Dodaj do ulubionych

mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocilam

IP: *.chello.pl 23.05.05, 11:51
bo szkoda mi bylo samotnej Mamy, przyjaciolek ktore mi zadroscily mojej
pracy, A teraz mam nic; ani pracy ani faceta, utylam 20 kilo, jestem
niesczesliwa i nie moge sie w Polsce odnalezc, czy sa jeszcze gdzies osoby w
podobnej sytuacji??
Obserwuj wątek
    • macacz Moje wrazenia 23.05.05, 16:04
      Dosc przygnebiajaca lektura, sorry guys :(
      Ja nigdy nie wrocilem :)
      I pewnie nie wroce, mieszkam w USA na stale od dosc dawna.
      Milo jednak jest pojechac latem do Polski- super klimacik, lagodna bryza od
      Baltyku, spacer od jednego mola do drugiego po plazy z przystankami na piffko
      co pareset metrow. Wieczorem wyskok na Stare Miasto lub wypad do wiejskiej
      chatki, 50 kilometrow od Miasta.
      Mnozstwo ladnych, mlodych dziewczyn na plazy i w miescie, super ubranych i
      umalowanych. Tanie puby, tanie restauracje, tanie taksowki, tanie i dobre
      jedzenie. Troche niemilo, gdy ogladam e sklepie dezodorant za 100 PLN i goryl
      w ciemnym garniturze przyglada mi sie podejrzliwie jakbym sie bawil
      obezpieczonym granatem, ale do tego mozna jakos przywyknac ;)
      Zawsze zal wyjezdzac, czuje sie wtedy jakbym jechal na zeslanie :(
      Pewnie wrocilbym do Polski, gdybym mogl wrocic do takiego wakacyjnego luzu, ale
      mysle ze powrot do codziennych realiow nie bylby mozliwy ani korzystny.
      • Gość: xxx Re: Moje wrazenia IP: *.chello.pl 23.05.05, 17:55
        ja tez myslam ze powrot bedzie inny, bo tez sie czulam ze jak tam wyjezdzam to
        jak na zeslanie, teraz po paru latach (sic), wiem ze powinnam tam zostac, bo
        tutaj nie potrafie juz noramlnie zyc, i nie mam nic, oprocz nadwagi, dolka, i
        tego ze tam mialam normalne zycie, a tu poprostu wegetuje, i niedlugo zwariuje,
        a nie mam dokad jechac, bo nie mam juz tam ani wizy, ani pracy ani faceta, a
        kilogramy przybywaja mi teraz bardzo szybko, takze totalna zalamka.
    • Gość: xyz Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.05, 18:22
      Też wróciłem i przez pół roku motałem sie jak gó.. w przeremblu.Wspomminałem
      Stany na kazdym kroku .Wszystko z nimi porównując.Kasa niebezpicznie zaczęła
      topnieć musiałem sie obudzić bo żona ,rodzina itd.A ta zazdrość ludzka -
      masakra .Zostawiłem wyjeżdzając b. dobrą prace .Ale dzisiaj godzinę temu
      dostałem odpowiedz że zostałem przyjęty do firmy na wyższe stanowisko niż
      miałem przed wyjazdem .Nie ,nie w tej samej firmie .Nadzieja powróciła na
      normalność.Ale tam... ta niesamowita lekkość bytu.Ale cóż,kiedyś tam wróce .To
      ziemia skażona przez indiańską klątwe która zawsze każe tam wracać.
      • Gość: Krzychu Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.05, 08:54
        Z immigration nie otrzymasz jednoznacznej odpowoiedzi bo każdy stan żądzi sie
        swoimi prawami i w każdym stanie kłada na ta sprawę inny nacisk.W stanie N.J.w
        tej chwili jezeli ktos miał jaki kolwiek problem z "władzą " zaczyna sie tym
        kimś interesować immigration.Wiesz -Ameryka to bardzo policyjne państwo ,temu
        kto nie był to nie jest sie w stanie tego wytłumaczyć ,inwigilacja
        przeprowadzana jest wszędzie i na każdym kroku bez twojej wiedzy Tak ,że wiesz
        ciężko jest jednoznacznie cokolwiek powiedzieć.Trzeba żyć zgodnie z
        obowiązujacym prawem i przestrzegać 11-ego przykazania - Nie wychylaj sie !!! -
        pozdrawiam
    • Gość: Malutka Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 00:04
      ja tez jakos nie moge odnalezc siebie w Polsce. Tez pracowalam w powaznej
      instytucji. Wyjechalam z pracy. Zasmakowalam Ameryki. Po pol roku wrocilam i
      juz jakos w tej samej instytucji odnalezc sie nie moglam mimo ze od razu
      awansowalam. Zycie bieglo byl slub, dzieci i wiara ze bedzie w Naszej Ukochanej
      Ojczyznie coraz lepiej. nie myslalam o powrocie, ale gdy obserwowalam jak mimo
      awansow pensja wciaz stoi w miejscu, a moje odpowiedniczki za oceanem dostawaly
      pensje o jakich mi sie nie snilo. Nie rozumialam tego, bo wiedzialam jak duze
      owa instytucja ma dochody. Przy okazji kontaktow sluzbowych dowiadywalam sie co
      jak ciekawe zycie prowadza. A mi ledwo starczalo na zajecia dla dzieci. W koncu
      przyszedl moment by dac szefowi alternatywe albo podwyzka albo odchodze ... i
      co musialam odejsc. Wyjechalam. Znow pare cudownych miesiecy w USA, tym razem
      turystycznie. Powrot po paru miesiacach. Teraz jeszcze bardziej czuje ze tam
      bym chciala mieszkac ... i tesknie. Mam dzieci i dom na glowie. Nie moge
      pozwolic sobie na marzenia, ale mysli same nie daja spokoju i co z tym
      zrobic???!
        • Gość: balti Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.crowley.pl 25.05.05, 10:27
          Ja rowniez mam dylemat. Dwa ray bylam w USA na wizie J-1 i musze przyznac ze
          bardzo mi sie podobalo i caly czas myslalam ze chcialabym mieszkac w tym kraju
          na stale. I coz mam taka mozliwosc, poniewaz wylosowalam Green Card i juz nawet
          mam wize w paszporcie, wiec moge jechac. Ale trochce sie obawiam bo tym razem
          nie jest to wyjazd na wakacje, gdzie chodzi tylko o zarobienie jakiejs kasy
          wykonujac bylejaka prace (housekeeping etc) i dobra zabawe, teraz jest to
          wyjazd na dluzej. A chcialabym unikanac czegos co spotyka wiekszosc naszych
          rodakow za oceanem czyli przez cale zycie sprzatac lub pracowac w barze. W
          Polsce mam skonczone studia (finanse i bankowosc) i niezla prace, wiec nie wiem
          czy warto rezygnowac z tego. Oczywiscie wolalabym mieszkac w USA ale nie wiem
          jakie szanse na prace w zawodzie (w moim wypadku cos z finansami) maja
          imigranci, absolwenci polskiej uczelni. Jesli macie jakies informacje w twj
          kwesti podzielcie sie nimi na forum.

          Pozdrawiam
          • Gość: gość portalu Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.cust.uslec.net 25.05.05, 14:45
            Hej,

            Mnie sie udalo znalezc prace po polskiej uczelni (lic. finase) ale jak chcesz
            awansowac i sie rozwijac to musisz tutaj skonczyc studia. Jak masz mgr z Polski
            to mozesz zdawac na MA/MS (polski mgr uznaja ci za odpowiednik BA/BS). Raczej
            moze byc ciezko ze znalezieniem pracy w duzej firmie do czasu kiedy nie
            skonczysz tu studiow (chyba ze masz doswiadczenie w miedzynarodowych firmach w
            Polsce), ale niektore mniejsze sa bardziej elastyczne. Oczywiscie zakladam, ze
            znasz b. dobrze angielski. Powodzenia
          • century22 Spojrz tutaj 25.05.05, 16:14
            1) Zastanów się kilka razy nad tym, czemu właściwie myślisz o emigracji (może
            to, czego szukasz znajduje się jednak w Polsce?).
            2) Nie wierz żadnym oficjalnym źródłom: one zawierają, w najlepszym wypadku,
            99.9% propagandy.
            3) Traktuj informacje otrzymane od znajomych, a szczególnie od znajomych
            znajomych jako niepotwierdzone plotki i domysły oraz tzw.
            myślenie życzeniowe (wishful thinking).
            4) Załóż z góry, że na początku(kilka pierwszych lat) będzie ci znacznie, ale
            to naprawdę znacznie gorzej niż w kraju –
            wtedy szok, który przeżyjesz na emigracji będzie znacznie mniejszy, a (być
            może) przeżyjesz kilka miłych, pozytywnych
            “rozczarowań”.
            5) Na emigracji trzymaj się z daleka od Polaków, a szczególnie od tzw.
            organizacji polonijnych – pamiętaj, iż one żyją
            przecież głownie z naiwności nowoprzybyłych imigrantów.
            6) Zapomnij, że skończyłeś jakąkolwiek szkołę, a tym bardziej uczelnię, i że
            masz jakiekolwiek kwalifikacje zawodowe czy też
            doświadczenie w jakimkolwiek zawodzie innym niż sprzątanie, czyszczenie i
            usuwanie azbestu.
            7) Nastaw się na otrzymywanie płacy poniżej obowiązującego w twym kraju
            docelowym minimum, a wtedy nie przeżyjesz kolejnego
            załamania po otrzymaniu pierwszej wypłaty na obczyźnie.
            8) Nawet jeśli jesteś w danym kraju legalnie i z pozwoleniem pracy, zapomnij o
            tym, że przysługują ci jakiekolwiek prawa: jako
            obcy jesteś tam bowiem poza prawem i każdy tubylec może robić sobie z tobą co
            mu się jemu (jej) tylko spodoba – nie dla
            ciebie są zagraniczne sądy i ustawy.
            9) Zawsze trzymaj w bezpiecznym i łatwo dostępnym miejscu ważny polski paszport
            i dość gotówki na szybki powrót do ojczyzny
            – nie zdajesz sobie sprawy, jak szybko te przedmioty mogą ci być potrzebne.
            10) Najlepiej zapomnij na obczyźnie że jesteś człowiekiem – postaw się
            psychicznie w pozycji zwierzęcia domowego, a w
            najlepszym wypadku niewolnika – w ten sposób większość imigrantów z Polski
            potrafi przeżyć nawet kilkadziesiąt lat w USA czy
            Australii.
            • xjkw Re: Spojrz tutaj 25.05.05, 21:54
              Jak to mowia, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
              Widocznie zycie ci mocno dokopalo, ze masz taki poglad na zycie Polaka w USA.
              Ale wyobras sobie, ze nie wszyscy sa tacy przegrani jak ty.

              > 1) Zastanów się kilka razy nad tym, czemu właściwie myślisz o emigracji (może
              > to, czego szukasz znajduje się jednak w Polsce?).

              Tu akurat piszesz rozsadnie.

              > 2) Nie wierz żadnym oficjalnym źródłom: one zawierają, w najlepszym wypadku,
              > 99.9% propagandy.

              Mozna wogole w nic nie wierzyc. Nawet w to ze slonce swieci. Ale to jest juz
              choroba psychiczna.

              Ja n.p. nie spotkalem zbyt wiele propagandy w "oficjalnych zrodlach". Wszystko
              zalezy od tego, co traktujesz jako oficjalne. Jesli np. dostales "oficjalne"
              pismo, ze wygrales 10 mln dolarow i ze tylko musisz wplacic $200 na "koszty
              manipulacyjne", to rzeczywiscie nie nalezy wierzyc.

              > 3) Traktuj informacje otrzymane od znajomych, a szczególnie od znajomych
              > znajomych jako niepotwierdzone plotki i domysły oraz tzw.
              > myślenie życzeniowe (wishful thinking).

              To zalezy od znajomych. Informacje, ktore dostalem przed moim wyjazdem (jak
              szukac pracy, ile moge zarobic, jak dlugo to bedzie trwalo itp), potwierdzily
              sie w 100%.

              > 4) Załóż z góry, że na początku(kilka pierwszych lat) będzie ci znacznie, ale
              > to naprawdę znacznie gorzej niż w kraju –
              > wtedy szok, który przeżyjesz na emigracji będzie znacznie mniejszy, a (być
              > może) przeżyjesz kilka miłych, pozytywnych
              > “rozczarowań”.

              Nie przesadzalbym, z tym "znacznie gorzej". Chyba, ze to lekarz ze swietnie
              prosperujaca praktyka prywatna w Polsce.

              > 5) Na emigracji trzymaj się z daleka od Polaków, a szczególnie od tzw.
              > organizacji polonijnych – pamiętaj, iż one żyją
              > przecież głownie z naiwności nowoprzybyłych imigrantów.

              Nie bardzo rozumiem, o jakie organizacje ci chodzi. O pana Mietka, ktory
              "zalatwi" ci prace na lewo, czy pania Jadzie, co ci wynajmie pokoj?

              > 6) Zapomnij, że skończyłeś jakąkolwiek szkołę, a tym bardziej uczelnię, i że
              > masz jakiekolwiek kwalifikacje zawodowe czy też
              > doświadczenie w jakimkolwiek zawodzie innym niż sprzątanie, czyszczenie i
              > usuwanie azbestu.

              Nic dziwnego, ze przegrales zycie. Z takim nastawieniem?

              Oczywiscie, nie kazde wyksztalcenie/doswiadczenie z Polski przyda sie USA. Nawet
              swietny polonista jest bez szans na prace w zawodzie. Ale jesli na studiach
              zdobyl choc troche wiedzy ogolnej, moze zdobyc potrzebne kwalifikacje, chocby na
              community college, w miedzyczasie sprzatac, czyscic lub usuwac.

              I nie wszedzie w USA jest zapotrzebowanie na te same zawody: inzynier
              samochodowy bedzie mial trudnosci ze znalezieniem pracy w Kaliforni, ale w
              Detroit juz nie.

              > 7) Nastaw się na otrzymywanie płacy poniżej obowiązującego w twym kraju
              > docelowym minimum, a wtedy nie przeżyjesz kolejnego
              > załamania po otrzymaniu pierwszej wypłaty na obczyźnie.
              > 8) Nawet jeśli jesteś w danym kraju legalnie i z pozwoleniem pracy, zapomnij o
              > tym, że przysługują ci jakiekolwiek prawa: jako
              > obcy jesteś tam bowiem poza prawem i każdy tubylec może robić sobie z tobą co
              > mu się jemu (jej) tylko spodoba – nie dla
              > ciebie są zagraniczne sądy i ustawy.

              Bredzisz.

              Czy mowimy tu o legalnej czy nielegalnej emigracji?
              Jesli jestes tu nielegalnie, to moim zdaniem masz tylko jedno prawo - do
              szybkiej deportacji, tam, skad przybyles.

              Pokaz mi inny kraj, w ktorym nielegalni maja tyle praw, co w USA.

              Policja nie ma prawa go przekazac urzedowi imigracyjnemy, nawet jesli popelni
              przestepstwo (oczywiscie kolejne, bo jedno juz popelnil bedac tu nielegalnie).
              W wielu stanach moze dostac prawo jazdy (dla nieznajacych realiow, prawo jazdy
              sluzy tu za dowod osobisty).
              A w San Francisco wprowadzili (albo maja wprowadzic) przepis, ze nielegalni moga
              nawet glosowac, na razie do rady szkolnej.


              > 9) Zawsze trzymaj w bezpiecznym i łatwo dostępnym miejscu ważny polski
              paszport i dość gotówki na szybki powrót do ojczyzny
              > – nie zdajesz sobie sprawy, jak szybko te przedmioty mogą ci być potrzebne.

              Wazny paszport zawsze warto trzymac w bezpiecznym miejscu, a polski trzeba
              zabrac, gdy pojedziesz do Polski, bo moga cie nie wypuscic, nawet jak masz
              amerykanski. A jak nie masz amerykanskiego, to jescze bardziej warto, bo nigdzie
              nie wyjedziesz.

              > 10) Najlepiej zapomnij na obczyźnie że jesteś człowiekiem – postaw się
              > psychicznie w pozycji zwierzęcia domowego, a w
              > najlepszym wypadku niewolnika – w ten sposób większość imigrantów z Polsk
              > i potrafi przeżyć nawet kilkadziesiąt lat w USA czy Australii.

              Ty zapomniales? I co, lepiej ci?

              • century22 Pozwol, ze Tobie cos wyjasnie 26.05.05, 13:43
                xjkw napisał:

                > Jak to mowia, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                > Widocznie zycie ci mocno dokopalo, ze masz taki poglad na zycie Polaka w USA.
                > Ale wyobras sobie, ze nie wszyscy sa tacy przegrani jak ty.

                Te 10 punktow skopiowalam z forum Polonia, post
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=20694367
                Mowiac szczerze, celowo nie nadmienilam, iz pochodzi os skads tam i ze to nie
                moj post i nie moje "punkty". No cos, sure enough, reakcja rasy polaczkowatej
                jest zawsze (zawsze!) identyczna : "Oj, nie wyszli tobie, loser jestes, innym
                bedzie lepiej". Swiadczy to o kretynizmie wysuwajacego takie wnioski. Ty nic o
                mnie nie wiesz, nic nie wiesz o czlowieku, ( z Australii domyslam sie) ktory
                ten post wypocil.
                Czy wg. Ciebie, biedny maly mozdzku, lekarz ktory stawia komus diagnoze sam
                musi byc chory na te chorobe ???
                • xjkw Re: Pozwol, ze Tobie cos wyjasnie 26.05.05, 23:34
                  > Te 10 punktow skopiowalam z forum Polonia, post
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=20694367

                  To wiele wyjasnia. Mam nadzieje, ze to forum nie stoczy sie do poziomu
                  "Polonii". Jesli tak sie stanie, no to coz, jedno forum wiecej do ignorowania.

                  > jest zawsze (zawsze!) identyczna : "Oj, nie wyszli tobie, loser jestes, innym
                  > bedzie lepiej". Swiadczy to o kretynizmie wysuwajacego takie wnioski. Ty nic o
                  > mnie nie wiesz, nic nie wiesz o czlowieku, ( z Australii domyslam sie) ktory
                  > ten post wypocil.

                  Przeczytaj sobie jeszcze raz to co zamiesciles.
                  Przeciez wynika z tego, ze Polak w USA, moze tylko "sprzatac, czyscic lub
                  usuwac" za stawke ponizej placy minimalnej, ze beda go traktowac jak niewolnika
                  i ze rzeczywistosc jest gorsza niz w najgorszych koszmarach.
                  Kazdy, legalny, nielegalny a nawet obywatel. Po nieukonczonej szkole podstawowej
                  i po studiach. I zeby nie wiem co robil, tak musi pozostac to konca jego dni, bo
                  jest Polakiem. "Porzuccie wszelka nadzieje..."

                  Tak mogl napisac tylko ktos, kto:
                  1. Robi sobie jaja
                  2. Nie ma zielonego pojecia o zyciu Polakow w USA i wszystkie informacje czerpie
                  z filmu "Szczesliwego Nowego Roku"
                  3. Naprawde tam mieszka i naprawde tak postrzega rzeczywistosc.

                  Jesli zalozyc 3, to:
                  3a: cierpi na ciezka forme depresji przechodzaca w schizofrenie
                  3b: ekstrapoluje swoje wlasne doswiadzenia zyciowe na cala zbiorowosc

                  Sa pewne przeslanki wskazujace na 3a: "wszyscy klamia, wszyscy chca mnie
                  oszukac, wszyscy chca mi dokopac"

                  3b moze tez byc prawdziwe. Jesli zastosowal sie do swoich rad.

                  Jesli chodzi o 2, to zycie bohaterow tego filmu ma sie tak samo do zycia Polonii
                  w USA, jak zycie Ediego, z filmu pod tym samym tytulem, do zycia Polakow w Polsce.


            • Gość: balti Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.local.pl / *.crowley.pl 25.05.05, 20:39
              Karte wylosowalam rok temu, ale cala procedura troche trwa. Najpierw dostalam
              zawiadomienie o wylosowaniu (lipiec 2004), wypelnilam formularze i odeslalam do
              USA, nastepnie w marcu 2005 dostalam zaproszenie na rozmowe do ambasady w
              Warszawie (termin rozmowy-maj 2005), no i w taki sposob stalam sie wlascicielem
              karty, a raczej poki co wizy imigracyjnej. No a teraz mam dylemat, co zrobic...
              pozdrawiam
              • Gość: tr a jedz, chlopie, co sie lamiesz? IP: *.dslextreme.com 08.08.05, 05:17
                sluchaj, tu sie latwo awansuje, mnie zona opowiadala historie kuzyna jednej
                znajomej.

                pracowal chlop w McDonaldzie w TX.
                Potem awansowal przez chyba 4 lata az na controllera i zaczeli posylac go do LA.

                I zrezygnowal z pracy, bo poznal babke lokalnie i poszedl do jednego Banku do
                pracy jako klepacz klawiatury.

                Po roku pracy poszedl do szefa i zapytal, czy moglby mu szef laskawie powiedziec
                co jest grane, bo on nie wie, bo mu nikt nie mowi czy on jest dobry czy robi
                good job, bo tak jak on pracuje, to on nie wie, czy oni go chca zwolnic, czy co?

                I wtedy szef mu powiedzial, ze wszyscy sa zachwyceni jak on pracuje i jest wakat
                na stanowisku wiceprezesa w sasiednim oddziale i chlop tam poszed i po 3 latach
                jest gdzies w centrali chyba w Washingtonie.

                Dlatego mysle, ze za bardzo kombinujesz.
                Tu jest 5% bezrobocia!

                Zycie polega na tym, aby zyc codziennoscia i cieszyc sie drobnymi sukcesami.
                Nie musisz isc od razu do McDonalda za 7 dolcow na godzine. Po co?

                Zrob probe, skocz gdzies do jakiegos duzego miasta i poszperaj.

                Nie bierz ze soba zadnych pieniedzy, to ci bedzie latwiej podejmowac decyzje o
                podejmowaniu kolejnych prac.

                Glowa do gory.

                Bez ryzyka nie ma sukcesu i 7 cyfrowego konta kolego.
                A dorzy fachowcy w bankowosci to potrafia zarobic mase kasy.
                Uwierz mi na slowo, bo wiem co mowie.




                • Gość: xxxx Re: a jedz, chlopie, co sie lamiesz? IP: *.chello.pl 10.08.05, 09:23
                  Ok, chetnie pojade, tylko powiedz mi gdzie bez zielonej karty moge znalezc
                  prace, i nie chodzi mi o Mc Donald, mowie bardzo dobrze po angielsku i
                  pracowalam wczesniej jako asystentka. Po prostu nie wiem czy dam rade byc
                  kelnerka bo mam zylaki wiec nie wiem gdzie szukac innej pracy no i jak znalezc
                  cos do moich kwalifikacji jesli nie mam paiperow????
          • Gość: monie_pl ktos z wyksztalceniem finansowym... IP: *.stmnca.adelphia.net 31.07.05, 04:25
            ... ma brdzo dobry start tutaj.... choc oczywiscie na poczatku moze byc trudno,
            ale finanse sa prawie takie same na calym swiecie a procenty liczy sie na 100%
            tak samo, wiec na wejsciu masz lepiej niz np. lekarz

            ... wejscie do duzej instytuacji finansowej nawet jako kasjerka w banku jest
            wejsciem, ktore da ci czas na podszlifowanie jezyka, przyjerzenie sie
            organizacji i ewentualne rpzeskoczenie, ktore jest bardzo mozliwe tutaj

            ... kilka pierwszych miesiecy moze byc trudnych jesli nie bedziesz otwarta na
            ludzi i ewentulane budowanie znajomosci, ale... nie oczekuj ze to beda
            Amerykanie, bo oni sa ostrozniejsi niz ktokolwiek, a i tak bedziesz miala
            poczucie, ze sa zamknieci... wiec szukaj przyjaciol wsrod ludzi podobnym do
            siebie - imigrantow, ktorzy szukaja kogos zeby razem posiedziec w barze, razem
            pojsc do kina, cos zjesc i... ponabijac sie z Amerykanow...

            ... co do unikania Polakow... to nie wiem, bo mam jak najlepsze doswiadczenia,
            ale moze dlatego ze nie oczekiwalam pomocy i jedno co bylo dla mnie wazne to
            pogadanie po polsku i polskie narzekanie, ktorego jakos mi tutaj brakuje...

            powodzenia
            monia
          • Gość: Joka Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 04.09.05, 22:35
            Dyplomy z Polski w wiekszosci przypadkow sa warty tyle samo co z krajow 3 -go
            swiata.Myslenie amerykanow jest takie:W polsce musi byc bardzo niski poziom
            ksztalcenia uniwersyteckiego ,skoro tyle osob po studiach sprzat a,albo
            podciera tylki.
            A co do twojego kierunku studiow to powiem Ci dokladnie.
            Robilam ewalucje swoich dyplomow .Studia pegagodiczne mgr zaliczono mi na
            poziome Ba (to co nasz licencjat) a studiow podyplomowych "Bankowosc i
            Finanse " nie zaliczono wcale.
            Piszesz ze bylas tu przez 2 lata i co sama tego niemialas czasu sprawdzic???????
            Tylko imprezowalas ? Trzeba bylo pomyslec wczesniej i szukac kontaktow.
    • Gość: Malutka Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 19:02
      Nie rozumiem tego przyciagania jakie jest w Ameryce. Bardzo trudno jest sobie z
      tym poradzic. Czasem byle glupstwo przypomina mi Stany. Wtedy trudno mi sie
      skupic na czymkolwiek. Zastanawiam sie jak sie od tego uwolnic. Oczywiscie
      najlepszym rozwiazaniem bylby wyjazd, ale te wizy, te problemy na granicach, to
      jak sie tam traktuje teraz emigrantow powstrzymuje mnie, ale gdyby jakakolwiek
      szansa sie pojawila to bym wyjechala. najgorsze ze nie mam o tym z kim pogadac.
      Nikt z moich znajomych tego nie czuje. Prawie nikt tam nie byl, wiec moze
      dlatego?
    • Gość: sweetniunia Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.cable.mindspring.com 27.05.05, 02:56
      co wy piszecie?? jestem w stanach od 2 lat z chlopakiem, marzymy o powrocie do
      Polski, planujemy wracac za rok, w polsce mamy rodziny, przyjaciol, tu kazde z
      nas ciezko pracuje, za dolary, to fakt, ale mamy mieszkanie do oplacenia,
      szkole, jedzenie, odkladamy ale nie sa to kokosy, boje sie powrotu do polski,
      chcialabym znalezc prace, wiem ze bedzie ciezko ale napewno wroce, pozdrawiam
        • Gość: Legalna w USA Oczywiscie, ze wam ciezko IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 27.05.05, 05:05
          bo jestescie dopiero w USA 2 lata! Nam z mezem (od poczatku bylismy legalni)
          ciezko bylo przez pierwsze 5-6 lat, choc z kazdym rokiem - coraz latwiej i
          przyjemniej. Teraz po 10 latach - duzy dom z basenem, spora posiadlosc, dobre
          samochody, wlasny business, troche kapitalu. Only in America!!! A moze wy
          nielegalni i dlatego marzycie o powrocie??? W takim razie wasza droga do
          sukcesu bedzie trwala 25 lat w porownaniu z moimi 10-ma... Wspolczuje.
            • Gość: legalna w USA Lekarze-specjalisci IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 27.05.05, 18:53
              Mamy teraz 2 male kliniki - prywatne praktyki.
              Na pld. USA, gdzie od 2 lat zyjemy zyjemy ten rodzaj businessu jest dosc
              kwitnacy, bo nie ma managed care, przewazaja prywatne ubezpieczenia, gdzie
              obowiazuje fee for service (nie akceptujemy oczywiscie Medicare ani Medicaid).
              Zabralo nam 9 lat, by byc atrakcyjnym na rynku pracy, dostac dobry kontrakt ze
              sponsorujacym szpitalem itd. Do tego potrzebna byla rezydentura i specjalizacja
              w Ivy League Univ. Nie od razu bylo nam wiec latwiutko, bo na poczatku b.
              ciezko pracowalismy za b. male pieniadze, jak to mlodzi lekarze w USA (i
              wszedzie na swiecie zreszta tez!).
              Nie dziwila mnie wcale owa sweetniunia, ze po 2 latach w USA wciaz jest im
              ciezko, dziwilo mnie natomiast, ze nie jest im jednak coraz latwiej i ze "nie
              wrastaja w Ameryke".
              Hey gosciu, czy zaspokoilam twoja ciekawosc?
              • Gość: gość Re: Lekarze-specjalisci IP: 157.25.152.* 27.05.05, 23:47
                tak, dzięki!i cieszę się że się wam powiodło!życzę powodzenia!
                zapytałam się, bo krążą plotki że Polacy nie znajdą innej pracy niż sprzątanie
                czy opieka nad dzieckiem/starszą osobą. czy osoba z wykształceniem, legalna,
                chcąca pracować w amerykańskiej korporacji ma jakieś szanse na zatrudnienie lub
                staż?
                • Gość: Lekarka w USA Oczywiscie, ze tak! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 28.05.05, 01:38
                  Plotki o Polakach - nieudacznikach sprzatajacych lub tylko sluzacych innym w
                  USA sa czeste - proporcjonalnie do faktow. Jednakze, jesli jestes "osoba z
                  wykształceniem, legalna, chcąca pracować w amerykańskiej korporacji" NA PEWNO
                  masz jakieś szanse na zatrudnienie lub staż! Rozumiem, ze mieszkasz teraz w
                  USA, wiec staraj sie ze swoim resume' dotrzec do interesujacych ciebie
                  korporacji i wybieraj! Powodzenia!
                  Gdybys zechciala do mnie napisac: mlyale@aol.com.
        • dre6 Odnalezienie sie w Polsce :). 27.05.05, 17:06
          Gość portalu: sweetniunia napisał(a):

          "zachlysnalam sie ameryka, ... wrocimy napewno,
          tu nie potrafie sie odnalezc, chce do mojej Polski:)".

          Moze zachlysnalas sie za duzo? Wracaj szybko.
          Bede chetnie czytal twoje posty na forum Praca.
          Zawodzace i narzekajace :).
        • confidence.man Niecierpienie Nowego Jorku. 28.05.05, 03:04
          Gość portalu: sweetniunia napisał(a):

          "niecierpie NY, wrocimy napewno, tu nie potrafie sie odnalezc,
          chce do mojej Polski:)".

          Nie cierpisz Nowego Jorku powniewaz kiepsko sie Tobie powodzi.
          Ciagle zyjesz w Polsce mieszkajac tutaj. Nowy Jork jest szczegolnie
          trudnym miastem do odniesienia sukcesu. Ty po prostu wybralas zle
          miasto i byc moze zly kraj. Nie jestes materialem na Ameryke.
          Po prostu za malo masz do zaoferowania temu wspanialemu krajowi.
          Twoja gorycz bedzie sie teraz tylko powiekszala. Najlepiej byloby
          natychmiast wrocic do Polski. Tam powiekszysz grono narzekajacych
          lokalnie. Jest rowniez mozliwe, ze i w Polsce teraz nie masz nic do
          zaoferowania pracodawcom. Ale tam bedzie sie Tobie narzekalo taniej.
          Szczesliwego powrotu zycze,
          con_man.
          • Gość: Lekarka z USA Ales jej od serca wygarnal! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 28.05.05, 05:45
            Co najgorsze - masz racje w 100%! Ona jest po prostu pod kazdym wzgledem marna:
            glupia, leniwa, wciaz niewyksztalcona (placi za szkole w USA, a wiec jeszcze
            sie uczy, by zdobyc tu jakiekolwiek wyksztalcenie, bo szkola/studia JEDYNIE z
            Europy sa dobre do podjecia sprzatania lub przewracania hamburgerow). Poza tym
            wciaz jeszcze "czeka na legalnosc" a to juz zupelna beznadzieja! Z drugiej
            strony dobrze ze w ogole uczy sie czegokolwiek - moze po prostu angielskiego???
            Mam jednak pewne zastrzezenia do Twej wypowiedzi:
            "Nowy Jork jest szczegolnie trudnym miastem do odniesienia sukcesu. Ty po
            prostu wybralas zle miasto i byc moze zly kraj."
            NIE ZGADZAM SIE z tym: znam Polakow, kt. sie DOSKONALE powiodlo w NYC. To nie
            wina miasta, geografii, lecz tej nieudacznicy!
            Ale masz calkowicie racje dalej: "Nie jestes materialem na Ameryke. Po prostu
            za malo masz do zaoferowania temu wspanialemu krajowi. Twoja gorycz bedzie sie
            teraz tylko powiekszala. Najlepiej byloby natychmiast wrocic do Polski. Tam
            powiekszysz grono narzekajacych lokalnie. Jest rowniez mozliwe, ze i w Polsce
            teraz nie masz nic do zaoferowania pracodawcom. Ale tam bedzie sie Tobie
            narzekalo taniej."
            No - tak okrutnie, bez ogrodek, kawe na lawe, prosto z mostu??? Ales jej zmyl
            glowe, con_man! Dobrze, ze mnie sie od Ciebie nie dostalo, bo bym popadla w
            depresje na reszte zycia!
            Jednak - gratuluje diagnozy!
            • Gość: kkris nie macie racji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.05, 09:44
              NIe, nie, nie, poprostu nie!!! ta ta dziewczyna ma otwartą droge powrotu do
              Polski w przeciwieństwie do 98% Polaków których po powrocie do kraju czekają
              dłużnicy ,banki, komornicy.Polak bez przyczyny nie wyjeżdza do stanów .Jeżeli
              tak wczuliscie sie w ameryke to po co siedzicie na polskim necie i jeszcze
              głupio odpowiadacie nie majac niczego konkretnego na swoją obrone.Wystarczy
              przeczytać wasze posty żeby zrozumiec jaką wartoś przedstawiacie.Krzykacze z
              małym rozumem
            • Gość: Lekarz z Kanady Do lekarki z USA IP: 207.134.92.* 29.05.05, 05:39
              Dziwie sie,ze bedac lekarzem przedstawia pani poziom umyslowy i emocjonalny
              kumoszki z Pcimia Gornego, ktora na sile chce wygarnac komus, kto moze nie jest
              jakos sopecjalnie blyskotliwy ale tez nie potrzebuje pani jamuzny. Dziwie sie,
              ze komus podobnemu dano w Polsce dyplom (a moze raczej nie ma co sie dziwic, ze
              podobne pani osoby dyplomy otrzymuja). W kazdym razie jest pani zapyzialym,
              rozkrzyczanym i raczej malo ciekawym czlowiekiem, raczej z przerostem ambicji.
              Zycze wiecej zrozumienia dla rodzaju ludzkiego.
              • Gość: Lekarka z USA Do lekarza z Kanady IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 29.05.05, 06:17
                Przynajmniej ja z Pcimia Gornego, bo Pan, Panie Doktorze Kanadyjski wyraznie z
                Dolnego, oj - z Dolngo Pcimia! I nie zanosi sie na przeprowadzke do Gornego...
                Ja bowiem, w/g Pana "na sile chce wygarnac komus, kto moze nie jest jakos
                specjalnie blyskotliwy ale tez nie potrzebuje jamuzny... W kazdym razie jest
                pani zapyzialym, rozkrzyczanym i raczej malo ciekawym czlowiekiem, raczej z
                przerostem ambicji." No, teraz to mi z kolei kanadyjski lekarz-nieudacznik
                wygarnal: Jak wiadomo usluga medyczna w Kanadzie dziala tak, ze pracuje Pan nie
                za "fee for service" ale na pensji od panstwa, w/g systemu brytyjskiego. W
                dodatku, ma Pan obowiazek kapitacji, a wiec za $60K tyra Pan 5 razy wiecej (i
                mniej efektywniej!)od lekarzy w USA. No, tak to musi bolec. Managed care to
                komuna w najgorszym wydaniu, wiem cos o tym, bo wychowalam sie w PL i przed tym
                ucieklam.
                Ale zalamie Pana jeszcze bardziej, gdyz dodam jak to "zdziwil sie Pan, ze komus
                podobnemu dano w Polsce dyplom (a moze raczej nie ma co sie dziwic, ze
                podobne pani osoby dyplomy otrzymuja)." UWAGA: Dyplom z Polski to pestka, bo
                mam tez dyplomy z Ivy League University po ukonczeniu rezydentury i fellowship.
                Straszne, ale moj przerost ambicji nie jest tak zupelnie nieuzasadniony, czego
                i Panu kiedys w zyciu zycze. Zegnam.
                • Gość: Lekarz z Kanady Re: Do lekarki z USA IP: 207.134.85.* 29.05.05, 07:13
                  Szanowna pani,
                  zeby wyjasnic niescislosci: studia medyczne konczylem w czesci w Anglii w
                  czesci w USA - specjalizowalem sie w USA, moim matczynym uniwersytetem jest
                  Stanford a nie jakis tam College, gdzies tam. Mialem okazje pracowac nie tylko
                  w USA, gdzie glownie robi sie na ludziach pieniadze ale w wielu miejscach na
                  swiecie, W Afryce, w Austalii, na Nowej Zelandii, w Korei. Najprzyjemniej
                  wspominam prace wsrod Eskimosow na dalekiej polnocy. W przeciwienstwie do pani,
                  pieniadze dla mnie nie sa najwazniejsze, pracuje tam gdzie chce, dlatego, ze
                  kocham swoj zawod i wykonywalbym go nawet za darmo, co najprawdopodobniej
                  zaczne robic, kiedy moj najstaszy syn ukonczy swoja rezydenture a zona, takze
                  lekarz, przestanie pracowac w pelnym wymiarze.
                  System opieki spolecznej w Kanadzie jest w wiekszosci panstwowy, co uwazam za
                  wielkie dobrodziejstwo dla mieszkajacych tu ludzi. Oczywiscie wiaze sie to z
                  wieloma niedogodnosciami, jak to zawsze ma miejsce wypadku opieki oplacanej
                  przez rzad. Dla pani jest to jednak powod do szyderstwa, bo pani jest lekarzem
                  po to aby napchac sobie kabze i jak najmniej sie napracowac. Potwierdza to
                  jeszcze raz moja teze, o tym, jak niski poziom etyczny i moralny pani soba
                  przedstawia. Zreszta zla opinia o polskich lekarzach nie powstala zdaje sie bez
                  powodu. Wspolczuje pani pacjentom.
                  • aronbrudny Jakby nie patrzyl 29.05.05, 07:56
                    lepiej nie podskakiwac bo znajdzie sie zawsze madrzejszy od ciebie....to do
                    polskiej lekarki w USA. Ten facet, lekarz z Kanady to juz nie polski lekarz,
                    (tyle ze po polsku pisze) wiec ma niepolskie podejscie do ludzi. A swoja droga
                    ma racje, lekarka polska w USA bardzo nieciekawa nawet prymitywna, pewnie z
                    Bialegostoku.
                    • Gość: muzzle Re: Jakby nie patrzyl IP: 217.153.198.* 29.05.05, 18:00
                      czytam to i czytam i oczom nie wierze....wiesz aronbrudny, masz racje...to musi
                      byc bialystok! ta pani lekarka co to wszystkie rozumy pozjadala...wyglada na
                      to, ze przesiakla "swoja " Ameryka juz do granic mozlwosci... nie dziwie sie
                      wiec, ze tak w tanach o Polakch mowia...ta pani jest tego autentycznym
                      dowodem...czego to ona nie ma? Oh ta willa z basenem...i te
                      samochody...nadasana ges...a pusta jak tabaka w rogu...oj, nie chcialabym pani
                      poznac...

                      Ej seet unia...jesli mnie slyszysz...to jestem dokladnie w takiej samej
                      sytuacji jak Ty...i doskonale Cie rozumiem...masz w zyciu jeszcze wartosci...i
                      doskonale rozumiem czemu tesknisz za Polaka....
                      pozdrawiam...oczywiscie nie pania lekarke!
                      w przeciwienstwie do lekarki...
                      • Gość: Lekarz z Kanady Re: Jakby nie patrzyl IP: 207.134.92.* 29.05.05, 20:16
                        Szanowni Panstwo,
                        USA, to kraj, gdzie warto zyc. Daje szanse kazdemu. Zdarzaja sie oczywiscie
                        lekarze, ktorzy nastawieni sa na wyciaganie pieniedzy ale jest tez wielu
                        wspanialych medykow, ktorzy maja wysoka etyke w pracy i w zyciu. W koncu ile
                        mozna zarobic pieniedzy i jak dlugo mozna tarzac sie w luksusie? W tym
                        zawodzie, zwlaszcza jesli sie jest dobrym specjalista, mozna zarobic tyle
                        pieniedzy, ze starczy na utrzymanie 2 pokolen w rodzinie. W jakims momencie
                        pieniadze przestaja byc jednak wazne. Mam wielu kolegow w USA, ktorzy oprocz
                        wyjatkowo intratnych praktyk, raz w tygodniu przyjmuja ludzi bezplatnie. To w
                        koncu niewielki wklad w pomoc biednym i potrzebujacym. Nie ma co sie przejmowac
                        anomaliami zawodowo-spolecznymi.
                      • Gość: bialostoczanka Re: Jakby nie patrzyl IP: 80.168.3.* 31.05.05, 13:13
                        Wypraszam sobie takie porownanie- prymitywna to pewnie z Bialegostoku. Jestem
                        bialostoczanka i te slowa mnie bardzo urazily. A ty co pewnie z prostackiej
                        warszawki? Bo tam to ludzie najbardziej chamscy i bez oglady z calej
                        Rzeczpospolitej. Duzo zdrowia Prostaku! Nastepnym razem sie zastanow zanim cos
                        napiszesz bo twoj malutki mozdzek czasem przesyla ci bardzo glupiutkie pomysly.
                  • martyna14 Re: Do lekarki z USA i do lekarza z Kanady 29.05.05, 19:36

                    jA SIE dokladnie zgadzam z wypowiedzia lekarza z Kanaday. Widac, ze ta
                    lekarka z Polski, ktora ma te domy i baseny i chelpi sie swoim " sukcesem" juz
                    do konca sie zatracila w pieniadach i zamerykanczyla( wiem nie ma takiego
                    slowa).
                    Do Pani lekarki z USA

                    Wydaje mi sie, ze najwazniejszy stal sie dla Pani pieniadz i tym mierzy Pani
                    swoj sukces ale sa jeszccze ludzie, ktorzy posiadaja inna definicje sukcesu.
                    Wydaje sie Pani zimna jesli pomimo bogactwa nie chce sie Pani zajac nawet raz w
                    tygodniu po kilka godzin pacjentami z Medicare . Gdzie przysiega Hipokratesa?
                    Wydaje mi sie to nieludzkie. Ja znam kilku lekarzy i dentystow z USA i wszyscy
                    przyjmuja pacjentow z Medicare a Pani nie no bo przeciez kasa.
                    Nawet jeden lekarz , ktorego znalam a byl on tak pazerny na kase , ze pomimo
                    domu wartego 2 mln, basenu, 3 mercedesow jeszccze sie polasil na nielegalne
                    wypisywanie recept dla narkomanow - co zreszta skonczylo sie dla niego
                    tragicznie ale nawet on nie odmawial pacjentom z gorszym ubezpieczeniem.
                    • Gość: muzzle Re: Do lekarki z USA IP: 217.153.198.* 29.05.05, 19:43
                      a czemu nasza pani doktor zamilkla? dzisiaj takie cieplutko, to zapewne kapia
                      sie w swoim baseniku, co?

                      Kobieto! Zdecydowanie woda sodowa uderzyla ci do glowy...
                      Tak mnie zbulwerowalas swoimi wypowiedziami, ze mam ochote ksiazke na ten temat
                      napisac :-)

                      Ale cos zamiklas...
                      Czekam na dalsze wychwalanie sie....
                      • terra-nova Re: Do lekarki z USA 30.05.05, 13:22
                        Prawdziwa Ameryka nie jest taka jak ta pani doktor. Prawdziwa Ameryka jest w
                        duzej mierze beziteresowna, szczera i otwarta. Wiec posadzanie tej pani o
                        zamerykanizowanie jest obraza dla Ameryki. Ta pani to raczej pazerna polska
                        baba, ktora pewnie wyrosla w biedzie i w koncu dorwala sie do troche grosza i
                        tu caly problem. Jak burak dorwie sie do grosza, to tylko nieszczescia z tego
                        wynikaja. Nie rozumiem dlaczego posadzacie te pania o amerykanskie cechy, ona
                        zadnych nie posiada, to zwykla dorobkiewiczowa, ktora by gowno spod siebie
                        zjadla i na dodatek typowo polska. Z Ameryka, to ona nic wspolnego nie ma.
                        • aronbrudny Amerykanizm 30.05.05, 21:39
                          To prawda nova. Amerykanizm w Polsce jest pojeciem ujemnym a w wiekszosci
                          swiata wrecz odwrotnie, kojarzy sie z otwartoscia, gotowoscia do niesienia
                          pomocy, bezinteresownoscia. Polacy jednak w dziwny sposob interpretuja ten
                          amerykanizm, uwazaja go za bezduszny i skrajnie materialny. Dla mnie duzo
                          bardziej pazerna i bezduszna jest polskosc, ktorej zasmakowalem po przyjezdzie
                          do Polski. Nikt tu nie pracuje spolecznie, nie ma czegos takiego jak volunteer,
                          ludzie, jakby mogli obdarliby ze skory(i sprzedali)wlasnego sasiada. Gdzie sie
                          nie popatrzysz kradna i tylko patrza, zeby sie nie przepracowac,burdel na
                          kazdym kroku. Ale Amerykanizm uwazaja za cos zlego i bezdusznego.
                            • rhino1 Re: Amerykanizm 01.06.05, 07:54
                              ja sie zastanawiam dlaczego sie tak wkurzacie na wypowiedz kogos kto loguje sie
                              jako lekarka i pisze ze ma domy , baseny i cos tam jeszcze aha Ivy League - czy
                              to znaczy ze mowi prawde ?? watpie , znajac realia mlodych lekarzy z Polski
                              tutaj to 10 lat to troche za malo na to wszystko . a do tego jak mozna byc
                              lekarzem ( do tego tutaj ) i patrzec tylko na pieniadze ??

                              pozdrawiam lekarza z Kanady - wlasnie takim jak Ty chcialbym kiedys byc i moc
                              powiedziec - jestem lekarzem bo chce pomagac drugiemu .
                              • Gość: Lekarka z USA Ale was ponioslo IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 01.06.05, 08:18
                                Wiem, jak bardzo wsciekli sie tu wszyscy na mnie! Odkryje jednak pewna
                                tajemnice: CIEZKA PRACA SIE OPLACA!
                                Jestem po prostu od was i wszystkich waszych kolesiow lepsza: jesli ktos z was
                                watpi, jak lekarz z PL moze po 10 latach CIEZKA PRACA w USA pieknie sie dorobic
                                (domu z basenem, majatku itd.) jak my z mezem - wasz POLSKI kompleks nizszosci
                                kwitnie!!! Rozumiem, ze nasze osiagniecia to rzadkosc, ale zaczelam to pisac do
                                sweetniuni, kt. narzekala na NYC i zycie nielegalnego imigranta w biedzie. Ja
                                nigdy nie bylam w USA b. biedna, ale przezylam swoj okres skromnych zarobkow,
                                podczas pracy na rezydenturze i fellowship. Potem jednak moglam juz negocjowac
                                dobry kontrakt szpitalny, godziwe zarobki. Nie sa to miliony, ale zycze kazdemu
                                takiego sukcesu. Ja nie bede zazdroscic ani zaprzeczac jesli komus z PL
                                powiedzie sie wyjatkowo dobrze. Znam takich, ktorzy z $300.00 zaczynali prace
                                na Wall Street, a teraz maja wlasny jet i lataja nim na weekend do Paryza.
                                Zabralo im to jedynie 12 lat. Rozumiem, ze ty rhino1 nie znasz nikogo takiego z
                                PL, ale to juz twoj problem. Trzeba sobie lepiej dobierac towarzystwo.
                                • mikka5 Re: Ale was ponioslo 01.06.05, 12:46
                                  Pomijajac kim jestes z zawodu i czego dorobilas sie wraz z mezem w Ameryce, nie
                                  moge oprzec sie pokusie aby wyrazic swoje zdanie na temat Twojej osoby. Z tego
                                  co z Twoich opisow mozna wywnioskowac jestes malym czlowieczkiem o niskich
                                  instynktach, kobieta bez cienia klasy (pomimo kasy), wrazliwosci i
                                  delikatnosci, lekarzem bez powolania i wstyd, ze masz polskie pochodzenie.
                                  Lepiej pisz po angielsku na amerykanskich forach i tam, wsrod rownych sobie,
                                  wymieniaj swoje dobra ruchome i nieruchome, sadze jednak ze nikt by Cie czytac
                                  nie chcial. Mam nadzieje, ze nie trafie nigdy do Twojego gabinetu. Ostatnio
                                  moja ciaze prowadzil profesor z Columbia University i gdy porownam Was dwoje to
                                  naprawde przynosisz wstyd lekarzom i Polakom. Co za bufonada. Pamietaj tez, ze
                                  nigdy nie wiadomo kto czyta Twoje posty, kim jest i jaki majatek posiada. Moze
                                  okazac sie, ze Twoj basen to taka mala sadzawka. Aha, to Ty jeszcze nie masz
                                  swojego jet'a? No tak, wiec trzeba sie pochwalic ze znajomy ma :-) Biedna,
                                  mala, zakompleksiona dziewczynka z Polski. Pa.
                                • rhino1 Re: Ale was ponioslo 02.06.05, 08:38
                                  ales mi dowalila :) nie angazuj sie tyle bo pacjenci czekaja !
                                  tyle tylko ze to co piszesz nie pokazuje ze naprawde to wszystko masz - sa to
                                  puste slowa , ktore nielekarz tez moze napisac - napisz cos konkretego to ci
                                  uwierze ze jestes ta swietna lekarka - a zreszta nie jest to wcale wazne -
                                  jestes - swietnie ze ci sie udalo za pare lat tez bede - jest to cos co mozna
                                  osiagnac z lekim trudem , natomiast hamem sie jest od urodzenia :)

                                  co do znajomosci kogos - blad - znam - lekarz kardiolog - z polski wyjechal juz
                                  z dwojka i doktoratem- wszystko z wyroznieniem - tutaj nostryfikacja zajela mu
                                  to dobre kilka ale to kilka lat - teraz ma dom z basenem itp np. dochod za 2003
                                  mial 565 tys$( wiem o dochodzie bo na zaproszeniu musial podac ) i wiem ze
                                  mozna ale wiesz on jest lekarz nie ham prostacki , ktory doluje i gnoi
                                  innych , natomiast Ty tylko chcesz pokazac wyzszosc i tyle - mnie to nie rusza -
                                  przed Bogiem bedziemy oboje rowni - czy masz te kilka milionow czy nie i
                                  radzilbym, ci sie dobrze ubezpieczyc bo to wsztystko moze pojsc po jednej
                                  rozprawie szczegolnie jak oskarzycielem bedzie taki prawnik jak Edwards .
                                  pozdrawiam

                                  PS.wedlug mnie to ciagle probujesz znostryfikowac i masz pewne wyobrazenie o
                                  tym jak twoje zycie bedzie wygladac za iles tam - bo jak bys naprawde miala to
                                  o czym piszesz to raczej nie zawracalybys sobie glowy nami ,
                                  jeszce raz pozdrawiam i zycze aby ten rok przyniosl ci kolejny dom i fajna fure
                                  i zeby maz nie zostawil cie z jakas mloda pacjentka lub pielegniarka - to
                                  takie czeste tutaj .
                                  pa
                                • easystreet Re: Ale was ponioslo 10.09.05, 03:54
                                  W tym momencie trace resztki sympatii i wyrozumialosci dla lekarki z USA. Ty
                                  sobie naprawde kpisz z ludzi, ale wiedz jedno: jestesmy tu po to, aby czegos
                                  sie w zyciu nauczyc. To, co sie z Toba i wokol Ciebie dzieje nie jest
                                  przypadkowe. Nikt nie pomniejsza Twoich zaslug, ale za swoja arogancje i
                                  bezpodstawny snobizm(ktory zawsze swiadczy o poziomie ducha) kiedys Ci
                                  przyjzdie zaplacic; moze nawet szybciej niz myslisz. Nie chcialabym Ciebie
                                  wtedy widziec, gdy wszystko stracisz, bo to co masz, to jest tak tymczasowe i
                                  ulotne, jak domek na plazy w czasie huraganu. Jak na wyksztalcona, jestes
                                  jeszcze baaardzo niedouczona!
                                  • easystreet Re: Ale was ponioslo 10.09.05, 04:44
                                    Pozdrowienia dla wszystkich, ktorzy sie borykaja z decyzja! Moze popatrzcie
                                    czasami w ten sposob: jest w kazdym z Was cos najlepszego z obydwu kultur i to
                                    wezmiecie ze soba gdziekolwiek bedziecie. Trudno jest zyc kazda noga na innym
                                    kontynencie, ale gdy czlowiek dochodzi do wniosku, ze w Polsce jest mu tak
                                    fajnie, ze moglby z walizka wakacyjna zostac, to moze powinien pare miesiecy
                                    pobyc, az zateskni spowrotem. Trzykrotnie bylam w Polsce od czasu wyjazdu i za
                                    kazdym razem obiecuje, ze co roku bede jezdzic, bo naprawde lubie Polske, ale
                                    tylko Polske WAKACYJNA! Natomiast ta na codzien wydaje mi sie smutnawa. Narazie
                                    moj dom jest po zachodniej stronie Atlantyku i tu udalo nam sie znalezc prace w
                                    zawodach w 89r. Poczatki byly meczace (szesciokrotna przeprowadzka z malymi
                                    dziecmi) ale czlowiek byl mlody i nastawiony na przygode i bardziej
                                    zdeterminowany. Lubie tu wracac. Lubie wracac do Polski. Gdyby mi przyszlo
                                    wracac na stale, nie rozpaczalabym, choc moze trudno byloby sie odnalezc w tej
                                    pokreconej rzeczywistosci. Nie spalilismy mostow i mielibysmy do czego wracac.
                                    Czy tu czy tam, wszyscy jestesmy i tak w drodze. Dobrze jest miec choc w
                                    myslach dokad wracac, jesli nam zycie "brzydnie" po ktorejs stronie, a na
                                    polnocy w czasie dluuugiej zimy, prawie co roku w marcu czlowiek zastanawia
                                    sie...po co ja tu wlasciwie siedze, gdy w Europie juz wiosna w pelni...
                                    "The grass is always greener on the other side" . Nieglupie to przyslowie.
                                    Dlatego decyzje kazdy podejmuje sam i z tym zyje. Najgorsze to borykac sie z
                                    myslami. Zycie jest za krotkie, aby meczyc sie tam, gdzie sie byc nie chce!
                                    Nigdy nie siedzialabym za granica tylko dla kasy. To jest dopiero przytepienie
                                    wlasnej osobowosci. Im szybciej sie pozna nowe miejsce, tym szybciej sie cos w
                                    nim polubi, a reszta przyjdzie sama. Jesien jest piekna w Kanadzie a na inne
                                    tesknoty sa tanie rozmowy i internet. Hurra!
                  • easystreet Re: Do lekarki z USA 10.09.05, 03:26
                    Zgoda, Mr. Canadian. Doczytalam do tego miejsca i juz mnie kusi, aby zaczac
                    komus kibicowac. Odpowiadzasz z sensem. System mimo niedigodnosci jest
                    jednakowy dla wszystkich. jest to komuna w NAJLEPSZYM tego slowa znaczeniu, bo
                    oparta na solidnej (jeszcze ) bazie ekonomicznej. Niedawno mialam operacje, za
                    ktora musialabym tysiace bulic z wlasnej kieszeni w USA. Wszystkim wiadomo, ze
                    ludzie traca majatki chcac leczyc sie w Stanach. czym tu sie w ogole chlubic,
                    ze "oczywiscie nie przyjmujemy ubezpieczen takich czy innych". Zycze tej Pani
                    Dr. dalszych sukcesow finansowych, bo widac,z e to dla niej bardzo istotne, ale
                    nastawienie do ludzi (w ogole kogos tak nazywac nieudacznikiem? A fe!) Zero
                    zrozumienia dla ludzi. Masz racje. Smutne to.
            • Gość: Kamila Re: Ales jej od serca wygarnal! IP: *.tampfl.dsl-w.verizon.net 14.06.05, 17:51
              Aby nie bylo niedomowien na poczatek napisze ,ze tez mam wyksztalcenie i
              ob.amerykanskie od lat. Wstrzasnela mnie wypowiedz tej konowalki bo inaczej nie
              mozna ciebie nazwac!!...Do takiego konowala to bym w zyciu nie poszla sie leczyc
              ..jak mozesz w ten sposob ponizac ludzi, ktorzy i nawet szmata zarabiaja na
              zycie!!!Napisz nam cos ty robila przez swoje pierwsze lata zanim zdobylas
              pozycje obecna?..od razu za biurko cie posadzili, idiotko z aspiracjami na
              lekarza?..Sadzisz, ze ludzie bez dyplomow to sa leniwi, glupi i marni?...Tak
              idiotycznej wypowiedzi nie czytalam juz od dawna..heheheh....zamknij wiec swoja
              napuszona mordunie i zyj marzeniami, fantasto!
      • Gość: Karolina Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.05, 16:08
        Wrocilam do Polski po dwoch latach pobytu w Stanach. Przed powrotem znajomi zapewniali mnie ze
        robie zle, ze powinnam to przemyslec raz jeszcze, ze Polska jest szara, bura i nijaka, ze jest tam zle
        itd.... Jednak nikt nie byl w stanie mnie przekonac. Wrocilam... i nawet przez sekunde od tamtego czasu
        nie zalowalam tej decyzji. Przezylam super okres mojego zycia w Stanach i zawsze bede go
        wspominac z ogromnym sentymentem ale jestem bardzo szczesliwa ze wrocilam. Jesli chodzi o prace-
        no coz, nie bylo latwo. Musialam przeczekac kilka miesiecy ale bez zadnych znajomosci znalazlam
        prace we francuskiej firmie. Takze troche cierpliwosci a napewno wszystko sie ulozy. Bardzo duzo
        zalezy od podejscia. Jesli ktos tak kocha Stany i czuje ze ma tam wszystko czego pragnie niech tam
        zostanie ale jesli ktos teskni za rodzina, przyjaciolmi i krajem- niech wsiada w samolot i wraca. Tutaj
        tez mozna zyc. Zycie jest za krotkie a pieniadze szczescia nie daja. Pozdrawiam wszystkich, ktorzy
        borykaja sie z problemem powrotu do kraju!!! Powodzenia!
      • Gość: muzzle do lekarki IP: 217.153.198.* 01.06.05, 19:57
        Bialostockie czy lomzynskie…
        Nie gra roli…
        Najlepiej by było jeśli pani zapomniałaby jezyk polski i to ze w ogole ma
        polskie pochodzenie…bo ja osobiście się wstydze, ze pani jest Polka…
        zrozumiallabym , gdyby to osoba niewyksztalcona….ale PPAANNII??? ma pani
        dzieci? Jesli tak, to im wspolczuje  mieć taka mame…
        Wydaje mi się ze nie spotkala pani na swojej drodze jeszcze osoby, która
        wzbogacilaby pani osobowość…dziwie się tylko mezowi…albo jest taki sam jak
        Pani, albo ciagnie go do pani ten ogromny majatek i wypasiona chata, biedak…
        jest pani strasznie prosta, malomiasteczkowa, i bezduszna…
        nie chce mi się wracac na to forum, jeśli mam czytac pani posty, szkoda czasu
        dla kogos takiego jak pani,
        nie pozdrawiam pani, bo szkoda slow…
        reszte pozdrawiam
        • Gość: dziadu_ze_Szczecin W obronie pani lekarki z USA IP: 217.153.6.* 02.06.05, 02:20
          Dla rodaków mieszkających w Polsce pani lekarka z USA jawi się jako prymityw bo
          mówi bez kozery i zażenowania o swoim sukcesie finansowym. Oczywiście, są głosy
          podszyte zazdrością, które chcą aby z niej była literacka "siłaczka". Pani
          lekarka ma chyba prawo pochwalić się swoim sukcesem finansowym i nie widzę
          powodów aby tu na tym forum i teraz prezentowała nam swoje poglądy na temat
          Dostojewskiego. Posadzanie jej o prymitywizm jest bezpodstawne! Ma rację, gdy
          pisze, że jej zazdościcie. Do pana z Kandady: No fajnie, że pan jest poza
          robieniem kasy i ma pan plany aby coś zrobić dla innych. To godne pochwały! Ale
          za co beszta pan te panią? Za to, że pracując w systemie amerykańskim nie opłaca
          jej się przyjmować biednych? To jej wina? Szlachetne postawy są możliwe i może
          nasza pani lekarka kiedyś zadecyduje, że chce w Afryce poprawić swoją guilty
          dusze albo za oszczędności otworzy szpital w Indiach. Na razie jak wiemy cieszy
          ze swojego sukcesu, wyharowanego domu, basenu, oszczędności, możliwości i
          perspektyw. Gratulacje dla Pani z USA i powodzenia.
          • terra-nova Re: W obronie pani lekarki z USA 02.06.05, 05:57
            Ty zdaje sie masz niezla skleroze. Gdybys czytal te posty, to wiedzialbys, ze
            wiekszosc z nas wypowiadajacych sie mieszka od lat w USA i moze sie zdarzyc, ze
            mimo przechwalania sie to lekarka z USA moglaby niejednemu z nas troche
            pozazdroscic. Nikt tu jej nie zazdrosci, natomiast wiekszosc jest zbulwersowana
            tym, ze czlowiek o tak niskim poziomie jest lekarzem i co z tego moze wynikac
            dla ludzi, ktorzy znajda ja na swojej drodze. Nie zdziwilbym sie, gdybys ty sam
            byl polskim lekarzem, wskazuje na to sposob w jaki bronisz tej lekarki a raczej
            jej pieniedzy. Natomiast zupelnie przerazajace jest to, ze nie widzisz
            powiazania pomiedzy postawa zyciowa lekarza i jego etyka a tym, jak go ludzie
            odbieraja, bo w Polsce lekarze nie maja zadnej etyki zawodowej i zostaja
            lekarzami dla forsy i kiedy wpadaja na tak dyskuje jak ta, w ogole nie
            rozumieja czego ludzie od nich chca. Dlatego sadze, ze jestes polskim lekarzem,
            zmanierowanym panem sytuacji, ktory moze komus pomoze, jak mu dobrze podsypia.
            Pieniadz to twoj Pan.
            Acha, ta pani doctor w normalnej sytuacji nigdy by nie miala mozliwosci
            skonczenia studiow i robienie rezydentury w Ivy League (jest to 7 najlepszych
            uniwersytetow na wschodnim wybrzezu, w tym Harvard, Yale i Columbia)a to
            dlatego, ze w normalnej sytuacji pani tej nigdy nie byloby stac na ukonczenie w
            USA studiow medycznych. To dzieki PRL-owi , punktom za pochodzenie (ze wsi) i
            lapowkom(sprzedane kilka morgow ziemi), takie zera jak ta pani dostaly dyplom.
            Pozniej dzieki zawierusze solidarnosciwej, takie zera przeniknely do USA i jako
            nedza z komunistycznej Polski dostaly rezydenture na dobrym uniwersytecie, bo
            po prostu bylo glosno o Polsce.
            Moja corka studiuje medycyne, droga do tego wydzialu prowadzi przez geste sito,
            w tym rozmow z kandydatami, zera rzadko sie przeciskaja. Nie wspomne juz o tym,
            ze same oplaty za szkole sa wielkosci bardzo dobrej rocznej pensji.
            W takiej sytuacji panie pokroju polskiej pani doctor wola byc dziewczynami
            mafiosa, bo to im sie bardziej oplaca. Nastepuje niejako selekcja naturalna. To
            w Polsce sztucznie wykreowano ten moralny rak, ktory drazy polskie spoleczenstwo
            dociera i do USA.
            Acha, ty ze Szczecina, cala ta dyskusja tutaj nie o pieniadzach jest ale o
            ludziach.
            • Gość: Lekarka z USA Nic nie "spreparowal"... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 02.06.05, 08:08
              A tobie, terra-nova radze SZYBCIUTKO!!! udac sie do psychiatry, skoro myslisz,
              ze juz nawet "preparowanie wlasnej obrony" oplacaloby sie lekarce z USA... W/g
              was tu zgodnych - wyrachowanej chamki, nabijajacej sobie kabze. Ze Szczecina
              czy jak podejrzewasz z USA, nie istotne - napisal, co myslal. Wolno mu, gdyz
              forum to miejsce dla kazdego. Jesli nie chcesz - nie czytaj. Nie przezywaj, bo
              wrzod zoladka pewny.
              Jednak - przede wszystkim polecam ci konsultacje psychiatryczna. I to juz w tym
              tygodniu, gdyz twoje teorie spisku i preparowania wlasnej przed forum obrony sa
              dosc powaznym znakiem swiadczacym o zaburzeniu umyslowym. A ja (badz co badz)
              jestem lekarka, skonczylam 6 lat A.Med. w Wwie, potem 9 lat na Yale, wiec
              niejakie pojecie o medycynie mam. Co prawda - pochodzac ze spauperyzowanej
              polskiej inteligencji (oboje rodzice byli lekarzami w Wwie) mam uchodzic dla
              was za chamke podbialostocka, ale egzaminy tu i owdzie jakos zdac musialam.
              Wiec dobrze radze: konsultacja psychiatryczna ASAP! No coz - nie myslalam
              nigdy, ze zaczne na tymze forum udzielac DARMOWYCH PORAD MEDYCZNYCH. Oj, co to
              sie ze mna porobilo, koniec swiata!
              • Gość: Malutka Re: Nic nie "spreparowal"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 09:25
                wierzyc mi sie nie chce. Pani ukonczyla Akademie Medyczna i Yale i ma Pani czas
                te bzdury wypisywac na forum. Po co to Pani. Ukonczenie w USA yale daje juz
                taki prestiz, ze nie trzeba sie nikomu i z niczego chwalic ... wiec chce sie
                Pani tu wchodzic i pisac to co Pani pisze. Niech Pani uwierzy prawie nikt w to
                co Pani pisze nie wierzy, wiec jezeli naprawde ukonczyla Pani te uniwersytety i
                robi az taka kariere to jest Pani powazana wsrod znajomych i sasiadow, no chyba
                ze jednak Pani nie jest i stad ta potrzeba pochalenia sie tu i owdzie.
                Znam bogatych Amerykanow, ktorzy przed zaproszeniem mnie do domu tlumaczyli sie
                kilka razy, ze przepraszaja, ale dom jest nie dokonca wykonczony, a potem
                przezylam szok (bo w tym domu mogloby mieszkac kilka wilodzietnych rodzin, a)
                urzadzony byl przepieknie). W swiecie gdzie obowiazuja inne wartosci poza
                pieniadzem czlowiek sie nie skupia tylko na tym co ma. Pracowalam z ta
                dziewczyna (zona wlasciciela) nigdy nie slyszalam by wspomniala jak jest
                zamozna i czego to nie posiada.
                Moze Pani pisac tylko po ????????????
              • easystreet Re: Nic nie "spreparowal"... 10.09.05, 03:41
                Dochodze do tego punktu dyskusji i zaczynam sie niezle bawic. Porady
                psychiatryczne. X lat studiow. Pochodzenie inteligenckie. Co to nie ja i czego
                to nie dokonalam co daje mi prawo wysylac innych do psychiatry. Dobra tu zabawa
                na tym forum. Dobra zadyma jak na piatek wieczor! A juz myslalam, ze zasne ----
                przed TV. Do Dr. I-Am-Who-I-Am: Methinks, you doth protest too much
                (W. Shakespeare): You really DO need a break yourself! Troche obrywa sie Pani
                nieslusznie, bo poczatkowe intencje miala Pani dobre, ale co za duzo to za
                duzo. Pogrąża sie Pani ku rozrywce innych, ale i tak Pani dobrze życze!
        • aronbrudny Kto nas tu podkreca. 02.06.05, 13:48
          Nie wiem jak wy ale ja jestem pewny, ze lekarka z USA to zwykly pic na wode.
          Kolejna pani z lekkim fisiem, moze nawet zatrudniona przez forum. Pamietacie
          szalala tu kiedys taka jedna, najpierw nazywala sie Polka, pozniej niki a IP
          miala z Lubina. Otoz sposob pisania i w ogole myslenia tej Polki vel niki jest
          zupelnie podobny do lekarki z USA. Nie zdziwilbym sie gdyby to byla jedna i ta
          sama osoba, ktora pracuje dla forum i opowiada kolejne bzdury.
          • Gość: realista Pomyślcie logicznie...Jaki lekarz z prywatną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 14:01
            praktyką ma czas na zaglądanie na forum??? Jaki lekarz posługuje się takim
            językiem? I na koniec jaki lekarz przedstawia się w ten sposób: Cześć. Jestem
            lekarz z dużym domem z basenem, luksusowym samochodem i sporymi oszczędnościami?
            Jakiś sfrustrowany facet, który się nudzi, bawi się na forum, a Wy się tym
            ekscytujecie, proponuję w ogóle nie reagować na posty tego pana(lub pani)...
            • Gość: xxxx Mialam dobra prace w USA, faceta, wrocilam, IP: *.chello.pl 02.06.05, 19:17
              Ludzie ten wartek mial byc dla ewentualnych zalamanych ktorzy wrocili do Polski
              a teraz zaluja, a co tu sie porobilo, wszystko przez p. Lekarke z Usa, po co
              Pani wchodzila na moj watek, trzeba bylo zaczac sobie swoj wlasny, ja tu
              placze, a wy o basench, kasie, prosze o wypowiedzi i wsparcie ale tych ktorzy
              rozumieja takie glupie, sentymentalne, romantyczne osoby jak ja, a nie bufonow:
              (
                • Gość: dziadu_ze_Szczecin Re: Mialam dobra prace w USA, faceta, wrocilam, IP: 217.153.6.* 02.06.05, 21:53
                  Dobra to ja może zacznę ten powrót do tematu. Mieszkałem w USA lat 12 a w Polsce
                  mieszkam teraz już ponad 2 lata. Mi się tak na przemian bardzow w kraju podoba i
                  bardzo nie podoba. Co mi się nie podoba to brak tej amerykańskiej "liberty",
                  atmosfery ulicy, kawiarni, otwartości. Tęsknię za ludźmi, którzy odpowiadają na
                  pytania! Polacy niestety nie potrafią odpowiedzieć na pytanie. Zaraz zaczynają
                  jakieś krętactwa. Polacy to kłamcy a ja nauczyłem się w US mówić prawdę....
                  Teraz uczę się kombinować, skrywać za pseudointeligencją i broń Boże nie patrzeć
                  komuś w oczy! Ponieważ tak długo mieszkałem w Stanach i z tego olbrzymią część z
                  Amerykanką pod jednym dachem w pewnym sensie stałem się Amerykaninem. Potrafię
                  spokojnie przechodzić z jednej kultury do drugiej, rozmawiać po polsku w sferze
                  myślenia polskiego i po angielsku w świecie języka angielskiego. Tęsknię za
                  Amerykanami, za rozmową z kimś kto ma do mnie zaufanie, uważa mnie za człowieka
                  i ma w dupie moją narodowość. Pocieszam się oglądając amerykańskie filmy i
                  czytając w Internecie.
                  Awwwwwwwwwww ...zawyłem właśnie po amerykańsku.
                  Niedawno byłem w barze, tu w Szczecinie; poszedłem sam ale nie mogłem z nikim
                  zamienić słowa bo inni przyszli grupami, siedzieli po kilkoro przy stole i
                  wolałem nie zapoznawać się bo znam nasze zwyczaje.
                  Telewizja polska jest bardzo dobra! Podobają mi się supermarkety nasze, parki,
                  przyroda, pociągi tj. fakt, że są. (...) Tęsknię za burito! i za pewną
                  kawiarenką, gdzie można było siedzieć przy kawie i dolewce cały dzień........
                  Amerykanki to najrówniejsze laski na świecie! Boshe! W ogóle brakuje mi
                  bezpośredniej rozmowy z kimkolwiek. .... Nie chcę aby to było odebrane jako
                  antypolskie...ja kocham Polske i wcale nie chcę mieszkać w USA ale po prostu
                  tęsknię za pewnymi aspektami kultury amerykańskiej.
                  P. S.
                  Sorry za chaos wypowiedzi
                  • Gość: xxxx Re: Mialam dobra prace w USA, faceta, wrocilam, IP: *.chello.pl 02.06.05, 22:03
                    No nareszcie powrot do tematu:))), dzieki za ciekawa wypowiedz:)), ciekawa
                    jestem co sie sklonilo do powrotu po 12 latach, czy podobne wzgledy jak moje
                    czy tez zupelnie cos innego, czy chcesz tam jeszcze wrocic, tzn, czy mozesz tu
                    wytrzymac, bo ja powoli zaczynam tu wariowac, tzn. robie strasznie nerwowa i
                    trace w wielu sytuacjach cierpliowosc, a to zupelnie jest niepodobne do mojego
                    charakteru wiec nie wiem co robic, ale chyba w moim przypadku dla mojego
                    zdrowia i wogole musze wracac, tylko ze teraz nie mam juz do czego, wiec
                    musialabym zaczac od poczatku
                  • terra-nova Tak to wyglada, 02.06.05, 23:47
                    To chyba prawda,ze ten dziadu ze Szczecina to pani doktor z USA. Wydalo sie,
                    mieszkala 12 lat w USA ,troche zna realia i puszcza za Oceanem i puszcza wodze
                    fantazji a ze kultury brak... coz niejedna ona i nie ostatnia.
                        • mika_1 Re: pensylvania do Muzzle 10.06.05, 23:17
                          To ja też wrócę do tematu.
                          Byłam w Stanach 2 lata, wyjechałam na kontrakt. Było super, szczególnie
                          fantastycznie wspominam pobyt w Nowym Jorku. Tam czułam się jak ryba w wodzie.
                          Wróciłam do Polski w grudniu. W styczniu dostałam pracę. Praca na dobrym
                          stanowisku, w dużej znanej firmie. Zarobki dobre. I wszystko byłoby OK.
                          Tylko, że strasznie tęsknie. Będąc w Stanach tęskniłam za Polską. Tutaj tęsknie
                          za Stanami. Ale wiem, że jakoś się to poukłada. Szukam lepszej pracy, mam
                          nadzieje, że niedługo znowu pojadę do mojego ukochanego Nowego Jorku. Ale już
                          tylko rozrywkowo, odwiedzić znajomych, stare kąty...
                          W Polsce jest mi dobrze. Jestem u siebie.
                          Może być dobrze. nie załamujcie sie!
      • Gość: Do lekarki z Usa Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.tampfl.dsl-w.verizon.net 14.06.05, 18:03
        Aby nie bylo niedomowien na poczatek napisze ,ze tez mam wyksztalcenie i
        ob.amerykanskie od lat. Wstrzasnela mnie wypowiedz tej konowalki bo inaczej nie
        mozna ciebie nazwac!!...Do takiego konowala to bym w zyciu nie poszla sie leczyc
        ..jak mozesz w ten sposob ponizac ludzi, ktorzy i nawet szmata zarabiaja na
        zycie!!!Napisz nam cos ty robila przez swoje pierwsze lata zanim zdobylas
        pozycje obecna?..od razu za biurko cie posadzili, idiotko z aspiracjami na
        lekarza?..Sadzisz, ze ludzie bez dyplomow to sa leniwi, glupi i marni?...Tak
        idiotycznej wypowiedzi nie czytalam juz od dawna..heheheh....zamknij wiec swoja
        napuszona mordunie i zyj marzeniami, fantasto!
        Ps..A moze twoje nazwisko jest PYZ?..Byla taka idiotka denstystka w NYC, ktora
        ostro kantowala firmy ubeZpieczeniowe leczac najgorszym towarem z przeceny?..jej
        maz tez lekarzem -rodzinnym byl w NJ, palant , ktoremu podobalo sie macanie
        kobiet ginekologicznie bez uprawnien..oto jak polaczki -lekarze w Usa wykonuja
        swoja prace...
        • maksimum Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil 30.07.05, 20:57
          Gość portalu: Do lekarki z Usa napisał(a):

          > Aby nie bylo niedomowien na poczatek napisze ,ze tez mam wyksztalcenie i
          > ob.amerykanskie od lat. Wstrzasnela mnie wypowiedz tej konowalki bo inaczej
          nie mozna ciebie nazwac!!...Do takiego konowala to bym w zyciu nie poszla sie
          leczyc
          > ..jak mozesz w ten sposob ponizac ludzi, ktorzy i nawet szmata zarabiaja na
          > zycie!!!Napisz nam cos ty robila przez swoje pierwsze lata zanim zdobylas
          > pozycje obecna?..od razu za biurko cie posadzili, idiotko z aspiracjami na
          > lekarza?..Sadzisz, ze ludzie bez dyplomow to sa leniwi, glupi i marni?...Tak
          > idiotycznej wypowiedzi nie czytalam juz od dawna..heheheh....zamknij wiec
          swoja
          > napuszona mordunie i zyj marzeniami, fantasto!
          > Ps..A moze twoje nazwisko jest PYZ?.

          No tak,tamta rzeczywiscie dziadowstwo odwalala i bezczelna byla przy okazji.
          Ale tu mowa o lekarce a nie dentystce.


          >.Byla taka idiotka denstystka w NYC, ktora
          > ostro kantowala firmy ubeZpieczeniowe leczac najgorszym towarem z
          przeceny?..jej
          > maz tez lekarzem -rodzinnym byl w NJ, palant , ktoremu podobalo sie macanie
          > kobiet ginekologicznie bez uprawnien..oto jak polaczki -lekarze w Usa wykonuja
          > swoja prace...
          • Gość: ktos Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: 212.186.127.* 31.07.05, 01:05
            Tak sobie to czytam i czytam i zastanawiam sie o co wam naprawde chodzi. Bylam w
            USA tylko na wakacjach i kraj mi sie strasznie podobal, system pracy,
            ubezpieczen itp jest dla mnie niebardzo czytelny, ale moze jednak do
            zaakceptowania. kto go tam wie. Sama jestem na emigracji kilkanascie lat w
            jednym z europejskich krajow, tez mi sie powiodlo, bo mam za soba wiele lat
            pracy, ale wydaje mi sie, ze oprocz pracy potrzeba zawsze troche szczescia. Poza
            tym do emigracji ludzie sie nadaja albo nie, to nie jest zadna obraza, po prostu
            ludzie sa rozni i tyle. Jedni beda tesknic za Polska i nie usiedza dopoki nie
            wroca, a inni jakos to przetrzymaja. Takich co nie tesknia nigdy nie znam
            osobiscie. Czesto jest rozdarcie medzy 2 krajami tak jak to piszecie, wszystko
            jedno gdzie sie jest. A jak ktos sobie pojedzie na kilka lat, bo moze szybciej
            zarobic na wymarzone cokolwiek, to co wam przeszkadza?
            W Polsce jest niby bryndza, ale jak ktos potrafi to tez sie mozna ustawic. Nie
            demonizujcie bezrobocia. Jeden nie ruszy palcem bo i tak przeciez nie znajdzie
            pracy, a drugi obok wlasnie przeczesze caly rynek.
            Ty dziewczyno, co wrocilas i teraz tesknisz - no to dlaczego nie spobujesz
            pojechac tam znowu? Tak jak ktos pisal mame mozna sciagnac. Ja sciagam mame co
            kilka miesiecy, posiedzi troche i jedzie do Polski - wilk syty i owca cala.
            Jedno co bym poradzila: ludzie - nie narzekac, tylko dzialac. I troche moze
            poplanowac. Powodzenia wszystkim gdziekolwiek by nie byli.
    • Gość: Iwona Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.nyc.res.rr.com 06.08.05, 21:49
      Przepraszam, ze tak sie dopisuje do glownego postu, bez pzregladania
      wczesniejszych wypowiedzi, ale zal mi Ciebie XXXX.
      Bo ja mam tutaj swojego mezczyzne i bardzo go kocham i nie wyobrazam sobie
      wrcac do domu bez niego. jest tutaj jedyna osoba, ktorej ufam i na ktorej moge
      polegac. Widocznie Twoja milosc i zaangazowanie nie bylo specjalnie wielkie.
      Utylas 20 kg? Dlaczego doprowadzilas sie do tekiaego stanu. czujesz sie zle i
      psychicznie i fizycznie, wiec musisz liczyc sie z tym, ze jestes poki co
      rowniez nieatrakcyjna dla pracodawcy. Nitk nie chce miec w swoim zespole
      frustratow, ktorzy tylko narzekaja.
      I nie szukaj na forum osob podobnych do siebie, bo po co sie dolowac. Bedziecie
      sobie narzekac i gwozdzie do trumny wbijac?
      Dziewczyno! Wez sie za siebie. Odswiez swoj umysl. Zdaje sobie sprawe, ze w
      polsce jest Ci sie trudno odnalezc, ale w Stanach tez musialo nie byc rozowo,
      ze wrocilas. Nie wydaje mi sie, zeby to byla wylacznie wina tesknoty.
      Zacznij od dzis. Na portalu gazety jest duzo ciekawych forow, na ktorych mozesz
      poczytac o zdrowym trybie zycia, szybkim zrzuceniu kilku kilogramow. I wierz
      mi, ze to nie jest wielki problem? Ja tez mialam moemnty w swoim zyciu, ze
      zdarzalo mi sie przytyc, teraz tez jestem w nie najlepszej kondycji
      psychicznej, bo mam problemy z praca w Stanach, ale zawsze pamietam o sobie i
      robie cos dla siebie. Dbam o siebie, bo wowczas wiem, ze i inni o mnie zadbaja.
      A skoro facet, z ktorym bylas w Stanach, tak latwo Cie wypuscil, to musi
      zoanczac, ze albo byl kretynem i nie zalezalo mu na Tobie, albo mieliscie
      jakies powazne problemy.
      Bycie szczesliwym zalezy tylko od nas samych. Nikt nie przyjdzie i nie odmieni
      Twojego zycia jak w filmie. Milosci, szczescia, optymizmu trzeba sie uczyc.
      Zeby byc kochanym w odmu i lubianym w pracy trzeba pokochac i polubic siebie.
      popracuj nad soba. Pomysl o sobie.
      napisz oryginalne cv i rozsylaj wszedzie gdzie sie da.
      Ja tez mam znajomych, ktorzy wrocili i kazdemu ciezko sie bylo odnalezc w nowej
      rzeczywistosci, ale probowali, walczyli o siebie. Wiem, ze i Tobie starczy sil
      i checi o ile podejmiesz to wyzwanie.
      Zycze powodzenia!
      • Gość: xxxx Re: mialm dobra prace w USA, mialm faceta, wrocil IP: *.chello.pl 07.08.05, 07:15
        Kochana Iwono, bardzo Ci dziekuje za te slowa wsparcia, i dlugi post co mam
        robic. Naprawde sie wzruszylam ze chcialo Ci sie do obcej osoby tyle napisac.
        Jestes naprawde wspaniala osoba i bardzo Ci dziekuje. Wiem to wszysstko o czym
        piszesz ale teraz w zupelnej teorii. Na poczatku po powrocie probowalam robic
        to o czym piszesz, ale minelo juz pare lat i wcale nie jest lepiej, czuje sie
        jak ryba zlapana w siec, z ktorej juz nie mam sily sie wyplatac, szarpie sie
        szarpie, ale mam coraz mniej sil. Wiem ze trzeba bylo nie wracac, chociaz tam
        nie bylo mi lekko, ale zawsze mialam energie i chec do zycia i pracy, nawet
        ciezkiej. Tu i teraz poprostu nie mam juz ani energii ani sily zeby walczyc o
        siebie. Cale otoczenie wplywa na mnie depresyjnie, nie ma tej energii dla mnie
        ktora byla w Stanach, wrocilabym ale teraz jest juz za pozno, nie mam
        mozliwosci zeby zaczac od nowa. Po prostu jest za pozno. Tobie zycze zebys nie
        miala klopotow z praca, i jedno wiem napewno, nie wracaj tu bo czlowiek po paru
        latach w Stanach nigdy nie bedzie tak naprawde szczesliwy w Polsce, ja tak to
        czuje. Podrawiem Cie serdecznie. XXXX