Dodaj do ulubionych

NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na nie

11.10.12, 15:41
Po wczorajszym odcinku NDiNZ uczucia mam mieszane... para lekarzy po uroczystej kolacji zakrapianej winem jedzie do szpitala operowac... ale niech im będzie (to znaczy scenarzyście). To się zdarza, chociaż nie powinno. Ale tak poza tym serial zrobił się na poziomie i z odcinka na odcinek coraz bardziej się wciągam. W przeciwieństwie do Lekarzy, których kilkunasto odcinkowy sezon pierwszy u mnie skończył się na odcinku 6. Scenka ze szczurem ostatecznie pogrążyła i tak niezbyt przychylną już po odcinku pierwszym chęc oglądania tego hitu.
Na plus Lekarzom można przypisac jedynie większą wiarygodnośc zagadnień czysto medycznych, widocznie mają lepszych specjalistów (albo lepsze warunki finansowe na tego typu konsultacje:) ).
Na dobre i na złe - jestem na tak
Lekarze - jestem na nie
Obserwuj wątek
    • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 11.10.12, 16:31
      Mnie sie akurat wczorajszy odcinek NDiNZ nie podobal prawie w ogole. Mial jeden jasny punkt ... Wieczorkowskiego ;-) Draznilo mnie "glupienie" postaci, ktore wczesniej wykazywaly sie jakas tam inteligencja (ogolna, spoleczna, emocjonalna, co kto woli), a pozniej zachowujace sie jakos tak nieadekwatnie. No ale ... Wieczorkowski zostaje i to jest bardzo interesujace aspekt, bo nie dosc, ze ten aktor zaczyna grywac ojcow nastolatkow (co jest lekko przygnebiajace), to jeszcze starzeje sie bardzo stylowo (nastepny ktory zgubil chlopaczkowatosc, a zyskal meskosc).
      Jakbym mial teraz koniecznie wybierac na zasadzie to lub tamto to wskazalbym na NDINZ. Na szczescie nie musze i nadal bede ogladal oba i obserwowal w ktora strone zmierzaja.
      • kkokos Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 11.10.12, 18:28
        tarzeje sie bardzo stylowo (nastepny ktory zgubil chlopaczkowatosc, a zyska
        > l meskosc).

        no widzisz, jak to się można różnić w odbiorze

        dla mnie to dzidzia piernik, stary chłopiec. zero męskości, podstarzała chłopaczkowatość. nic interesującego :)
        co nie znaczy, że się nie cieszę z tej postaci - ostatnio w serialach różnych zdecydowanie za dużo lekarzy początkujących.
      • asiek25 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 11.10.12, 21:08
        matt_banco napisał:

        > Wieczorkowski zostaje i to jest bardzo interesujace aspekt, bo nie dosc, ze ten
        > aktor zaczyna grywac ojcow nastolatkow (co jest lekko przygnebiajace), to jeszc
        > ze starzeje sie bardzo stylowo (nastepny ktory zgubil chlopaczkowatosc, a zyska
        > l meskosc).

        No więc ja, jako kobieta, stwierdzam, że absolutnie nie... :) Męskości w nim ani krzty, nadal jest chłopaczkowaty, tym bardziej nie pasuje mu siwizna na skroniach. Więc ten syn-nastolatek spowodował, że strasznie mi we wczorajszym odcinku zazgrzytało. Co nie zmienia faktu, że ciesze się z jego pojawiania się w tym serialu, bo nie dość, że znane nazwisko, to jeszcze mimo chłopaczkowatości go lubię, to na dodatek nowa postać.
        Niny od wczoraj też nie trawię. Poza wywyższaniem się nie tylko Clevlandem, ale w ogóle, jej infantylność wczoraj była porażająca.

        W kwestii głównej - oba seriale oglądam, ale mimo wszystko z większą sympatią NDiNZ. Za przywiązanie, za szersze bycie w środku życia prywatnego bohaterów, za większą wyrazistość postaci..
        Bo w "Lekarzach" to z prywatności na na początku główny dylemat skupiał się na tym, czy Maks puknie Alicję. A teraz to już tylko pozostaje pytanie kiedy ;)))
      • irmelin Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 12.10.12, 12:35
        Wieczorkowski to dla mnie wieczny chłopiec..absolutnie nie widziałam u niego "tatusiowatości" . Siwe tzn lekko siwiejące skonie to nie jest przejaw dojrzałości, a raczej przemiany młodzika w dojrzałego faceta...dla mnie na zawsze pozostanie "kurde" z Klanu...
        Podobno będzie miał romans w NDiNZ ...

        • eo_wina Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 13.10.12, 08:48
          Oj tak...podpisuje sie :-) Wieczorkowski, mimo, ze z siwizna na skroniach zawsze dla mnie pozostanie chlopcem....ale w takim pozytywnym sensie. Pierwsze wrazenie w NDiZ - bardzo na plus. I czyzby z Agatka cos tego, ten....? :-)
          Ja osobiscie zdecydowanie wole NDiZ, mimo potkniec i kryzysu w pewnym momencie, nowe postacie i wyoutowanie starych bardzo dobrze temu serialowi zrobily (ogromne dzieki scenarzystom za znikniecie Bodzenki)!
          I wydaje mi sie on jakis taki powaniejszy niz groteskowi Lekarze, w ktorych scena ze szczurem sprawila, ze zaczelam go postrzegac jak cos w rodzaju Daleko od noszy, niestety.
          • faszyna Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 13.10.12, 09:34
            Problem Lekarzy to problem braku autentyzmu. Ten serial to przykład z góry zamierzonego planu biznesowego: weźmiemy atrakycjnego amanta, weźmiemy silikonowe manekiny i litry nowej generacji keczapu i wyjdzie nam z tego hit. No niestety, z tym jest problem. Amant drugiej swiezosci, a silikon z keczapem słabo sie bronia, gdy sensownego pomysłu na akcję brak.
            Od jakiegos czasu ogladam NSiNZ głownie dla Bukowskiego. I przyznam, ze mnie wciągneło. Nie żebym oglądała co tydzien z wypiekami na twarzy, ale jak mam czas i żadnych innych opcji jego spedzania, to włączam tv.
              • faszyna Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 13.10.12, 20:02
                Glafiro, robisz się sławna! ))
                "Na forum gazeta.pl w zakładce seriale, niejaka glafira wytacza wojnę Lekarzom.Próbuje również wszystkich zniechęcić do tego serialu. Nie podoba mi się takie postepowanie. Najpierw jeździła po Pawle, a teraz po serialu wychwalając konkurencję. Zakłada nowe tematy, tylko w celu udowodnienia, że serial jest gorszy od Na dobre i złe. Widocznie TVP jeszcze tak słabo nie ciągnie, jak stać ją na wynajęcie klakierów. Co za czasy!"
                Miłosniczki Małaszyńskiego chyba niedługo Cię zlinczują. ;)))
    • matt_banco 0:1 dla NDINZ 24.10.12, 21:54
      Prosze jak ladnie sie zlozylo. Slabizna po stronie "Lekarzy" i przyzwoity odcinek po stronie NDINZ, na dodatek idealnie wpisujacy sie w dyskusje na temat tego, jak powinien byc konstruowany odcinek serialu medycznego. Bo konstrukcja odcinka z ryzykowna operacja byla wlasciwie podrecznikowa (i zbyt przewidywalna), gorzej z realizacja (no troche to za statyczne wszystko bylo, kuleja tez dialogi, ktore powinny byc bardziej "krwiste", a nie po 3 razy powtarzane, ze lekarz jest po to aby pomagac). Ale i tak bylo napiecie, byly emocje i byl humor (w 3 albo i 4D), no i problemy lekarzy nie wylazly przed przypadek medyczny, a stanowily jego sensowne dopelnienie.
      No i mozecie mowic, ze Wieczorkowski to "chlopaczyna". Calkiem fajnie wypadl w scenach z Bukowskim, gdzie dalo sie odczuc sympatie miedzy nimi.
      No i mielismy juz chyba zmierzch laparaskopii ;-) To kolejny odcinek gdzie ta sztuczka jeszcze dala rade, ale fajnie, ze wykombinowano zestawienie jej z technika chirurgiczna z XiX wieku.
      • faszyna Re: 0:1 dla NDINZ 24.10.12, 22:18
        Mam podobne zdanie. Obejrzałam odcinek z przyjemnoscia i niejakim przejeciem sie losem pacjenta. A swoją droga, tez tu widać było uczucia na półce 30+ podane w odpowiedniej zalewie.Więc czemu w L-ach pokazują taką nieświeżą bryję?
      • asiek25 Re: 0:1 dla NDINZ 24.10.12, 22:56
        matt_banco napisał:

        > No i mozecie mowic, ze Wieczorkowski to "chlopaczyna". Calkiem fajnie wypadl w
        > scenach z Bukowskim, gdzie dalo sie odczuc sympatie miedzy nimi.

        Zgadzam się. Może NDiNZ sprawi, że Wieczorkowski w końcu "wydorośleje" ;))
        Natomiast jak dla mnie dzisiejszy odcinek był słaby, jak na NDiNZ. Choć w porównaniu z "Lekarzami" to i tak lepiej. Wątek medyczny (jeden, a nie kilka!) ładnie się zespolił z wątkami prywatnymi, nie było przesytu w żadną stronę. Ale to chyba plus tego serialu od zawsze. Natomiast rozkojarzony, cierpiący Przemek był dla mnie nie do strawienia. A już scena z Tretterem - rany, jakie to słabe było! Może się narażę miłośniczkom Rogacewicza, ale dla mnie jego gra aktorska jest na poziomie Mroczków...
        • matt_banco Re: 0:1 dla NDINZ 24.10.12, 23:05
          No aktorsko nie bylo dzisiaj najlepiej (Holtz tez nie do konca miala dobry dzien, szczegolnie jeszcze w tej upiornej stylizacji). Rogacewicz natomiast nie jest "rowny". Sa sceny, w ktorych potrafi byc wiarygodny, przejmujacy, odpowiednio opryskliwy, a sa takie ... jak wlasnie ta z rozkojarzeniem, gdzie zalatuje sztucznoscia. Ale do Mroczkow jeszcze jeszcze ... dwa oceny i Gory Skaliste ;-) (ja tam Mroczkow lubie ... nie za aktorstwo, a za to ze chlopaki wyciagaja tyle ile sie da, z tego co im dano).
          Tam byl tez dziwny moment, gdy w trakcie spaceru Wiktorii i Przemka zmieniono sposob filmowania. Nie wiem po co, ale nagle kamera zmienila kat i dodatkowo chyba poszla "w reke".
    • pati.1978 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 24.10.12, 23:21
      Co prawda nie oglądam aktualnych odcinków Na dobre i na złe. Jednak wydaje mi się, że klimat tego serialu doskonale czuję. Bardzo podobał mi się jego początek. Świetny Krzysztof Pieczyński, później Paweł Wilczak jako Mareczek. Choroba Zosi, subtelny romans z rosyjskim lekarzem. Potem zrobiłam sobie przerwę, by wrócić dla Bartosza Opani. Jednak wątek z Leną trochę mnie zmęczył. Na razie Ndinz nie śledzę. Dziwię się trochę, że porównujecie oba seriale. Przecież każdy ma inną konwencję. Na dobre i na złe jest całkiem serio, a Lekarze są jakby odrealnieni ( Jacek Koman u Kuby nazwał go science fiction)
      Wydaje mi się, że jest celowy zabieg. Co prawda są postaci prowadzone bardzo serio, np. Wanat, Florczyk, Jasiński,Bosak. Jednak nie można tego powiedzieć o Maksie, Ordzie, Jivanie czy chociażby Alicji, która doskonale przenika do ich świata. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, na zachowanie niektórych pacjentów np. pacjent z perforacja żołądka cały czas powtarzał o matko, o matko w przezabawny sposób. Pacjentka skarżąca się na wypadanie włosów wyciągnęła jednorazowo bardzo pokaźną ilość włosów ( bardzo mnie to rozbawiło), a pacjentka z porfirią w przezabawny sposób potrząsnęła głową. Nie mówiąc już o pacjentce, która uciekała przed Kajtusiem. To wszystko moim zdaniem ma podkreślić bajkowość Lekarzy. Sprawić by widz domyślił się, że nie jest to serial całkiem serio. Sądząc po waszych reakcjach jedyną wadą jest to, że oko nie jest zbyt wyraźnie puszczone do widza.
      A skoro bajka, to pojawiła się jędza. Beatka wszystkich umiejętnie wyprowadziła z równowagi. Nawet mnie. Jednak mam nadzieję, że wszystko wróci do normy i dalej będę oglądać śmieszne i romantyczne scenki z Maksem, Jivanem, Alicją, Ordą.
      Ludzie wyluzujcie trochę. Mamy szarą rzeczywistość. Nie doszukujcie się jej na siłę w serialach. Ja oglądając Lekarzy jestem w ich świecie i dobrze mi z tym.
      • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 24.10.12, 23:52
        Nie wiem co to jest "szara rzeczywistosc", ale nie wydaje mi sie, aby konwencja "rom-med-SF" byla najlepszym antidotum na ta przypadlosc ;-) Wychodzi na to, ze padlem ofiara wlasnych oczekiwan, w ktorych lekki serial medyczny nie oznacza od razu uciekania w podskokach przed szczurem lub prania sie po gebach o wzgledy ksiezniczki. Chyba jestem juz za stary na seriale niewyraznie puszczajace oko do widza.
        • pati.1978 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 25.10.12, 00:14
          Ja też oczekuję seriali i filmów na najwyższym poziomie. Na Lekarzy początkowo patrzyłam bardzo krytycznie. Jednak po kilku odcinkach zauważyłam humor wkomponowany w niektóre sceny i podążyłam tym tropem. Niektóre sceny są zabawne, niektóre podszyte czarnym humorem. Małaszyńskiego w wersji romantycznej bardzo lubię ( odc.9). Jestem i chcę być dobrej myśli co do dalszych losów serialu. Sprawdzałam wyniki oglądalności( światseriali.pl: Lekarze są tuż za czołowymi serialami TVP, zawsze przed Prawem Agaty, czasami przed a czasami za Na Wspólnej)
          • faszyna Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 25.10.12, 09:27
            Nie chce mi sie sprawdzać w sieci, tj. oglądac Kuby raz jeszcze, ale w mojej pamięci zostało, ze okreslenie SF odnosiło sie do poziomu leczenia, a nie do formatu serialu. Po prostu w serialach pacjent jest traktowany na powaznie, a w realu per noga. Często się mówi o NDiNZ, że z ponurym realizmem naszej słuzby zdrowia niewiele ma wspolnego. I o tym była mowa, dokładnie o tym, u Kuby.
            Co do reszty opinii patii sie zwyczajnie nie zgadzam. Jedno to komediowy lub powazny wymiar serialu, a drugie to wykonanie. To, ze kogos jeden czy drugi element serialu smieszy, nie znaczy, ze jest to serial z zacięciem komediowym. Posłuchałam wczoraj wypowiedzi Stuhra nt. Obławy, czyli filmu z przeciwległego bieguna do komedii. MS opowiedział, że podczas projekcji filmu zdarzały się śmiechy na widowni, bo takie jest właśnie zycie: ponuro, ponuro, ale czasem wesoło. W Lekarzach moze miało być wesoło, moze nawet jest, ale to, co jest poza wesołościa, jest pełne wad, o których tu dyskutujemy. No ale że gusta są niedyskutowalne, kazdy moze sobie myslec co tylko chce na temat tego i innych seriali. ;)
            A ogladalnośc, no cóz... Kategoria wymykajaca się prawom logiki...
    • matt_banco 0:0 ... 01.11.12, 11:14
      No tym razem w NDINZ sie wybitnie nie popisali, na tyle ze chyba przebili "siuskowy" odcinek Lekarzy. O ile sam przypadek plemnikow na dopalaczach moze byc i nawet mi pani Herbus nie przeszkadzala (chociaz jak dla mnie zbyt blisko charakter postaci zblizyl sie do wizerunku odtworczyni roli). O tyle to co sie tam dzialo obok ... Przemek w roli obroncy sprawiedliwosci z pieknie wydrukowanymi plakatami, zaprojektowanymi w bardzo oldschoolowym stylu ... ten kroj czcionki. Absztyfikant Wiktorii i fan pilkarski odstawiony na boczny tor, bo Wiki jednak ma slabosc do Przemka. No dobra ... ale co to bylo z tym zaginionym mezem? Ze trafil do szpitala akurat w Lesnej Gorze ... ok, ze sie obudzil ... ok, ale co to za sposob przekazania informacji o nim. Przemek stoi i krzyczy do Hany, a oboje stoja przed wejsciem do pokoju w ktorym lezy odnaleziony maz. I Hana mu nie wierzy, bo nie wykonala pol obrotu glowa. No jak widac zaraza BZDURALIZMU SERIALOWEGO szerzy sie coraz bardziej. I patrzac na to co sie dzieje, zaczynam podejrzewac ze nosicielami sa ... aktorzy. Graja wszedzie i przenosza ;-)
      Aaaa i mielismy jeszcze dziwaczny dywanik ... nie dosc, ze to cholerstwo nijak nie pasowalo do wnetrza w ktorym mialo polegiwac, to jeszcze testowane bylo na okolicznosc polegiwania na nim.
      • glafira Re: 0:0 ... 02.11.12, 15:27
        Dla mnie ten ostatni odcinek to poziom minus jeden. Co to było???
        Scena rozmowy Hany z Przemkiem przed salą, gdzie leżał domniemany mąż, jakaś idiotyczna (a powinno byc wzruszająco, tak na pewno zamierzali scenarzyści). Hana biegająca po szpitalnych korytarzach w mini spodenkach i w szpilkach, no i oczywiście w rozpiętym fartuchu, aby przypadkiem widz nie pominął wzrokiem zgrabnych nóg aktorki... zgroza. Przemka żądnego zemsty i przez to zachowującego się w sposób co nieco nieracjonalny jeszcze strawiłam, ale reszta? W całym odcinku podobała mi się tylko wymiana zdań między Wiki a Falkowiczem przed windą. I tyle.
        Coś się posypało, a szkoda, bo serial zapowiadał się interesująco.
        Nie oglądam już Lekarzy, więc porównania nie mam, ale mój pierwszy komentarz trochę się już zdezaktualizował:)))
        • asiek25 Re: 0:0 ... 02.11.12, 16:18
          glafira napisał(a):

          > Przemka żądnego zemsty i przez to zachowującego się w
          > sposób co nieco nieracjonalny jeszcze strawiłam,

          A ja nie. Strawiłabym jedynie gdyby rozwścieczony Przemek opisywał historię Falkowicza w Internecie. Ludzie takie rzeczy robią pod wpływem emocji i to jest dla mnie ralne. Ale już drukowanie plakatów i wymaganie od Wiki, aby z nim rozlepiała je po mieście to jest jakiś absurd. Chyba dorosły człowiek zdaje sobie sprawę, że za coś takiego można go do pudła wpakować, skoro szkaluje cudze nazwisko bez wyroku sądu? Scenarzyści, zejdźcie rorchę na ziemię...
          • glafira Re: 0:0 ... 02.11.12, 16:36
            asiek25 napisała:

            > glafira napisał(a):
            >
            > > Przemka żądnego zemsty i przez to zachowującego się w
            > > sposób co nieco nieracjonalny jeszcze strawiłam,
            >
            > A ja nie. Strawiłabym jedynie gdyby rozwścieczony Przemek opisywał historię Fal
            > kowicza w Internecie. Ludzie takie rzeczy robią pod wpływem emocji i to jest dl
            > a mnie ralne. Ale już drukowanie plakatów i wymaganie od Wiki, aby z nim rozlep
            > iała je po mieście to jest jakiś absurd. Chyba dorosły człowiek zdaje sobie spr
            > awę, że za coś takiego można go do pudła wpakować, skoro szkaluje cudze nazwisk
            > o bez wyroku sądu? Scenarzyści, zejdźcie rorchę na ziemię...

            Masz rację. Pisząc 'jeszcze strawiłam' miałam na myśli to , że machnęłam ręką na takie idiotyzmy w odcinku. Ale dalsze oglądanie pogłębiło moją frustrację.
            Panowie scenarzyści... zaglądacie na fora...? To miejcie na uwadze opinie widzów...
        • lilith76 Re: 0:0 ... 07.11.12, 09:41
          > Scena rozmowy Hany z Przemkiem przed salą, gdzie leżał domniemany mąż, jakaś id
          > iotyczna (a powinno byc wzruszająco, tak na pewno zamierzali scenarzyści).

          A ja inaczej odebrałam intencję scenarzystów.
          Gdy widzisz na ekranie śmierć męża, przeszłaś przez wszystkie etapy żałoby, właśnie się zakochałaś i nagle dopada cię brat - w traumie po stracie ukochanej, który robi przez cały dzień różne irracjonalne podszyte zemstą kroki - twierdzi, że twój mąż żyje i do tego leży w szpitalu, w którym pracujesz: to naturalne, że uważasz, że zwariował do końca. Te zdania Przemka pod koniec odcinka, to było takie ukoronowanie obłędu w jaki popadł. A, że akurat miał rację.

          Hana
          > biegająca po szpitalnych korytarzach w mini spodenkach i w szpilkach, no i ocz
          > ywiście w rozpiętym fartuchu, aby przypadkiem widz nie pominął wzrokiem zgrabny
          > ch nóg aktorki... zgroza.

          No zgroza dla mnie też :) Ale ja jestem stara, gruba i zazdroszczę :)
          • eo_wina Re: 0:0 ... 07.11.12, 14:27
            Kurka wodna, a kto powiedzial, ze lekarze maja chodzic w fartuchach zapietych pod czyje i siegajacych polowy lydki i drewniakach?
            Hana jest mloda, atrakcyjna lekarka i niech cieszy oczy chorych. No, chyba, ze sa to chore, zazdrosne jedze ;-) Ja tam nie widze niczego niestosownego w jej ubraniu. Wszak doktor Zosia Burska tez chodzi w bialej miniowce szerokosci gumki do wlosow. I wszystkie panie ja kochaja ;-)
            • glafira Re: 0:0 ... 07.11.12, 19:02
              Przecież nie o wygląd tu chodzi, a raczej o bhp, wygodę, gotowość lekarza do podjęcia pilnych, niespodziewanych działań. Fajnie by to wyglądało, gdyby Hana biegła na przykład do nagłego przypadku...:) Zresztą, w jakimś poprzednim odcinku bodajże Agacie dostało się za chodzenie w butach na koturnie, więc co? Co wolno wojewodzie... 'Konsekwencjo, ty jesteś wielką cnotą':)
              • asiek25 Re: 0:0 ... 07.11.12, 22:24
                Ależ ja uważam, że Hana jest piękną kobietą, bardzo zgrabną i uwielbiam na nią patrzeć :) Ale bez przesady, lekarze nie biegają po szpitalu w półnegliżu. A skoro szorty miałyby być dopuszczalne, to dlaczego by nie bikini? Doktor Gawryło jest przystojny, na pewno ma piękną klatę, po co zakłada koszule? Lepiej fartuch tylko na gołe ciało ;)
                Jako kobieta uwielbiam inne piękne kobiety, uwielbiam na nie patrzeć, bez zazdrości. Ale do pracy należy ubrać się stosownie i nie chciałabym, aby moja pani ginekolog latała w kusych szorcikach. Doktor Zosia w przykrótkiej miniówce też mi się nie podobała. Nie dlatego, że uważam, iż jest brzydka, ale dlatego, że szpital to nie wybieg dla modelek.
              • kosheen4 Re: 0:0 ... 08.11.12, 12:30
                glafira napisał(a):

                > Zresztą, w jakimś poprzednim odcinku
                > bodajże Agacie dostało się za chodzenie w butach na koturnie, więc co? Co woln
                > o wojewodzie... 'Konsekwencjo, ty jesteś wielką cnotą':)

                Agacie się dostało ze względu na wypadek jakiemu uległa, i zagrożenie związane z wysokim obcasem. :)
    • matt_banco 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 21:47
      No i hmmm ... dziwna sprawa z tym NDINZ. Dwa absurdalne watki (odnalezionego meza i przeszczepionego serca) i ... dalo sie to ogladac i to bez jakiegos wielkiego bolu. Jakos tak w miare zgrabnie to wszystko sie w tych absurdach laczylo ;-) Oczywiscie pozostalo wrazenie, ze oto poskladana to wszystko z dosc zgranych kawalkow, ale co poradze, ze mi sie sceny miedzy Hana a Gawryla podobaly. A najbardziej spodobala mi sie scena zapicia przez Wiki wyznania Przemka, iz kocha ja jak siostre. Podobnie jak z przyjemnoscia patrze na ladne "cos" miedzy Agata a nowym kardiologiem. Aaaaa ... i koncowa sukienka Leny tez mi podobala ... no to juz aberacja. A powaznie to coraz bardziej zadziwiajaca robi sie muzyka. Nie tylko piosenki, ale i muzyka ilustracyjna.
      • glafira Re: 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 22:04
        Byłam ciekawa, co Matt napisze tym razem:)
        Też nie mam większych zastrzeżeń, no może oprócz dziwnego słowotworu: 'przeszczepienie serca' powtarzanego kilka razy przez Wieczorkowskiego. Być może to też poprawna forma słowa 'przeszczep', ale mnie to raziło.
        Podobał mi się motyw muzyczny, parę razy przewijający się przez odcinek, przypominający trochę muzykę zespołu Clanned. Niestety, oglądałam na małym telewizorku i nie dopatrzyłam wykonawcy. Gdyby ktoś podpowiedział, byłabym wdzięczna:)
        • matt_banco Re: 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 22:22
          Czterech ich bylo. Krajewski, Debski, Zielinski i Gliniak. Ale ktory z nich owe piosenki majstruje, jesli w ogole, to nie wiem. W kazdym razie zestaw kompozytorow jest ciekawy.
          • faszyna Re: 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 22:29
            Masz racje, Matt, jak najbardziej dało sie to oglądać. A w miedzyczasie przeleciałam nowych Lekarzy i wynik 0:1 podwyzszam na 0:10. Tam po prostu postacie są fatalnie napisane. A to, jak są grane, już niewiele pogarsza. Oczywiscie mowa o głownej parze, czyli np.o Malaszynskim, ktory nie potrafi wyzwolić się z komediowej maniery aktora "kwadratowego". No ale Koman i Stenka-az miło oglądac, szczególnie tego pierwszego.Tyle, ze jedna jaskólka wiosny nie czyni, niestety...Szczególnie, ze scenarzysci wciepali wiosenne plenery w jesienne klimaty, albo vice versa.

          • glafira Re: 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 22:53
            matt_banco napisał:

            > Czterech ich bylo. Krajewski, Debski, Zielinski i Gliniak. Ale ktory z nich owe
            > piosenki majstruje, jesli w ogole, to nie wiem. W kazdym razie zestaw kompozyt
            > orow jest ciekawy.

            Dzięki!:)
      • asiek25 Re: 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 22:35
        Hmmm, no dla mnie jednak dziś trochę nudy... Niektóre wątki w NDiNZ już od dawna są absurdalne, ale skumulowanie ich w dzisiejszym odcinku chyba mnie przerasta ;) Sceny pomiędzy Haną i Gawryłem dla mnie kiepsko wygrane, ale może to dlatego, że jakoś od początku ten ich związek był dla mnie zbyt mało emocjonalny. Ot, dwoje ludzi podjęło decyzję o byciu razem. Z rozsądku, a nie z miłości. Dużo bardziej podoba mi się związek Leny i Latoszka, mimo iż za Leną nie przepadam. Ciepły, czuły, i taki jakiś fajny :) Kiecka Leny mi się nie podobała, ale za to ona w tych gładko związanych włosach i uśmiechu pod koniec odcinka - oj bardzo... :) Relacja pomiędzy Agatą i Markiem też mi się podoba. To nie to samo co Joanna i Jacek z "Paradoksu", ale w sumie dość ładnie. Mam nadzieję, że scenarzyści rozwiną ten wątek :)
    • olala00 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.11.12, 12:55
      Lekarzy starałam się obejrzeć, ale wszędobylski Małaszyński i Bobrowski działają mi na nerwy. Jak ich tylko zobaczyłam parę odcinków temu, jak leją się o babkę, przypomniała mi się Magda M. Sorry, ale to już było… Na dobre i na złe oglądałam jak miałam niewiele lat z babcią. Po latach, przez przypadek włączyłam i całkiem mi się nowe wątki spodobały. Już Zosi nie ma, która mi działała na nerwy :D Ściągnęłam najnowszy odcinek z n-ki, całkiem przyjemnie mi się śledziło brand new bohaterów. Nie rażą na szczęście sztucznością, więc polecam Ndinz ;)
    • matt_banco W tym tygodniu dylemat ... 15.11.12, 11:52
      Nie podobalo mi sie snujstwo w NDINZ, a w obu produkcjach stosunkowo slabo wygrany aspekt emocjonalny, chociaz mimo wszystko chyba w "Lekarzach" bylo lepiej, bo i bardziej dramatyczna sytuacja. W obu mielismy "hollywoodzkie" fabuly i znow implementacja "lekarzowa" byla lepsza. W obu tez nie do konca podoba mi sie montaz. Nie kupuje jakiegos tego, ze glowny watek, w krytycznym momencie, akurat i tu i tu, dotyczacy rodzicow, jest zawieszany i oto patrzymy co tam u naszych dzielnych lekarzy w domu, w zagrodzie, w spiżarni. Nie buduje to napiecia, choc teoretycznie ma, a burzy klimat. Nie wycisnieto wszystkiego z tego co daje sytuacja wybudzenia ze spiaczki po 10 latach.
      Troche mnie tez drazni sygnalizacja w NDINZ, ta pszczola pokazywana przed zdarzeniem. No i Konica ... co to za metoda podkrecania atmosfery ... liscik na stole ;-) Ja rozumiem, ze p. Bujakiewicz miala wtedy dyzur w Toruniu, no ale tak stara metoda juz raczej nie dziala.
      • glafira Re: W tym tygodniu dylemat ... 15.11.12, 18:49
        Przypomniałam sobie, że w Lekarzach miał się zmienić reżyser, więc z ciekawości obejrzałam jedenasty i dwunasty odcinek. No, według mnie niewiele się zmieniło. Może trochę poprawiły się relacje pomiędzy Maxem a Alicją, to znaczy aktorzy jakby oswoili się już bardziej ze swoimi postaciami i z tym, że mają grać chemię między sobą, ale dla mnie to ciągle nie to. Watek z transplantacją nawet ciekawy, ale nie poruszył mnie tak, jak według zamierzeń powinien. Dla podtrzymania wątku pooglądam do końca serii, ale na drugą już się chyba nie piszę.
        Natomiast wczorajszy NDiNZ - trudno powiedzieć. Podobał mi się Bukowski. Widać, że wkurza go ta cała sytuacja z Haną i widać, że wkurza go to, iż nic nie może zrobić. Fajnie to zagrał. Ale cała ta otoczka wokół odnalezionego męża i ta prośba o zaopiekowanie się żoną - trywialna i zbyt zalatująca brazylijską telenowelą.
        Ogólnie: 1:1, ale to taki 'wygrany remis' dla NDiNZ:)
    • matt_banco 500 do 12 22.11.12, 00:30
      W tym tygodniu "Lekarze" byli nudni ... a przynajmniej tak sie wydawalo, bo oto dostalismy 500 odcinek NDINZ, ktory byl rownie nudny, a przy tym dziwacznie rozchybotany. Moze byla jakas impreza z okazji 500 odcinka i moze rezyser mial bol glowy ... bo trudno wyjasnic kompletne rozjechanie watku z wycieczka ... dresiarze, strazacy, festyn, wypadek ..., a wszystko tak toporne, ze zaczalem sie zastanawiac czy to przypadkiem nie jest jakas parodia. Bo na dodatek dolozono jeszcze ponadwiekowa erekcje i partie szachow dla oldboyow. Aaa ... no i jogging jako forma rekonwalescencji po trepanacji czaszki.
      Liczylem na to, ze w 500 odcinku ktos mrugnie inteligentnie do widza ...
      • glafira Re: 500 do 12 22.11.12, 07:35
        Chyba lepiej bym tego nie ujęła:)
        Też pomyślałam, że pewnie szampan lał się strumieniami podczas kręcenia tego odcinka. Bez ładu i składu. Jakiś dziwny i niepozbierany ten wyjazd. Ciekawa jestem, czy wszyscy lekarze, a zwłaszcza ci młodzi, zawsze mają przy sobie sprzęt do szycia ran... I całkiem chybiony wątek z cudem odnalezionym mężem. Bez tego oglądałoby się lepiej. No, coś wybitnie nie zagrało tym razem...
        • asiek25 Re: 500 do 12 22.11.12, 10:35
          Podpisuję się pod Wami. Nawet nie wiem co tu jeszcze dopisać...
          Może to, że Wieczorkowski mi jakoś do roli ojca nie pasuje. No coś mi zgrzyta. Siwizna na skroniach ani lat mu nie dodaje, ani dojrzałości. Ale cieszę się, że się w serialu pojawił, bo może wniesie jakiś powiew świeżości, ponieważ nudą wieje, że hejjjj...
            • glafira Re: 501 do 13 29.11.12, 16:47
              Kończąc wątek...:)
              Wczorajszy odcinek NDiNZ...o niebo lepszy od jubileuszowego, ale, no cóż, w stosunku do całości serialu powiedziałabym mierny. Coś się popsuło. Falkowicz jako dr House ( z laską oczywiście), Przemek jako agent 007, a James popsuł skądinąd fajnie pomyślany wątek Hanowy. Ktoś w innym wątku napisał, że przypomina męża z filmu "Żona astronauty". Ja miałam identyczne skojarzenie, ale z jedną uwagą. Aktor odtwarzający rolę James'a to nie Johnny Depp. Niestety. Broni się jeszcze Garlicki, Bukowski, i panie grające role Wiki i Agaty, chociaż ta ostatnia na wczorajszy odcinek wpływu nie miała:)
              A Lekarze?... chyba tylko jeden cytat przychodzi mi do głowy :"nuda...panie, nuda":)
              Biorąc pod uwagę parę ostatnich odcinków NDiNZ i Lekarzy dla mnie jest remis 0:0...
              I to by było na tyle...:)))

              PS. Mam nadzieję, że pacjent zwany NDiNZ jeszcze rokuje, a ten spadek formy to tylko chwilowa niedyspozycja...

    • matt_banco Zlodziej ... i konstrukcja 05.12.12, 21:37
      Co tu duzo mowic, ktos mial szatanski pomysl, aby tak poprowadzic postac Falkowicza. No i Zebrowski jakims cudem znalazl idealny ton tej postaci, wciaz balansujacej na granicy przerysowania ... ba, nawet nie, on ja przerysowuje, ale wciaz sie to broni. Wymyslone ryzykownie, ale dynamizuje serial i wprowadza element komediowy. No i przy okazji ukradl wlasciwie caly odcinek.
      Podobal mi sie ten "falkowiczowi" odcinek rowniez konstrukcyjnie, z akuratnym, narastajacym tempem i odpowiednio gesty. To tak troche nie do konca fair dokopac przeciwnikowi, gdy ten juz zszedl z boiska, ale NDINZ wlasnie to "Lekarzom" zrobilo. ;-)
        • ami_lii Re:Lubię Falkowicza! 05.12.12, 22:57
          Taaa i nagle z nieprawdopodobnie irytującego hochsztaplera, manipulanta i ogólnie rzecz biorąc syna suki robimy nieprawdopodobnie irytującego ale jednak szlachetnego tylko niezrozumianego geniusza medycyny? Coś jak Gregory House tylko w polskich warunkach, zapominając o takich drobiazgach jak fałszowanie dokumentacji medycznej w celu osiągnięcia korzyści majątkowych?

          Nie kupuję tego. Nadal czekam na Falkowicza wyprowadzanego w kajdankach przez policję. Okej, Przemkowi trochę ostatnio odbija z tą chęcią zemsty ale z kolei zachowanie Gawryły i Trettera którym obecność Falkowicza w ogóle nie przeszkadza też nie jest normalne. Ba, nawet Wiktoria jakby łaskawszym okiem na Falkowicza spojrzała!

          • matt_banco Re:Lubię Falkowicza! 05.12.12, 23:20
            ;-)
            Alez piekne jest to, ze oni z niego nie robia szlachetnego geniusza medycyny. On jest irytujacym manipulantem, hochsztaplerem, kabotynem i ... fachowcem. Z faktu, ze pomogl w operacji nie wynika wcale jego szlachetnosc, choc oczywiscie moze. Ot pomogl, bo nie mial co robic, a satysfakcja z bycia fachowa gnida byla tego warta. To w gruncie rzeczy dosc nietrywialny przypadek ... nie pomogl zestresowany sytuacja rodzinna Konica (a co to za przynoszenie domu do roboty), nie pomogl w pierwszej fazie nowy kardiolog (bo dosc idiotycznie przypomnial sobie o swej minionej, ale jednak wielkosci), a pomogl blaznujacy drań, ktory akurat mial kaprys zrobienia czegos dobrze. Przy okazji bawiac widzow.
            • czekolada72 Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 08:36
              matt_banco napisał:


              Przy okazji bawiac widzow.

              Kogo bawiac - tego bawiac.
              Dla mnie watek pana Falkowicza jest tak zenujacy, tak przerysowany, ze - dodajac jeszcze cooodujacego Przemka i dramatyczna sytuacje Hany - poprostu odechciewa sie ogladac ten serial :(
              • lilith76 Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 10:05
                Ja przez chwilę spojrzałam na tę sytuację kompletnie z boku.
                Skąd wiesz, że wpadając zrozpaczona na IP nie natykasz się na takiego Falkowicza? Pomógł ci, myślisz, co za miły człowiek, a reszta zespołu chętnie by go powiesiła. Zapewne takich układzików, zawieszeń bronni jest w szpitalach mnóstwo. Jeden ma "mały cmentarz" w segregatorze, ale jakoś go kryją i nadal ma zachwyconych pacjentów.
                Pokazał to von Trier w "Królestwie", brytyjski serial "Bodies".

                Mnie niekoniecznie bawi, na pewno wzbudza emocje - będąc lekarzem nie jesteś zawsze geniuszem, ani zawsze mendą. Nawet geniusz ma tragiczne pomyłki na koncie i nawet menda ma za sobą sukcesy, bo inaczej nie utrzymałaby się tyle czasu w branży.
            • mmk9 Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 10:01
              matt_banco napisał:

              > ;-)
              > To w gruncie rzeczy dosc nietrywialny przypadek ... nie pomogl (...)
              > a pomogl blaznujacy drań, ktory akurat
              > mial kaprys zrobienia czegos dobrze.

              niestety, jak w życiu
              • faszyna Lubię Falkowicza? 06.12.12, 11:01
                No chyba srednio lubię, ale doceniam, choc z dystansem podchodze do diaboliczności postaci. Niemniej MŻ gra to świetnie.
                Wczorajszy odcinek pokazał, ze silikonowe manekiny to nie jest warunek konieczny do zbudowania napiecia i do uzyskania odpowiedniej jakosci scen operacyjnych. To niewątpliwa wygrana w meczu NDiNZ kontra L.
            • raszefka Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 14:22
              matt_banco napisał:

              > Ot pomogl, bo nie mial co robic,

              O to to :) SzwendaŁ się po szpitalu caŁy Boży dzień bez zajęcia. Podważył fachowość Sambora przy pacjencie po tracheostomii. Demostracyjnie podpowiadał Agacie, co ma robić. I na koniec wyprowadził z równowagi Sambora na sali operacyjnej. Może jego pomoc nie byłaby tak potrzebna, gdyby nie budzik w telefonie, przypominanie, jak mało czasu mamy... Ale kupił ich. Dostał miejsce przy biurku i kawkę.


              Ach, kawka. Kawka na sali operacyjnej... miodzio ;)
                • ami_lii Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 15:36
                  Gdyby nie to że wszyscy byli w trakcie bardzo ciężkiej operacji, to Falkowicz chyba by w buźkę dostał. Kocyk, niewygodnie mu się siedzi, kawy by chciał - no normalnie aż się prosił żeby mu przywalić :)

                  • glafira Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 16:35
                    ami_lii napisała:

                    > Gdyby nie to że wszyscy byli w trakcie bardzo ciężkiej operacji, to Falkowicz c
                    > hyba by w buźkę dostał. Kocyk, niewygodnie mu się siedzi, kawy by chciał - no n
                    > ormalnie aż się prosił żeby mu przywalić :)

                    I robił to z bezczelną prowokacją i satysfakcjonującym uśmieszkiem, jednocześnie czuwając nad przebiegiem operacji i interweniując w odpowiednim momencie. Fajnie to było pokazane i nawet nie przeszkodziło mi to aż rzucające się w oczy podobieństwo do Housa:)
                    A wczorajsza przewaga NDiNZ nad L to wygrana walkowerem niestety. Przeciwnik nie stawił się do gry, ale zbiera siły i przygotowany do rundy drugiej, ostro trenuje już do rundy trzeciej, także nie przesądzajmy zbyt pochopnie, bo co prawda bitwa skończona, ale walka jeszcze trwa:)))
    • asiek25 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 06.12.12, 18:45
      Wczorajszy odcinek, poza kilkoma bzdurami, nawet całkiem niezły. Postać Falkowicza byłaby dla mnie nawet ok, gdyby jej aż tak mocno nie przejaskrawiono. Już samo to, że profesor, świetny fachowiec jest jednocześnie oszustem wyłudzającym od swoich pacjentów pieniądze, którego na dodatek nie można zwolnić, bo nie ma wyroku sądowego, jest ciekawym tematem i wątkiem. Zupełnie niepotrzebne zatem są te wszystkie złośliwości Falkowicza, docinki, uśmieszki, gierki i manipulacje. Nie mógłby być po prostu zwyczajnym człowiekiem, bez tych przejaskrawień? Ponadto obawiam się, że scenarzyści szykują nam niespodziankę w postaci przemiany Falkowicza w bohatera pozytywnego. Taką przemianę przeszedł już jakiś czas temu doktor Sambor, więc po co ta powtórka z rozrywki?
      Bzdetami wczoraj były dla mnie sceny, gdy lekarze rozmawiali o swoich prywatnych sprawach przy pacjentach (Agata z Markiem) oraz Wiki wpadająca do gabinetu, gdzie Konica właśnie przyjmował pacjenta z prośbą, aby podpisał protest. Kawka macchiato na sali operacyjnej również. Oraz coraz bardziej żenujący Przemek. Mam nadzieję, że na razie zniknie na tym urlopie i mu się trochę poprawi.
      Natomiast największym plusem odcinka był dla mnie Konica. Nieźle pokazane emocje porzuconego faceta, sceny z Zajączkowską też wypadły świetnie.
      Po raz kolejny 1:0 dla NDiNZ (mimo Falkowicza), "Lekarze" daleko w tyle.
    • matt_banco Gęsto się zrobiło ... 19.12.12, 22:03
      No i prosze do czego doprowadza polityka polskich telewizji ... na gwiazde martwego sezonu serialowego wyrasta NDINZ ... bo konkurencji nie ma praktycznie. Poogladalem sobie odcinek "wyznaniowy", czyli kazdy kazdemu cos ma do powiedzenia, ale nie wszyscy mowia. Nie wiem czy ta gestosc, ktora sie obecnie pojawia jest do opanowania, bo troche za duzo tego wszystkiego, no ale przynajmniej nie jest nudno, choc zdecydowanie zbyt "oczywiscie" i troche zbyt "mechanicznie". No ale zmarl pacjent, a to zawsze serialowi medycznemu pisze sie na plus. Mimo pewnych ewidentnych niezrecznosci scenariuszowych wciaz jestem ciekaw jak wybrna chociazby z pieciokata Piotr-Hana-Magda-corka-maz. No chyba ze kogos usmierca ...
      • faszyna Re: Gęsto się zrobiło ... 19.12.12, 22:51
        Juz niedługo tego jednowładztwa! Od stycznia ruszają "Szpiedzy w Warszawie", serial GB+PL, z Dorocinskim w roli Warszawy. ;))) Dorocinski w zajawce o serialu nie wydawal sie zbyt przekonany do tej produkcji, no ale moze to był tylko jego stały grymas... :) W kazdym razie, na bezrybiu w Rozlewisku i rak ryba. ;))
        A co do NDiNZ rzeczywiscie gęstoba straszliwa. Pewnie wybrną z niej wysyłając męża Hany na wojnę biskowschodnią. Swoja drogą, jaki ma związek ten mąż z Izraelem? Ja słabo sie orientuje w tym temacie, bo on to w ogóle chyba jakis Angol czy co? Plis o wyjasnienie.
        • raszefka Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 09:33
          faszyna napisała:

          > Pewnie wybrną z niej wysyłając m
          > ęża Hany na wojnę biskowschodnią.

          James sam się wyśle na koniec świata, krzyżyk mu na drogę. Pozostaje młoda wdowa do wyeliminowania.

          Wyłapałam coś, prawdopodobnie norma, ale tak nie powinno być - pani Beatka idzie korytarzem w rękawiczkach, nie zauważyłam tylko, czy to, co Rogalski podrzucił jej na tacę, było zgarnięte z podłogi.
          • jagwek Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 15:10
            Wyłapałam coś, prawdopodobnie norma, ale tak nie powinno być - pani Beatka idzi
            > e korytarzem w rękawiczkach, nie zauważyłam tylko, czy to, co Rogalski podrzuci
            > ł jej na tacę, było zgarnięte z podłogi.


            Stazę zgarnęła z podłogi.Nie powinno się chodzic w rękawiczkach, nie powinno się do pacjenta z brudną stazą i kroplówki na korytarzu "niewiadomoczyje" też nie powinny wisieć sobie bez sensu
      • lilith76 Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 09:50
        A badanie genetyczne zarodka robione z dobroci serca, to przepuście ;)
        Zaraz rzucą się kobiety na gabinety - bo przecież w serialu można, to ja bym chciała widzieć już teraz, czy chłopiec i czy oczy po tacie, a i po którym ;)
        • raszefka Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 09:57
          O właśnie, o tym zapomniałam. Badanie bez podpisanej zgody kogokolwiek, podstępnie pobrany materiał genetyczny potencjalnego ojca ;). Nie powstała też kwestia "za ile" i "kto płaci". A na koniec... "ach, to już nieważne pani doktor..." ;)
        • matt_banco Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 11:00
          ;-) Oj tam. W regularnym sezonie NDiNZ siedzi sobie w niszy "starego serialu", w ktorym ewidentnie widac eksperymenty z materia serialowa (odmlodzenie, nowe postaci, gestniejace watki i tak dalej) i czesc z nas patrzy na niego troche tak na "jalowym biegu". I z pewna sympatia. W sytuacji gdy staje sie w martwej czesci roku prawie ze glownym daniem serialowy mozna zaczac podchodzic do niego bardziej bezlitosnie. Ale ja jakos mu odpuszczam. Moze to wlasnie wynika z jego wieku. Po prostu lubie patrzec jak ktos tam probuje mniej lub bardziej sensownie walczyc z materia, przelamywac konwencje w ktora kiedys sie ten serial wpasowal. Teoretycznie taki "staruszek" nie ma wielkich szans z nowymi produkcjami ... ten watek pokazuje, ze jest w stanie podjac walke. I to jest interesujace. Ja patrze na to wlasnie z perspektywy gruntownego faceliftingu jaki przeszedl serial i sledzenia jego losow, a nie az tak perypetii, czesto dosc naciaganych, samych postaci.
          No dobra ... Hana rozplaszczona na ziemi, chwile po akcji ratunkowej, miala na sobie buty na wysokim obcasie. No ale tak to jest ... realizm leśnogórski. Podobnie z niezapietymi pasami i obijaniem sie po wnetrzu karetki. ;-)
          • asiek25 Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 11:57
            Na obcasy Hany też zwróciłam wczoraj uwagę :) Również odczuwam "bezrybie", więc dużo łatwiej wybaczam różnego rodzaju niedociągnięcia i bzdury, których w NDiNZ nigdy nie brakowało ;) Jak choćby to, że Hana do swoich pacjentek mówi na ty, a one jej na pani. Jak choćby to, że Hana jakoś nie czuje, żeby w ciąży była, mimo iż jest ginekologiem i akurat na tym znać się powinna. No, ale dramaturgię serialu jakoś podkręcić trzeba ;) Wątek związku Hany i Piotra był dla mnie od samego początku jakiś bezsensowny, w ogóle nie czułam, żeby oni się kochali, więc tym bardziej teraz nie czuję, coby między nimi jakiś dramat uczuć się rozgrywał. Pacjent, który wczoraj umarł, też zszedł jakoś tak mimochodem. Panienka, która nie wie z kim machnęła sobie dziecko i próbuje namówić lekarkę, aby jej pomogła odkryć prawdę - no masakra...
            No, ale coś oglądać muszę, bo inaczej się uduszę ;))
            Mam nadzieję, że wątek Marka zostanie jakoś ciekawiej i bardziej życiowo poprowadzony. Na razie bardzo mnie interesuje co się takiego stało, że przestał operować. Myślałam, że między nim i Agatą zaiskrzy, ale doczytałam, że będzie chciał wrócić do żony.
            No i mam dużą ochotę na wątek z Konicą i jego opieką nad dziećmi.
              • glafira Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 15:54
                Ale za to Wiki trzyma poziom... realizmu:)
                Jej rozmowa z pacjentem, a później wywiad chorobowy, no, poczułam się jak na prawdziwej wizycie u lekarza. Opieprzanie pacjenta za to, że się wstydzi, a potem te pytania:' gęstomocz, krwiomocz, bezmocz (czy coś w tym rodzaju) wystąpił? Nie. To kreseczka albo krzyżyk. I przechodzimy do następnego punktu programu, bo pacjent i tak nie ma pojęcia o terminologii lekarskiej, a lekarzowi przecież się spieszy:)
                A sam serial? Chyba adekwatnie do tytułu. Raz lepiej, raz gorzej, ale ogólnie nie jest źle. Mnie denerwuje jedynie wątek męża Hany, do tej pory nie wiem, skąd się wziął w Polsce, w Warszawie, w Leśnej Górze...
                • lilith76 Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 16:28
                  Do tego ta scena, gdy mówi pacjentowi, że trzeba powtórzyć pewne badanie. Chłopina już się z życiem żegna, a tu okazuje się, że to tylko powtórka. Znamienne dla lekarzy, którzy wiedzą lepiej, wiedzą wszystko i nie widzą potrzeby wytłumaczenia po co, dlaczego. Wiem, że to może miało dramaturgię podkręcić.
                  Ale teraz wyobraźmy sobie - ten myśli, że to na pewno rak, rozstaje się z dziewczyną, ona załamana biegnie do prywatnego gabinetu usunąć ciążę, nie chce więcej go znać i jaka drama wynika z drobnostki, że lekarz "nie widzi powodu" :)
                  • ami_lii Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 18:24
                    Z góry przepraszam za to co powiem : nareszcie ktoś im umarł w tym serialu! To już nawet Housowi kilka razy w sezonie umierali pacjenci a tu lekarzom z Leśnej Góry najtrudniejsze, najbardziej skomplikowane i niewiarygodne operacji wychodziły perfekcyjnie (prawdopodobieństwo powodzenia operacji 20%? Robimy!), aż zaczęło to być irytujące. W końcu jednak okazało się że nawet lekarze z Leśnej góry to tylko ludzie, i niektórych po prostu uratować się nie da.

                    Nie pojmuję natomiast sytuacji z wypadkiem Hany : niby mocno się nie uderzyła, ale sama chyba powinna wiedzieć że w takiej sytuacji badanie jest niezbędne? A nie macha ręką i mówi że formalności dopełnią potem i nic jej nie jest. No ale wtedy nie byłoby materiału na następne 4 odcinki. Z wyciekiem danych będzie jeszcze weselej, poczytajcie sobie streszczenia najbliższych odcinków : James po raz kolejny zostanie bohaterem a biednemu Przemkowi nadal szczęście nie sprzyja.

                    Reszta odcinka wyjątkowo przewidywalna.

    • matt_banco To była robota robota 02.01.13, 22:03
      Ale zabaweczke dostali, uffff. Swoja droga ciekawe skad sie takie cudo do serialu udalo zatrudnic (jakis lobbing czy co). No ale juz osadzenie go w fabule jednak troche ... ba, troche ... nierzeczywiste. Ktos mowi "Robota przywiezli" ... i robot juz zamontowany, skonfigurowany stoi i macha witkami, bo tak sie do roboty pali. Po czym mamy operacje prowadzona przez lekarza, ktory kiedys tam byl na szkoleniu i drugiego, ktory kiedys tam pracowal na czyms podobnym. I jeszcze lekarke, ktora kiedys cos takiego widziala. No mogli chociaz poczekac jeden odcinek z wykorzystaniem tego dalekiego kuzyna Numeru 5.
      Kwestia ciazy przebiegla w tempie blyskawicznym, tak szybko ze nawet sie fryzura Hanie nie przekrzywila ;-) Niefortunnie tez zmontowano dwie sceny, w ktorym padly dokladnie identyczne pytania o jej zdrowie bodajze. Tak gonitwa watkow niestety przy braku precyzji nie wychodzi najlepiej. No i byl jeszcze Bruno Jasienski, czyli Lukasz z LNW. Kto wymysla takie durnoty jak to z tymi platkami?

      • glafira Re: To była robota robota 02.01.13, 22:22
        Bardzo podobnie odebrałam ten odcinek. Gdyby jakiś kosmita przyleciał i wziął się od razu za operację, nie byłoby mniej realnie niż ta sytuacja z wykorzystaniem dopiero co przywiezionego, jak mu było? Da Vinci? Żadnego przeszkolonego dokładnie na tym sprzęcie lekarza, żadnych poważnych prób przed operacyjnych, żadnych konsultacji, po prostu nic. Przywieźli i od razu zooperowali, oczywiście rzecz jasna z pełnym sukcesem. Hip, hip, hurra... Lubię ten serial, ale nie lubię takich totalnych bzdur...
        • ami_lii Re: To była robota robota 02.01.13, 23:39
          Oj przecież u nich każda operacja kończy się pełnym sukcesem, nieważne czy to operacja bardzo trudnego guza, przeszczep płuc czy operacja o skomplikowanej nazwie którą przeżywa tylko 20% pacjentów. No i skąd oni (oni czyli zarówno lekarze leśnej góry jak i scenarzyści!) wzięli kasę na tego robota? Wygląda super ale coś mi się wydaje że jest to zabawka ociupinę bardziej skomplikowana w obsłudze niż "A byłem w stanach na szkoleniu, bez problemu pomogę w bardzo trudnej operacji" Jeszcze Wieczorkowskiego jestem w stanie zrozumieć (u niego to chyba bardziej chodziło o to że wróciła mu wiara w to że nadal jest dobrym chirurgiem i wystarczy cud techniki by nawet po nowotworze mógł facet operować, etc, etc.) ale Nina "byłam w stanach i tam mieli taki sprzęt"?!

          Hana - biedna nawet nie zdążyła wyjść z szoku że jest w ciąży a tu już dziecko straciła. Zresztą czy tylko ja, czy po ilościach zapewnień że dziecko jest zdrowe, w idealnym stanie, urodzi się śliczne, to będzie najszczęśliwszy okres w życiu Hany i w ogóle jak to cudownie że Hana jest w ciąży, już wiedziałam że szykuje się problem?

          James - matko, jaki to jest słodki (i niewiarygodnie przystojny) facet. Czego ta Hana chce od Piotra, niech zostanie z Jamesem!! Przecież to jest facet - prawie ideał (pomijając kwestie jego cudownego powrotu do świata żywych i najbliższe dość poważne problemy zdrowotne) a ta ciągle tylko Gawryło i Gawryło.








          • glafira Re: To była robota robota 04.01.13, 09:49
            ami_lii napisała:

            No i skąd oni (oni czyli zarówno lekarz
            > e leśnej góry jak i scenarzyści!) wzięli kasę na tego robota?

            Falkowicz załatwił im Granty. Szpitalowi, znaczy się:)
            Natomiast rzeczywiście otwartą kwestią pozostaje pytanie, skąd producenci wytrzasnęli taką machinę do filmu? Bo wyglądała na prawdziwą.
            • faszyna Re: To była robota robota 04.01.13, 10:09
              glafira napisał(a):
              > Natomiast rzeczywiście otwartą kwestią pozostaje pytanie, skąd producenci wytrzasnęli taką machinę do filmu? Bo wyglądała na prawdziwą.>
              Chocby stąd:
              wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/1004395,wroclaw-beda-pieniadze-na-operacje-robotem-da-vinci,id,t.html
              • glafira Re: To była robota robota 04.01.13, 11:12
                No taaa...
                Tylko teraz nie wiem, czy gratulować producentom, że taką jedyną, egzotyczną w Polsce maszynę udało im się zaangażować do serialu, czy ubolewać znowu nad Narodową Służbą Zdrowia, że posłużę się cytatem z artykułu:
                "Teraz zabiegi finansują sponsorzy. Narodowy Fundusz Zdrowia nie chce za nie płacić, tłumacząc, że nie ma odpowiednich przepisów. Prof. Witkiewicz przypomina, że podobny kłopot, który wymagał przekonywania Funduszu, miał z laparoskopią. Teraz ocenia, że jego walka z NFZ może trwać nawet rok."
                ...:(
          • er.pa Re: To była robota robota 07.01.13, 21:57
            To zaś była gra wstępna do wydarzeń w realu:
            wiadomosci.onet.pl/regionalne/wroclaw/udana-operacja-pobrania-nerki-z-uzyciem-robota-da-,1,5387390,region-wiadomosc.html
            Teraz cała Polska słysząc/czytając o tym zabiegu mówi/myśli: A ja wiem co to za maszyna!
            :)
            • glafira Re: To była robota robota 07.01.13, 22:37
              Cytat z artykułu: "...został wykonany przez dwa zespoły chirurgów kierowanych przez prof. Wojciecha Witkiewicza. W operacji uczestniczył także specjalista chirurgii robotowej oraz transplantacyjnej prof. Jacques Hubert z francuskiego Uniwersyteckiego Szpitala w Nancy."

              No..., a w Leśnej Górze: Matt napisał: "...mamy operacje prowadzona przez lekarza, ktory kiedys tam byl na szkoleniu i drugiego, ktory kiedys tam pracowal na czyms podobnym. I jeszcze lekarke, ktora kiedys cos takiego widziala."
              Leśna Góra górą... i jaka oszczędność na etatach:)

              Matt: "No mogli chociaz poczekac jeden odcinek z wykorzystaniem tego dalekiego kuzyna Numeru 5."
              Teraz już wiemy, dlaczego nie mogli. Chcieli być pierwsi:)
              A to twierdzenie, jakoby w Polsce była tylko jedna taka maszyna, to jakaś bujda. Przecież wiemy, że druga z sukcesem operuje w Leśnej Gorze, a trzecia niebawem, na wiosnę, z pewnością pojawi się w Toruniu...:)))

              • matt_banco Re: To była robota robota 07.01.13, 23:33
                ;-) Jednak wciaz nie wiemy czym byla ta maszyna, ktora wykorzystano do zdjec w Lesnej Gorze. Wygladala na prawdziwa, a raczej nie wykorzystano do tego egzemplarza "wroclawskiego". Wiec moze to byl symulator tego robota, choc to troche absurdalnie brzmi, raczej robot treningowy ;-) No w kazdym razie zadziwiajaca zbieznosc wygladajaca na zaplanowane dzialanie i byc moze najbardziej spektakularny przyklad lokowania produktu ;-)
                Inna kwestia pozostaje jakosc news'ow na ten temat. Widzialem to na dwoch kanalach i na obu bylo delikatnie mowiac dziwacznie zrobione. Brak sensownej odpowiedzi dlaczego Polacy akurat nie deceduja sie na przeszczepy rodzinne, nie bardzo bylo wiadomo w jaki sposob nerka zostala "wlozona" do srodka, dopiero sobie doczytalem jak to zostalo zrobione. Ale i doniesienia prasowa pozostawiaja wiele do zyczenia ... wypowiedz prof. Witkiewicza ... "zdecydowaliśmy się na pobranie nerki od żywego dawcy za pomocą robota da Vinci, bo statystyki pokazują, że w krajach, gdzie robot używany jest w takich operacjach, liczba żywych dawców wzrosła aż o 40 procent". No i jak to rozumiec, tu juz niestety nie ma komentarza, mozna sie jedynie domyslec, ze robot dzieki swoim mozliwosciom (pojawia sie argument o zapobieganiu drzeniu rak, co brzmi troche dziwnie, tak jakby byl to jakis faktycznie istotny problem ... moze jest, nie wiem) cos zmienia, prawdopodobnie liczbe powiklan. Wiec szczerze mowiac nie bardzo wiem co ta cala akcja miala na celu, bo oficjalnie miala zadzialac na rzecz przeszczepow rodzinnych. No ale dlaczego ow robot ma sie przyczynic do ich wzrostu to szczerze mowiac nadal nie wiem, szczegolnie ze jest jeden. Znajduje to zreszta potwierdzenie w slowach konsultanta krajowego w dziedzinie transplantologii, prof. Wojciecha Rowińskiego - poniedziałkowy sukces wrocławskich lekarzy pozostanie tylko jednostkowym osiągnięciem i nie przyczyni się - jak chcieliby tego lekarze ze szpitala przy ul. Kamieńskiego - do zwiększenia liczby przeszczepów rodzinnych. - Najpierw na Dolnym Śląsku należy zadbać o to, by wzrosła liczba przeszczepów od dawców martwych. Ten region jest pod tym względem jednym z najgorszych w Polsce - wytknął władzom województwa prof. Rowiński.
                Wiec ... wyglada na dziwaczna akcje lobbingowa, jak widac spektakularna, ale jednak nie do konca przemyslana.

                Cytaty pochodza z tego artykulu:
                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13153775,Robot_przeszczepia_nerke__Pierwsza_taka_operacja_w.html
                  • matt_banco Teoria spiskowa ... 07.01.13, 23:48
                    Ale zaraz, zaraz, zaraz ... przeciez dzisiaj tez na ktorym kanale TV pojawil sie material na temat alkohlizmu wsrod chirurgow ... a to sprzyja drzeniu rak ... a nasz elektroniczno-mechaniczny bohater rozwiazuje ten problem ... to zaczyna miec coraz wiecej sensu, choc jest delikatnie mowiac absurdalne ;-))))
                  • er.pa Re: To była robota robota 08.01.13, 00:03
                    Przedziwna jest ta zbieżność. Jak na product placement, to zaiste nietuzinkowy towar :) Z jednej strony, trudno uwierzyć w przypadek. Z drugiej - wobec unikatowego charakteru tej maszyny w polskich warunkach, to jeszcze bardziej groteskowo wypada żelkowa sprawność lesnogórskich lekarzy. Scenarzysta tego robota zobaczył, i się zachwycił? Odkrył potencjał filmowy?
                    I ten cały serialowy kontekst - a, przywieźli nam, może byście go wzięli :) Jakby to było zbywajace opakowanie chust chirurgicznych, albo dodatkowy komputer :)
                    • raszefka Re: To była robota robota 08.01.13, 09:19
                      er.pa napisała:

                      >
                      > I ten cały serialowy kontekst - a, przywieźli nam, może byście go wzięli :) Jak
                      > by to było zbywajace opakowanie chust chirurgicznych, albo dodatkowy komputer :
                      > )
                      To było zaiste przedziwne - jakby jakaś niewidzialna ręka wstawiła toto do szpitala, nie bardzo wiadomo po co... ginekologia nie chce... to może chirurdzy by wzięli...
                      • titerlitury Re: To była robota robota 08.01.13, 10:17
                        Tojest wszytko akcja prowa. Od pojawienia się robota w serialu, przez pilotażową operację, aż po aktykuły w gazetach. Producent chce w świadomości Polaków zaszczepić przekonanie, że taki robot powinien być najmarniej w każdym powiatowym szpitalu.
                        Rynek sprzętu medycznego jest tak samo, jeśli nie bardziej drapieżny jak każdy inny. Może nawet bardziej, bo i pieniądze wieklie, a co za tym idzie i emocje ogromne.
                        Każdy serial medyczny jest nafaszerowany medycznym productplacemntem. Dr House np pokazywał niesamowicie zaawansowany tomograf Siemensa, co w Ameryce postrzegano niemalże jako zdradę narodową (bo dlaczego nie był to tomograf GE).
                        Leśną Górę regularnie wyposażają: Dreager (niemiecki sprzęt reanimacyny, anestezjologiczny, oraz lampy operacyjne), Promed (podobny sprzęt, kiedyś skandynawskiego DatexuOhmeda, teraz przejął ich GE), Philips (to samo); ponadto w każdym odcinku jest famed Żywiec (łóżka szpitalne). Wystarczy zerknąc na listę płac na końcu.
                        • matt_banco Re: To była robota robota 08.01.13, 10:33
                          Dziekuje za odpowiedz. No tak, tez to zauwazylem (glownie lozka, bo akurat mialem z takimi do czynienia). Ciekawi mnie jednak jak skonstruowany jest taki przekaz lokacyjny, bo nie jest bezposredni, jak w przypadku towarow konsumpcyjnych, tylko bardziej lobbystyczny (nie wiem czy mozna to tak nazwac) i swiadomosciowy. No tylko jak wyglada teraz przelozenie na sprzedaz. Mozna oczywiscie zalozyc, ze potencjalny pacjent (grupa) jak sie naooglada, to pozniej bedzie oczekiwal, ze cos takiego spotka w realnym szpitalu, tylko czy to nie za malo aby szpital sie czyms takim zainteresowal. Szczegolnie, ze czesc z tego sprzetu jest "w tle" i co najwyzej robi "beeep".
                          Jak nie patrzec PR-owa robota przy robocie daje skutek, bo o lampach operacyjnych czy lozkach nie rozmawilismy, a o robocie tak ;-) Spektakularny, choc nadal uwazam, ze nie do konca jest to udane (drazni mnie do drzenie rak i tu naprawde mialbym ochote na dowiedzenie sie czy to jest problem prawdziwy czy tez odwolanie do fobii spolecznych). Chociaz biorac pod uwage tak specyficzny towar oraz sposob w jaki go prezentuja i tak trzeba uznac, ze logistycznie (synchro) zostalo to zrobione zawodowo ;-)
                        • glafira Re: To była robota robota 08.01.13, 10:39
                          No dobrze, tylko dlaczego dopiero teraz, bo według tego artykułu z dnia 12.09.2011r.:
                          wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,10276642,Chirurdzy_naucza_sie_poslugiwac_robotem_da_Vinci.html
                          wynika, ze ten robot działa już od jakiegoś czasu. I w jakim celu umieszczono go w serialu. Lokowanie produktu? Być może, ale po co? Przecież nikt go nie sprzedaje, a pacjentów czekających na takie zabiegi z całą pewnością mają aż nad to i nie potrzebują reklamy. I w czym pomoże taka 'uświadomiona' rzesza widzów, czyli typowych pacjentów, którzy na wizytę u zwykłego specjalisty muszą czekać latami? Bo przecież nie chodzi o uświadomienie decydentów dysponujących funduszami...a może się mylę...?
                          A co do dalszej bytności Da Vinci w serialu, to według mojej teorii spiskowej, była to taka jednorazowa pokazówka na prawdziwym sprzęcie, a dalsze losy robota w Leśnej Górze zostaną pominięte w zawoalowany sposób, to znaczy perypetie sercowe doktor Hany będą tak wiodącym wątkiem przez najbliższe kilka (naście) odcinków, że widzowie zdążą już zapomnieć o zastępującej 'wczorajszych lekarzy' maszynie:)

                          A swoją drogą, strasznie czepialskie to serialowe forum:)))
                          • matt_banco Re: To była robota robota 08.01.13, 10:44
                            Glafira pisze:
                            "A swoją drogą, strasznie czepialskie to serialowe forum"

                            To odwet za TELEKAMERY ;-)
                            A po drugie wpisuje sie w nasze poszukiwanei realizmu ;-) i bezinteresownego martwienia sie o jakosc polskich seriali.
                            • faszyna Re: To była robota robota 08.01.13, 11:05
                              "No dobrze, tylko dlaczego dopiero teraz"
                              Teraz zapewne dlatego, ze choć robot działa, to dotychczas Fundusz nie chciał refundowac operacji, tak to wynikało z wczorajszego materiału z jakis wiadomosci tv. Teraz wreszcie fundusz "zmiekł" i prrposił o wycene procedury, co otweria drogę do zabiegów refundowanych. Tyle mniej wiecej zrozumiałam i zapamietałam z relacji telewizyjnej ws. tej operacji nerek. A o drżeniu rak mówił tez lekarz w tym programie tv, ze robot rozwiazuje ten problem, przez co unika sie komplikacji podczas precyzyjnej operacji.
                              • glafira Re: To była robota robota 08.01.13, 11:36
                                Tyle to ja też zrozumiałam, ale to w dalszym ciągu nie jest odpowiedź na pytanie, skąd to 'cudo' wzięło się w serialu... i przede wszystkim dlaczego???

                                W mojej rodzinie jest ktoś, kto jeździ codziennie na dializy i czeka na przeszczep nerki od dobrych paru miesięcy. Na dodatek ma cukrzycę i niedowład prawej ręki. Czy pokazanie takich bzdur, jakoby pacjent z ulicy wkrada się do szpitala, komplementuje ładną lekarkę i już na drugi dzień ma zakończoną sukcesem operację na jedynym w kraju medycznym robocie, przeprowadzoną w dodatku przez zupełnie niekompetentnych i nie przeszkolonych w temacie lekarzy, w czymś jej pomoże? Oczywiście, że nie...
                                No właśnie, może zadbanie o realizm w takim serialu bardziej zwiększy jego oglądalność, niż pogoń za... sama się zastanawiam za czym...
                                Sorry, ale jeśli chodzi o mnie, to tyle w tym temacie...:(
                                • titerlitury Re: To była robota robota 08.01.13, 13:11
                                  No to jeszcze raz: ten robot wziął się w serialu dlatego, że firma, która jest jego dystrybutorem w Polsce skonatktowała się z producentami serialu i zaproponowała współpracę. Firma chce, żeby urządzenie było obecne w świadomości społecznej, by w ten sposósb zwiększyć sprzedaż, oraz poprzez nacski społeczne spowodować objęcie zakup i użytkowanie sprzętu dotacjami z NFZ. Czy to jest takie skomplikowane?

                                  Decyzje przetragowe zapadają w działach technicznych szpitali, tam pisane są przetargi, często pod bardzo konkretnego prodycenta/dostawcę. Budżet na zakupy pochodzi z samorządów. Dlatego firmy dystrybujące sprzęt medyczny w Polsce (nie piszę o produkcji, bo poza famedem jej praktycznie nie ma) inwestują sporę pieniądze w pr (np seriale, notatki prasowe, marketing szeptany), a także w dość bezpośrednie korumpowanie decydentów (zdarzało się, np, że jakiś ordynator lub dyrektor szpitala jeździł samochodem leasingowanym przez taką firmę). To są ogromne pieniądze, np prosty monitor który bada poziom ciśnienia krwi, saturację krwi tlenem, mierzy i zapisuje dane o tętnir itp potrafi kosztować 40-60 tyś zł. Takich monitorów musi być w każdym szpitalu od kilkunastu do kilkuset...
                                  • matt_banco Re: To była robota robota 08.01.13, 13:30
                                    ;-)
                                    Nie to nie jest skomplikowane, ale jak widac niuanse tego typu poczynan nie sa az tak czytelne, a na dodatek budza kontrowersje. Takie oddzialywanie jest po prostu mniej spotykane, niz klasyczne i prostackie "och dzisiaj rozmawialam z naszym doradca bankowym" albo "no, napilbym sie soku pomaranczowego". W kazdym razie bardzo ciekawy przyklad oddzialywania na swiadomosc i oczekiwania, a nie na bezposrednia konsumpcje.
                                    Dziekujemy za fachowa odpowiedz.
                                    • glafira Re: To była robota robota 08.01.13, 13:57
                                      matt_banco napisał:

                                      . W kazdym razie bardzo ciekawy przyklad oddzialywania na swiadomosc i oczekiwania, a nie na bezposrednia konsumpcje.

                                      Dokładnie, bo nieświadomie zaczęliśmy już naciskać sądząc po wpisach na wątku...:)

                                      Przyłączam się do podziękowań.

                                      • er.pa Re: To była robota robota 08.01.13, 16:30
                                        No, to poszerzyliśmy znacznie swoja wiedzę na temat technik PRowych :)
                                        Bardzo to było kształcące.
                                        A juz prawie uwierzyłam w zachłyśnięcie się scenarzysty potencjałem dramatycznym tego robota, a tu znowu kasa misiu, kasa :)
      • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 09.01.13, 21:48
        Nie, to nie upadek byl zenujacy, tylko doniesienia w serwisach. Chlop upadl, potluk sie i juz ... i mogl podflirtowac troche z Wiki, przygotowujac teren pod ciag dalszy, ktory zapewne nastapi. Juz bardziej zenujacy jest brak robota ... zniknal tak, jak sie pojawil, czyli zupelnie niespodziewanie.
        • raszefka Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 09.01.13, 22:22
          matt_banco napisał:
          Juz bardziej zenujacy jest brak robota ...

          Chyba nie wymagasz, żeby magiczny robot zakładał gips, szył pociachane żyletą przedramię albo... wspomagał zapłodnienie. Dzisiaj najwyraźniej blok operacyjny w Leśnej Górze miał przerwę na zapalenie niebieskich lampek.
          • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 09.01.13, 22:33
            Tak ... szkoda, ze te lampy nie zagraly epizodu, zawsze robia odpowiedni klimat ;-)
            Bardzo mi sie tez podoba pisanie pisakami po tej szybie. Nie mialem nigdy okazji tego wyprobowac, bo sporadyczynie jestem skazany na biale tablice, a te nie sa tak widowiskowe.
            No i jeszcze kulinarnie sie rozwinalem ... to dzganie kotleta widelcem (choc nie wiem co to mialo dac, ale pewnie dziala).
            • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 09.01.13, 23:06
              Oj, robot pewnie był na gościnnych występach ;)

              O co w ogóle chodziło z tą afrykanką? Cały ten wątek jakiś dziwny - łącznie z Jamesem jako tłumaczem bardzo mało znanego języka afrykańskiego. Co do historii z tajniakiem - Hana chyba nie uwierzyła. Co biorąc pod uwagę przyszłe wydarzenia, nie jest w sumie dziwne. Ale mniejsza z tym, ważne że facet jest przeuroczy ;PPP (Boże, zaczynam gadać jak moja 27 letnia siostra podczas oglądania Krystiana Wieczorka...)

              A Zapała jakby zaczął normalnieć :)
              • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 00:50
                No dzisiejszy odcinek byl ... chyba poza skala ;-) Afrykanka pojawiajaca sie w egzotycznym kraju jakim jest Polska (wlasciwie na takich samych zasadach jak robot z poprzedniego odcinka), tanczaca na stole, nie znajaca zadnego pospolitego jezyka, z noga w gipsie i uprawiajaca seks z duchem meza (bo go nikt nie widzial) i to w sali szpitalnej, ktora wystylizowala jej owocowo-szmatowo pani ginekolog, a dostepu do ktorej (sali, bo nie pani ginekolog) bronil napis w jezyku angielskim, respektowany przez wszystkich. I jeszcze z calego pieknego jezyka polskiego, akurat w ucho pani pacjentce wpadlo slowo "jajeczko" ... i w ten sposob wylecielismy poza skale, czyli w nadabsurd, gdzie jak wiadomo nic juz nie da sie powiedziec, a pozostaje czysta zabawa ;-)
                A James faktycznie przeuroczy ...
                • glafira Truskawki i winogrona... 10.01.13, 07:51
                  Szpital przyjazny dzieciom...
                  Lekarze, którzy bardzo do serca wzięli sobie niepokojące doniesienia o pogłębiającym się w kraju niżu demograficznym... o co tu się czepiać:)

                  A robota prawdopodobnie już nie będzie, pokazał się, zrobił swoje, czyli zaistniał w świadomości społecznej i teraz nie pozostało mu nic innego, jak spokojnie czekać na dotacje NFZ. Mógłby jeszcze ewentualnie zatańczyć na stole, ale czy potrafi:)))
                • mmk9 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 09:19
                  matt_banco napisał:

                  > , akurat w ucho pani pacjentce wpadlo slowo "jajeczko" ...

                  I zaskoczyli mnie, bo myślałam, że ona to "jajeczko" powtórzy przy Hanie. A Hana i tak się połapała

                  i w ten sposo
                  > b wylecielismy poza skale, czyli w nadabsurd, gdzie jak wiadomo nic juz nie da
                  > sie powiedziec, a pozostaje czysta zabawa ;-)

                  Prawdę mówiąc podoba mi się to

                  > A James faktycznie przeuroczy ...

                  Nie. On cyborgowaty jakiś jest, może okaże się wampirem. Przeuroczy jest( był?) Gawryło.
    • asiek25 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 12:37
      O absurdach w NDiNZ było wielokrotnie, w każdym odcinku pojawiają się kolejne, chyba już się do nich przyzwyczailiśmy ;) A przynajmniej ja, bo mam wrażenie, że nie zwracam na nie już tak wielkiej uwagi. Więc koło ucha mi przeleciała ta afrykanka, James cudownym zbiegiem okoliczności znający jej język i inne bzdety. Za to chyba zaczynam większą uwagę zwracać na rzeczy, które są prawdziwe i wiarygodne.
      I bardzo mi się wczoraj podobały sceny Konicy z teściową. Porzucony, zdradzony facet wyżywający swą złość na teściowej, ona z kolei z sercem i zrozumieniem dla niego mimo tego, jak ją traktuje. Dorosłe, dojrzałe, prawdziwe... Bardzo chciałabym, aby ten wątek został pociągnięty dłużej, zamiast kolejnych płytkich i głupawych wątków miłosnych naszych bohaterów.
      • mmk9 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 13:06
        asiek25 napisała:

        >
        > I bardzo mi się wczoraj podobały sceny Konicy z teściową. Porzucony, zdradzony
        > facet wyżywający swą złość na teściowej, ona z kolei z sercem i zrozumieniem dl
        > a niego mimo tego, jak ją traktuje. Dorosłe, dojrzałe, prawdziwe... Bardzo chci
        > ałabym, aby ten wątek został pociągnięty dłużej,

        Tak, też mi się podoba

        zamiast kolejnych płytkich i g
        > łupawych wątków miłosnych naszych bohaterów.

        Trochę musi być i płytko i głupawo i śmiesznie. Ja może dlatego wciąż to oglądam, że wygłupy mieszają się ze sprawami śmiertelnie poważnymi, ze są i żarty i przymrużenie oka i takie sprawy jak tragedia Konicy. Wynikła zresztą z mocno odrealnionej , tak hop-siup ucieczki matki 3 dzieci. Z gachem, nie z dziećmi.
    • matt_banco Kapcie spadly ... 16.01.13, 21:33
      Co to do jasnej cholery bylo? Jak TVP zamierza isc w ta strone to ja bardzo prosze zatrudnic porzadnego rezysera i dorzucic troche kasy i nie zalepiac znaczkow na wozach strazackich. Alez pojechali w tym odcinku ... i robot jest. Wrocil w wielkim stylu ;-))))
      • matt_banco Re: Kapcie spadly ... 16.01.13, 21:49
        A wlasnie, czy ja dobrze slyszalem, ze Hana powiedziala do robota "Mistrzu, mamy bardzo malo czasu"? Az sie zaczalem zastanawiac, czy to nie jest jakies nawiazanie do "Vinci" ;-) Druga kwestia ktora mi sie bardzo podobala to "Pieprzyc żebra". Krótko i dynamicznie.
    • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 22:20
      Tak robilibyśmy sobie nadzieje że może ktoś tam zginął skoro taka przejmująca muzyka - a za tydzień ogromne rozczarowanie że (poza biednym Przemkiem i ewentualnie Tretterem) wszyscy wyszli z zamachu praktycznie bez szwanku.

      Pamiętam jaka byłam makabrycznie zawiedziona że po tej dramatycznej strzelaninie w Leśnej Górze (mają oni ostatnio szczęście do świrów) nikomu właściwie nic się nie stało : Przemek dostał kilka szwów i tyle a Falkowicz (który dostał przecież w klatkę piersiową!!) poza tym że jeździ na wózku to też zbytnio nie ucierpiał - raptem chyba dwa odcinki był w szpitalu.