Dodaj do ulubionych

sytuacja dla mlodych architektow

IP: 195.205.254.* 04.10.05, 09:32
witam,
interesuje mnie jak wyglada sytuacja z praca dla mlodych architektow w USA.
Moze ktos ma podobne doswiadczenia???
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: turysta Re: sytuacja dla mlodych architektow IP: *.lr.centurytel.net 04.10.05, 17:09
      Wlasnych doswiadczen nie mam, ale lubie czytac o architekturze i kiedys
      przegladajac artykuly znalazlem tez jeden o sytuacji zawodowej architektow w
      USA. Wedlug opisu jest tragicznie a bedzie gorzej. Wynika to z faktu ze
      architekt to piekny zawod wiec wiele osob to studiuje, to z kolei prowadzi do
      nadprodukcji a to ma konsekwencje w niskich zarobkach. Oczywiscie sa i
      supergwiazdy ale to inna para kaloszy. Zwyczajnie architekt zaczyna prace na
      darmowych lub prawie darmowych starzach, gdzie jego glowynym wynagrodzeniem ma
      byc przyjemnosc przebywania z innymi z branzy i pobyt w "cool" ofisie. W
      rankingu "Money" architekt zostal uznany (obok biochemika) za jeden z
      najglupszych finansowo zawodow, to znaczy proporcja miedzy wlozonym wysilkiem w
      edukacje a finansowa nagroda jest wyjatkowo niska.
        • Gość: dftsg NIEPRAWDA. IP: *.dslextreme.com 05.10.05, 05:14
          Zapomnij o 60,000.
          Na poczatku, jak ci zaplaca 25 tysiecy, to bedziesz sie cieszyl.

          Architekt ma w USA zupelnie inny zakres uprawnien i obowiazkow.
          Architekt w USA to nie architekt w Polsce.

          Architekci w Polsce maja przewrocone w glowie i jak przyjezdzaja do USA, to
          zdziwienie wielkie pojawia sie na ich obliczach, bo okazuje sie, ze do niczego
          sie nie nadaja. Jesli architekt z Polski utrzyma sie tutaj w pracy przez 6
          miesiecy, to kto wie, moze sie utrzyma. Jednak czesto zdarzaja sie wyloty z
          roboty. To przykre.
            • niewyjasnione Luz blues 06.10.05, 03:45
              Architekt w USA nie odpowiada (w porownianiu z Polska) za nic.
              W szczególności za technologię, metody wykonawstwa, kolejnosc instalacji i
              bezpieczeństwo, ani nie ugania się za durnymi papierkami. Zakres obowiazkow,
              administracja budowy, zakres odpowiedzialnosci, stawki, ubezpieczenie, zasady
              kontraktow klient-architekt sa sprecyzowane dosc precyzyjnie i nie przyprawiaja
              o bol glowy. Klienci z reguly placa.
              Słowem, architekt może skoncentrować się na rozwoju zawodowym i projektowaniu.
              Ja, gdy tu przyjechalem, bylem pod wrazeniem nieprawdopodbnego luzu.
              Urzedy budowlane sa bardzo liberalne. Trzeba naprawde nabroic, zeby sie
              zdenerwowali.
              Wyobraz sobie architektow, ktorzy w biurze nie maja nawet wlasnej kopii prawa
              budowlanego.
              To sie w glowie nie miesci i po pewnym czasie zaczyna byc dosyc irytujace.
              Gdy moim znajomym w Polsce wyslalem przykladowy projekt, ktory tutaj dostal
              pozwolenie na budowe to nie chcieli mi uwierzyc. Pamietam, wczesniej w Polsce
              przegladalem z zazenowaniem pomieszanym z nabozenstwem kilka zagranicznych
              projektow polskich (warszawskich) budynkow, ale dopiero gdy wyemigrowalem tutaj
              zrozumialem skad wynikal ich niski poziom.
              Architekt, ktory zna prawo budowlane i kilka zbiorow pokrewnych przepisow
              (zwlaszcza p-pozarowe) jest tutaj jak jednooki wsrod slepcow. Nie trzeba
              dodawac, ze tacy szybko awansuja i robia dobre pieniadze.
              Najemni architekci z zagranicznym wykształceniem są generalnie bardziej w USA
              cenieni niz architekci amerykanscy, gdyz ci ostatni odbieraja wyksztalcenie
              przypominajace polska architekture wnetrz. Praktyka budowlana nie wystepuje.
              Zarobki sa niskie, to prawda, ale domyslam sie ze nie masz juz opcji zmiany
              profilu wyksztalcenia. 25 tysiecy to stawka dla dorabiajacego studenta. Po
              studiach zaczynasz od okolo 35 tys. Tutaj to bardzo malo, nielatwo za to wyzyc.
              O darmowej pracy tu nie slyszalem. Nowoprzybyly, zanim sie nauczy jezyka i
              przepisow, minie przynajmniej okolo dwoch lat. Po tym czasie mozesz liczyc na
              60-80 tysiecy. Potem zatrzymasz sie na okolo 100-150 tysiacach (od tylu inne
              zawody zaczynaja po studiach.) Te liczby bardzo sie roznia zaleznie od
              indywidualnego przpadku - zobacz rankingi w Money i innych serwisach.
              Roboty jest mnostwo - zobacz Monster.com, careerbuilder.com albo craiglist.org.
              Byl ostatnio watek na ten temat. Przegladnij w tyl.
              • johnxxv Re: Luz blues 06.10.05, 14:51
                >Potem zatrzymasz sie na okolo 100-150 tysiacach (od tylu inne
                >zawody zaczynaja po studiach.)

                A jakie zawody zaczynaja od 100-150 po studiach?
              • Gość: Architekt w USA Re: Luz blues IP: *.client.dsl.net 06.10.05, 23:47
                > Architekt w USA nie odpowiada (w porownianiu z Polska) za nic.

                Chyba upadles na glowe czlowieku.

                > W szczególności za technologię, metody wykonawstwa, kolejnosc instalacji i
                > bezpieczeństwo, ani nie ugania się za durnymi papierkami. Zakres obowiazkow,
                > administracja budowy, zakres odpowiedzialnosci, stawki, ubezpieczenie, zasady
                > kontraktow klient-architekt sa sprecyzowane dosc precyzyjnie i nie
                przyprawiaja o bol glowy.

                Dawno takich bzdur nie czytalem.

                >Klienci z reguly placa.

                Swietny dowcip.

                > Słowem, architekt może skoncentrować się na rozwoju zawodowym i
                projektowaniu.

                Piszac to dajesz swiadectwo, ze nie wiesz zupelnie na czym polega praca
                architekta.

                > Ja, gdy tu przyjechalem, bylem pod wrazeniem nieprawdopodbnego luzu.
                > Urzedy budowlane sa bardzo liberalne. Trzeba naprawde nabroic, zeby sie
                > zdenerwowali.


                Rece opadaja .... wejdz sobie na "czarna liste" na stronie Department of
                Building na Brooklynie i zobacz ilu architekotw zostalo w ostatnim roku
                pozbawionych licencji tj. uprawnien do wykonywania zawodu, a ile otrzymalo kary
                od 4 tysiecy dolarow w zwyz.

                > O darmowej pracy tu nie slyszalem

                FYI: Richard Myers & Associates, Peter Eisenman, Arquitectonica, Pei & &
                Associates, Morphosis itd. itp. - wyzyskiwacze pelna geba.

                >Po studiach zaczynasz od okolo 35 tys. Tutaj to bardzo malo, nielatwo za to
                wyzyc.

                Zgadzam sie - to akurat jest prawda. Obydwa powyzsze zdania oddaja stan
                faktyczny.

                > Nowoprzybyly, zanim sie nauczy jezyka i
                > przepisow, minie przynajmniej okolo dwoch lat.

                Nastepny mit. Czlowiek uczy sie zawodu architekta cale zycie. Przepisy w USA
                potrafia sie zmieniac rownie czesto co w Polsce, zmianom podlegaja takze
                stosowane materialy i technologie.

                > Po tym czasie mozesz liczyc na
                > 60-80 tysiecy. Potem zatrzymasz sie na okolo 100-150 tysiacach (od tylu inne
                > zawody zaczynaja po studiach.)


                Oj, czlowieku...... szczeka opada jak czytam te komentarze. Wszystkim
                zainteresowanym polecam dyskusje na forum o zarobkach na stronie:

                www.e-architect.com/
                Na tej stronie jesli wpiszecie w polu search site "salaries" to wyskocza linki
                do artykulow. Jeden z pierwszych to sondaz plac z 2002 roku. Sondaz z 2005 roku
                pokazuje wzrost w zaleznosci od stanowiska i rejonu kraju od 10-20%.

                www.e-architect.com/news/research/salaries.asp
                • niewyjasnione Re: Luz blues 07.10.05, 05:11
                  Drogi "Architekcie w USA".

                  Przykro mi ze klienci Ci nie placa. Rozumiem Twój ból. Daje mi to do myslenia o
                  jakosci Twoich usług oraz o jakości Twoich klientów. Pewnie też byłbym
                  zdenerwowany na Twoim miejscu. Od czegu by tu zacząć?
                  Może od rozwoju umiejętności i poprawy swojego stanu wiedzy.

                  Polecam na dobry początek następującą lekturę do nauki:
                  AIA "The Architect's Handbook of Professional Practice".
                  A potem zobaczymy...nigdy nie trzeba tracić nadziei.

                  Jeżeli Cię nie stać, wiele firm ubezpieczeniowych oferuje interesujące
                  informacje za darmo, wybierz w Googlach słowa kluczowe "Architect's
                  Professional Liability". W ten dyskretny sposób starają się delikatnie edukować
                  rozbrykanych architektów.

                  "Richard Myers & Associates"
                  Będąc w branży wypadałoby znać nazwisko Meiers.
                  Tak nawiasem mówiąc Richard "Myers" nosi właśnie nazwisko Meiers. Od urodzenia.
                  Obie firmy nie korporują Associates, ale Partners, co nie ma większego
                  znaczenia, ale oddaje stan Twojej ignorancji.

                  Przypadkiem moi znajomi pracują aż w trzech wymienionych przez ciebie firmach i
                  sobie chwalą. Zarobków nie zdradzają, a że odeszli z mojej firmy domyślam się
                  że zaoferowano im więcej.

                  "wejdz sobie na "czarna liste" na stronie Department of Building na Brooklynie
                  i zobacz ilu architekotw zostalo w ostatnim roku pozbawionych licencji tj.
                  uprawnien do wykonywania zawodu, a ile otrzymalo kary od 4 tysiecy dolarow w
                  zwyz."

                  Czarna lista, owszem ciekawa, nie wiedziałem nawet że taka istnieje. Skąd wiesz
                  o 4 tysiącach?
                  www.nyc.gov/html/dob/html/licenses/pera.shtml
                  Czyżby to Twoje polskobrzmiące nazwisko tam figurowało?
                  Ach tak, Inżynier konstruktor. Nieznajomość realiów praktyki architektonicznej
                  na to by wskazywała, panie "Architekcie w USA".

                  Ale znalazło się na całej tej liście w zeszłym roku raptem ośmiu architektów i
                  to nie tylko z Brooklynu, ale we wszystkich pięciu dzielnicach Nowego Yorku.

                  A wiesz ilu jest architektów w Nowym Jorku? Ja zadałem sobie kiedyś trud
                  policzenia biur architektonicznych z moim kodem pocztowym (czyli w promieniu
                  około pięciominutowego spaceru). W książce telefonicznej. Znudziło mi się po w
                  połowie drugiego tysiąca.
                  W pięciu borough stref kodowych jest około 450. Może nie jest tych architektów
                  ponad sześćset tysięcy, jakby wypadało z prostego mnożenia, ale niemniej jest
                  sporo. Spojrz sobie na AIA member listing, ilu czlonków ma AIA New York Chapter.

                  Link www.e-architect.com/news/research/salaries.asp jest interesujący, niemniej
                  stoi w sprzeczności z "twardymi" danymi z Departamentu Pracy, z któych wynika,
                  że 90% architektów w naszym stanie otrzymuje rocznie przeciętnie 96 tysięcy
                  dolarów, co pokrywa się z moimi obserwacjami.

                  www.bls.gov/oes/current/oes170000.htm
                  W mojej opinii różnica, polega na sposobie zbierania danych: dane Departamentu
                  Pracy są oparty na dokumentach podatkowych, a dane AIA, Money, CareerInfoNet i
                  innych biur są oparte na sondażach. Respondentami takiego dobrowolnego sondażu
                  są osoby szukające pracy, cierpiące na nadmiar wolnego czasu, generalnie
                  sfrustrowane, które obniżają średnią.

                  Z zarobkami 100-150 po studiach trochę przesadzilem (to z goryczy po
                  przeczytaniu artykułu
                  money.cnn.com/2005/08/15/pf/training_pay/index.htm).
                  Na początku nikomu chyba nie jest aż tak łatwo
                  www.ns.msu.edu/acrc/after_graduation/job_salary.asp
                  Co do Security Clearance: wymagane jest przede wszystkim w (z reguły kiepsko
                  płatnych) posadach w administracji, wojsku i innych służbach. Nic straconego.
                  Nikt nie oczekuje po swiezych imigrantach ani licencji ani Security Clearance.
                  • Gość: gdgd a co to za babsko? IP: *.dslextreme.com 07.10.05, 08:17
                    Nie podwazam tez merytorycznych tej wypowiedzi, ale styl.
                    To jest po prostu okropna wypowiedz.
                    Tyle szpil, jaby ci szczegolnie zalezalo, aby komus dupe obrobic.

                    Skad sie tacy biora?

                    Zaplacili ci 100 kola papierow na rok i dobrze. bardzo gratuluje.
                    Twoim znajomym tez gratuluje. Super.
                    Nie zabrali ci licencji? GRATULUJE.

                    Ale co ty sie czepiasz faceta, ktory sie wpisal powyzej?

                    Moze trafil na zla firme? Moze ma szefa debila? Albo skapego?
                    Moze jest w trakcie sponsorowania i nie moze sie wyrwac?
                    Po co te zlosliwosci? Wscieklizna sie zarazilas?
                    Mam wrazenie, ze jestes kobieta albo pedalem.
                    Normaly facet nigdy by tak nie napisal.
                    To jakis piramidalny absurd tak komus niezyczliwie pisac.

                    Chociaz zauwazylem, ze jest troche takich narwanych oszolomow co lataja po
                    forach i dowodza jacy sa piekni, bogaci i wspaniali.

                    To skoro masz tak dobrze, to co cie tak nosi? Po co te wycieczki osobiste?

                    Wyslij temu chlopakowi zaproszenie do Polski i zrobcie sobie architektoniczny
                    miesiac miodowy. Moze ci zlosci ubedzie.

                    • Gość: z USA do gdgd Dodam maly komentarz IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.10.05, 15:08
                      Nie tylko pod wzgledem stylu, ale i merytorycznie wypowiedz tej wscieklicy byla
                      dnem! Skad sie taki bierze? - Z Polski polglowek sie wzial!
                      Zalosny typek podwazal i wysmiewal wszelkie wiadomosci piszac z pogarda
                      o "architekcie z USA", choc sam pieprzyl jak potluczony.
                      Mialem ostatnio do czynienia z architektem budujac dla siebie "built to suit"
                      biuro. Architekt byl odpowiedzialny ZA WSZYSTKO ze swojej branzy, a wiec nie ma
                      racji "ten, ktory jedyny poprawnie zna nazwisko Meiers" piszac powyzej,
                      ze ...nie sa odpowiedzialni za nic. Moze on sam nie jest odpowiedzialny za nic,
                      bo nie byl i nigdy nie bedzie architektem w USA? Tacy sa tylko odpowiedzialni
                      za piane z pyska na forum.
                      Cala reszta jego belkotu tez jest biedniutka, az mi sie komentowac nie chce. Po
                      co zreszta sie tu wywnetrzac. Nudne juz te watki sie robia, gdy po 2-3
                      wypowiedziach zawsze wlacza sie jakis polski imigrant genialny, mlody, ladny,
                      szczesliwy i bogaty i wtedy nas tu USTAWIA WSZYSTKICH w/g swoich regul.
                    • niewyjasnione Re: a co to za babsko? 07.10.05, 15:10
                      Racja, dalem sie sprowokowac przez mojego aroganckiego przedmowce.
                      Ostatecznie tez napisalem bzdure, tak jak mi zarzucal wczesniej.
                      90% Departamentu Pracy to percentyl a nie procent.
                      Przepraszam wszystkich, ktorym pogorszylem humor.
            • rollingstone Re: NIEPRAWDA. 12.10.05, 22:27
              Obowiazki zaleza od stanowiska na jakim sie pracuje. Architekt z USA - z
              ktorego komentarzami zgadzam sie w calej rozciaglosci - podal juz link do
              strony www.e-architect.com/ gdzie mozna znalezc opisy roznych stanowisk
              i z grubsza obowiazki.

              Tak naprawde to wydaje mi sie, ze tak strasznie duzych roznic miedzy
              architektami w Polsce i USA nie ma. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce to w
              USA duzo wieksza uwage przyklada sie chyba do nadzoru budowlanego i do detalu.

              Bez dokladnego opisu lub rysunku pewne detale mozna wykonac na niezliczona
              liczbe sposobow czyli jak to tutaj mowia "there is more than one way to skin a
              cat"

              Drzwi lub okna moga byc przeciez z sosny, a moga byc tez mahoniowe. Moga miec
              zamki Yale lub Seargant. Roznica niby zadna, ale czasami roznica w cenie
              zwyklego zamku do drzwi siega 40% - wytrwalosc takiego zamka rowniez sie rozni.
              I to wlasnie architekt wybiera jaki zamek i jaka klamka ma byc w drzwiach.

              Klamka moze zas byc stalowa, z mosiadzu, lub z brazu. Kazdy moze klamke
              narysowac, ale jesli nie ma w dokumentacji opisu, ze ma to byc taka klamka a
              nie inna to ....oj.... pozniej sa duze problemy.

              Co wiecej architekt z Polski rzadko kiedy ma np. pojecie o dylatacjach, ktore w
              USA stosuje sie na kazdym kroku z powodu olbrzymiej roznicy temperaur pomiedzy
              latem i zima. W Polsce nie ma takich roznic temperatur jak tutaj.

              Problemem w USA dla architektow z Polski jest tez nieznajomosc materialow,
              technologii oraz struktury formulowania kontraktow.

              Niewiele osob przyjezdzajacych z Polski zdaje sobie sprawe, ze do uszczelniania
              okien nie mozna uzywac silikonu, ktory plami sciany wykonane z pewnych
              materialow takich jak np. piaskowiec czy tez zabarwiana cegla z elementami
              zelaza czy innych mineralow. Silikon wchodzi bowiem z tymi matrialami w reakcje
              chemiczna. I to do architekta nalezy dobranie odpowiedniego uszczelniacza i
              sprawdzenie, aby na budowie powyzej np. drugiego pietra tj. tam gdzie "nie
              widac" zamiast odpowiedniego usczelniacza jakis robol nie stosuje silikonu.

              Wizja narysowana przez architekta moze byc wspaniala, ale jak juz przyjdzie do
              wybudowania to moze sie okazac, ze danej wizji choc swietnie naszkicowanej na
              papierze to w rzeczywistosci nie da sie zrealizowac.

              W USA wymagana jest od architekta o wiele wieksza odpowiedzialnosc za projekt.
              Musi myslec o wszystkich aspektach projektowania i budowy. Musi zaprojektowac
              budynek, skoordynowac prace z poszczegolnymi inzynierami, ustalic warunki
              przystapienia do przetargu wykonawcow budowlanych, a pozniej nadzorowac budowe
              podczas ktorej wychodza na wierzch wszystkie bledy i niedociagniecia projektowe.

              Dokumentacja techniczna nigdy nie jest "kuloodporna" - zawsze sa jakies bledy.
              Problem w tym, aby te bledy nie spowodowaly wzrostu inwestycji o wiecej niz
              10%, a niestety tak sie czesto zdarza wiec architekci w USA placa wysokie
              ubezpieczenie od odpowiedzialnosci zawodowej co z koleji rzutuje na place.

              W USA zwykle "architect is a scapegoat" czyli kozlem ofiarnym. Niewazne, ze
              zawinil budowlaniec czy firma inzynieryjna. I to zwykle do architekta pretensje
              ma jego klient, a nie do inzyniera, ktory wsadzil instalacje w sam srodek
              pomieszczenia na 5 minut przed zlozeniem projektu w urzedzie budowlanym.
              Architekt wiec musi sie bardzo ubezpieczac "wsadzajac" do projektu odpowiednie
              opisy i klauzule.

              Na podstawie wlasnego doswiadczenia moge stwierdzic, ze polscy architekci
              uwazaja, ze wszystkie wymagania projektowe mozna zmiescic na rysunkach. W USA
              jest jednak inaczej. Projekt w USA moze skladac sie tylko z 10% w postaci
              rysunkow i w 90% z czesci opisowej. I z ta czescia opisowa maja najwiecej
              problemow architekci z Polski.

              Z powyzszych wzgledow w USA duzo wieksza wage przyklada sie do dokumentacji
              technicznej, opisow i tym samym ceni architektow z doswiadczeniem choc placi im
              sie niewiele - "architects make no money" mozna uslyszec od kazdego architekta
              amerykanskiego. Pensja architekta w USA to srednio $72 tysiace wedlug
              najnowszego sondazu American Institute of Architects. I moim zdaniem ta pensja
              jest zawyzona, bo w sondazu uczestniczyly firmy-czlonkowie AIA czyli najlepsze
              i/lub najbardziej znane i szanowane firmy amerykanskie posiadajac znaczny
              dorobek i wieksze projekty niz male, przecietne firmy w USA. Co wiecej
              czlonkowie AIA placa $600 oplaty rocznej za uprawnienia projektowo-budowlane, a
              zwykli architekci tylko $90.

              Jesli nie ma sie wlasnej firmy to niewiele osob zarabia wiecej niz $72000 -
              chyba ze dorabia po nocach robiac na boku roznego rodzaju fuchy.

              Generalnie jednak zakres obowiazkow zalezy gdzie sie trafi do pracy. Mozna
              trafic do malego biura, sedniego lub wiekszego. Na stanowisko projektanta (5%
              osob), osoby przygotowujacej odpowiednie rozwiazania projektowe pod kierunkiem
              bardziej doswiadczonej osoby (80%) oraz na stanowisko osoby prowadzacej dany
              projekt od A do Z czyli od wstepnej koncepcji projektowej, poprzez koncepcje
              koncowa, spotkania z klientem i inzynierami, do nadzoru budowlanego i
              doradzania klientowi podczas budowy(15% osob).

              Gość portalu: and napisał(a):

              > Jezeli mozna, chcialbym sie dowiedziec jaka jest roznica w zakresie
              obowiazkow
              > i uprawnien architekta w Polsce i USA, bardzo mnie to ciekawi
              > pozdrawiam
            • Gość: axx Re: PRAWDA IP: 5.5R* / *.nyc.untd.com 06.10.05, 02:12
              Sytuacja architektow i inzynierow budowlanych jest w USA doskonala. Bardzo
              niskie bezrobocie w ogole (ponizej 5%)i bardzo duzo sie buduje.
              Osiedla mieszkaniowe,domy i infrastruktura. W samym okregu
              Washington ,Baltimore,Virginia buduje sie za kilka miliardow dolarow,wspomne
              tylko o jednym projekcie za 2.5 mld $ jakim jest nowy most przez Potomac.
              Sprzyja takze przyroda bo Nowy Orlean czy jeszcze kilka innych miejsc
              trzebaodbudowac. Biurokracja budowlana jest super rozwinieta. Architekci maja
              duzo prac. USA a szczegolnie Pentagon prowadzi roboty budowlane w 96 krajach
              swiata. Jest boom budowlany. Zamiast czytac jakies polskie gazety na temat
              pracy w USA proponuje zapoznac sie z niedzielnym wydaniem "The Washington Post"
              Architekci maja tam zwykle pol strony a chyba dwie budowlani. Zarobki sa bardzo
              dobre. prosze zapomniec o 25 tys. $ rocznie. Tyle to zarabia kobieta
              sprzatajaca domy w okolicach Waszyngtonu.(a czasami i wiecej) Studia sa
              kosztowne. Takze dlugotrwale i wymagaja talentu. Dla immigrantow droga otwarta
              i swietlista. Zadnych problemow z dyplomem. Mozliwosc zdawania egzaminu na
              licencje . Poziom polskich uczelni nie odbiega pozimem od tych w USA. Byly a
              moze i sa nawet wymiany miedzy Politechnika Warszawska a Mercy University w
              Detroit. To pozytywne strony tego zawodu. Niestety jest jedna ciemna. W USA
              obowiazuje Patriot Act i obejmuje wszystkich pracujacych przy projektach
              rzadowych czy korporacyjnych. Wladze wprowadzaja na etapie projektowania
              nowosci z zakresu bezpieczenstwa i zeby zalapac sie do tej pracy trzeba byc
              obywatelem a czesto miec jeszcze tzw. security clearance. Zatem nie polecam
              USA tym ktorzy zamierzaja pracowac w tym zawodzie. Awans bedzie utrudniony.
              Chyba ze ma sie nadzieje na szybkie obywatelstwo. Oczywista jest rzecza ze
              praca bedzie ale nizej platna i z reguly w malym poczatkujacym zespole.W tej
              sytuacji lepsza jest Anglia czy Irlandia gdzie rowniez jest praca a nie sa
              wymagane dodatkowe swiadectwa.
              • Gość: rth Re: PRAWDA IP: *.dslextreme.com 06.10.05, 03:36
                zgadzam sie czesciowo z przedmowca. Wynika to z wysypu zlecen rzadowych w
                fiskalnym roku biezacym 2006. Tego jednak nie bylo 2 lata temu i nie mozna
                liczyc na to, ze tak bedzie za rok. Co bedzie jak ten balon peknie?

                Druga sprawa, to zarobki. Jezeli mozesz zalatwic temu chlopakowi prace za 50,000
                rocznie, zaraz po przyjezdzie, to ja uwazam, ze powinienies dostac od niego
                przynajmiej 1 miesieczna pensje w ramach wdziecznosci, bo to niespotykane w tym
                zawodzie. Ja na jego miejscu nosilbym cie w lektyce!

                Bo to nie ma znaczenia, ze rynek jest oblozony zleceniami.
                Po prostu NIKT go nie zatrudni za te pieniadze. To absolutna fikcja.

                Placa $25,000 na poczatku to jest przywilej a jak mu sie nie podoba, to moze
                otworzyc wlasny cleaning i zarobic wiecej. Tak to wyglada. Architektow jest
                pelno. Mozemy oczywiscie dyskutowac o przedziale cenowym, ale sadze, ze placa w
                przedziale 25-32 tysiace na poczatek to calkiem uczciwa oferta.

                Co do zdania: "Dla immigrantow droga otwarta i swietlista."

                to nie komentuje, bo to obecnie bzdura, chyba, ze znajdziesz justification dla
                architekta do kategorii EB2 w co watpie. EB3 jest praktycznie zamkniete i na
                zielona karte mozesz sobie czekac i 8 lat.

                Szybkie obywatelstwo to tez fikcja. Przepisy sa od lat niezmienne i mowia o 5
                latach od uzyskania GC. Nie mniej. Ten czas sie sumuje - to wieloletnia meka.
                Zastanow sie co ty chlopakowi piszesz. Przyjedzie tutaj i bedzie plakal.

                Bedzie musial wize przedluzac bez konca i nawet sobie domu nie kupi, bo co
                bedzie, jak mu sie visa skonczy?


                • Gość: axx Re: PRAWDA IP: 5.5R* / *.nyc.untd.com 06.10.05, 03:54
                  No i wlasnie dlatego i to nie tylko Jemu ale wszystkim odradzam przyjazd tutaj.
                  Najwieksza przeszkoda jest Patriot Act i zadnych szans na pobyt poza
                  malzenstwem . Jest psychoza zagrozenia i udziela sie to amerykanom w
                  szczegolnosci. Poszukuja nawet sprzataczy z security clearance nie mowiac juz
                  o architektach czy inzynierach. Naprawde Europa jest lepsza.
                • mcov "w przedziale 25-32 tysiace" 06.10.05, 15:20
                  > Placa $25,000 na poczatku to jest przywilej a jak mu sie nie podoba, to moze
                  > otworzyc wlasny cleaning i zarobic wiecej. Tak to wyglada. Architektow jest
                  > pelno. Mozemy oczywiscie dyskutowac o przedziale cenowym, ale sadze, ze placa
                  > w przedziale 25-32 tysiace na poczatek to calkiem uczciwa oferta.

                  cos w tym jest:

                  money.cnn.com/2005/08/15/pf/training_pay/index.htm
    • rollingstone Re: sytuacja dla mlodych architektow 12.10.05, 21:20
      Sytuacja architektow w USA w ciagu ostatnich paru miesiecy znacznie sie
      poprawila. W rejonie NYC zaczeto mnostwo projektow, a z tego co slyszy sie i
      pisze w gazetach to jest szansa na jeszcze wiecej projektow.

      Wedlug magazynu McGraw-Hill Construcion - "New York Construction" jesli
      wszystko pojdzie z planem w 2006 roku na rynek trafi mnostwo zlecen dla
      projektantow.

      " If the current economy continues and all major programs planned are funded
      and move forward at the same time, the volume of work could push the industry
      to the limit".

      Jesli jednak ktos nie ma zielonej karty to ma niewielkie szanse na uzyskanie
      pracy w USA poniewaz limit trzyletnich wiz pracowniczych H-1B zostal na ten rok
      finansowy juz wyczerpany.

      Polakom zostaje wiec tylko starac sie dostac prace w USA na wizie J-1 Trainee i
      podczas tych kilkunastu miesiecy na tej wizie - jesli nie bedzie sie mialo
      wbitego do paszportu paragrafu INA 212 ("two year home residency rule
      applies") - probowac przeskoczyc na H-1B w nastepnym roku finansowym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka