Dodaj do ulubionych

Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzykujemy?

15.06.05, 10:59
Mąż dostał ofertę pracy w Ameryce od 1 października 2005. Jest to duża firma.
Mąż jest jeszcze przed ostateczną rozmową. Mamy mnóstwo pytań, może ktoś był
w podobnej sytuacji i ma już doświadczenie. Prosze odpowiedzcie jeżeli coś
wiecie:
1. Firma funduje przeniesienie całej rodziny, czy to znaczy, że oboje odrazu
przeprowadzamy się?
2. Mąż ma dostać wizę H1B, ja podobno H4. Co to dla nas tak naprawdę oznacza?
3. Ile czasu obwiązują takie wizy?
4. Jak wygląda staranie się o zieloną kartę? Bo chyba trzeba.
5. Czy ja jako żona mam odrazu ubezpieczenie i prawo do pracy. Podobno prawo
do pracy nabędę dopiero wtedy, gdy mąż dostanie zieloną kartę. A co
z moim ubezpieczeniem? Mam siedzieć i uważać, żeby nic mi się nie stało :(
Może można wykupić ubezpieczenie. Ile wtedy kosztuje?

Jeżeli wiecie coś, co powinniśmy wiedzieć, a nawet nie wiemy, że powinniśmy o
to napisać to napiszcie proszę. Szukamy jak najwięcej informacji, bo nie
wiemy jak dużym ryzykiem byłoby dla nas przeniesienie się do Stanów. Nie
jesteśmy do końca pewni, czy naprawdę warto.

Pozdrawiam
Zakręcona Agnieszka
Obserwuj wątek
    • klut4 Duze ryzyko w Stanach :))). 15.06.05, 12:13
      Agnieszko,
      Twoje pytanie zniecheca do odpowiedzi. Ta czesc z ryzykiem.
      Jezeli bardzo boicie sie ryzyka wygodniej bedzie Wam w Polsce.
      W Polsce nie ma zadnego ryzyka, prawda? W Stanach majac prace
      ryzykujesz, ze bedziecie zamozniejsi, bogatsi o interesujace
      doswiadczenia zawodowe i bedziecie mieli perspektywy na przyszlosc.
      Jezeli macie to w Polsce to zostancie :).
      Powtorz pytanie wowczas gdy zdecydujecie sie na przeniesienie
      do Stanow. Przy dotychczasowym bardzo malo entuzjastycznym
      nastawieniu nie chce mi sie inwestowac czasu w dokladniejsze odpowiedzi.
      Pozdrowienia,
      k.
      • Gość: Marcin Re: Duze ryzyko w Stanach :))). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.05, 12:25
        Siemka.
        Nie zawiele Ci pomogę ale...
        Więc ubezpieczenie można wykupić od razu niewiem ile dokładnie kosztuje, z
        pracą jest tak że możesz zacząć od razu na czarno ale dużo nie zarobisz no i
        mogą Cię złapać, legalną prace dostaniesz bardzo szybko wystarczy wejść do
        sklepu najlepiej polskiego z prasą znaleźć interesujące Cię zajęcie zadzwonić
        umówić się na rozmowę. Jeżeli masz jakie kolwiek wachania to natychmiast je
        przegoń. Założe się że niepożałujesz najgożej będzie przez pierwszy rok
        wszystko będzie inne będzie Ci brakować tego kraju, a najbardziej rodziny ale
        jak się przyzwycvzaisz to już nie wrocisz.
      • agulus Re: Duze ryzyko w Stanach :))). 15.06.05, 12:34
        Źle zadałam pytanie :( Owszem wahamy się, czy jechać. Prawdopodobnie wynika to
        z naszego polskiego podejścia do sprawy. Pracodawca zapewnia bardzo dobre
        warunki, a my szukamy haka. Mamy do wyboru dwie opcje 1.kontrakt, 2.normalna
        praca z konsekwencją pozostania w Stanach. Wybieramy drugą opcję. Nasze obawy
        dotyczą tego, czy mąż dostanie zieloną kartę, bo jeżeli nie dostanie, to
        musielibyśmy wracać do Polski, a tu będzie ciężko o pracę. Szczególnie dla mnie
        po 6-ciu latach przerwy. A może tak naprawdę za bardzo się boimy??

        Agnieszka
        • Gość: oli Re: Duze ryzyko w Stanach :))). IP: *.ct.gemini.ntplx.com 18.06.05, 21:50
          Widzisz my faceci wiemy, ze to ty kobieto masz obawy. To ty kobieto po latach
          nie bedziesz chciala jechac do Polski na stale. To takie babskie. Do USA jedzie
          sie na kontrakt. Powinno byc conajmniej 50000 na rok poza wiekszymi miastami
          (wiecej w duzych), na meza. Mniej to wogle sie nie oplaca. Jak tu przyjedziecie
          LEGALNIE to staly pobyt sobie zalatwicie. Ubespieczenie medyczne zapewni firma
          w kontrakcie. Zone i dzici sie dopisuje placac wieksza stawke ok. $US 50 wiecej
          na miesiac. Kobiety nic nie traca kobiecosci wychowujac dzieci w domu. Naprwde.
          Z babami to zawsze problem. Jak pracy nie popsuje, to z sasiadem lub
          wlascicielem domu gdzie wynajmuje sie mieszkanie sie pokluci, co w efekcie
          czynsz wiekszy itd. Kobiecosc, to stale zycie w mazeniach, uczuciach,
          pozbawione realnego myslenia. Powodzenia.
    • Gość: gość Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku IP: 157.25.152.* 15.06.05, 12:25
      Agnieszko, jeśli twój mąż dostanie wizę pracowniczą H1B, a ty H4, to nie
      będziesz mogła pracować w stanach. zaletą wizy pracowniczej jest możliwość
      ściągnięcia do stanów całej rodziny, ale niestety nie będziesz mogła pracować.
      zielonej karty nie trzeba mieć. mając wizę, już możesz przebywać w usa
      legalnie. polecam do przeczytania link www.prawoimigracyjneusa.com, tam
      znajdziesz sporo informacji i będziesz już mniej więcej wiedziałą co i jak.co
      do ubezpieczenia, to firma powinna zapewnić owe mężowi, co do twojego to
      powinnaś wykupić dla siebie w jakiejś firmie ubezpieczeniowej. warto ponieść
      ten wydatek, bo koszty usług medycznych w usa są bardzo wysokie.
        • klut4 Bez polskich wahan :). 15.06.05, 13:57
          Agnieszko,
          faktycznie zle zadane pytanie :). Absolutnie nie macie co tego
          roztrzasac. Jedzcie. Rzeczywiscie, Ty ze swoja wiza nie bedziesz
          mogla pracowac. Wynika to z tego, ze wiza pracownicza jest tylko
          dla meza a Twoj pobyt jest na razie tylko wtorny.
          Uwierz mi na razie, ze praca meza utrzyma Was oboje. Spoko.
          Wybrana przez Was opcja z mozliwoscia pozostania jest sluszna.
          Wydrukuj sobie swoje obawy i przeczytaj je po roku.
          Sama sie zdziwisz :). Po zatrudnieniu meza dzial HR (kadry)
          wyjasni Wam wszystkie sprawy zwiazane z ubezpieczeniem.
          Jest duze prawdopodobienstwo, ze maz bedzie mial ubezpieczenie
          dla siebie i za mala doplata bedziesz ubezpieczona Ty.
          W typowy amerykanski sposob wszystko Wam dokladnie wyjasnia.
          Jezeli bedzie potrzeba kilka razy :). Stany to nie Polska.
          Nie pisz wiec prosze juz o Waszych obawach i ryzyku.
          Wyglada to na nieszczera kokieterie. Walcie jak w dym.
          I nie martw sie ewentualnym powrotem. Jeszcze tego nie wiecie
          ale juz nigdy do pracy w Polsce nie wrocicie. Wrocicie tylko jako
          turysci.
          Powodzenia i pozdrowienia,
          k.

    • aksiegowy Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku 15.06.05, 14:01
      1) skoro firma funduje przeniesienie calej rodzinie to znaczy ze cala moze sie
      przeniesc na koszt firmy. Jezeli cala rodzina nie skorzysta to w przyszlosci
      koszt przeprowadzki tych co pozostali bedzie spoczywal na was.
      2)H4 - poczytaj tu - kawa na lawe faq.visapro.com/H4-Visa-FAQ2.asp#Q1
      3)przewaznie 3 lata w zaleznosci od kontraktu
      4)mozna zaczac sie starac od razu, firma sponsoruje i przewaznie placi za
      prawnika
      5)przypuszczam ze to jakas konkretna firma a takie z reguly offeruja
      ubezpieczenie rodzinne, prawa pracy nie masz - zaklada sie ze ze twoj maz
      bedzie zarabial wystarczajaco duzo by utrzymac sam rodzine.
      Czesto gesto firma placi za pierwszy rok mieszkania. co do kosztow zycia to sa
      one duzo wyzsze na wybrzech niz w srodku kontynentu. Napisz ile dostanie
      brutto i gdzie bedziecie mieszkali.

      Powodzenia

    • celicaman Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku 15.06.05, 14:26
      Ja przechodziłem przez to 8 lat temu, ale myślę, że większość informacji nadal
      jest aktualna

      > 1. Firma funduje przeniesienie całej rodziny, czy to znaczy, że oboje odrazu
      > przeprowadzamy się?
      To zależy jak się dogadacie z firmą. Mnie firma zafundowała bilet open wazny
      przez rok. W razie gdyby zrezygnowali ze mnie lub mnie by nie pasowała praca u
      nich miałem zapewniony powrót do domu bez żadnych kosztów. Możecie się dogadać
      z firmą, że dostaniecie takie bilety, ale twój bedzie kupiony np. 3 miesiące
      później. Mąż bedzie miał czas żeby się trochę zagospodarować i wtedy do niego
      dojedziesz
      > 2. Mąż ma dostać wizę H1B, ja podobno H4. Co to dla nas tak naprawdę oznacza?
      Oznacza to, że mąż może legalnie pracować w firmie która zasponsorowała wizę.
      Ale tylko w tej firmie, a moim przypadku było wręcz zaznoczone, że tylko w
      konkretnym zakładzie (firma miała ich kilka w różnych stanach)
      Wiecej informacji o wizie H1B znajdziesz np. tutaj:
      uscis.gov/graphics/howdoi/h1b.htm
      Na temat wizy H4 nic niestety nie wiem
      > 3. Ile czasu obwiązują takie wizy?
      Zgodnie z powyższym linkiem max 6 lat. W moim przypadku było to 3 lata z
      mozliwością przedłużenia na nastepne 3. Przedłużenie załatwiasz z firmą i nie
      musisz opuszczać terytorium USA aby je uzyskać. Uważaj! Ja miałem wizę single
      entry i przez te 6 lat nie mogłem opuszcić terytorium USA (chyba,że starałbym
      się o nową wizę, ale wtedy musiałbym wyjechać ze Stanów)
      > 4. Jak wygląda staranie się o zieloną kartę? Bo chyba trzeba.
      Nie, nie trzeba. Z H1B mozesz legalnie pracować. Ale jeśli się zdecydujecie, to
      zacznijcie załatwiać te formalności dużo wcześniej. Praktycznie radzę, żeby w
      rok po ew. przedłużeniu H1B poprosić firmę o zasponsorowanie green card. Macie
      wtedy 2 lata na jej uzyskanie, a procedury są naprawdę długotrwałe (rok moze
      nie starczyć). Miałem znajomych, którzy siedzieli jak na szpilkach, bo wiza im
      wygasała, a na green card wciąż nie mogli sie doczekać
      > 5. Czy ja jako żona mam odrazu ubezpieczenie i prawo do pracy. Podobno prawo
      > do pracy nabędę dopiero wtedy, gdy mąż dostanie zieloną kartę. A co
      > z moim ubezpieczeniem? Mam siedzieć i uważać, żeby nic mi się nie stało :(
      > Może można wykupić ubezpieczenie. Ile wtedy kosztuje?
      To też zależy od ubezpieczenia jakie zaoferuje firma. W dobrych firmach
      ubezpieczenie obejmuje oczywiście też i członków rodzin. W końcu wielu
      amerykanów ma dzieci i niepracujące żony, a lekarze są drodzy. Przepytajcie
      dokładnie jakie ubezpieczenie zaoferuje wam pracodawca, jakie plany, co
      obejmują, itd. Sytem ubezpieczeń jest w USA trochę skomplikowany (dla nas) i
      bedziecie sie musieli doksztalcić w tej dziedzinie.
      Jesli nie ryzykujecie utaty dobrej pracy w Polsce, to na pewno warto spróbować.
      W końcu zawsze można wrócić.
      Pozdro...
      • agulus Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku 15.06.05, 14:57
        Dzięki za odpowiedź. Już chyba wszystko mi się rozjaśnia :) A co do pojęcia
        dobrej pracy w Polsce to można stworzyć osobny wątek. Można dobrze zarabiać,
        ale przy tym często trzeba wykonywać pracę, którą powinno wykonywać kilka osób.
        Poziom stresu, do którego doprowadzają nas pracodawcy jest za wysoki :(

        Pozdrawiam
        Agnieszka
        • celicaman Re: Co to jest SSN i jak go uzyskać?? 15.06.05, 16:50
          SSN to cos jak nasz PESEL i NIP w jednym. Bez tego numeru nie da sie faktycznie
          normalnie funkcjonawać w USA. Potrzebny jest do płacenia podatków ( w tym
          składki ubezpieczeniowej), do prawa jazdy, założenia konta w banku itd. No i do
          ubezpieczenia oczywiście. Pewnie pojawi sie zaraz kilka postów, że wcale nie
          trzeba miec SSN aby uzyskac te rzeczy, więc od razu wyjaśniam, że generalnie
          SSN jest wymagany, a jak gdzieś są wyjatki od tej reguły to już inna sprawa.
          Aplikację o SSN składasz w najbliższym Social Security Office. Nie wiem jak
          wyglada sprawa z wizą H4, ale pewnie jest to mozliwe chocby ze wzgledu na
          ubezpieczenie. No chyba, że trafisz na ponurą, tłustą murzynkę w biurze na
          richmond Ave. w Nowym Jorku, która widząc, że masz nonimigration visa
          stwierdzi, ze nie należy ci sie SSN i na próby tłumaczenia zareaguje
          stwierdzeniem "This is a NYC..." i że ona wie wszystko najlepiej. Wtedy
          niestety trzeba sie skontaktowac z prawnikiem firmy który załatwiał formalnosci
          i poprosić o pomoc. Co przedłuzy procedurę o ok. 1 tydzień. No ale to jest w
          końcu NYC:-). Czego oczywiście tobie nie życzę..
            • celicaman Re: Co to jest SSN i jak go uzyskać?? 15.06.05, 20:11
              Też tak myślałem, ale z ciekawości poszukałem trochę po necie i teraz mam
              wątpliwości. Na oficjalnej stronie SS nie znalazłem nic. Ale na innych stronach
              są takie kwiatki:
              www.going2usa.com/marriage/faq_h4.html
              czyli, ze np. zamiast SSN dadzą ci numer do DMV dla celów podatkowych. A jak
              potrzebujesz SSN do kredytu albo do prawa jazdy, to trzeba indywidualnie
              uzasadniać potrzebe i może łaskawie wydadzą.
              i jeszcze to:
              www.nrilinks.com/Immigration/VisaTypes/H4.htm
              a konkretnie zdanie:
              H-4 visa holders are not allowed to take up employment in US and not eligible
              to get a Social Security Number. But, you can get drivers license and open bank
              account(s) and also, you can get ITIN for IRS Tax purpose
              Czyli jednak nie dają. Z drugiej strony to nie są oficjalne strony SS czy
              Imigration, więc nie wiem na ile ścisłe są te informacje. Nie jestem specjalnie
              w temacie, wiec nie chcę nic namieszać Agnieszce, ale widzę, że kwestia
              posiadania SSN przy wizie H4 nie jest do końca jasno postawiona.
              • cynta Re: Co to jest SSN i jak go uzyskać?? 17.06.05, 04:26
                Moje doswiadczenie zgadza sie z powyzszym. Jezeli masz H4 nie mozesz miec SSN,
                prawo jazdy mozna zrobic, w najgorszym razie kaza przyniesc zaswiadczenie z SSN
                office ze nie mozesz go miec (maz tak mial), dom mozna kupic (bo twoj maz
                bedzie mial SSN, acha, niech wystapi o niego jak najszybciej bo mu nie zaplace
                pensji bez niego a wyrobienie zawiebiera +- miesiac) i konto w banku tez
                zalozyc. ITIN jest potrzebny tylko do tax (czyli na koncu roku, tez zabiera 2-4
                tygodnie zeby go dostac). Aha, jak dostaniesz employment authorization to ci
                dadza SSN, nawet na H4.
                W ogole w roznych stanach te kwestie jakos inaczej sa postawione i moze byc
                innaczej niz pisze
        • bedi Re: Co to jest SSN i jak go uzyskać?? 17.06.05, 16:23
          Nie mozesz dostac SSN, dostanie go tylko Twoj maz, kiedys dawali taki gdzie
          bylo napisane ze nie pozwala na prace ale sprytni emigranci wywabiali ten napis
          i pracowali. Teraz dla Ciebie i dla dzici maz bedzie musial wystapic o ITIN
          (indywidualny numer identyfikacji podatnika) bedzie on potrzebny do wpisania
          Ciebie i dzieci do rocznego zeznania, bo w USA stawki sa tak ustalone ze
          rodziny placa w/g innych stawek i sa jeszcze odpisy nadzieci, ITP. Do tego
          numeru potrzbny bedzie przetlumaczony akt urodznia (dla dzieci) i slubu dla
          Ciebie.
    • nexus7 Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku 15.06.05, 16:12
      O sprawy organizacyjne nie martwilbym sie na Twoim miejscu specjalnie, Ameryka
      jest w miare cywilizowanym miejscem i normalne procedury urzedowe dzialaja
      znosnie. Przechodzilem przez to wszystko bardzo niedawno, przyjechalismy na
      podobnych zasadach w kwietniu. Wiekszosc odpowiedzi juz uzyskalas. Moja firma
      przedstawiajac pisemna oferte pracy wyliczyla mi bardzo dokladnie co mi
      zapewnia (z ciekawostek: doradca podatkowy przy pierwszym rocznym rozliczeniu).
      To czym ryzykujecie to stres emigracyjny:
      1. Stres zwiazany z nowym srodowiskiem, brakiem znajomosci, wszystkimi sprawami
      organizacyjnymi, ktorymi juz sie martwisz
      2. Stres dla Ciebie szczegolnie - maz pojdzie do pracy na 10 godzin a Ty
      bedziesz sama ...
      3. Tesknota za rodzina
      4. Tesknota za polska ksiazka, gazeta, telewizja
      5. itd, itp
      6. Rozczarowanie - w Ameryce nie wszystko jest wspaniale i najlepsze na
      swiecie :-)
      Emigracja jest nie dla wszystkich. My mieszkamy poza Polska juz od 9 lat, nie
      byla to nasza pierwsza przeprowadzka do innego kraju ale nadal nie bylo latwo.

      Pisz na adres gazetowy jesli masz wiecej pytan.

      Powodzenia!
      nexus

        • xjkw Podatki 15.06.05, 20:34
          I jeszcze jedno. Przed wyjazdem skontaktujcie sie z prawnikiem, czy nie
          bedziecie musieli placic podatkow w Polsce od zarobkow w USA.

          Uklad o uniknieciu podwojnego opodatkowania miedzy USA i Polska pozwala wladzom
          w Polsce opodatkowac zarobki w USA: przelicza te $80K na zlotowki, policza
          podatek wedlug tabel polskich, odejma (po przeliczeniu) to co zaplaciliscie w
          USA (nie wiem czy tylko federalny, czy takze stanowy i lokalny) i zazadaja roznicy.

          Ustawa podatkowa tak traktuje tych, ktorzy "maja stale miejsce zamieszkania w
          Polsce". Pytanie, czy wyjazd czasowy (a taki jest wyjazd na H-1) wiaze sie ze
          zmiana miejsca zamieszkania.
          • Gość: gosc Re: Podatki IP: 67.20.103.* 16.06.05, 21:45
            mam male pytanie...w zwiazku z tymi podatkami.czy to przypadkiem nie jest tak,
            ze podatki w Polsce placa Polacy, ktorzy pracowali w danym roku troche w Polsce
            a troche w Stanach, a jesli pracuja tylko w Stanach, to polskiemu urzedowi
            podatkowemu nic do tego?? dowiadywalam sie od jakis madrych osob swego czasu i
            dostalam odpowiedz, ze umowy miedzy USA a Polska gwarantuja, ze pracujac w USA
            i placac tam podatki, nie musisz tego robic w Polsce. i nie do konca rozumiem
            te pojecie "staly adres". mam staly adres, podpisana umowe o mieszkanie w
            Stanach. ale w Polsce tez jestem zameldowana, bo jestem Polka i obywatelstwa
            nie mam zamiaru zmieniac (i nikt mnie nie zmusi). ktory adres jest "staly"??
            dzieki z gory za odpowiedz
            • xjkw Re: Podatki 16.06.05, 23:31
              Ustawa podatkowa ciagle sie zmienia. Poprzednio bylo, ze jesli przebywalo sie
              poza granicami wiekszosc roku, podatkow polskich sie nie placi. W ostatniej
              wersji jest jak napisalem. Bylo o tym w prasie
              (polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1225984).

              Polska nie jest wyjatkiem. Obywatel USA tez placi podatki amerykanskie od
              dochodow za granica.

              Polska ma dwa rodzaje umow z innymi krajami:
              1. Od pieniedzy zarobionych za granica nie placi sie podatkow w Polsce
              2. Od tych pieniedzy placi sie polski podatek pomniejszony o podatek zaplacony
              za granica.

              Umowa z USA jest drugiego rodzaju.

              Ustawa podatkowa uzywa sformulowania "stale miejsce zamieszkania" czy cos w tym
              rodzaju. Jak to interpretowac w konkretnym przypadku zalezy, obawiam sie, od
              urzednika skarbowego :(

              • cynta Re: Podatki 17.06.05, 04:31
                Niestety nie wiem jak jest w ukladzie POlska-Stany w ukladzie Kanada_Stany jest
                tak ze nie nalezy sobie niczego w Kanadzie zostawiac typu mieszkanie, auto
                konto w banku i wtedy nie jest sie rezydentem i nie trzeba placic podatku w
                Kanadzie. Moze z Polska jest podobnie?
                    • bedi Re: Podatki 17.06.05, 19:55
                      Wyjazd na wize czy nie nie ma nic do rzeczy. Jezeli jedzie cala rodzina (maz,
                      zona i dzieci) to mozna przyjac ze zmienia sie miejsce zamieszkania. Moze dla
                      pewnosci trzeba sie wymeldowac ze stalego miejsca pobytu i po wszystkim.
                      Problem jest jedynie w pierwszym roku gdy ma sie do opodadkowania dochody z PL
                      i USA. Ja wpisalem w PIT tylko dochody z PL i nikt sie nie przyczepil, ale to
                      bylo 10 lat temu.
    • Gość: kk Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku IP: *.jci.com 16.06.05, 18:18
      prawo do pracy ma wiec tylko maz

      Ty mozesz np. isc do szkoly (wcale niezly pomysl na spedzenie czasu). Jesli
      planujecie zostac, to najlepiej byloby jak najszybciej wystapic o sponsorowanie
      zeilonej karty przez firme. Na pewnym etapie tego procesu dostajesz prawo do
      pracy jako zona osoby sponsorowanej - u mnie trwalo to cos ze dwa lata.

      Jesli przez te dwa lata uczylas sie czegos, to nawet nie wyglada tak zle na
      resume.

      Ubezpieczenie zdrowotne warto miec, ale firma prawdopodobnie 'pokryje' tez
      Ciebie - warto zapytac bo koszt samemu to ok. $200/mc (srednio oczywiscie,
      mozna placic i mniej i wiecej)

      zycze powodzenia. moim zdaniem warto zaryzykowac, prawdopodobnie nie ma 'haka' -
      firma tez ryzykuje sprowazdajac kogos zza oceanu, gdyby mieli Was wykiwac to
      byloby bez sensu. Wiem ze na polskim rynku pracy roznie sie dzieje, ale tu na
      stanowisku za $80k rocznie raczej bedziesz miec do czynienia z ludzmi do rzeczy.
    • Gość: kk jestem wlasnie w takiej sytuacji... IP: 67.20.103.* 16.06.05, 21:23
      gratuluje mezowi, Tobie wspolczuje. jesli macie w planach powiekszenie rodziny,
      radze jednak wyjechac na jakis czas. Na wizie H4, ktora mam i ja nie mozesz
      zrobic NIC. z wyjatkiem prawa jazdy. mozesz jeszcze isc na kursy angielskiego
      badz do college'u. ja jestem wlasnie w ciazy, ubezpieczenie pokrywa moje
      leczenie, choc cala ciaza +porod wyniosa nas okolo 3000$. to jest dorby czas na
      zajecie sie dzieckiem a maz przy okazji zdobedzie niezle doswiadczenie.
      Ubezpieczenie gwarantuje Ci firma, im jest wieksze, tym lepsze ubezpieczenie.
      generalnie mozna przyjechac by sie przekonac, zdobyc nowe doswiadczenie,
      nauczyc sie jeszcze lepiej angielskiego, etc. ja wiem ze stad zwieje, bo bez
      normalnego jedzenia i ludzi predzej czy pozniej dostane na glowe.powodzenia!!
      • moped Czym ryzykuje...ze zona nie ma mozgu! 16.06.05, 21:52
        wprost nie moge uwierzyc jakie w glowach rodakow
        PRL zostawil umyslowe spustoszenie....
        tyle lat minelo i jeszcze ludzie nie nauczyli sie patrzec na swiat
        oraz wyciagac wlasne obserwacje, wnioski!!!
        ...
        Agnieszka, kiedy zaczniesz uzywac swoich szarych komorek?

        Czy nie zadajesz sobie pytania: kto gdzie stoi?

        Kobieto,
        chcesz dowiedziec sie na temat wizy do USA ?
        ...wiesz, istnieje takie cos jak "przeszukiwarka"..

        tutaj masz odpowiedz:
        www.h1base.com/
        lub wiecej tutaj:
        www.google.ca/search?hl=en&q=usa+work+visa+H1B&btnG=Google+Search&meta=
        a czy na pewno wiesz co to znaczy znajomosc jezykow obcych ?
        znajomosc angielskiego?
        • moped Re: Czym ryzykuje...ze zona nie ma mozgu! 16.06.05, 22:12
          O ...jeszcze jendo Agnieszka,

          Twoj maz, jesli jest osoba choc troche zaradna
          oraz chce byc "professional" to nauczy sie:
          1/
          jak wyglada prawdziwy "work menagment" w miejscu pracy,
          2/
          polegajacy na umiejetnym wykorzystaniu pracownika wiedzy,
          3/
          pracownik bedzie sie mogl wykazac nie zdobyta encyklopedyczna wiedza,
          4/
          ale gdzie zdobyc ostatnie zdobycze technologiczne i ZASTOSOWAC w miejscu pracy
          wykorzystujac swoja wiedze wprowadzajac w PRAKTYCZNE zycie:)))
          5/
          bedzie zainteresowany w wykonaniu projektow bo bedzie empowered employee,
          6/
          bedzie umial dokonac "delivery" before or on time,
          7/
          poniewaz bedzie zainteresowany gdyz bedzie placony w ramach incentive pay :)))

          ...reszte zobaczy/doswiadczy na wlasne oczy czy tez skorze,
          ze Europa i reszta swiata stoi daleko, daleko, bardzo daleko w tyle...

          Na tym polega preznosc ekonomiczna USA/Canada...

          a jesli boisz sie samodzielnosci,
          boisz sie odejscia od idiotycznych europejskich struktur oraz hierachi
          ...zostan tam gdzie jestes!!!

          Ameryka Polnocna nie dla jest Ciebie,
          bo tutaj sie zyje uczciwie
          oraz na codzien przezywa sie GODNOSC CZLOWIEKA!
          • Gość: gosc Re: Czym ryzykuje...ze zona nie ma mozgu! IP: 67.20.103.* 16.06.05, 22:22
            ale sie nakreciles....
            co za bzdury.
            moj maz pracowal na wielu projektach w Europie i USA i wcale nie ma tego co tu
            opisujesz... wszystko zalezy od charakteru pracy.
            zazdroscisz im tych 80 kawalkow:)
            typowo polskie...
            ale pewnie dzieki tym wszystkim przekonaniom na temat poziomu amerykanskiego
            systemu pracy latwiej ci sie siedzi w USA...
          • agulus Re: Czym ryzykuje...ze zona nie ma mozgu! 16.06.05, 22:35
            Wyobraź sobie, że nasz problem polega na tym, że mamy mózg i go używamy. Bo
            gdybyśmy go nie używali, to walili byśmy w ciemno do "amerykańskiego raju". A
            potem gdy Ameryka kopnęła by nas w tyłek, bo nie dowiedzielibyśmy się o wielu
            ważnych sprawach na tym forum, które nie zostały poruszone na stronach
            z "przeszukiwarki", to wrócilibyśmy do Polski kopać rowy!!!

            Przypomnij sobie, jak to było, jak sam wyjeżdżałeś do Stanów. Jeżeli nie miałeś
            żadnych obaw to znaczy, że ... (wróć do pierwszego zdania tej wypowiedzi i
            wyciągnij wnioski)

            Agnieszka
        • agulus Re: Czym ryzykuje...ze zona nie ma mozgu! 16.06.05, 22:19
          drogi przemądrzały Panie moped

          Ciekawe z czego mam wyciągać wnioski??? Skoro nie byłam w Stanach, więc nie
          wiem, jak tam jest. Ludzie żyjący w Polsce znają Amerykę przede wszystkim z
          filmów. Nie zdarzają się w tv programy pt.:"Jak dobrze jest w Stanach", bo
          ludzie masowo zaczęliby emigrować. Owszem pokazali ostatnio coś o Polakach
          żyjących w Stanach, ale tylko tych, na których poczynania i życie żal patrzeć.
          To, że z Polaków w Stanach się żartuje wiedzą wszyscy.

          "przeszukiwarka" owszem pozwala znaleźć suche informacje, ale jest ich sporo i
          czasami bywają ze sobą sprzeczne. Chciałam się dowiedzieć jakie doświadczenia
          mają osoby, które wyjechały do Stanów. I jak się okazuje suche fakty
          z "przeszukiwarki" to jedno, a rzeczywistość to drugie (trochę jak tu w
          Polsce :).

          Moja znajomość angielskiego niestety pozostawia wiele do życzenia, ponieważ
          jestem z tych, którzy mieli w podstawówce j.rosyjski, a angielski ze średniej
          można wyśmiać. Mój mąż zna angielski o wiele lepiej ode mnie, ale nie ma czasu
          na szukanie, więc sama się za to wzięłam, jak umiem najlepiej.

          Pozdrawiam gorąco
          przemądrzałego moped'a
          • moped od przemadrzalego mopeda :))) 16.06.05, 22:34
            Wlasnie to wszystko co mialem na mysli,
            Droga Pani Agnieszko, wszystko to wlasnie Pani opisala....
            wizja USA z filmow...
            z programu TV nakreconego o jakis tam Polousach, pracujacych na czarno
            przebywajacych na jakies tam turystycznej wizie,
            i kto to nakrecil? - propaganda Polskiej TV :)))

            Coz, w tych polaczeniach nie tylko sa suche fakty
            ale jest mnostwo bardzo cennych informacji!
            Znowu, Polska, PRL-owska szkola nie naucyzla umiejetnosci odczytywania
            informacji, wiec wszystko wydaje sie "suche" :)))

            Natomiast jakis tam inny pisze o zazdrosci mojej?

            Jak moge zadzroscic czegos, skoro tutaj zyje, mieszkam, zawodow pracuje
            i chwale!
            Chyba, ze to nastepny jakis moron, ktory nie zostal nauczony umiejetnosci
            wyciagania wnioskow z slowa pisanego...
            Pani Agnieszki maz zastanawia sie nad podjheciem pracy jako "professional",

            chyba ze USA zaczynaja sciagac "roboli" z Polski,
            bo szkoda wykorzystywac nie legalnie przebywajacych obcokrajowcow))))
            no to wtedy ma racje,
            ze nie do takiej pracy sa poprzednio przez ze mnie opisane warunki pracy ...

              • flipflap Re: od przemadrzalego mopeda :))) 17.06.05, 00:38
                Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzykujemy?
                > Mąż dostał ofertę pracy w Ameryce od 1 października 2005. Jest to duża firma.
                >Mąż jest jeszcze przed ostateczną rozmową. Mamy mnóstwo pytań, może ktoś był
                >w podobnej sytuacji i ma już doświadczenie. Prosze odpowiedzcie jeżeli coś
                >wiecie:

                Witamy w USA.

                80K na rok wystarczy na dużo. Zależy też gdzie mieszkacie. CA jest droga ale i
                tak będzie wam o niebo lepiej jak w PL.
                Pierwsze dwa lata to nostalgia. Stare przyzwyczajenia, porównywanie
                wszystkiego do polskich standartów itp. Im szybciej przez to przejdziesz tym
                lepiej dla ciebie. Akceptacja i zrozumienie jest w tym bardzo pomocne. Język to
                podstawa. Rozumiem że twój mąż zna go dobrze. Dzieci poznają go raz-dwa.
                Jeżeli dają twojemu mężowi na start 80K to w przyszłości może liczyć na więcej.
                Dla was to jest nowe życie, nowy start. Gratuluję.
                Dla potomstwa szansa na dobrą przyszłość.
                Jeszcze raz witam w USA.
    • Gość: Ania Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku IP: *.dyn.grandenetworks.net 17.06.05, 01:38
      Agnieszko,do Stanow przyjechalismy ponad cztery lata temu. Maz zostal
      zaproszony do wspolpracy z jednym z amerykanskich uniwersytetow. Po trzech
      latach spedzonych na wizach studenckich bylismy zmuszeni zamienic je na wizy H.
      I od tego momentu zaczelo sie pod gorke, przynajmniej dla mnie. Na wizie H1B
      maz zobligowany jest do pracy z firma, ktora wystapila o jej przyznanie. Na
      wizie tej moze przebywac trzy lata, po ktorych moze wystapic o kolejne jej
      przedluzenie na kolejne dwa lata. Ty, jako tzw. beneficjentka, na wizie H4
      jestes doslownie uziemiona. Nie wolno Ci pracowac nawet jako wolontariusz
      (wyjatkiem jest tzw. wolontariat klasyczny tzn. opieka nad dziecmi w szpitalach
      i podobnych placowkach oraz pomoc w bibliotece). Mozesz aczkolwiek ubiegac sie
      (juz na miescu) o wize H4 ale uprzednio musisz znalezc pracodawce, ktory zechce
      czekac na Ciebie ok. 8 miesiecy, poniewaz tyle trwa proces uzyskania wizy.

      Firma zatrudniajaca meza ma obowiazek ubezbieczyc Jego jak i Jego rodzine.
      Takie sa wymogi w przypadku zatrudniania obcokrajowcow ale dopytajcie sie o
      szczegoly u pracodawcy Meza.

      Mozecie oczywiscie starac sie o tzw. Green Card (o ile planujecie pozostac w
      Stanach na dluzej niz przewidzany wiza termin), ktora upowaznia Was do stalego
      pobytu w Stanach i podjecia pracy. Najmniej obciazajacy budzet jest udzial w
      loterii wizowej. Odsylam na strone www. travel.state.gov, gdzie sa dostepne
      formularze zgloszniowe z instrukcja ich wypelnienia. Drugim sposobem jest
      zgloszenie aplikacji do USIS (US Citizenship & Immigration Service). Najlepiej
      jest to zrobic poprzez firme prawnicza. Koszty nie naleza do najmniejszych ale
      mozna miec niemal 100% pewnosc, ze aplikacja nie zostanie odrzucona.

      Piszesz, ze firma "funduje przeniesienie calej rodziny". Najkrocej, oznacza to,
      ze pokryje koszty Waszej przeprowadzki (przelot, transport mebli itp.).
      Powodzenia. Pozdrawiam serdzecznie. Gdybys miala jakies watpliwosci i pytania
      mozesz pisac na moj adres mailowy: ania0503@o2.pl.
      P.S.
      Wyjazd zawsze jest ryzykiem ale jak dla nas okazal sie nie najgorszym
      doswiadczeniem.
    • cynta Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku 17.06.05, 04:18
      agulus napisała:
      Chcialam wszystko przeczytac ale nie mam czasu, wiec jezeli sie powtarzam to
      sorry...
      > Mąż dostał ofertę pracy w Ameryce od 1 października 2005. Jest to duża firma.
      > Mąż jest jeszcze przed ostateczną rozmową. Mamy mnóstwo pytań, może ktoś był
      > w podobnej sytuacji i ma już doświadczenie. Prosze odpowiedzcie jeżeli coś
      > wiecie:
      Gratulacje, macie duzo szczescia!
      > 1. Firma funduje przeniesienie całej rodziny, czy to znaczy, że oboje odrazu
      > przeprowadzamy się?
      Tak, z Polski jedziecie? dokladnie sie dowiedzcie co wam zaplaca, powinni
      przeslac info o tym. Mi zaplacili nawet za bilet zwierzakow! ale to bylo z
      Kanady
      > 2. Mąż ma dostać wizę H1B, ja podobno H4. Co to dla nas tak naprawdę oznacza?
      Ze ty bedziesz dependant i faktycznie na poczatku nie mozesz pracowac
      > 3. Ile czasu obwiązują takie wizy?
      2 x po 3 lata
      > 4. Jak wygląda staranie się o zieloną kartę? Bo chyba trzeba.
      Firma meza powinna placic prawnikow ktorzy to zalatwiaja, niech maz sie
      koniecznie zapyta. Jezeli nie placa prawnikow a placa np. przeprowadzke mebli
      to ja bym probowala wynegocjowac na odwrot, mysle ze to jest mozliwe. Trzeba
      starania o GC zaczac od razu po przyjezdzie tzn. gromadzenie odpowiednich
      papierow. jezeli twoj maz jest wysokiej klasy specjalista w jakiejs dziedzinie
      to moga potrzebowac 5 listow rekomendacyjnych i mozna sobie ludzi do tych
      listow nagrac wczesniej. Papiery na GC sklada sie z reguly najwczesniej po 6
      miesiacach. Sa 2 drogi, krotsza ale bez prawa pracy dla ciebie do samego konca
      i dluzsza ktora pozwala na zalatwienie Employment Authorization (trzeba to
      odnawiac co roku ale mozna pracowac bedac na H4!, niewiele osob to wie),
      powiecie prawnikowi ze wolicie ta droge ktora daje prawo pracy dla zony.
      > 5. Czy ja jako żona mam odrazu ubezpieczenie i prawo do pracy. Podobno prawo
      > do pracy nabędę dopiero wtedy, gdy mąż dostanie zieloną kartę. A co
      > z moim ubezpieczeniem? Mam siedzieć i uważać, żeby nic mi się nie stało :(
      > Może można wykupić ubezpieczenie. Ile wtedy kosztuje?
      Sadze ze w tej firmie sa ubezpieczenia rodzinne lub na malzonka, placi sie
      grosze wiecej i jestes ubezpieczona, bez obaw
      >
      > Jeżeli wiecie coś, co powinniśmy wiedzieć, a nawet nie wiemy, że powinniśmy o
      > to napisać to napiszcie proszę. Szukamy jak najwięcej informacji, bo nie
      > wiemy jak dużym ryzykiem byłoby dla nas przeniesienie się do Stanów. Nie
      > jesteśmy do końca pewni, czy naprawdę warto.
      Warto, zycie latwiejsze, lepiej dla dzieci, wieksze perspektywy dla wszystkich
      a z pieniedzmi wszedzie mozna pojechac
      >
      > Pozdrawiam
      > Zakręcona Agnieszka
      Rowiez pozdrawiam
      Cynta
      Piszcie na priva jezeli potrzebujecie czegos wiecej
      • Gość: z USA Aplikacja na GC IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.06.05, 16:36
        Nie wciskajcie Agnieszce kitu, ze "nalezy zaraz PO PRZYJEZDZIE zaczac starania
        o zielona karte". ZADEN pracodawca nie zna pracownika i nie wie czy chce go
        zatrzymac NA STALE zaraz po przyjezdzie tegoz pracownika. O zielona karte musi
        wystapic szef - przelozony zadowolony z meza Agnieszki, piszac listy
        referencyjne. Musi on byc pewien, ze pracownik bedzie dobrym nabytkiem dla
        firmy, a co za tym idzie dla USA. Jak bedzie wygladal pracownik swiezo przybyly
        zza Oceanu, dbajacy usilnie o pozostanie w USA, zanim wykaze sie przydatnoscia
        dla firmy? A wiec najpierw ciezka praca, solidnosc, wykazywanie sie talentem i
        pomyslowoscia, a potem nagroda w postaci sponsorowania GC.
        Moja historia: Obydwoje z mezem mielismy J-1, potem H1B, nastepnie po 3 latach
        tejze bylismy sponsorowani na GC, co do jej uzyskania zabralo kolejne 2 lata.
        Bylismy wowczas ogromnie zalezni od pracodawcy bedac na owych wspomnianych
        wizach, bo tylko w firmie sponsorujacej moglismy pracowac. Zla tego strona
        bylo, ze wynagrodzenie bylo nizsze niz w konkurencyjnych firmach, ktore NIE
        sponsorowaly wiz dla cudzoziemcow (z roznych powodow). Jednakze Green Card dala
        juz nam obojgu ogromne mozliwosci: w przypadku mojego meza pensja roczna
        wzrosla 13-krotnie! NIE pisze tu bajek, tak wielka naprawde roznice zrobila nam
        mozliwosc swobodnego wybierania pracodawcy w sektorze prywatnym. Jednakze -
        warto bylo poczekac owe 8 lat!
        • Gość: cynta Re: Aplikacja na GC IP: *.dhcp.ftwo.tx.charter.com 18.06.05, 01:35
          Im wczesniej sie zacznie starania tym lepiej, pisalam o 6 miesiacach bo tyle
          potrzebowala moja firma zeby zdecydowac ze chca mnie zatrzymac. Starania sa
          dlugie i zalezy z jakiej kategorii ma sie GC dostac (ja np. musialam miec te 5
          listow rekomendacyjnych od specjalistow z mojej dziedziny ktorzy mogliby
          zaswiadczyc o mojej zawodowej niezwyklosci), czasem trzeba cos sciagac z
          Polski, to zabiera czas. Slyszalam ze teraz czeka sie 7 lat od zlozenia!
          jeszcze pewnie zalezy gdzie.
          Troche mi sie wydaje ze 13 krotnie wieksza pensja z GC jest wciskaniem kitu.
          Prawo amerykanskie tak samo wynagradza i tak samo taksuje tych ktorzy pracuja
          bez wzgledu na to jaki jest ich status emigracyjny. No chyba ze twoj maz byl
          np. placony z grantu na uczelni a potem zostal praktykujacym lekarzem, ale
          normalnie to nie powinno byc az takiej roznicy.
          Pozdrawiam
          • Gość: z USA do cynty IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 18.06.05, 08:25
            Droga cynto, uwierz mi, ze ja naprawde nie musze nikomu z tym 13-krotnym
            przebiciem mezowskiej pensji wciskac kitu! Nie zalezy mi by sie chwalic, nikomu
            nie chce imponowac, gdyz nikt stad mnie nie zna i nie pozna. Pocieszylam
            Agnieszke i innych czytelnikow forum,ze tak duze roznice w zarobkach zdarzaja
            sie po dostaniu przez pracownika GC, gdyz przejscie z sektora akademickiego do
            prywatnego - w pewnych zawodach jest dokladnie taka wlasnie roznica. Nie
            wierze, ze ty z kolei znasz WSZYSTKIE realia, gdyz jak piszesz "Prawo
            amerykanskie tak samo wynagradza i tak samo taksuje tych ktorzy pracuja
            bez wzgledu na to jaki jest ich status emigracyjny..." Otoz: PRAWO - tak, ale
            NIE PRACODAWCA, ktory dobrze sobie zdaje sprawe, ze bez jego sponsorowanej wizy
            nie masz i nie mozesz gdzie indziej pojsc pracowac. A tak na marginesie -
            trafilas z zawodem: lekarz na stypendium, kt. po dostaniu GC odszedl do
            prywatnej praktyki.
            • Gość: cynta Re: do cynty IP: *.dhcp.ftwo.tx.charter.com 18.06.05, 17:04
              O.k. to rozumiem i ma sens, ale tak jak lekarze tu zarabiaja to malo kto moze.
              I troche sie dziwilam ze jak pracodawca placil malo na uniwersytecie to ze mu
              sie chcialo GC zalatwiac, z reguly i malo placa i nic nie zalatwiaja (slyszalam
              ze Czerwony Krzyz w Waszyngtonie taki jest)
              • Gość: z USA do cynty jeszcze raz IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 18.06.05, 20:29
                Znowu masz sluszna uwage, ze "troche sie dziwilam ze jak pracodawca placil malo
                na uniwersytecie (w naszym przypadku: maz $42K, ja - $36K w 1999) to ze mu sie
                chcialo GC zalatwiac, z reguly i malo placa i nic nie zalatwiaja..." Pewnie, ze
                pracodawcy nie chcialo sie zalatwiac GC, ale nie w koncu nie mial innego
                wyjscia: pewne granty np. NIH sa TYLKO dla premanent residents, a ilez mozna
                ubiegac sie o prywatne granty dla pracownikow na wizach J-1 i H1B? Zrodelka te
                sie w koncu wyczerpuja, a skads trzeba placic. Takie jest w koncu zalozenie
                pracodawcy (uniwersytety), ze wlasnie z GC imigrant sam sobie wystara sie o
                grant i zostanie juz na swoim.
                Imigrant wtedy - nieglupi a nawet wrecz wredny, majac juz GC widzi szerszy
                swiat, poza grantowym... A swoja droga - prawda, ze chyba tylko dla lekarzy te
                roznice sa tak wielkie, bo az kilkunastokrotne. Moze to swiadczy jednak, jak
                NEDZNIE lekarze sa oplacani na uniwersytetach?
                • Gość: cynta Re: do cynty jeszcze raz IP: *.dhcp.ftwo.tx.charter.com 18.06.05, 22:38
                  Oho!, teraz widze jakie mialam szczescie. Pracuje w miare duzej firmie
                  farmaceutycznej i cala procedura o GC dla mnie, meza i 3 dzieci byla zalatwiana
                  i pokrywana przez moja prace i ich adwokatow. I co sobie nie zaspiewalam to
                  bylo: corka skonczyla 16 lat i chcialaby pracowac, buch, papiery na employment
                  authorization zaraz przyszly. Tylko robilam to co mi kazali i jakos po 4 latach
                  dokulalismy sie do GC (ale przyjechalismy to 2 miesiace przed Sept 11 kiedy to
                  wszystko stanelo na dobry rok). Gratuluje wam sukcesu, dobrze nas to
                  reprezentuje..
      • xjkw Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku 17.06.05, 18:40
        > i wrocilem, chocby z tego powodu ze chce aby moje dzieci byly Polakami a nie
        Amerykanami.

        Dobrze, ze poruszyles temat dzieci. Rzadko o tym ludzie mysla rozwazajac emigracje.

        Dzieci zaaklimatyzuja sie tu bardzo szybko. Naucza sie szybko jezyka, bez
        akcentu. Szkole bedza bardzo lubic - jest bezstresowa, szczegolnie podstawowa.
        Jest duza szansa, ze przestana mowic po polsku (uprzedzajac ataki, ze to tylko
        wina rodzicow - spotkalem wiele rodzin, gdzie tak sie stalo, mimo duzego wysilku
        rodzicow).

        Dzieci beda sie tu wychowywac bez babc, ciotek, kuzynow. Wyjazdy na wakacje do
        Polski tego nie zastapia.

        Jesli powrocicie do Polski po dluzszym pobycie, to dla was bedzie to powrot, dla
        dzeci bedzie to nastepna emigracja. Jesli zostaniecie, z wnukami trzeba bedzie
        rozmawiac po angielsku, o ile je bedziecie widziec. Dzieci osiedla sie tam,
        gdzie bedzie praca, czasem na drugim koncu Ameryki, a to wielki kraj (z Nowego
        Jorku do Warszawy leci sie tylko troche dluzej, niz do np. San Diego).


        • Gość: cynta Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku IP: *.dhcp.ftwo.tx.charter.com 18.06.05, 01:48
          Zgadzam sie! moron! pewnie ci w tej Ameryce nie poszlo a i w Kanadzie tez
          pewnie nie i teraz taki kit wciskasz dzieciom i nam (oj wkulam sie!!!)Napewno
          beda ci dzieci wdzieczne!

          A co do amerykanizowania dzieci to niestety jest tylko wina rodzicow, ci co
          probowali i im nie wyszlo musieli cos zle zrobic moze nie w nauczaniu polskosci
          ale moze w koncepcie wychowawczym i ich dzieci nie chcialy byc Polakami. Moje
          dziewczyny mowia po polsku tak ze po paru dniach w Polsce nie mozna rozpoznac
          ze nie sa z Polski a byly w niej 3 razy w zyciu!! a jak klna! :o) Babcia,
          dziadek moga przyjechac, pewnie to nie tak jak na miejscu ale z kuzynami mozna
          utrzymywac kontakt internetowy. Polecam sobotnia szkole polska, sa lepsze i
          gorsze i trzeba zobaczyc albo moze po prostu zaczac w niej uczyc i podniesc
          poziom (ja tak zrobilam). Moje dzieci pisza i czytaja po polsku, nie tak jak
          dzieci w Polsce ale o.k., mlodszej siostrze bajke przeczytaja i do babci e-mail
          tez wysla. Znaja tez polska historie i geografie. Pewnie ze sie ckni i jedzenie
          nie takie ale zycie o tyle lzejsze, perspektywy dla dzieci a i starosc nie taka
          ponura jak w Polsce...
        • celicaman Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku 18.06.05, 08:24
          Tak ci żle było w tej Polsce? Tak cię tu ktoś strasznie skrzywdził? Czemu
          plujesz tak jadem na ten kraj i obrażasz nas tu mieszkajacych? I skoro Polska
          to taki Iran Europy i siedlisko głupoty, to czemu jednak zaglądasz na polskie
          forum? Na Irańskich forach też coś pisujesz?
          To, że dla ciebie Ameryka to ten wyśniony kraj, gdzie wszyscy sa mądrzy,
          wspaniała demokracja, zero patologii to dobrze. Przynajmniej ty sie tam dobrze
          czujesz. Ale dla wielu osób powrót do Polski wcale nie oznacza, że w Stanach
          sie nie sprawdzili. Pracowałem tam 6 lat na dobrym stanowisku w dobrej firmie.
          I wróciłem, bo tak chciałem, choc w sumie tam mi sie podobało a firma chciała
          mnie zatrzymać. I nie żałuje tego ruchu. Wykorzystuje zdobytą tam wiedze i
          doświadczenia i żyje w Polsce na porównywalnym poziomie. Średno raz do roku
          wujeżdżam do Stanów bo dzieki zdobytym kontaktom moja firma zaczęła robic tam
          interesy (fakt, że na razie niewielkie). Ameryka bardzo mi sie podoba, ale jak
          ktoś ma głowe na karku to w Polsce też da sie dobrze żyć. A co do nauki
          głupoty, to ci tylko powiem,że wiedzą którą zdobyłem w Polsce kasowałem znaczną
          większość amerykanów z jakimi miałem doczynienia. Dlatego proszę, zebys nie
          obrażał mnie i mojego kraju, tak jak ja nie obrażam ciebie.
          • Gość: cynta Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku IP: *.dhcp.ftwo.tx.charter.com 18.06.05, 17:16
            Nie jestem pewna czy ta odpowiedz jest w calosci do mnie, chyba tylko po
            czesci. Ja sie osobiscie wklulam ta tekst dotyczacy ulatwiania zycia dzieciom i
            wracania wlasnie z tego powodu. Moim zdaniem wyjezdzanie za granice tylko
            otwiera mozliwosci przed dziecmi, my zawsze placimy frycowe fierwszego
            pokolenia emigrantow. Ja wyjechalam jeszcze z poprzedniej Polski ale jak teraz
            wracam to wszystko jest tak samo jak bylo, dziwny nielogicznie (dla mnie)
            zorganizowany swiat, ludzie z lekiem w oku, i moja mam co kiedys wolala "Lechu,
            Lechu" a teraz twierdzi ze jak sie jej te odlozone mozolna praca pieniadze
            skoncza to umrze bo nie bedzie miala co jesc. I to jest kraj warty zycia w nim
            i wracania do niego??? Ja po prostu nie rozumiem jak mozna z wyboru tam
            mieszkac, sorry taka jest moja opinia.
            • Gość: z USA do cynty znow IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 19.06.05, 01:32
              Hey cynta, odpowiadasz logicznie temu przegranemu-nieudanemu emigrantowi, a
              prawda jest taka, ze NIE MOZNA go bedzie niczym najlogiczniejszym przekonac.
              Jesli po 6 latach wrocil z USA /pewnie byl na J-1(3lata) i H1B(3lata), albo
              tylko 2xH1B/, to pomimo "wielkich tam sukcesow" nikt z firmy go nie zatrzymywal
              sila w USA, a tym bardziej nie sponsorowal na GC. To bowiem podstawa:
              przyjezdzamy tu na wizy pracownicze, ciezko i oddanie pracujemy, by pozostac
              jako stali rezydenci, pozniej obywatele.
              Komu sie nie udaje - wraca z podkulonym ogonem, bo: troska o dzieci,
              porownywalne a nawet DUZO LEPSZE zycie w PL, niechec do wynarodowienia itp.
              bzdurne farmazony.
              Ostatecznym argumentem najgrubszego kalibru jest: "...skoro tak ci zle bylo w
              PL, jak SMIESZ pisac na forum GW?"
              W/g tego "co to powrocil do PL dla dzieci" skoro tu piszemy to MUSIMY tesknic
              do PL, jej idiotyzmow, nielogicznego swiata, bezprawia, balaganu, chamstwa,
              zlodziejstwa, biedy, powszechnego alkoholizmu, tragicznego stanu opieki
              zdrowotnej, bezrobocia, braku perspektyw na prace i mieszkanie... Oj, pisac
              mozna by i pisac, ale zaraz mi ten zza Oceanu powrocony imigrant wygarnie, ze
              mieszkam w USA wsrod wylacznie otylych, ktorzy nie wiedza gdzie PL lezy na
              globusie, maja domy z tektury i odzywiaja sie niezdrowym, pelnym hormonow
              jedzeniem z McDonaldsa. Ach, i dodam jeszcze ze u nas tu Murzynow bija!
              • cynta Re: od cynty znow 19.06.05, 16:30
                No tak, wlasnie, niektorzy nigdy nie zalapuja o co tu chodzi i jak zrozumiec
                sens emigracji. Podpisuje sie pod tym co piszesz i moze jeszcze dodam jako
                przyklad ze jestem jedyna Polka pracujaca w mojej firmie (w glownej kwaterze,
                bo firma ma Sales na calym swiecie i w Polsce tez) i jako taka jestem
                rozpoznawana (aaa! ta Polka), ciekawe dlaczego? choc oficjalnie przyjechalam
                tutaj jako Kanadyjka..
              • celicaman Re: do z USA 21.06.05, 09:42
                W zasadzie miałem ci nie odpisywać, bo dyskusją z ludźmi na tak niskim poziomie
                nie ma sensu. Ty i tak swoje wiesz i nikt cie nie przekona. Ale zdecydowałem
                napisać te kilka słów, bo jak widzę takie bzdury:
                > To bowiem podstawa:
                > przyjezdzamy tu na wizy pracownicze, ciezko i oddanie pracujemy, by pozostac
                > jako stali rezydenci, pozniej obywatele.
                to mi się niedobrze robi.
                Informuje cie, że mozna przyjechać do USA na kilka lat, nie po to żeby tu
                zostać, ale żeby zdobyc nowe doświadczenia i żyć potem w Polsce na b. dobrym
                poziomie wykorzytując te wiedzę.
                Masz racje, byłem w Stanach na 2xH1B. I skoro pracodawca przedłuzył mi wizę, to
                widocznie nie byłem taki beznadziejny. Chciał mi zasponsorować GC i w
                przeciwieństwie do tego co wypisywałeś w innych postach on by pokrywał koszty
                prawników. Ale to ja nie chciałem zostać. Dlaczego? To była moja decyzja i
                bardziej inteligentni (a już na pewno bardziej kulturalni) od ciebie nie mogli
                tego zrozumiec, więc nie będę się z tego tłumaczył. Na pewno nie była to troska
                o dzieci, bo ich po prostu nie mam.Nie uważam, żebym był przegranym-nieudanym
                emigrantem. Miałem w USA przychody rzedu 100k+ (z bonusami) więc taki
                kompletnie beznadziejny chyba nie byłem, bo by mi tyle nie płacicli. Ale ty i
                tak w to nie uwierzysz, na czym mi zresztą wcale nie zależy.
                Mój poprzedni post nie dotyczył powodów zostawania czy powrotu z USA tylko
                opluwania kraju z którego się pochodzi. Zauważyłem zresztą, że osoby którym
                naprawdę powiodło się w USA nie wstydzą się tego, że są z Polski. Wprost
                przeciwnie, to dowodzi ich klasy ( patrzcie, jestem z Polski i tak wysoko
                doszedłem, czyli musze być lepszy od większości Amerykanów, bo inczaj onie by
                byli na moim stanowisku). To soby którym sie nie powiodło, albo ci, którzy
                wprawdzie maja ten swój domek, samochód, pracę, ale mają kompleksy niższości w
                stosunku do amerykanów wstydzą się swojego pochodzenia i w próbują
                dowartościować się, mówiąc, że tu w stanach wprawdzie nie zrobili super
                kariery, ale i tak w porównaniu z tym co jest Polsce to są w raju na ziemi.
                Nie będę odpowiadał na te brednie odnośnie:
                > PL, jej idiotyzmow, nielogicznego swiata, bezprawia, balaganu, chamstwa,
                > zlodziejstwa, biedy, powszechnego alkoholizmu, tragicznego stanu opieki
                > zdrowotnej, bezrobocia, braku perspektyw na prace i mieszkanie... Oj, pisac
                > mozna by i pisac
                bo to ponizej mojego poziomu. Choć w jednym przypadku nie wytrzymuję:
                > braku perspektyw na (..) mieszkanie
                Człowieku, komunizm upadł w Polsce kilkanaście lat temu! teraz nie czeka się w
                kolejkach w spółdzielni na mieszkania. Idziesz do banku, w 10 dni załatwiasz
                kredyt i kupujesz takie mieszkanie jak ci się podoba i na jakie cię stać.
                I na koniec drobna rada. Nie mów swojemu szefowi, że pochodzisz z kraju o
                cyt. "powszechnym alkoholiźmie, złodziejstwie, bezprawiu i chamstwie". Bo on
                może w to uwierzyć i wychodząc z założenia, że skoro to takie powszechne, to ty
                pewnie też masz w to w genach wywali cię z roboty. Nikt przecież nie chce
                pracować z potencjalnym alkoholikiem złodziejem i chamem.
            • celicaman Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku 21.06.05, 10:01
              > Nie jestem pewna czy ta odpowiedz jest w calosci do mnie, chyba tylko po
              > czesci
              Nie, moja wypowiedź dotyczyła obraźliwego dla Polaków postu terra-nova. Ale
              swoją drogą, to chyba ten epitet "moron" mogłabyś pominąć. Obrażanie sie
              nawzajem na necie tak naprawdę niczemu dobremu nie służy.
              Pozdro...
          • Gość: do celicaman'a Re: Mąż dostał ofertę pracy w Stanach.Czym ryzyku IP: 67.20.103.* 20.06.05, 23:21
            dzieki Ci... za te wypowiedz. mnie juz od jakiegos czasu szlag trafia, jak
            czytam wypowiedzi "tych ktorzy wola Stany" i musza to sobie jakos
            usprawiedliwic. nie chce nikomu odbierac mozliosci rozumowego postepowania,
            tylko dlatego ze jest innego zdania niz ja (jak to robie co niektorzy), ale
            choc i mi sie zle nie dzieje, i stac mnie na wiele, a sprzataczka nigdy nie
            bylam, nie moge sie zodzic z powszechna opinia o "polskim syfie"
            i "amerykanskim dobrobycie". zwlaszcza, ze jedno i drugie staje sie mitem...
            ale niektorzy nie chca tego zauwazyc.
            nawet jesli glownym powodem "byc lub nie byc w USA" jest kasa (co tez nie jest
            takie oczywiste), to przestaje on byc aktualny... czesc Polakow, z pokolenia
            trzydziestolatkow jest naprawde niezle ustawiona, po czesci dzieki dobremu
            wyksztalceniu i ciezkiej pracy...
            a tak w ogole to strasznie tesknie za Polska
          • Gość: K do celicaman'a IP: 67.20.103.* 20.06.05, 23:24
            dzieki Ci... za te wypowiedz. mnie juz od jakiegos czasu szlag trafia, jak
            czytam wypowiedzi "tych ktorzy wola Stany" i musza to sobie jakos
            usprawiedliwic. nie chce nikomu odbierac mozliosci rozumowego postepowania,
            tylko dlatego ze jest innego zdania niz ja (jak to robie co niektorzy), ale
            choc i mi sie zle nie dzieje, i stac mnie na wiele, a sprzataczka nigdy nie
            bylam, nie moge sie zodzic z powszechna opinia o "polskim syfie"
            i "amerykanskim dobrobycie". zwlaszcza, ze jedno i drugie staje sie mitem...
            ale niektorzy nie chca tego zauwazyc.
            nawet jesli glownym powodem "byc lub nie byc w USA" jest kasa (co tez nie jest
            takie oczywiste), to przestaje on byc aktualny... czesc Polakow, z pokolenia
            trzydziestolatkow jest naprawde niezle ustawiona, po czesci dzieki dobremu
            wyksztalceniu i ciezkiej pracy...
            a tak w ogole to strasznie tesknie za Polska
    • crz4u Nie zapomnijcie o polskim Fiskusie... !!! 18.06.05, 18:02
      Zgodnie z umową o unikaniu podówjnego opodatkowania zawartą pomiędzy PL i USA
      jeszcze w latach 70-tych, obowiązuje was podatek progresywny, czyli twój mąż
      bedzie musiał pracując 100% w USA, i tak dopłacać co rok polskiemu fiskusowi
      zgodnie z polską skala podatkową minus podatek zapłacony w USA.
      Warto przeliczyć czy się opłaca, przy czasowej pracy, bulić na polską
      skarbówkę, bo widzę że 40% próg nie ominie ;-(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka