Dodaj do ulubionych

Listonosz w USA - pytanie?

IP: *.mia.bellsouth.net 04.10.06, 16:41
W warunkach ubiegania się o pracę listonosza w USPS, podane jest że należy
mieć co najmniej 2-letni udeokumentowany okres jazdy autem bez mandatów czy
kolizji (clean driving record). Moj "record" w usa jest clean ale ma dopiero
1.5 roku bo tyle tu mniej wiecej jestem. Czy "clean record" z polski będzie
wzięty pod uwage przy ubieganiu się o tę pracę, a jest to ponad 15 lat ? Czy
ktoś z was mial ten sam problem i jak z niego wybrnął ? Pozdrawiam i proszę
o odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • Gość: harlista Re: Listonosz w USA - pytanie? IP: *.38.91-5.newsouth.net 04.10.06, 19:33
      (z francuskim akcentem)
      MARNEE SZANSEE !
      Praca w USPS to praca rzadowa. "Mniejszosci" maja pierwszenstwo.
      "podane jest że należy
      > mieć co najmniej 2-letni udeokumentowany okres jazdy autem bez mandatów czy
      > kolizji (clean driving record)"

      Jezeli nie masz 2 lat to wogole nie bedziesz brany pod uwage !
      Jezeli masz 2 lata i murzynka ma tez 2 lata to ona dostanie
      Poza tym o ile pamietam to trzeba bylo zdac test
      Na czas i dobre odpowiedzi.
      Do dzisiaj nie doszedlem do tego jak wiekszosci pracownikow USPS udalo sie zdac
      ten test
      • Gość: harlista Re: Listonosz w USA - pytanie? IP: *.38.91-5.newsouth.net 05.10.06, 13:36
        Kiedys nie trzeba bylo miec.
        Wystarczyla zielona karta.
        Jezeli chodzi o paramilitaryzm to napewno Staraz i Policja zdominowane sa z
        oczywistych powodow przez rezerwistow. I oni zawsze beda miec pierwszenstwo.
        Zwroc jednak uwage ,ze do wojska mozna sie zaciagnac nawet nie bedac obywatelem.
        Problem jest w tym ze bez obywatelstwa dochodzisz do pewnej bariery , ktorej
        nie mozesz przejsc.
        Z Poczta jest inaczej. Jezeli nie masz wielkich aspiracji zawodowych, a szukasz
        pracy pewnej, unormowanej, z dobrymi benefitami i coroczna podwyzka to moze byc
        on jedyna praca w twoim zyciu - do emerytury
    • Gość: janusz Re: Listonosz w USA - pytanie? IP: *.mia.bellsouth.net 05.10.06, 14:49
      Ciocie, tomki i harlisty, wypisujecie bzdety, a ja zadałem proste pytanie.
      Jeśli potraficie czytać po angielsku, w co wątpię po waszych odpowiedziach, to
      sobie poczytajcie link poniżej. Po tym co usłyszałem od was nie jestem
      zdziwiony że murzynka czy meksyk dostaliby robotę na poczcie szybciej od was,
      jesli nawet nie potraficie rozróżnić francuskiego śmieciarza od listonosza.

      Jesli chodzi o test to dla osób z biegłym angielskim które nie tylko piszą,
      czytają ale i rozumieją a dodatkowo nie zapomnieli podstaw matmy i logiki, nie
      jest tak trudny. Jesli nie rozumiesz co do ciebie lokalny rednek mówi albo co
      bełkocze baba przed telefon, nie potrafisz pisać tekstu ze słuchu to oczywiste
      jest że nie podchodzisz bo i tak nie zdasz. Ja podchodzę, bo angielski znam tak
      prawie tak dobrze, jak polski. A test "pocztowy" sprawdza także umiejętności
      logicznego myślenia i wiem że w PRL'u ale i teraz tego w szkole nie uczyli i
      nie uczą. Czuję się jednak na siłach aby spróbować, nie zakładam z góry - jak
      wy - że jestem logicznym debilem i życiową niedorajdą - a taką postawę kochani
      reprezentujecie.

      No to jak znacie anglijski.... to poczytajcie sobie:
      www.usps.com/employment/citycarrier.htm[...]
      "Applicants must also be a U. S. citizen or have permanent resident alien
      status"

      Chyba jasno jest napisane ze z GC tez mozesz sie ubiegac, no nie? Ale w moim
      ojczystym kraju rodacy wiedzą lepiej, niż sam USPS.

      Jesli chodzi o wasze 1000 osób na 1 miejsce to dotyczy to wejścia z tzw.
      posiomu assistance (praca dorywcza, kiedy np. inny pracownik zachoruje albo ma
      wakacje i dzwonią do ciebie po zastępstwo) na poziom pełnego etatu. To fakt że
      pracując jako tzw. assistance clerk albo carrier można pracować tak przez kilka
      lat dopóki zwolni się albo przybędzie miejsce na pełnym etacie. Znam osobiście
      rodaka który zrobił podobnie jak ja, czekał kilka lat pracując dorywczo na
      poczcie i wreszcie dostał posadę na stałę. Opłacało się czekać. Jak się jest
      niecierpliwym w dodatku debilem to na pewno cię nie przyjmą. Ale też jak ktoś
      ma przewianą wiatrem wiejską mordę z głupią miną to tez cię nie przyjmą, to
      chyba logiczne. Tym z was - sceptykom - radzę rzut oka w lustro, może
      zauważycie dlaczego życie nie obeszło się z wami delikatnie.

      Co do murzynów i innych, to trzeba po prostu celowac w miejsca w usa, gdzie
      czarnych na poczcie nie ma, bo po prostu im nie ufają i ich nie przyjmują. Ja
      podchodze do testu w powiecie gdzie nie tylko tu ale i w sąsiedznich counties
      czarnych nie ma na poczcie, dodatkowo nie ma ich w lokalnych sklepach i
      knajpach. A meksyków w ciągu dnia jedynie można spotkać na dachach albo w
      weekend w lokalnym wallmarcie, gdzie kupują kolejne nintendo, 6-tą komórkę i
      pompowany łańcuch z pozłacanego szitu.

      Co zas się tyczy jęczenia z cyklu że nie przyjmują, ponizej zamieszczam
      przykładową listę tzw. "openinings" dla jednego tylko stanu. Zapewniam was,
      przyjmują i to stale. Mało tego, weryfikują to co mają. I dlatego testy są
      przeprowadzane cały rok na okrągło i to wszędzie.

      www.usps.com/employment/maildeliveryjobs.htm
      • ciocia_ala Re: Listonosz w USA - pytanie? 05.10.06, 17:37
        No to po co sie pytasz na forum???

        Chyba jasne ze nikt z nas nie jest listonoszem i nie ma pojecia o tym
        zawodzie!! Naturalnie tak jak przypuszczasz wszyscy sprzatamy domy i pracujemy
        przy azbescie.

        Staramy sie, zgadujemy a ty odpowiadasz agresja. Po co?? Jezeli umiesz czytac
        po angielsku to chyba umiesz i mowic. Zadzwon i sie zapytaj.

        Jak dla mnie mozesz nawet zostac kierowca autobosow miejskich, jezeli masz
        ochote.

        My - "logiczni debile i zyciowi niedorajdzi" - zyczymy powodzenia.
      • Gość: harlista Re: Listonosz w USA - pytanie? IP: *.38.91-5.newsouth.net 05.10.06, 19:34
        Sluchaj tepy cieciu:
        napisalem ci kmiocie
        "Kiedys nie trzeba bylo miec.
        Wystarczyla zielona karta."

        A ty chwalac sie odpowiadasz:

        "Ja podchodzę, bo angielski znam tak prawie tak dobrze, jak polski."

        na dowod czego piszesz:
        No to jak znacie anglijski.... to poczytajcie sobie:
        > www.usps.com/employment/citycarrier.htm[...]
        > "Applicants must also be a U. S. citizen or have permanent resident alien
        > status"

        Zielona karta to niekoniecznie American Express.
        To tez okreslenie na "permanent resident alien
        status"
        Jak widac nie znasz ani polskiego ani angielskiego.
        A jak jestes taki mundry to po co zadajesz durne pytunie
        jezeli znosz otpofiec siedzac w Polsce

        "Spieprzaj dziadu"



        • Gość: janusz My Parrot is smarter than your "Honored Student" IP: *.mia.bellsouth.net 05.10.06, 20:27
          Zadając pytanie na wstępie dość konkretnie, precyzując swój problem (jak nie
          pamiętasz - to zobacz na wstępie). Nie pytałem o status pobytu w USA, nie
          pytałem o dozwolony numer butów, nie pytałem o kolor włosów. Nie pytałem się
          ciebie wreszcie o to czy warto zostać listonoszem. Skoro nie znacie odpowiedzi
          na moje pytanie, to po co w ogóle zabierać głos ? Dla was to mało logiczne, że
          skoro pytając o sprawę wspomniałem "warunkach zatrudnienia" to znaczy że
          zapoznałem się z nimi (czyt. przeczytałem) i nie potrzebne mi wasze zlewki w
          stylu "wujka dobra rada". Jak nie macie okazji się wygadać to idźcie na ulicę,
          w sobotę jest ponoć 7 demonstracji w stolicy, będzie okazja się poobrzucać
          błotem. Jeśli ktoś zadaje podobne pytanie na forum, to jeśli nie jestem
          listonoszem albo nie miałem z tym do czynienia i nie znam odpowiedzi, to po
          prostu nie tracę czasu na odpisywanie i już. Bo po prostu nie mam nic w
          odpowiedzi do powiedzenia.

          A ty harley, pacanie po co się pienisz, weź lepiej się za robotę w warsztacie
          bo ci boss utnie godzinówkę, jak klient wróci i będzie narzekał że mu oleju za
          mało nie nalałeś. Cała kupą jesteście typową grupką pieniaczy, ale nie martwcie
          się jesteście w większości nie tylko na forum gazety.pl. Kiedy ktoś zwróci się
          do was z zapytaniem - a ja zadałem konkretne pytanie - dostaje masę pustych
          odpowiedzi od ludzi którzy nie mają nic do powiedzenia a piszą tylko co im
          ślina na jęzor przyniesie żeby się dowartościować po tym jak liznęło się
          skwarkę na wiejskim odpuście. Nie dość że piszecie głupoty to jeszcze nie
          potraficie dokładnie przeczytać postu na wstępie i go zrozumieć. Jak ktoś pyta
          i mówi o zupie, to wy odpowiadacie o dupie - taka jest prawda.

          A ty ontarian ze swoimi postami jesteś w pierwszej lidze głupoty na forum. Więc
          tym bardziej powinieneś przyhamować i nie dawać kolejnych dowodów swojej pustej
          pały, w dodatku kiedy nie masz naprawdę nic do powiedzenia. Co ty jesteś
          adwokatem kretyńskich wypowiedzi, że tak się nadstawiasz ? Nie masz nic
          lepszego do roboty ? Napisz człowiek lepiej bloga na rolce papieru toaletowego
          a potem się nim podetrzyj, zobaczysz jak ci ulży, pozbędziesz się wszystkich
          kłopotów, zmartwień i może wreszcie zaczniesz mówić ludzkim głosem. Ukłony
          Dosi, a reszcie przypominam że wasz lunch już dawno minął i czas wracać na dach
          i do przędzarki.
          • ontarian Re: My Parrot is smarter than your "Honored Stude 05.10.06, 20:42
            ot swinski inteligent sie znalazl, hehe
            z tego co tu do tej pory wypociles, zalosny chwieju
            od razu widac, ze nawet na doreczyciela za glupi jestes
            listonosz tez musi miec "brains"
            czym ty specjalnie nie grzeszysz

            jakbys posiadal choc jedna szara komorke
            to by ci podpowiedziala
            ze skoro masz taki swietny angielski
            to wystarczy jeden telefon wykonac
            zeby sie tak prostej sprawy dowiedziec

            a jakbys przypadkiem jeszcze druga posiadal
            to ta druga by ci powiedziala
            ze najlepiej zlozyc podanko, i sie samo wyjasni
            a zlozenie podanka nic nie kosztuje
            • Gość: Dosia Re: My Parrot is smarter than your "Honored Stude IP: *.us.infonet.com 05.10.06, 20:53
              Ontarian. A po co Ty wlasciwie siedzisz na tym forum, skoro Cie wk...wia to, ze
              ktos sobie zaklada watek na temat na jaki ma ochote? Jezeli Ci sie nie podoba -
              nie czytaj. Nie znasz odpowiedzi na zadane pytanie - nie odpisuj. Wkurza Cie,
              ze ktos pyta skoro sam moglby zadzwonic? Wiesz, teoretycznie wszystkie sprawy
              swiata mozna zalatwic JAKIMS telefonem. Po co wiec ludzie w ogole ze soba
              rozmawiaja???

              Roznica miedzy tym forum, a np. amerykanskim jest taka, ze na amerykanskim nie
              dosc, ze 10 osob udzieliloby konkretnej rady na zadane pytanie, to dodatkowe 20
              wpisaloby sie tylko po to, aby napisac, ze zycza powodzenia i trzymaja kciuki.
              Na polskim za to parada zlosliwych idiotow.
            • Gość: Janusz Dzwoniłem , dzwoniłem... IP: *.mia.bellsouth.net 05.10.06, 21:28
              Dla twojej wiadomości kretynie. Zanim napisałem posta z pytaniem, zadzwoniłem
              na infolinię podaną na stronie rekrutacji, debilu. Niestety zgłasza się
              automat, po 10 minutach na słuchawce okazało się że nie ma opcji rozmowy z
              operatorem. Więc nie uzyskałem odpowiedzi. Dlatego napisałem na forum a nóż
              ktoś z rodaków przeszedł ten temat.

              Trafiłem jednak na chamskie odpowiedzi pod twoim przywództwem prymitywie pisany
              przez wielkie dziurawe 0 - czy."zero". Wiedz, że takich matołków jak ty w
              okolicy nie brakuje i wszyscy zapierniczają na dachach z czego się cieszę, bo
              kiedy schodzą i widzę ich mordy to od razu przypomina mi się stary program
              telewizyjny jeszcze z czasów PRL'u - taki co go nadawano w każda niedzielę o
              6.00 rano. Założe się że gdybyś był wtedy pełnoletni, twoja morda byłaby dobrą
              ilustracją na zajawkę do w/w audycji. Zostań cieciu przy komputerze i nie
              strasz ludzi w okolicy swoja głupia gębą i zarozumialstwem.

              A dla pozostałych miłych forumowiczów zainteresowanych rozwojejm sytuacji,
              powiem tylko że wysłałem maila do nich z zapytaniem w powyższej sprawie. W
              odpowiedzi otrzymałem informację żebym zadzwonił na inny numer telefonu gdzie
              zgłosi się operator. Jesli uzyskam odpowiedź, z pewnością się z wami nia
              podzielę, kto wie może przyda się innemu rodakowi.
              • ontarian Re: Dzwoniłem , dzwoniłem... 06.10.06, 00:22
                hehe, od razu widac wiesniaku
                ze onuca sobie smarki spod nosa wycierasz
                pewnie nie tylko sobie, ale to juz twoja broszka
                a to, ze glupi, prymityw, z buraczana morda jestes
                to juz to dowiodles
                dalej sie pastuchu starac nie musisz
                jakbym takiego doreczyciela widzial
                tobym psami kutasa poszczul
                zeby choc troche kultury sie chamisko obsrane nauczylo

                wypadaj stad smieciu i lepiej zebym cie tu gowniarzu wiecej nie widzial
                WON chamie!!!
                • Gość: Janusz A dotąd sądziłem... IP: *.mia.bellsouth.net 06.10.06, 01:06
                  ...że ty tylko głupi tłuk jesteś. Ale ty jestes psychiczny.
                  Przykuty na wózku do tego kompa jesteś? Inwalidztwo mózgu masz w id?
                  Takiego drugiego jełopa jak ty na tym forum nie ma, ty zapluty matole.
                  Stań przed lustrem i kopnij się się w ten zakuty łeb psie i przestań ludzi
                  obrażać. Nie zdziw się jak w odbiciu zobaczysz krewetkę, bo tylko te stworzenia
                  mają we łbie kupę zamiast mózgu. Jak tego też nie widziałeś, to zrób se RTG.
                  • ontarian matol sadzil, hehe 06.10.06, 02:38
                    idz sie niemoto na najblizszej galezi powies
                    i w lustro zerkinj, a zobaczysz jelopa
                    jakiego jeszcze nigdy nie widziales
                    jak ciebie dzwonie zardzewialy
                    na doreczyciela wezma, to mnie kaktus na lapie kwitnac bedzie
                    tam moga brac i meksykow, i chinczykow
                    ale jak takiego farfocla wezma
                    to z torbami pojda
                    leczyc bym ci sie radzil wytrysku pawiana
                    ale niestety za pozno na to bezmozgowcu
                    trzeba miec co leczyc
                    a ty masz tylko grzyba do wyleczenia, hehe
      • Gość: Batman Re: Listonosz w USA - pytanie? IP: *.cst.lightpath.net 31.10.06, 18:07
        Janusz, skoro jestes taki madry to po co zadajesz glupie pytania na forum? Jak
        nie wiesz jak jest z "driving record" to zadzwon na poczte i sie dowiesz.
        Podpuszczasz ludzi, a pozniej sobie robisz ubaw. Chyba nie oczekiwales, ze na
        forum dostaniesz jakas ekspercka porade. A w ogole z tonu twojego postu wynika,
        ze jestes zajebistym znawca i wielkim ku.. medrcem, ale niestety pary ci
        wystarczylo tylko na listonosza... buahahhaaa
    • aksiegowy Re: Listonosz w USA - pytanie? 06.10.06, 14:35
      Janusz nie przejmuj sie frustratami - ot takie typowe polskie piekielko.
      Powodzenia w egzaminach. Na moj chlopski rozum powinni ci uznac doswiadzczenie
      z Polski jezeli jestes jes w stanie udokumentowac (tak jak z ubezpieczeniem)

      AK
      • ciocia_ala Re: Listonosz w USA - pytanie? 06.10.06, 18:12
        Tu akurat wiem na 100% - ubezpieczyciel mi NIE UZNAL posiadania prawo jazdy w
        polsce przez siedem lat. Kupujac pierwszy samochod prawo jazdy mialam
        amerykanskie prawo jazdy kilka miesiecy. Wiec bylam dla nich mlodym kierowca
        plus nieukonczone 25 lat. Ubezpieczenie niebotyczne. Mialam ubezpieczenie w
        Geico.



        Sprobuj zadzwonic na zwykla info-linie:
        General Information
        1-800-ASK-USPS® or (800) 275-8777

        A nuz gdzies cie przekieruja.

        Na wiece do W-wy sie nie wybieram. Nie bede leciec 16 godzin, choc mogloby byc
        ciekawie:) Przedzarki nie moge zostawic bez obslugi.
      • Gość: Doctor ksiegowy znow bredzi jak po sliwkach IP: *.proxy.aol.com 06.10.06, 18:18
        >Na moj chlopski rozum powinni ci uznac doswiadzczenie z Polski jezeli jestes
        >jes w stanie udokumentowac (tak jak z ubezpieczeniem)
        - Belkot do kwadratu! NIGDY i NIGDZIE nie uznaja polskiego doswiadczenia czy
        histiorii o bezwypadkowej jezdzie, a juz na pewno nie uznaja tego dla
        towarzystwa ubezpieczeniowego. Jak zreszta mialby to ktos dokumentowac?
        Karteczka z PZU? Czy z Warty? Kto uwierzy, ze na dzikich polach, bez systemu
        komputerowaego to bylo prawda? Chlopski rozum - dobry w polu i zagrodzie.
    • lkochanek a ja pracuje w USPS 11.01.07, 09:18
      heh nie pisalem na tym forum juz chyba ze dwa lata ale wczoraj zaczalem je
      przegladac znowu i do tego tematu chce dorzucic swoje 2 centy
      po liczbie odpowiedzi na ten temat pomyslalem ze wypowiada sie tu wielu
      listonoszy ale bylem w bledzie
      jesli chodzi o odp na pytanie Janusza to niestety musisz miec dwa lata DL w IL.
      Oni chca tzw driving abstract. Kosztuje to 15$ robia to na miejscu tam gdzie
      wydaja prawko (taka kartka papieru). Ja mieszkam tu od 3 lat wiec nie mialem z
      tym problemow.
      na poczatku opisze swoja pozycje: Casual city carrier - tymczasowa pozycja
      listonosza bez benefitow i z malym zarobkiem (13$/h brutto), rozmawialem z
      kilkoma listonoszami tzw "regulars" i oni tez tak zaczynali, kolejnym etapem
      jest PTF (part time flex.)-stawka jak u normalnego listonosza (ok 18.70$/h na
      start)+benefity ale nieregularne godziny pracy od 2-60 h/tydzien, potem dopiero
      sie zostaje tzw "regular".
      O otwarciach dla casuals i nie tylko, dla swojego stanu szukaj na stronie
      usps.com w zakladce "praca"
      co do egzaminu to jest on konieczny dla PTF i "regulars". Casuals nie musza go
      miec. Mimo tego ja wzialem dwa takie egzaminy- jeden dla "rural carrier
      associated" a drugi dla "city carrier" roznia sie one bo dotycza roznych
      pozycji-czym sie roznia poczytaj sobie na stronie usps.com tam jest wszystko
      co do job openings na tej stronie to niektore pojawiaja sie tylko przez kilka
      dni dlatego zeby czegos nie przegapic sprawdzaj stronke przynajmniej raz w
      tygodniu
      co do egzaminow to nie sa one takie straszne oba zdalem choc z niezbyt
      rewelacyjnym wynikiem wiec prwadopodobnie moge dlugo czekac az mi cos
      zaproponuja, predzej mnie zatrudni na stale PO w ktorym teraz jestem -oni robia
      dla casuals nieoficjalne egzaminy do ktorych sa dopuszczone jedynie osoby tam
      pracujace -prawie zero oknkurencji :) no oczywiscie jak im sie na tyle spodobam
      ze beda mnie chcieli
      Polacy radza sobie w USPS , w moim PO na 50 listonoszy regularnych pracuja dwie
      Polki, tak wiec dostac sie nie jest niemozliwa rzecza
      pozdrawiam wszystkich i jakby ktos mial jakies pytania to piszcie:
      lkochanek(wytnijto)@o2.pl















Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka