babajagaa
01.10.09, 11:12
...a taki byl odwazny jak tam szedl ze hoho,ledwo wszedl to juz buty sciagal i
spodnie,chapetki zaklada i idzie do dzieci...ale jak zobaczyl ze ja w kurtce i
chce wychodzic to juz minka mu posmutniala,a jak wyszlam z pokoju to sie
poplakal.Nie chcial zostac sam.Przeciez bylam juz tam z nim i wtedy pobiegl do
dzieci i mial mnie w nosie,a teraz chyba dotarlo do niego ze zostanie sam.
Udalo mi sie wymknac jak "ciocia" sie nim zajela,nie mialam mozliwosci
podgladania go z ukrycia,a szkoda.Teraz siedze i mysle,czy placze, czy sie
zaklimatyzowal,czy zje obiad,czy bedzie wolal siku ehh,dzisiaj odbieram go
wczesniej,bo i tak na 15 ide do pracy.Boze pomoz mi przetrwac!!!