Dodaj do ulubionych

Co lepsze USA, Kanada czy Australia?

IP: *.manc.adsl.virgin.net 31.08.07, 18:14
mieszkam w UK i niedawno przyznano mi australijska wize emigracyjna,
moge sie teraz w Australii osiedlic, mieszkac, pracowac legalnie, i
dostac obywatelstwo; ale mam ciotke w Kanadzie, obywatelke od ponad
20 lat i ona jakis czas temu wspomniala ze moze komus z rodziny
zasponsorowac staly pobyt; i tak rozwazam co jest lepsze, Australia
czy Kanada, moze jakos z Kanady do USA by sie dalo wyemigrowac, tez
mam tam rodzine, obywatele od paru lat;
czy ktos jest w stanie porownac mi te 3 kraje? ich plusy i minusy;
przewagi, itp.

wszedzie jezyk ten sam, rozlegle, a Aus i Can puste na wielkich
przestrzeniach, zarobki, nie wiem jak porownac w tym samych
zawodach, koszty zyciowe za to samo, ceny na te same towary, uslugi;
ktos wie?
Obserwuj wątek
      • Gość: 451440432PRO.ONET. Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: *.chello.pl 31.08.07, 23:44
        JESTEM ZDANIA ze dla inzyniera lepsza jest US, ja pracowalem dla Kanadyjczykow,
        US i australijczykow. mentalnie to rozne narody. W kanadzie cholernie trudno o
        robote i nie uznaja polskich dyplomow, podobnie w australi w US uznali mi polski
        dyplom i wystawili najwieksze zarobki. Probuj zalapac sie w Kanadzie ale startuj
        jesli mozesz w ropie i gazie najwyzsze zarobki.
        odezwij sie jak znajdziesz miejsce,
        P.E. M.Sc. EE
            • Gość: artur Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: *.manc.adsl.virgin.net 02.09.07, 17:16
              a jak myslisz Doktorku gdzie ja jestem teraz? jakbys mial troche
              rozumu to bys zorientowal sie po fragmencie mojego IP co sie
              wyswietla jaki to dostawca internetowy i gdzie on sie znajduje, a
              tym samym ja, i doszedl czy dostawca znajduje sie za plotem
              jankeskiej ambasady; ale rozumu choc odrobine trzeba miec;

              a niby po co mialbym byc w ambaadzie teraz? jechac na wizie
              turystycznej do usa? po co? ja w uk mam dobre zarobki, a po 2 latach
              mieszkania w Australii moge dostac obywatelstwo, a na australijskim
              paszporcie do usa bez wiz wpuszczaja, tyle ze ani mysle tam pracowac
              nielegalnie, wiecej legalnie moge zarobic niz te 3$/h co to
              nielegalni w usa dostaja;

              a wiec czym mentalnie sie roznia te 3 nacje miedzy soba?

              petrolium engineers najlepiej zarabiaja nad Zatoka Perska, zarobki
              od 100k$ wzwyz, tax free; ale nie jestem od nafty, niestety;
                    • Gość: Doctor w takim razie doradzam Arturowi IP: *.proxy.aol.com 02.09.07, 22:56
                      > ja dalej sie pytam o roznice miedzy USA i Kanade
                      Ranking jest b. prosty:
                      1. USA
                      2. Kanada
                      3. Australia
                      Moga teraz dalej wszyscy sie rozpisac o wyzszosci kazdego z tych
                      krajow nad drugim i trzecim, przytaczajac procenty podatkow, zapomog
                      socjalnych, dostep do opieki zdrowotnej, edukacji... czy tez
                      statystyki ekonomiczne, kryminalne, i jakiekowiek zechcesz. Ale
                      kierunek migracyjnych wjazdow/wyjazdow mowi najwiecej sam za siebie.

                      > widze ze znawcow Australii to tu jak na lekarstwo;
                      Wlasnie dlatego jest Doctor, ktory moze pomoc bez lekow...
                    • kanadyjski_amerykanin Re: w takim razie przepraszam Doctora 18.09.08, 23:49
                      W Australii bylem 4 razy, w Kanadzie mieszkalem zanim na stale
                      przenioslem sie do USA.
                      Nie ma zadnego porownania miedzy Kanada i Australia.

                      Mimo,ze Kanada jest krajem zimnym, zycie i praca jest duzo lepsze
                      niz w Australii. Standard zycia w Australii jest duzo duzo nizszy
                      niz w Kanadzie. Juz samo budownictwo mieszkaniowe jest jakosciowo
                      duzo nizsze, co mozna oczywiscie skladac na klimat ale zawsze. Poza
                      tym, Australia to NAPRAWDE koniec swiata zachodniego.
                      Dookola kraje kurduplowatych Azjatow, w sumie wielkie osamotnienie
                      bialego czlowieka i ciagla tesknota za Europa...a do Europy dwa dni
                      lotu samolotem albo cale miesiace plyniecia statkiem.
                      Sam sobie podlicz.

                      Chociaz zycie w Kanadzie nie nalezy do najlatwiejszych na pewno jest
                      to duzo lepszy kraj do osiedlenia sie na stale niz Australia. Do
                      tego nie mam zadnych watpliwosci, poza tym, jak ci sie w Kanadzie
                      nie bedzie podobalo, zawsze mozesz sie przeniesc do US.

                      A Australie zostaw sobie na wakacje: bedziesz podziwial krajobrazy,
                      kangury, papugi i inne cuda. A pozniej spokojnie wrocisz sobie do
                      Kanady, a z Kanady wszedzie blisko: Do US i do Europy.
                      • mcov dobrze napisane 19.09.08, 16:24
                        Od siebie dodam, ze nie znam Amerykanow, ktorzy wyjechali robic
                        kariere do Australii, ale znam ludzi, ktorzy przyjechali z Australii
                        zarabiac $$$ w Stanach.
    • pal0ma Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? 03.09.07, 14:03
      Sprobuj np wstukac na Google'u "forum expats canada australia". Na
      forum expatow znajdziesz opinie ludzi, ktorzy spedzili czesc zycia w
      jednym kraju, a czesc w drugim i pisza o roznicach (po angielsku
      oczywiscie).
      Ja mieszkam w Kanadzie, w Australii nigdy nie bylam, ale pewne
      roznice sa oczywiste bez mieszkania tam. Kanada i USA maja razem
      ponad 330 milionow ludnosci, Australia ponad 20, wiec na pewno jest
      tu wiecej mozliwosci dla wielu biznesow. W przypadku recesji
      wieksze mozliwosci przemieszczenia sie w rejony, gdzie bezrobocie
      jest nizsze (gdy mieszka sie w Kanadzie, mozna starac sie o kontrakt
      na prace w USA, dzieki porozumieniu NAFTA). Sprawy socjalne - mysle
      ze Kanada i Australia maja podobny system, USA jest daleko w tyle.
      Tym niemniej skoro juz masz wize do Australii, to chyba nie
      zrezygnujesz z niej teraz, Australia to fajny kraj, ciekawa
      przyroda, ocean blisko, na pewno warto tam pomieszkac.
      Powodzenia.
    • soup.nazi Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? 10.10.07, 05:02
      Gość portalu: artur napisał(a):

      > mieszkam w UK i niedawno przyznano mi australijska wize
      emigracyjna,

      to znaczy, ze masz prawo wyemigrowac z Australii?

      > moge sie teraz w Australii osiedlic, mieszkac, pracowac legalnie,
      i
      > dostac obywatelstwo; ale mam ciotke w Kanadzie, obywatelke od
      ponad
      > 20 lat

      Moze miec od 50, konia to obchodzi.

      i ona jakis czas temu wspomniala ze moze komus z rodziny
      > zasponsorowac staly pobyt;

      Ciotka, o ile nie posiada zadnej rodziny w Kanadzie, jest ciemna jak
      tabaka w rogu lub lze jak pies. Nie moze nic dla ciebie zrobic,
      oprocz dorzucenia swoimi istnieniem paru punktow do twojej aplikacji
      na SW.

      i tak rozwazam co jest lepsze, Australia
      > czy Kanada

      No wiec, rozwazaj sobie Australie, jezeli to co napisales, jest
      prawda. Kanade mozesz juz przestac rozwazac. Napisalem ci powyzej
      dlaczego. Mozna co prawda, zalapac sie na Kanade bez pomocy parasola
      ciotki, ale na to nie masz szans, bo sadzac po twoim mialkim umysle
      wyksztalcenie twoje zakonczylo sie gdzies w okolicach zawodowki
      wzglednie licencjatu z Wyzszej Szkoly Wyplatania Koszykow.

      , moze jakos z Kanady do USA by sie dalo wyemigrowac

      Nie, nie daloby sie - mozna to zrobic na bazie wyksztalcenia i to
      tego tutejszego, a ty nie posiadasz nawet krajowego.
      , tez
      > mam tam rodzine, obywatele od paru lat;

      To rowniez obchodzi konia i moze jeszcze babcie. Absolutnie bez
      znaczenia. Rodzina moze wprawdzie sponsorowac do USA ale trwa to
      bardzo dlugo i nie obejmuje pociotkow i Antka baby chlopa.

      > czy ktos jest w stanie porownac mi te 3 kraje? ich plusy i minusy;
      > przewagi, itp.


      Moze i jest, ale nikt nie bedzie sie wysilal. Bo i po co? Na wjazd
      do w/w 2 krajow nie masz szans, jesli chodzi o Australie, to pewnie
      tez nie, gdyz dziwnie wydaje mi sie, ze lzesz jak rasowy polski
      chciej.

      >
      > wszedzie jezyk ten sam

      Co ty powiesz? No, nie moze byc! Ale zgadza sie, z tym, ze ty nim
      nie wladasz, wiec co ci za roznica? Dla ciebie moga mowic po
      patagonsku.

      , rozlegle, a Aus i Can puste na wielkich
      > przestrzeniach, zarobki, nie wiem jak porownac w tym samych
      > zawodach, koszty zyciowe za to samo, ceny na te same towary,
      uslugi;
      > ktos wie?

      Facet, idz juz do tego Tesco i nie morduj ludzi tutaj swoja glupota.
      • Gość: artur Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: 213.25.196.* 10.10.07, 16:36
        Soup Nazi
        jak czesto zalewa ciebie maniakalna zawisc ze gdzies tam drugi rodak
        daje sobie rade za granica i to przewaznie lepiej niz ty sam? ze
        musisz tu na prawie kazdy post kazdemu z zapytaniem o cokolwiek
        odpowiadac w tak idiotyczny sposob, osmieszajac sie?

        jezeli chodzi ro realia emigracji do Australii to poczytaj sobie co
        pisza na swojej stronie urzedu imigracyjnego:
        www.immi.gov.au/skilled/general-skilled-migration/index.htm
        przeczytaj wymagania jakie sa stawiane, na jakim poziomie trzeba
        zdac egzamin jez. angielskiego IELTS, lista potrzebnych zawodow SOL,
        na ktorej pracownika Tesco nie ma, ile lat doswiadczenoa zawodowego
        w swoim zawodzie trzeba miec; o tym jak sie uznaje dyplom
        inzynierski, aby sie zakwalifikowac do emigracji, overseas
        qualifications assessment kit:
        www.engineersaustralia.org.au/shadomx/apps/fms/fmsdownload.cfm?file_uuid=59CF3535-D90A-7A09-C2E4-FA6E16BF2E90&siteName=ieaust

        albo www.ieaust.org/
        a szczegolnie Competency Demonstration Report bo to jest samo sedno
        uznawania zagranicznych dyplomow inzynierskich, i wtedy moze ci sie
        rozjasni na temat znajomosci jez. angielskiego na ile trzeba go
        umiec;

        i jak patrze ze w usa czy kanadzie siedza takie zaplute polaczki,
        ktore pluja na wlasny narod, to na pewno tam nie pojade, sama
        swiadomosc ze taki syf siedzi gdzies obok jest wystarczajaca aby
        trzymac sie z daleka, bo mi Australijczycy jak siedzialem w hali
        odlotow czekajac na samolot do Australii to gratulowali mi pomyslu
        wyemigrowania wlasnie tam, ze mam takie same prawa jak oni
        obywatele, i ze mam byc dumny z tego kraju, bo to porzadny kraj,
        gdzie ludzie usmiechaja sie do siebie na ulicy, kultura na kazdym
        kroku, a urzednik emigracyjny na lotnisku po przxylocie mowi
        mi "welcome to Australia" a na wyjezdzie pyta sie czemu wyjezdzam,
        i zaprasza na ponowny przyjazd;
        cale szczescie ze w AU i NZ takich zaplutych polaczkow prawie nie
        ma, dziadostwo odsieli na etapie rozpatrywania wnioskow wizowych;
        pluj tam sobie dalej, a w tym czasie zaradni ludzie dochodza do
        czegos;
        • Gość: Kik Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: *.wroclaw.mm.pl 10.10.07, 18:36
          >Moze i jest, ale nikt nie bedzie sie wysilal. Bo i po co? Na wjazd
          >do w/w 2 krajow nie masz szans, jesli chodzi o Australie, to pewnie
          >tez nie, gdyz dziwnie wydaje mi sie, ze lzesz jak rasowy polski
          >chciej.

          Wytlumaczcie mi czemu takie zj*by zyja na swiecie? Tak, koles pytal o te 3 kraje zeby pochwalic sie ze zna ich nazwy... Jeezu, idz zwal konia soup.nazi, moze ci troche ulzy i przestaniesz wszystkich chcacych wyjechac z Polski wyzywac i obrazac.
          • soup.nazi Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? 11.10.07, 06:39
            Gość portalu: Kik napisał(a):

            > Wytlumaczcie mi czemu takie zj*by zyja na swiecie?

            Nie wiesz? Naprawde nie? A to takie proste - zeby drzec lacha z takich chomatow
            przepoconych jak ty i ten wloscianin tam wyzej. No jak, czujesz juz bluesa? Czy
            tylko wlasne onuce?

            Tak, koles pytal o te 3 kraj
            > e zeby pochwalic sie ze zna ich nazwy...

            No wlasnie na to mi wyglada, hehehe. A tobie wydal sie elokwentny i swiatowy? O
            qrva, to jestes jeszcze mocarniejszym mlotkowym niz on, hehehe

            Jeezu, idz zwal konia soup.nazi,

            Zestawienie mocarne, typowo bulbonskie, hehehe

            moze
            > ci troche ulzy i przestaniesz wszystkich chcacych wyjechac z Polski wyzywac i o
            > brazac.

            No wlasnie mi bardzo ulge przynosi jak troche kozucha burakom przetrzepie chocby
            i wirtualnie, hehehe
        • Gość: dude Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: *.merinet.pl 10.10.07, 20:19
          Stary nie mecz palcy na takich jak sup nazi to sa jakies szczyle
          ktore maja problemy emocjonalne i wyladowywuja sie na forum.
          co do emigracji to moj kolega przebywa obecnie w australii i jest
          spoko tylko ze daleko i teskno mu za pl
          jesli chodzi o kase to najlpiej wyjdziesz wlasnie w australii, tam
          nie beda Ci traktowac jak murzyna ktory bedzie tyral tylko. na
          wstepie mozesz dostac $17 AU; $1=2.3zl, nie mam teraz zbytinio czasu
          pisac jak chcesz cos wiedziec nt. australii to ;pisz postaram sie
          odpowiedziec:)
          • soup.nazi Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? 11.10.07, 06:51
            Witam doope z uszami nr 3, hehehe

            Gość portalu: dude napisał(a):

            > Stary nie mecz palcy

            "grzebalcy", hehehe. Uzyj zgodnie z definicja, wnikac nie bedziemy. Ale zgadzam
            sie z toba i modle sie zeby cie usluchal - glupota nie bedzie pasma zapychac.
            Tzn. bedzie, ale zawsze o 2 kalmukow mniej.

            na takich jak sup nazi to sa jakies szczyle

            To by sie zgadzalo - sikam szeroka parabola cieplym moczem przez Atlantyk na
            chlopkow-roztropkow klebiacych sie w Europce, hehehe

            > co do emigracji to moj kolega przebywa obecnie w australii
            i jest
            > spoko

            Czy slusznie mniemam, ze siedzi na welfare, hehehe? Czy spoko jest na jakiejs
            budowie? A skad ty wiesz, ze on jest w Australii? Moze dzwoni do ciebie z Kutna?

            tylko ze daleko i teskno mu za pl

            To kiego hooya siedzi - niech wraca. Czy ma trudnosci z zarobieniem na bilet?

            > jesli chodzi o kase to najlpiej wyjdziesz wlasnie w australii, tam
            > nie beda Ci traktowac jak murzyna ktory bedzie tyral tylko. na
            > wstepie mozesz dostac $17 AU; $1=2.3zl, nie mam teraz zbytinio czasu

            Buahahaha, to nie jest niemozliwe, ale nie dla was, buraki ociemniale, hehehe,
            ani na poczatku ani na pozniej; no chyba, ze na trzech robotach

            > pisac jak chcesz cos wiedziec nt. australii to ;pisz postaram sie
            > odpowiedziec:)

            Pisz, pisz, uczyl marcin marcina a sam glupi jak swinia.

            A tak powaznie, dlaczego wy, moi pszenno-buraczani, sie gdzies wybieracie.
            Przeciez w jukieju i Bulbonii jest odlotowo, wszystko tam jest odlotowe. Pewnie
            dlatego tak wielu chce stamtad odleciec, hehehe
            • Gość: Dude Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: *.merinet.pl 11.10.07, 08:56
              soup nazi zal mi twoich rodzicow ze maja takie popapranego syna
              naprawde. takiego prymitywa to jeszcze nie spotkalem. i szkoda mi
              czasu aby sie rozpisywac. tylko jedna prosba jak nie wiesz jakie sa
              realia w australii to nie pie****** o nich ok?
              bo gowno wiesz a gadasz jak bys byl dr hab. wiec zamknij sie bierz
              lapate w rece i lec kopac rowy, a lepieej zrobisz jak zapiszesz sie
              do szkoly bo w glowie to masz nie wiele


              tylko ze daleko i teskno mu za pl
              >
              > To kiego hooya siedzi - niech wraca. Czy ma trudnosci z
              zarobieniem na bilet?

              Bo jest w collegu kretynie, i tak sie sklada ze byl na wakacjach w
              PL wiec stac go spokojnie na bilety. Po kiego piszesz takie rzeczy??

              > jesli chodzi o kase to najlpiej wyjdziesz wlasnie w australii, tam
              > > nie beda Ci traktowac jak murzyna ktory bedzie tyral tylko. na
              > > wstepie mozesz dostac $17 AU; $1=2.3zl, nie mam teraz zbytinio
              czasu
              >
              > Buahahaha, to nie jest niemozliwe, ale nie dla was, buraki
              ociemniale, hehehe,
              > ani na poczatku ani na pozniej; no chyba, ze na trzech robotach

              JUZ WIEMY JAK MUSIALES ZARABIAC NA ZYCIE NAZI, CIEKAWE KIM BYLES A
              MAN WHORE? PROLLY YES; I TAK SIE SKLADA ZE BEZ PROBLEMU MOZNA TYLE
              ZARABIAC, ZANIM COS POWIEDZ SPRAWDZ I ZASTANOW SIE KILA RAZU BO Z
              GLOWA NAPRAWDE U CIEBIE JEST COS NIE TAK I NIE MOWIE TEGO ZLOSLIWIE


              > na takich jak sup nazi to sa jakies szczyle
              >
              > To by sie zgadzalo - sikam szeroka parabola cieplym moczem przez
              Atlantyk na
              > chlopkow-roztropkow klebiacych sie w Europce, hehehe


              ZALOSNE STARY ZALOSNE
        • soup.nazi Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? 11.10.07, 06:33
          Gość portalu: artur napisał(a):

          > Soup Nazi
          > jak czesto zalewa ciebie maniakalna zawisc

          OK, here we go again, rozwscieczony cieciu bulbonski ze sloncem w doopie
          gorzejacym. Dlaczego mialoby mnie zalewac? To nie rympole na zlewie u Chindusa
          albo innego Hinczyka w pasciach "Lundka" tylko ty. No, ale ktos musi orac.
          Trafilo na ciebie.

          ze gdzies tam

          na zadoopiu

          drugi rodak

          To ty jestes moj rodak? A w zyciu Romana! Wypraszam sobie!

          > daje sobie rade za granica i to przewaznie lepiej niz ty sam?

          A bo ja wiem? Takie Tesco, zmywak, czy lewizny na budowach w zabiedzonym
          jukieju? Nie, to nie jest lepiej. Stanowczo nie. Jeszcze dlugo nie, a potem wcale.
          ze
          > musisz tu na prawie kazdy post kazdemu z zapytaniem o cokolwiek
          > odpowiadac w tak idiotyczny sposob, osmieszajac sie?

          Nie, nie na kazdy - tylko na posty ciemnych przyglupow ze sloncem w doopie, po
          pisaninie, ktorych mozna latwo odgadnac ich amebalny poziom. Aha, ja sie
          osmieszylem - napisz cos jeszcze o tym jak mozesz sie dostac do USA lub Kanady,
          cos takiego zeby mi w piety poszlo, no wiesz np. wplaw, albo szybujac na
          parasolu Mary Poppins, przepraszam, ciotki z Kanady.
          >
          > jezeli chodzi ro realia emigracji do Australii to poczytaj sobie co
          > pisza na swojej stronie urzedu imigracyjnego:
          > www.immi.gov.au/skilled/general-skilled-migration/index.htm
          > przeczytaj wymagania jakie sa stawiane, na jakim poziomie trzeba
          > zdac egzamin jez. angielskiego IELTS, lista potrzebnych zawodow SOL,
          > na ktorej pracownika Tesco nie ma, ile lat doswiadczenoa zawodowego
          > w swoim zawodzie trzeba miec; o tym jak sie uznaje dyplom
          > inzynierski, aby sie zakwalifikowac do emigracji, overseas
          > qualifications assessment kit:
          > <a
          href="www.engineersaustralia.org.au/shadomx/apps/fms/fmsdownload.cfm?file_uuid=59CF3535-D90A-7A09-C2E4-FA6E16BF2E90&siteName=ieaust"
          target="_blank">www.engineersaustralia.org.au/shadomx/apps/fms/fmsdownload.cfm?file_uuid=59CF3535-D90A-7A09-C2E4-FA6E16BF2E90&siteName=ieaust</a>
          >
          > albo www.ieaust.org/
          > a szczegolnie Competency Demonstration Report bo to jest samo sedno
          > uznawania zagranicznych dyplomow inzynierskich, i wtedy moze ci sie
          > rozjasni na temat znajomosci jez. angielskiego na ile trzeba go
          > umiec;

          Mam gleboko w doopie Australie. Tak sobie palnalem, bo widze, ze do 3 nie umiesz
          zliczyc, ale cos pjerdolisz. Stawiam dolary (kanadyjskie! USD 1.02), ze
          dostaniesz tam z kopa. Australia to dobry kraj, ale pastuchow nigdzie nie
          potrzebuja. Synu (to taki subtelny zart, bo gdybym mial takiego syna, to
          udusilbym go dawno temu jak Homer Barta, hehehe), angielski? Przestan, ty po
          polsku nie umiesz zlozyc paru zdan i cos krztusisz o angielskim. Zapjerdalay z
          powrotem na Kurpie i Podlasie, hehehe
          >
          > i jak patrze ze w usa czy kanadzie siedza takie zaplute polaczki,

          No siedza - niektorym twoim kolesiom sie udalo, przewaznie na czarno.

          > ktore pluja na wlasny narod

          Ty jestes moj narod? Buahahaha, nasmaruj sobie chomato tranem, kuniu, bedzie
          mniej skrzypialo przy orce.

          , to na pewno tam nie pojade

          No przeciez ci caly czas to mowie, hehehe.

          , sama
          > swiadomosc ze taki syf siedzi gdzies obok jest wystarczajaca aby
          > trzymac sie z daleka, bo mi Australijczycy jak siedzialem w hali
          > odlotow czekajac na samolot do Australii

          Zara, zara, no to juz odleciales? Przed chwila pisales, ze jestes w jukiej, i
          siem zastanawiasz z ciotkom. No w hooya walisz, mate, czy co? Po bata tam
          siedziales - obserwujac samoloty i Australijczykow w nadziei, ze cie zabiora,
          hehehe?

          to gratulowali mi pomyslu

          Pomysl po hooyu fest. Sam na to wpadles czy Bolek sasiadow znalazl stary atlas z
          VI klasy na strychu i razem te Australie odkryliscie brudnymi palcami?

          > wyemigrowania wlasnie tam, ze mam takie same prawa jak oni
          > obywatele, i ze mam byc dumny z tego kraju, bo to porzadny kraj,
          > gdzie ludzie usmiechaja sie do siebie na ulicy, kultura na kazdym
          > kroku, a urzednik emigracyjny na lotnisku po przxylocie mowi
          > mi "welcome to Australia" a na wyjezdzie pyta sie czemu wyjezdzam,
          > i zaprasza na ponowny przyjazd;

          No przeciez nie przecze, sam mam bardzo dobre zdanie o Australii. Z tym, ze ty
          tego nie zobaczysz. Mam jakis taki gut feeling, ze ni hooya. Troche nawet mi
          ciebie szkoda.

          > cale szczescie ze w AU i NZ takich zaplutych polaczkow prawie nie
          > ma, dziadostwo odsieli na etapie rozpatrywania wnioskow wizowych;
          > pluj tam sobie dalej, a w tym czasie zaradni ludzie dochodza do
          > czegos;

          Bedziesz robil symultanicznie na 2 zmywakach? Oh, my, a powiedz mi jeszcze z
          jakich stron jestes, moj rozczochrany Jasku, zebym wiedzial gdzie nigdy sie nie
          zapuszczac.
          • Gość: Ssij Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: *.wroclaw.mm.pl 11.10.07, 11:16
            Ja juz rozumiem co znim jest nie tak. Chlopak urodzil sie w Kanadzie, bo mamusia spierd*lila z Polski gdzie pieprz rosnie. Tylko go w szkole przesladowali ze polshit jest. A on jest sooo Canadian, w dupe juz wszystkim kanadyjczykom powlazil ze tylko nogi w kaloszach mu wystaja. Co ktos spyta o przyjazd do Kanady, jak tam jest i jakie zarobki to trzesie dupa ze strachu ze przyjada i beda chcieli kible w McDonald'sie za niego sprzatac. Wiec objezdza wszystkich i wyzywa, wrozac im prace na zmywaku. Zapomnial juz ze mamusia wiesniara spod Tczewa tez gary myla a po godzinach na ulicy wystawala. I dobrze, bo bys sie sloneczko nie urodzil, choc z drugiej strony moze bys takiego ciemnego odcienia skory nie nabral, mogla stac w innych dzielnicach... Ale to juz do mamy pretensje.
            • Gość: artur Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: 213.25.196.* 11.10.07, 14:02
              dzieki dude za checi odpowiedzenia, jak znasz realia australijskie;
              po przyjezdzie bede musial jak najszybciej kupic telefon komorkowy,
              w jakies sieci najlepiej?, i jakies taryfy jak znasz, mam na mysli
              prepaid na poczatek, potem pomysle o abonamentowym; no i jak tam
              zalozyc internet, licze sie z tym ze moge miec mieszkanie bez netu,
              kto tam zaklada i jakimi sposobami, kogo omijac a od kogo warto
              wziac?

              nie zwracajcie uwagi na tego trutnia powyzej, sam do niczego nie
              doszedl a struga milionera, boi sie za jak turysci przyjada, beda
              jesc w restauracji to zobacza jak po nich gary i kibel zmywa, wiec
              robi co moze zeby nie przyjezdzali i go przy pracy nie zobaczyli;

              • ratpole Zupa 11.10.07, 19:03
                Jak sam widzisz formula sie juz troche zgrala.
                Zrobmy zwrot o 180 i zacznijmy od nowa od dupy strony, zeby troche trupa
                zregenerowac. Change is good! Przewiduje nawet wiecej zabawy niz do tej pory ;-)
                Co ty na to?
                • soup.nazi Re: Zupa 12.10.07, 04:48
                  ratpole napisał:

                  > Jak sam widzisz formula sie juz troche zgrala.
                  > Zrobmy zwrot o 180 i zacznijmy od nowa od dupy strony, zeby troche trupa
                  > zregenerowac. Change is good! Przewiduje nawet wiecej zabawy niz do tej pory ;-
                  > )
                  > Co ty na to?

                  Hehe, ty z kolei dajesz mi chyba wiekszy kredyt na kredyt, bo nie zalapalem tej
                  idei. Formula sie zgrala, tez mi sie nieraz nudzi to ruganie poczciwych
                  parafian, ale jak tego trupa zregenerowac mianowicie? Podpjerdalac ich po
                  cichutku? Wyjasnij.
                  Poniewaz dyskusja jest o Australii zamierzam zaprosic do niej dr. Krawczyka w
                  celu naswietlenia sytuacji tamze, oraz w NZ z overdrajwem przez Cypr. Mysle, ze
                  skorzysta - lubi byc prelegentem, a ci tu beda sluchali jak swinie grzmotu
                  (przynajmniej poczatkowo), z gapiowato rozwartymi klapaczami. To powinno ozywic
                  nieco watek, hehehe
              • Gość: dude Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: *.merinet.pl 11.10.07, 19:40
                wiesz to zalezy w ktorej czesc au bedziesz, moj kolega jest w sydney
                i zakupil vodafon www.vodafone.com.au , a co do neta to nie musisz
                zakladac spcjalnie na ta okazje:) on ma wireless w kazdym miejscu
                gdzie mieszkal nie musial zakladac specjalnie na ta okazje. z tym to
                akurat najmnieszy problem:) przyzwyczajaj sie tylko do robactwa:)
                pajakow itp:)
              • ratpole Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? 11.10.07, 20:18
                Gość portalu: artur napisał(a):

                > nie zwracajcie uwagi na tego trutnia powyzej, sam do niczego nie
                > doszedl a struga milionera, boi sie za jak turysci przyjada, beda
                > jesc w restauracji to zobacza jak po nich gary i kibel zmywa

                zara, zara, przeciez ty tam podobno mamrot jedziesz jako emigrant a nie turysta.
                Zreszta pies cie drapal to i tak ty bedziesz zmywal te gary i kibel
                • Gość: artur Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: 213.25.196.* 11.10.07, 21:16
                  ratpole, bede mial problem z tym pracowaniem przy zmywaniu garow i
                  kibli w AU, ja tego nie umiem robic zarobkowo, tylko tyle co po
                  sobie, a z tego co wiem to tam do takich robot chca ludzi wylacznie
                  z doswiadczeniem, wy byscie sie moze i zalapali, spece jestescie od
                  wszystkiego


                  dude, moze wiesz jak wyglada jakosc połaczen bezprzewodowych
                  oferowanych w Au, poczytalem strony ichnich dostawcow, wyglada
                  niezle za 20$/mies. ale kwestia jakosci, w UK takie połaczenia w
                  miescie sa fatalne;
                    • Gość: artur Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: 213.25.196.* 12.10.07, 10:42
                      iPod do niczego mi niepotrzebny
                      komorka potrzebna bo takie czasy ze stala sie potrzebna, a ja bez
                      niej tez sobie radze
                      internet wszystko jedno jaki, aby dzialal

                      pierwszy post napisalem do ludzi ktorzy sa w stanie odpowiedziec mi
                      na pytania, jest w tej chwili ponad 30 odpowiedzi, z ktorych
                      wiekszosc to tylko zajadle plucie, po co te plucie?
                      • Gość: a-ka Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: *.nat.tvk.wroc.pl 13.10.07, 21:31
                        nie traktuj tego plucia zbyt osobiscie;
                        przejrzyj inne wątki na forach - taka mentalność u tego narodu, że
                        nawet jak nic nie ma do powiedzenia i głupi jak kilo gwozdzi to
                        będzie się mądrzył i dla podkreślenia mięsem rzucał;

                        ja po kilku próbach dałam sobie spokój

                        zresztą kto przyzna się do tego, że mu nie wychodzi? Ja myślę, że u
                        tych gości co Ci tak zajadle odpisywali frustracja wyłazi butami. Za
                        ekranem nic nie widać to chociaż sobie popiszą.
                      • soup.nazi Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? 14.10.07, 07:03
                        Gość portalu: artur napisał(a):

                        > pierwszy post napisalem do ludzi ktorzy sa w stanie odpowiedziec mi
                        > na pytania, jest w tej chwili ponad 30 odpowiedzi, z ktorych
                        > wiekszosc to tylko zajadle plucie, po co te plucie?

                        Jestes w stanie pomyslec, ze moze ludzie dra z ciebie lacha, bo z tresci twojego
                        postu wynika jasno, ze jestes durniem o bardzo niskim poziomie wyksztalcenia ale
                        za to bardzo wysokim stopniu ignorancji i arogancji?

                        Po drugie, to, ze ktos kto jest w stanie udzielic ci informacji nie oznacza, ze
                        musi ci ich udzielic, bo ty tak chcesz. Zreszta ja ci ich udzielilem, a ze nie
                        koniecznie w formie, ktora by ci odpowiadala - to juz wynik twojeg tonu
                        aroganckiego durnia. Ton tonem, a informacje odnosnie twoich szans na imigracje
                        do USA i Kanady sa jak najbardziej prawdziwe. Chcesz podyskutowac? Nawet nie
                        probuj, nie masz szans - a wiesz skad wiem, ze jestes ciemny jak tabaka w rogu?
                        Otoz gdybys wiedzial odrobine o Internecie, wrzucilbys w Google "immigration
                        Canada" i po chwili czytalbys jasno wyluszczone zasady imigracji na oficjalnej
                        stronie rzadowej. To jest, czytalbys, gdybys znal choc troche angielski.
                        Poniewaz przychodzisz tu, na glupkowate forum, pytac sie o te sprawy, przeto nie
                        masz zielonego pojecia ani o Internecie, ani o angielskim. Ba, sa nawet
                        wiarygodne polskie strony, ktore mowia mniej wiecej to samo co Immigration
                        Canada. Uh, teraz to juz wygladasz na durnia do kwadratu, ktory 2 slow po polsku
                        w guglarke nie potrafi wrzucic i przycisnac guzika. A moze jest jeszcze gorzej,
                        moze twoje mozliwosci czytania po polsku sa bardzo ograniczone - to by zreszta
                        wcale nie bylo dziwne sadzac po tym jak pokracznie piszesz. A poniewaz Australia
                        jest bardzo podobna pod wzgledem warunkow imigracji do Kanady - tez nie chca
                        pastuchow podobnych tobie i temu hooyowi na kaczych lapach z Wroclawia - o czym
                        wiem na pewno nieporownanie lepiej niz wspomniany knot, nietrudno zgadnac czym
                        skoncza sie wasze podrygi - pelnymi politowania aczkolwiek grzecznymi usmiechami
                        w odpowiednich konsulatach. Przeto poprawcie sobie lapcie, onuce, berety i
                        grzejcie gdzie tam grzejecie. Zycze wam, moi dobrzy ludzie, powodzenia in your
                        future endeavours, hehehe.

                        I na koniec: zwroccie uwage, ze ludziom, ktorzy grzecznie pytaja, bez wlasciwej
                        Bulbonczykom arogancji, glupoty i japy od ucha do ucha, czesto inni dobrzy
                        ludzie na tych forach udzielaja rzeczowej (aczkolwiek niestety nie zawsze
                        prawidlowej) informacji. Wlazenie w osranym berecie, onucacach i gumofilcach
                        malo gdzie jest mile widziane.
                    • soup.nazi Re: niech tam sobie pluje 16.10.07, 07:07
                      Gość portalu: artur napisał(a):

                      > niech tam sobie zupa nazi pluje

                      Hehe, be careful what you wish for - moge ci flegma guza nabic

                      , niech cala Missisauga bedzie
                      > zapluta

                      Misisiaga to marzenie takich cwokow-beretnikow jak ty, ale i tam sie nie
                      dostaniesz. Szkoda, bo jestes wyraznie swietnym kandydatem na getto polacze.

                      , a ja w tym czasie bede spedzal 2 sezony letnie w jednym
                      > roku, w niezaplutym miejscu;

                      Buahahaha, to Kutno takie sloneczne? Mlawa sie nie umywa?

                      tak sie staralem ze dopielem swego;

                      Rozpora rozumiem "dopieles"? Naciagnij, chlopie beret na klapciaki i ruszaj w
                      lansady z "mietlom".
                        • Gość: artur prawda o Soup Nazi IP: 213.25.196.* 16.10.07, 22:24
                          Soup Nazi to postac filmowa, nieudolny emigrant ktory cos tam duka
                          po angielsku, ale ciezko cos mu poprawnie i gramatycznie sklecic;
                          nie umie do niczego dojsc i jedyne czym sie zajal to sprzedaz zupy,
                          tez tandetnej jakosci, typu black bean, albo inne smierdzace
                          hinduskie czy arabskie dziadostwo; sam wyglada na araba z wasami a
                          la Saddam Hussain albo Stalin; charakter tez ma mocno chamski,
                          wlasnie ten nick "Nazi" wziety na wzor nazistowskiego charakteru i
                          rygoru; swoich klientow z baru wyrzuca wg wlasnego widzimisie, bo
                          zachowali sie jakos nie tak;
                          wiec ten tutaj na forum bardzo trafnie wzial sobie nick, pasuje jak
                          ulał;
                          • Gość: Soup Nazi Re: prawda o Soup Nazi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.10.07, 06:30
                            Gość portalu: artur napisał(a):

                            > Soup Nazi to postac filmowa, nieudolny emigrant ktory cos tam duka
                            > po angielsku, ale ciezko cos mu poprawnie i gramatycznie sklecic;

                            Smutna rzeczywistosci ciecwierzy z Lowicza w jukiej, hehehe?

                            > nie umie do niczego dojsc

                            Jak to nie? Doszedlem samodzielnie do przekonania, ze jestes cwokiem-
                            obcegusem oraz ze pojedziesz w hooy do Maciejowej Sredniej polerowac
                            dragi do srania.

                            i jedyne czym sie zajal to sprzedaz zupy,
                            > tez tandetnej jakosci, typu black bean, albo inne smierdzace
                            > hinduskie czy arabskie dziadostwo;

                            Co ty, miotlarz, co ty? Myslisz, ze wszedzie sa londynskie slumsy.
                            Gon sie cieciu, w zyciu Romana nigdzie nie pojedziesz poza Europke -
                            masz klopoty z twarza, jestes tak zwanym twarzowcem czyli gosciem,
                            ktory maske halloweenowa nosi nie wiedziec czemu przez caly rok.
                            Pewnie z polskiej oszczednosci, hehehe

                            sam wyglada na araba z wasami a
                            > la Saddam Hussain albo Stalin;

                            To tez z autopsji, co? Duzo tam was, wasatych grzdyli z plastykowymi
                            siatkami w kostropatych lapach?

                            > wlasnie ten nick "Nazi" wziety na wzor nazistowskiego charakteru i
                            > rygoru; swoich klientow z baru wyrzuca wg wlasnego widzimisie, bo
                            > zachowali sie jakos nie tak;
                            > wiec ten tutaj na forum bardzo trafnie wzial sobie nick, pasuje
                            jak
                            > ulał;

                            Ja jestem od niego lepszy - on kierowal sie wlasnym widzimisie, a ja
                            wyzszymi racjami spolecznymi - aby, mianowicie, buractwo nie
                            rozprzestrzenialo sie z Krapolandii tylko siedzialo spokojnie w
                            bruzdach.
                            • Gość: artur tani bar Soup Nazi IP: 213.25.196.* 17.10.07, 09:52
                              filmowy Soup Nazi to taki burak ktory sie wyrwal bodajze z Iranu,
                              udaje bogacza a w rzeczywistosi ma jedynie tani bar, w tym swoim
                              barze filmowy Soup Nazi sprzedaje te swoje tanie zupy, i tez pluje
                              na klientow, wlasnie wg widzimisie, na rok czasu maja zakaz wstepu
                              do jego zaplutego baru; bar jest na Manhattanie, a Manhattan to nie
                              tylko Wall Street, jest tez Harlem;

                              a angielszczyzne Soup Nazi wstawie w nastepnym poscie, jest sie z
                              czego posmiac
                              • soup.nazi Re: tani bar Soup Nazi 17.10.07, 18:27
                                Gość portalu: artur napisał(a):

                                > filmowy Soup Nazi to taki burak ktory sie wyrwal bodajze z Iranu,
                                > udaje bogacza a w rzeczywistosi ma jedynie tani bar, w tym swoim
                                > barze filmowy Soup Nazi sprzedaje te swoje tanie zupy, i tez pluje
                                > na klientow, wlasnie wg widzimisie, na rok czasu maja zakaz wstepu
                                > do jego zaplutego baru; bar jest na Manhattanie, a Manhattan to
                                nie
                                > tylko Wall Street, jest tez Harlem;

                                Widze, ze show znasz, z czwartej brudnej reki. Opowiadali ci polscy
                                kloszardzi koczujacy na Vic Station i "loczujoncy wszystkie szoly"
                                na poczekalnianych monitorach?

                                >
                                > a angielszczyzne Soup Nazi wstawie w nastepnym poscie, jest sie z
                                > czego posmiac

                                Czekam z niecierpliwoscia. Obok wstaw swoja, posmiejemy sie razem -
                                z ciebie, kulis
                            • Gość: artur angielszczyzna Soup Nazi IP: 213.25.196.* 17.10.07, 21:19
                              dialogi Soup Nazi z klientami:
                              George: Um, excuse me; I think you forgot my bread.
                              Soup Nazi: Bread - $2.00 extra.
                              George: $2.00? But everyone in front of me got free bread.
                              Soup Nazi: You want bread?
                              George: Yes please.
                              Soup Nazi: $3.00!
                              George: What?
                              Soup Nazi: No soup for you


                              Soup Nazi: Very good, very good. You know something? No soup for
                              you!
                              Elaine: What?
                              Soup Nazi: Come back one year

                              no jak to mozna stawiac tak pytanie: "you know something?" Soup Nazi
                              tylko tak potrafi; albo "wracaj jeden rok"

                              mozecie obejrzec i posluchac:
                              www.youtube.com/watch?v=kNwbjcuQUv8
                              klientela Soup Nazi taka harlemowa
                                • nurse_manager Re: Ale co wam 30.10.07, 01:52
                                  Czytam i przerazenie mnie ogarnia.
                                  Znam Kanade i USA. Nie wypowiem sie gdzie lepiej, bo wszystko zalezy od punktu
                                  widzenia.
                                  Nato miast co do NZ - mialem tylko srednia przyjemnosc rozmawiac w Ambasadzie
                                  Nowej Zelandii (w czasach, kiedy moj angielski byl na pozionie "No sup yu"
                                  (czyli bardzo dawno temu.
                                  POLSKA pani tlumaczka stwierdzila (podkreslenie moje: "MY POLAKOW nie potrzebujemy"
                                  Ot, CBDO
                                  • ratpole Re: Ale co wam 30.10.07, 02:09
                                    nurse_manager napisał:

                                    > POLSKA pani tlumaczka stwierdzila (podkreslenie moje: "MY POLAKOW nie
                                    potrzebujemy"

                                    Dobrze stwierdzila czy tylko ty zle napisales? Ona powiedziala: my, Polacy w NZ
                                    Polakow nie potrzebujemy. Zachowala sie wiec jak prawdziwa Polka
                                    • nurse_manager Re: Ale co wam 30.10.07, 12:31
                                      ratpole napisał:

                                      > nurse_manager napisał:
                                      >
                                      > > POLSKA pani tlumaczka stwierdzila (podkreslenie moje: "MY POLAKOW nie
                                      > potrzebujemy"
                                      >
                                      > Dobrze stwierdzila czy tylko ty zle napisales? Ona powiedziala: my, Polacy w NZ
                                      > Polakow nie potrzebujemy. Zachowala sie wiec jak prawdziwa Polka
                                      >
                                      >
                                      Napisalem prawidlowo, pani tlumaczka powiedziala: "MY POLAKOW nie potrzebujemy".
                                      • Gość: artur dlatego sie nie chodzi IP: 213.25.196.* 30.10.07, 12:59
                                        po pomoc do Polakow, generalnie omija sie kluby polonijne za
                                        granica, ja wiem jak pracuja pracownicy australijskiej ambasady w
                                        Warszawie, a to sa w znacznej mierze Polacy, a jak to wyglada w
                                        ambasadzie w Londynie gdzie sa Australijczycy, to jest wielka
                                        roznica w kulturze i obyciu; nigdzie nie ma zakazu emigracji Polakow
                                        do NZ, wymagania trzeba spelnic i wizy daja, bez udzialu polskich
                                        agentow migracyjnych, o wiele taniej i bez nerwow;
                                        • nurse_manager Re: dlatego sie nie chodzi 30.10.07, 13:33
                                          Przeczytaj, prosze co napisalem.
                                          - Konsulat NZ w Wiedniu (no, tego nie napisalem)
                                          - moja znajmosc angielskiego (OWCZESNA) na poziomie "You no sup"
                                          - rozmowa z konsulem (oczywiscie New Zealander) ktory polskiego znac nie musial,
                                          co do niemieckiego - nie wiem. Wtedy moj niemiecki byl na znacznie wyzszym
                                          poziomie, teraz nie uzywam i zanika.
                                          Krotko - tlumacz/ka jest osoba potrzebna. A jej uwagi byly JEJ.
                                          PS - tlumaczka to nie "agent migracyjny" (czy miales na mysli "imigracyjny")?
                                          Chyba zrozumielismy sie.
                                          BTW - nasi bliscy przyjaciele (Amerykanie) pracowali w NZ iles lat, tak ze znam
                                          co nieco NZ z pierwszej reki. A co do Polakow tam, hmmm, glosna historia o
                                          polskiej "psychiatrze"....
                                          • Gość: artur Re: dlatego sie nie chodzi IP: 213.25.196.* 30.10.07, 17:16
                                            a ta tlumaczka to byla Polka? czy tez raczej Austriaczka z
                                            angielskim? ogolnie w Austrii Polacy mieli zla opinie za kradzieze
                                            samochodow, wiec to sie moze udzielac;
                                            ale trzeba rozmawiac z australijczykami czy nowozelandczykami bo to
                                            bardziej uprzejmi ludzie, ja bylem w australijskiej ambasadzie w
                                            Wawie 2 tyg temu, to siedzi tam taka menda w okienku co to petentow
                                            nie zauwaza, ale jest tam najwazniejsza, mimo ze w Au nigdy nie
                                            byla, ale ze przyjmuje petentow w sprawie wiz to juz jest kims; w
                                            ambasadzie w Londynie zupelnie co innego, co jakis czas skills expo,
                                            urzednicy australijskiego immigration zachecaja do emigracji,
                                            udzielaja porad, nikt nie mowi ze kogos tam nie potrzebuje, inna
                                            kultura obycia;
                                            • nurse_manager Re: dlatego sie nie chodzi 30.10.07, 23:25
                                              Artur, badz uprzejmy czytac uwaznie. W pierwszym poscie na temat napisalem,
                                              nawet WIELKIMI literami: POLSKA tlumaczka i jej slowa "MY POLAKOW nie potrzebujemy"
                                              A oprocz tego sam sobie zaprzeczasz piszac ze: Australijczycy/Nowozelandczycy to
                                              "bardzo uprzejmi ludzie" a zaraz potem krytykujesz pania w okienku.
                                              FYI - pisalem wyraznie, ze WTEDY moj angielski to bylo kilka slow ("Yu no sup"),
                                              interview bylo z KONSULEM NOWEJ ZELANDII a pani tlumaczka posredniczyla.
                                              Obowiazkiem tlumacza jest tlumaczyc WIERNIE, jesli np. w sadzie oskarzony powie
                                              "ten h.." to tlumacz nie powie "this penis" ale "this d...". Rozumiemy sie?
                                              A co pani (TLUMACZKA) mowila od siebie, to mi wystarczylo.
                                              CBDO
    • Gość: karolina Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 18.09.08, 17:30
      Ja stawialabym na Australie, moze dla tego ze sama tam jade za rok
      na studia!Po pierwsze cieplo,przyjazni ludzie itp.Chociaz przez 2
      lata mieszkalam w USA, a mianowicie w najlepszym stanie( jak dla
      mnie)Kaliforni, wiec jesli myslisz o stanach to polecam wlasnie to
      miejsce.Kanada?Nigdy tam nie bylam.Wiec nie wiem.Napewno byloby ci
      latwiej bo ciotka zawsze pomoze, ale czy chcesz tak na prawde byc na
      czyjejsc lasce.Moim zdaniem lepiej samemu do czegos dojsc.A jezeli
      znasz angielski to w Australii na 100% sobie poradzisz!
    • Gość: MArcin Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.08, 20:43
      ale wy wszyscy jestescie zalosni:P wyjezdzajcie oby was jak najwiecej wyjechalo
      przynajmnije lepiej w polsce bedzie:p

      AHA

      tak nba marginesie zeby myslec i tego typu wyjezdzie to trzeba miec solidne
      wykszkalcenie, zdac jezyk perfekcyjnie np itels 7.0, i tam sie nie jedzie po to
      by byc jeszcze bogatszym tylko po to ze w tym kraju sie lepiej zycie, bo polska
      nie jest krajem 3 siata i nie mozesz sobie wyemigrowac 'za chlebem'

      tak jak juz na to patrze gdzie najlepiej to idioci nie widza ze najlepiej to
      chyba w niemczech jest:P ale to tez na marginesie

      i cos co druga osoba tu chyba nie mieszka w polsce tylko w austalii czy Ca. a
      statystyczne dane mowia ze to jest 3% z 40 mln a nie 50% dajemy tolerancje
      tematu + 10% z czego wynika ze 37 osob na 50 mowiac swoja opinie zwyczajnie lze:P

      dobra ide bo to mi sie niedobrze zrobilo
      am under fone if ye like to

      jak co to
      • czysty_jogurt Re: Co lepsze USA, Kanada czy Australia? 20.10.08, 17:30
        Gość portalu: MArcin napisał(a):

        > ale wy wszyscy jestescie zalosni:P wyjezdzajcie oby was jak najwiecej wyjechalo
        > przynajmnije lepiej w polsce bedzie:p
        >
        > AHA
        >
        > zdac jezyk perfekcyjnie np itels 7.0, i tam sie nie jedzie po to
        > by byc jeszcze bogatszym tylko po to ze w tym kraju sie lepiej zycie, bo polska
        > nie jest krajem 3 siata i nie mozesz sobie wyemigrowac 'za chlebem'
        >
        > tak jak juz na to patrze gdzie najlepiej to idioci nie widza ze najlepiej to
        > chyba w niemczech jest:P ale to tez na marginesie
        >
        > i cos co druga osoba tu chyba nie mieszka w polsce tylko w austalii czy Ca. a
        > statystyczne dane mowia ze to jest 3% z 40 mln a nie 50% dajemy tolerancje
        > tematu + 10% z czego wynika ze 37 osob na 50 mowiac swoja opinie zwyczajnie lze
        > :P
        >
        > dobra ide bo to mi sie niedobrze zrobilo
        > am under fone if ye like to
        >
        > jak co to

        NIC nie rozumiem. Co to "itels? (IELTS????), austalia (Australia????), Ca
        (Canada????), polska (Polska????).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka