Dodaj do ulubionych

Credit Score- czy ktos sie orientuje ?

13.10.05, 18:16
Sytuacja wyglada tak: Sprawdzilem swoj Credit Score i okazal sie nizszy niz
poprzednio o 125 punktow. Wydrukowalem raport. Kompania telefoniczna z
Reksasu o ktorej nigdy nie slyszalem, zlozyla na mnie obciazajacy raport to 3
agencji kredytowych stwierdzajac ze jestem im winien 98 dolarow.
Zadzwonilem co Collection Agency wynajetej przez telefonicznych zlodziei z
Texasu, przyslali mi wydruk. Rozmowy long distance wykonano z innego numeru
telefonu. Zagadzalo sie moje nazwisko. W adresie nie podano numeru mieszkania.
Po kolejnym liscie z kolekcji zaplacilem tym sk...ynom te pieniadze, wyslalem
do 3 agencji list z wyjasnieniem sytuacji proszac o usuniecie obciazajacych
informacji o opoznieniu w zaplacie rachunku.
I co? Kupa.
Onir twierdza, ze tego nie moga zrobic. Podobno ten shit ma zostac na moim
rekordzei przez nastepne 7 lat :)
Czy to prawda? Czy moj Credit Score bedzie obnizony przez ten caly czas?
Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: Credit Score- czy ktos sie orientuje ? 13.10.05, 19:19
      zrabanyprzezcompany napisał:

      hmmm nie wiem czy nie nagrabiles sobie placac, czyli w sumie przyznajac sie.
      Nam niedawno jakis czarnuch zalozyl sobie telefon na SS mojej zony, i po roku
      (!) zaczela sie do nas dobijac collection agency o $2000... poszla na policje,
      zalozyla sprawe na fraud, wyslala kopie do collection agency i sie odczepili.
      i "score" nie ucierpial....
      • zrabanyprzezcompany Re: Credit Score- czy ktos sie orientuje ? 13.10.05, 19:44
        Prawdopodobnie byl to blad.....
        Problem w moim przypadku polega na tym, ze ja nie mam calkowicie jasnego dowodu
        na pismie, na to ze nie autentycznie wykonalem tych telefonow. One byly
        zrobione w roku 1999, zlodzieje teksascy zarzyczyli sobie pisemnego dowodu ze
        ja WTEDY nie mialem tego numeru. Bo przeciez moglem miec ! Podobno. Kopia
        aktualnego rachunku nie jest dla nich dowodem na nic.
        Poprosilem lokalnego providera o list zaswiadczajacy ze aktualny numer mam od
        11 lat , nigdy nic nie dostalem. Ile czasu mozna sie upierdaIac o 100?
        A Was to niezle pociagneli, na 2K..............
        • polishbellydancer Re: Credit Score- czy ktos sie orientuje ? 13.10.05, 20:52
          czesto dostaje listy z fikcyjnych firm z ostatecznym zadaniem zaplacy za jakies
          uslugi pod grozba przekazania sprawy"komornikowi"
          zawsze je lekcewaze i nigdy nic sie nie stalo--wyobrazmy sobie jednak, ze jedna
          czy dwie osoby sie przestrasza--zaplaca te 50-100-1000 dolarow to taka fikcyjna
          firma po zebraniu pieniedzy od kilkuset-kilkutysiecy osob zwija interes--zamyka
          po box i zaczyna ta sama dzialalnosc pod inna nazwa

          inna sprawa: do sasiada zaczely przychodzic jakies rachunki--imie i adress sie
          zgadzaly ale jak zadzwonil tam to social security number byl inny--wiec znajomy
          wzial tylko swoje id i orginalna karteczke z ss i bylo po sprawie

          pozatym firmy sprawdzajace twoj kredyt tez czesto okazuja sie banda oszustow

          trzeba byc bardzo ostrosznym i bron boze nigdy nie placic za cos czego nie
          zrobilismy

          powodzenia
          e
          • zrabanyprzezcompany Re: Credit Score- czy ktos sie orientuje ? 14.10.05, 14:54
            To sa wszystko bardzo dobre rady.
            Oczywiscie, moglbym dalej walczyc i oni by mi w koncu odpuscili ta stowe.
            To nie pierwszy raz, ze ktos mnie probuje wudmuchac na pieniadze: caly czas
            dostaje sweapstakes entry forms, obietnice milionowych wygranych , rachunki za
            shit, ktoprego nigdy nie kupilem.....kazdy tak ma. NA ogol nic sie nie dzieje,
            ale spojrz na mnie- w koncu bandyci mnie podali do Exifaxa.
            Co dalej?
            Poiwedzmy, ze chce kupic dom . Albo wziac kredyt na auto.
            Czy masz pojecie , ile te 125 punktow mniej w moim Credit Score bedzie mnie
            kosztowac?
            W przypadku domu- kilkadziesiat tysiecy dolarow, w przypadku samochodu- z 1000.
            A ze to niesprawiedliwe, to i tak kazdy ma to w dupie, sprawiedliwe czy nie. Ja
            trace,zydowski bank zyskuje.
            PS
            Nice belly.
    • marekatlanta71 Re: Credit Score- czy ktos sie orientuje ? 15.10.05, 05:40
      Przeczytalem ten watek i mam kilka uwag:
      a) zrobiles bardzo zle placac im te $98 - bedzie Ci teraz bardzo trudno to odkrecic.
      b) Przeczytaj dokladnie:
      www.econsumer.equifax.com/consumer/sitepage.ehtml?forward=elearning_idtheft3
      i krok po kroku sie zastosuj:
      - doniesienie o przestepstwie na Policje - w koncu ktos podszywajac sie pod
      Ciebie ukradl $98
      - skarga do FTC
      - telefon do wszystkich trzech agencji - znacznik na historii blokujacy
      mozliwosc otwierania kredytow bez Twojej zgody

      Problem w tym ze placac te $98 wlasciwie przyznales sie ze to Ty wykonales te
      rozmowy i ze zalegales z platnoscia. Informacja o tym bedzie dyndala 5 lat na
      Twojej historii, jak nie zrobisz ruchow z Policja i FTC to bedzie Ci ciezko
      poprawic swoj score...
      • zrabanyprzezcompany Dzieki i pytanko Marek. 16.10.05, 03:28
        Dziekuje serdecznie za wypowiedz.
        Zdaje sobie terz sprawe, ze zle zrobilem placac, z drugiej strony gdy
        rozmaiwialem z repem w Equfax to normalnie "rece opadali" ;)
        Tlumacze babsztylowi, ze mam na pismie dowody na to ze to nie ja, nie moj tel
        etc a babsztyl (ciezki hinduski akcent?) ze ona nic nie moze,ona nic nie ma
        prawa, ze to compania ktora mi zasrala rekord musi go wycofac etc.
        A "kompania" oczywiscie ma w dupie i chce moje 98 !!!
        Badzo frustrujace. Serio.
        Sprawdzilem swoj score, mam teraz 747 wiec o 50 mniej niz przed ta awantura,
        ale o ponad 100 wiecej niz przed wyslaniem ch...om tych 98 dolcow. mam nadzieje
        ze mi to wystarczy. CHYBA.
        Moje pytanie do Ciebie, jesli sie orientujesz w tej materii- bede bral mortgage
        (dlatego to w ogole rozgrzebalem ) czy to g..o moze spowodowac ze mi beda
        chceali dac wyzszy interest na loan? Jak z samochodem np. lease.??
        Z gory dziekuje.
              • jj19 Czeste zagladanie do "credit score". 16.10.05, 04:12
                zrabanyprzezcompany napisał:

                " Czy nie jest to bardzo glupie ?"

                Nie, nie jest glupie. Ma sens. Agencje kredytowe interpretuja czeste
                sprawdzanie twojej credit history jako papierek lakmusowy.
                Czeste sprawdzanie wyglada na to, ze z finansami cos sie u ciebie dzieje.
                Miotasz sie probujac znalezc tani kredyt i oslabiasz swoje finanse.
                "Zagladanie" do score powinienes ograniczyc do rozsadnej ilosci.
                • zrabanyprzezcompany Super ubaw na wesolo dzis !!! 16.10.05, 04:37
                  jj19 napisała:

                  > zrabanyprzezcompany napisał:
                  >
                  > " Czy nie jest to bardzo glupie ?"
                  >
                  > Miotasz sie probujac znalezc tani kredyt i oslabiasz swoje finanse.
                  > "Zagladanie" do score powinienes ograniczyc do rozsadnej ilosci.

                  hahahahaaa, to ja nie mam prawa szukac taniego kredytu??
                  A tanie trampki mam prawo szukac????
                  a tania kapote na grzbiet?
                  Nie? Musze kupic pierwsza z brzegu??? Najdrozsza? I zamiast 100 dolcow wydac
                  1500? To wzmocni moje finanse ?????? Dzieki za super dowcip :)))
                  "Oslabiam swoje finanse", hm..........Forest Gump........?
                  A jezeli odkaldam co miesiac 2K na konto jednoczesnie szukajac najlepszego
                  dealu na kupno nowego samochodu, to takze "Oslabiam swoje finanse" , facet?
                  A jak pojde do dealera lexusa i wezme pierwszy z brzegu samochod , z
                  oprocentowaniem kredytu na 15%, to wtedy co? "Wzmacniam swoje finane"?
                  Super zabawa !!!!!
                  • jj19 Troche sie uspokoj :))). 16.10.05, 04:56
                    Niech ciebie to tak nie bawi. Nie rozumiesz punktacji kredytowej
                    i slusznie o nia pytasz. Dostajesz wyjasnienie ktore blednie kwestonujesz.
                    Twoje zaplacenie nie swojego zobowiazania pokazuje, ze powinienes sie
                    jeszcze troche uczyc. Twoje "zdziwienie" i nazywaniem glupim systemem
                    obnizanie credit score tez swiadczy o twojej wiedzy.
                    Twoja opinia malo sie liczy. Przyjmij stan faktyczny taki jaki jest.
                    Nie sadze abys poprawil Ameryke. Czy podoba sie to tobie czy nie.
                    I rozstan sie z ta polska interpretacja dobrze dzialajacego systemu
                    miejscowego. Jest bez znaczenia ile zarabiasz.
                    A trampki, jezeli nie wiesz, powinienes kupowac za gotowke. Szkoda
                    obciazac kredyt.
                    Z jakiegos powodu mam wrazenie, ze pieniac sie tak ewentualnie obnizysz
                    swoj credit rating. Tak sadze. Wydaje sie tobie, ze wiesz lepiej.
                    Pozdroofka.
                    • zrabanyprzezcompany Re: Troche sie uspokoj :))). 16.10.05, 05:24
                      Nie, nie obciazam absolutnie kredytu, kupujac trampki na kredyt....to sie
                      akurat zminilo od czsasu, kiedy kupowanie na kredyt stalo sie amerykanska
                      religia i najwyzsza cnota.
                      Dzisiaj najmilej (dla kredytodawcy) widziany jest klient, ktory kredyt bierze i
                      spalaca. Do niedawna najlepszy byl ten, ktory bral a potem splacal powoli, dzis
                      to sie zmienilo i minimum payment juz nie jest 2% of the total balance , ale 4%.
                      Czyli nastepuje powolna zmiana podejscia kredytodawcy do podejcia kredytobiorcy
                      do jego kredytu....
                      Kupno czegos na karte kred. i splacenie tego w nastepnym miesiacu jest
                      bezwzglednie lepsze niz np. wziecie karty i nie uzywanie jej w ogole.
                      Nie wydaje mi sie, bym blednie interpretowal twe wyjasnienie, po prostu ono ma
                      niewiele sensu i tyle. Punktacje kredytowa zas rozumiem, tylko sie z nia po
                      prostu absolutnie nie zgadzam, bo chyba nie zaprzeczysz, ze obnizanie o 5 pkt
                      za kazdorazowe sprawdzenie FICO jest dosc kontrowersyjne, zeby nie powiedziec
                      glupie. A nawiasem mowiac- jesli sprawdzasz Ty sam/a swoj Score bezposrednio w
                      Equfax, transunion albo Experian- to nie obnza Twego score.
                      Tylko jsli robito third party, np. dealer .
                      Tyle sie wyedukowalem w krotkom czasie.
                      • jj19 Re: Troche sie uspokoj :))). 16.10.05, 06:04
                        zrabanyprzezcompany napisał:

                        "...tylko sie z nia po prostu absolutnie nie zgadzam, bo chyba nie
                        zaprzeczysz, ze obnizanie o 5 pkt za kazdorazowe sprawdzenie FICO
                        jest dosc kontrowersyjne, zeby nie powiedziec glupie."

                        Dla wiekszosci nowoprzybylych do Stanow wiekszosc zwyczajow jest
                        "bez sensu" lub "glupia". Brak wam jeszcze wyobrazni i obycia poza
                        Polska. Mam inna opinie od twojej. Dopiero po uplywie czasu zgodzicie
                        sie, ze wiekszosc zwyczajow tutaj ma sens. Albo sie nie zgodzicie
                        i pozostaniecie juz do konca przekonani o wyzszosci dobrze poukladanych
                        i przemyslanych zwyczajow w Polsce. Ty, prawdopodobnie , bedziesz
                        nalezal do tych wiecznie wiedzacych i sadzacych lepiej.
                        Prosze, nie wyjasniaj nam istoty zaciagania kredytu. To dobrze, ze cos
                        juz wiesz ale pamietaj, ze to ty zadales pytanie a nie odpowiadajacy
                        tobie :). I twoje zgadzanie sie lub nie jest zupelnie bez znaczenia.
                        Siema.
                        • Gość: z USA Zrabany - nie ciskaj sie tak! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 16.10.05, 07:03
                          Ja JUZ nigdy nie sprawdzam mojej score. Zrobilem to chyba w USA tylko 2 razy:
                          po 3-4 latach pobytu, gdy kupowalem 1-szy dom (maly, za ~$120K), 15 lat temu.
                          Pamietam, jak bylem zly - credit score kosztowala chyba ze $25, a ja wtedy
                          liczylem kazdego centa.
                          Gdy kupowalem 2-gi dom, dosc drogi - JA SAM juz nie sprawdzalem ZADNEJ score.
                          Pokazalem w banku jedynie moj kontrakt zawodowy. Teraz starajac sie o kredyt na
                          wyposazenie businessu lub auto - nawet tego nie robie. SPOKOJ, tylko spokoj ci
                          pomoze. Ostatnio, gdy w czerwcu kupowalem auto: 4-letni kredyt - 5.19%.
                          Mysle, ze tobie brak pewnosci siebie i autoafirmacji, gdy starasz sie o
                          pieniadze na dom lub auto. Poza tym - kwestionujac logike systemu pozyczkowego
                          w kapitalizmie - jedynym systemie ekonomicznym, ktory DZIALA - wydajesz sie nie
                          przystosowany do zycia w owym systemie. Zdecyduj - czy aby na pewno dasz rade
                          splacic twoj kredyt...
                          • zrabanyprzezcompany No wlasne -----nie ciskaj sie tak! 16.10.05, 16:53
                            Gość portalu: z USA napisał(a):


                            > pomoze. Ostatnio, gdy w czerwcu kupowalem auto: 4-letni kredyt - 5.19%.

                            No wlasnie, to kapitalizm. Masz prawo robic ze swymi pieniedzmi co Ci sie
                            zywnie podoba, nawet je wyrzucac w bloto- a wziecie kredytu na pojazd w
                            granicach 5% to wlasnie jest wyrzucenie wlasnych, ciezko (prawdopodobnie, no
                            tak sie przynajmniej mowi) zarobionych pieniedzy prosto w bloto.
                            Ja sprawdzam swoj score, drukuje to i idac po kredyt na samchod nie pozwalam
                            sobie wciskac kitu, ze sie nie kwalifikuje na kredytowe "our special offer for
                            qualifying customers" .Pytam, kto sie kwalifikuje i otrzymujac odpowiedz, ze
                            trzba na przyklad miec CS powyzej 700 . Wyciagam folderek i dyskusja sie
                            konczy. Dawac chamy te 1.9%. A na niektore GM w ogole 0% (wtedy trzeba uwazac
                            na wszelkiego rodzaju oplaty, ktor sprytnie wciskaja, co nieraz potrafi
                            rownoznaczne z kredytem na 5% albo wiecej :)
                            A QUALIFYING to jesi tu ich slowo-klucz do sprytnego false advertisement.
                            Kliencie, bron sie sam :)
                            Pozdr.
                            • Gość: z USA Oj, ciskasz sie! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 16.10.05, 20:21
                              5.19% kredyt na auto to dla ciebie za duzo, a dla mnie OK.
                              Bo w czerwcu 2005 kupujac NAJNOWSZY model 2006 auta, ktore dopiero wchodzi na
                              rynek i bedzie mialo wyzsze resale value po 4 latach - jest najbardziej
                              pozadane. Dlatego chce tak robic i stac mnie na to!
                              Rozumiem, ze ciebie kusi kredyt 1.99% dostepny jedynie na STARE MODELE 2005 pod
                              koniec 2005. Sprzedajac swoje auto stracisz wiecej niz myslisz, ale DAWAC CHAMY
                              1.99% lub 0%! A chamy - juz pedza dac ci co tylko zazadasz!
                              Wiesz, ze taki roszczeniowy klient bylby dobry w komunizmie, mysle jednak, ze w
                              USA nikt sie ciebie az tak boi...
                              A ja sie ciesze, ze stac mnie na najdrozszy model przyzwoitego auta za $65K -
                              moge na to zarobic. W/g ciebie przeplacilem tez pewnie za moj drogi dom -
                              trudno! Moja sprawa, ty na pewno bylbys bystrzejszy! Ja jednak NIGDY NIE BYLEM
                              ZRABANY PRZEZ COMPANY, wiec dostaje kredyt na cokolwiek chce - w rezultacie
                              mieszkam niezle i jezdze niezle... Czego to ty sam o sobie nie mozesz
                              powiedziec. Bo jestes zbyt sprytny, smiejac sie z frajerow co przeplacaja.
                              • zrabanyprzezcompany Re: Oj, ciskasz sie! 16.10.05, 20:34
                                Gość portalu: z USA napisał(a):
                                Ja jednak NIGDY NIE BYLEM
                                > ZRABANY PRZEZ COMPANY,

                                Nie byles? to tak sie Tobie tylko wydaje, bo sadzac po twym podejsciu do sprawy
                                to dajesz sie na kazzdym kroku walic w lepek jak ostani frajerzyna. No, lae raz
                                jeszcze, kazdy ma prawo robic ze swa kasa to cco lubi.

                                wiec dostaje kredyt na cokolwiek chce - w rezultacie
                                > mieszkam niezle i jezdze niezle... Czego to ty sam o sobie nie mozesz
                                > powiedziec.

                                Tego to ty nie wiesz i nie powinienes dodawac sobie w taki glupkowaty sposob
                                watosci, jezeli rzeczywiscie jestes taki czlowiek sukcesu. ktorego zreszta nikt
                                sprawdzic nie moze, bo gadamy na wirtualnym poziomie. Mogles wiec napisac, ze
                                wydales na auto 125 oo, troche skromnie poszedles. I rzucic trzeci doom a nie
                                drugi, jak szalec to szalec.

                                >Bo jestes zbyt sprytny, smiejac sie z frajerow co przeplacaja.

                                Nie ja nie jestem sprytny, ja jestem educated customer, ktory akurat w auto
                                dealership nie jest mile widziany. W koncu im wiekszy frajer u nich kupuje, tym
                                wiekszy oni maja profit, prawda?
                                Ja sie bardzo ciesze, ze tacy jak Ty kupuja samochody , bo przeciez dealer na
                                mnie wiele nie zarobi, bo ja swe pieniadze bardzo cenie i te kilka tysiecy
                                ktore uszarpie wole wydac na co innego. A w koncu dealer i salesman tez
                                czlowiek, na kims musza zarobic, zeby komus mogli troche odpuscic, prawda ?
                                • Gość: z USA Koncze: bylem zyczliwy, radzilem spokoj... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 16.10.05, 21:07
                                  A ty zaczales sie wysmiewac, ze jestem dupek i frajer. Polski styl w Ameryce,
                                  polska mentalnosc ... tez u dealera aut i przy kupnie domu. Gniew i frustracja.
                                  Czy jestem czlowiekiem sukcesu? Chyba tylko na twoim tle: twierdzisz, ze od 14
                                  lat zyjesz w USA, a boisz sie o kredyt na dom. Gdybys kupowal 2-gi lub 3-ci
                                  dom - nie robilbys tak w gatki.... Wiec wnioskuje, ze dopiero marzysz o 1-szym.
                                  U mnie z kasa jest tak: latwo przyszlo, latwo poszlo!
                                  U ciebie - marzenie - suzuki za gotowke $14.5K z 2004...
                                  Ja - moj WYSOKI 5.19% przy $0 down payment i $0 COD, 1-szy pymnt in 45 days.
                                  Ty jestes sprytny, a ja nie. Ty sie ciskasz, a ja "to dajesz sie na kazzdym
                                  kroku walic w lepek jak ostani frajerzyna." No tak, ale w mojej dzielnicy nie
                                  jezdza suzuki za $14.5K z 2004 placone gotowka. Chyba niech juz tak zostanie.
                                  • zrabanyprzezcompany Suzuki? 17.10.05, 00:47
                                    Gość portalu: z USA napisał(a):

                                    > A ty zaczales sie wysmiewac, ze jestem dupek i frajer. Polski styl w Ameryce,
                                    > polska mentalnosc ... tez u dealera aut i przy kupnie domu.

                                    Domu? jakiego domu? Zmyslasz za duzo i Ci sie wszystko popierdoIlo.


                                    Gniew i frustracja.
                                    >
                                    > Czy jestem czlowiekiem sukcesu? Chyba tylko na twoim tle: twierdzisz, ze od
                                    14
                                    > lat zyjesz w USA, a boisz sie o kredyt na dom. Gdybys kupowal 2-gi lub 3-ci
                                    > dom - nie robilbys tak w gatki....

                                    Zgadza sie, vbede kupowal pierwszy dom. Ponownie, dlatego ze nie lubie
                                    przeplacac...za rok- 2 wezme sobie chatke z foreclosure, za 30-40 % dzisiejszej
                                    ceny. Moze nawet Twoj mi sie trafi ;)
                                    Fajnie by bylo, dbaj o pdlogi i nie zapusc lazienek za bardzo.

                                    Wiec wnioskuje, ze dopiero marzysz o 1-szym.
                                    > U mnie z kasa jest tak: latwo przyszlo, latwo poszlo!
                                    > U ciebie - marzenie - suzuki za gotowke $14.5K z 2004...

                                    Znowu Ci sie wszystko myli, domy, Suzuki....facet ja do Suzuki bym nie wsiadl
                                    ani za 14.5 ani za 145 000. Suzuki robione jest w Korei a ja w koreanskie
                                    pojazdy z zasady nie wsiadam. Boje sie.
                                    Pozdro.
                                    • Gość: z USA Rzeczywiscie, pomylka: Suzuki kupil kto inny IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.10.05, 04:30
                                      Nie zauwazylem wczesniej, ze ten post o suzuki napisal ktos inny chyba do Marka
                                      z Atlanty. Moja wina - pomylilem sie.
                                      ALE... to nie jest najgorszy moj blad w tym watku.
                                      NAJWIEKSZYM moim bledem bylo to, ze w ogole wdalem sie w dyskusje radzac
                                      ZYCZLIWIE i bez obrazania ciebie - zrabany, zebys w banku nie denerwujac sie
                                      zadal kredytu i nie sprawdzal tak obsesyjnie swojej score. Chcialem pomoc.
                                      Dalem wlasny przyklad, ze nie sprawdzajac score - mozna dostac pieniadze na to,
                                      co potrzebne. Doradzalem pewnosc siebie i spokoj. Wiedzialem, ze to podziala...
                                      Moja polityka wydala sie smieszna dla zrabanego, bo on nigdy by nie
                                      zaakceptowal tak wysokiego procentu w kredycie na auto, a ja to idiota, ktory
                                      wyrzuca pieniadze w bloto. I dalej juz tylko inwektywy: ze ja frajer, a zrabany
                                      to spryciarz, blyskotliwy i wydajacy pieniadze w rozsadny sposob. Bo ja nie
                                      wiem jak zyc w USA - swiadomie, a zrabany to jeden madry.
                                      W odpowiedzi w koncu dostalem "za rok- 2 wezme sobie chatke z foreclosure, za
                                      30-40 % dzisiejszejceny. Moze nawet Twoj mi sie trafi ;)
                                      Fajnie by bylo, dbaj o pdlogi i nie zapusc lazienek za bardzo."
                                      I to od zrabanego, ktory po 14 latach imigracji dopiero PLANUJE za 2 lata kupno
                                      1-szego domu! Taki oblatany w kredytach, taki jeden - na czasie i do rzeczy!
                                      Ale kto tu jest w koncu glupi? Niestety - ja, i niestety - bardzo! Bo wdalem
                                      sie w dyskusje NAIWNIE I SZCZERZE doradzjac polskiemu idiocie, frustratowi,
                                      biedakowi bez perspektyw, denerwujacemu sie na Ameryke i jej system kredytowy -
                                      glupkowi. Wiemy, ze bieda ludzi hamuje w rozwoju. Nie przypuszczalem jednak, ze
                                      az tak! Jestem bogatszy - o jedno doswiadczenie wiecej...
                                      • bruner69 Moje 3 grosze 17.10.05, 13:53
                                        > Moja polityka wydala sie smieszna dla zrabanego, bo on nigdy by nie
                                        > zaakceptowal tak wysokiego procentu w kredycie na auto, a ja to idiota, ktory
                                        > wyrzuca pieniadze w bloto. I dalej juz tylko inwektywy: ze ja frajer, a
                                        zrabany to spryciarz, (...)


                                        Tak sobie was czytam i nie chce brac niczyjej ze stron.
                                        Nie moge jednaj mimo wysilku zrozumiec, dlaczego wziecie czegos w slepo drozej
                                        mialoby byc jakakolwiek cnota, natomiast szukanie lepszej ceny cwaniactwem?
                                        Znaczki pocztowe w sklepiku gdzie kupuje kawe rano u Araba kosztuja juz 50
                                        centow, a na poczcie 50 metrow dalej 37. Czy ja tez jestem cwaniak kupujac je
                                        na poczcie?

                                        • Gość: z USA Do brunera69 IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.10.05, 17:01
                                          Nigdy nie slyszalem o znaczkach po 50c. Tez je kupuje jedynie po 37c, na
                                          poczcie lub w supermarkecie. Swoja droga - sprytny wasz Arab, dla mnie - OK.
                                          Ale moze nie zauwazyles, o co mi dokladnie chodzilo?
                                          Ja tez kupuje WSZYSTKO jak najtaniej - oczywiscie! Nie jako cwaniak i
                                          przewalacz, ale realista. Auto GMC mozna kupic na nizszy procent niz moje auto,
                                          ale ja nie jezdze produktem GMC. Wiec place wyzszy procent. Tak chce, i tak
                                          lubie. Jesli Tom Cruise lata jetem za $45 milionow - nie mam potrzeby sie z
                                          niego wysmiewac, ze przeplacil i mogl kupic troche taniej. Niech ma co chce -
                                          stac Toma na to. Mnie zas nie stac - ale sie nie zwijam z bolu z tego powodu.
                                          Otoz moje spostrzezenia i uwagi dotyczyly goownozjada polskiego, ktory
                                          twierdzi, ze jest jeden mundry w Ameryce, a reszta to frajerzy. - Sam nedzarz
                                          od 15 lat mieszka w smierdzacej norze - marzac o 1-szym wlasnym domu, ma
                                          spieprzony kredyt i zebrze o niski procent w pozyczce na auto... Choc jest na
                                          etapie zabiedzonego matolka - poucza innych jak sobie radzic w USA. Wpienia sie
                                          przy tym i zlosci, gdy czyta, ze kogos stac na to, by szastac pieniedzmi. Boli
                                          go, gdy ktos ma tych pieniedzy po prostu duzo wiecej. Ciekawe, do jakiego
                                          stopnia mozna nie znac wlasnego miejsca. A mnie przeciez nie o to chodzilo: nie
                                          podnieca mnie chwalenie sie tu na forum (wobec ludzi, ktorzy i tak mnie nie
                                          znaja) ile zaplacilem za dom czy tp. Ja pisalem, jak spokojnie sobie radzic, i
                                          zeby nie ciskac sie z FICO score. A z dyskusji z polskim chamskim debilem - jak
                                          zwykle zrobila sie jatka, gdzie smieciarz zaczal sie wysmiewac ze mnie. Bo to
                                          jedyne co on moze miec...
                                          • bruner69 DO USA 17.10.05, 17:25
                                            Wiesz mialem Ci krok po kroku odpowiedziec, czesciowo sie z Toba nawet zgadzam,
                                            ale zrezygnowalem.
                                            Dlaczego? Bo ty zarzucasz komus wszystkie najgorsze przywary podlewajac je do
                                            tego polskim sosikiem przy kazdej okazji a tymczasem sam jestes znacznie gorszy
                                            w swym nieokrzesamym, prostackim, POLSKIM chamstwem. No przeczytaj sobie, co Ty
                                            napisales.
                                            Zarzucasz komus ze smierdzi a tymczasem Twoj smrod jest znacznie bardziej
                                            dokuczliwy. Moze zacznij krytyke od siebie samego?
                                            A do tego najwyrazniej znasz osobiscie tego faceta, wiesz jak mieszka, co robi
                                            i kim jest. Dleczego nie masz wiec odwagi mu powiedziec tego wszystkiego
                                            osobiscie?
                        • zrabanyprzezcompany To sie nazywa oportunizm 16.10.05, 17:18
                          Ja tu jestem 14 lat i z wieloma rzeczami nadal sie nie zgadzam.
                          Dlatego wzialem obywatelstwo, glosuje, wybieram i chodze na zebrania community
                          board i z politykami wszelakiego szczebla. Ciekawe, czy wiesz gdzie jest na
                          przyklad biuro Twego City Council member?
                          Jak cos jest zle, to poprawiamy.
                          Opurtunisci, plywacy, potakiwacze jak ty- zabijaja ten kraj. Nie tylko zreszta
                          ten-kazdy jeden bez wyjatku.
                        • zrabanyprzezcompany Moje nie-zgadzanie na bzure ma OGROMNE znaczenie 16.10.05, 17:20
                          jj19 napisała:

                          I twoje zgadzanie sie lub nie jest zupelnie bez znaczenia.
                          > Siema.

                          --------------------------------------------------------------------------------
                          Ja tu jestem 14 lat i z wieloma rzeczami nadal sie nie zgadzam.
                          Dlatego wzialem obywatelstwo, glosuje, wybieram i chodze na zebrania community
                          board i z politykami wszelakiego szczebla. Ciekawe, czy wiesz gdzie jest na
                          przyklad biuro Twego City Council member?
                          Jak cos jest zle, to poprawiamy.
                          Opurtunisci, plywacy, potakiwacze jak ty- zabijaja ten kraj. Nie tylko zreszta
                          ten-kazdy jeden bez wyjatku.
                • Gość: Floryda-to-Kuba Re: Dzieki i pytanko Marek.jeszcze jedno IP: *.ny325.east.verizon.net 16.10.05, 21:39
                  pow $5k, a ja na to ze jestem intl student i
                  > zadnego SSId nie mam. dealer powiedzial: ok jakos to ominiemy i spokoj... cos
                  > jeszcze?
                  Floryda juzwidocznie do Kuby sie podciagnela, bo regulacje federalne wymagaja
                  raportu w przypadku transakcji gotowkowej powyzej 10K.
                  I zaden dealer tego nie ominie. A nawet jezeli powie tobie, ze ominie to i tak
                  tego nie zrobi, bo idiota nie jest. Zaraz po twoim wyjsciu wypelni i wysle Form
                  8300.
                  • Gość: florida Re: Dzieki i pytanko Marek.jeszcze jedno IP: *.lv.lv.cox.net 17.10.05, 01:14
                    jak jest na Kubie nie musisz mi opowiadac, gdyz bylem tam dwa razy, a nick
                    wzialem od jednego scammera na boardzie niewazne gdzie.

                    ok wysle, ale co dokladnie wysle? gdzie wysle? jakie dane poda? z mojego Intl
                    Polish DL? nie mam SSId wiec....? nie mam WIT, wiec...? wiesz ja tez moge
                    wyslac pocztowke do prezydenta Busha, kwestia czy mam dobry adres a nawet jesli
                    juz, to czy prezydent ja przeczyta....
                    • Gość: Floryda-to-Kuba Re: Dzieki i pytanko Marek.jeszcze jedno IP: 70.18.8.* 17.10.05, 01:27
                      Gość portalu: florida napisał(a):

                      > jak jest na Kubie nie musisz mi opowiadac, gdyz bylem tam dwa razy, a nick
                      > wzialem od jednego scammera na boardzie niewazne gdzie.
                      >
                      > ok wysle, ale co dokladnie wysle? gdzie wysle?
                      Wysle do IRS forme 8300.

                      jakie dane poda? z mojego Intl
                      > Polish DL?

                      Tak. Imie, nazwisko, data urodzenia.
                      nie mam SSId wiec....? nie mam WIT, wiec...? wiesz ja tez moge
                      > wyslac pocztowke do prezydenta Busha, kwestia czy mam dobry adres a nawet
                      jesli
                      >
                      > juz, to czy prezydent ja przeczyta....

                      W IRS przeczytaja i zaprocesuja.I nie zrobia Ci nic. Jezeki nie masz SS i nie
                      rozliczasz sie z podatku.Scigal Cie nikt nie bedzie ani nachodzil w domu tez
                      nie.
                      Wyjedziesz do Polski i sprawa sie zakonczy.
                      A jezeli wrocisz jeszcze kiedys, to po prostu Cie zamkna na lotnisku. No bo
                      przeciez skads wziales te 14 kola, nie? Mogles przywiezc z polski, ale wtedy
                      popelniles przestepstwo nie zglaszajac wwozu gotowki powyzej 10K. Masz taki
                      obowiazek. Albo jak bedziesz juz sie kiedys probowal legalizowac, to rowniez Ci
                      sie to odbije brzydka czkawka.

                      • Gość: Jerry Re: Dzieki i pytanko Marek.jeszcze jedno IP: *.hsd1.ga.comcast.net 30.10.05, 03:21
                        Student mogl przywiezc do stanow 9900,- gotowki w zielonych bez zglaszania na
                        lotnisku a pozostale 4100,- mogl wybrac z ATMow. Wtedy nie zlamal prawa.
                        Pytanie czy ma te karty :| Szkoda, ze takie "polactwo" przemawia przez wielu na
                        forum. Przeczytalem caly watek i z jednej strony przykre a z drugiej strony sie
                        ciesze, ze wyjechalem z Polski i z Chicago. Kurde cos w tym jest, ze z dala od
                        polakow! Przykre ale mysle, ze sa i tacy co przecza tej tezie. POZDRAWIAM
                        cieplo z Atlanty
            • grandys FICO Score 16.10.05, 21:17
              Moj FICO score w 2001 byl 782.
              Wedlug ich badan 77% osob mialo wtedy "score"
              ponizej mojego.
              Czy wiecie ze teraz mozna raz w roku sprawdzac
              swoj kredit bezplatnie? Nie daja
              tylko zobaczyc "score" - za to trzeba im zaplacic.
              • zrabanyprzezcompany Sprawdzac FICO i to w miare czesto ! 18.10.05, 14:06
                Autor: Gość: z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com
                Data: 16.10.05, 07:03 + dodaj do ulubionych wątków
                ------------------------------------------------------------------------------
                Ja JUZ nigdy nie sprawdzam mojej score. Zrobilem to chyba w USA tylko 2 razy:
                po 3-4 latach pobytu, gdy kupowalem 1-szy dom (maly, za ~$120K), 15 lat temu.
                Pamietam, jak bylem zly - credit score kosztowala chyba ze $25, a ja wtedy
                liczylem kazdego centa.

                A tymczasem doradcy finansowi twierdza tak:

                Understand your credit history. Unfortunately, many of us don't realize there
                is a problem with our credit until we're ready to use it. Check your credit
                history before you go to buy a car. It takes time to build good credit. Your
                credit history is used by lenders to make decisions about you - including the
                interest rate you could receive on a loan. Ensuring that all the information
                contained in your credit report is accurate could help you get a lower interest
                rate, which means money saved over the life of a loan.


                Nie wspominajac juz o tym, ze w miedzyczasie na koszt takiego polskiego madrali
                nieswiadomego co sie dzieje z jego kredytem pieniedzmi, od ladnych paru
                miesiecy moze dostatnio zyc jakis sympatyczny Murzyn z Michigan. Albo
                Illinois :)
    • crz4u Credit Score u "początkujących"... ? 20.10.05, 15:14
      Witam, jestem w usa dopiero od 4 miesiecy. Mam konto w banku, na razie na nim
      niewiele, mam tez pierwsza prace na payroll, regularnie dostaje czeki i nosze
      je do banku. Mam tez karte ale debetowa, ktora moge placic kiedy kupuje.
      Ostatnio interesowalem sie karta kredytowa, w banku powiedzieli mi ze jestem za
      krotko i ze musze poczekac az bede mial u nich konto przez 6 miesiecy i wtedy
      mi dadza. Powiedzieli mi tez ze na razie nie mam tez historii kredytowej.
      Faktycznie, sam sprawdzalem w TransUnion i Equifaxie w ogole mnie nie maja, a w
      Experianie maja ale moja historia kredytowa jest czysta - zero informacji,
      nawet nie ma informacji ze mam konto w banku. Ponoc pojawia sie to dopiero po
      1/2 roku.
      Jak to jest naprawde ? Czy ktos moze mi udzielic jakiejs rady ? Jakie mieliscie
      doswiadczenia sami ? Czy naprawde tak trudno jest dostac pierwsza karte
      kredytowa, nawet kiedy od razu po przyjezdzie ma sie stala prace, stale
      dochody ? Czy bank mnie robi w ciula ? Próbowałem takze w drugim banku,
      powiedzieli mi to sami. Wiem ze mozna czasem wyrobic sobie karte kredytowa w
      sieciach sklepow, ale ponoc teraz tez sprawdzaja kredyt i jak nic nie masz to
      ci odmowia.

      Ogolnie z tym kredytem jest paranoja, np. jak chcesz wynajac chate w
      przyzwoitej "rental community" (nie mowie o dziadowie albo gettcie) to tez
      sprawdzaja ci credit history, a jak jestes nowy to skad masz ja miec, a jak nei
      masz to nie masz gdzie mieszkac albo musisz szukac prywatnie i kolo sie zamyka.

      Przyznam, ze karta kredytowa potrzebna mi jest zeby zaczac robic sobie te
      historie kredytowa. Czy dobrze mysle ? Chcialbym uniknac brania kredytu
      konsumenckiego na wysoki procent, ktory tez pozwala na zdobycie pierwszych
      punktow. Jak to jest z tym wynikiem, ponoc jak zaistniejesz w systemie, to twoj
      poczatkowy kredyt score jest 400 ? Czy to prawda ? Prosze o rady, bede
      wdzieczny za pomoc.
      • zrabanyprzezcompany Troche prawdy o credit score 01.11.05, 20:57
        O naszym życiu w Ameryce może decydować tzw. credit score
        Konsument w punktach
        Jarosław Armatys

        Każdemu konsumentowi w Ameryce został przyporządkowany tzw. credit score. Jest
        to wartość punktowa, na podstawie której ewentualny pożyczkodawca określa
        zarówno wysokość kredytu możliwego do przyznania konsumentowi, jaki i jego
        oprocentowanie. Punkty identyfikują konsumenta wobec banków oraz innych
        instytucji, nie tylko finansowych.

        Wartość danego konsumenta ustala najczęściej program komputerowy firmy Fair,
        Isaac & Co, z którego korzysta 90 proc. amerykańskich instytucji finansowych,
        zajmujących się udzielaniem kredytów. Przez wiele lat firma stanowczo
        twierdziła, że tego rodzaju informacje powinny być dostępne wyłącznie dla
        kredytodawców. Odpierała ataki prawników oraz organizacji ochrony konsumentów
        domagających się ujawnienia, w jaki sposób ocenia się to, co jest często
        najważniejsze dla losów mieszkańca Ameryki - jego zdolność kredytową. Firma
        musiała jednak ustąpić wobec zdecydowanej ofensywy, do której włączało się
        coraz więcej polityków z najwyższych szczebli władz.

        700 dla najlepszych

        Program komputerowy zamienia w liczby informacje zawarte w raportach
        kredytowych konsumenta - opracowywanych przez trzy ogólnoamerykańskie biura
        kredytowe. Przy określaniu wartości liczbowych credit scores brane są pod uwagę
        takie fakty, jak liczba posiadanych przez konsumenta kart kredytowych, okres
        czasu, w jakim spłaca otrzymane wcześniej pożyczki, całkowitą wartość kredytu
        udzielonego mu przez instytucje finansowe (zarówno potencjalną, jak i
        efektywnie wykorzystywaną), przypadki spóźniania się z zapłatą kolejnych rat
        itd. Osoby, które ogłosiły bankructwo, wypadają w takim rankingu oczywiście
        najgorzej. Na wartość credit scores mają wpływ również prośby o refinansowanie
        pożyczek motywowane niemożnością spłaty wcześniej ustalonych rat itd.

        Zgodnie z informacjami Fair, Isaac & Co wartość credit scores danego konsumenta
        waha się od ok. 300 do 900 punktów. Jeżeli wartość punktowa jest wyższa od 700
        punktów, może on liczyć na otrzymanie najlepszych - to jest najniżej
        oprocentowanych - kredytów oraz najszybszy okres zaaprobowania wniosków o ich
        udzielenie.

        Jeżeli konsumentowi przypisze się mniej niż 600 punktów, instytucje finansowe
        klasyfikują go do grupy podwyższonego ryzyka, co sprawia, że otrzyma propozycje
        najwyżej oprocentowanych pożyczek - albo nie otrzyma ich w ogóle.

        Z praktyki wynika, że instytucje finansowe udzielające pożyczek na zakup
        nieruchomości - a więc hipotecznie zabezpieczonych - wolą mieć do czynienia z
        konsumentami, których wartość jest wyższa niż 620 punktów.

        Konsumenci posiadający mniejsze wartości punktowe credit scores zostają
        przydzieleni do grup o wyższym stopniu kredytowego ryzyka, proponowane im
        kredyty będą wyżej oprocentowane, co oznacza, że - podczas wieloletniego okresu
        spłacania pożyczki - będą zmuszeni przekazać bankowi przynajmniej o kilkanaście
        tysięcy dolarów więcej.

        Przykład: w przypadku otrzymania pożyczki hipotecznej o wartości 100 tysięcy
        dolarów każdy dodatkowy procent spłacanych rat przekłada się na sumę 850
        dolarów rocznie. Jeżeli spłata pożyczki rozłożona jest na 30 lat, oznacza to,
        że konsument - którego roczne oprocentowanie pożyczki jest wyższe o jeden
        procent - będzie musiał zapłacić bankowi dodatkowo 25 tysięcy dolarów.

        Kto często pyta - ryzykuje!

        Na obniżenie wartości kredytowej może wpłynąć zbyt częste dowiadywanie się
        przez konsumenta o możliwości otrzymania kredytu. Każdy może dowiadywać się o
        samych kredytach i ich oprocentowaniu, przeglądając ogłoszenia prasowe albo
        wchodząc na strony internetowe banków i innych udzielających pożyczek
        instytucji finansowych. Takie starania nie pozostawiają śladu w jego historii
        kredytowej. Jeżeli jednak konsument otrzymuje tego rodzaju informacji
        bezpośrednio od pracowników banku, podając swoje dane osobowe, to starania te
        zakończą się - najprawdopodobniej - poproszeniem któregoś z biur kredytowych o
        przesłanie informacji o potencjalnym kliencie. Bankowcy zajmujący się
        udzielaniem kredytów chcą po prostu wiedzieć, z kim mają do czynienia.
        Niestety, każda ich prośba o przesłanie informacji odnotowywana jest w
        prowadzonych przez biura kredytowe aktach konsumenta.

        Zbyt wiele adnotacji informujących o poszukiwaniu nowych kredytów może sprawić,
        że konsument staje się - z punktu widzenia instytucji finansowych - podejrzany.
        Jego starania będą interpretowane jako dowód na to, że znalazł się w kłopotach
        finansowych, z których próbuje się wydostać, starając się o zaciągnięcie
        kolejnych pożyczek.

        Opracowany przez Fair, Isaac & Co program komputerowy służący do ustalania
        credit scores konsumentów interpretuje częste dowiadywanie się o warunki
        udzielania pożyczek, dokonywane w okresie 30 dni - jako faktyczne poszukiwanie
        jednego, najkorzystniej oprocentowanego kredytu. Tego rodzaju działania
        konsumenta - zwłaszcza gdy dowiaduje się o warunki udzielania kredytów
        hipotecznych albo na zakup samochodu - nie wpłyną na obniżenie wartości jego
        credit scores. Jeżeli jednak konsument dowiaduje się o warunki udzielania
        kredytów przez dłuższy okres czasu, jego działania nie zostają zakwalifikowane
        jako starania o przyznanie jednej pożyczki, ale próby pozyskania możliwie dużej
        ilości nowych pożyczek - co wpłynie na obniżenie jego credit scores. Zdaniem
        firmy Fair, Isaac & Co - nawet o 10 procent.

        Dowiedz się, ile masz punktów

        Jak obejść ten problem? Przede wszystkim należy się zorientować, ile ma się
        punktów credit scores. Można tego dokonać korzystając z oprogramowania firmy
        Fair, Isaac - a więc takiego samego, z którego korzystają potencjalni
        kredytodawcy - wchodząc na strony internetowe o adresach: www.myfico.com
        (strona założona przez Fair, Isaac) albo www.equifax.com (strona założona przez
        Equifax, jedno z trzech biur kredytowych gromadzących dane o konsumentach).
        Koszt skorzystania z profesjonalnego oprogramowania wynosi 12,95 dol., a więc
        stosunkowo niewiele.

        Można to również zrobić bezpłatnie, korzystając z programu zawartego na stronie
        pod adresem: www.eloan.com. Nie jest to wprawdzie oprogramowanie Fair, Isaac &
        Co, ale działa na podobnych zasadach i daje zbliżone rezultaty.

        Poznanie wartości swojego credit scores pozwala konsumentowi zorientować się,
        do jakiej grupy pożyczkobiorców zostanie zakwalifikowany przez instytucje
        finansowe, a więc na jakich zasadach zostanie mu udzielony ewentualny kredyt.
        Na tej podstawie można skalkulować, czy o pożyczkę warto się starać w danej
        chwili, czy też wypracować lepszy credit scores, przejść do wyższej kategorii
        pożyczkobiorców i dopiero wtedy starać się o otwarcie linii kredytowej.

        Jak zwiększyć wartość credit scores?

        * Przynajmniej raz w roku zamawiaj i sprawdzaj raporty o swojej historii
        kredytowej sporządzane przez trzy działające w Ameryce biura gromadzące tego
        rodzaju informacje o konsumentach. Można skontaktować się tylko z jednym z
        nich - raporty pozostałych mogą się różnić w szczegółach, ale będą podobne.
        Jeżeli stwierdzi się, że w raportach występują błędy, można wnioskować do biur
        o ich skorygowanie.

        Przypominamy adresy stron internetowych biur kredytowych:

        Experian - www.experian.com
        Trans Union - www.transunion.com
        Equifax - www.equifax.com

        Za kopię raportu kredytowego konsumenta każde z tych biur pobiera ok. 8 dol.
        Warto pamiętać o tym, że jeżeli nasza prośba o przyznanie kredytu została
        odrzucona, mamy prawo do otrzymania bezpłatnego raportu z każdego z
        wymienionych biur.

        * Zrezygnuj z nieużywanych kart kredytowych - ale tylko tych, które otrzymało
        się stosunkowo niedawno. Warto również pamiętać o tym, że punktacja credit
        scores konsumenta może być obniżona przez, zdaniem instytucji finansowych, zbyt
        wysokie - w stosunku do zarobków - obciążenie kart kredytowych.

        * Nie rezygnuj z kart kredyto

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka