ćwierć jakiegoś odcinka.
      • projagi Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! 02.05.11, 22:57
        Zgadzam się - niestety :-(.
        W oryginale cała historia była jakby sprowadzona do absurdu. Tutaj wszystko, co tam się działo z "przymrużeniem oka" chcą robić "na poważnie". I - niestety - wychodzi kicha. Jedynie Czarek się broni. Jest o niebo lepszy od obscenicznego, choć oryginalnego :-) Quike.
          • Gość: olka Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.11, 11:12
            a ja uważam, że nawet z postaci bez potencjału, można coś wykrzesać, tylko trzeba mieć talent. Problem z "Prosto w serce" jest taki, że tam nie ma aktorów- oprócz właśnie pana Małeckiego, czy Agaty Kuleszy. Ani Socha, ani Bobek, ani nawet Braciak (Muchę świadomie pomijam, bo to jest pomyłka!) nie wzlecą wyżej, niż to, co już widzieliśmy w "Brzyduli".
            • faszyna Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! 03.05.11, 11:53
              Mówisz o talencie aktorów czy reżyserów? Bo dla mnie PwS to głównie dowód na kiepską reżyserię. Jak to jest np. możliwe, że kluczowe dla danej sceny słowa wypowiadane są tak, że ich nie słychać? Choćby taki przykład. Kilka odcinków temu w scenie "hotelowej", gdy prawie doszło juz do małego co-nieco między Arturem a Moniką, ta ostatnia w kluczowym momencie mówi, ze nie moze. A sekundę potem dzwoni do Artura telefon i ten wstaje z łózka z głosnym: przepraszam, telefon. To jest własnie typowe dla tego serialu położenie sceny. Monikowe "nie mogę" jest do zrozumienia po n-tym odsłuchaniu nagrania, a to, co mówi Artur i co wydaje się w tej scenie drugorzedne wobec "nie" Moniki, brzmi jak przysłowiowy dzwon. Przecież chyba zamysłem scenarzysty było podkreślenie uczciwości Moniki wobec Czarka, która uznała, że z konsumpcja uczucia do Atura musi jednak poczekać, aż zerwie swoje zaręczyny, a nie to, że po raz kolejny w tym serialu scena jest przerywana telefonem. I tak się dzieje w tym serialu na każdym kroku. To, co pomimo wszystkich absurdów scenariusza mogłoby jak tako wypaść, wychodzi byle jako lub nie wychodzi w ogóle. A wrażenie pozostaje takie, ze aktorzy graja źle.
              Piszesz o złej grze Bobka... A moje pytanie brzmi, jak można logicznie zagrać postać Artura, który w jednym odcinku zamierza oświadczyć się ukochanej, w drugim się obraża, w trzecim zaręcza z byłą dziewczyną, która już go nie rusza, a jeszcze w kolejnym w ramach otwarcia na prawdziwą przyjaźń zabiera Monikę do matki? Nawet największy tuz aktorski by nie podołał temu psychologiczemu absurdowi. Szczególnie wtedy, gdy sceny są rwane, a dialogi wątłe i ograniczają się do wypowiadania sloganów.
              Natomiast co do zachwytów na Kuleszą i Małeckim, dla mnie to postaci z innej, farsowej bajki, które słabo pasują do powaznego tonu polskiej wersji PwS. Od Sasa do Lasa, to jest konwencja tej produkcji, niestety.
              • Gość: olka Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.11, 12:12
                Konwencja jest szczególna to prawda. Nie skupiałabym się jednak na zabiegach reżyserskich, gdyż przy takich formatach reżyser ma najmniej do powiedzenia. Jest hala, zarys scenariusza, aktorzy, którzy sami się reżyserują, bo przez 12 h trzeba nakręcić 12 scen, łączne z przeniesieniem kamer, ustawieniem świateł, dekoracji, zabiegów kosmetycznych wykonywanych na aktorach oraz wliczeniem godzinnej przerwy na obiad. Tu nie ma miejsca na ambicje, jak aktor się pomyli, to nie robi się cięć, tylko leci dalej, tak samo, gdy nagłośnienie szwankuje, któż by się głowił dlaczego? Produkcja kolejnego dnia zdjęciowego nie opłaci, niestety. W serialach wszystko obija sie o kasę, dlatego moim zdaniem polskie produkcje telewizyjne ratują tylko aktorzy. W takich telenowelach (nie mówię tylko o tym formacie, ale o wszystkich opartych na zasadzie 100 odcinków plus) scenariusz jest zawsze podobny, nieważne czy są na zagranicznym tle, czy nie, i tylko aktor jest w stanie zrobić coś z własną rolą, amator się nie sprawdzi, bo musi dostawać wskazówki reżysera, a na to na planach nikt nie ma czasu. Chyba, żeby się spotykali w czasie wolnym od pracy, ale w tym środowisku chyba nikt nie jest aż takim altruistą.
                • faszyna Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! 03.05.11, 13:39
                  Czyżbys uważala, ze reżyserzy PwS biorą kase za nic? Czyli za brak rezyserii? No to jest zadziwiające...
                  Jakoś "Brzydula" mogła sie udac, pomimo że był to równie męczący dla ekipy format. Ale w tej ekipie byl Smarzowski, reżyser o okreslonej wysokiej marce, a wśród scenarzystów Maria Czubaszek. Więc tamten scenariusz miał jakis sens, a postaci trzymały sie "kupy". Marek czy Ula od początku do końca sformatowani byli wedle pewnej logiki i zapewne zagranie tak ustawionych postaci było relatywnie łatwe. A tu, w przypadku Artura czy chocby Anety, jak to zagrać, gdy postac co odcinek odbija sie od bandy do bandy.
                  No cóż, dla mnie PwS to ten sam sort co Majka, a Brzydula to jakies niebotyczne wyżyny tej serialowej pólki.
                  • Gość: olka Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.11, 13:49
                    > Czyżbys uważala, ze reżyserzy PwS biorą kase za nic? Czyli za brak rezyserii? N
                    > o to jest zadziwiające...

                    to "nic" wbrew pozorm wymaga dużo pracy ;) chyba nie do końca zrozumiałaś moją wypowiedź, to jest inna specyfika, uważam, że warstwy reżyserskiej nie należy obwiniać za niedociągnięcia w produkcji, gdyby był czas i pieniądze, niezależnie czy dany serial reżyserowałby pan Smarzowski, czy pan Drabiński- nie zdarzałyby się problemy z dźwiękiem, czy tzw. niedbałością dialogową, bo każda scena byłaby opracowana do perfekcji. Oczywiście mówię o kwestiach czysto technicznych, które wypomniałaś twórcom w swoim komentarzu, warstwa artystyczna to zupełnie inna bajka.
                    • faszyna Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! 03.05.11, 20:46
                      Aha, to mam rozumiec, ze na "Brzydulę" były większe pieniądze? Ale na co konkretnie? Na gaże dla Bobka, Braciaka i Sochy? Na płace reszty Brzydulowej ekipy, zatrudnionej teraz przy PwS? Na to samo studio, które zagrało w "B"? Na wynajęcie podobnie drogich samochodów?
                      A może było więcej czasu na kręcenie? Przeciez poprzednio tez aktorzy płakali, że siedzą na planie po naście godzin... Ja tu akurat nie widzę róznicy, chocmozenie ma stosownej wiedzy "operacyjnej". Ale widzę różnicę własnie w scenariuszu, a dokladniej w pomysle na serial. W "B" był jakis, a tu jest tylko cykl skeczów z cyklu: Niesamowite przygody wszelakie Ksiecia, Kopciuszka i złego wiedźmina Braciaka. ;))
                      • Gość: olka Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.11, 10:31
                        a oglądałaś oryginał PwS? historia "Brzyduli" to historia kopciuszka, który staje się królewną- o ileż łatwiej zrobić z tego miłą komedię, z wątkiem romantycznym- szczególnie przy talencie pani Czubaszek (która z tego, co czytałam zainteresowała się projektem ze względu na oryginalną wersję "Betty, la fea") "Sos mi vida" to mierna telenowela, bez wyrazistych postaci, Oreiro zrobiła z Monici postać komediową, rysowaną grubą kreską- Mucha nie podołała. Wątki poboczne są dodatkiem, a tu nie ma wiodącej historii, bohaterów, którym widzowie kibicują od początku do końca. Jest miłość, zdrada, zdrada i miłość...i intryga. I niczyja to wina, naprawdę. Może z wyjątkiem osoby odpowiedzialnej za adaptację najpierw "Majki", a potem "PwS", wmawiającej polskiej publiczności, iż były to światowe hity- a prawda jest taka, że wcale takimi nie były.
      • Gość: jakaja Re: Prosto w serce - wyjątkowy gniot! IP: *.centertel.pl 04.05.11, 10:11
        Też tego nie rozumiem.
        Owszem chłopak jest przystojny ale nie potrafi grać.
        A już w PwS jego postać jest wyjątkowo wqrwi.ająca i kibicuję Braciakowi i spółce.
        Dla mnie to już lepiej zagrał dostawcę kwiatów, rola trwała z minutę we wczorajszym filmie Ranczo Wilkowyje lub w reklamie prince polo z przed lat niz w Brzyduli i PwS razem wzięte.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka