mikasika
27.12.06, 00:16
oglądam "klan" od 1szego odcinka. rodzina lubiczow jest mi bliska praiwe jak
moja wlasna..a moze nawet bardziej..pamietam ze poczatkowo klan lubiczow byl
w rozpadzie, wszyscy byli skłóceni itp.,najbardziej zawzieta byla monika,
monika ross. potem bylo tak milo, wszyscy sie kochali.teraz widze ze sytuacja
sie powtarza!! monika znow ostrzy pazurki! w odcinku "wigilia w klanie"
powrócił motyw mongoła! (Uli-kolezanki Olki L.)sytuacja jest tragiczna! -
narzeczony wycofal sie 5 minut przed weselem! masakra! ola ostrzegala mongola
ze to nie facet dla niej,lecz coz..poza tym rysiek lubicz..dlaczego nie zbije
mariusza? toz on zarywa do grazynki?! nie moge tego pojąc..niemniej jednak
uwazam ze klan odzwierciedla rzeczywistosc, ze jest prawdziwym zyciem kazdego
z nas. co o tym sądzicie? czy odnajdujecie w nim sytuacje z wlasnego "life" ??