O co chodzi z tym greenpointem w NY

IP: *.puck.net.pl 29.05.05, 13:57
Mozecie napisac bo nie wiem , czy to jakas dzielnica dla Polakow drugiej
kategorii czy cos w tym rodzaju ???
    • Gość: justyna Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: *.cable.mindspring.com 29.05.05, 14:27
      tak, to jest dzielnica Polakow, ale nie zadnej 2 kategorii
    • durny.polaczek Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY 29.05.05, 20:59
      Toć na Greenpoincie same Grajewiaki siedzą* i to wystarczy za cały komentarz.

      *) - tak przynajmniej twierdzi Czesio z Grajewa, a ja mu tam wierzę...
      • Gość: kkris Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 08:11
        i cały Greenpoint zasypany jest słomą którą Polacy przywieźli w butach i
        najgorsze jest to że tej słomy wcale nie ubywa - masakra
    • Gość: justyna Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: *.cable.mindspring.com 29.05.05, 21:21
      same grajewiaki i rzeszowiaki, naprawde:)
      • Gość: Teresa Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: *.net-serwis.pl 29.05.05, 22:28
        a gdzie siedza podhalanie, w Chicago?
    • Gość: asd Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: 217.153.6.* 02.06.05, 02:51
      Ja ci odpowiem bo widze, że nikt nie chce.
      Greenpoint to niezbyt zamożna okolica stacji metra o tej samej nazwie (bodajże
      tej samej). Przy głównej ulicy tamże jest kilka restauracji (dosyc podłych z
      wyglądu ale z dosyć dobrym jadłem i po przychylnych cenach) polskich. Także jest
      kilka sklepów, gdzie za szybą wysatwową jest kartka informująca, że obsługa mówi
      po polsku ("Mówimy po polsku"). Ma to zachęcać Polaków do zakupów w tymże
      sklepie. Jest fajny park blisko, gdzie spacerują panie z wózkami a w wózkach
      dzieci. Na ławkach siedzą panowie w średnim wieku (osobno od pań). Troszeczkę
      miałem wrażenie jakbym był w małej mieścinie na pd - wsch ścianie Polski. Ok
      wyjawie! Przypominało mi to Przemyśl 1989 bo byłem w tym mieście wtedy i
      czekałem w parku na koleżankę obserwując tambylców. Wracając do Greenpointu to
      idąc ulicami widzi się "polskie twarze" a na chodniku słychać polski język
      przechodzących. Inni przechodzący tamtędy to Portorykańczycy, którzy także mają
      tam swoje sklepy, pizerie itd. Polacy tam wydaje się nie lubią Portorykańczków
      generalnie. Możesz się domyśląć że Murzynów nienawidzą i potrafią to nawet
      okazać (byłem świadkiem) Genrelanie na ulicy czy w knajpach spotkasz też - to
      poznasz po twarzy - ludzi inteligentnych, którzy mieszkają w okolicy. Mężczyżni
      tj. wielu nosiło wąsy, kiedy tam byłem. Przeważał jakiś taki cygański typ
      męskiej urody w ogóle. Byłęm tam na poczcie i tu się pochwalę: znam angielski
      bardzo dobrze i stojącym w kolejce rodakom (panie w wieku około 50, dziwczyna
      lat 20cia pare, starsza kobieta, mężczyzna lat około 50 z wąsem) pomogłem
      załatwić sprawe przy okienku. Chodziło o to abym się o coś zapytał, o cenę
      ,kiedy dojdzie? itd. Ci ludzie wykorzystali mnie tam w 5 minut maksymalnie
      często przypominając sobie jakie pytania od dawna chcieli zadać tej pani na
      poczcie! Poczułem się dowartościowany i wyszedłem dumny z okazanej pomocy
      krzepiąc wątpiących i wystraszonch.
      Mieszkałem kilka dni na Greenpoincie w domu, w którym mieszkało kilkoro Polaków.
      Pamiętam małżeństwo mieszkające w jednym pokoju wielkości około 25 m2. Zbierali
      na mieszkanie w Polsce. Inni mieszkali w swoich pokojach a do wspólnego użytku
      mieli kuchnię, łazienkę i dodatkowy pokój- salon, w którym przyszło mi wygodnie
      spać w czasie mojego tam pobytu. Moja podróż miała charakter turystyczny i
      wracając późnym popołudniem do domu, wysiadałem na Greenpoincie i przez jakiś
      czas szedłem wśród zmęczonych, szarych ludzi główną ulicą tamże. Co jakiś czas
      ta grupa topniała jak wszyscy rozchodzili się albo do restauracji albo do domów.
      Pozdrowienia.
      • keily :)))))))) 02.06.05, 14:57
        Trafny opis, szczegolnie te twarze i angielski :)
        Czasem , gdy podpity pan (unikam Greenpointu jak moge, nie wierze w gadanie
        o "zlej energii", ale jesli cos takiego naprawde istnieje, to na pewno tam
        wlasnie wystepuje!!!) probuje opokazac mi swa slowianska zadziornosc , na
        przyklad w walce o miejsce do parkowania, stosuje prosta metode-odpowiadam po
        angielsku :)
        Zadziorny pan od razu kuli ogon jak grajewski burek i udaje, ze wszystko jest
        OK, pomylka, sorry sir ;)
        Mala korekta- mimo ze dzielnica zamozna nie jest, to jest dzielnica droga, bo
        nawet gowniany domek kosztuje tam dzis prawdziwa fortune- blisko Manhattanu.
        • fotokids Re: :)))))))) 12.07.05, 16:14
          keily napisała:

          > Mala korekta- mimo ze dzielnica zamozna nie jest, to jest dzielnica droga, bo
          > nawet gowniany domek kosztuje tam dzis prawdziwa fortune- blisko Manhattanu.

          moze dlatego, ze glowna aleja na greenpoincie to manhatan :)
      • waldek.usa Bardzo ladny tekst 02.06.05, 18:17
        Zauwazyles kwintesencje populacji. Nic dziwnego, ze powstal film Szczesliwego
        Nowego Jorku, ohydna propaganda, jakkolwiek nie bez podstaw.

        Polakow dobrze sobie radzacych tam raczej nie znajdziesz, nie maja potrzeby
        ochrony przed nieznanym, nie nienawidza Murzynow, zasymilowali sie z mainstream
        America, po polsku moga pogadac na Forum.
        • xjkw Re: Bardzo ladny tekst 03.06.05, 06:28
          > Polakow dobrze sobie radzacych tam raczej nie znajdziesz

          Chyba ze turystow. Gdy bylismy na urlopie w NY, moja zona zawlokla mnie tam, bo
          chciala zjesc sobie flaki (niestety, u nas na prowincji o flakach mozna tylko
          pomarzyc).

          • Gość: Kasia Re: Bardzo ladny tekst IP: *.cable.mindspring.com 08.06.05, 07:39
            ja mam jeszcze kilka slow do dodania!!
            np to ze wielu polakow wynosi sie z greenpointu bo ich na niego nie stac,
            to ze bedac Polakiem nie wypada dobrze mowic o GP bo przeciez tam sama "wies"
            mieszka
            wielu moich amerykanskich znajomych mieszka na GP i uwierzcie czy nie ale oni
            uwielbiaja to miejsce, bo blisko na Manhattan, bo jest kilka ladnych parkow, bo
            niezle sklepy z jedzenie, no i.... mozna tam spotkac bardzo ladne dziewczyny
            ja pracowalam na GP 3 lata i wierzcie mi nienawidzilam tego miejsca, teaz mysle
            o nim z sentymentem bo to wlasnie tu mam swoja ksiegarnie z duzo iloscia
            polskich ksiazek, to tu moge kupic polskie plyty, kosmetyki, alkohole,
            czekoladki wedla i fazera,
            i tak sobie mysle ze skoro nam polakom nie wypada mowic dobrze o greenponcie,
            dlaczego w weekend jest tam tak wielu przyjezdnych polakow ktorzy robia zakupy
            i ktorym w miejscach ich zamieszkania wlasnie tej malomisteczkowej polski
            brakuje
            pozdrawiam Kasia
            • aksiegowy Re: Bardzo ladny tekst 08.06.05, 15:07
              Ja robie zakupy na GP bo tam jest najlepsza kielbasa ;-O
              • Gość: patriota Re: Bardzo ladny tekst IP: *.cable.mindspring.com 23.06.05, 06:43
                Pieprzycie ze az Was szkoda, pewnie wielu z Was przyjezdza tutaj na dorobek, a
                pozniej w Polsce szpanuje i sie wysmiewa z "Polaczkow na Greepoincie". Typowe
                zachowanie, gadacie na kogos a sami nie jestescie perfekcyjni. Skoro tutaj jest
                taka wiocha to po co tu przyjezdzasz? Czyzbys sam zyl w biedzie w Polsce?
                • Gość: Daria Re: Bardzo ladny tekst IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 23.06.05, 20:41
                  Re: Bardzo ladny tekst
                  Autor: Gość: patriota IP: *.cable.mindspring.com
                  Data: 23.06.2005 06:43 + dodaj do ulubionych wątków

                  skasujcie post

                  + odpowiedz

                  --------------------------------------------------------------------------------
                  Pieprzycie ze az Was szkoda, pewnie wielu z Was przyjezdza tutaj na dorobek, a
                  pozniej w Polsce szpanuje i sie wysmiewa z "Polaczkow na Greepoincie". Typowe
                  zachowanie, gadacie na kogos a sami nie jestescie perfekcyjni. Skoro tutaj jest
                  taka wiocha to po co tu przyjezdzasz? Czyzbys sam zyl w biedzie w Polsce?




                  A ty to grajewiak, z lomzynskiego czy z bialostockiego a moze kurp?
                  Nie osmieszaj sie Greenpoint to syf, kila i mogila. Jedyna jego zaleta jest, ze
                  jest blisko Manhattanu gdzie wiele osob pracuje.
                  Ja tez jezdze na Greenpolin po wedliny ale szybko stamtad uciekam. Nigdy nie
                  zamienilabym mojego New Jersey skad mam tez 20 min. do centrum Manhattanu, na
                  Greenpoint. Tutaj tez mieszkaja Polacy ale to juz zupelnie inna kategoria ludzi
                  a i okolice piekne, zielone, pachnace, zarobki lepsze, bezpieczenstwo i nie ma
                  tych zakazanych mord.
                  • Gość: Celicaman Re: Bardzo ladny tekst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 07:59
                    > Ja tez jezdze na Greenpolin po wedliny ale szybko stamtad uciekam
                    A po co tak daleko jeździsz? Bardzo fajny polski sklep z wędlinami jest w
                    Elizabeth, NJ. Od czasu jak go znalazłem moja noga nie postała na Greenpoincie.
                    • Gość: Daria Re: Bardzo ladny tekst IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 29.06.05, 18:14
                      >A po co tak daleko jeździsz? Bardzo fajny polski sklep z wędlinami jest w
                      >Elizabeth, NJ. Od czasu jak go znalazłem moja noga nie postała na Greenpoincie.




                      Ale jeszcze ksiazki gazety, tygodniki, Wedel a do tego chyba mam najblizej na
                      Greenpoint /nie dysponuje autem/.
                      • Gość: Celicaman Re: Bardzo ladny tekst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 19:28
                        > Ale jeszcze ksiazki gazety, tygodniki, Wedel
                        Wedla i tygodniki też mają w tym sklepie. Ale książek niestety nie. Cóż,
                        wyglada na to, że nawet Greenpoint ma swoje jasne strony :-)
      • Gość: Daria Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 23.06.05, 20:26
        Zapomniales dodac, ze w tych mieszkaniach zamieszkalych przez kilka osob
        grasuja karaluchy wielkosci wrobla do tego fruwajace, ze wokol grasuja szczury.
        Ze te wasy to po to by zamaskowac braki w uzebieniu, ze zdecydowana wiekszosc
        to chamstwo i prostactwo zapijaczone, smierdzace mowiace wulgarnym jezykiem. Na
        poczcie wykorzystywali twoja znajomosc angieskiego bo oni sa w USA po 30 lat i
        nie zdazyli sie tego jezyka nauczyc. Greenpoint to podla, smierdzaca polska
        dzielnica gdzie zaden Polak na jakim takim poziomie dlugo nie mieszka.
    • Gość: Atlantyd Wyraznie nie sluchasz Kazika i Kultu IP: *.atlngahp.dynamic.covad.net 29.06.05, 05:17
      Polecam utwor p.t. Natalia w Brooklynie - "Greenpoint, Greenpoint to najwieksza
      atrakcja swiatowej turystyki - przecietny turysta zostaje tu zwiedzac 8 lat"
      • Gość: Grzesiek0000 Re: Wyraznie nie sluchasz Kazika i Kultu IP: *.broker.com.pl 01.07.05, 23:21
        Swietna piosenka heheh , moglbys mi wyslac przez emial teledysk , bo chcalbym
        zobaczec a nie moge sciagnac to moj emial Grzegorz0000@interia.pl
        • Gość: Atlantyd Re: Wyraznie nie sluchasz Kazika i Kultu IP: *.atlngahp.dynamic.covad.net 03.07.05, 15:10
          Niestety mam to na DVD Kazika
    • Gość: frygija Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.05, 01:43
      oj przestancie juz narzekac na ten greenpoint! greenpoint sie zmienia,
      wprowadzaja sie mlodzi amerykanie, ktorych przegnaly ceny z manhattanu,
      powstaja sympatyczne knajpy i sklepy. to nie to co 15 lat temu :)

      ale poza tym lubia tez ta stara spracowana twarz polskiego grinpojntu,
      samotnych mezczyzn, kobiety z jednakowymi fryzurami od lat, lokalny koloryt
      polskiej wsi rzuconej przypadkiem do wielkiego miasta... wszyscy sie znaja i
      powtarzaja sobie te same historie o zielonychkartach, o dzieciach niewidzianych
      od lat.

      Lubie grinpoint w niedziele kiedy przystrojony w odswietne ubrania zmierza na
      poludniowa msze sw do kosciola sw stanislawa...

      obiady u pyzy( czy to moze u krystyny?) za 5 dolarow, agencje, ktore pomoga
      zalatwic kazda sprawe i te agencje !se habla espanol! tez ;))

      w parku mccarren bawilam sie calymi dniami z malym kevinem, ktory nie wiadomo
      dlaczego nie chcial mowic... i z taka ania, ktora uczyla mnie stepowac ;)

      jak bylam mala nie lubialam grinpointu za bardzo, teraz nie wyobrazam sobie, ze
      jakis polak moglby przyjechac do nyc i tego miejsca nie zobaczyc...
      takie szczegolne miejsce, w ktorym czas dla niektorych zatrzymal sie 25 lat
      temu... nawet w sklepach sprzedaja ubrania, na ktore w polsce juz dawno by nikt
      nie spojrzal. I jeszcze meskie sandaly z poprzedniej epoki ;))


      cos mi sie zdaje, ze z tymi cenami mieszkan, ktore wciaz ida w gore, planami
      inwestycji ten greenpoint ktory znam zniknie niedlugo. To pewnie dobrze, ale mi
      bedzie zal :)
      • Gość: wrw Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 02.07.05, 03:38
        bardzo ladnies nam ten "swoj" greenpoint opisala frygija tylko dlaczego piszesz
        z Polski?
        • Gość: Grzesiek0000 Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: *.broker.com.pl 02.07.05, 12:16
          no a co z tym teledyskiem ?
          • flipflap Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY 02.07.05, 15:28
            Bardzo dobrze koleżanka frygija opisała grinpoint.
            Nie jest to te same miejsce co 15 lat temu. Jest czysto. Drogi są naprawione.
            Bliskość Manhattanu jeszcze bardziej uatrakcyjnia to miejsce. Mieszkania są
            remontowane i wynajmowane za ceny, które odstraszają polskich turystów.
            • Gość: Daria Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 02.07.05, 19:31
              W Greenpoinckich mieszkaniach karaluchy wszelkiej masci i rozmiaru jak byly tak
              i sa. Potem wynajmujacy tlumacza 'pokazal sie jeden czy dwa" a z karaluchami
              jest tak, ze jak zobaczylas 2 to znaczy, ze w pomieszczeniu jest ich 200.
        • Gość: frygija Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.05, 16:01
          <<<tylko dlaczego piszesz
          >
          > z Polski?
          >>>

          a dlaczego by nie skoro tu jestem :) czy to, ze siedze sobie teraz tutaj
          wyklucza moja znajomosc greenpointu? Zreszta nigdy nie stwierdzilam, ze
          greenpoint znam, tylko mam pewne wspomnienia z nim zwiazane i o tym wlasnie, z
          mojej perspektywy napisalam :)) a na greenpoincie mieszkalam w ronych etapach
          mojego zycia w okresie ostatnich 17 lat wiec widzialam jak sie zmienia :) I
          moje 3 grosze/2 centy moge dorzucic do rozmowy ;))
      • Gość: zzazuzi Cena IP: *.nasze.pl / *.nasze.pl 12.07.05, 16:05
        Sorki chciałam się zapytać nie wiecie czasem ile kosztuje wynajęcie pokoju w NY
        dla jednej osoby lub akademik? CHcę isc na studia i jeszcze sie utrzymać:]
        • Gość: frygija Re: Cena IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 15:06
          akademik w nyc kosztuje zwykle od 7 do 10 tys $ rocznie, przyzwoity pokoj np na
          greenpoincie kosztuje chyba ok 600/miesiac, ale oczywiscie sa rzeczy drozsze i
          tansze jesli wynajmiesz np za $250 pomieszczenie bez okna, ktore przygotowano
          kiedys jako garderobe, a ktos probuje to wciskac jako pokoj ;)

          chcesz studiowac i pracowac?
    • frygija Re: O co chodzi z tym greenpointem w NY 02.07.05, 16:28
      jeszcze a propos zmian w dzielnicy

      kilka lat temu po raz pierwszy widzialam turystow na greenpoincie - nie tych co
      zostaja na 8 lat, ale tych z przewodnikem, aparatem i niePolakow :)

      to jedno, a drugie, ze na co bardziej 'artystycznych' pocztowkach z nowego
      jorku sprzedawanych na manhattanie (widzialam takie w malych sklepikach w
      okolicach nyu, w greenwich village) mozna zobaczyc obrazki z greenpointu (fakt,
      ze to, ze glowna ulica nazywa sie manhattan avenue tez ma w tym swoj udzial) ;))

      czyli jak ktos chce zobaczyc jeszcze ten greenpoint znany ze szczesliwego
      nowego jorku to radze sie pospieszyc :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja