Posucha na rynku informatykow w USA

05.10.05, 02:10
Wiec tak w skrocie:
- Pozycja to Senior Java/J2EE Designer/Programmer.
- HR przyslal mi dzis 15 roznych resume od czterech firm wspolpracujacych z nami.
- najbardziej niesamowite bylo resume jakiegos goscia ktory skonczyl filologie
bulgarska a potem w domu nauczyl sie Javy
- byl tez gosc ktory do tej pory pracowal jako nauczyciel matematyki w szkole
sredniej i postanowil zmienic kariere - w resume slowo Java nie wystepowalo,
gosc przyznawal sie do podstaw programowania w C.
- reszta resume nie warta wspomnienia - wiekszosc ludzi albo nigdy nie
widziala Javy na wlasne oczy albo widziala, ale w Starbucks'ie.

Wyglada na to ze rynek jest wyczyszczony. A ja musze jak najszybciej przyjac 5
osob. Do tego limit H1-B wykonczony czyli nikogo z PL sie nie sciagnie :(
    • polishbellydancer Re: Posucha na rynku informatykow w USA 05.10.05, 03:50
      nie wierze, ze nie ma ludzi, ktorzy odpowiadaliby wymogom przedstawione przez
      twoja firme--moze zamiast ogloszenia tego na forum (gdzie trudno traktowac to
      wiarygodnie niestety) warto oglosic sie w miejscowej gazecie, na
      universytetach, na online job search
      • marekatlanta71 Re: Posucha na rynku informatykow w USA 05.10.05, 04:57
        To powyzej to nie jest w zadnym wypadku ogloszenie - bardziej mi chodzi o
        ponarzekanie. Moja firma dala ogloszenia - i na Monster.com i w lokalnych
        gazetach. Co z tego, jak zglaszaja sie eksperci od siedmiu bolesci...
    • Gość: hgg Re: Posucha na rynku informatykow w USA IP: *.dslextreme.com 05.10.05, 05:03
      Poszukaj tu:

      losangeles.craigslist.org/
      Tu jest pelno looserow. Moze sie jacys trafia. Nie robie sobie jaj, tylko
      powaznie pisze. Tu jest mnostwo roznych Hindusow i innych swirow, ktorzy marza o
      takim facecie, ktory zalatwi im H1B za rok a w miedzyczasie dorwa sie do pracy
      na 1099.

      Pomysl o tym. Ale uwazaj.

      Mialem ostatnio tutaj takiego. Wielki spec od komuterow. Professional pelnym
      ryjem od lewej do prawej. Garnitur w paski, krawat jedwabny i srebrne spinki w
      mankietach. Ale: Kazalem mu na interview sprawdzic konfiguracje kart sieciowych
      na notebooku i podac ip i MAC adress WiFi. I gosc nie potrafil nawet odpalic
      CMD. Idiota.


      Najgorsi pod tym wzgledem sa hindusi. Ale trafiaja sie prawdziwe perly.
      Teraz jest duza presja, bo oni w zasadzie zostali na lodzie z tymi limitami na H1B.
    • Gość: trainee to ja sie ciesze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 23:09
      Za miesiac przylatuje do NJ dzieki DV2005, wlasnie koncze mgr z MIS, wiec chyba
      powinienem sie cieszyc. Przegladalem dice.com, sporo ofert, czy mam szanse
      zalapac sie na trainee czy cos dla graduates?

      Smieszne jest, ze jeszcze rok temu pisano w Financial Times o outsourcingu, ze
      dzieci trzeba uczyc na hydraulikow, bo cale IT, uslugi finansowe,
      architektoniczne, czy nawet analizy medyczne beda outsourcowane :)


    • Gość: Montrealczyk Szukaj w Kanadzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.tnt5.dial.mtl1.uunet.ca 05.10.05, 23:43
      Montreal jest nie tylko stolica biedy w Canadzie ale tez stolica kanadyjskiego
      High Tech( Bombardier- produkcja samolotow i w ogole inzynieria jest na wysokim
      poziomie) Roznego rodzaju college i universytety w Montrealu wypuszczaja
      rocznie okolo 100 grafikow komputerowych, artystow komputerowych, programistow
      itd. Jest w czym wybierac, latwiej ich sciagnac do USA. Daj ogloszenie do
      miejscowej gazety, zobaczysz ilu chetnych sie zglosi. Bedziesz mial w czym
      wybierac. Hindusow tu relatywnie mniej niz w innych czesciach swiata, ze
      wzgledu na bardzo niskie temperatury w zimie przekraczajace nierzadko -45
      stopni Celcjusza.Ale nawet w Montrealu jest Hindusow coraz wiecej. Mnoza sie
      jak mrowki.......Jeszcze 10 lat temu mozna ich bylo policzyc na palcach teraz
      jest ich tu ponad 50 tys!!!!!!
      • mk-80 Re: Szukaj w Kanadzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.10.05, 08:05
        Ahahahaaa....
        Niektóre wypowiedzi przypominają poszukiwanie grzybów.
        Powiem kilka słów o tym jak z Polski widzi sie takie rzeczy.
        Jest tu owszem na rynku pracy masa informatyków, przy czym jeden nie równy absolutnie drugiemu. Są też spece którzy nie potrafią sprawdzić konf. karty sieciowej. Pracodawcy podobnie narzekają.

        Ale jest też węższy rynek prawdziwych speców. Naprawde bardzo doświadczeniu ludzie z solidnym wykształceniem. Oni zarabiają spore pieniędze w Polsce. Niestety nie skusisz ich do wyjazdu do Stanów - nawet gdybyś dawał 2 wizy :-), i mieszkanie za darmo; ponieważ:
        - Mit Stanów i zarabiania mase kasy powoli znika - IT-Spece zarabiają godnie tu, tu zostają i spokojnie bez stresu sobie żyją.
        - Jesli piszesz - "szukaj hindusów" albo żydów albo masonów ... "bedziesz miał w czym wybierać" to nikt przy zdrowych zmysłach nie nawet nie zerknie na takie ogłoszenia;
        - Dla prawdziwych speców IT czasy kiedy ktoś robi łaske - już dawno minęły; teraz mozesz grzecznie poprosić a nie "bedziesz miał w czym wybierać" hahaha..
        - Poza tym warunki jakie proponuje sie zwykle w stanach są tylko na oko lepsze niż te w polsce - bo koszt życia jest różny. POza tym są problemy z wysłaniem dzieciaka do szkoły - wzięcie kredytu - i inne socjalne sprawy.

        Spotkałem się 2-krotnie z takimi śmiesznymi "head hunterami" jak Wy.
        Ubaw po pachy - szczególnie jeśli chodzi o salary :-)

        Jeszcze kilka lat i to do Was dotrze.
        Europa jest duuuużo atrakcyjniejsza pod tym względem.
        Pozdr.


        • mcov bredzisz czlowieku 06.10.05, 11:15
          zawsze ciekawia mnie ludzie, ktorzy nie pracuja w USA, a chetnie wypowiadaja sie
          na temat kosztow zycia, ktore zreszta sa wiele nizsze w USA

          ponizej 35,000 rocznie zarabia w Polsce okolo 90% spoleczenstwa, i tylko niecaly
          1% w Polsce zarabia powyzej 75,000zl rocznie

          w USA srednia jest okolo 48,000 rocznie a powyzej 100,000 zarabia w USA 10%
          spoleczenstwa, wykluczajac NYC i pare innych drogich miejsc srednio dom mozna
          kupic za 200-300K, sredni samochod kosztuje 20k a wiec duzo ludzi jest stac na
          normalne zycie

          zyj spokojnie w Polsce, gdzie rzad kradnie ci 50% dochodow, a konsumpcja jest
          10x wyzej opdatkowana, nikt cie do USA nie zaprasza

          opinie na temat Hindusow, tez masz wyrobiona, bo przeciez poznales ich wielu i z
          wieloma pracowales
          • mk-80 Re: "cfaniak" z USA 06.10.05, 11:48
            Poza całym tym amerykańskim syfem - wiesz co jest najgorsze ?

            Takie właśnie Polaczki jak Ty co robią z siebie niesamowitego "cfaniaka" - gdzie w Krajach cywilizowanych UE mógłbyś co najwyżej zamiatać.
            Przyznaj sie co w Polsce robiłeś ?
            - zamiatałeś, kibelek szorowałeś, ulotki, ? ?
            teraz Cie duma rozpiera bo jestes za wielką wodą; i opowiadasz tu niestworzone rzeczy - jaki to z Ciebie spec.

            Misiu prześpij sie troche - u Ciebie już noc zapada.
            pozdr.
            • mk-80 Re: "cfaniak" z USA 06.10.05, 11:55
              Dodam - w 95% procentach Europa ma lepiej wykształconą kadre IT niż hAmeryka,
              stąd też Wasze naciski żeby zciągać europejczyków - w narodzie amerykanskim niestety ciemnota została. Hehhee ... jest to niestety cecha.
              Z resztą o czym my tu mówimy, przyjedz, sam zobaczysz.
              Moge sie załozyć o dom i samochód że stawiając dwóch gości po studiach 5 letnich (w polsce państwowych) z identycznym doświadczeniem; naprzeciwko siebie
              w ciągu 20 min polski inzynier zmiecie amerykańskiego tłuczka.
              LOL -
              • marekatlanta71 Re: "cfaniak" z USA 06.10.05, 12:30
                A tak z ciekawosci - dlaczego Google, Oracle, WebLogic, JBoss i tym podobne
                powstaly w USA a nie w Europie skoro w USA jest ciemnogrod a w Europie
                oswiecenie? Jedyny Linux ktorego zreby w Europie powstaly a i tak oparty jest
                o rozwiazania Unix'a opracowane w USA...

                Wszyscy opowiadaja o tym jak w USA jest zle, jak wszyscy sa glupi, ale jakos
                dziwnym sposobem Europa ma duze bezrobiocie i mikro wzrost gospodarczy.
                • Gość: Soup Nazi Re: "cfaniak" z USA IP: *.sympatico.ca 06.10.05, 16:27
                  Stary, nie trac czasu - przeciez to czlowiek chory i ledwo pismienny, a ty z nim
                  dyskutujesz o informatyce. Facet nie dosc, ze ciemny jak tabaka w rogu, to
                  jeszcze w malignie.
              • mcov zamiast machac szabelka, zlap sie za ksiazki 06.10.05, 13:05
                synku, to moze za 40 lat bedziesz mial ten domek i samochod, to sie zalozysz

                ja podalem ci dane statystyczne, a ty powtarzasz historyjki z zebran LPR czy
                SamoObory

                Polska ma wyksztalcone kadry IT, i dlatego wielu Polakow pracuje w USA,
                a polska technoelita, zwyciezcy roznych konkursow programistycznych
                doktoryzuje sie/pracuje w USA, bo w EU nie ma im nic do zaoferowania
              • wujekjurek Re: "cfaniak" z USA 06.10.05, 16:25
                Powtarzasz niestety modne obecnie stereotypy Amerykanina i Polonusa, że jeden i
                drugu (zwłaszcza ten drugi) to zupełny debil. Bo Europa to przecież ho, ho...
                Jak słusznie zauważył mcov USA dominują na świecie w produkcji oprogramowania,
                stąd większe zapotrzebowanie na wykwalifikowaną kadrę. Gdyby Dolina Krzemowa
                znajdowała się w okolicach Frankfurtu, Marsylii albo Kairu to informatycy z
                całego świata patrzyli by właśnie w tamte strony a nie Kalifornii.

                Jeśli chodzi o polskich inżynierów, to znam ich tutaj sporo i rzeczywiście są
                większości przyzwoicie wykształceni i osiągają sukcesy zawodowe. Ale żaden z
                nich (podobnie jak lekarze, biolodzy, chemicy) nie wypowiada takich bzdur jak
                Ty, że amerykański inżynier (lekarz, biolog, chemik itp) to "tłuczek". Z tym,
                że są to ludzie poważny, którzy pracują od lat w profesjonalnym lub naukowym
                środowisku a nie przemądrzali dyletanci.
      • Gość: Montrealczyk Re: Szukaj w Kanadzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.tnt5.dial.mtl1.uunet.ca 07.10.05, 21:32
        Smiejecie sie, wy z Polski, z Hindusow? Wejdzcie na jakiekowiek ich strony.
        Jest co ogladac. Sa profesjonalni, maja b.dobrze zrobione strony. sa pracowici
        i dobrze sie z nimi pracuje. A co moze Polska zaoferowac. 2-3 strony? Sa slabo
        zwykle zrobione. Wszystko lezy i kwiczy. Mimo, ze Indie sa krajem III swiata
        daleko Polsce do poziomu programowania i infrastruktury hinduskiej w tym
        wypadku. Siedzcie sobie programisci polscy w Polsce i robcie cos, bo na razie,
        to smiech na sali z waszego programowania! Madrale a nic z tego nie wynika!
        Sprowadzaja was do USA tacy , jak Marek z Atlanty, bo ma sentyment do Polakow i
        tyle ale tak naprawde, to nie ma o czym mowic.....
        • marekatlanta71 Re: Szukaj w Kanadzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.10.05, 03:34
          99% ludzi z ktorymi rozmawiam to Hindusi - tak jak napisalem ponizej, wielu z
          nich ma swietne referencje i doswiadczenie + sa naprawde madrzy. Co sie dziwic -
          nawet jezeli statystycznie jest taki sam procent ludzi z odpowiednim IQ w
          Indiach jak w PL, to ich jest miliard a nas tylko 40 milionow...
    • bruner69 Posucha jak posucha 06.10.05, 14:12
      Prawdopodobnie jest to kombinacja czynnikow.
      Na ogol jak nie wiadomo o co chodzi, to najprawdopodobniej chodzi i pieniadze?
      Moze lokalizacja do dupy i nikomu rozsadnemu nie chce sie przeprowadzac, bo za
      malo dostana ? Przychodza tylko lokalni? Moze kadry z super doswiadczeniem i
      wyksztalceniem trzymaja "recami" swe stolki z calej sily a zglaszaja sie
      odpady? Nie masz sie co dziwic, ze zglaszaja sie ludzie kompletnie bez pojecia.
      A moze przeprowadzajac interview, traktujesz ich z demonstracyjna pogarda,
      dokladnie z taka z jaka tu o nich piszesz i ludzie po prostu odpuszczaja, bo w
      duchu sobie mysla : Jak mam dla tego goscia za te kase sie meczyc, to ja
      pie...ole..." . Albo sie nerwowo spalaja. Sam kiedys wyszedlem w polowie
      interview, bo gosciu byl asshole. Ale tu tylko teoretyzuje, nie widzialem Cie
      w akcji.
      Kiedys bylem managerem oddzialu takiej firmy, ktora skupowala walute
      zagraniczna. Interview na entry level polegalo na tym , ze klientowi
      pokazywalo sie banknot i kazalo sie powiedziec, co to jest. I co? Na 20 jeden
      zalapywal, ze mozna to przeczytac na banknocie, moze z wyjatkiem tajwanskich,
      bo tam tylko po ichniemu :) A 200 funtow , po $1.5 za funta, to ile to bedzie
      dolarow? Na 10 osob jedna "policzyla" na kalkulatorze.
      Nawiasem mowiac, moj koles- Polak , programista z wieloletnim doswiadczeniem i
      super firmami w resume, zyje dzis z drobnego handlu i zastrzega sie, ze branzy
      nigdy nie wroci. Sam sie zreszta zwolnil pare lat temu, bo roboty (tak
      twierdzil) bylo do cholery. Dlaczego ?
    • Gość: polak z usa Re: Posucha na rynku informatykow w USA IP: 12.8.18.* 06.10.05, 15:58
      Marek z atlanty jestem w usa informatykiem i takie bzdury jakie ty opowiadasz o
      rynku pracy w usa ludziom z polski to dawno nie widzialem. Rynek IT jest zalany
      bezrobotnymi fachowcami a pracy jest zero, moja rada przestan pisac bzdury na
      tym forum bo zaczne watpic ze ty wogole nawet w branzy nie robisz skoro masz
      tyle czasu na te historyjki tutaj
      • babik Re: Posucha na rynku informatykow w USA 06.10.05, 21:56
        Nie opowiada żadnych bzdur.
        Też jestem informatykiem i nie miałem najmniejszych problemów ze znalezieniem
        tutaj pracy. Cztery miesiące zajęło mi znalezienie tutaj sponsora zawodowego.
        Może rzeczywiście czas przeprowadzić się w rejony three-state .

    • Gość: Soup Nazi Czy nie widzicie, ze.... IP: *.sympatico.ca 06.10.05, 16:34
      Do zalozyciela watku i innych w nim normalnych:

      Czy wy do licha nie widzicie, ze odpowiadajac waszym chorym umyslowo i
      niepismiennym "interlokutorom" daliscie sie sciagnac do parteru? A raczej
      wciagnac do beczki po sledziach, w ktorej wasi szanowni rozmowcy sami siedza?
    • Gość: S. Re: Posucha na rynku informatykow w USA IP: *.cmbrmaor.dynamic.covad.net 06.10.05, 19:01
      Marku, to co piszesz moze byc po prostu ilustracja slabego poziomu dzialu HR w Twojej instytucji, jak
      zreszta w wielu duzych korporacjach (o ile mnie pamiec nie myli, pracujesz w Equifaxie?). Bardzo czesto
      pracownicy HR nie potrafia dobrze zrozumiec ani potrzeb pracodawcy ani c.v. kandydatow (dotyczy to
      niestety takze wielu head hunterow).
      Zgadzam sie, ze rynek pracy w IT troszke sie poprawil. Kilka lat temu (2002-2003) byla prawdziwa
      posucha i konsultanci z dziesiecioletnim stazem szukali pracy srednio przez 10 miesiecy. Teraz jest
      troszke lepiej (z punktu widzenia pracownika), ale bez przesady.
      Przyklad: sredniej wielkosci firma software'owa na Pln-Wschodzie. Praktycznie cale programowanie na
      podstawowym szczeblu jest outsourced (Indie). Na miejscu firma szuka software consultants na
      wszystkich szczeblach (50% travel), software trainers (100% travel) i project managers. Zarobki tylko
      nieco powyzej standardow krajowych (czyli ciagle mniej niz piec lat temu!). Zglosilo sie po kilkunastu
      kandydatow na jedno miejsce (ale w wiekszosci nie przez HR, ktore w firmie wystepuje w postaci
      szczatkowej, tylko przez "word of mouth"), wszyscy prawie bez wyjatku b. dobrzy. Jest w czym
      wybierac.
    • Gość: NYorker Re: Posucha na rynku informatykow w USA IP: *.client.dsl.net 06.10.05, 23:19
      To sciagniej sobie Polakow na wize J-1 Trainee na 19-to miesieczne "praktyki" w
      czasie ktorych beda mogli sobie w przyszlym roku wystapic o wizy H-1B.
      • Gość: wed Re: Posucha na rynku informatykow w USA IP: *.dslextreme.com 07.10.05, 08:21
        to chyba dobry pomysl!
    • marekatlanta71 Re: Posucha na rynku informatykow w USA 13.10.05, 03:32
      Od kilku dni mam nie jedna, ale 5 pozycji otwartych i musze znalezc ludzi.
      Rozmawialem z 30 osobami, pasowaly mi 4:
      - jeden gosc byl perfekcyjny, ale niestety chcial $180K rocznie - nie do
      zaakceptowania
      - drugi gosc nawet sie zgodzil, ale pare godzin pozniej zadzwonil i poinformowal
      ze znalazl prace s San Francisco za $170K rocznie i ze w takim razie rezygnuje
      - trzeci tez sie zgodzil, ale dzis zadzwonil i okazalo sie ze ma propozycje
      pracy w Atlancie takze za znacznie lepsza pensje
      - czwarty na razie jeszcze sie zgadza, zobaczymy jak bedzie jutro - ma zaczac
      prace od poniedzialku.

      Wg wszystkich sytuacja na rynku jest szalona - sredni czas poszukiwania pracy
      przrz informatyka z dobrymi referencjami to mniej niz tydzien. A ja mam dosc...
      • Gość: Montrealczyk Re: Posucha na rynku informatykow w USA IP: *.tnt5.dial.mtl1.uunet.ca 13.10.05, 05:23
        Jak juz Ci pisalem, szukaj w Montrealu, zaakceptuja nawet prace za 70 tys$
        rocznie, to na tutejsze warunki majatek!
      • mcov a dajesz takie perks ;-) 13.10.05, 13:59
        limo to work

        tinyurl.com/dlcks
    • Gość: chindus Re: Posucha na rynku informatykow w USA IP: *.sympatico.ca 13.10.05, 21:26
      Tak czytam i czytam ten watek i tak sobie mysle, ze to jeszcze jedna klasyczna
      dyskusja sprzataczy nocnych z robolami budowlanymi, a wszyscy niepismienni. Jako
      ze godzina juz popoludniowa pora na zmiane: "informatycy" z nocnej zmiany niech
      przypasza kabury z Windexem i zarzuca mopy na ramie. "Informatycy" z dziennej
      niech zrzuca gumofilce i pobrudzone wapnem bejzbolowki i wetkna tygodniowke w
      siennik, a ryj w telewizor. A "marekatlanta" niech wezmie proszki co mu shrink
      przepisal na mitomanie, hehehe.

      • dre6 Jeden informatyk drugiemu informatykowi :))). 14.10.05, 03:24
        Gość portalu: chindus napisał(a):

        "Tak czytam i czytam ten watek..."

        Sam jestes sobie winien :). Po co czytasz ten zajmujacy watek o suszy :).
Pełna wersja