Dodaj do ulubionych

Wracam, ale szkoda......

IP: *.fairmt01.pa.comcast.net 09.01.06, 19:07
Pracowalam w Stanach 3 lata, legalnie, na wizie pracowniczej, a teraz wracam
do Polski. Szkoda mi bardzo wyjezdzac, ale podjelam taka decyzje, poniewaz
firma w ktorej pracuje zaproponowala mi otworzenie ich biura w Polsce i
oferta wydawala sie interesujaca. Mam mieszane uczucia-ciesze sie, ze bede
blisko mamy i siostry, ale bede tesknic za Stanami, i mam nadzieje jeszcze tu
wrocic. Najbardzie bedzie mi brakowalo ksiegarni i jedzenia:-)Czy ktos
byl/jest w podobnej sytuacji? Jesli tak, to podzielcie sie doswiadczeniami.
Czy trudno jest sie "przestawic na Polske"? Wiem, ze duzo rzeczy bedzie mnie
irytowac (nieuprzejmosc ludzi, trudnosci w zalatwieniu czegokolwiek w
urzedach i ogolna nieprzychylnosc), ale moze bliskosc rodziny i znajomych to
zminimalizuja? Tutaj tez zostawiam przyjaciol. Bardzo sie denerwuje, a lece
juz za 11 dni. Ambiwalentne odczucia mna targaja....Prosze na mnie nie
napadac-chcialam sie podzielic i posluchac co maja inni z podobnymi
doswiadczeniami do powiedzenia. Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • pussycat_doll Re: Wracam, ale szkoda...... 09.01.06, 19:54
      Monika nie dziwie sie Tobie. Ja bylam 2 razy przez dwa miesiace i to wystarczylo
      zeby tesknic i do tej pory tesknie za Stanami :( Czasami sama sie dziwie co jest
      takiego w tym panstwie, ze ludzie porzucaja rodziny, przyjaciol...Heh AMERYKA
    • destin1 Re: Wracam, ale szkoda...... 09.01.06, 20:36
      Ja w takiej sytuacji, jesli masz mozliwosc wyboru, na pewno zostal bym tu, w
      USA, tym bardziej, ze sie zastanawiasz itd. W Polsce wszystko jest "do gory
      nogami", a jak proponuja Ci otworzenie biura w Polsce, to moze nie bedziesz
      miala problemu z przedluzeniem pobytu. Zawsze mozesz przeciez odwiedzic rodzine
      w kraju.
      • mika_1 Re: Wracam, ale szkoda...... 09.01.06, 21:12
        Byłam/jestem w takiej samej sytuacji. Kończyła mi się wiza pracownicza i
        wróciłam. Rok temu. Było szaro, smutno i ponuro. Nikt mnie nie rozumiał,
        chciało mi się płakać. Wszystkiego mi brakowało.
        Jednak okazało się, że wcale nie jest tak źle. Błyskawicznie znalazłam pracę,
        okazało się że ludzie wkoło się zmienili - nie są tacy nieuprzejmi, wrogo
        nastawieni. Pewnie, nie jest to tak, jak w Stanach, gdzie za rogiem, w każdym
        sklepie ktoś się do mnie uśmiechał, zagadywał. Ale nie było źle.
        Postanowiłam poukładać sobie wszystko tutaj i udaje mi się to. Tęsknię bardzo,
        ale nie chciałabym znowu jechać na ileś tam czasu, znowu zaczynać budować sobie
        wszystko wkoło.
        Pogodziłam się z rzeczywistością, dostrzegłam plusy sytuacji i czuję się
        dobrze. Oczywiście, zostawiłam tam przyjaciół, których będę sie starała
        odwiedzać tak często jak się da.
        Zapas kosmetyków, ubrań i temu podobnych rzeczy jeszcze się nie skończył, więc
        póki co mnie to nie martwi;)

        Będzie dobrze, nie bój się!
        • Gość: Monika Re: Wracam, ale szkoda...... IP: *.fairmt01.pa.comcast.net 09.01.06, 21:41
          Dzieki za podzielenie sie doswiadczeniami i opiniami! Mika_1-dzieki za slowa
          otuchy. Swiadomosc, ze nie ja jedna pomaga:-)))Moja siostra tez twierdzi, ze
          troche sie zmienilo w Polsce. Moze bedzie OK. Zapas ubran mam duzy, kosmetykow
          tez:-))) Moglam jeszcze przedluzyc pobyt, ale jakos tak wyszlo, ze to otwarcie
          biura mnie zainspirowalo i pomyslalam, ze moze to okazja, ktora warto
          wykorzystac. Wlasnie, mika_1 poruszyla wazny problem-moge tu przyjechac znowu,
          za jakis czas, rok, dwa, ale czy bede jeszcze miala sily, zeby od poczatku
          wszystko budowac?? Mam nadzieje, ze ta Polska jakos sie uda:-))
          • graybar Cus mi tu nie gra.............. 09.01.06, 21:59
            Gość portalu: Monika napisał(a):

            Moze bedzie OK. Zapas ubran mam duzy, kosmetykow
            > tez:-)))

            Cos mi to wyglada racze na nielegalna sprzataczke, ktora sie zasiedziala w USA
            przez ostanie 15 lat..........
            Sorry.
            Wyjechalas z Polski 3 lata temu i robisz zapasy ciuchow i kosmetykow? Fakt, ze
            niektore rzeczy sa w US tansze ale w koncu nie na tyle zeby targac szmaty
            tonami do Polski.
            Osobiscie co roku kupuje pare rzeczy w Polse i je tam zostawiam, podczas pobytu
            w tam nosze te rzeczy i uzywam kosmetykow zakupionych na miejscu. w niczym nie
            ustepuja one rzeczom kupionym w USA a mi pozwala jezdzic w te i z powrotem z
            bagazem podrecznym ......do tego nawet gdy ubieram sie w Polsce wg. kanonow
            przyjetych w Stanach ( a wydaje na ciuchy calkiem sporo kasy i uaktualniam
            garderobe bardzo czesto) w Polsce czuje sie mimo wszystko jak felun.

            No ale widocznie sa gusta i gusciki.
            • mika_1 Re: Cus mi tu nie gra.............. 09.01.06, 22:18
              Wydaje mi się, że to zależy od stylu jaki preferujesz. Z racji pracy noszę
              głównie kostiumy, koszule, czarne spodnie. I jakby na to nie patrzeć - te
              uniwersalne części garderoby są lepszej jakości w Stanach niż w Polsce. Non-
              irony, które nie gniotą się przy pierwszej próbie przycupnięcia gdziekolwiek
              itp.
              No, ale jak ktoś chce się przyczepić, to zawsze znajdzie punkt zaczepienia...
              Cóz...
              • graybar Re: Cus mi tu nie gra.............. 09.01.06, 22:28
                Nie czepiam sie ale wydaje mi sie to smieszne i powiedzmy, zasciankowe....
                Nie mam zadnych problemow z polskimi garniuturami z Bytomia, nie tylko nie
                gniota sie szybciej niz Hugo Boss kupiony w NY (nomen- omen...Made in
                Poland !!!) ale sa tansze. Koszule meskie- fakt , polskie sa beznadziejne.
                Chyba ze wygodniej komus przywiezc ciuchy z NY niz jezdzic w Polsce na
                zakupy "do miasta", wtedy jasne.
                • mika_1 Re: Cus mi tu nie gra.............. 09.01.06, 22:39
                  Mówisz o ubraniach męskich, z damskimi jest trudniej.
                  A problemów z zaściankowością nie mam, mieszkam w "mieście".

                  Zresztą, nie to jest najważniejsze. Monika zastanawia się, jak można się tu
                  odnaleźć. Ubrania są akurat najmniej ważne.
                  • graybar Re: Cus mi tu nie gra.............. 09.01.06, 22:54
                    mika_1 napisała:

                    > Zresztą, nie to jest najważniejsze. Monika zastanawia się, jak można się tu
                    > odnaleźć.

                    No fakt.
                    Ja po 15 latach w USA odnalazlem sie w Polsce bez najmniejszego problemu
                    (wyjazd sluzbowy z firmy) ale moze po 3 latach jest trudniej.

                    • Gość: Monika Re: Cus mi tu nie gra.............. IP: *.fairmt01.pa.comcast.net 09.01.06, 23:15
                      cisze sie, ze sie odnalazles graybar, mam nadzieje, ze ja tez sie odnajde, ale
                      dlaczego tak zlosliwie mi odpowiadasz? Pewnie trudniej po 15 latach, ale co to
                      ma do rzeczy? Ja wracam po 3 i mam obawy, ze bedzie mi moze trudno, wystarczylo
                      by powiedziec "nie przejmuj sie, ja po 15 sie odnalazlem, to i Ty po 3 sie
                      odnajdziesz" Eh, wlasnie z tym bedzie mi chyba najtrudniej-brakiem zyczliwosci
                      dla obcego czlowieka.......a o zapasie ubran napisalam zartobliwie, w Stanach
                      jest taniej, wiec zawsze kiedy jechalam do Polski, kupowalam mnostwo ciuchow
                      dla siostry i mamy.
                      • graybar Tu prawdo[podobnie jest Twoj problem 09.01.06, 23:29
                        > by powiedziec "nie przejmuj sie, ja po 15 sie odnalazlem, to i Ty po 3 sie
                        > odnajdziesz" Eh, wlasnie z tym bedzie mi chyba najtrudniej-brakiem
                        zyczliwosci dla obcego czlowieka.......

                        Ty w USA widzisz "zyczliwosc dla obcego czlowieka"? W czym? W tym ze wszyscy
                        sobie mowia hi albo ze szczerz zeby i mowia ze sa fine zamiast uczciwie
                        powiedziec ze ich boli brzuch? Albo maja sraczke?

                        Ale juz jak maja czlowieka zaprosic do domu albo nawet knajpy na przyzwoity
                        obiad, to sie robi wiekszy problem. A w Polsce- jakos nie.
                        Zyczliwosc tu i tam objawia sie na zupelnie roznych poziomach. Ja wole sobie
                        usiasc przy stole w goscinie, zjesc czym mnie poczestuja i pogadac o starych
                        karabinach, nawet jesli gospodarz wplecie tam troche narzekania. Za hi,how are
                        you, fine i goscine w postaci kawusi w papierowym kubku serdecznie dziekuje.
                        Na zapas uprzedzasz sie do Polski, tylko dlatego ze tam sa nieco inne zwyczaje,
                        wydaje mi sie ze wcale nie gorsze, chociaz czasem przegina sie pale w druga
                        strone narzekajac za duzo i na wszystko.
                        A wszystko to troche dziwi u czlowieka, ktory wyjechal zaledwie 3 lata temu.
                        W koncu chamskie babsztyle w urzedach,w ktorych nie mozna nic zalatwic,
                        beznadziejny serwis w sklepach i knajpach oraz gole polki to historia, ktora
                        juz nigdy nie powroci.
                        Powodzenia !

            • destin1 Re: Cus mi tu nie gra.............. 10.01.06, 02:38
              To forum robi sie pomalu takie jak alt.pl.usa. tam juz nikt nie pisze prawie,
              bo wiadomo z gory, ze zostaniesz obrzucony roznymi epitetami i jaki to nie
              jestes glupi itp, cokolwiek by nie napisac :) Tutaj jest podobnie widze. Przez
              jakis czas to jest nawet smieszne, ale potem juz nikt nic nie pisze, ni bo
              wiadomo, ze sie niczego ciekawego nie dowie.

              PS. Tak z ciekawosci, co to jest "felun"? Pozdr.
            • ratpole Re: Cus mi tu nie gra.............. 12.01.06, 15:12
              graybar napisał:

              > Gość portalu: Monika napisał(a):
              >
              > Moze bedzie OK. Zapas ubran mam duzy, kosmetykow
              > > tez:-)))
              >
              > Cos mi to wyglada racze na nielegalna sprzataczke, ktora sie zasiedziala w
              USA
              > przez ostanie 15 lat..........
              > Sorry.
              > Wyjechalas z Polski 3 lata temu i robisz zapasy ciuchow i kosmetykow? Fakt,
              ze
              > niektore rzeczy sa w US tansze ale w koncu nie na tyle zeby targac szmaty
              > tonami do Polski.
              > Osobiscie co roku kupuje pare rzeczy w Polse i je tam zostawiam, podczas
              pobytu
              >
              > w tam nosze te rzeczy i uzywam kosmetykow zakupionych na miejscu. w niczym
              nie
              >
              > ustepuja one rzeczom kupionym w USA a mi pozwala jezdzic w te i z powrotem z
              > bagazem podrecznym ......do tego nawet gdy ubieram sie w Polsce wg. kanonow
              > przyjetych w Stanach ( a wydaje na ciuchy calkiem sporo kasy i uaktualniam
              > garderobe bardzo czesto) w Polsce czuje sie mimo wszystko jak felun.
              >
              > No ale widocznie sa gusta i gusciki.

              O! O ! O! Tak wlasnie przywita cie Polska i bydlo w niej zyjace. Hahahahaha
          • Gość: bugsior dziwnie piszesz IP: *.mary-low.residences.colby.edu 11.01.06, 05:16
            boze monika, nie chce brzmiec arogancko, ale jak po 3 latach pobytu w stanach mozesz w ogole mowic
            o polsce jakby to byl koniec swiata, kompletny prymityw i niemalze zaglada? uwag na temat
            kosmetykow, ubran to wrecz nie rozumiem. jeszcze nigdy niczego mi nie brakowalo w polsce, a wrecz
            odwrotnie. czesto w stanach czulem ze nie mam takiego wyboru jakbym chcial.

            sposob w jaki piszesz o zmianach w polsce tez jest dosc dziwny... przeciez to sa raptem 3 lata a nie 15.
            babka na poczcie nadal bedzie skrzywiona, w banku niczego sie nie dowiesz, itp. ale to sa uroki polski.
            uwagi przedmowcy ze sie zmienilo, ze ludzie sa inni... no coz, prawie 6 lat jestem w stanach i
            przynajmniej raz so roku staram sie byc w polsce i jakos nie widze zmian w tym wzgledzie. zamiast
            wzdychac i doszukiwac sie jakich rewolucji na przestrzeni 3 lat (!!!) lepiej chyba sie z tym pogodzic i
            wkalkulowac to polska rzeczywistosc dodajac sobie do rachunku plusow/minusow.
            • piixii Re: dziwnie piszesz 11.01.06, 09:08
              Taaak, teraz każdy kto jest w Stanach choćby o jeden dzień dłużej niż Monika
              będzie jej dawał "jedynie słuszne" rady. Bo cóż ona, po trzech zaledwie latach,
              może wiedzieć? Żeby chociaż trzy i pół - to już by było coś!!
              Łatwo wypowiadać się na temat tego, jak jest w Polsce, skoro jest się tam raz
              na rok i do tego na krótko? Trzeba tu być i żyć i wtedy się mądrzyć.
              A co do nieszczęsnych kosmetyków i ubrań - to ogólnie wiadomo, że te w Stanach
              to nie tylko tańsze są, ale i jakościowo lepsze, nawet jeśli mają taką samą
              etykietkę.

              Ktoś dobrze napisał - typowo polonijne forum. Nie pomogą, a dowalą.
              Wstyd.
              • Gość: bugsior Re: dziwnie piszesz IP: *.mary-low.residences.colby.edu 11.01.06, 14:11
                kolega graybar dobrze napisal. wstyd robic z siebie biedaczka ktory musi wrocic do kraju jedynie o
                krok daleko od mongolii. ludziom woda sodow do glowy uderza, przechodza trasformacje zyciowa jak
                na wakacje na 2 miesiace do stanow wyjada. po 3 latach zapominaja jak jest. nie ma znaczenia czy po 3
                czy po 3.5. to tak samo jak znam osoby ktore po roku wracaja do polski i mowia 'z akcentem'. i jak
                biedni nie potrafia dobrac odpowiedniego slowa po polsku, hehe. no coz tego tez nie wolno
                krytykowac, co? bo zaraz sie wyjdzie na krwiozerczego polaka? to jest wlasnie polska zasciankowosc,
                zenada i wstyd.
                • katlia Re: dziwnie piszesz 12.01.06, 01:17
                  Wiesz co, po 3 latach za granica, trudnosci z dobraniem odpowiedniego slowa po
                  polsku wcale nie jest objawem snobizmu, i nie jest ani zenada ani wstydem. To
                  sie po prostu ZDARZA. To jest po prostu NORMALNE po kilku latach intensywnego
                  przestawienia sie na inny jezyk. Albo nawet po jednym roku intensywnego uczenia
                  sie mowienia tylko i wylacznie innym jezykiem. Mi sie wydaje, ze prawdziwa
                  zasciankowosc to ludzie ktorzy ktyrykuja normalne pomylki jezykowe bo nigdy nie
                  przezyli tego intensywnego wysilku nauki obcego jezyka. Ale Ty jestes w Colby
                  i
                  • bugsior :DDDDD 12.01.06, 02:52
                    hehe, pewnie ze kazdemu sie zdarza. gorzej jak ktos 'nabiera akcentu'. zeby po 1-5 latach mowiac po
                    polsku miec akcent amerykanski to trzeba sie macno nastarac, albo z premedytacja pozbywac
                    polskiego a potem udawac ze sie nie da wrocic.

                    albo zalosne jak czyjes zdania maja konstrukcje typu: wiesz wczoraj robilem szoping, wzialem karda,
                    wyladowalem go stafem a przy kaunterze okazalo sie ze zapomnialem kasza. nie jedna taka osobe
                    znam ktora posiedziala 3 miesiace w wakacje. sory, ja to nazywam zenada. a ty?

                    a co ma do tego colby?
                    • katlia Re: :DDDDD 12.01.06, 18:00
                      Z akcentem sie zgadzam. Z 'ide na shopping' troche tez, z tym ze mi sie cos
                      takiego od czasu do czasu zdarza zupelnie nieswiadomie.

                      A z Colby - ktokolwiek to napisal, bedac w Colby, sam/a przezywal etap
                      intensywnej aklimatyzacji jezykowej studiujac/pracujac w USA, i powinien miec
                      troche wyrozumienia do takich pomylek.
            • Gość: do bugsior Re: dziwnie piszesz IP: *.fairmt01.pa.comcast.net 11.01.06, 16:31
              nie widze nigdzie w moim poscie uwagi, ze Polska to prymityw, koniec swiata i
              zaglada, nie jestem pewna dlaczego twierdzisz, ze tak mowie... Nie pisalam tez
              o zadnych zmianach, ktorych sie spodziewam, wrecz przeciwnie-nadal oczekuje
              skrzywionej babki na poczcie. Zapytalam ludzi o podobne doswiadczenia, Ty
              takich nie masz, nadal jestes w Stanach, wiec rozumiem, ze odpowiadasz mi tylko
              tak, byle cos napisac. I tez OK, tylko bede wdzieczna jezeli na przyszlosc
              dokladniej przeczytasz o drazacym mnie problemie. Pozdrawiam-Monika
              • bugsior Re: dziwnie piszesz 11.01.06, 18:47
                zdziwilabys sie ile takich doswiadczen mam. w polsce co roku przez 1-2 miesiace
                jestem, cala moja rodzina mieszka w polsce jak i rowniez duza wiekszosc moich
                znajomych.

                bardzo dobrze napisal kolega greybar. po prostu smieszne jest czytanie o
                wielkich problemach adaptacyjnych do tak odmiennego swiata jakim jest polska (a
                chcac nie chcac takie sie odnosi wrazenie czytajac jakies dziwactwa o
                kosmetykach czy ubraniach) po tym jak w stanach sie mieszkalo jedynie 3 lata.
                4, 5, obojetnie. to jest smiesznie malo. i nie ma znaczenia ile ja jestem w
                stanach. po 5 latach byloby dziwne miec takie 'rozterki kulturowe'. greybar
                mieszkal 15 i tutaj mozna miec jakies problemy. tutaj to jest komizm i wlasnie
                zasciankowsoc.

                wybacz jesli urazilem uczucia.
                • Gość: KB Re: dziwnie piszesz IP: *.pskn.east.verizon.net 11.01.06, 23:16
                  Czemu sie przyczepiliscie do dziewczyny o kosmetyki i ubrania? Kobiety jak juz
                  cos lubia to na ogol zabieraja to ze soba w czasie przeprowadzki, a nawet robia
                  zapasy. Przeszkadza Wam to? Nielegalne nie jest, a wszelkie uwagi w
                  rodzaju "zenada i zasciankowsc" swiadcza ze autorzy rozumieja tylko jeden punkt
                  widzenia, ich wlasny. A przywiezienie ubran czy kosmetykow za ktore juz sie
                  zaplacilo pozwala zaoszczedzic pieniadze na miejscu.
                  • bugsior Re: dziwnie piszesz 12.01.06, 00:33
                    w sumie masz racje. ale wydaje mi sie ze stalo sie to juz sformuowaniem kultowym zblizonym do 'i
                    czasopisma'. :) ja bym ze stanow wzial jeszcze mikrofalowkowe obiadki bo tych w polsce niestety tez
                    nie taki znakomity wybor.
    • grida Re: Wracam, ale szkoda...... 10.01.06, 00:22
      a ja mam odwrotna sytuacje, jestem w USA od miesiaca, i jakos nie moge sie
      przyzwyczaic do tego zycia. Wiem ze to brzmi dziwnie, przeciez tak wiele osob
      marzy o tym by miec mozliwosc wyjazdu.
      A ja czuje sie tu zle, samotnie, caly czas szukam czegos co spowoduje ze
      poczuje sie tu dobrze, inaczej pewnie wroce szybko do PL.

      Pozdrawiam, nie martw sie, w Polsce nie jest tak zle jak Ci sie wydaje.
    • Gość: Monika2 Czyzby koniec wizy J-1, Moniko? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 10.01.06, 08:04
      Bo tak mi wyglada twoj 3-letni pobyt na wizie pracowniczej. Rozumiem tez, ze
      Twoj status w USA mial duze (ogromne!) zalety i takiez wady. 3-letnie wizy
      pracownicze sa dla pracownikow w treningu i zarobki na nich nie sa
      olsniewajace, ani troche! Ale zazwyczaj sa na tyle przyzwoite, zeby nie
      biedowac. Z kolei - 3 lata to za krotko, by zaczac powaznie urzadzac sie w USA.
      Szczegolnie, gdy ma sie perspektywe pobytu tylko tych 3 lat i... powrotu do PL.
      Nie kupujesz domu, (nawet mieszkania), nie jest latwo dostac wtedy nawet na nie
      pozyczke - np. 20-letnia. Samochodu tez nie kupujesz b. dobrego, bo ... tylko
      na 3 lata. Zycie kazdego bywa rozne, ale przyzwoitsze zycie imigranta zaczyna
      sie po 8-10 latach - pracy, studiow, kariery.
      Ale podsumowujac - Twoje zycie w PL bedzie trudne. Niezwykle trudne. Juz 3 tyg.
      spedzone w normalnosci moga Cie od tego polskiego piekla odzwyczaic, a co
      dopiero 3 lata! Dlatego - uzbroj sie w cierpliwosc i poblazanie, gdy osiadziesz
      z powrotem na ojczyzny kochanej lonie. Szok obyczajowo-kulturowy - zapewniony!
      Pomimo tego, ze lepsze samochody jezdza po ulicach i pepsi mozna kupic w kazdym
      sklepie.
      • Gość: Monika Re: Czyzby koniec wizy J-1, Moniko? IP: *.fairmt01.pa.comcast.net 10.01.06, 16:58
        Nie, bylam na H1-B. Wiza sie jeszcze nie skonczyla, moze to i trudniej, bo
        decyzja o powrocie calkowicie moja (no nie, w zasadzie mojego meza, ktory
        uwaza, ze Polska jest wspanialym miejscem do zycia). Zarobki bardzo OK, nie
        zadne miliony, ale przyzwoicie (jak dla mnie). Wcale nie wiedzialam, ze bede az
        3 lata, na poczatku myslalam, ze po roku wroce do Polski. Pracowalam wczesniej
        rok w UK i rok w RPA i nie chcialam tam zostawac. Ale w Stanach spodobalo mi
        sie. Kupilismy dom po 1.5 roku, a teraz go sprzedalismy. Dlatego tez mi szkoda,
        juz mialam takie poczucie, ze dobrze mi, a teraz trzeba bedzie od poczatku
        zaczynac i szukac mieszkania/domu. No coz, jak bedzie bardzo trudno sie
        przyzwyczaic, to wyjade znowu. Dzieki za wszystkie wpisy.
    • zuziczka Re: Wracam, ale szkoda...... 10.01.06, 12:18
      cięzko bedzie, Polska się wydaje taka szara, zimna, nikt się nie uśmiecha, nie
      zagada w sklepie, ludzie sa zobojętniali na wszystko, nie zadowoleni z życia,
      ahhh...w Polsce wszystkiego brak co masz tam... ale sa inne zalety Polski, ja
      przez cale swoje zycie nigdy w Polsce nie bylam taka szczesliwa jak tam w
      Stanach:)
    • zuziczka Re: Wracam, ale szkoda...... 12.01.06, 10:26
      jesteście po prostu beznadziejni, dziewczyna pisze żeby się wyżalić, otrzymać
      trochę zrozumienia, pozieszenia, ale jak zwykle pojawiają się jacyś debile
      którzy zawsze wszystko lepiej wiedzą! takie sprawy jak odczucia są SUBIEKTYWNE
      i nikt nie ma prawa porównywać 3 lat do 15, bo to jest indywidualne!
      • Gość: Monika Re: Wracam, ale szkoda...... IP: *.fairmt01.pa.comcast.net 12.01.06, 17:06
        ponadto jeden z rozmowcow twierdzi, ze mam zle nastawienie, i ze z takim
        nastawieniem to na pewno bede miec problemy adaptacyjne, a drugi, ze takich
        problemow miec nie mam prawa, bo 3 lata to bardzo, bardzo krotko. To jak to w
        koncu bedzie? Moi drodzy respondenci-jak Zuziczka napisala-to moje subiektywne,
        podkreslam: moje, obawy i leki sklonily mnie do umieszczenia postu na forum i
        zaden z milych Panow nie jest niestety w stanie przepowiedziec jak bedzie mi w
        Polsce. A zasciankowosc przejawia sie wlasnie brakiem otwartosci na opinie i
        odczucia innych ludzi i forsowaniem wlasnego, jedynie slusznego zdania, w
        napastliwym tonie zreszta. Po kosmetyki i ciuchy (tak, tak) przyjade do Stanow
        raz na rok i wielkie pudla zataskam do Polski:-)) Bo lubie tu kupowac.
        Podsumowujac-jeszcze raz dziekuje za wszystkie zyczliwe wpisy, pozdrawiam i
        rozlaczam sie-dzis odlaczaja internet:-) Pa-Monika
    • zuziczka Re: Wracam, ale szkoda...... 13.01.06, 17:05
      ja też lubie kupować tam ciuchy i kosmetyki i nie powinno to chyba nikomu
      przeszkadzać, poza tym faceci mają chyba klapki na oczach pod pewnymi
      względami, którym wystarczy mieszkanie w piwnicy, byle jakie ciuchy i żarcie,
      by być szczęśliwymi:/
      • graybar Re: Wracam, ale szkoda...... 13.01.06, 17:48
        > ja też lubie kupować tam ciuchy i kosmetyki i nie powinno to chyba nikomu
        > przeszkadzać, poza tym faceci mają chyba klapki na oczach

        A moze po prostu faceci wola ciuchy Made in France, England, Germany, Spain
        osiagalne choc za relatywnie wyzsza cene w Polsce, niz sprzedawany taniej pod
        markami znanych firm ale szyty w Chinach, Tajwanie, Wietnamie, Hong-Kongu i
        Korei chlam sprzedawany w USA?
        • ply_mouth graubar ty optymista jestes. :) 27.01.06, 10:11
          > A moze po prostu faceci wola ciuchy Made in France, England, Germany, Spain
          > osiagalne choc za relatywnie wyzsza cene w Polsce, niz sprzedawany taniej pod
          > markami znanych firm ale szyty w Chinach, Tajwanie, Wietnamie, Hong-Kongu i
          > Korei chlam sprzedawany w USA?

          gdzie masz te ciuchy? obudz sie facet. :) jak ci juz zreszta ktos napisal, one
          oczywiscie sa, ale ciebie raczej na nie nie stac. kup wiec sobie dres adidasa i
          mysl sobie, ze uszyli go w niemczech lub "piecsetjedyny" i mysl, ze szyli w
          usa. buahahahaha. :)
    • Gość: Donut Re: Wracam, ale szkoda...... IP: *.orange.pl 28.01.06, 20:11
      Bedzie Ci brakowac jedzenia ? Haha, zartujesz chyba ? U nas tez jest McDonald ;)
      Nie operuj stereotypami. Ludzie wszedzie sa podobni. Otaczasz sie takimi jakimi
      chcesz sie otaczac. Biurokracja w urzedach jest wszedzie, patrz UK, w Australii
      jest gorzej niz w Polsce.
      Jaka nieprzychylnosc ? O co konkretnie Ci chodzi ?
      Ja mam znajomych w USA, ktorzy odniesli tam sukces a jednak caly czas maja w
      glowie powrot. Wiec spokojnie :)
      • bugsior Re: Wracam, ale szkoda...... 28.01.06, 20:23
        dobra, teraz znow w druga strone jest przesadzone.

        biurokracja w polsce jest 10 razy gorsza niz w USA. zylem w obu krajach i
        roznice widac jak na dloni. co do jedzenia to zapewne nie maila na mysli
        mcdonaldow tylko pewnie jakies etniczne restauracje w miastach jak nowy jork. w
        polsce po prostu nie ma takiej roznorodnosci etnicznej.

        co do otaczania sie ludzmi podobnymi do siebie to masz racje. tak wiec jesli
        chodzi o znajomych to najlepszych mam w polsce, natomist jesli chodzi o
        uprzejmosc babki na poczcie to niestety stany bija polske o dwie odleglosci.
        ale tak jak pisalem wczesniej to sa pewne fakty ktore brane sa pod uwage przy
        decyzji. tak samo jak kiepskie amerykanskie piwo.
        • Gość: Donut Re: Wracam, ale szkoda...... IP: *.orange.pl 28.01.06, 20:35
          Celowo przesadzilem ;) Z McDonaldem to byl zart.

          Jesli chodzi o poczte, nie wiem kiedy zyles w Polsce. Babki na poczcie do
          ktorej chodze sa tak mile, ze bardziej juz nie mozna. Nie wiem co jeszcze mialy
          by robic.
          Rok temu jak bylem na wycieczce objazdowej po USA (tak naprawde to zazdroszcze
          glownie przyrody) laska w barze prawie mnie nie pobila. Byla na maksa niemila.
          powod - nie zrozumiala do konca mojego zamowienia.
          Nie przeginajmy wiec w zadna strone
          • bugsior Re: Wracam, ale szkoda...... 28.01.06, 20:41
            eh, wpolsce jestem co pol roku srednio i rozne poczty i inne urzedy zaliczam.
            bywam tez w bankach i sytuacja wyglada podobnie. problem w tym ze ludzie w
            polsce zarabiajc na pocztach czy w okienkach bankowych marne grosze po prostu
            sa sfrustrowani zyciem imusza to sobie najczesciej na kims odbic. wiadomo sa
            tez mile osoby. wiadomo w stanach sa tez chamiska. jednak jesli ktos mnie prosi
            o generalizacje to w polsce ludzie sa bardziej nerwowi, skwaszeni, pyskaci i o
            roszczeniowej mentalnosci skrzywdzonych przez los.
            • Gość: Kasia Re: Wracam, ale szkoda...... IP: *.hsd1.ca.comcast.net 29.01.06, 09:24
              "co do jedzenia to zapewne nie maila na mysli mcdonaldow tylko
              pewnie jakies etniczne restauracje w miastach jak nowy jork.
              w polsce po prostu nie ma takiej roznorodnosci etnicznej."
              Wprawdzie jeszcze jestesmy w Stanach ale wkrotce wracamy - po 14
              latach pobytu tutaj. Z pewnoscia bedzie nam brakowalo: avokado, zielonych
              roznych salat gotowych do wylozenia na talerz i jedzenia, albo przegryzania
              w pracy zamiast slodyczy - np. romaine lettuce, owocow - papaja, granaty,
              baby bananas, ananasy, oliwek, serow francuskich typu feta, minimum polowy
              rzeczy ktore mozna kupic w Trader Joe i w Whole Food Market - szczegolnie
              roznorodnych mieszanek kasz - 6 grains, 3 grains, mrozonych jagod, malin,
              mielonych migdalow i orzechow, roznych rodzajow ryzow, roznych ryb, ryb
              wedzonych na zimno, konserw z tunczyka w wodzie i oleju, kosmetykow z WFM.
              A moze wiecie gdzie takie smakolyki mozna kupic w Polsce?

              • ply_mouth :)))) 30.01.06, 14:55
                akurat jesli chodzi o "serow francuskich typu feta" to w polsce wybor jest
                znacznie wiekszy niz w usa. wlaczajac w to znakomite polskie sery typu feta. :)
                no is sa oczywiscie duze tansze niz w usa.
              • flapflip Strachy nielegalnych :)) 06.02.06, 19:13
                Gość portalu: Kasia napisał(a):


                > Wprawdzie jeszcze jestesmy w Stanach ale wkrotce wracamy - po 14
                > latach pobytu tutaj. Z pewnoscia bedzie nam brakowalo: avokado, zielonych
                > roznych salat gotowych do wylozenia na talerz i jedzenia, albo przegryzania
                > w pracy zamiast slodyczy - np. romaine lettuce, owocow - papaja, granaty,
                > baby bananas, ananasy, oliwek, serow francuskich typu feta,



                14 lat minelo, jak jeden dzien i ci biedni ludzie mysla ze tego wszystkiegow
                Polsce nie ma :)))
                W Klifie kolo domku mojej matki kolekcja win kalifornijskich przerasta kazda z
                najlepiej zaopatrzonego brooklinskiego liquor store:)) O kubanskich cygarach
                nie wspominam... a tequilli jest taki wybor cze oczy deba staja ...
      • Gość: Kasia Re: Wracam, ale szkoda...... IP: *.hsd1.ca.comcast.net 01.02.06, 02:29
        "Ej ty Kasia wez sie za odchudzanie, bo ty nic tylko o zarciu. To ci sie
        najbardziej w Ameryce podobalo, jedzenie? Wspolczuje twojej rodzinie."

        Przeciez wszystko co wymienilam to jest "zarcie odchudzajace", albo
        podtrzymujace Twoja wage ale napewno nie tuczace. Na dodatek nie chwyci
        ani grypa ani zadne przeziebienie, nie mowiac juz o powaznych chorobach.
        Dodac trzeba tylko jogurty.
        A czemu wracamy chociaz mamy obywatelstwo US? Co za dlugo to nie zdrowo.
        Przeciez jestesmy Polakami i czuje juz ze przeciaganie pobytu tutaj mogloby
        na zawsze odsunac nasze szanse powrotu.
        Starczy tego zarabiania - trzeba troche powydawac. Czemu mamy dalej pracowac
        jezeli mozemy zyc z oszczednosi.
        I jeszcze oprocz jedzenia i wielu innych rzeczy, szczegolnie podoba mi sie
        tutaj pogoda - kalifornijska. Oprocz zarcia i pogody niewiele bedzie nam
        brakowalo w Polsce. Zreszta zawsze mozna przyleciec chociazby na krotko
        i zaspokoic wszelaki glod jezeli taka bedzie potrzeba.
    • ply_mouth Moniko i nie tylko! 05.02.06, 16:45
      Mozebysmy sobie takie kolko terapeutyczne zalozely, dla tych co wrocili i sie
      przestawiaja? Mi tez to idzie opornie. Prawde mowiac, jak ogladam byle jaki
      film amerykanski w tv to mnie nostalgia ogarnia. coraz czesicej mysle, jak tam
      wrocic z powrotem. :)
      • Gość: Monika Re: Moniko i nie tylko! IP: *.chello.pl 06.02.06, 16:10
        kolko-swietny pomysl, na pewno byloby milo pogadac z ludzmi o podobnych
        doswiadczeniach. Jak mozemy to zrobic? Ja jestem z Warszawy, a inni? Moze
        prywatne forum zalozymy? albo spotkanie chociaz raz na miesiac (albo tydzien:-))
        Jestem juz 3 tydzien, na razie troche marnie idzie przyzwyczajanie sie, bo
        strasznie zimno i ciemno, a ja mam depresje sezonowa, kiedy nie ma dostatecznie
        duzo swiatla. Doswietlam sie specjalna lampa:-))) Z drugiej strony bardzo milo,
        bo tak duzo przyjaciol i rodziny wokolo! Znalazlam juz zrodlo swiezego tunczyka
        i dobry (w miare) sklep w winem, wiec nie jest bardzo zle. Jednakoz, aby moja
        radosc nie byla pelna 3 razy zostalam opieprzona przez panie w okienkach:-)))
        Raz na basenie, a 2 razy w urzedach. Aha, i jeszcze dentysta byl mily, ale taki
        nie znoszacy sprzeciwu i moich pytan, a ja chcialam zeby mi dokladnie wyjasnil
        co wlasciwie zamierza zrobic, a on biedny nie mogl zrozumiec jak smiem sie tego
        domagac:-). Tesknie za Filadelfia, nie ma sie co oszukiwac, ale staram sie
        pozytywnie patrzec na zycie w Polsce. Moze jak pogoda sie poprawi bedzie
        lepiej?! Mnie tez ogarnela juz pare razy przemozna chec powrotu, a na filmie
        Siostry (In her shoes) zalalam sie lzami, bo akcja filmu rozgrywa sie w
        Filadelfii wlasnie i pamietam jak go krecili i zamkneli wszystkie ulice wokol
        Rittenhouse Square i nie moglam zaparkowac przez 1.5 h:-))) Jak mnie chandra
        dopada, to jem eklereczke i mowie sobie ze w Stanach takich dobrych nie bylo:-)
        ply-mouth i inni powracajacy, a jak Wy sobie radzicie? Pozdrawiam! Monika
          • Gość: Monika Re: Moniko i nie tylko! IP: *.chello.pl 08.02.06, 14:13
            nie, wlasnie nie mialam. pamietam dzien, kiedy pierwszy raz jechalam do pracy w
            Stanach, to bylo 4 listopada (przylecielismy 2), i bylo takie piekne, silne
            slonce o 7.30 rano! i liscie wciaz byly na drzewach. Nie moglismy sie z mezem
            nadziwic, bo co jak co, ale w listopadzie to slonca w Polsce jak na lekarstwo:-
            ) Temperatury moze i podobne, ale po prostu w Filadelfii bylo znacznie
            sloneczniej i powodowalo to, ze nie mialam SAD w Stanach.
            Ta lampa to taka imitujaca swiatlo sloneczne, stawia sie na biurku i swieci
            przez godzine dziennie, albo wiecej, jesli potrzebujesz.
    • wmoren Re: Wracam, ale szkoda...... 09.02.06, 16:43
      Nie dziwie Ci sie Moniko, ja wróciłam 2 miesiace temu po 9 mies.nieobecności i
      nadal nie moge sie przyzwyczaic.Jezdze do Stanow od kilku lat,co roku po
      powrocie do kraju mam depresję.Ameryka jest ponoc jak choroba , jak tam
      pojedziesz raz to juz łapiesz tego bakcyla i nie mozesz sie oprzec zeby nie
      wrócic.Przede wszystkim jest tam inny standard zycia, nie trzeba sie martwić o
      kase, jest tam praca i godne zycie.A z czego jeszcze wynika ten fenomen Ameryki?
      przede wszystkim nastawienia ludzi do życia, którzy sa naładowani pozytywna
      energią..
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka