zepsuł mi się małżonek - proszę o radę

26.09.09, 16:32
jestem chyba najstarsz na tym forum, i chyba najgłupsza w sprawach męsko-damskich
przeżywam kolejne nie zbyt szczęśliwe dni w moim średnio udanym związku (a
raczej, czasami udanym, czasami nieudanym)
mój mąż nie ma łatwego charakteru (pewnie ja też nie należę do najlepszych
żon), a już jeśli chodzi o problemy z pracą, z zarabianiem na życie, to, jak
chyba większość facetów, jest nie do zniesinia...
i właśnie przechodzi kolejny etap w swym życiu zawodowym, a raczej - kolejny
kryzys. nie mówi do końca prawdy, albo sam jej nie zna, ale chyba spodziewa
się pogorszenia naszej sytuacji finansowej, jest nerwowy, opryskliwy i całkiem
inny, niż kilka tygodni temu...
trudno z nim wytrzymać, nie da się pogadać - co mam zrobić: uciekać przed nim,
nie odzywać się, udawać uśmiechniętą?? nie umiem takich zwykłych kobiecych
"sztuczek"
a może jestem przewraźliwiona - znacie na to sposób?
    • burdziaa Re: zepsuł mi się małżonek - proszę o radę 26.09.09, 22:11
      KOchana pisz na ukrytym-poradzimy cuś :)
    • asuzi Re: zepsuł mi się małżonek - proszę o radę 26.09.09, 22:44
      mów że jest dobrze, bądź optymistką, ja tak robię jak mążsię
      załamuje że nie damy rady z budową domu, pomaga.... on się załamuje
      że nie mamy domu, że on nam nie zapewnił naszego kąta ...
      trzymaj się...
      • smolineczka Re: zepsuł mi się małżonek - proszę o radę 27.09.09, 09:31
        burdzia, asuzi, dziewczyny, nie napisałam o swoich problemach na ukrytym forum w
        obawie przed wygarnięciem całego swojego żalu wobec męża, a to by było długie,
        męczące i nudne ;)
        a tak w ogóle, to nie mam nic do ukrycia, bo sytuacja jest dość standardowa: mój
        małżonek jest przed pięćdziesiątką, cierpi na kryzys wieku średniego, bo od
        kilku lat dociera do niego, że juz nie osiągnie wyżyn... a jest poetą (tomik
        swych wierszy wydał w miesiąc po urodzeniu naszej córki), ma wysoko postawioną
        poprzeczkę i jeśli nie osiąga czegoś wielkiego, to popada we frustrację...
        niestety, kiedy czuje, że jest coś nie tak, zaczyna obwiniać najbliższe
        otoczenie, czyli mnie. o sytuacji w swojej pracy nie mówi wprost, dlatego nie za
        bardzo mogę go w tym temacie pocieszać, mam jedynie swoją wizję i obawy, że jest
        zmuszony do poszukiwania nowego sposobu zarabiania na życie, a czasy są trudne,
        na rynku pracy działa zbyt dużo młodych i prężnych zarówno tłumaczy rosyjskich,
        jak i informatyków - właśnie to są podstawowe źródła naszego utrzymania się. mąz
        kocha wolność i komfort, chciałby pracować przy komputerze nie wychodząc w domu,
        a zawsze musiał dorabiać w różnych biurach, na ogół na warunkach, które nie
        dawały stałego i pewnego zarobku. często rozmawiamy na temat planów na
        przyszłość, oboje zgadzamy się, że treba coś zmienić, poszukać lepszej pracy,
        która daje więcej satysfakcji, ale jak dochodzimy do konkretów, to nie możemy
        się dogadać i obwiniamy się na wzajem. przykre to jest, dlatego zwracam się do
        was z pytaniem: jak trzeba postępować z facetami, żeby było dobrze :)
        • burdziaa Re: zepsuł mi się małżonek - proszę o radę 27.09.09, 17:01
          jakie trudne pytanie- nie wiem co doradzic na męża - a dlaczego on
          uwaza,ze juz nic wiecej dobrego nie napisze,popatrz na
          Szymborską,Kozioł leciwe Panie a jakie płodne, ja wiem najlepiej jak
          trudno wyzyc z artystycznego zawodu,wiec dobrze ze maz i na
          informatyce się zna.Nic sie nie dzieje bez przyczyny, kiedys wyjdzie
          słonce,ja tak zawsze trzymam sie tej nadzieji bo bym osiwiała
          totalnie.sciskam Cie mocno.
    • qwoka Re: zepsuł mi się małżonek - proszę o radę 28.09.09, 08:13
      Nam jeszcze troche brakuje do kryzysu wieku średniego, ale wiem jak
      na M działają problemy w pracy i sama nie wiem co Ci doradzić. Niby
      rozmawiamy ze soba, wiem co się dzieje, czym sie martwi, ale to nei
      zmienia faktu, że nie potrafie mu pomóc. M wtedy jest nerwowy, nie
      mozna się do niego odezwać, bo na każdą radę, pośbę reaguje atakiem.
      Mysle, że wiekaszość facetów niestety tak ma :/ ale wtedy i ja się
      wkurzam i kółko się zamyka :]
      Na szczescie u nas takie sytuacje nie sa czeste, ale sama sie
      zastanawiam jaka powinna być na nie reakcja. Ja na pewno nie
      potrafie się wtedy usmiechać, udawać, zę nic się nie dzieje. Zwykle
      uciekam i się nie odzywam, aż nam obojgu złosc przejdzie ale pewnie
      to nie jest najlepsza metoda:)
      Pewnie powino się rozmawiac i rozmawiać, ale wiem, że jest taki
      moment w którym się już nic nie chce:]
      • smolineczka Re: zepsuł mi się małżonek - proszę o radę 28.09.09, 17:10
        kochane dziewczyny! bardzo dziękuję za dodanie mi otuchy :)
        rzeczywiście, jestem na etapie, kiedy, jak pisze qwoka, "już nic nie chcę" i
        zastanawiam się tylko jak się mam bronić, kiędy mąż mnie atakuje, a nie czuję
        się winna i nie jestem, bo to nie ja wymysliłam ten świat z jego problemami,
        konkurencją i grą ambicji. i chodzi nie tylko o ambicje twórcze, o realizacje
        marzeń życiowych - choć, faktycznie, nagroda nobla baaardzo poprawiłaby stan
        ducha i kieszeni mojego małżonka ;) a mówiąć poważniej, mężowi rzeczywiście
        brakuje poczucia spełnienia. ale ostatnio obserwuję zmianę w jego
        światopogliądzie: chyba pogodził się z tym, że poezja jest zajęciem nie na
        wszystkie czasy, czyli nie można założyc, że się jest i będzie znanym i
        wybitnym, poprostu nie każdemu się to udaje, bo życie bywa przewrotne. i, mam
        nadzieję, że "na starość" wyrośnie na solidnego odpowiedzialnego głowę rodziny,
        który trzyma się przykrych nie raz realiów, a nie buja w obłokach. a wówczas
        jest szansa, że pogodzi swoją twórczą naturę z zajęciem, przynoszącym większą
        niezależność finansową, a co za tym idzie, większe zadowolenie z życia. taka to
        moja babska filozofja, i nie wiem czy mam rację
Pełna wersja