Dodaj do ulubionych

"Serialowi" w kinie

    • angazetka Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 09:59
      Bałam się, że po tylu nagrodach i recenzenckich zachwytach spotka mnie rozczarowanie. Ale nie. Na szczęscie nie.
      Bardzo kameralny, mały film, przepięknie pokazany, z genialną muzyką. Historia mocna, ale podana o niebo lepiej niż w plakatowym "Pokłosiu", oszczędnie, cicho, a chyba też bardziej wielowymiarowo. Pozostawia pole do namysłu, do własnej interpretacji. Film czaruje, uwodzi, nie pozwala oderwać wzroku od ekranu - nie jest doskonały, ale ma moc.
      I aktorstwo. Tak jak Dorociński jest dla mnie "jedynym polskim aktorem", Agata Kulesza jest "jedyną polską aktorką". Jest genialna. I cieszę się, że została odkryta.
      • dona.a Re: Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 10:36
        angazetka napisała:


        > Agata
        > Kulesza jest "jedyną polską aktorką". Jest genialna. I cieszę się, że została
        > odkryta.

        I pomyśleć, że duży udział w tym odkryciu miał jej występ w TzG:)
        • faszyna Re: Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 10:42
          dona.a napisała:
          > I pomyśleć, że duży udział w tym odkryciu miał jej występ w TzG:)>

          Czyzbyś podejrzewała Smarzowskiego o oglądanie TzG? Albo serialu "Prosto w serce"? ;)))
          • angazetka Re: Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 13:37
            Skoro kręcił "Brzydulę", to dlaczego nie? ;) Faktem jest, że dopiero po wygraniu TzG o Kuleszy zrobiło się głośno i jej nazwisko zyskało na rozpoznawalności i wartości marketingowej. Z zyskiem dla widzów, bo wreszcie reżyserzy zaczęli widzieć sens w jej obsadzaniu.
          • dona.a Re: Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 20:28
            angazetka napisała:

            > I dlatego TzG ma dla mnie rację bytu ;)

            Też tak uważam:) Poza tym pamiętam jak Glinka (nie porównuję jej z Kuleszą) powiedziała, że brała udział w czym się dało, żeby reżyserzy poznali jej możliwości (dotyczyło udziału w Forcie Boyard), jest to jakiś argument.
          • faszyna Ah, ten świat Hollywoodu... 06.11.13, 15:12
            Wsiąkłam wczoraj kompletnie w Opowieści Hollywoodu na tvp kultura. Spektakl leciwy, ale kultowy i się zupełnie nie zestarzał przez te lata. Pamietam swój zachwyt podczas premierowej emisji i aż mnie zdziwiło, jak sztuka mi się spodobała także wczoraj. I Gajos. Nie ma co się dziwić, ze OH stały się przepustką do wielkiej post-Jankowej kariery dla Gajosa. Jednym słowem: sztuka-cymes palce lizać. :))
            • scoutek Re: Ah, ten świat Hollywoodu... 06.11.13, 17:20
              raczej post-Tureckiej;))
              Turecki z Kabareciku był post-Jankowy, podobno Gajos w szpitalu dopiero otrzeźwiał, że przegiął w drugą stronę, gdy go przywitano: dzień dobry panie Turecki:))

              --
              z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
              moviemovie.blox.pl
          • glafira Donos z internetu:) 11.11.13, 13:54
            Matt się zbiesił, jak w innym wątku zauważyła Faszyna, ale ja wcale mu się nie dziwię:)
            Ja też dałam sobie już spokój z 'polską, serialową jesienią'. Nawet mój od tylu lat ulubiony serial NDiNZ oglądam teraz po łebkach, głównie za sprawą wątku ciężarnej Oli, którego to (wątku) od jakiegoś czasu wybitnie nie trawię. Z Czasem honoru też zaczynam się żegnać, no nie da się już tego oglądać. To nie koniec świata ma jeszcze w sobie jakiś potencjał, humor i fajnych aktorów, ale troszkę zawiewa nudą i też nie czekam z utęsknieniem na kolejny odcinek, ba, nawet zapominam, iż coś takiego 'leci'.
            I dlatego, ja, osoba wychowana głównie na kinie i telewizji, zaczynam doceniać zalety internetu. Na początek wzięłam na tapetę wszystkie produkcje polskie ostatnich lat, które chciałam zobaczyć, a do kina nie dotarłam. Na pierwszy ogień poszedł "Swing" (bo krótszy niż inne tradycyjne filmy, a bardzo późny wieczór już był:) ). W kolejce czekają: Drogówka, Mój rower, Dzień kobiet, Obława, Różyczka, może spróbuję Weekend... i jeszcze parę innych.
            A więc co do Swingu. Pamiętam, ktoś, chyba Faszyna, pisał już o tym 'filmie', ale nie pamiętam co. Ja w każdym razie gorąco polecam. Świetny, chociaż w zasadzie trudno nazwać go zwykłym filmem. To raczej coś na kształt farsy rozgrywającej się w jednym pomieszczeniu i polegającej na rozmowach pomiędzy pięcioma osobami. Ale jakich rozmowach... Zdarzyło mi się parę razy zaśmiać na głos, co naprawdę rzadko się zdarza, nawet na rekomendowanych komediach. Bardzo dobre aktorstwo i co jest ewenementem tej produkcji to to, że Swing to wytwór kabaretu Limo, a stosunek do ówczesnych kabaretów z mojej strony jest ostatnio bardzo anty niestety. Ale wyjątek stanowi regułę, a Swing jest na to świetnym przykładem. Po prostu bardzo dobra komedia omyłek. Naprawdę polecam.

            PS. Tak zachwalany przez Matta serial "Bez tajemnic" też oczywiście mam w swoich internetowych planach, ale to raczej podczas jakiegoś dłuższego urlopu lub chorobowego:)
            Bo odcinków narosło już sporo, a ja chciałabym tak 'po Bożemu' od pierwszego, i dlatego ja, przynajmniej na razie, nie piszę się jeszcze na bieżącą dyskusję o serialu. Ale w niedalekiej przyszłości kto wie:))
            • faszyna Re: Donos z internetu:) 11.11.13, 14:29
              O Swingu pisałam jak najbardziej pozytywnie. Czyli chyba coś w tym filmie jest. ;)
              Z CzH odpadłam po 10 minutach, nie dałam rady pomysłom scenarzystów. Za to obejrzałam na jedynce film francuski z C. Deneuve. I warto było. :)
              • faszyna Chce się żyć z Idą bez tajemnic ;) 18.11.13, 11:34
                Uskuteczniłam pakietowe oglądanie podanych wyżej tytułow w bardzo krótkim czasie . Dwa kinowe i jeden internetowy, czyli II sezon Bez tajemnic w necie, oglądany w sposób "pacjentowy". Wrażenia po kolei.
                ChSŻ fajny film, ale mnie nie poruszył tak, jak powinien, biorąc pod uwagę przeczytane wcześniej relacje ws. chusteczek i chlipania w kinie. A ja nic, ani łezki...
                Ogrodnik gra wyśmienicie, ale naszła mnie refleksja, że postać nie rozwija się w trakcie filmu. I gdy już wszyscy zaczynają rozumieć bohatera, to ja ciągle widzę osobę, której gestów zupełnie nie potrafię zinterpretować. Mój feler jako widza? No może, ale w odbiorze całej tej historii przeszkadzało mi wspomnienie amerykańskich filmów, gdy sposobem porozumienia jest prosty ruch powiek (i to samo w dawno czytanym książkowym Hrabim Monte Christo). Tutaj wykorzystano ksiązke z symbolami, pewnie fakt z życia pierwowzoru, ale jednak...

                Ida-minimalizm posunięty do bólu... Czy mniej minimalizmu pomogłoby w odbiorze filmu, czy przeszkodziło? Ano nie wiem. Życiowo, tj. odnośnie do np. architektury czy świątecznej dekoracji, jestem za minimalizmem, ale moja percepcja, spaczona oglądaniem łopatologicznych seriali, chwilami domagała się na Idzie więcej. Np. co było za drzwiami mieszkania otwieranego wytrychem przez ciotkę albo jak wylądowała w rowie. Takie skrzywienie serialowe... ;) No ale oczywiście film świetny i Kulesza w czarnych kontaktach, dodających postaci dramatyzmu, też. Ale z filmu zapamiętałam głównie twarz aktorki grającej Idę.

                No i bez tajemnic, jak obiecałam Mattowi, tak zrobiłam, obejrzałam pierwszy tydzień w necie, a potem przeleciałam cały II sezon. Wrażenia? Z III serii utkwił mi w pamięci Głowacki, Stuhr jak zwykle wydał mi się z lekka papierowy (w kazdej roli dramatycznej tak go odbieram). Co do II serii, oglądanie "po pacjentach" sprzyja odbiorowi wątku. Kijowska swietna, natomiast Janda lepsza niż w I sezonie, ale ogólnie w ogóle mi się nie podobała.. A główne refleksje dotyczyły mojego własnego wnętrza, podobieństwa pewnych własnych stanów emocjonalnych do tych pokazanych w serialu i ciekawości, czy i w jakim stopniu przydałaby mi się taka terapia. W zyciu nie byłam, ale może powinnam? To jest, powinnam, jak każdy człowiek, miotający się pomiędzy tym, co by sie chciało, a tym, co go dziedzicznie ogranicza, ale nigdy nie poszłam. To ciekawa konkluzja po serialu: cos na kształt autoterapii z udziałem serialowych postaci... ;)
                • matt_banco Re: Chce się żyć z Idą bez tajemnic ;) 19.11.13, 13:36
                  Dzieki wielkie za garsc refleksji. Ja cos z kinem nie moge znow ruszyc. Obiecalem sobie pare miesiecy temu, ze pojde na "Walese" i ... no wlasnie. Pozniej podobna wewnetrzna obietnice zlozylem wzgledem "Wyscigu" ... bo i tematyka bardzo mi bliska i Howard za kamera i Zimmer za klawiszami, a i mam jakas slabosc do Bruhla (no a juz jako Niki Lauda). No i film w kinach, a ja wciaz nie.
                  A BT wciaz ogladam, chociaz poniedzialki i piatki zwykle jakos tak dziwnie, ze przysypiam na koncowkach ;-)
                  • matt_banco Bez tajemnic ... tercet doskonaly 20.11.13, 09:34
                    Wczorajszy odcinek, z tercetem Celinska-Preis-Radziwilowicz zachwycajacy. Wlasciwie to nie do konca byl tercet, a duet plus arbiter. Mialem wrazenie, ze pan Jerzy wrecz nie chcial przeszkadzac kolezankom i z uznaniem przygladal sie ich "wyczynom". Piekna robota.
                      • faszyna Ida... be tajemnic 20.11.13, 11:59
                        Jeszcze mi Ida chodzi po głowie. Film o odkrywaniu własnej przeszłości, film o trudnych relacjach polsko-żydowskich. Tak, ale także dość przewrotna historia o smakowaniu zycia i o podążaniu śladem krewnych, choćby emocjonalnie dalekich od siebie... To mi się właśnie skojarzyło w drodze do pracy. Czyli nie tylko traumy z I części filmu, ale i przewrotnośc drugiej. Choc może słowo "przewrotnośc" nie jest zbyt trafione... No ale że inne mi nie przychodzi do głowy, więc niech już tak będzie na określenie tej mini powiastki filozoficznej.
                        Uff, ale mi się pokrętnie Ida skojarzyła. ;))))

                        A co do BT, żarło, żarło i zdechło. Nagle poczułam przesyt formatem i zablokowałam się przy oglądaniu I sezonu. Może to wynik przesytu dzieleniem na czynniki pierwsze uczuć i emocji? A może podświadomie dostrzegłam pewną powtarzalność tekstu?
                      • glafira Re: Bez tajemnic ... tercet doskonaly 20.11.13, 15:04
                        scoutek napisała:

                        > tak nagadaliście się na temat BT, że nadganiam:)

                        Ja bym to nazwała raczej monologiem na temat BT, dialog wytworzył się nieco później:)

                        Ja nadganiam na razie kino polskie z ostatnich dwóch lat, na BT przyjdzie czas, ale prawdę mówiąc, tak mnie skołowaliście tym oglądaniem 'po pacjentach', że gdybym na przykład chciała dzisiaj zacząć, to co mam zrobić? Włączyć pierwszy odcinek pierwszego sezonu czy szukać pacjentów w środku sezonu, czy jeszcze jakaś inna opcja wchodzi w grę? Da się to jakoś sensownie wytłumaczyć BT-owskiemu laikowi:))
                        • faszyna Re: Bez tajemnic ... tercet doskonaly 20.11.13, 17:25
                          glafira napisał(a):
                          "gdybym na przykład chciała dzisiaj zacząć, to co mam zrobić?"
                          Zasada serialu jest prosta: każdy pacjent ma swój dzień tygodnia, a w piątek terapeuta idzie na własną terapie. Czyli jak chcesz ogladac po pacjentach, to wybieraj odcinki z tego samego dnia (poniedziałki, wtorki, etc.). Mnie się tak lepiej oglądało, bo się człowiek nie gubi w wątku. Ale zaczęłam ogladać komplet od II sezonu, co akurat miało mniejszy sens, bo mniej się orientowałam w rodzinnych sprawach terapeuty.
                          Tyle mojej podpowiedzi... :)
                          • scoutek Re: Bez tajemnic ... tercet doskonaly 20.11.13, 18:28

                            faszyna napisała:

                            > glafira napisał(a):
                            > "gdybym na przykład chciała dzisiaj zacząć, to co mam zrobić?"
                            > Zasada serialu jest prosta: każdy pacjent ma swój dzień tygodnia, a w piątek te
                            > rapeuta idzie na własną terapie. Czyli jak chcesz ogladac po pacjentach, to wyb
                            > ieraj odcinki z tego samego dnia (poniedziałki, wtorki, etc.)

                            albo inaczej: 1, 6, 11, 16... to są poniedziałki
                            2, 7, 12, 17 .....to wtorki
                            3, 8, 13, 18...... środy
                            4, 9, 14, 19 .....czwartki
                            5, 10, 15, 20 ...... piątki
                            proste:)

                            --
                            z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
                            moviemovie.blox.pl
    • matt_banco "Wyscigowo" 21.11.13, 14:12
      No i sie zebralem i poszedlem na "Wyscig". Uuuuuuuuuaaaa ... piekne kino. Choc z takiego samograja zrobic kiepskie kino to byloby barbarzynstwo, no ale Howard i spolka dali rade. Oprocz tego, ze jest to swietny dramat sportowy, to jest to tez jeden z bardziej wzruszajacych filmow, jakie ostatnimi czasy widzialem. Bruhl w roli Laudy przejmujacy, ale przekonal mnie w koncu do siebie rowniez i Hemsworth ;-). A Zimmer muzycznie doprawil to po swojemu, co hmmm ... w samym filmie roznie brzmialo, ale musze tego posluchac bez obrazu.
      Wybornie filmowo spedzone dwie godziny.
      • glafira Reklamowo:) 22.11.13, 12:11
        A ja po obejrzeniu najnowszej reklamy Żywca nabrałam znowu ochoty na Blues Brothers. To film, który chyba nigdy się nie zestarzeje, a scena w barze, w którym bracia z kamiennymi twarzami śpiewają rawhide, a wokoło nich lata wszelkiej maści szkło - cudna.
        "Wybornie filmowo spędzone dwie godziny", że pozwolę sobie zacytować Matta:))
      • angazetka "Wyścigowa" wspólnota poglądów 22.11.13, 12:48
        Z rzadka się teraz udzielam, ale muszę wyrazić radość, że Tobie też się "Wyścig" tak spodobał. Byłam w kinie dwa razy, tak mnie ten film ujął. Inteligentnie napisany, świetnie zagrany, z fajnymi zdjęciami i dobrą muzyką, dopieszczony scenograficznie. Rewelacja sezonu.
        Co do aktorów jeszcze: Bruhl jest aktorem zacnym, to wiedziałam. Ale że Hemsworth jest aktorem nie tylko świetnie wyglądającym, lecz także świetnie grającym, to nie wiedziałam. Fajnie było się o tym przekonać.
    • matt_banco "Kobrowate" 25.11.13, 21:44
      No obejrzalem sobie "Kobre" na zywo i ... slabe ;-) Cos nie wyszlo i to chyba glownie po stronie aktorskiej. "Twist" bez werwy i zaskoczenia. Calosc zreszta nie miala tempa. I Karolak w drugiej odslonie jakos tak deklamacyjnie wypadl. No ale wlasnie mowia, ze posypali sie w tekscie i ze glownie spinali sie na tym, aby kompletnie nie wyleciec z watku, to troche inaczej to wyglada. No, ale jednak ogladanie "wpadki" z ktorej sie aktorzy wyratowali, to co innego niz ogladanie po prostu dobrego przedstawienia. Wolalbym aby nie musieli kombinowac, a po prostu trzymajac sie tekstu lepiej grali.
      • jaginger Re: "Kobrowate" 25.11.13, 22:22
        A to dzisiaj było? A ja jak za szczeniackich czasów zakodowałam, że będzie w czwartek :)
        To może dobrze, że do domu dojechałam na Homeland.
        • baabeczka Re: "Kobrowate" 25.11.13, 23:26
          Bardzo zawiedziona jestem tą Kobrą. Brak tempa, zła wymowa Kamili Baar i beznadziejna dykcja Karolaka. Bardzo to bylo widoczne w tej sztuce,wrecz przeszkadzalo w ogladaniu. Gdzie tam temu spektaklowi do starej kobry...:-(
          • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 08:16
            Baar jest od pewnego czasu pretensjonalna, ta wymowa mnie rozwala, połowy nie rozumiem
            w sumie mi się podobało, ale końcówka była koszmarna, dobrze, że chłopaki wyjaśnili, że to dlatego, że szyli
            bo już myślałam, że coś ze mną jest nieteges

            --
            z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
            moviemovie.blox.pl
            • faszyna Kobra w wymowie 26.11.13, 10:56
              Od razu powiem, ze nie dałam rady i obejrzalam tylko krótki kawałek, bo zwyczajnie nudne było.
              Co do Baar i jej wymowy, fakt, jest kiepsko. Ale maniera w jakiej mówi i gra, przypomina mi w pewnym sensie Jandę z jej piskliwym głosem. Niedawno leciał w tvp bardzo stary spektakl Trzech sióstr z czasów sprzed Człowieka z marmuru. Tu o dziwo Janda mówiła normalnym, bardzo przyjemnym głosem i przy zamkniętych oczach nie sposób było poznać, kto zacz. Potem niestety Jandzie trafił się Wajda i od dekad mamy co mamy, czyli tony trudne do zniesienia. Baar podobnie, gra manierą, której jeżeli się nie polubi, to nie idzie przetrzymać. Co, niestety, dotyczy wielu aktorów: maniera, którą jadą przez całą swoją karierę.
            • glafira Re: "Kobrowate" 26.11.13, 11:51
              A u mnie, jak to zwykle bywa w poniedziałkowy wieczór, posypała się podzielność uwagi i zwyczajnie przysnęłam:) Ale z tego kawałka, który zdążyłam zobaczyć, mogę wyciągnąć parę 'nie' pochopnych wniosków: po pierwsze, słaba gra aktorska, po drugie, słabe przygotowanie się aktorów w kwestii tekstu ( były pomyłki już na samym początku przedstawienia), po trzecie, gdzie te Kobry z tamtych lat (były powtórki w wakacje na tvp Kultura, więc można porównać mając świeżo w pamięci prototypy). A po czwarte... czyżby udział w serialach typu "Rodzinka" zupełnie zubożył aktorsko aktorów i odebrał im inspirację do zagrania prawdziwej roli? Bo tak się złożyło, ze los zagnał mnie do stolicy w połowie listopada, a będąc tam nie mogłam sobie odmówić wyjścia do teatru. Padło na Narodowy i "Kotkę na gorącym, blaszanym dachu". Oczywiście trudno porównywać Elizabeth Taylor do Kożuchowskiej, a film do teatru, ale czytałam też książkę i moje wyobrażenia o tej bohaterce Williamsa tak bardzo odbiegają od tego, co pokazała Kożuchowska w teatrze, a dodając do tego wczorajszy występ Karolaka 'na żywo', zaczynam się poważnie zastanawiać, czy rozgraniczenie typu aktor serialowy, aktor kinowy, czy aktor teatralny to tylko stereotypy i sprzeczne opinie, czy jednak bardzo poważna sprawa, a udział w serialach (telenowelach) odbiera aktorom to coś...
              I tym sposobem, zupełnie przez przypadek, dotarłam do clou wątku:)))

              PS. Tak na marginesie i nie odbiegając zbytnio od tematu, w sumie ciekawa jestem, jak sobie radzi nasz forumowy amant FB w teatrze? A może nawet wybiorę się na tą sztukę w celach forumowo - badawczo - dyskusyjnych, bo widziałam już zapowiedzi na plakatach, a i być może nadarzyłaby się okazja, aby osobiście zapytać Kasprzykowskiego o wyjaśnienie kwestii pojawienia się Karkowskiego... To byłoby coś:))
              • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 12:18
                glafira napisał(a):

                dwie rzeczy nasunęły mi się po przeczytaniu Twojego postu, glafiro:)

                > Oczywiście trudno porównywać Elizabeth Taylor do Koż
                > uchowskiej

                1. jak już porównywać to Kożuchowską do Elizabeth Taylor, w ten sposób, inaczej się nie da, a i tak nie ma o czym mówić


                > czy rozgraniczenie typu aktor serialowy, aktor kinowy, czy a
                > ktor teatralny to tylko stereotypy i sprzeczne opinie, czy jednak bardzo poważn
                > a sprawa, a udział w serialach (telenowelach) odbiera aktorom to coś...

                2. nie sądzę
                to po prostu poziom aktorstwa
                na przykładzie: widziałam Marka Kondrata i w serialu (W Labiryncie czy te wszystkie Ekstradycje) i widziałam na scenie
                zachwycający i tu i tu jak dla mnie
                bez różnicy
                choć piękniej jest obcować ze sztuką na żywo
                to samo zresztą miałam z Opanią (i jednym i drugim zresztą), Kingą Preiss, Kobuszewskim, Celińską .....

                myślę sobie, że ci młodzi, którzy grają więcej w filmach niż na deskach nabierają swoistej maniery, rozleniwiają się i mają problem z graniem na żywo po prostu
                fakt, to inna praca, inne warunki ale ci, którzy mają wieloletnią deskową praktykę są lepsi
                generalnie


                --
                z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
                moviemovie.blox.pl
                • glafira Re: "Kobrowate" 26.11.13, 12:47
                  scoutek napisała:

                  > glafira napisał(a):

                  > > Oczywiście trudno porównywać Elizabeth Taylor do Koż
                  > > uchowskiej

                  > 1. jak już porównywać to Kożuchowską do Elizabeth Taylor, w ten sposób,
                  > inaczej się nie da, a i tak nie ma o czym mówić

                  Co racja, to racja. Tak mi się w pośpiechu napisało. Tak to jest, jak się uprawia prywatę w pracy:)

                  Co do drugiej kwestii, to można by podyskutować. Oczywiście nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że aktor po szkole teatralnej nabiera pewnych manier i sposobu gry, co widać czasami u świeżo upieczonych absolwentów w filmach czy serialach. My potocznie nazywamy to, że ktoś gra teatralnie. Dopiero po jakimś czasie i pod wpływem różnych reżyserów zmienia się jakby ta teatralna maniera i rzecz jasna dany aktor nabiera też doświadczenia. Ale czy lata gry w typowych telenowelowych serialikach nie mają wpływu właśnie na poziom aktorstwa?
                  No i wydaje mi się, że Kondrat, Kobuszewski czy Celińska to nie są dobre przykłady. To aktorzy, a my analizujemy tu raczej tych z młodszego pokolenia, zwanych inaczej 'gwiazdami':)



                  • faszyna Re: "Kobrowate" 26.11.13, 13:27
                    Obserwacja kariery tego czy owego ulubionego aktora doprowadziła mnie do następującej konkluzji. Aktor teatralny, który tygodniami ćwiczy role, przez całe zycie doskonali swój warsztat aktorski. Bo nic tak nie nie uczy, jak ćwiczenia i próby połączone z obserwacją dobrze grajacych kolegów i wybitnych reżyserów. I taki aktor, jak trafi do serialu, potrafi zrobic perełkę nawet z epizodu.
                    Tymczasem aktorzy, jak sami to mówią, wpadają na plan zdjęciowy i odgrywają taśmowo kolejne scenki, często z biegu i bez większej liczby prób. No a skąd serialowy aktor, jeżeli nie ma etatu w teatrze, miałby mieć z latami coraz większą wiedzę jak grać? I to widać po aktorach, którzy zabłysnęli niedługo po studiach w jakimś chwytliwym hicie i potem lecą na opinii, ze są gwiazdami. Tylko się pytam, czy jeden lub drugi mój ulubiony aktor X stałby się taka gwiazdą, gdyby rola w n-tym serialu była tą pierwszą? Kto ich by wtedy kupił, z taką grą i taką manierą?
                    • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 13:55
                      faszyna napisała:

                      > Obserwacja kariery tego czy owego ulubionego aktora doprowadziła mnie do następ
                      > ującej konkluzji. [...] potrafi zrobic perełkę nawet z epizodu.

                      i to jest znakomita konkluzja:)
                      właśnie o to biega
                      ci zgrani w serialach mają słabe pojęcie o graniu na deskach
                      nie, żeby od razu byli gorsi ale coś w tym jest
                      mało prób (czas i kasa), możliwości montażowe, komputerowe, oświetleniowe, poprawy itd. to wszystko sprawia, że aktor nie musi się tak wysilać
                      a taki wyćwiczony na deskach z biegu włazi w buty bohatera serialowego i, mając komfort poprawek poza grą, od razu jest niezły


                      --
                      z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
                      moviemovie.blox.pl
                    • matt_banco Re: "Kobrowate" 26.11.13, 13:59
                      Ciekawe, ze znow wrocilismy do glownego watku dyskusji, czyli do aktorow w serialach, filmach i w teatrze i ... w teatrze telewizji ;-) No tak, to ostatnie jednak trzeba rozrozniac, bo wyglada na to, ze jest swietnym egzaminem faktycznych umiejetnosci i zlozeniem gry na zywo z wymogami kamery i mikrofonu. A wszystko to chyba kwestia doswiadczenia z dana forma i swiadomosci jak i czym najlepiej sie w nia wpisac. No i tego kogos, kto stoi za kamera lub przed scena i patrzy i mowi, co sie sprawdza, a co nie.
                      Ja wciaz nie moge sie do konca przekonac np. do pana Radziwilowicza. Nie wiem jak wypada w teatrze, ale przed kamera zawsze mam wrazenie, ze jego cialo reaguje z opoznienieniem. To sa pewnie milisekundy, ale gdzies wciaz to widze i przypisuje to, moze blednie, probie panowania nad kazdym gestem, kazdym ruchem. W efekcie mam czasami wrazenie, ze pan Jerzy nie podnosi filizanki do ust, tylko gra podnoszenie filizanki do ust ;-) Co nie zmienia faktu, ze wciaz codziennie sie z nim spotykam przy kolejnych odcinkach BT (a III sezon bardzo mi przypadl do gustu).
                      Osobna kwestia pozostaje konstrukcje wczorajszego spektaklu, czy tez sztuki teatralnej. Jej "pietrowosc" byla malo finezyjna i przekombinowana. Oczywiscie lepsza gra aktorska znaczaco by temu pomogla, ale mimo tego nie byloby wielkiego WOW.
                      • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 14:07
                        jeszcze jedno co łączy naszą dyskuję i wczorajszą sztukę: otóż moim zdaniem najlepszy wczoraj był Frycz, jego chwilka na scenie była perełką
                        ale on jest bardziej teatralny niż serialowy, więc wszystko się zgadza:)


                        Matt, Radziwiłłowicz taki jest i na scenie, miałam to szczęście i widziałam go przed laty w "Zbrodni i karze" ze starszym Stuhrem w reż. A. Wajdy w Starym w Krakowie
                        był dokładnie taki jak w BT

                        --
                        z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
                        moviemovie.blox.pl
                        • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 20:46
                          A ja Birkuta;)))

                          --
                          z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
                          moviemovie.blox.pl
                  • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 13:56
                    glafira napisał(a):
                    > To aktorzy, a my analizujemy tu raczej tych z młodszego pokolenia, zwanych
                    > inaczej 'gwiazdami':

                    no właśnie
                    dlatego ci, przeszkoleni na dechach, są lepsi na starcie

                    --
                    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
                    moviemovie.blox.pl
      • baabeczka Re: "Serialowi" w kinie 26.11.13, 16:06
        A czy te gwiazdy wczoraj wogole graly? One tylko byly, Karolak dretwy seplenil, stal sztywny, pchylony, i w odpowiednim momecie sie przewrocil, alez to byla gra, Baar z jedna mina przymruzonych oczu gimnastykowala sie to na fotelu,to na kanapie itd to byla gra? Wyraznie zobaczylismy, ze to sa aktorzy serialowi, o przepraszam, gwiazdy, i wyszlo szydlo z worka. Slabo, nudno, szkoda. Kilka miesiecy temu gral Pszoniak i Fronczewski ...oczu nie mozna bylo oderwac ,ale to bylo aktorstwo. Jak juz jest tak malo tego teatru w tv, to niech chociaz jest na poziome, bo seriali i serialkow jest bez liku.
          • scoutek Re: "Serialowi" w kinie 26.11.13, 19:20

            angazetka napisała:

            > No wiesz, Baar jest aktorką Teatru Narodowego...

            nie szkodzi, maniera zabija u niej aktorstwo, niestety
            w Vincim Machulskiego jeszcze mnie zachwyciła, teraz już tylko drażni


            --
            z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
            moviemovie.blox.pl
            • baabeczka Re: "Serialowi" w kinie 26.11.13, 20:28
              No wiem, lubiłam tez jakmczytała poezję, ale od pewnego czasu coś się z nią stało i nie daję rady ani patrzeć, ani słuchać, z żalem to piszę, i zbiegło się to chyba z gwiazdorzeniem w Ndiz, bywaniem na sciankach i dzieleniem się zyciem prywatnym. Może się mylę, ale to nie jest już ta Baar. Dla mnie oczywiście.
        • dona.a Re: "Serialowi" w kinie 04.12.13, 09:43
          baabeczka napisała:

          > Kilka miesi
          > ecy temu gral Pszoniak i Fronczewski ...oczu nie mozna bylo oderwac ,ale to byl
          > o aktorstwo.

          Tak, to prawda, ale mimo wszystko irytuje mnie porównywanie aktorów z 30-40 letnią różnicą wieku i zawodowego doświadczenia. Co innego, gdybyś za przykład podała jakieś zachwycające aktorstwo równolatków, ale czyje? Oczywiście można dyskutować, czy w ten sam sposób za 30 lat ktoś napisze o Karolaku i Baar, bo jak sięgnę pamięcią to Fronczewski chyba od zawsze zachwycał :)
    • matt_banco BT ... z uporem 29.11.13, 13:06
      Mam wrazenie, ze III sezon jest duzo ciezszy od poprzednich. Ale tez chyba najbardziej wciagajacy. Jest tez bardziej "organicznie" grany i szczerze powiedziawszy tu mam pewien problem. Intensywnosc pokazywania emocji jest tak duza, iz momentami mam ochote odwrocic wzrok od ekranu, bo mam wrazenie, ze ogladajac to przekraczam, calkowicie iluzyjna co prawda, granice intymnosci. Tylko kogo, postaci, czy grajacego te postac aktora? ;-)
      Przy dyskusji o filmie "W imie" zastanawialismy sie, czy trzeba bylo ksiedza-geja na prowincji, aby pokazac jego zmagania z samym soba. W BT problem emocjonalnosci ksiedza pokazano bardziej "typowo", a zrobiono z tego i tak bardzo wciagajacy watek. W czym wielka zasluga Piotra Glowackiego.
      • faszyna Papusza 03.12.13, 10:47
        Dotarłam wreszcie na Papuszę. Co można powiedzieć o filmie? Chyba głównie to, że jest to film bez scenariusza, moim zdaniem. Owszem, jest powalająca muzyka w finale, jest bardzo dobre aktorstwo, w tym znanego Pawlickiego i szerzej nieznanego Walerysia. Są cudowne fotografie i to słowo: "fotografie" nie jest pomyłką, lecz moją opinią na temat zdjeć. W "normalnym" filmie zdjęcia pokazują akcję, a tu zdjęcia pokazują widoki, więc każda z klatek mogłaby być zamieniona na wysokiej klasy fotografię artystyczną. Taki filmowy Bułhak... I tego Bułhaka oglądało się dobrze, ale wrażenie niedosytu towarzyszyło mi przez większość filmu. Właściwie dopiero ostatnie sekwencje filmu opowiadające o chorej Papuszy, jej mężu i trudnych konsekwencjach publikacji wierszy przyniosły ze sobą filmowe emocje. Wcześniej łapałam się na myśli, że oglądam przeestetyzowane cepeliowskie obrazki, na których tabory wędrują, wędrują, a Cyganie grają, grają.... No i tu wracam do zdania pierwszego. Przeskoki w czasie i niedopowiedzenia mocno zaburzają odbiór filmu. Nie żeby były źle posklejane ze sobą, ale bo wszystko jest w tym filmie po łebkach. Film o życiu Cyganów? Tyle, ze w tym życiu są tylko zabawy przy ognisku i wędrówki z taborem. Film o utracie tożsamości przez Cyganów po przymusowym osiedleniu? Jak na taki temat, film jest zdecydowanie zbyt letni. Film o Ficowskim? Tego jest również za mało. Film o Papuszy? Jak na film o Papuszy, to jest decydowanie za mało o pierwszych okresach życia. To jest, pokazano całkiem sporo, ale paradoksalnie z Papuszą w tle. Film o wszystkim i o niczym, który by się nie obronił, gdyby nie zdjęcia i muzyka.
        Czy warto było iśc do kina? Ależ oczywiście warto. Choćby dla finałowej sceny i widoku taboru wędrującego wśród pól. I dla kompletnie mi nieznanego języka cygańskiego.
        • faszyna Remanenty.. 30.12.13, 19:37
          W ramach poświątecznych remanentów kilka refleksji.
          Rzuciłam okiem na portal filmpolski, a tu nieprzyjemna siurpryza: nowy wygląd, dużo mniej przyjazny niż poprzedni. Czyli co, kolejny spec od stron www miał pustki w kieszeni? Bo inaczej nie potrafię wyjaśnić tych nader częstych zmian różnych stron z wersji cool na wersję fuj.
          Nowy wygląd, a chyba także nowego gospodarza ma portalfilmowy. I mój komentarz jak wyżej...
          Nowy ma być także dyrektor festiwalu w Gdyni. Stary, czyli Michał Ch. był tak dobry i powszechnie chwalony, że trzeba go było wymienić na mniej doskonały model.;) Taka polska specjalność, kto wyrasta ponad, trzeba mu przyciąć nóżki.
          Na pocieszenie, njuz ze świata seriali, ze w nowym sezonie Przyjaciółek zagra Filip B. I Lesław Ż. do pary. Taka ładniejsza odsłona stajni Polsatu... ;)


          • jaginger Re: Remanenty.. 30.12.13, 23:00
            Chaciński dyrektorował festiwalem jedną kadencję 3 letnią - nie pamiętam teraz dokładnie.
            Taka była umowa. Ten nowy też chyba na kilka festiwali będzie.
            Filmpolski też mnie zaskoczył i rozczarował.
            • faszyna Re: Remanenty.. 31.12.13, 09:35
              jaginger napisała:

              > Chaciński dyrektorował festiwalem jedną kadencję 3 letnią - nie pamiętam teraz dokładnie. Taka była umowa.>

              Chyba nie masz orientacji w temacie. Owszem, MCh został dyrektorem na jedna kadencję, co normalne przy kadencyjności obsady stanowisk, ale startował tez w kolejnym konkursie. Jakis czas temu pisano w necie, ze ma kolejną kadencje w kieszeni, bo wszyscy go dobrze oceniają, ale (dla mnie niespodziewanie) organizatorzy zaprosili do konkursu kolejne osoby i wygrała własnie jedna z nich. Czyli już znany z umiejetności przegrał z dobrze zapowiadającym się. I przy okazji ograniczono kompetencje dyrektora-to już nie jedna osoba (dyrektor) dokona wyboru filmów, ale szersze gremium (kto, do znalezienia w necie).
          • glafira Re: Remanenty.. 02.01.14, 17:11
            faszyna napisała:

            > Na pocieszenie, njuz ze świata seriali, ze w nowym sezonie Przyjaciółek zagra F
            > ilip B. I Lesław Ż. do pary. Taka ładniejsza odsłona stajni Polsatu... ;)


            Wygląda na to, że FB już całkiem na serio został ulubieńcem pani NT:))
            Ale to medal, który ma chyba dwie strony: dobrą, bo żadna oczywiście praca nie hańbi a i żyć też z czegoś trzeba, ale ta gorsza strona to, obawiam się, kolejne zaszufladkowanie w stronę 'serialowego amanta' lub coś w tym stylu, tym bardziej, że te polsatowskie serialiki nie cieszą się zbytnią popularnością widzów...
            Ale nie będę z tym nowym rokiem zbyt krytyczna i szczerze pożyczę powodzenia i nowych wyzwań nie tylko FB ale i wszystkim aktorom, którzy mimo wszystko umilają nam czas i przyczyniają się do starych i nowych tematów na tym forum:)
            A skoro nowy rok to i coś nowego powinno pojawić się w temacie. No i pojawiło się: "Słodkie życie". No cóż, nowy serial, ale zupełnie stare, klasyczne rozczarowanie...:)
            • faszyna Re: Remanenty.. 02.01.14, 17:58
              glafira napisał(a):
              > Ale to medal, który ma chyba dwie strony: /../ ta gorsza strona to, obawiam się, kolejne zaszufladkowanie w stronę 'serialowego amanta' lub coś w tym stylu, tym bardziej, że te polsatowskie serialiki nie cieszą się zbytnią popularnością widzów..>

              Ale FB w H52 i w 2XL to nie był zwykły amant i chyba tez tak będzie w Przyjaciólkach. Poza tym, na serialowym bezrybiu w TVN seriale polsatowskie zyskują widzów. A Przyjaciólki to całkiem przyjemny serial. No ale oczywiście tylko dobra rola kinowa pozwoliłaby na ambitniejsze zaistnienie FB w filmie.
              • glafira Re: Remanenty.. 02.01.14, 18:24
                faszyna napisała:

                No ale oczywiście tylko dobra r
                > ola kinowa pozwoliłaby na ambitniejsze zaistnienie FB w filmie.


                Czego mu szczerze życzę. Każdy w końcu jakoś zaczynał. Właśnie niedawno niechcący widziałam Kuleszę w "Pensjonacie pod Różą", a Lubosa i Jakubika w równie nic nie wnoszącym do polskiej kinematografii i dawno przez wszystkich zapomnianym serialiku "Codzienna 2 m 3"...
        • matt_banco Re: BT ... Matt, spojleruje 02.01.14, 22:19
          To tak ogolnie, bo nie wiem do czego dotarli w tym streszczeniach
          Ksiadz przyszedl z problemem w postaci milosci do kobiety. Polki, nauczycielki ze szkoly gdzie prowadzil katacheze. I na poczatku wygladalo to tak, ze to jest zasadniczy problem, a dokladniej radykalizm jego milosci i okazywania jej. Opowiedzial o niej podczas kazania, na ktore zaprosil swoja ukochana. A tak, jak nietrudno sie domyslec, zachwycona nie byla. W efekcie ksiadz zostal jakby zawieszony, bo rzucona deklaracja w zasadzie nie jest tozsama z opuszczeniem stanu duchownego. Okazalo sie tez, ze ksiadz w milosci cywilnej nie do konca sobie radzi (dociera do niego, ze nie do konca bedzie w stanie byc ojcem dla syna swojej partnerki). Pewnego dnia u Radziwilowicza zjawia sie owa partnerka ksiedza i po krotce przedstawia swoj punkt widzenia. I tu sie zaczyna druga historia, znacznie ciekawsza. Otoz owa partnerka odkryla, ze w zasadzie jest tylko "przykrywka" dla pierwszej milosci ksiedza, pewnej Hiszpanki, ktora poznal na misji. I ze owa partnerka zasadniczo ma dosc (Konrad jest dodatkowo zazdrosny, czy tam zaborczy) i odchodzi od niego (wyjezdza do Gdanska, czy gdzies tam).
          Na nastepnych sesjach mamy dopowiedzenie tej "hiszpanskiej" historii, ze to tak naprawde byla wielka milosc ksiedza, ktory jednak w krytycznym momencie stchorzyl i nie podjal wyzwania w postaci zycia z kobieta na serio (oczywiscie podobnie jak z Ewa tak i z Hiszpanka nie mial wiekszych problemow z podjeciem zycia lozkowego ... no moze to "oczywiscie" jest troche zlosliwe z mojej strony). Jak zrozumial ze prawdopodobnie stracil szanse na prawdziwa milosc, to chcial w pewien sposob naprawic to wlasnie z owa Polka, ale stara milosc nie do konca mu na to pozwolila (bedac z Ewa, tak naprawde chcial odtworzyc relacja z poprzednia miloscia, gdzies tam nie do konca potrafil sie otworzyc na nowe uczucie, a moze po prostu bylo ono iluzja). Dodatkowo okazalo sie, ze publicznie potepil go jego przyjaciel, ktory w mlodosci mial wielki wplyw na jego wybor stanu duchownego. Tym samym nasz ksiadz poczul sie zdradzony (sam znal "czarna strone" swojego przyjaciela i nigdy z tej wiedzy nie skrorzystal). Najbardziej wzruszajaca scena byla ta, w ktorej mowi do Andrzeja (Radziwilowicz), ze wszystkich w zyciu zawiodl, kobiety ktore kochal, parafian, psychoterapeute (bo go oklamal) i samego siebie. Ale w Boga nie zwatpil, mimo wszystko.
          Ciekawa tez byla puenta, w ktorej Andrzej byl chyba pewny, ze Konrad odpusci psychoterapie. A ten sie z nim zegna i mowi, ze przyjdzie.

          Nie wiem czy czegos nie pokrecilem, ale chyba ogolny zarys fabuly oddalem.
          • faszyna Re: BT ... Matt, spojleruje 02.01.14, 22:34
            Dzieki wielkie. :) Lubie czytać streszczenia, bo mi w żaden sposób nie przeszkadzają w świeżym odbiorze takich filmów. A że pewnie nieszybko BT będzie dostępne za darmo w necie, to tym bardziej streszczenie warte przeczytania. Bo jak dotąd na filmpolski są tylko opisane dwa tygodnie.
            • glafira Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego filmu... 23.01.14, 17:43
              Skoro w serialach mamy zastój do marca, a te, które jeszcze nie poddają się 'sezonowym' prawom współczesnej telewizji i tak są wypierane przez sport (vide: temat 'Przegięcie'), to może nadszedł czas, aby odświeżyć 'wątek śmieciowy' i przenieść się do wielkiego świata:)
              Dokładnie tydzień temu ogłoszono nominacje do Oskara 2014. No cóż, wyjątkowo, a może nie, zaskoczenia nie ma. I nie ma też zaskoczenia, iż po raz kolejny nasza rodzima produkcja nie wskoczyła na piedestał nominacji dla filmu nieanglojęzycznego... Z jednej strony szkoda, ale z drugiej strony tak się zastanawiam, czy my zawsze musimy przedstawiać Akademii tylko te wielkie dzieła obrazujące naszą wojenno-solidarnościową historię (Katyń, 80 milionów, Wałęsa), a nie pomyślimy o tych mniej patriotycznych, a bardziej ludzkich tematach. W końcu w ostatnich latach powstało parę dobrych filmów, które z powodzeniem mogłyby konkurować z innymi startującymi do statuetki Oskara. A może coś Smarzowskiego? Na przykład "Drogówka". Jakby nie było, korupcja w policji to problem ogólnoświatowy, dlaczego nie pokazać światu polskich reali? :))
              A tu lista filmów nominowanych do Oskara, dla tych, którzy jeszcze się z nią nie zapoznali:)))
              film.onet.pl/wiadomosci/oscary-2014-ogloszono-nominacje/jm09k
              • faszyna Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 23.01.14, 18:04
                Oskary nieosiągalne, ale Mocny Anioł jak najbardziej. :) No ale skoro jeszcze do kina nie dotarłam, więc może odpuszczę sobie refleksje...
                Co do polskich kandydatów, odnoszę wrażenie, ze polska komisja ściga się z pendolino. Wymyslają sobie cechy predestynujące do nominacji, a tu kicha, ani światowo znany bohater, ani legenda chłopcow z Wrocławia nie pomaga. Może Ida by dała radę? Albo film z Ogrodnikiem? No a może właśnie Smarzowski i Róża? Albo Drogówka? A w przyszłym roku mógłby być Jack Strong, bo czytam o nim pozytywne opinie...
                Ale co tam Oskary, mnie dużo bardzie męczy pytanie, czemu Berlin nam niełaskawy? Nie lubią naszych za Odrą?
                • glafira Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 23.01.14, 19:01
                  faszyna napisała:

                  > Oskary nieosiągalne, ale Mocny Anioł jak najbardziej. :) No ale skoro jeszcze d
                  > o kina nie dotarłam, więc może odpuszczę sobie refleksje...

                  Ja też jeszcze nie dotarłam. Planuję jutro, ale jakoś nie mam szczególnego parcia na ten film. Może dlatego, że nawalony Więckiewicz to nic nowego, na zasadzie 'ale to już było':)
                  Była obsesja Smarzowskiego na temat wódki i był już wiecznie wstawiony Więckiewicz, choćby w "Wszystko będzie dobrze". Ale opinie na temat Mocnego Anioła są tak bardzo podzielone, że nie zostaje nic innego, jak wyrobić sobie własną. OT, dylemat:))
                  • faszyna Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 23.01.14, 20:18
                    Tez nie mam parcia z podobnych powodów. W ogóle z filmów Smarzowskiego najbardziej lubie Różę, ale to akurat jest jedyny film na podstawie obcego scenariusza. Czyli nie czuję się dobrze w świecie myśli i emocji Smarzowskiego. ;)
                    Poza tym w jakims stopniu podzielam przeczytane opinie na temat stajni reżysera. Może gdyby stosował większy płodozmian w doborze aktorów... A tak wiadomo mniej więcej, o jakiej Polsce mówi, jakimi aktorami i jakie są (alkoholowe) klimaty. W tym kontekście z ciekawością czekam na Wołyń, bo tu powinni się tez pojawić inni aktorzy (może jakiś Wołyniak z krwi i kości) i inne klimaty.
                    • baabeczka Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 24.01.14, 00:20
                      Byłam dzisiaj, i nie mogę spac...tyle picia, brzydoty, wymiocin, zwierzecego sexu w nadmiarze, rozmow samobiczujacych...brod,smrod i piana na ustach...no masakra, aktorzy grali super,Wieckiewicz,Bielska,Jakubik,no przekonywujaco, ale nie moglam znisc non stop tej pijackiej brzydoty, rzygania,siksnia gdzie badz, no Drogowka to bylo cos,a tu sa obrazy i gadanie.Zaluje,ze poszlam,bo parcia tez nie miatplam na ten temat,ale polowek zaprosil. Nie rozumiem tez zachwytow nad rola pani Kijowskiej,ze taka swietna, moim zdaniem bylo jej malo i wlasciwie to niczym szczegolnym sie nie wykazala. Ciekawam waszych komentarzy...
                      • glafira Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 24.01.14, 09:01
                        baabeczka napisała:

                        ...tyle picia, brzydoty, wymiocin, zwierzecego se
                        > xu w nadmiarze, rozmow samobiczujacych...brod,smrod i piana na ustach...no masa
                        > kra,


                        No właśnie... też słyszałam takie opinie i tak się zastanawiam , czy ze strony Smarzowskiego to studium człowieka - alkoholika, czy typowego alkoholizmu w polskim wydaniu. Może warto byłoby sięgnąć po książkę dla porównania.
                        Dla mnie takim niedoścignionym wzorem aktora grającego alkoholika był i jest Janusz Gajos w "Żółtym szaliku". Film przeciętny, ale Gajos powalający (nomen omen, film powstał wg scenariusza Jerzego Pilcha)

                        Ciekawam waszych komentarzy...

                        Mój pojawi się (o ile w ogóle) najwcześniej w poniedziałek późnym wieczorem. Dzisiejsze plany uległy zmianie, jak to w życiu bywa:)
                          • scoutek Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 24.01.14, 11:15
                            matt_banco napisał:

                            > No mojego komentarza tez raczej nie bedzie. Sam alkoholu nie uzywam, a to co ro
                            > bi otoczenie "pod wpywem" jakos juz przestalo mnie interesowac (i to bez wzgled
                            > u na przyczyny). Takze niespecjalnie tez interesuje mnie to jako przekaz filmow
                            > y.

                            mnie to interesuje wyłącznie jako dzieło Smarzowskiego, w sensie obraz
                            ale do kina się nie będę wyrywać, na pewno wystarczy mi ekran telewizora
                            a komentarz? pewnie tak, się zobaczy


                            --
                            z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
                            moviemovie.blox.pl
                            • baabeczka Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 24.01.14, 19:04
                              Żółty szalik....to elegancja a Janusz Gajos to pijak na poziomie...nie pokazano go w ekstremalnych sytuacjach, a u Smarzowskiego własciwie ...tylko wyżyny upodlenia, sytuacje skrajne do bólu, brrr jeszcze dzisiaj nie moge dojsc do siebie, tym bardziej, że mnie alkohol zupelnie nie interesuje, może dlatego taka reakcja, trudno znieść te obrazy.
                              • glafira "W roli Boga" 28.01.14, 17:34
                                Nikt nie oglądał? Wczoraj? Teatru tv?:)
                                Wiem, wiem, że to już było (ten teatr znaczy się), ale ja widziałam po raz pierwszy i muszę przyznać, iż dawno nie widziałam tak przykuwającego do fotela spektaklu. Pomijając trochę kontrowersyjny temat przedstawienia i świetną obsadę (Gajos, Stroiński, Królikowski, Zieliński, Gniewkowska) to naprawdę zachwyciła mnie gra aktorska, po prostu świetna. I nawet Schejbal czy Ostałowska nie raziły manieryczną grą, co w serialach zdarza im się często, niestety. A szczególne wyróżnienie należy się z mojej strony Andrzejowi Zielińskiemu. I w zupełności zgadzam się z Panem Cieślakiem, autorem tej wykopanej przeze mnie recenzji sprzed czterech lat:
                                www.rp.pl/artykul/536667.html
                                PS. A propos wcześniejszego tematu (Anioła) to ja jednak nie dotarłam do kina i chyba już nie dotrę. Męża ten film absolutnie nie interesuje, a sama to ja mogę się wybrać na film lekki, łatwy i przyjemny, na coś trudniejszego wolę zabrać ze sobą silne, męskie ramię:))
                                Także Babeczko, raczej ciężko Ci będzie porównać wrażenia...forumowicze się zbiesili:)))
                                • faszyna Re: "W roli Boga" 28.01.14, 18:24
                                  glafira napisał(a):
                                  > Nikt nie oglądał? Wczoraj? Teatru tv?:)>
                                  No ja nie. Ale oglądałam już dwa razy przy wcześniejszych emisjach, stąd wczoraj odpuściłam. A sztuka super, dająca do myslenia. Szkoda, ze tak rzadko są w tv sztuki/filmy o jakiejś sensownej treści. Takiej własnie do pomyślenia.
                                  A co do Mocnego Anioła, czekam na luty i emisję w moim prowincjonalnym kinie bez reklam. Wódka i reklamy w jednym to byłby nadmiar nieszczęścia. ;)
                                  • faszyna Ratując pana Banksa 31.01.14, 12:34
                                    Poszłam na to, na co nikt nie chodzi, czyli tytułowe RPB. Dla Emmy Thompson, o której piszą, że zagrała na oskara. Zdaje się nominacji nie dostała, a ja się z lekka rozczarowałam. Primo, ET jak to zwykle ET. Czasem tak jest, ze aktor jest tak wyrazisty, iż nie jest w stanie "przebić" żadnej swojej roli: jest zawsze tym samym aktorem X. Taka jest właśnie Emma T., mimo, że ja lubię, ale zauważam ciągle tą sama Emmę T.
                                    Po drugie, tak się składa, że nie czytałam książki, ani nie oglądałam filmu o Mary Poppins, zapewne kultowego w tamtej strefie. No a jak nie czytałam/nie oglądałam, to i relatywnie słabo mnie wciąga historia pisania scenariusza do filmu i problemów z autorką książki. Oczywiście, marudzę, film się dobrze i bez nudy ogląda, ale nie mogłam się pozbyć wrazenia, ze ten świetnie skonstruowany i zagrany film jest równie błahy jak film Disneya, o którym mowa.
                                    No i trzecia uwaga o klejeniu. ;) Zupełnie nie mogłam posklejać bohaterki w wieku zaawansowanym z jej dziecięcym wydaniem. W tym drugim wcieleniu to dziewczynka o ogromnej wyobraźni, a w pierwszym-klasyczna i kostyczna stara panna, z całą paletą dziwactw i nieprzystosowaniem do współczesnego świata. Nie sposób zrozumieć, w jaki sposób nastąpiła ta przemiana. A przecież, jeżeli się spojrzy na prawdziwy życiorys bohaterki, moze i była wredna i upierdliwa, ale nie chyba nie tak zachowawcza i wycofana jak bohaterka grana przez ET.
                                    No takie uwagi mam do całokształtu... ;)
                                    • matt_banco Re: Ratując pana Banksa 31.01.14, 14:00
                                      O dziekuje bardzo za zgrabna ocene ;-)

                                      Ja wczoraj lewym (gorzej widzacym) okiem probowalem zerkac na Toma i Julie. Niestety "Larry Crowne" nie tyle mnie zanudzil, co lekko rozwalil jakas taka infantylnoscia. A zanudzil to swoja droga. Po 45 minutach powiedzialem ... dosc, dosc, dosc ... Tom znikaj. I jeszcze mnie dobili panem White, czyli Bryanem Cranstonem, jako paskudzctwem meskim Julii niegodnym.
                                      Jakis czas temu nagralem sobie z TV film z ET i Dustinem ... i teraz nie wiem, czy zabierac sie za ogladanie, czy od razu wcisnac DELETE.
                                      • faszyna Re: Ratując pana Banksa 31.01.14, 14:58
                                        Tom H. zagrał tez w RPB. Walta Disney'a. Gra, jak to on zwykle, dobrze, ale wydał mi się z lekka rozklapciany. Podobniej jak w LC. Az rzuciłam okiem na datę urodzenia. No tak, nie młodniejemy i nasi idole też....
                                        Z filmów, na ktore czekam, to oczywiście Jack Strong. A w tv polecam niedziela tvp1 i "Tamara i mężczyźni". Widziałam w kinie. Wart polecenia. :)
                                        • matt_banco Re: Ratując Tamare z HDD 20.02.14, 00:34
                                          Obejrzalem "Tamare". Nagralem z TV, jak akurat leciala, ale musiala odlezec swoje ;-) Calkiem sympatyczny film, "sliczniuni" jesli idzie o zdjecia, muzyke (Desplat tak desplatowski, ze nawet nie wiedzac, ze to on i tak wiadomo ze to on), krajobrazy no i sama Tamare. Fajnie, lekko wariacko, zakrecona fabiula, choc momentami lekko nuzaco. W sumie jednak mily wieczor,
                                    • matt_banco Ratując pana Fassbendera 02.02.14, 09:28
                                      Jedna z telewizji zapodala wczoraj minifestiwal Fassbendera, a i przy okazji rezysera Steve'a McQueen'a (w kinach wlasnie "Zniewolony" premieruje). "Glod" widzialem wczesniej wiec odpuscilem, bo to nie jest rzecz do ogladania zbyt czesto (szczegolnie ostatnie 20 minut). Ale "Wstydu" nie widzialem ... i szczerze mowiac w okolicach 1 w nocy bylem lekko wsciekly, ze go zobaczylem. No nie trafil ten film do mnie na zadnym poziomie. Ani na poziomie fabuly, ani sposobu jej pokazania, ani nawet na poziomie Fassbendera ;-) To taki film, ktory wiecej obiecuje niz faktycznie daje. Ale najbardziej rozczarowujace bylo to, ze kompletnie niczym mnie ten obraz nie zaskoczyl. No nic ... jakby co mozna isc do kina i sprawdzic jak wyglada nastepne dzielo McQueena i Fassbendera ... i Hansa Zimmera.
                                      • faszyna Re: Ratując pana Fassbendera 02.02.14, 10:36
                                        "Jedna z telewizji "
                                        Matt, piszesz tak, jakby Twój kontrakt na forum wykluczał podanie nazwy stacji.;)))
                                        Co do meritum, jest w ogóle problem z wieloma głosnymi filmami ostatnich lat, ze albo rozczarowują, albo nie chce się ich oglądać. Wczoraj w Śniadaniu mistrzów (w jednej z telewizji ;)) ) goście mówili o braku zachwytu Warlikowskim i nowym Smarzowskim. Jedni bardzo chwalą, innych nie zachwyca-czy taki rozdźwięk opinii o głosnych produkcjach należy uznac za normalny? Ja w każdym razie nie pcham się na Oskarowe filmy, bo żaden mnie nie kręci a priori. Poszłabym za to na komedię "Wkręceni". Ponoć niezła. Jak pójdę, się przekonam...
                                        • matt_banco Re: Ratując pana Fassbendera 02.02.14, 11:31
                                          ;-))) No jak widac wplyw rodzimych seriali i zaklejanie znaczkow samochodowych udzielilo mi sie i tez stronie od nazw wszelakich.

                                          Wczoraj, w ramach remanentu, na dysku telewizora znalazlem i obejrzalem "Operacje DUNAJ" ... obejrzalem, no moze nie w calosci, bo jakies 30% wysluchalem jedynie dialogow i warstwy dzwiekowej (dobrodziejstwo sluchawek bezprzewodowych). I po co? No wlasnie po co. Po co zrobiona te ciezka - jak T-34 - komedie ... no nie wiem w sumie czy to podpada pod taka kategorie. Jakos mnie koszarowy humor nie bawil, a przede wszystkim irytowala warstwa dialogowa (tu nawet Zamachowski nie dal rady, bo nie bylo z czego zrobic kwestii). W sumie to nie spodziewalem sie, ze to wszystko wypadlo az tak slabo.
      • matt_banco Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 11:24
        Moja filmowa znajomosc z panem Hoffmanem chyba rozpoczela sie od "Zapachu kobiety", choc jak zerknalem do imdb to wychodzi, ze byl to "Cudotworca", ale ja go nie pamietam z tego filmu w ogole, choc akurat swego czasu bardzo ten film lubilem (za Steve'a Martina na powaznie i Debre Winger). Pozniej byl "Twister" i "Boogie Nights". Ale tak naprawde to wielka sympatia do niego rozpoczela sie od "Flawless" i "Magnolii". Odkryciem bylo to, ze potrafil zagrac kogos wrazliwego i delikatnego. Pozniej to juz bylo latwo go lubic. Bardzo mi sie podobal jako krytyk muzyczny w "U progu slawy". Przez lata nazbieralem na DVD kilkanscie filmow z nim (to jeden z tych aktorow, dla ktorego faktycznie kupowalem filmy). Ostatni jaki z nim widzialem to "Moneyball". Jeden z jego filmow wciaz lezy na polce, teraz troche jak wyrzut sumienia ... "Synekdocha". Jakos nie mialem nigdy nastroju aby to obejrzec. Teraz juz nie bede szukal nastroju, po prostu go obejrze i pozegnam sie z panem Philipem. I poszukam "Mistrza".
        • pepsic Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 15:16
          "Synekdocha, Nowy Jork" na pewno Ci się spodoba, choć to film trudny. Z wielką przyjemnością wspominam natomiast jego drugoplanową rolę asystenta w "Big Lebowski". Mistrzostwo świata! Ostatni oglądany z Nim film to "Idy marcowe", bardzo średni.
          • scoutek Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 19:25
            a nasi przypomnieli sobie udział Seymoura w polskim filmie "Szuler" gdzie zagrał stangreta

            --
            z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
            moviemovie.blox.pl
            • faszyna Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 20:15
              Z zainteresowaniem przeczytałam Mattową listę filmów z PSH. Tytuły znane, ale nieobejrzane. To oznacza, ze mój rozwód z amerykańskimi filmami i odchylenie wahadełka w polską stronę były dużo silniejsze niż mi się wydawało. No ale takie ponoć czasy mamy, ze każdy ogląda co innego. I trudno o wspólną platformę do dyskusji. Bo przecież nie zaproponuję tu dyskusji w temacie rozdźwięku miedzy wyglądem a metryką sp. nieboszczyka. Zresztą już jakiś polski klasyk powiedział, ze na taki wygląd trzeba sobie zapracować. Widac PSH zapracował...
              • matt_banco Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 21:07
                To bardzo ciekawe spostrzezenie, ze mamy takie czasy, ze kazdy ogladda/slucha co innego. Tez to zauwazylem i jest to dosc przewrotne. Oto 20-25 lat temu, ba jeszcze 15 lat temu istniala jakas tam wspolna baza kulturowa. Teraz jak spotykam sie ze znajomymi, to zwykle nie rozmawiamy o tym co widzielismy/sluchalismy, tylko bardziej ustalamy wzajemnie to czego nie wiedzialismy/nie sluchalismy ;-) Oto co zrobil nielimitowany dostep do kultury.
                A wlasnie, po dwoch latach wroce do porzadnego ogladania filmow z plyt. Wczoraj zamowilem nowy odtwarzacz stacjonarny, bo mnie wkurza ogladania z notebooka. Jeszcze nie wiedzialem, ze przyda sie w tak niewesolych okolicznosciach.
                • glafira Tak ogólnie... 04.02.14, 17:50
                  Tak ogólnie to informacja o śmierci PSH nie była dla mnie aż tak wielkim zaskoczeniem. Oczywiście wielka szkoda, ale od jakiegoś czasu gdzieś nieformalnie pojawiały się njusy o powrocie tego aktora do nałogu... tak nieformalnie, ale tak nieformalnie mówiło się swego czasu też o innych 'wielkich' artystach, którzy mimo zewnętrznych deklaracji o zupełnym zerwaniu z narkotykami, wewnętrznie ciągle w tych nałogach trwali. Nazwisk wymieniać nie będę, bo sporo takich osób odeszło z tego świata ostatnio. No szkoda.
                  Ja Philipa pamietam przede wszystkim z Zapachu kobiety, Twistera i Mission Impossible III.

                  A jakby na przekor tej smutnej wiadomosci, nasi artysci swietuja sobie wreczanie Telekamer. Niech im bedzie, ale zastanawia mnie, dlaczego taka gala nie byla transmitowana przez zadna, doslownie, zadna telewizje, a po drugie, jak zwykle dla mnie najwiekszym zaskoczeniem nie sa same nagrody, a nominacje, zwlaszcza w kategorii Serial i Osobowosc telewizyjna. A dlaczego. Ocencie sami
                  film.onet.pl/wiadomosci/telekamery-2014-znamy-laureatow/ntkvk
                  No i dlaczego, skoro wygrala Kamila Baar i wygral Marek Bukowski, serial Na dobre i na zle nie znalazl sie na liscie nominowanych...
                  • faszyna Re: Tak ogólnie... Orły 04.02.14, 18:08
                    Kiedys Telekamery bardzo mnie rajcowały, oglądałam gale i nawet głosowałam przez internet. I z żalem przyjęłam fakt, ze "sami swoi" ten konkurs zarżnęli. Czemu, kto wie? Może to takie polskie bagienko zadziałało, wciągające wszystko jak leci, bez baczenia czy dobre czy złe... A w podsumowaniu braku transmisji chyba powiem, ze tak będziesz szanowany jak sam się szanujesz. Telewizje się nie szanują, więc i wzajemnie.

                    Dzisiaj ogłoszono nominacje do Orłow. Specjalnie rzuciłam okiem na liste zgłoszonych filmów, by sprawdzić czego mi tu brak. A brak nominacji choćby dla Dnia kobiet (swietna Kwiatkowska) i dla Kolak z "Chce się żyć" Jest za to dla Nehrebeckiej, a ja nie bardzo pamiętam, kogo tam zagrała...
                    Kogo obstawiacie? Bo ja chyba Ogrodnika i Idę. Kulesza? Budnik? No to pewnie będzie Grochowska. ;) Ale dałabym Orła Jakubikowi za drugoplanową w ChSŻ.
                    • glafira Re: Tak ogólnie... Orły 04.02.14, 21:29
                      Trudno coś obstawiać, jak się niewiele z tych produkcji widziało:)
                      To znaczy, widziałam Układ zamknięty, ale wobec przewagi nominacji dla Idy, Chce się żyć czy Imagine, szanse ma raczej marne. Ale jestem prawie pewna, że Ida będzie gościć na scenie kilkakrotnie w różnych kategoriach
                      • faszyna Veni, vidi, PMA ;) 13.02.14, 10:43
                        baabeczka 24.01.14, 00:20:
                        "Byłam dzisiaj, i nie mogę spac...tyle picia, brzydoty, wymiocin, zwierzecego sexu w nadmiarze, rozmow samobiczujacych...brod,smrod i piana na ustach...no masakra ./.../ nie moglam znisc non stop tej pijackiej brzydoty, rzygania,siksnia gdzie bądź"

                        No tak... A ja poszłam i niespodziewanie film mi się spodobał. Duzo bardziej niż Drogówka, w której było i picie i zwierzęcy seks, który tak się nie spodobał Baabeczce. A tu, siupryza, tego seksu i wymocin nie było wcale ponad miarę i do nieoglądania. Oczywiście, srodowisko, w którym dzieje się film, nie pociąga, ale jakos mocno wkręciłam się w tą banalną akcję, złożoną z sekwencji pijackich i odwykowych. O aktorstwie można długo bądź krótko, to ja krótko. Więckiewicz genialny, ale jak on to zrobił, że w scenach upicia ma napuchniętą twarz, a gdy jest trzeźwy, to twarz jest normalna? Ponoć na planie nie pili, ale RW zagrał pijanego jak mało kto wcześniej w polskim filmie.
                        Pochwalę tez montaż, mocno szarpany, ale wszystko składa się sprawnie do kupy. Pogratulowac!
                        Co do samej treści, co odbiorca, to inna opinia. Moja połówka zdecydowanie filmu nie kupiła, a ja właśnie tak. Bo odebrałam go nie przez pryzmat wyłącznie wódczany, ale jako obraz zapętlenia w dowolnego rodzaju błędach życiowych, których nie chcemy już więcej popełniać, a jednak popełniamy, wchodząc nieustająco do umownego baru Pod Mocnym Aniołem po każdej próbie obietnicy, ze my już "nigdy więcej". No ale właśnie my "ciągle więcej", tyle że na zwykłe błędy zyciowe odwyku nijakiego nie ma. Więc i o wyjście z takiego życiowego lub zawodowego zapętlenia bardzo trudno.
                        Jeżeli komus spodobała się samochodowa nie-akcja w "Baby sa jakies inne", powinien także zaakceptować gadulstwo w PMA. Ja w każdym razie obserwowałam tą nielinearnie pokazaną postępującą degrengoladę bohatera z dużym zainteresowaniem. I jak już wcześniej napisałam, dużo bardziej mi się spodobał PMA niż Drogówka, której scenariusz wydał mi się nie do końca konsekwentny. A cały czas, patrząc na Więckiewicza, zastanawiałam się, jak dużo w filmie z prawdziwego życia Pilcha... I właśnie od tej refleksji, ze RW to przecież JP, nie potrafiłam się uwolnić przez cały pobyt w kinie...
                        I już na koniec, refleksja "widowniowa". Moje kino niesieciowe było pełne po brzegi, co nie na każdym filmie się tu zdarza.
                        • faszyna Facet potrzebny od zaraz! 18.02.14, 15:46
                          To juz tylko ja chodzę tu do kina? ;))
                          No skoro tak, to wrażenia z kolejnego filmu. W ramach tzw. pustostanu wczoraj poszłam na "Faceta (nie)potrzebnego...". O filmie pisano różnie, raz źle, a raz tak sobie. Moje dominujące wrażenie jest takie, że komuś pomyliły sie konwencje. Skąd pomysł, by z takiego scenariusza próbowac zrobic komedię romantyczną? Toż to manifest feministyczny, którego celem jest pokazanie, że faceci są do d.... Każden jeden emocjonalny popapraniec, począwszy od ojca bohaterki, a na ostatnim z kolejki byłych kończąc. Mysle, że gdyby zrobić ten film na serio, to by wyszła całkiem sensowna rzecz. A tak mamy nieśmieszne scenki udające śmieszne scenki i snującą się od czasu do czasu Maciąg. Ale to, co film ratuje, to niezłe aktorstwo i finałowa piosenka śpiewana przez Kulig. Podsumowując, na komedie romantyczne chodzę, by sobie poprawić nastrój widokiem księcia z bajki. Tu o księciu mowy nie ma, są za to faceci 1:1 jak w realu.
                          • glafira Re: Facet potrzebny od zaraz! 19.02.14, 16:52
                            faszyna napisała:

                            > To juz tylko ja chodzę tu do kina? ;))

                            Na to wygląda;))
                            Ale może nie do końca. Co prawda ja odpuściłam sobie "Pod mocnym Aniołem" i 'niepotrzebnego faceta', ale jutro późnym wieczorem wybieram się na Jacka Stronga. Tyle sprzecznych opinii pojawiło się na temat tego filmu, że nie pozostaje nic innego, jak wyrobić sobie własną. No i na przekór tym, którzy twierdzą, iż na ten film chodzą tylko 'Gimbusy':)))

                            PS. Tego 'nie' potrzebnego faceta też miałam na uwadze, ale chyba górę wzięła jakaś ogólna awersja do współczesnych polskich komedii romantycznych. Czytałam różne opinie, ale nawet te zachęcające mnie osobiście nie zachęciły. Teraz czytam, że z komedią romantyczną niewiele ma ten film wspólnego, ale i tak zaczekam chyba na premierę telewizyjną. Przynajmniej rozczarowanie (o ile takowe będzie) zostanie pomniejszone o koszty zakupu biletów (parę groszy w domowym budżecie zostanie) :))
                            • faszyna Re: Facet potrzebny od zaraz! 25.02.14, 09:52
                              "To juz tylko ja chodzę tu do kina?"
                              A jednak nie! :) Wczoraj zgadałam sie ze znajomą studentką na temat Faceta. Pierwsze zdanie brzmiało, że zmarnowali jej Walentynki, bo wybrała się wtedy do kina na Faceta, a film był do bani. Druga refleksja dotyczyła obsady. Że głowna bohaterka moze być i że jest to wykapany portret jej koleżanki (czyli plus dla castingu, że cos z tzw. prawdy zycia jest w tym filmie). A trzecia uwaga odnosiła się do facetów i grających ich aktorów. Z ciekawszych uwag jedna dotycząca Małaszyńskiego, ktory gra wykładowcę,w którym kochaja sie studentki. Tymczasem moja znajoma nie zostawiła suchej nitki na tym wyborze, bo aktor stary, gruby i z fryzurą od czapy, oraz całkowicie nie do zakochania. Czyzby zmiana warty wśród widzów płci pieknej i przestał już działac mit Piotra z Magdy M., którego usilnie trzymają sie castingowcy i rezyserzy? Moze cos w tym być, juz wczesniej Matt utyskiwał nad misiowatym chodem Maksa w Lekarzach, a teraz taka krytyka... To zresztą ciekawy przypadek, od lat aktor wszelkimi siłami odcina sie od roli, ktora przyniosła mu popularnośc (i zapewne finansową prosperity), a obsadowcy wiedza swoje i tam, gdzie trzeba atrakcyjnego faceta, zatrudniają Małaszynskiego. Taka ironia szufladkowania...
                              • glafira Re: Facet potrzebny od zaraz! 27.02.14, 15:23
                                faszyna napisała:

                                Z ciekawszych uwag jedna dotycząca
                                > Małaszyńskiego, ktory gra wykładowcę,w którym kochaja sie studentki. Tymczasem
                                > moja znajoma nie zostawiła suchej nitki na tym wyborze, bo aktor stary, gruby
                                > i z fryzurą od czapy, oraz całkowicie nie do zakochania.


                                To chyba już koniec świata. Małaszyński stary, gruby i brzydki. Pora umierać:)))

                                Co do wizyt w kinie, to byłam na Jacku Strongu, ale nie będę się rozpisywać. Film poprawny politycznie, dobrze zrobiony, Dorociński, chociaż z wyglądu mało przypomina postać którą gra, to świetnie naśladuje i sposób mówienia i zachowania Kuklińskiego. Mile spędzone dwie godziny, bez poczucia straty finansowej na wydane bilety, ale szału nie ma.
                                Z innych propozycji. Moje ulubione kino studyjne, jak co roku, rozpoczyna już oscarowy marzec. W oko wpadły mi 4 pozycje: "Wielkie piękno", "Tajemnica Filomeny", "Wilk z Wall Street" i "Grawitacja". Jeśli czas pozwoli, to wybiorę się na wszystkie te filmy, jeśli nie to chyba postawię na Sandrę Bullock, chociaż Filomena też kusi. W każdym razie zawsze to mały kroczek do przodu, aby Faszyna nie czuła się aż tak bardzo osamotniona;))
                                • faszyna Re: Facet potrzebny od zaraz! 27.02.14, 17:30
                                  "To chyba już koniec świata. Małaszyński stary, gruby i brzydki. Pora umierać:)))"
                                  Umierać, że jest taki, czy że młode dziewczyny tak go oceniają? ;))
                                  Bo co do tego ostatniego, pamiętam rozmowę sprzed lat. Ja na ostatnim roku studiów, dwie siostry w wieku 16-17 i "ta trzecia" czyli pewna Finka, o której wieku była rozmowa. Dziewczyny jednomyślnie stwierdziły, że jest stara, a na moje pytanie, ile lat jej dają, odrzekły, że z 26. Niewątpliwie 37 to nie 26, więc według tego kryterium, Małaszyński dla takich -nastek to może już nawet muzeum? ;)

                                  Co do chodzenia do kina, jak widać po moich wpisach, chodzę ostatnio na kino alternatywne, takie jak Facet, ale milo mi będzie, jak ktoś pójdzie na mainstreamowe-oskarowe i cos tu bałaknie. :)
    • matt_banco Papierowo ... 25.02.14, 15:40
      Z racji tego, ze ostatnio telewizor widuje jedynie w przelocie, to i nawet nie wiem czy sie juz nowy sezon zaczal czy nie. Jedyna rzecza, jako ogladam jest "Detektyw", a i to czasami z poslizgiem. Ale za to robiac porzadki, chyba wiosenne, wpadly mi w rece numery miesiecznikow filmowych z lat 90. Alez jak kasy na to puscilem ;-) Niestety nie zachowaly sie pelne roczniki, chociaz tez i niespecjalnie staralem sie szukac. Tak sobie usiadlem na stercie tej makulatury i zaczalem przegladac numery "Filmu". "Kina" i sporadycznie "Cinemy". Fascynujaca podroz w przeszlosc. Nie bardzo wiem co zrobic z tymi czasopismami, troche szkoda wyrzucic. Ale takie podczytywanie "staroci" mialo tez wspolczesny aspekt. Poszedlem do kiosku i kupilem nowy numer "Kina". I sobie teraz podczytuje w przerwach sniadaniowych, troche jednak teskniac za tym jak postrzegalem filmy i kino te 15-20 lat temu.
      A przy okazji tez znalazlem pierwsze numery, pierwszej Machiny. Do tej pory pamietam, jak siedzialem na dworcu kolejowym w Bydgoszczy i z wypiekami na twarzy czytalem artykul z pierwszj Machiny dotyczacy M. Nymana. Po latach przypomnialem go sobie, zerknalem na polke z dyskografia pana N i znow stwierdzilem, ze kiedys bylo fajniej. Bo prosciej. I mlodziej. Czlowiek czytal i wiedzial. Teraz czyta i nic nie wie ;-)
      • faszyna Re: Papierowo ... 25.02.14, 16:28
        "znow stwierdzilem, ze kiedys bylo fajniej. Bo prosciej. I mlodziej."
        A ja myślę, że prościej, bo młodziej. Jak sobe przypomnę swoje dawne poglądy w różnych sprawach, to wydają mi się one bardzo młodzieńcze i młodzieńczo głupie. A teraz wszystko się zagmatwało, we wszystkim coraz częściej jestem na tak, a nawet na nie. Taki przywilej wieku już nie młodzieńczego.;)
        • baabeczka Re: Papierowo ... 25.02.14, 16:51
          Musze sie z wami zgodzic...prosciej,bo mlodziej i zdrowiej:-( i tez tak mam...slucham,czy ogladam i mi sie podoba,ale juz kto to jest,jak sie nazywa. Nie wiem i nie staram sie dowiedziec, bo i tak zapomne:-( na Niepotrzebnego Potrzebnego nie poszlam swiadomie, wybralam Sierpien w hrabstwie Osage. Trudny,ciezki film o sprawach tyczacych rodzicow i dzieci...uff patologiczna rodzina amerykanska, ale poszlam dla Meryl a ona mnie w tym filmie zawiodla. Nie moglam za to oderwac wzroku od Julii R.
          • angazetka Re: Papierowo ... 25.02.14, 17:01
            Czuję się nieco osamotniona w kwestii Meryl w tym filmie i w końcu ktoś mnie rozumie :)
            A jutro idę na "American Hustle", żeby mieć jako taki pogląd na Oscary.
            • dona.a Re: Papierowo ... 26.02.14, 21:48
              angazetka napisała:

              > A jutro idę na "American Hustle", żeby mieć jako taki pogląd na Oscary.

              Byłam i baaardzo mi się film podobał, mimo, że wcześniej słyszałam różne opinie.
    • angazetka Przedoskarowo w kinie 27.02.14, 20:36
      Ponieważ wczoraj skończyłam mój wielki projekt "Zobacz większość nominowanych", pokuszę się o kilka zdań podsumowania - może ktoś zechce przeczytać i coś dodać? :) Widziałam "Grawitację", "American Hustle", "Zniewolonego", "Wilka z Wall Street", "Ją", "Sierpień w hrabstwie Osage" i "Blue Jasmine".

      Co powinno wygrać? "Zniewolony". Bez cienia wątpliwości. Wielkie kino, które nie oszczędza widza i nie stosuje łatwego grania na emocjach i schematach myślowych. No i jak zagrane, Jezu słodki!
      We wszystkich kategoriach technicznych śmiało może wygrywać "Grawitacja", bo jest totalnie oszałamiająca wizualnie. Nie bardzo mi się na to chciało iść, a z seansu wyszłam oczarowana. Fabularne naiwności są zatarte przez efekty, muzykę, zdjęcia. Bajka.

      Scenariusze - moje serce z łatwością rozdziela tu Oscary. Za scenariusz adaptowany (choć do dziś nie wiem, co on niby adaptował) - "Przed północą". Jestem fanką tej trylogii i bardzo bym chciała takiego jej zwieńczenia. Cudowne gadane kino, mądre i cierpkie. Za oryginalny - "Ona". Za inteligentne pokazanie tematu "człowiek a sztuczna inteligencja". I w ogóle chciałabym nagrodzić ten niezwykły film, moje miejsce drugie wśród propozycji tego sezonu, a to chyba jedyna kategoria, gdzie ma szansę na statuetkę.

      Aktorzy... Dałabym DiCaprio, głównie dlatego, że od kilku filmów nie gra, tylko żebrze o Oscara. Jest w tym wybitny, ale w tej wybitności wciąż czuję taką sztuczność, taką pozę: "zagram wam i to, i śmo, i sukienkę nałożę, i odegram narkotykowy haj, tylko daaajcie!". Może jak dadzą, to będzie znośniejszy. Tak, "Wilk z Wall Street" mnie zmęczył i wkurzył, a od połowy także znudził.

      Czuję, że z grona kobiet najlepszą rolą jest ta, której jeszcze nie widziałam, czyli Judi Dench z "Filomenie". Jak dostanie Blanchett, to będzie ok. Ja bym dała po znajomości Amy Adams, bo jestem jej fanką (dwie tak różne role - w "Jej" i w "American Hustle" - w jednym sezonie, oglądałam tydzień po tygodniu. Robi wrażenie skalą możliwości). NIE dałabym Meryl, bo przeszarżowała rolę w "Sierpniu".

      Drugi plan. Fassbender. Tak, wiem, Jared Leto (którego jeszcze nie widziałam), ale musiałby się bardzo postarać, by zatrzeć wrażenie, jakie robi Fassbender w "Zniewolonym". Jego szalone oczy mam przed oczyma duszy mojej na samo wspomnienie filmu. Poza tym należy mu się awansem za "Wstyd", za który go nawet nie nominowano (błąd taki sam, jak brak nominacji dla Phoenixa za "Ją" w tym roku - JAK TO MOŻLIWE?). Wśród pań jestem najbliższa kibicowaniu Julii Roberts, bo przyćmiła Meryl, a to jest jednak duża sztuka.

      Co mnie zmartwi, to nagroda za reżyserię i/lub scenariusz dla "American Hustle". Ten film się trzyma na kostiumach, charakteryzacji (za którą zresztą NIE MA nominacji, choć akurat powinien - fenomenalnie pobrzydzony Bale: tylko jego oczy i uśmiech zdradzają czar, przytłumiony przez cudowną zaczeskę, brzuszek i potworne garnitury; że o reszcie fryzur nie wspomnę) i aktorstwie. Natomiast scenariusza to on bardzo zdecydowanie nie ma.

      Zmartwi mnie też nieco Oscar dla Jennifer Lawrence, choć ją lubię i widzę jej talent. Nie zrobiła w AH nic aż takiego, by ją nagrodzić rok po roku.

      Co mnie zaś martwi najbardziej i to już od etapu ogłoszenia nominacji, to fakt, że tak całkowicie pominięto "Wyścig", który był jednym z najlepszych filmów minionego roku, a Ron Howard powinien spokojnie odbierać statuetkę za reżyserię. No ale nie.
      • glafira Pooskarowo w kinie 27.02.14, 22:02
        Bardzo dziękujemy za to przedoskarowe podsumowanie. Ja niestety, jeśli zobaczę któryś z tych filmów, to już po oskarowych rozdaniach, ale awansem pokibicuję Sandrze Bullock, tak z czystej sympatii do tej aktorki no i mogę potrzymać kciuki za "Krainę lodu", bo to ulubiona ostatnio bajka mojej bratanicy:)
      • matt_banco Re: Przedoskarowo w kinie 28.02.14, 08:49
        Kurcze, zatesknilem za takimi zabawami preoskarowymi, a swego czasu tez takowe uprawialem.
        Nie wiem jak tam Fassbender, ale "klubowy" Leto byl wspanialy. Tak, to dobre slowo, wspanialy. Zmajstrowal swoja postac tak, ze oczu nie mozna oderwac. No i jest jeszcze Matthew. Co sie z tym facetem porobilo? Cztery dychy juz dawno przekroczone, a temu sie fajerwerkow aktorskich zachciewa i to jeszcze z takimi poswieceniem i wyczuciem. W "Klubie" byl swietny, ale w "Detektywie" jest jeszcze lepszy.
        • angazetka Re: Przedoskarowo w kinie 28.02.14, 10:00
          A gdyby przyznawano Oscary za epizody, bez wahania dałabym go właśnie Matthew McC za występ w "Wilku z Wall Street". Najlepszych kilka minut filmu, rola zostająca pod powiekami. Niesamowity zwrot jego kariery.
          • glafira Re: Przedoskarowo w kinie 01.03.14, 13:21
            No to jeszcze przedoskarowo, tylko z naszej rodzimej półki, czyli anty oskary po polsku:)
            www.wirtualnemedia.pl/artykul/najgorsze-polskie-filmy-czyli-weze-2014-tajemnica-westerplatte-ma-najwiecej-nominacji#
            Zaskoczenia prawie nie ma, może poza Krzysztofem Globiszem. Proszę, nawet jemu się przytrafiło:))
            • glafira "80 milionów" 02.03.14, 13:23
              Dzisiaj o godz. 20.00 w telewizji Puls. Kto jeszcze nie widział, ma okazję, a warto, choćby po to, aby zobaczyć, od czego tak naprawdę zaczął się ten 'śmieciowy' wątek:))
              • scoutek Re: "80 milionów" 02.03.14, 13:59
                a ja polecam "Sherlocka" na dwójce po 21
                to ten ostatni z Benedictem Cumberbatchem i Martinem Freemanem
                serial, nie film fabularny
                ale świetny imho

                --
                z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
                moviemovie.blox.pl
          • dona.a Re: Przedoskarowo w kinie 02.03.14, 13:59
            angazetka napisała:

            > A gdyby przyznawano Oscary za epizody, bez wahania dałabym go właśnie Matthew M
            > cC za występ w "Wilku z Wall Street". Najlepszych kilka minut filmu, rola zosta
            > jąca pod powiekami.

            O, tak. Z Wilka najbardziej zapamiętałam właśnie Matta, scena przy stole w restauracji(?) mistrzostwo.
      • matt_banco Re: Przedoskarowo w kinie 03.03.14, 07:18
        No i prosze, a jednak Matthew zaoskarzyl ... Jared takze. Wczoraj w nocy, szewndajac sie po kanalach natknalem sie na McConaughey'a. Stal i gadal robil jakies dziwne rzeczy, adekwatne do pory w jakiej sie na niego natknalem. A natknalem sie na "Zabojczego Joe", jakos tak od polowy chyba. Obejrzalem jakies 20-30 minut, wlasnie dla Matthew. Dziwne to bylo ... Dopiero dzisiaj sprawdzilem skad taka dziwacznosci i ze za kamera weteran Friedkin. Moze jak bedzie lecial w bardziej ludzkiej porze to doogladam poczatek i koniec.
      • matt_banco Pooskarowo - American 06.03.14, 09:10
        Oj, troche sie zawiodlem "American Hustle". Jakio filmem, a ktorego powinien byc fajerwerk, a byla jeno petarda. Nieposkladane to wszystko tak jak powinno, szczegolnie w filmach o kanciarzach. No ale jest Bale, jest Adams i jest ... Lawrence. Amy jest cudowna. Zerkam na nia od czasu "Zlap mnie jesli potrafisz" i nadal nie moge wyjsc z podziwu, jaka to piekna i utalentowana kobieta. Bale jak nie Bale i to robi wrazenie, glownie tym stonowaniem. Jennifer tez mi sie podobala, choc nie przepadam za jej wczesniejszymi rolami, to tu mi bardzo podpasowala. No i bardzo mi sie podoba, ze ten "mlodziak" przeciez zasuwa rowno ze starszymi kolegami.
      • matt_banco Pooskarowo - Ona 08.03.14, 07:38
        Co sie ze mna dzieje ... hmmm ... albo wlasnie nic sie nie dzieje. O ile pierwszy z filmow oskarowych obejrzanych przeze mnie, czyli "Witaj w klubie" satysfakcja widza sie pojawila, o tyle z drugim i trzecim juz tak latwo nie bylo. No wlasnie trzeci, czyli "Ona". To jonze'owskie, wiec zarzut o przekombinowaniu troche nie na miejscu, no ale do mnie film nie trafil. Przy calej swietnej realizacji, interesujacym aktorstwie, jednak mialkie. Takie pitu-pitu o samotnosci i uzaleznieniu od technologii. Jesli chodzi o samotnosci to chyba wole te z "Miedzy slowami", jesli idzie o technologie to wole te stara, "guziczkowo-klawiszowa", ktora tez uzalezniala, ale w mniej pretensjonalny sposob. A co do "Onej" to jasnym punktem byla Scarlett, chociaz dawalo to troche zabawny efekt, gdy widz ma przed oczami jej fizycznosc, a postac ktora grala mowi o pozbyciu sie checi posiadania ciala. No i Amy ... szaromyszkowa ;-)
      • matt_banco Pookarowo - Powalesalem sie troche 09.03.14, 11:32
        Oj ... i znow rozczarowanie. "Walesa" ... jest Historia, nie ma opowiesci. I rytmu. Wieckiewicz bardzo dobry, za dobry wrecz jak na ten film. Rola ladnie utrzymana w ryzach, w sekwencjach rozmowy z Fallaci lekko brawurowa. Ale film jako calosc rozczarowujacy. Nie wiem czy ja sie stalem taki wybredny, czy co ... ale w tym tygodniu jakos nie zaspokojono moich potrzeb filmowych ;-)
        Za to zdarzylo sie cos dziwnego ... przez przypadek obejrzalem nowy polsatowski show "Twoja twarz brzmi znajomo". Kurcze, nie wiem jak to mozliwe, ale swietnie sie bawilem. Cos co na pierwszy rzut oka wygladalo jak szczyt kiczu, okazalo sie byc zawodowo zrobiona rozrywka z kiczem wpisanym w konwencje. Nie wiem czy mi sie gust popsul, czy poczucie humoru polepszylo? ;-)
        • baabeczka Re: Pookarowo - Powalesalem sie troche 09.03.14, 17:04
          Myslę,Matt, ze ci sie poprawilo poczucie humoru :-) tez jakimś trafilem w polowie na ten polsatowski program i...i zostałam, spodobało mi się i czekam na nastepny odcinek...niebywałe:-) natomiast Wałęse oglądalam z ciekawościa, to kawal i mojego życia,więc tym bardziej przyjmowałam z sympatią.
        • glafira Re: Pookarowo - Powalesalem sie troche 10.03.14, 21:42
          matt_banco napisał:

          > Za to zdarzylo sie cos dziwnego ... przez przypadek obejrzalem nowy polsatowski
          > show "Twoja twarz brzmi znajomo". Kurcze, nie wiem jak to mozliwe, ale swietni
          > e sie bawilem.

          Też przypadkowo obejrzałam, wczorajszą powtórkę. Pierwszy raz od nie pamiętam kiedy oglądałam tego typu program. Rzeczywiście fajne to było. I cel szlachetny, chociaż biorąc pod uwagę koszty przygotowania takiego programu, te 10 tys. zł wygranej to kropla w morzu, ale niech będzie, liczą się intencje:)
    • matt_banco "Kulturalni" kompozytorzy muzyki filmowej 02.03.14, 21:13
      Wczoraj zaczal sie na TVP Kultura serial dokumentalny o kompozytorach muzyki filmowej. Zaczeli od Maurice'a Jarre'a, za tydzien Bruno Coulais ... serial francuski, to chyba glownie bedzie o Francuzach. A tych jest wystarczajaco zeby zrobic serial. Mam nadzieje, ze Cosma sie zalapie. Bo, ze zalapie sie Desplat to chyba oczywiste ... w tym roku nominowany za "Tajemnice Filomeny" Moze w koncu dostanie biorac pod uwage, ze przez ostatnie 8 lat mial 6 nominacji. No ale to pracoholik ... wlasciwie nie schodzi ponizej 4 kompozycji filmowych na rok.
      Tegoroczne nominacje w kategorii oryginalnej muzyki niestety niewiele mi mowia (troche wstyd), choc oprocz Desplata mamy dwoch starych wyjadaczy ... Williamsa i Newmana. Ja jestem wciaz na etapie ubieglorocznych nominacji i muzyki do "Anny Kareniny". Ba, ostatnio wrocilem do oskarowej muzyki do "Social Network" ... i nadal nie wiem za co wlasciwie Reznor dostal te nagrode.
    • angazetka Pooscarowo 03.03.14, 17:20
      Oglądałam galę na żywo i świetnie się bawiłam. Doskonała prowadząca, udane żarty, ludzka twarz hollywoodzkiego gwiazdorstwa (selfie! pizza i Brad Pitt noszący plastikowe talerzyki! poruszający Leto! Steve McQueen skakączy po scenie, bo dostał Oscara!). Werdykt sensowny. Fajnie było.
      • faszyna W temacie Więckiewicza 10.03.14, 17:35
        Skoro dzisiaj Orły i nominowany RW, to ja o moich wrażeniach po PMA. W kolejnej juz recenzji przeczytałam, ze film pozostawia widza chłodnym. Że nie wzbudza emocji, jakich można by oczekiwac po tak mocnej opowieści o pisarzu borykającym sie z alkoholizmem. Zastanawiając sie nad tym zdaniem, doszłam do wniosku, ze to wina pewnego błędu w obsadzie. Owszem, RW jest genialny jako alkoholik, ale zupełnie nie chwycił mnie za serce w pierwszych sekwencjach filmu, podczas wywiadu dla tv lub wykładu dla studentów. Czemu, to dośc proste. Bo nie przypominam sobie ani jednej roli Więckiewicza, w której by zagrał faceta kwalifikującego sie do roli obiektu moich uczuć. Zwykle gra bandziorów, prostaków lub alkoholików właśnie, a nie kochanka mniej czy bardziej romantycznego. Więc i Więckiewicz w PMA to jedynie facet chory na alkoholizm, a takiemu to ja mogę co najwyżej współczuć, ale nie kibicować. Wyjdzie na prostą-dobrze, zachla się na smierć- tez dobrze. A przecież klasyczna konstrukcja filmu zakłada, ze widz powinien polubić głownego bohatera, nawet gdy ten jest złodziejem czy typem spod ciemnej gwiazdy. A tu nic z tego. Scena wywiadu wydała mi sie kompletnie skopana aktorsko przez RW, ale może zagrana była poprawnie, tyle że RW zupełnie mi nie pasuje jako sławny autor i obiekt uczuć studentek. Więc w konsekwencji losy bohatera, skądinąd świetnie opowiedziane, są tylko sprawną opowieścią, ale nie "dusza-szczypatielną" historią. Ale gdyby taki np. Dorocinski, z dorobkiem calkiem romantycznym, zagrał głowna rolę, to zapewne odbiór filmu byłby diametralnie inny....

        No i taka moja refleksja "okołoorłowa". A swoja droga, "cudze chwalicie, swego nie szanujecie". Jeszcze później nasza niezmiennie droga telewizja publiczna nie mogła nadac tych Orłow? Przeciez mogła je retransmitowac tak gdzies w okolicach pierwszego kura, co wydatnie zbliżyłoby polskie Orły do amerykanskich Oskarów. ;))) Chyba w te sprawie napisze jakąś petycję do TVP....
        • glafira Re: W temacie Więckiewicza 10.03.14, 22:00
          faszyna napisała:

          > Więc w konsekwencji losy bohatera, ską
          > dinąd świetnie opowiedziane, są tylko sprawną opowieścią, ale nie "dusza-szczyp
          > atielną" historią.

          Dlatego z całą odpowiedzialnością polecam książkę. Filmu jeszcze nie widziałam, ale w czasie lektury PMA moja wyobraźnia podsuwała mi obraz głównego bohatera w niczym nie przypominający Więckiewicza. Być może odebrałam książkę inaczej niż Smarzowski, ale z dwojga złego, z pewnością bardziej spasował tu Więckiewicz niż Dorociński.

          Chyba w te sprawie napisze jakąś petycję do TVP....

          A ja się chętnie pod nią podpiszę...
          • faszyna Re: W temacie Więckiewicza 11.03.14, 10:00
            glafira napisał(a):
            " ale z dwojga złego, z pewnością bardziej spasował tu Więckiewicz niż Dorociński."

            E, ten "mój" Dorociński to był taki dżołk. ;) Cały czas, patrząc na RW w PMA, miałam przed oczami samego Pilcha. Który jako osoba i mężczyzna w jednym mnie się nawet podoba. A RW prywatnie (tj. w wywiadach, nie żebym go znała) tylko lubię i szanuję. ;))
        • matt_banco Orlowatosc 11.03.14, 08:27
          ... no nie dalem rady. I to nie z powodu pory. Ciezkawe to bylo, kompletnie bez wdzieku, wtorne (co najgorsze rowniez na poziomie dowcipu). Po 45 minutach bylem umeczony bardziej niz przy ogladaniu najgorszych odcinkow polskich seriali ;-) I jeszcze ten znaczek, prawie jak jakas sprawnosc zucha. I nie dziwie sie jednemy z obdarowanych, ze zapytal "Co to jest?". Ktoz stal za tym dzielem sztuki telewizyjnej, kto to rezyserowal?
          • faszyna Re: Orlowatosc 11.03.14, 10:14
            A ja dałam radę, bo mój galowy masochizm nie ma granic. ;)
            Fakt, ze tym razem coś w gali nie zagrało. Dowcipny MS był dowcipny tylko w połowie, a już zupełnie nie potrafiłam zinterpretować jego posunięcia z Kingą Preis. Właśnie dokładnie: "posunięcia", kiedy to MS "wygonił" KP z miejsca na widowni, które miała zająć JK. Czy to był żart, bo do teraz tego nie kumam? Bo jak nie z góry ustalony żart, to byłoby grube chamstwo taki wist. W każdym razie, żart czy wpadka prowadzącego, wyszło to bardzo kiepsko.
            Co do nagród, nie widziałam "Imagine", więc się nie wypowiadam, ale ogólnie nagrody mi się spodobały. Oczywiście nie wiem, czemu wśród nominowanych nie było Doroty Kolak za "Chce się żyć", bo była świetna i ciągle ją widzę przed oczami, w odróżnieniu od nagrodzonej Nehrebeckiej, której, paradoksalnie, z filmu nie zapamiętałam (za to pamiętam z "Mojego Roweru"). Muzyka i zdjęcia do Papuszy-bardzo zasłużenie. No i Ogrodnik, gdyby nie było Orła, byłaby to chyba największe zaskoczenie gali.
            "Wałęsa" przegrał w masie, ale choć to film ważny, to przychylam się do wcześniejszej opinii Matta, ze film taki sobie.
            O porze retransmisji już pisałam, ktoś za to powinien beknąć, ale jak znam życie, jeżeli beknie, to tylko z przejedzenia na bankiecie po-galowym.
            • matt_banco Re: Orlowatosc 11.03.14, 10:29
              Oj to Twardzielka jestes ... Mnie wlasnie po "zarcie" z Preis zaczela sie palic w glowie czerwona lampka. Panom z PWC chyba sie profesje pomylily, a przynajmniej ambicje. Ledwie wytrzymalem "listy" Stuhra. Ale mialem juz kompletnie dosc, jak zaczal cos bredzic pan z Filmwebu, a potem jakis "turysta".
              Ciekawy mnie film Bodo Koxa, szczegolnie ze mam go i lezy sobie grzecznie od jakiegos czasu. Co siegne, to odkladam ;-) Moze teraz w koncu sie z nim zmierze.
              A wczoraj ostatni odcinek "Detektywa". Hmmm ... no nie powiem, ze padlem na kolana. 7 odcinkow bylo swietnych (chociaz drugi mi lekko podpadl), ale ten finalowy cos tak lekko zazgrzytal. No ale ja generalnie nie przepadam za az tak "kliamatycznymi" rzeczami. Jak mnie w mlodosci Lynch zaszczepil "Miasteczkiem Twin Peaks", tak moja lekka niechec do "przeklimatyzowanych" filmow trzyma do dzisiaj.
            • angazetka Re: Orlowatosc 11.03.14, 10:57
              Pietrasik dziś w "Polityce" stwierdził, że Orły powinny być wręczane przed Oscarami, bo jak są tydzień po, to prowincjonalność gali bije po oczach.
              • glafira Re: Orlowatosc 11.03.14, 14:54
                Ja wytrzymałam do 'turysty', potem stwierdziłam, że szkoda 'nocy', sen ważniejszy:)
                I o ile samą galę jeszcze bym zdzierżyła, to dobiły mnie 'żenujące żarty prowadzącego', które były tym razem naprawdę żenujące. Nie rozśmieszył mnie upadek kolegi Polaka wynoszonego na noszach, nie śmiałam się przy odczytywaniu listu od przyjaciela. W ogóle nie wiem, co to miało być. Pokazanie krytykom "Pokłosia", ze można z tego żartować? I dlaczego akurat przy wręczaniu Orłów? A może to ja jestem osobą zupełnie pozbawioną poczucia humoru? Może, ale nie zmienia to faktu, że nie podobało mi się zupełnie. I chociaż bardzo lubię i szanuję Macieja, to wydaje mi się, iż posadzenie Torbickiej na widowni, zamiast na scenie w roli prowadzącej, było duuuuużym błędem reżysera tego spektaklu.
                • faszyna Re: Orlowatosc 11.03.14, 17:38
                  Kiepski, nie kiepski dowcip-dyskutować mozna długo. Ale jednak filmik z Więckiewiczem zabawny był. Tyle, ze bliżej konca gali. No i ten da sie obejrzeć:
                  www.youtube.com/watch?v=sISLSkOK7A4
                  Ale tak w ogóle, to szkoda, że mowa tu o gali, a nie o nagrodach. Natomiast co do komentarza ws. gali w Polityce, cóż dziwnego, ze prowincjonalna, skoro do poziomu prowincji spycha ją tvp i inne media. Wystarczy popatrzec na dzisiejsze i wczesniejsze wiadomosci, gdzie o Orłach jest/było o niebo mniej niz było o Oskarach.
                  • baabeczka Re: Orlowatosc 11.03.14, 17:55
                    Właśnie...pora fatalna, chociaż jestem emerytka i rano wstać nie musze, to tvp pokpiwa sobie z widzów. Masz być ok wobec tv płacąc abonament a ona ci za to...właśnie...:-(. Co do prowadzacego MS jestem rozczarowana, bardzo go lubilam kiedyś, ale coraz mniej mnie bawi, wczorajsze zarty zupelnie od czay i za dlugie, zdecydowanie za dlugie. Orły przyznano moim zdaniem bardzo trafnie, oczywiscie mowie o glównych,bo na zdjęciach,kostiumach itp się nie znam, chociaż w Papuszy zachwyciła mnie tylko przepiękna i przejmująca muzyka.Film podobal mi się średnio, wydawalo mi się,że oglądam obrazy, nawet bez podpisow.
                  • glafira Re: Orlowatosc 11.03.14, 21:01
                    faszyna napisała:

                    > Ale tak w ogóle, to szkoda, że mowa tu o gali, a nie o nagrodach.

                    W sumie masz rację. Zamiast skupić się na nagrodach, obgadujemy galę:)
                    Ale nagrody były raczej zasłużone (chyba), raczej przewidywalne i raczej obyło się bez niespodzianek. No i najlepiej słuszność lub nie przyznanych Orłów oceni ktoś, kto widział wszystkie filmy, albo przynajmniej większość. Inni mogą jedynie skomentować otoczkę. A ta byłaby lepsza, gdyby obyło się bez udziwnień, dowcipów i kopiowania Oskarów. Po prostu uroczyste rozdanie nagród i tyle. I przede wszystkim transmitowane!!!
          • matt_banco Poorlowato ... "Dziewczyna z szafy" 14.03.14, 09:05
            No zabralem sie i ... no gdybym sie nie zabral, to tez by sie nic nie stalo ;-) Nie przepadam za filmami "nieadekwatnymi", czyli zabierajacymi sie za temat, z ktorym pozniej radza sobie przecietnie. Jakby wywalic wszystkie efekty specjalnie to moze mialoby wiecej wyrazu, a tak troche sie to w tym zeppelinach i dzungli utopilo. Ale z drugiej strony ladne to bylo ;-) Podobal mi sie Glowacki, chociaz z kazdym nastepnym filmem jaki z nim widze mam wrazenie, ze jednak dysponuje dosc przewidywalnym arsenalem srodkow wyrazu. Niespecjalnie za to spodobal mi sie pomysl Mecwaldowskiego na role Tomka. Za bardzo to bylo "widoczne", za bardzo kontrolowane. No i momentami przypominalo zachowanie jakiegos ptaka, co w polaczniu z podkrecona fizjonomia aktora, dawalo troche groteskowy efekt. No i ostatnia kwestia ... Lubos. No nie bardzo wiem, za co byla ta nominacja do Orlow za role drugoplanowa. Chyba za okielznanie temperamentu ;-) Ale w sumie fajnie, ze Kox zrobil ten film, zrobil go po swojemu i ze doceniono jego wysilki.
            • faszyna Jack Strong 16.03.14, 21:39
              Wreszcie dotarłam na JS. Krótko: film niewątpliwie lepszy od Pokłosia, Dorociński może być, scenariusz w jakiś 80% sensowny, choć słabszy początek i koniec. Ozdobą filmu są świetne role drugoplanowe. Czop mnie zauroczył, w Pokłosiu średnio mnie przekonał, a tu po prosu fajny był. Małaszyński w epizodycznej roli dla mnie bez zarzutu, szkoda, ze nie było go o scenę-dwie więcej. A Krzysztof Dracz jako Jaruzelski - bardzo do obejrzenia. No ale bab jak na lekarstwo, nawet Ostaszewska w roli zony bardzo drugoplanowa.... Ech, ten patriarchat w filmie... ;)
              • matt_banco Re: Jack Strong 16.03.14, 22:11
                No ja tak ide do kina od tygodnia, ze dojsc nie moge. I pewnie skonczy sie tak jak z "Walesa", ze obejrzalem dopiero na DVD (co akurat nie bylo zlym pomyslem).
                A jak tam nowy kanal filmowy? Przyznam, ze wczoraj obejrzalem sobie na nim "Lenina" w dosc duzych fragmentach, bo darze ten flm wielka sympatia, a muzyke Tiersena kocham. No i jeszcze Bruhl w wersji mlodzienczej, gdzie pewnie nikt sie wtedy nie spodziewal, ze kiedys tam zagra u Rona Howarda Nikiego Laude. O samym kanale trudno cos powiedziec, bo akurat zestaw jaki proponuja to rzeczy przyzwoite, ale juz widziane i to czasami nie raz. W sumie to uwage moja zwrocily nietypowe reklamy, bo wiekszosc jakos tam z kultura i filmem zwiazana.
              • misterni Re: Jack Strong 17.03.14, 00:37
                Dorociński może być? Dorociński był świetny po prostu :)
                Czop oczywiście też. Jaruzelski w punkt :)
                Generalnie film bardzo dobrze zrobiony, świetnie się go ogląda.

                --
                Misterni
                • baabeczka Re: Jack Strong 17.03.14, 12:31
                  Uwazam,ze film dobry, moze nie calkiem prawdziwy,ale dobry, aktorzy dobrani super. Dorocinski mnie pasowal i reszta, tylko ta gonitwa samochodami pod koniec mnie wkurzala, no,ale ogolnie dobrze...
                  • faszyna Re: Jack Strong 17.03.14, 12:57
                    A ja się zagubiłam w sytuacji "okołogonitwowej". Kogo w końcu obserwowano: dom Kuklińskiego czy jego sąsiada i skąd włamanie do sąsiada? Historycznie, sąsiad (Ostaszewicz, nie Ostaszewski) uciekł na Zachód kilka miesięcy wcześniej, więc obserwacja jego domu nie miałaby sensu. Baka rzucił, ze myślał, ze służby są z powodu Kuklinskiego, Zamachowski, ze sąsiada...Maż zinterpretował, ze chyba pilnowali RK, ale na rozkaz Zamachowskiego wkroczyli do sąsiada. Jednym słowem, emocjonalne to było, ale o co chodziło?
                    A co do Marcina D., oczywiście dobrze zagrał, ale się nie wybił. Po prostu, był świetny jak zwykle, ale standardowa świetność w tym przypadku to dla mnie za mało.